Uchiha Hiromi
Posty: 858 Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 11#p205011
Multikonta: Yuki Hoshi
Post
autor: Uchiha Hiromi » 17 kwie 2026, o 20:39
~ 3/... ~ ~ Uchiha Tsuyoshi ~
~ Misja Wojenna Rangi B~
~ Klan Tsukino ~
~ rok 396 ~
Stanowcza i chłodna reakcja Tsuyoshiego zadziałała niczym wiadro zimnej wody. Kenji zacisnął zęby tak mocno, że aż zgrzytnęły, lecz widząc absolutny brak zainteresowania dalszą pyskówką ze strony kuzyna, ostatecznie zamilkł, odwracając wzrok. Isamu natomiast zmrużył oczy, ewidentnie nieprzyzwyczajony do tego, by ktoś z linii frontu kwestionował go. Zanim jednak logistyk zdążył odpowiedzieć na uszczypliwość Uchihy, z mroku dobiegł cichy śmiech.
Rintaro odłożył na ołtarz zakrwawioną czaszkę i powoli podszedł do stołu taktycznego. Jego różnokolorowe oczy błyszczały z nieskrywanym rozbawieniem, gdy przenosił wzrok z nadąsanego Isamu na wyprostowanego, opanowanego Tsuyoshiego.
- Och, Tsuyoshi... i jak tu cię nie doceniać? - Arcykapłan oparł dłonie o krawędź stołu, pochylając się nad mapą. - Masz absolutną rację. To ja tu dowodzę. Isamu ułożył ten plan, ponieważ nawet jakbym mu tego nie kazał zrobić, to i tak by to zrobił. Dwa tysiące uderzające frontalnie na małą osadę to czysta, bezlitosna matematyka. Kolegom z jego poprzedniej armii też takie pomysły się nie podobały, prawda?
Rintaro wyciągnął dłoń i przesunął mosiężną zębatkę na sam środek symbolu Nokiby.
- Jesteście moimi Kłami. Jesteście tu na tym samym poziomie zaufania. Jeśli uważasz, że matematyka Isamu jest zbyt prosta, a frontalny szturm to marnotrawstwo twojego talentu... zrób to po swojemu, Uchiha. Masz pełną autonomię na swoim odcinku. Rozszarp ich tak, jak uznasz to za stosowne. Jeśli wrócisz z głową tej małej księżniczki, zdobywając wioskę w jakiś nieszablonowy sposób, zdobędziesz tylko więcej mojego uznania. - Arcykapłan uśmiechnął się. - Zaskocz mnie.
Isamu westchnął ciężko, pocierając nasadę nosa, jakby dyskusje z dowódcami polowymi wyciągały z niego resztki sił życiowych. Słysząc jednak rzeczowe, taktyczne pytania Tsuyoshiego, jego ton nieco zelżał. Zastąpił go chłodny pragmatyzm.
- Skoro wolisz myśleć sam, proszę bardzo. Konkrety. - Logistyk wyciągnął spod sterty pergaminów bardziej szczegółowy szkic topograficzny i przesunął go w stronę Uchihy. - Nokiba nie jest typową, spokojną wioską. To osada graniczna, zbudowana na styku równin i dzikich terytoriów. Tam, gdzie kończą się uporządkowane pola, zaczyna się kamienista ziemia, odsłonięte korzenie i gęstniejąca roślinność. Teren wokół to koszmar dla kawalerii - jest nierówny, pełen płytkich zagłębień, ukrytych jarów i suchych koryt rzecznych. Nie ma tam równych traktów, tylko wydeptane, wijące się ścieżki.
Isamu stuknął palcem w zarys palisady na mapie.
- Sama osada ma charakter zwarty i prowizoryczny. Drewniane chaty, szopy i wieże obserwacyjne skupione są wokół centralnego placu. Wszystko to otoczone jest palisadą z zaostrzonych pali. Żadnych ozdób, czysta funkcjonalność dostosowana do obrony i szybkiej rozbudowy. Granica między osadą a dziczą jest niemal zerowa - gęsty las zaczyna się tuż za ich plecami, a drzewa rosną tak blisko siebie, że widoczność spada tam do kilkunastu kroków. Nawet w południe jest tam ciemno.
Logistyk spojrzał Tsuyoshiemu prosto w oczy, odpowiadając na najważniejsze pytania.
- Zwiad wysłany przez Rintaro-dono wcześniej, doliczył się około stu zbrojnych wewnątrz palisady. Wydaje się to śmiesznie mało w starciu z dwoma tysiącami, prawda? Ale problem tkwi właśnie w tym lesie za ich plecami. Teren jest tak nieprzewidywalny, że nie mamy pojęcia, ilu ludzi Tsukino ukryło w zaroślach i jarach jako zasadzkę. Sto osób może być tylko przynętą.
Isamu zwinął jeden z pergaminów, kończąc swój wywód.
- Co do zaskoczenia - zapomnij. Nokiba stale pozostaje czujna. Żyją na krawędzi chaosu i wiedzą, że wojna puka do ich drzwi. Widzą, co się dzieje na Polach. Z pewnością wiedzą, że idziemy, nie znają tylko dokładnego momentu i siły uderzenia. A ruchome odwody? Po to właśnie reszta z nas - Kyousuke, Sora i Generał Uchiha - uderza na inne flanki. Mają związać walką pozostałe siły klanu Tsukino, by nikt nie przyszedł Usie i Nokibie z pomocą. Jesteś zdany tylko na siebie i swoich ludzi, Uchiha. Rób z nimi, co chcesz.
W namiocie zapadła cisza. Isamu przedstawił wszystkie dostępne karty.
Wydawało się, że plan został ostatecznie zatwierdzony. Jednakże napięcie w namiocie wcale nie opadło. Zanim Tsuyoshi zdążył w pełni przeanalizować otrzymane informacje, z półmroku po lewej stronie dobiegł cichy, suchy śmiech.
Sora oderwała plecy od drewnianego pala konstrukcyjnego. Jej kroki były bezszelestne, gdy podeszła bliżej stołu taktycznego. Ziołowy, lekko duszący zapach, który się wokół niej unosił, nagle przybrał na intensywności.
- Zgadzam się z Tsuyoshim. Nie podoba mi się to - powiedziała Sora. Jej głos wciąż był cichy i senny. - Zakładasz, że te śmieszne sokoły i bestie klanu Tsukino mnie wyczują i zaatakują. Traktujesz je jak przeszkodę, którą trzeba obejść lub zabić.
Isamu zmrużył oczy, a zębatka w jego dłoni przestała się obracać.
- Fakty są takie, że zwierzęta reagują na intruzów, Soro. A zwiad Tsukino tresuje je od pokoleń - odparł sucho logistyk. - Twój zapach cię zdradzi, nieważne jak dobrze się ukryjesz.
- Och, ależ ja chcę, żeby mnie wyczuły - odpowiedziała Sora z satysfakcją. Sięgnęła do pasa i odpięła jedną z malutkich, szklanych fiolek wypełnionych mętną, białą cieczą. - Dla mnie to darmowi nosiciele. Bestie oddychają, Isamu. Piją wodę, jedzą padlinę i... wracają do swoich panów. Wystarczy, że zostawię dla nich odpowiednio spreparowane truchła na skraju lasu. Sokoły zjedzą zatrute mięso i same zaniosą moją zarazę prosto do gniazd łowców Tsukino, zrzucając toksyczne odchody wprost do ich strumieni, zanim ja w ogóle postawię stopę tam. Będziemy mieli z nimi spokój na lata, nie tylko na tą kampanię.
Isamu prychnął i nie skomentował tego głośno, ale szybko zaznaczył coś w swoim zwoju węgielkiem.
Rintaro, obserwujący to wszystko z boku, klasnął cicho w dłonie. Dźwięk ten przypominał trzask łamanej gałązki.
- Wybornie! Właśnie tego od was oczekuję! - Arcykapłan rozłożył ramiona, a jego uśmiech stał się jeszcze szerszy, odsłaniając zęby. - Reguły są po to, by je łamać, a plany po to, by obalać je na polu bitwy. Isamu wyznaczył wam cele, ale to wy napełnicie je krwią i sprytem. Tsuyoshi zrobi wszystko po swojemu, a Sora obróci bestie wroga w zarazę.
Rintaro podszedł bliżej i położył dłoń na ramieniu Tsuyoshiego. Jego palce były lodowato zimne.
- Masz armię, Łowco Duchów. Masz cel. Niech Inemura będzie dla ciebie tylko przystawką przed prawdziwą ucztą.
Rintaro
Uchiha Kenji
Kyousuke
Sora
Isamu
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 827 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » wczoraj, o 00:30
W głębi lasu
Misja B - Uchiha Hiromi & Yumiko
Posty
Kolejka 7/17
Istniała szansa, że dyskusja mogłaby jeszcze trwać, jednak Hiromi tym razem już konkretnie i ostatecznie ją ucięła - i ani Yumiko, ani Riku nie komentowali więcej swoich postaw. Jasne było jednak, że przynajmniej na razie istniał pewien... może nie od razu rozłam, ale na pewno wyzwanie dla dowództwa młodej sentoki. Na szczęście przynajmniej setnicy wydawali się być posłuszni, a przynajmniej nie dawali wyraźnych znaków przeciwko tej tezie - jeśli już, widać było pewne mniejsze lub większe konflikty między nimi samymi oraz medykiem, aniżeli na linii oni-nowa dowódczyni.
Przy okazji, Hiromi jak i Yumiko mogły dostrzec delikatne uśmiechy na twarzach setników, kiedy żartobliwie wspomniała o wykorzystywaniu jej pokrewieństwa z Shirei-kanem. Sota Kobayashi uśmiechnął się chyba bardziej kurtuazyjnie, Riku - skrzywił się, jakby i to spotkało się z jego krytyką, a Mori... cóż. Jak to Mori, kij w jego trzewiach nie pozwolił mu na to, by twarz drgnęła w jakikolwiek sposób. Zamiast tego, odwrócił się ku Hiromi, gdy padło pytanie bezpośrednio do niego.
- Przygotowanie do wymarszu to około pół dnia, może trochę mniej, w zależności od tego, czy napotkamy trudności przy organizacji dodatkowego zaopatrzenia, którego nie uwzględniłem wcześniej, jak wspomnianych trzech wozów na potencjalny transport zarażonych. Nie przewiduję tutaj jednak dużych problemów, także powinniśmy się zamknąć raczej w około trzech, czterech godzinach. Co się zaś tyczy trasy, ostatnio mieliśmy sporo deszczy i boczne drogi stały się mniej przejezdne. Dlatego chociaż wioska nie jest aż tak odległa pod kątem dystansu, tak dojazd do niej może być problematyczny, zwłaszcza dla wozów - zakładałbym co najmniej cztery dni, może pięć jeśli napotkamy jakieś zawaliska na drodze lub trzeba będzie często wyciągać wozy z błota. - wyjaśnił szybko tonem wskazującym albo na dużą ekspertyzę, albo na przygotowanie sobie odpowiedzi zawczasu. Potem jego wzrok padł na setników. - Dla zwiadu to oczywiście nie będzie taki problem, powinni bez większych problemów być w stanie powrócić do nas z informacjami, o ile się nie zgubią po drodze. -
Brwi Takuyi Ono uniosły się lekko.
- Czego... nie zakładasz oczywiście? - ton byłego drwala zawierał w sobie jakby delikatne ostrzeżenie.
- Tak, czego naturalnie nie zakładam. - potwierdził beznamiętnym tonem adiutant, chociaż jego wzrok na moment skierował się ku Endo, nim wrócił do swojej wpatrzonej przed siebie pozycji.
Na ostatnie pytanie setnicy spojrzeli po sobie, przy czym zwłaszcza Sakurai wraz z Ono wydawali się porozumieć bez słów samym wyrazem twarzy, delikatnymi uniesieniami i opuszczeniem brwi oraz minimalnym wzruszeniem ramion. Odpowiedziała Sakurai.
- Dobrze by było, Hiromi-sama, by zarówno was, jak i Yumiko-san zobaczyli wszyscy żołnierze przed wymarszem - choćby po to, by wiedzieli, komu teraz dokładnie podlegają i jak wygląda. A parę słów zachęty na pewno zawsze pomoże.
Z tymi słowami naradę można było w zasadzie uznać za zakończoną. Nastąpiło poruszenie, kiedy setnicy oraz medycy oddalili się, aby wykonać swoje rozkazy. Mori także zniknął, aby dopilnować ostatnich przygotowań do wymarszu i zorganizować dodatkowe, niezbędne zaopatrzenie.
A obie przyjaciółki miały szansę, by wymienić się paroma słowami na osobności, bez wszędobylskiego adiutanta i poczynić same ostatnie przygotowania przed trasą.
Fujita Mori – Klik
Riku Kobayashi (Starszy medyk)
Sota Kobayashi (Młodszy medyk)
Yosuke Endo (Setnik młodzik)
Kanae Sakurai (Setniczka)
Takuya Ono (Setnik drwal)
0 x
Uchiha Hiromi
Posty: 858 Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 11#p205011
Multikonta: Yuki Hoshi
Post
autor: Uchiha Hiromi » wczoraj, o 20:24
Uchiha Hiromi
Rok 396
- Weźmiemy wozy, jeżeli nie opóźnią nas, jeżeli ich przygotowanie nie opóźni nas. Na razie nie mamy kogo przewozić. Dziękuję bardzo wszystkim. Proszę zebrać oddziały, faktycznie się pokażemy, następnie zaczniemy się szykować na wymarsz.
Hiromi widziała spojrzenia, jakie wymienili między sobą Sakurai z Ono. Nie potrafiła określić, czy było to spojrzenie znaczące "młoda i niedoświadczona", ale mogłaby to zakładać. Zauważyła jednak, że Mori nie ufał za bardzo Endo. Z tego samego powodu, co jej. Brak doświadczenia.
Hiromi jednak nie miała zamiaru nikomu niczego udowadniać. Jak nie wiedziała - pytała. Słuchała dobrych porad. Decydowała, kiedy było trzeba.
Przynajmniej miała nadzieję, że nie spanikuje, jak będzie źle.
Kiedy zostały same z Yumiko, uśmiechnęła się do niej.
- Nawet nie wiem, co myśleć. Dziękuję, że powiedziałaś coś medykowi, myślę, że będzie trzeba go pilnować, bo jest takim pragmatykiem, że aż cynikiem - stwierdziła Hiromi, kiedy już wszyscy opuścili namiot i ona mogła odetchnąć i wypuścić z siebie powietrze, które wstrzymywała. - Nie wiem, jak Hiro-nii to wytrzymuje. On się takimi rzeczami zajmuje codziennie. Ale chyba chłopom jest łatwiej - dodała nieco się uśmiechając, po czym przysiadła, bo zakręciło jej się w głowie. - Na zwiadzie powinnaś sobie poradzić, mimo braku pamięci masz instynkt i jesteś w czynnej służbie. Ale no, polegaj na instynkcie i oczach… i uważaj na Endo i jego oddział. Są nowi, będą popełniać błędy… tak jak my, zresztą. A weteranom nie daj się zdominować.
Przez chwilę Hiromi jeszcze oddychała głęboko, słuchając odpowiedzi Yumiko, po czym zapytała nieco zakłopotana.
- A dobrze mi poszło? Z tymi ludźmi?
Kiedy skończyły, Hiromi upewniła się, że Yumiko miała wszystko to, co zostawił jej Azuma (pomyślała o nim z tęsknotą - nie zobaczą się jakiś czas), po czym sama zajęła się swoim ekwipunkiem. Upewniła się, że miała wszystko, przywdziała zbroję (niestety, nową, poprzednia została pod wielką mogiłą), schowała wszystkie zwoje, upewniła się, że przydzielono jej konia. Kiedy odhaczyła wszystko ze swojej listy (bądź jeszcze nie) i dano jej znać, że zebrały się oddziały i medycy.
Znów jej było niedobrze. Miała tremę, kiedy wychodziła przed tłum ludzi. Stanowczo o wiele łatwiej było jej rozmawiać z ambasadorami, liderami i politykami. Tam trzeba było tylko uważać. Tutaj, wiedziała, że należało uważać jeszcze bardziej. Tam to była tylko gra. Tutaj była walka o życie.
Tylko nie mów o Mazi, informacje przekazano, nie mów o Mazi , powiedziała sobie, kiedy wchodziła na podwyższenie, które skombinował dla niej Mori. Irytujący mężczyzna, ale na robocie się znał.
Kiedy jednak była przed wszystkimi i nabrała w płuca powietrza… jakoś poszło.
Dano znać na baczność. Zasalutowała, przyłożyła pięść do serca, po czym dała znać, żeby setnicy kazali żołnierzom spocząć po ich salucie.
- Jestem Uchiha Hiromi, Sentoki klanu Uchiha i to ja dowodzę tą operacją - powiedziała wszystkim. - Nie wiem, czy cokolwiek o mnie słyszeliście, ale jest to nieważne. Od tej chwili liczy się tylko to, co nas czeka. Czeka nas brak chwały ważnych bitew, czeka nas brak bohaterstwa. Czeka nas ciężka praca bez wytchnienia, aby ci, którzy teraz zaczynają walczyć, mogli wrócić z powrotem do tego piekła na froncie. Oraz aby ostatecznie jak najwięcej ludzi wróciło do domu. Czeka nas brak snu, ciężka praca fizyczna, dawanie z siebie więcej niż sobie wyobrażamy. Medycy - zwróciła się do grupy, którą jej przydzielono - to wy będziecie odgrywać w tym wszystkim największą rolę. Żołnierze - spojrzała na swoją główną armię - to wy będziecie pilnować ich życia i pomagać. Naszym zadaniem jest założenie i ochrona szpitala. Naszym zadaniem jest to, żeby chłopcy i dziewczęta, którzy walczą, mogli wrócić do domów. Nie dostaniemy za to odznaczeń, naszą nagrodą będzie to, że nasi bliscy przeżyją.
Pozwoliła sobie na chwilę ciszy, po czym dodała, mocniej. Słowa, których wcześniej użył jej brat.
- Oddajmy nasze serca. Dajmy z siebie wszystko!
Zakończyła swoją przemowę, zasalutowała ponownie i już miała zejść, kiedy złapała wzrokiem Yumiko. Została na podwyższeniu.
- A teraz z rzeczy organizacyjnych. Wszystkie szczegóły powinny już zostać przekazane przez waszych bezpośrednich dowódców. To z nimi się przede wszystkim kontaktujcie, jeżeli zdarzy się wypatrzeć coś niepokojącego. Jeżeli będzie to niemożliwe z różnych powodów, jeżeli uznacie, że coś powinno dotrzeć do moich uszu, proszę skontaktować się z jednym z moich adiutantów. Fujita Mori - przedstawiła Moriego. - Oraz kunoichi, Uchiha Yumiko. Niech każdy z was będzie uważny i niech wiatry Susanoo dmuchają w nasze żagle.
Wtedy zeszła, czując się nieco głupio, że miała ogłoszenia parafialne po przemowie, ale… trzeba to było powiedzieć, prawda?
1 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 917 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Kōgō
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Czarna zbroja, guan dao, wakizashi, torba przy boku,
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » wczoraj, o 21:03
Lato 396 roku Uchiha zamrugał kilka razy zdziwiony, gdy usłyszał, że Rintaro odniósł się wprost do tego, co on... jedynie pomyślał. Nie zakwestionował bowiem planu frontalnego ataku na głos, a jedynie w myślach zadał sobie pytanie o to, skąd tak dokładny plan. Stwierdził jednak, że to pewnie zbieg okoliczności i skupił się już całkowicie na szczegółowych wyjaśnieniach Isamu, który najwyraźniej naprawdę dobrze orientował się w temacie. Niezależnie od nieprzyjaznego nastawienia tego ostatniego, Tsuyoshi doceniał to, że ktoś jest kompetentny. Nie mógł narzekać na informacje, które tamten mu dostarczył - żadne pytanie nie pozostało bez odpowiedzi.
A wynikało z nich to, że tereny wokół Nokiby stanowią bardzo złe pole do działania kawalerii. Miała ją bronić jakaś setka ludzi, niemniej jednak nie można było liczyć na element zaskoczenia, jak w Inemurze. No i ten las, który chronił ich plecy... Kōgō pochylił się nad mapą, którą wyciągnął Isamu i przez moment nic nie mówił.
- Rozumiem. Czyli okrążenie odpada, właśnie ze względu na ten las. Nie zaskoczymy ich też na pewno. No i mały będzie użytek z kawalerii, która... która stanowi większość sił oddawanych mi pod komendę - powiedział neutralnym tonem. To, że miał dostać kawalerię do walki na takim terenie mu się nie kleiło, ale najwyraźniej musiał być ku temu ważny powód, na przykład piechota była bardziej potrzebna na innych odcinkach frontu.
Ponownie zamilkł, wpatrując się w miejsce na mapie, gdzie zaznaczona była Nokiba.
- W porządku, widzę to więc tak. Rzeczywiście poprowadzimy frontalny atak, ale najpierw spróbuję z niedużą grupą żołnierzy podejść jak najbliżej wioski i użyć katonu do podpalenia lasu za Nokibą, co odetnie garnizon i uniemożliwi przysłanie posiłków. Zaraz potem piechota i spieszona konnica zaatakują garnizon. Właśnie, ile dokładnie mam tej piechoty? I czy to ciężkozbrojni, czy lekkozbrojni? Jeśli jest ich mniej niż sześć-siedem setek, to nalegam, Rintaro-dono, na przydział dodatkowej, ciężkozbrojnej piechoty - zwrócił się do przełożonego. Miał przeprowadzić szturm na umocnienia, a w takich sytuacjach woje walczący na koniach najczęściej bywali niezbyt użyteczni. Chciał to podkreślić.
- W tym planie jest tylko jeden mankament. Pożar lasu z daleka uświadomi wroga o naszej obecności, ale skoro i tak prowadzimy zsynchronizowany atak z różnych stron, a dodatkowo wróg się nas spodziewa, to zakładam, że nie będzie to problem. Gorzej z samą Nokibą. Skoro las wchodzi tam w osadę, to istnieje duże ryzyko, że pożar obejmie też wioskę. Czy jest to problem w kontekście tego, jaki użytek zamierzamy zrobić z Nokiby?
Wysłuchał też wymianę zdań między Sorą, a Isamu i zadał kobiecie jedno pytanie:
- Czy to zatrucie strumieni może spowodować duże ofiary w ludności cywilnej albo niezdatność terenu do zamieszkania?
0 x
Yumiko
Posty: 136 Rejestracja: 23 wrz 2025, o 21:32
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=12042
Multikonta: Yukari
Post
autor: Yumiko » dzisiaj, o 13:53
Spotkanie w końcu dobiegło końca, setnicy jeden po drugim zaczęli opuszczać namiot. Gdy w końcu nastała cisza, Yumiko odetchnęła z ulgą. Klapnęła na dupę, pozbywając się całego napięcia, które do tej pory nieustannie jej towarzyszyło. Czy będzie lepiej? Nie sądziła, ale teraz przynajmniej czarnowłosa wiedziała z czym będzie mieć do czynienia.- Na pewno będzie trzeba go pilnować i żałuję, że będziesz musiała użerać się z nim sama. -powiedziała lekko się uśmiechając. Widząc, że Hiromi również usiadła, zaczęła jej się przyglądać, dla niej ta sytuacja też nie należała do najbardziej komfortowych.-Wiesz, on zajmuje się tym na co dzień, jest mu zwyczajnie łatwiej... Ty z takim doświadczeniem zmiotłabyś ich z planszy.
Z uwagą słuchała dalszych słów przyjaciółki. Wiedziała, że powinna dać radę, ale wątpliwości dalej w niej tkwiły. Do tej pory była prowadzona za rączkę, a teraz musiała wziąć odpowiedzialność za to co będzie się działo po drodze. Czy da się zdominować? Zapewne ludziom przyszłoby to z ogromną lekkością, ale tym razem Yumiko musiała wziąć przykład z Hiromi. Skoro ona dała radę wśród tych wszystkich ludzi, to czarnowłosa nie mogła być gorsza.-Będę ostrożna, Endo... wydaje się być osobą, która chce się wykazać, z kolei ten drugi... miałam wrażenie, że ma totalnie gdzieś to całe spotkanie. Ot tak, jestem, bo jestem -przerwała na chwilę. - Dobrze się czujesz? -zapytała obserwując Hiromi.
Słysząc kolejne pytanie wstała. Rozejrzała się po pomieszczeniu w poszukiwaniu wody, gdy takową znalazła podeszła do przyjaciółki i kucnęła przed nią wręczając jej naczynie z płynem.-Poszło Ci bardzo dobrze... Niektórzy z nich będą twierdzić, że jesteś za młoda, ale to nie wiek Cię definiuje. -powiedziała ciszej kładąc dłoń na jej kolanie by dodać jej nieco otuchy.-Tylko, obiecaj mi proszę, że z mazią będziesz ostrożna, a tym bardziej bądź ostrożna gdy będzie przy Tobie ten medyk... Nie chciałabym mówić Azumie, że pokonała Cię maź i... nie dam Cię pokroić. - ostatnie zdanie powiedziała w formie żartu. Yumiko bardzo dobrze zdawała sobie sprawę z zagrożenia, wiedziała również, że Hiromi zrobi wszystko, by wrócić do domu i uratować jak najwięcej istnień.
Po zgarnięciu wszystkich rzeczy znowu trzeba było wyjść, tym razem nie w otoczenie kilku osób, a całego wojska. Gdy wyszły, wszyscy już czekali. Ktoś postawił shinobi na baczność i zaczęło się... Przemowa zawierała wszystko to, co Yumiko chciałaby usłyszeć od dowódcy. Nie były to słodkie słowa, o tym jak będzie pięknie. Dziewczyna przedstawiła im rzeczywistość w prostej formie, dodała trochę otuchy i zmobilizowała wszystkich do ciężkiej pracy.
1 x
Uchiha Hiromi
Posty: 858 Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 11#p205011
Multikonta: Yuki Hoshi
Post
autor: Uchiha Hiromi » dzisiaj, o 15:14
~ 4/... ~ ~ Uchiha Tsuyoshi ~
~ Misja Wojenna Rangi B~
~ Klan Tsukino ~
~ rok 396 ~
Rintaro był człowiekiem, który żył już wiele lat i potrafił czytać w ludziach jak w otwartej księdze. Łatwo mu było szybko zrozumieć nastrój i to, o czym inni mogli myśleć, tym bardziej, jeżeli przysłuchiwał się rozmowie i widział, że Tsuyoshi był ambitny i nie podobało mu się, że ktoś, kto powinien być na tym samym poziomie dowodzenia mu się wtrącał.
Arcykapłan odwrócił głowę w stronę logistyka, wciąż uśmiechając się, kiedy Tsuyoshi zgłosił wątpliwości, co do swojego składu armii.
- Słyszałeś naszego Pogromcę Duchów, Isamu. Jego taktyka wymaga innej proporcji mięsa. Co możesz dla niego zrobić?
Isamu westchnął ciężko, pocierając nasadę nosa z wyrazem skrajnego cierpienia. Sięgnął po jeden ze zwojów i szybko przebiegł wzrokiem po rzędach liczb.
- Twoja pierwotna armia to tysiąc lekkiej i średniej jazdy, pięciuset łuczników i pięciuset ciężkozbrojnych piechurów - zaczął wyliczać logistyk, stukając zębatką w stół. - Jazda sama prosiła o ciebie, jako dowódcę, ale dobrze… skoro chcesz z nich zrobić pieszuch tarczowników w płonącym lesie... dobrze. Zabiorę dwie setki najcięższej piechoty z sił uderzeniowych Generała Uchiha i przydzielę je tobie. Masz siedmiuset "ciężkich". Kenji poradzi sobie na dystansie, prawda?
Kenji rzucił Isamu mordercze spojrzenie, wyraźnie niezadowolony z faktu, że jego oddziały są uszczuplane na rzecz Tsuyoshiego, ale pod okiem Rintaro nie odważył się głośno zaprotestować. Zacisnął tylko szczękę.
Tymczasem Sora, wywołana do tablicy pytaniem o cywilów, oderwała wzrok od mapy i spojrzała na Tsuyoshiego. W jej oczach, widocznych znad chusty, malowało się zirytowanie.
- Dlatego właśnie koryguję prostackie plany Isamu, Uchiha - odpowiedziała spokojnie, nie zważając na zirytowane prychnięcie logistyka. - Gdybym wlała truciznę bezpośrednio do głównych nurtów, jak to ładnie ujął ten tutaj pragmatyk, zatrułabym wodę pitną płynącą przez połowę Sogen. To byłoby marnotrawstwo materiału i logistyczny samobój dla naszej armii, która musi przecież poić konie.
Kunoichi podeszła krok bliżej, a zapach ziół znów uderzył w nozdrza Tsuyoshiego.
- Właśnie dlatego użyję padliny. Bestie zjedzą zainfekowane truchła i zaniosą zarazę bezpośrednio do swoich gniazd i małych, izolowanych jeziorek, z których korzystają tylko oni, na samej górze. Trochę przetrzebimy też lokalną faunę, ale trudno. Toksyna, której użyję, rozpada się naturalnie po czterdziestu ośmiu godzinach. Zabije łowców i ich inwentarz, a potem po prostu zniknie, nie skażąc gleby ani głównych rzek. Moja sztuka to chirurgia, a nie rzeźnia.
Sora odsunęła się z powrotem w cień, wyraźnie uznając temat za zamknięty.
Rintaro oparł dłonie o biodra, ogarniając wzrokiem całą swoją piątkę.
- Wszystko zostało zatem powiedziane. Kiedy każdy z was wykona swoje zadanie, ja uderzę w ich główną siedzibę, kiedy wykonacie swoje zadania i klan Tsukino będzie osłabiony - podsumował Arcykapłan. Głos miał teraz twardy, obdarty z wcześniejszego, chłopięcego rozbawienia. - Zdobądźcie te tereny. Złamcie Tsukino tak mocno, by ich sojusznicy z Kaminari usłyszeli pękanie ich kości aż w swojej stolicy.
Narada dobiegła końca. Tsuyoshi miał swój plan, dodatkową piechotę i dwa tysiące ludzi gotowych oddać życie na jego rozkaz. Pozostawało jedynie zmierzyć się z histeryczną księżniczką i… Kenjim, który teraz wpatrywał się w niego bardzo intensywnie, jakby chciał porozmawiać.
Rintaro
Uchiha Kenji
Kyousuke
Sora
Isamu
0 x
Uchiha Hiromi
Posty: 858 Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 11#p205011
Multikonta: Yuki Hoshi
Post
autor: Uchiha Hiromi » 41 min temu
Uchiha Hiromi
Rok 396
Nadal w namiocie, jeszcze przed jej przemową i zajmowaniem się rzeczami, Hiromi i Yumiko jeszcze chwilę porozmawiały. Na słowa o użeraniu się z medykiem, Hiromi się tylko roześmiała. Tak, czuła, że będzie sporo użerania się - nie tylko teraz, ale i później. Ale może uda się go wcisnąć gdzieś, gdzie będzie czuł się potrzebny i przydatny, a nie narobi zbyt wielu szkód.
- Tak, to prawda, Masahiro ma już jakieś doświadczenie, a poza tym ma wielu ludzi, którzy mu pomagają w tym. Mam nadzieję, że nie będę musiała za bardzo nabierać doświadczenia. Mam już trochę dosyć… - Spojrzała w bok, zaciskając lekko zęby. - Wiesz, nabierania doświadczenia. Ostatnie zadanie było… - Zamknęła na chwilę oczy. - Było trudne… doświadczenia mi starczy na jakiś czas.
Nie kontynuowała. Nie chciała. Nie teraz. Kiedy indziej. Może nigdy. Przeniosła uwagę na weselsze rzeczy.
- Wiesz, że wpadłaś w oko Endo, prawda? - uśmiechnęła się Hiromi, mówiąc nieco zaczepnie. - Ładny chłopak, młody. Tsuyoshi-kun to to nie jest, ale jeżeli jeszcze Tsu-kun nie zaprosił cię na schadzkę nad jeziorem lub na coś dobrego do jedzenia, to wiesz, wszystko dozwolone. Tylko uważaj, bo zdaje się, że ma jakąś chorobę wstydliwą.
Jak robiła bardzo często, odwróciła uwagę od swoich poważnych spraw żartami i lekkim sprowokowaniem Yumiko, aby ta może coś jej powiedziała o jej czasie z Tsuyoshim. Była ciekawa, czy coś tam się faktycznie działo, bo przecież widziała, że w oko sobie wcześniej wpadli.
- Nie przejmuje się tym, że Ono się nie przejmuje. Dostał się tu przypadkiem, ale wyraźnie to działa, skoro już jakiś czas był na tym stanowisku. A ja… - westchnęła i wzięła od Yumiko wodę, którą wypiła. - Jestem zmęczona po ostatnich dniach, tylko tyle. Ale wiesz, medyk jest przyzwyczajony do pracy w najbardziej idiotycznych godzinach i tak długo, że inni się za głowę łapią. Będzie dobrze, ale jakbym zaczęła kiedyś bredzić, to daj mi znać… oczywiście, kiedy tutaj będziesz. Trochę mi smutno, że idziesz, ale przydasz się w zwiadzie. I tak, obiecuję, że będę ostrożna, a jak będzie trzeba, to medyka przerzucę przez ramię i wywalę na zewnątrz. A ty? Ogólnie dobrze, czy coś cię gryzie?
Nie skomentowała Azumy i tego, że Yumiko nie da jej pokroić. Za Azumą już po prostu tęskniła, a na temat sekcji zwłok właściwie nie miała za dużo do powiedzenia. Ona tam by siebie pokroiła, jakby było trzeba. W sumie… z odpowiednim środkiem przeciwbólowym, jakby musiała, to przecież mogłaby to zrobić.
- Damy radę. Jesteśmy Kunoichi Uchiha. Kto jak nie my?
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość