Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.
Arii
Posty: 2051 Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita -krótka bródka
Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach *Duża Torba *Manierka
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=32&t=10504
Multikonta: Yuri
Post
autor: Arii » 5 lut 2026, o 02:11
14/21 Kampania - Wielki Szczyt Rodów Lasu
Zlecenie Kampanii S - Kori
W yruszyli w wyznaczonej formacji przechodząc po tafli wody. Uiroshi utrzymywał ich tempo na w miarę szybkie, po półtorej minuty byli po drugiej stronie jeziorka (?). Teraz Kori zauważył, że nie było tutaj żadnej pochodni. Światło nocy odbijało się od ścian, niczym od luster. Kilka kroków dalej zauważył, że nad ich głową była potężna dziura, przez którą wpadało światło nocy. Musiało minąć kilka godzin, odkąd zasnął. Widział jak Hiroshi miał już założoną strzałę na cięciwę swojego łuku. Trzymał wszystko skierowane ku ziemi, wzrokiem omiatał cały teren. Miroshi zaciskał pięści i patrzył się na boki.
U iroshi nagle podniósł otwartą dłoń do góry i zacisnął ją w pięść. Wszyscy jak jeden mąż zamarli w bezruchu. Owładnęła ich całkowita cisza bez kroków. Słyszeli kapanie wody, gdzieś nieopodal. Do nozdrzy Kori'ego dotarł dziwny zapach. Jakby coś gniło obok niego. Chłopacy też pociągali głośno nosem. Do ich uszu doszły nagle dźwięki . Wszyscy zrozumieli, że coś jest za ich plecami, odwrócili się a bestia stanęła tuż za Shinoyu, która odwracała się w tym samym momencie co oni, z wytrzeszczonymi oczami.
D ziwna, humanoidalna ręka uderzyła o jej bok. Udało jej się przyjąć cios swoją tarczą (jak dała rade tak szybko zareagować?!), ale to było za mało. W uszach im zaświstało od gniecionego metalu a ją wysłało trzy metry, fikołkując po ziemi i na końcu wbijając ją w kamienną ścianę.
-TAICHO! - Miroshi od razu huknął, wyskakując w kierunku bestii, jak szalony. Wyglądał, jakby owładnęła go przemożna chęć mordu.
-Hiroshi osłaniaj go! Kori atakuj wszystkim co masz! Kapitan zostawcie mnie! - i poleciał w kierunku wbitej do ściany kobiety, która wyglądała na martwą. Cios wbił się całkowicie w jej bok, zgniatając go. Kori nawet z tej odległości widział zapadniętą część klatki piersiowej. Obok ucha Kori'ego przeleciała strzała, która wprost była skierowana w bestię. Ale co zrobi nasz młody bohater? Przerażony będzie tak stał czy zdecyduje się pomóc swojej drużynie w walce z bestią, która wyglądała jak wyciągnięta z jakieś strasznej historii dla małych dzieci?
Proszę o udostępnienie karty w następnym poście.
Bestia znajduje się od ciebie 2m, Miroshi metr wpadając prawie w sam środek między tobą a nią. Strzała leci delikatnie od lewej, na wysokości twojej głowy.
Ukryty tekst
Zagrożenia otoczenia na terenie:
wodne węgorze
dziwne opary
mokradła
0 x
Prowadzone misje:
1. Wyprawa A - Ayumu
2. Zlecenie S - Kori
3. Misja C - Ayatsuri Yuu
4. Takashi - Misja Kampanijna - Rezerwacja
5. Daishi - Rezerwacja
PH
Bank
WT
Kori
Posty: 127 Rejestracja: 3 wrz 2025, o 12:46
Wiek postaci: 17
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: - Czarna szata - Białe Haori przewiązane czarnym obi - Wysoki buty - Długi poszarpany szal na szyji
Widoczny ekwipunek: Srebrny medalion klanu Nara.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=229655#p229655
Post
autor: Kori » 5 lut 2026, o 10:28
Kori wiedział, że teraz nie było już miejsca na wątpliwości. Był shonobim Midori, Sentokim który nie będzie wahał się by oddać swe życie za to w co wierzy. Dzieciak szedł w pochodzie, starając się utrzymać pozycję, którą mu przydzielili. Wszystko szło gładko… W pewnej chwili jednak usłyszeli kolejny ryk, gdy już znaleźli się po drugiej stronie jeziorka. Kori starał się zachować zimną krew, gdy do jego nozdrzy dorarł ponownie ten potworny smród zgnilizny… Coś tu było nie tak. Zanim, jednak zdążył się oderwać sytuacja na scenie zmieniła się tak diametralnie, że przez chwilę nie był w stanie poruszyć się nawet o centrymetr. W pewnym momencie za plecami Shinoyu pojawiła się dzika bestia, stwór tak oderwany od rzeczywistości, że nie dało rady pomylić go z niczym innym. Czarne cielsko, długie rogi oraz puste oczy, które przypominały dwa węgielki. Całe zło i pustka zamknięta w tym człowieku stała się czystą emanacją przerażenia, jakie rozsiewał niczym aurę wokół siebie. Chłopak z rodu Yuki stał na swym miejscu, gdy bestia w pewnej chwili zamachnęła się jedną łapą, sprawiając, że Shinoyu odbiła się od ziemi, wbijając się całym ciałem w pobliską skałę. Kori widział tylko jak w ostatniej chwili zasłoniła się tarczą, mimo to stwór pozostawił na niej ogromne wgłębienie, które świadczyło o tym, że posiada niesamowite pokłady siły… Yuki nie potrafił się poruszyć, mimo że w głowie krzyczał do siebie, że to nie czas na podobne zachowanie. Kurwa jestem Sentokim, wiedziałem, na co się pisze… Rusz się pieprzony gnoju. Gdy wreszcie Uiroshi wykrzyczał jego imię, dzieciak niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki opuścił swą bańkę, spoglądając teraz na swego przeciwnika z pewnością w oczach… Teraz to on musiał się tym zająć.
– Osłaniać Shinoyu, ja go biorę na siebie – Krzyknął do wszystkich, po czym skoczył do tyłu, wyciągając dłonie do siebie. Jego celem było stworzenie lodowych kloców na ramionach i nogach potwora. Chciał przykuć go do ziemie, nawet jeśli nie na stałe to na dość długo, żeby bliźniacy wykonali jego polecenie. Nie miał czasu jednocześnie walczyć i pilnować oddziału kobiety, który pozostał bez jasnych rozkazów… Teraz to on piastował tu najwyższą rangę. Gdy bliźniacy wykonali jego polecenie chłopak jednocześnie chciał bronić ich przed potencjalnymi atakami przeciwnika. Ładując chakre ponownie wyciągnął dłonie przed siebie, tworząc na niebie kilkanaście lodowych pocisków… Jeden po drugim niczym czarne meteoryty miały celować w przeciwnika, atakując, bo bez wytchnienia… Musiał dać czas Shinoyu oraz innym by pozbierali się po niespodziewanym ataku. Walka dopiero się zaczęła…
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Ukryty tekst
0 x
Porażka to tylko szansa na zrobienie czegoś głupiego po raz kolejny
Just Freeze It!
Arii
Posty: 2051 Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita -krótka bródka
Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach *Duża Torba *Manierka
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=32&t=10504
Multikonta: Yuri
Post
autor: Arii » 5 lut 2026, o 13:29
15/21 Kampania - Wielki Szczyt Rodów Lasu
Zlecenie Kampanii S - Kori
S ytuacja była dramatyczna. Bestia okazała się prawdziwym potworem, który®y sprowadził desperację i brak nadziei na ich ścieżce. W sekundę ich sielanka zakończyła się, więc pytanie... Jak poprzednie dwie bestie zostały uśmiercone? Ta jedna zmieniła ich zachowanie w tak szybkim tempie i budziła strach. Jej pusty wzrok i postura budziły odrazę i odrzucenie. Nagle ryknęła, jak dzika, kiedy zobaczyła zmierzającego w jego stronę Miroshiego. Kori jednak nie zdążył wydać swojego polecenia. Strzała świsnęła z niezwykłą szybkością przez całą planszę i rozbiła się o skórę potwora. Ułamała się w połowie i odbiła, gdzieś w bok. Wszyscy zauważyli, że jej ciało się nagle zmienia i ręce robią się mniejsze a sama klatka piersiowa i barki rozrastają się do jakiś niewyobrażalnych wielkości. W tym momencie Kori użył swoich umiejętności tworząc lodowe kolce, chcąc przyszpilić bestię, aby mogli się przegrupować. Kiedy tworzył już następny ruch zauważył, jak kolce trafiając o szarawą skórę pokrytą krwią rozkruszają się, nie zarysowując go nawet. Bestia huknęła i machnęła rękoma. Pociski nagle śmignęły a bestia skoczyła do przodu. Miroshi był idealnie w punkcie styku z bestią, więc pociski leciały również w jego stronę. Decyzją Kori'ego musiało być czy zamierza je powstrzymać, czy poświęcić towarzysza.
B estia chwyciła Miroshi'ego, jak gdyby nigdy nic za twarz. Jej dłoń zakryła ją całą i mocno ścisnęła. Wszyscy usłyszeli, jak jeden z trojaczków traci dech a jego ciało staje się powoli wiotkie. Pomiędzy Korim przeleciały kolejne strzały lecące w bestie. Zauważył kątem oka, że były na nich różne notki, mógł również zauważyć, jak Hiroshi zaczyna biec po łuku od jego prawej, znikając w cieniach jaskini. I nagle w powietrzu zabłysnęło coś srebrnego. Wysoko nad ich głowami leciała Shinoyu obracając swoim toporem.
-Nie zatrzymuj się Kori! Wal wszystkim, co masz!!! - huknęła. Wszystko działo się tak szybko, ale widział nagle cały obraz. Hiroshi ukrył się, wcześniej wystrzeliwując strzały z notkami - prawdopodobnie różnego rodzaju. Miroshi został pochwycony i raniony. Jego własne techniki leciały właśnie w jego kierunku i bestia, a sama Shinoyu zamierzała wlecieć w to wszystko. Poza tym... Shinoyu?! Jakim cudem? Gdzie jest Uiroshi?! Jakim cudem ich Kapitan mogła tak szybko dojść do siebie po takim ciosie, gdzie wyglądała, jakby miała wyzionąć ducha? A sam trzeci z braci zniknął mu z zasięgu wzroku. Czy to jakaś ich formacja, w której nie mógł się odnaleźć, bo za nimi były już lata współpracy? Ale dostawał polecenia i wiedział co ma robić... Tylko czy to by wystarczyło?
Sytuacja z odległościami: 2m od bestii i Miroshiego. Hiroshi pobiegł 4 metry od lewej, po łuku, kryjąc się w ciemnościach przy kamiennych skałach. Shinoyu jest 12 metrów nad waszymi głowami, spadając dość szybko w kierunku Bestii i Miroshiego.
Ukryty tekst
Zagrożenia otoczenia na terenie:
wodne węgorze
dziwne opary
mokradła
0 x
Prowadzone misje:
1. Wyprawa A - Ayumu
2. Zlecenie S - Kori
3. Misja C - Ayatsuri Yuu
4. Takashi - Misja Kampanijna - Rezerwacja
5. Daishi - Rezerwacja
PH
Bank
WT
Kori
Posty: 127 Rejestracja: 3 wrz 2025, o 12:46
Wiek postaci: 17
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: - Czarna szata - Białe Haori przewiązane czarnym obi - Wysoki buty - Długi poszarpany szal na szyji
Widoczny ekwipunek: Srebrny medalion klanu Nara.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=229655#p229655
Post
autor: Kori » 5 lut 2026, o 19:59
Sytuacja zmieniała się w każdej sekundzie. Nie dało się opisać dokładnie tego, co działo się wokół, gdy Kori starał się zareagować na pojawienie się bestii. Trójka bliźniaków w jednej chwili zajęła swoje pozycje, otaczając cel z wyczuczoną taktyką. Kori nie potrafił odnaleźć się w nowej sytuacji, zwłaszcza że stwór pochwycił Miroshiego, który znalazł się na linii strzału. Ani pociski wystrzelone przez Uiroshiego, ani lód który pojawił się prosto z ziemi nie były w stanie przebić skóry potwora. Yuki przez chwilę zastanawiał się, czy nie lepiej było uciec z tego miejsca, ratując swoje życie, jednak szybko zmienił zdanie, gdy do jego uszu dotarły słowa Shinoyu… Yuki nie wierzył w to, co widzi, gdy na niebie pojawiła się srebrna wojowniczka z toporem wymierzonym prosto w łeb stwora. Kori przez sekundę zastanawiał się, czy to jeszcze ona, czy już boska istota, która przybyła na ratunek… Jej głos wyrwał go z marazmu, w który zaczął popadać, dodając sił, których teraz potrzebował… Nie mógł się poddawać, nawet jeśli jego towarzysz znalazł się na linii strzału… Musiał teraz udowodnić, że zasługuje na swoją rangę. Ptak. → Wąż. → Małpa… Trzy szybkie znaki, po których bohater krzyknął.
– Hyōton: Kokuryū Bōfūsetsu! – Tuż przed nim miał pojawić się czarny smok, którego jedynym celem było uderzenie prosto w przeciwnika. Nie liczyło się nic innego, musiał zaryzykować by pokonać bestię, która okazała się sprytniejsza niż wszyscy przypuszczali. Bliźniacy zniknęli z jego oczu, jednak wiedział, że jeśli teraz nie pokonają członka szczepu Jugo, to nikt z drużyny nie wróci do domu… Kori wyrzucił dłonie do przodu, dodając do ataku całą siłę swej niebieskiej energii. Musiał włożyć serce w atak, który ma pozbawić przeciwnika szans skrzywdzenie kolejnych osób.
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Ukryty tekst
0 x
Porażka to tylko szansa na zrobienie czegoś głupiego po raz kolejny
Just Freeze It!
Arii
Posty: 2051 Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita -krótka bródka
Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach *Duża Torba *Manierka
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=32&t=10504
Multikonta: Yuri
Post
autor: Arii » 6 lut 2026, o 02:41
16/21 Kampania - Wielki Szczyt Rodów Lasu
Zlecenie Kampanii S - Kori
W alka o ile można było ją tak nazwać trwała zaledwie minutę. Ale przez adrenalinę, stres i niewytłumaczalne zjawiska wydawać by się mogło, że wszystko trwa już kilkadziesiąt minut. Kori widział, jak pani Kapitan leci z samej góry i zamyka oczy. Mimowolnie zrobił dokładnie to samo, naśladując ją. I całe szczęście. Strzały Hiroshi'ego rozbłysnęły w nagłych wybuchach i światłach. W uszach mu zaczęło dzwonić a w powietrzu unosił się zapach duszącego dymu, kryjąc tym samym odór krwiożerczego monstrum. Ale wiedział, co ma robić dalej, nie pozostało mu nic innego jak wykorzystać najpotężniejszą technikę ze swojego repertuaru. Skumulował mroźną chakrę wokół siebie, kierując ją tuż przed siebie, aby nagle zaświstało wszystkim w uszach od chłodnego wiatru i tworzącego się lodowego smoka, który z otwartą paszczą ustawiał się w powietrzu, aby wystrzelić w bestię, która stała i przyglądała się swojej lewej łapie/ręce. Kori dostrzegł, że Shinoyu oddalała się od bestii z Miroshim na ramionach w kolejne odmęty jaskini. Tam dostrzegł w krzakach schowanego Uiroshiego, który zaczął bardzo szybko składać nieznane mu pieczęci. Kapitan była bardzo szybka i dotarła do niego po kilku sekundach a z jego dłoni uleciała zielona warstwa chakry. Przyłożył obydwie dłonie do twarzy swojego brata. Ale nie było czasu teraz tego doglądać. Bestia była zaskoczona kapiącą na ziemię krwią. Swoją własną krwią. I tutaj wyczuł, ze pora wystrzelić potężnego smoka. Nie wahał się, wszystko działo się w jakimś marazmie, ale wiedział co ma robić. Wiedział, że strach nic tutaj nie pomoże, że musi pokonać go tym jednym ruchem. Dlatego posłał swojego smoka, powietrze zawirowało dookoła, włosy zaczęły trzepotać i kiedy wykrzyczał nazwę swojego jutsu smok, już zmierzał w tamtą stronę. Nie mógł jednak tego widzieć, jak bestia spojrzała się wprost w niego, kiedy smok zderzył się z nią.
Ukryty tekst
Z derzenie masywnej ilości lodowej chakry z monstrum wywołało nagle trzęsienie wokół nich. Na podłożu zrobiły się pęknięcia, wywołała się wichura, sklepienie jaskini rozkruszyło się i małe skały zaczęły spadać na aktualne pole bitwy. Kori zauważył, że Shinoyu zasłoniła podczas ataku Uiroshiego i Miroshiego w razie, gdyby jego technika miała pójść w inną stronę niż planował. Kiedy białe płatki śniegu zaczęły opadać po jego technice, wszyscy w cieniu pozostałości dymu zobaczyli posturę bestii. Zmniejszył swój tors, za to jego nogi wydawały się o wiele bardziej masywniejsze. Widać było na jego cielsku małe zadrapania, z których sączyła się krew. Bestia zaczęła walić otwartą dłonią o swoją lewą pierś. Aż nagle ustała. Z jej ciała uleciała stróżka ciemnoczerwonej chakry i nagle zatrzęsły się posadzki jaskini. Wydawać by się mogło, jakby właśnie teraz zstąpiło na nich prawdziwa fala nieszczęścia i braku nadziei. W powietrzu zaczęło brakować czegokolwiek dobrego, jakby sama śmierć zstąpiła tuż przed nich. I nagle wykonała jeden skok... Nie wiedział kiedy, ale tym jednym susem bestia przebyła te dwa metry wbijając się swoim cielskiem w jego lewy, bok wysyłając go ku ścianie, w którą wbił się jak wcześniej Shinoyu. Cios nie był jednak dla niego tak groźny. Kto by się spodziewał, że tak młodziutki chłopak może wytrzymać cios takiej bestii. Ale wiedział, że to nie koniec... Kiedy wstawał wiedział już, że na pewno ma złamane dwa żebra. Nie doskwierał mu przez to niewiadomo jaki ból, ale jednak. Najwyraźniej Jugo chciał wyrównać pierw rachunki z nim za jego smoka. A teraz zaczynała się prawdziwa zabawa. Ta znowu wyruszyła, ale tym razem wyskoczyła wysoko w powietrze, jakby kopiując wcześniejszy manewr wojowniczki... Adaptowała się? Co to miało być za zachowanie? Już w samym powietrzu Kori wiedział, że ten atak nie będzie tak lekki, jak poprzedni... Dzieliło go zaledwie kilka sekund od zostania krwistą plamą... Co miał teraz zrobić?
-UCIEKAJ STAMTĄD! KORI! WIEJ NA GÓRĘ!!! - Shinoyu wyruszyła przed siebie, podrzuciła w biegu swoim toporem. Chciała zmierzyć się sama z tym monstrum teraz. Miroshi powoli wstawał w oddali z pomocą Uiroshiego i kierowali się w dalszą część jaskini. Ich sytuacja w te kilka minut przerodziła się w prawdziwy koszmar a opcji zaczęło im brakować.
Kori otrzymuje 1x ranę lekką . -10% do Statystyk Fizycznych (Siła, Szybkość, Percepcja)
Ukryty tekst
Zagrożenia otoczenia na terenie:
wodne węgorze
dziwne opary
mokradła
0 x
Prowadzone misje:
1. Wyprawa A - Ayumu
2. Zlecenie S - Kori
3. Misja C - Ayatsuri Yuu
4. Takashi - Misja Kampanijna - Rezerwacja
5. Daishi - Rezerwacja
PH
Bank
WT
Kori
Posty: 127 Rejestracja: 3 wrz 2025, o 12:46
Wiek postaci: 17
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: - Czarna szata - Białe Haori przewiązane czarnym obi - Wysoki buty - Długi poszarpany szal na szyji
Widoczny ekwipunek: Srebrny medalion klanu Nara.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=229655#p229655
Post
autor: Kori » 6 lut 2026, o 10:24
Kori znalazł się w samym środku starcia, gdzie nie było nawet mowy o tym by marnować cenne sekundy nazbyt długie główkowanie. Jego przeciwnik napędzany był czystą nienawiścią do każdej żywej istoty. Yuki skoncentrował się na użyciu swej najmocniejszej techniki, jednak po skumulowaniu chakry i wypuszczeniu jej w postaci lodowego smoka nie przyniosły spodziewanych efaktów… W deszczu odłamków czarnego lodu stwór zniknął na moment, po czym pojawił się znowu praktycznie nieruszony. Yuki wiedział, że to musiała być jakaś pomyłka, zwłaszcza że wysłali ich na misję, gdzie najwyraźniej nic nie są w stanie zdziałać. W pewnej chwili strzała przecięła powietrze, a rozbłysk światła na moment oślepił młodego wojownika. Któryś z bliźniaków wypuścił strzałę błyskową prosto w twarz przeciwnika, jednak i to nie przyniosło spodziewanego efektu… Wszystko trwało dosłownie kilka chwil, jednak dla Koriego były to godziny, podczas których świat wydawał mu się skończony… Nagły cios stwora dopadł go od prawej strony, posyłając tak samo jak Shinoyu prosto w skały… Dzieciak słyszał jak jego ciało uderza w twardą powierzchnię, a kości łamią się pod naporem pierwszego ataku. Mimo samej siły bestii Yuki dał radę pozbierać się w sobie, po czym stanął na równe nogi gotowy do kolejnego starcia… Nie było już odwrotu. Albo on, albo to dziwne coś, co chciało zniszczyć to za co bohater obiecał oddać życie. Głos Shinoyu, jakby rozmywał się gdzieś w oddali, a młody Sentoki z pewnością nie miał zamiaru się wycofywać… Gdy bestia zaatakowała, Yuki miał zamiar odskoczyć do tyłu, tak by znaleźć się poza zasięgiem techniki stwora, po czym szybkim ruchem ręki miał zetrzeć odrobinę krwi cieknącej mu obecnie z twarzy… Wciąż miał swojego asa w rękawie. Świnia. → Pies. → Ptak. → Małpa. → Baran… Kori stworzył kilka pieczęci, po czym przyłożył dłoń do ziemi, krzycząc głośno.
– Kuchiyose no Jutsu! – W gęstym dymie tuż pod jego stopami, miała pojawić się ogromna ropucha z jego paktu, który uzyskał na poprzedniej misji. Sam szef wszystkich szefów, wielki i wspaniały Gamabunta… Kori nie miał z nim jeszcze styczności i w sumie to nie wiedział, kogo przyzwie, jednak chciał w to włożyć całe serce by faktycznie przywołać coś, co będzie w stanie dać im więcej szans w starciu z demonicznym monstrum. Jeśli mu się tylko uda, miał zamiar wskoczyć na swego przywołańca by razem z nim zacząć okładać demona wielkim tanto.
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Ukryty tekst
0 x
Porażka to tylko szansa na zrobienie czegoś głupiego po raz kolejny
Just Freeze It!
Sir Daniel
Posty: 88 Rejestracja: 7 lis 2025, o 00:19
Post
autor: Sir Daniel » 6 lut 2026, o 13:27
17/21 Kampania - Wielki Szczyt Rodów Lasu
Zlecenie Kampanii S - Kori
A kcja stawała się coraz bardziej napięta. Bestia wyskoczyła wysoko w powietrze i zamierzała zmiażdżyć prawdopodobnie Kori'ego. Chłopak odskoczył jednak i zaczął bez namysłu składać pieczęci. Odciął się od zewnętrznego świata. Stąd też nie wiedział, co Shinoyu zamierzała a ona widząc co chłopak robi z przerażeniem stanęła i zaczęła wracać do chłopaków. Młody, niedoświadczony Sentoki właśnie zapomniał jednej ważnej rzeczy... przechodząc przez wodne oko, nigdy nie wyszli z jaskini, nadal w niej byli, ale w jej dalszych, bardziej otwartych od góry odmętach, niczym nie oświetlonych oprócz światła księżyca. Ale było już za późno. Bestia wbiła się w ziemię tworząc potężny krater na dwa metry wokół siebie, z taką siłą trafił w podłoże. A sam białowłosy uderzył dłonią o ziemię. Tumany kurzu mieszającego się z białym dymem uniosły się i rozeszły po całej jaskini. Wszyscy usłyszeli jak coś rozniosło jaskinię w szerz i przebiło się przez szczyt sklepienia. Skały opadały roztrzaskując się na ziemi. Sam Kori nie wiedział, co dokładnie miał przywołać. Sytuacja była wymagająca jego emocje mówiły, że potrzebuje najpotężniejszego ze swoich pvzywołańców. Że potrzebuje kogoś kto będzie mógł wesprzeć ich w walce z tym monstrum. A kto może to zrobić jak...
-Co to do cholery ma być, Dzieciaku! - głos, jakby spity huknął i zatrząsł teren, który nie przypominał za nic już jaskini. Dopiero teraz Kori zauważył, że ze sklepienia i dziur w dalszej części spływać zaczęła potężna kaskada wody, z której ulatywały gazy. Zauważył też chmarę węgorzy, które wpadały do oczka wodnego. Na szczęście Shinoyu zdążyła zasłonić siebie i chłopaków kamienną osłoną, która rozsypała się na kawałki. Sama kobieta była cała zakrwawiona. Ale Uiroshi już zajmował się opatrywaniem jej ran. Wszyscy widzieli w świetle odbijającego się nad ich głowami księżycu potężną, ogromną brunatną ropuchę z fajką w gębie. Wpatrywała się swoimi małymi oczkami w przestrzeń ogarniając, co ma pod nogami. A wydawać by się mogło, że to jakieś mrówki. Jednak wiedziała kto ją przywołał. Kori stał tuż przed jej kończynami. Na samym dole. Mógłby go teraz zgarnąć i zgnieść...
-Dopiero co miałem brać kąpiel w błocie z chłopakami! A ty wzywasz mnie do jakieś dziury po środku lasu! Jeszcze, żem obtarł sobie tyłek o jakieś kamienie! DZIECIAKU!!!! - w tym samym czasie bestia huknęła równie głośno odbijając echem od resztek ścian i głębokości jaskiń cały dźwięk. Gamabunta spuścił ku niej wzrok.
-BUAHAHHAHA! Oczywiście, że mam posprzątać jakiegoś paszkwila! Co innego mógłby zrobić Gamabunta! Otóż... - wypuścił bokiem swojej jamy gębowej dym z fajki -BRAĆ BŁOTNĄ KĄPIEL!!!
Ukryty tekst
Zagrożenia otoczenia na terenie:
wodne węgorze
dziwne opary
mokradła
0 x
Kori
Posty: 127 Rejestracja: 3 wrz 2025, o 12:46
Wiek postaci: 17
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: - Czarna szata - Białe Haori przewiązane czarnym obi - Wysoki buty - Długi poszarpany szal na szyji
Widoczny ekwipunek: Srebrny medalion klanu Nara.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=229655#p229655
Post
autor: Kori » 6 lut 2026, o 14:21
Kori stracił panowanie nad sobą, o mało co nie tracąc przy tym życia… Był młody i bardzo niedoświadczony. Mimo że zdobył swe umiejętności i zyskał uznanie by awansować w strukturach klanu, to wciąż pozostawał nastolatkiem, który nigdy nie walczył na prawdziwym polu bitwy. To nie był ktoś pokroju Reia, który zimny i pewny siebie od młodych lat starał się brać udział w każdym zbrojnym wydarzeniu… Mimo wszystko wciąż działał i póki stał na nogach nie miał zamiaru się poddawać. Shinoyu widział błąd, który popełnił, i to ona ucierpiała najbardziej powstrzymując walącą się jaskinię przed zasypaniem ich wszystkich. Kori miał tyle szczęścia, że znalazł się, pod istotą którą przywołał… No właśnie, co on kurwa przywołał. Dzieciak cofnął się o krok, zapominając o tym, że właśnie toczy walkę o swoje życie. Z tumanów kurzu i pyłu powstałego na skutek zawalenia stropu, wyłoniła się ogromna ropucha, której głos rozszedł się po całym tym miejscu. Kori z przerażeniem spoglądał w twarz stworzenia, które jednym uderzeniem mogło go zamienić w mokrą plamę… On to naprawdę przywołał?
– Ja nie wiedziałem, co mam robić… Gamabunta-senpai, proszę pomóż mi w walce z tym stworem – Chłopak nie wiedział, co powinien powiedzieć w takiej sytuacji, zwłaszcza że nigdy wcześniej nie spodziewał się, że tak ogromne stworzenia znajdują się w zasięgu jego aktualnej siły. Yuki odwrócił się w stronę potwora, który wydał w tej chwili głośny ryk. Dzieciak szybko oprzytomniał, po czym z większą pewnością siebie rzucił w stronę ropucha.
– Nie jestem godzien, aby liczyć na to, że będziesz chciał walczyć ze mną ramię w ramię, ale nie chce tu kończyć w tak głupi sposób… Chce stać się silny dla całej swej rodziny – Kori skumulował chakrę, która umykała w zastraszającym tempie… Nie było jednak sensu martwić się tym teraz, gdy samo zwycięstwo wcale nie było pewne. Właściwie to było daleko poza obecnymi zdolnościami bohatera. Yuki otarł usta z cieknącej krwi, czując, jak jego własne ciało powoli odmawia posłuszeństwa… Był zmęczony, coraz bardziej czując wszystkie obrażenia, których zaznał w ciągu tej krótkiej walki. Ptak. → Wąż. → Małpa
– Hyōton: Kokuryū Bōfūsetsu! – Krzyknął w stronę przeciwnika, ponownie, używając swej flagowej techniki. Czarny smok miał uderzyć prosto we wroga, w chwili gdy sam Gamabunta miał skorzystać ze swojego Tanto, które wciąż trzymał przy boku. Kori oczywiście nie mógł nim w pełni kierować, jednak liczył, że szef ropuch zrozumie co ma robić… Yuki nie wiedział, w jakim stanie jest jego drużyna, jednak obecnie liczyło się tylko zwycięstwo.
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Ukryty tekst
0 x
Porażka to tylko szansa na zrobienie czegoś głupiego po raz kolejny
Just Freeze It!
Arii
Posty: 2051 Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita -krótka bródka
Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach *Duża Torba *Manierka
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=32&t=10504
Multikonta: Yuri
Post
autor: Arii » 7 lut 2026, o 02:05
18/21 Kampania - Wielki Szczyt Rodów Lasu
Zlecenie Kampanii S - Kori
R opucha znów wypuściła tumany dymu pod siebie zasłaniając im cały widok. Kori mógł wręcz zakrztusić się nim, ale wytrzymał. Wiedział, a może raczej czuł, że nie może teraz okazać żadnej słabości. Nie przed takim przywołaniem, który mógł zatrząść całym tym miejscem i ich wszystkich zmiażdżyć. -Nie wiedziałeś co robić? Heeee... Żartujesz sobie? - jakby nieco spokojniej. W tym samym momencie Kori zamierzał pokazać bestii, gdzie jej miejsce. Kolejny raz zgromadził wokół siebie czarny lód, który wystrzelił w formie smoka w kierunku bestii. Jednak przeliczył się, że tym razem ta będzie stała w miejscu. Wystrzeliła po łuku znikając mu sprzed oczu. Nie rozmazywał mu się, ale ciężko mu było nadążyć za bestią, która huknęła i z jej pleców zaczęły tworzyć się jakieś dziwne odłamy ciała, które wyglądały, jakby miały coś zbierać. Gamabunta mrużąc swoje oczy sięgnął ropuszą łapą po przeogromne tanto przepasek do swojego boku, jego dziwne haori zawirowało a tanto wystrzeliło w bestię. Która nagle bez niczego wystrzeliła tanto w sobie znanym kierunku. Ale Kori wiedział, że nie tam ich przeciwnika. Widział, jak bestia skierowała się za Ropuchę. Mignęły im tylko światła i nagle Gamabunta został wystrzelony do przodu. DZiwne chabrowe pociski trafiły w jego plecy i odnóża od tyłu, że został wysłany trzy metry do przodu.
Gamabunta otrzymuje 1x ranę ciężką. -40% do Statystyk Fizycznych (Siła, Szybkość, Percepcja)
-Dość... zabawy...- potwór przemówił tuż za Korim... Czyżby jednak był cały czas czymś świadomym a nie tylko maszyną, która przynieść im miała zgubę? Białowłosy nawet nie wiedział, kiedy na jego szyi zacisnął się ogon bestii. Ta podchodziła do niego powoli. -Dość... zabawy...- powtórzyła a znowu dziwne twory z jej pleców rozbłysnęły żółtym światłem, przemieniając się prawie w białe. Brakło mu coraz bardziej powietrza, a uścisk ogona był coraz mocniejszy. Odległość od dziwnego światła, które zrobiło coś z tak ogromnym Gamabuntą była naprawdę mała. I zamglonymi oczami Kori widział, jak coś przebija się przez pierś Jugo. Pozostała tylko mała dziura, z której trysnęła prosto w jego twarz krew. Bestia poluzowała uścisk ogona, cofając się krok do tyłu. Dysze za jej plecami zaczęły się świecić. To były bardzo ważne sekundy... Cenne sekundy...
-To za mojego brata! - i jak z cienia po prawej Kori'ego wystrzelił łucznik, który z naciągniętą strzałą na cięciwie biegł, obserwując wprost chłopaka i jego oprawcę. Nikt nie widział gdzie zniknęła pozostała trójka, wszystko działo się tak szybko, że ciężko było nadążyć. Ale bestia zamarła otrzymując kolejną ranę. To mogła być jego ostatnia szansa, żeby coś zdziałać.
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Zagrożenia otoczenia na terenie:
wodne węgorze
dziwne opary
mokradła
0 x
Prowadzone misje:
1. Wyprawa A - Ayumu
2. Zlecenie S - Kori
3. Misja C - Ayatsuri Yuu
4. Takashi - Misja Kampanijna - Rezerwacja
5. Daishi - Rezerwacja
PH
Bank
WT
Kori
Posty: 127 Rejestracja: 3 wrz 2025, o 12:46
Wiek postaci: 17
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: - Czarna szata - Białe Haori przewiązane czarnym obi - Wysoki buty - Długi poszarpany szal na szyji
Widoczny ekwipunek: Srebrny medalion klanu Nara.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=229655#p229655
Post
autor: Kori » 9 lut 2026, o 10:39
Chłopak z klanu Yuki starał się jak mógł, by wszyscy wyszli z tego miejsca cało. Jego przeciwnik, jak zawsze okazał się szybszy, silniejszy, bardziej wytrzymały. To był akurat standard, więc nie było się czym zbytnio martwić. Przyzwany Gamabunta okazał się wspaniałym towarzyszem, ale tylko do czasy otrzymania pierwszej rany, po której chłopak postanowił go odwołać…
– Dziękuję ci za pomoc, przepraszam, że przeze mnie otrzymałeś tak poważne obrażenia – Kori miał zamiar wypowiedzieć swoje słowa, zanim na dobre bestia, po którą tu przybyli nie zaczęła ponownie szaleć. Jej ruchy były płynne i pewne, nie zmęczyła się walką nawet odrobinę. Bohater w pewnej chwili poczuł, jak coś zaciska się na jego szyi, a po chwili zauważył, że jest to ogon bestii, która postanowiła go dosłownie udusić… Na domiar złego stworek zaczął przemawiać ludzkim głosem, a sam bohater prychnął pod nosem, gdy tamten wspomniał o zakończeniu ich zabawy. Kurwa, jeśli to była zabawa to chyba nie było warto się zbytnio starać, gdy finał był z góry ustalony. Kori nie miał nic więcej w zanadrzu, jego lód okazał się szybki, ale słaby i na tym można zakończyć autowizualizajcje. Dzieciak złapał za śliski ogon przeciwnika w ostatnim napadzie szaleństwa, starając się chuj wie, co zrobić. Stwór wpatrywał się swymi czarnymi ślepiami, a bohater zaczął zastanawiać się, na co mu było to wszystko. Szkolenia, treningi, jakieś głupie misje, żeby skończyć na przeciwniku, który mógł sobie dowolnie manipulować swoim ciałem. Śmieszne i trochę żenujące…
– Jebał cię pies – Dodał na koniec młody wojownik, licząc, że jego ostatnie słowa w stronę wroga będą zapamiętane przez niego na długie lata. Gdy wszystko miało się już skończyć, a on nie miał siły na dalszą walkę, wtedy jak to w takich serialach bywa ktoś inny postanowił uratować życie młodego Koriego. Najpierw pojawił się niewielki otwór w piersi bestii, a później trysnęła z niego krew prosto w twarz bohatera. Yuki wpatrywał się w swego przeciwnika, który zatoczył się delikatnie, zwalniając uścisk ogona. A więc to tak… Powiedział do siebie, gdy zauważył Hiroshiego z wycelowanym łukiem. Bliźniak dosłownie uratował go w tej chwili, dając mu cenne sekundy na pozbieranie się do kupy. Chłopak z lodowego klanu wiedział, że nie było co czekać, dlatego już po chwili skumulował w sobie pokłady chakry, które zamierzał przekształcić w swój ostateczny atak… Koncentrując się na swym wrogu wciąż klęcząc na ziemi przyłożył do niej dłonie, po czym miał zamiar przywołać dziesiątki ostrych kolców, które miały przebijać się przez ciało przeciwnika z góry i z dołu, z boku i z tyły… Chciał zniszczyć swego przeciwnika, który zbyt długo zagrażał już temu miejscu. Kolce miały pojawiać się raz za razem, w czasie, gdy on wciąż podtrzymywał swoją technikę dodatkowymi porcjami energii. To miała być ostatnia akcja, być albo nie być. Stwór miał nie dostać możliwości ucieczki…
– Giń wreszcie! – Krzyknął w stronę monstrum, w chwili gdy z ziemi pojawił się pierwszy kolec.
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Ukryty tekst
0 x
Porażka to tylko szansa na zrobienie czegoś głupiego po raz kolejny
Just Freeze It!
Arii
Posty: 2051 Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita -krótka bródka
Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach *Duża Torba *Manierka
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=32&t=10504
Multikonta: Yuri
Post
autor: Arii » wczoraj, o 02:48
19/21 Kampania - Wielki Szczyt Rodów Lasu
Zlecenie Kampanii S - Kori
C hłopak odwołał swojego przywołańca zostając sam na sam z bestią. Może jego życie pozwoliło przeżyć pozostałym? Może taki miał być jego koniec, ale ostatecznie warto było, aby uratować tak ich życie. Yokukage skrywało długi czas takie monstrum w swoich lasach a mu przyszło za to zapłacić... Takie myśli mogły kotłować się w nastoletnim móżdżku. Ale doczekał się ratunku od Hiroshi'ego, który nie zamierzał się poddać i po prostu czekał na odpowiedni moment, aby wkroczyć. Bestia zdezorientowana puściła chłopaka, który wiedział, że to ich ostatnia szansa. Dlatego odpalił wszystko co miał tworząc czarne kolce, które przebijać się miały przez skórę bestii. Obserwował ją i wiedział, gdzie chce ją trafić, nie odpuszczał kolce podążały tuż za nią. Mimo, że unikała to niektóre z jego tworów ją dosięgały i osłabiały punktowo jej skórę w końcu tworząc poważne uszkodzenia i przebijając się przez nią. I ten sam moment, kiedy łucznik przeleciał przez łuk wokół bestii wystrzelił kolejną strzałę. Młody Yuki dostrzegł, że ta strzała była delikatnie inna i na swoim końcu miała przewiązaną linkę. Strzała przebiła się przez drugi bok bestii i kolejne lodowe kolce się przez nią przebijały. Blokując jej ruchy. Strzała wbiła się w ziemię obok Kori'ego, jako amortyzacja. Jugo wiedział, że to chyba pułapka z jedną drogą i przystanął.
I nagle z lewej strony potwora pojawiła się Shinoyu, która bez zastanowienia wykonała dwa proste ruchy przez przód i tył jego szyi. Krew trysnęła w gorę, tworząc mały deszcz z krwi. -W końcu opuściłeś gardę. - i w momencie, kiedy to powiedziała bestia zaczęła przemieniać się w młodego, łysego mężczyznę z tatuażami. Hiroshi podszedł zaciskając pięści, Shinoyu przyjrzała się twarzy. Za plecami Kori'ego pojawił się Uiroshi, przyłożył do jego pleców dłonie wysyłając do jego ciała kojącą chakrę, która wspomagała zaleczanie się jego własnych ran. Obok niego stanął poobijany Miroshi.
-Kori-kun, spisałeś się na medal. Ale mogłeś powiedzieć wcześniej, że podpisałeś pakt z takim PRZYWOŁAŃCEM. - Shinoyu zaśmiała się perliście zakładając topór ostrzem na swoim ramieniu. Spływała z niego stróżka krwi. Bliźniacy patrzyli się na stwora... A właściwie na mężczyznę... w totalnej ciszy.
-To on zaatakował cztery lata temu naszą wioskę...
-Tej twarzy nie da się zapomnieć... Tyle nieprzespanych nocy w tęsknocie za rodziną, którą nam odebrał...
-Nasza wioska leżała przy granicy z klanem Aburame. Od zawsze sądzili, że to ich tereny, mimo że tak nie było. Właśnie wtedy oskarżyli Narów o podpalenia wiosek... Ale od samego początku wiedzieliśmy, że tak nie było. Znaliśmy prawdę o najemnikach...
-Chłopaki. Pamiętajcie, że las ma uszy i oczy. Nie pozwalajcie sobie na za duże gadulstwo. Uiroshi, ile ci jeszcze to zajmie? - nad ich głowami latały cztery owady, ale żaden z bliźniaków tego nie zauważył. Kori jednak dostrzegł ten szczegół w blasku księżyca. Shinoyu najwyraźniej też, bo patrzyła się na niego i kiwała głową na boki.
-Już prawie kończę.
0 x
Prowadzone misje:
1. Wyprawa A - Ayumu
2. Zlecenie S - Kori
3. Misja C - Ayatsuri Yuu
4. Takashi - Misja Kampanijna - Rezerwacja
5. Daishi - Rezerwacja
PH
Bank
WT
Kori
Posty: 127 Rejestracja: 3 wrz 2025, o 12:46
Wiek postaci: 17
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: - Czarna szata - Białe Haori przewiązane czarnym obi - Wysoki buty - Długi poszarpany szal na szyji
Widoczny ekwipunek: Srebrny medalion klanu Nara.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=229655#p229655
Post
autor: Kori » wczoraj, o 12:31
Kori walczył do samego końca, nie licząc się, z tym że jego własne życie aktualnie znajdowało się na równi pochyłej. Całym swym ciałem czuł efekty starcia, które gdyby nie wyszkolenie mogłyby być znacznie poważniejsze. Yuki spoglądał na swego przeciwnika, posyłając w jego stronę kolejne czarne kolce mające przebić się przez pieprzoną barierę. Jego ciało było niczym skała, nie przyjmując niczego, co wychodziło z rąk użytkownika lodu. Kori czuł, jak chakra opuszcza jego ciało, w zatrważającym tempie pochłaniana przez kolejne lodowe elementy pojawiające się wokół jego przeciwnika. Walczył, bo tak mu nakazywał instynkt, walczył, bo miał nadzieję, że nie będzie to dla niego ostatnia godzina jego życia. Jeden z bliźniaków wspierał go w batalii, gdy kolejne strzały, przebijały ciało oponenta. W pewnej chwili bohater jeszcze bardziej wzmocnił własne zdolności, przelewając swoją chakrę dodatkowe twory z czarnego żywiołu. Shinoyu pojawiła się tak samo szybko jak wcześniej zniknęła, wyprowadzając w tej chwili cios w bestię, która już dawno utraciła swe człowieczeństwo. Wojownik z leśnego klanu niczym posąg gapił się na krew, która teraz trysnęła z umierającej bestii… Z każdą kolejną sekundą potwór zaczął zmieniać się w człowieka. Był to staruszek pokryty tatuażami… Kori nie spuszczał wzroku z wroga, który mimo swego wieku zamiatał podłogę bohaterem niczym szmatą. Yuki zacisnął drżące dłonie, wiedząc, że gdyby nie towarzysze padłby trupem. Gdy jego towarzysze zaczęli coś do niego mówić, on był swymi myślami zupełnie gdzie indziej. Prawie zabił siebie, swych towarzyszy oraz przyzwańca którego potraktował jak mięso armatnie. Chłopak wpatrywał się teraz w swe dłonie umorusane we krwi, zdając sobie sprawę jak marny popis odstawił na swej, pierwszej, poważnej misji.
– Spisałeś się na medal? – Kori powtórzył słowa Shinoyu, która uratowała ich wszystkich przed tragicznym końcem.
– Gdyby nie wy, to skończyłbym jak ta ropucha, która nawet nie wiem przy przeżyła… Jestem słaby Shinoyu-san – Dzieciak wstał powoli ze swego miejsca. Nie odzywając się do nikogo więcej. Spokojnie ruszył chwiejnym krokiem w stronę tafli jeziora, z zamiarem przemycia twarzy w lodowatej wodzie. Nie chciał teraz odpowiadać na żadne pytania, zwłaszcza że czuł się bardziej niż podle. Obiecał, że pokona bestię i wróci by wypełnić kolejne zlecenie… W tej chwili nie był gotowy podejmować tak poważnego ryzyka. Musiał opatrzeć swe rany, a później zastanowić się co zrobić by wzmocnić zdolności, które odziedziczył wraz ze swą linią krwi… Wciąż czekała go długa droga, zanim spełni marzenia. Jeśli inni byli gotowi chciał natychmiast wracać do domu. Zanim na dobre nie oddalił się od swej drużyny, w blasku księżyca zauważył parę chrząszczy poruszających się wokół placu bitwy. Czy to wszystko miało jakieś znaczenie?… Kori przez chwilę wpatrywał się w owady, po czym przeniósł swój wzrok na Shinoyu. A więc się nie mylił. Czy bliźniaki miały rację, a Yokukage mogło mieć więcej wrogów, niż się z pozoru wydawało.
0 x
Porażka to tylko szansa na zrobienie czegoś głupiego po raz kolejny
Just Freeze It!
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość