Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.
Arii
Posty: 2185 Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita -krótka bródka
Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach *Duża Torba *Manierka
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=32&t=10504
Multikonta: Yuri
Post
autor: Arii » 4 kwie 2026, o 05:21
8/21 Kampania - Wielki Szczyt Rodów Lasu
Kampania S - Takashi
Chłopak zadbał o to, żeby stworzyć prowizoryczny nocleg, rozpalając ognisko, aby zapewnić sobie jakieś ciepło, bo sama noc była chłodna, dziwnie, jak na tą porę roku. Ale nic się nie wydarzyło, mógł w spokoju odpocząć w wąwozie i skierować ponownie swoje kroki do Kusa no Ha. Coraz bardziej droga zmieniała się i drzewa znikały na rzecz dróg, ich zalążków i pierwszych budynków. Nie uszło uwadze shinobiego, że wszystkie były opuszczone. Nic mu nie było wiadome o wysiedleniu tego terenu a tego raczej Radni też nie pominęliby takiej informacji. Im dalej jednak na drodze tym częściej napotykał również na ślady, które mogły świadczyć o ingerencji drugiego człowieka w spokój na tych terenach. Strzały znajdowały się powbijane w ścianach, spalona trawa lub większe wgłębienia w ziemi, jakby ktoś starał się uciec. Jednak nigdzie nie widział podobnych śladów krwi, jak w obozie dnia poprzedniego.
Im bliżej drogi prowadzącej do wioski, zauważał ślady zmrożenia na korach drzew i liściach. Zupełnie, jakby zapadła tutaj chwilowa zima. I po kilkunastu minutach drogi zauważył znowu cienkie żyłki pomiędzy drzewami i krzakami, które tworzyły ścianę blokującą drogę prowadzącą prosto do Kusy. Kolejny raz blokowały drogę przez pięćdziesiąt metrów na zachód, i dodatkowo na wschód. Boczne ścieżki opadały poniżej linii drzew i prowadziły pod fortyfikacje z ogromnych palów drzew z zaostrzonymi końcami. Z daleka widział również wychylające się spomiędzy drzew zawijające się dachy budynków wioski a do jego nozdrzy doszedł zapach dymu... zupełnie, jakby coś się paliło w okolicy, ale nigdzie nie widział żadnego dymu.
0 x
Prowadzone misje:
1. Misja C - Ayatsuri Yuu (5/14)
2. Takashi - Misja Kampanijna - S (5/21)
3. Daishi - Rezerwacja
4. Ayumu&Mijikuma - Zlecenie Specjalne - Rezerwacja
5. Tenshi - Zlecenie Specjalne "Smoczyca" - B (3/17)
6. Kaito Ishikawa - Misja Wojenna "Przejście"- A+ (3/19)
PH
Bank
WT
Takashi
Posty: 1357 Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi
Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124
Lokalizacja: Warszawa
Post
autor: Takashi » 6 kwie 2026, o 19:11
J inchuriki nie zwalniał kroku, choć z każdym kolejnym metrem jego czujność rosła coraz bardziej. To, co jeszcze niedawno było jedynie przeczuciem, teraz zaczynało przybierać konkretny kształt, a las powoli przestawał przypominać znajomy, spokojny krajobraz Midori. Zbyt wiele elementów odbiegało od naturalnego porządku rzeczy, a on znał ten porządek aż za dobrze, by zignorować podobne odstępstwa.
Pierwsze ślady dostrzegł niemal od razu, jednak zamiast przejść obok nich obojętnie, zatrzymał się, jakby coś zmusiło go do dokładniejszego przyjrzenia się sytuacji. Nie działał impulsywnie, przeciwnie, każdy jego ruch był świadomy i kontrolowany. Kucnął powoli, opierając ciężar ciała na ugiętych nogach, po czym przesunął dłonią po powierzchni ziemi, gdzie wyraźnie naruszona struktura gleby odcinała się od reszty terenu. Nie była to zwykła ścieżka wydeptana przez zwierzęta ani efekt działania natury - ktoś tędy przechodził, i to stosunkowo niedawno. Palce przesunęły się dalej, aż natrafiły na fragment przypalonej trawy. Delikatnie ujął ją między opuszkami, pocierając, jakby próbował wyczuć coś więcej niż tylko fakt jej uszkodzenia. Uniósł dłoń bliżej twarzy i przez krótką chwilę wdychał zapach, który unosił się wokół.
- Spalone... ale nie do końca. Nie wszędzie. - przemknęło mu przez myśl, gdy lekko zmarszczył brwi.
Zapach był stłumiony, jakby przygaszony celowo lub pozostawiony w pośpiechu. Nie wskazywał na otwarty ogień trwający przez dłuższy czas, raczej na krótkie, gwałtowne działanie, albo próbę zatarcia śladów. Podniósł się powoli, nie odrywając spojrzenia od otoczenia, po czym ruszył dalej, jeszcze uważniej niż wcześniej. Każdy kolejny krok był przemyślany, a jego wzrok nieustannie przeskakiwał pomiędzy ziemią, pniami drzew i przestrzenią pomiędzy nimi, jakby próbował uchwycić coś, co mogło umknąć przy pierwszym spojrzeniu. Strzały wbite w drzewa szybko przyciągnęły jego uwagę. Zbliżył się do jednego z pni i oparł o niego dłoń, przesuwając ją wzdłuż miejsca uderzenia. Naruszona kora i głębokość wbicia sugerowały użycie znacznej siły, jednak drewno nie było świeżo rozszarpane.
- Ucieczka, albo pościg. - pomyślał, analizując sytuację bez wyciągania pochopnych wniosków.
Niepokojące były również ślady odmrożeń, które mijał na swojej ścieżce. Czy to możliwe, że powstały na skutek działania zdolności Koriego? Nie znał wszystkich jego umiejętności, ale kiedy się poznawali, tamten mówił coś o zamrażaniu. Walczył tutaj?
Kolejne ślady tylko pogłębiały obraz wydarzeń. Głębsze odciski w ziemi, nierównomierny rozkład ciężaru, zaburzony rytm kroków - ktoś poruszał się szybko, być może w pośpiechu, być może pod presją. Nie minęło wiele czasu, zanim jego uwagę przyciągnęło coś znacznie bardziej niepokojącego. Zatrzymał się ponownie, tym razem unosząc spojrzenie nieco wyżej. Cienkie nici, niemal niewidoczne w półcieniu, rozciągały się pomiędzy drzewami, tworząc subtelną, lecz wyraźną barierę. Zrobił krok w bok, powoli i ostrożnie, testując przestrzeń wokół siebie, aż w końcu dostrzegł kolejne ich fragmenty, układające się w znajomy już schemat.
- Znowu to samo. - syknął pod nosem, gdy jego spojrzenie wyostrzyło się jeszcze bardziej.
Kucnął, przyglądając się jednej z nici z bliska, jednak nie dotknął jej bezpośrednio, wolał się jej dokładniej przyjrzeć. Ta była subtelna, ale jednoznaczna pułapka, którą chciał przeanalizować. Podniósł się powoli, analizując układ nici, które nie były rozmieszczone chaotycznie, lecz tworzyły wyraźny kierunek. To nie była zwykła przeszkoda, raczej narzędzie kontroli terenu, coś, co miało prowadzić, ograniczać lub zmuszać do określonych decyzji. Jego spojrzenie przesunęło się wzdłuż ich przebiegu, a on sam zaczął poruszać się równolegle do ich układu, ostrożnie omijając kolejne punkty zaczepienia. Nie spieszył się, choć nie tracił tempa, każdy ruch był przemyślany, a każdy krok poprzedzony krótką obserwacją. Droga zmieniała się coraz wyraźniej. Coraz więcej było na niej śladów ingerencji, a coraz mniej natury. I wtedy to poczuł. Zapach dotarł do niego nagle, niemal niezauważalnie, lecz jego ciało zareagowało szybciej niż świadomość była w stanie w pełni go przetworzyć. Mięśnie napięły się, a chakra instynktownie spłynęła do stóp, gdy lekko ugiął nogi, przygotowując się do natychmiastowej reakcji. Jego spojrzenie przesunęło się gwałtownie po otoczeniu, wychwytując każdy szczegół, każdy cień, każdy potencjalny ruch. Dym dostał się do jego nozdrzy, informując o możliwej interakcji. Powoli wyprostował się, choć napięcie nie zniknęło, zostało jedynie ujarzmione i skupione w gotowości do działania. Przed nim, pomiędzy drzewami, zaczynały majaczyć pierwsze zarysy zabudowań, a linia lasu stopniowo ustępowała miejsca śladom ludzkiej obecności. Obecności, której teraz tutaj brakowało. Kusa no Ha była już blisko, a jednak coś w tym wszystkim nie pasowało. Zapach dymu nie miał wyraźnego źródła, a cisza, która go otaczała, była zbyt pełna, zbyt nienaturalna, jakby coś celowo ją podtrzymywało. Ruszył dalej, tym razem wolniej i ciszej, świadomie zmieniając sposób poruszania się. Nie był już podróżnikiem przemierzającym znane tereny, teraz poruszał się jak shinobi wchodzący na obszar, który mógł należeć do kogoś innego. Jego kroki były w pełni kontrolowane, a oddech wyciszony. Każda kolejna chwila tylko utwierdzała go w przekonaniu, że to, co czekało go dalej, nie będzie ani przypadkowe, ani proste do zrozumienia.
0 x
Arii
Posty: 2185 Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita -krótka bródka
Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach *Duża Torba *Manierka
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=32&t=10504
Multikonta: Yuri
Post
autor: Arii » 10 kwie 2026, o 01:50
9/21 Kampania - Wielki Szczyt Rodów Lasu
Kampania S - Takashi
Takashi bardzo powoli kierował się do wioski obserwując cały teren bacznie, bez żadnych postojów. Czuł, że coś się święci i powinien uważać. Kolejna pułapka nie pozstawiała mu złudzeń, że jej masywność i skomplikowane ułożenie nie była dziełem przypadku. Ktoś zabezpieczył się na przyjście kogoś z Yokukage albo... na kolejny szturm. Dym dochodzący do jego nozdrzy nasilał się im bliżej się znajdował budynków, które opustoszałe, wręcz straszyły. Uważał, żeby nic go nie zaatakowało lub nie wyskoczyło tuż przed nim. Co prawda nikt nie wyszedł, ale usłyszał, jak coś się napina. Przystanął na środku drogi i przeleciał wzrokiem widząc, jak grot strzały świeci się pięć metrów dalej, na gałęzi. Wycelowany był w jego stronę. Strzała zahaczona była o cięciwę łuku, który trzymał mężczyzna w poszarpanym płaszczu z narzuconym kapturem na głowie. Jeden ruch i mogło się to zakończyć posiadaniem strzały w swoim ciele.
-Kim jesteś i czego chcesz?! Wioska nie przyjmuje w tym momencie podróżników! Wycofaj się!!! - głos jegomościa drżał. Można było wywnioskować, że był wymęczony i przerażony. Jednak strzała sama w sobie wyglądała groźnie a odległość między nimi nie była zbyt wielka. Wszystko zależało prawdopodobnie od tego, jak Akoraito Narów zareaguje w całym zamieszaniu.
0 x
Prowadzone misje:
1. Misja C - Ayatsuri Yuu (5/14)
2. Takashi - Misja Kampanijna - S (5/21)
3. Daishi - Rezerwacja
4. Ayumu&Mijikuma - Zlecenie Specjalne - Rezerwacja
5. Tenshi - Zlecenie Specjalne "Smoczyca" - B (3/17)
6. Kaito Ishikawa - Misja Wojenna "Przejście"- A+ (3/19)
PH
Bank
WT
Takashi
Posty: 1357 Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi
Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124
Lokalizacja: Warszawa
Post
autor: Takashi » 15 kwie 2026, o 13:53
T akashi nie zatrzymał się gwałtownie, choć moment, w którym dostrzegł napiętą cięciwę i skierowaną w swoją stronę strzałę, wymusił na nim natychmiastową reakcję. Jego ciało zareagowało instynktownie - chakra spłynęła do stóp, mięśnie napięły się, a ciężar ciała rozłożył się równomiernie, jakby w każdej chwili był gotów wykonać unik lub zejść z linii strzału. Mimo to nie wykonał żadnego nagłego ruchu. Wręcz przeciwnie. Zastygł w kontrolowanym bezruchu, który nie wynikał z zawahania, lecz z chłodnej kalkulacji. Jego spojrzenie, dotąd przesuwające się po otoczeniu w poszukiwaniu anomalii, teraz skupiło się na jednym punkcie, na sylwetce mężczyzny ukrytego pomiędzy drzewami. Szarpany płaszcz, kaptur narzucony na głowę, napięta postura i sposób, w jaki trzymał łuk, mówiły więcej niż same słowa. To nie był ktoś, kto kontrolował sytuację.
To był ktoś, kto się bał. Tak przynajmniej przypuszczał Nara.
Powoli uniósł wzrok nieco wyżej, jakby próbował uchwycić więcej szczegółów, jednocześnie kątem oka analizując przestrzeń wokół, możliwe miejsca ukrycia kolejnych strzelców, potencjalne linie ucieczki, a także ułożenie drzew, które mogłyby posłużyć za osłonę. Pułapki z nici, które prowadziły go aż tutaj, nagle nabrały jeszcze większego sensu.
- Wygląda na wycieńczonego. - przemknęło mu przez myśl, gdy układ sytuacji zaczął się domykać.
Nie odrywając wzroku od jegomościa, bardzo powoli uniósł jedną dłoń, otwartą i pustą, tak by była dobrze widoczna. Ruch był spokojny, wyważony i pozbawiony jakiejkolwiek agresji, dokładnie taki, jaki mógł zmniejszyć napięcie, zamiast je zwiększyć.
- Spokojnie. - odezwał się w końcu, jego głos był niski, opanowany i pozbawiony emocjonalnych skrajności. Cichy, ale słyszalny z dzielącej ich odległości. - Gdybym chciał się skradać albo atakować, nie zobaczyłbyś mnie tak łatwo.
Nie był to przejaw arogancji, lecz fakt wypowiedziany w sposób, który miał zabrzmieć bardziej jak logiczna obserwacja niż groźba. Powoli przeniósł ciężar ciała, wykonując niewielki krok, jednak nie w stronę łowcy, a minimalnie pod kątem, tak by wyjść z najbardziej oczywistej linii strzału. Ruch był subtelny, niemal niezauważalny, lecz w pełni kontrolowany.
- Jestem Takashi z klanu Nara. - dodał po chwili, nie opuszczając ręki i nie wykonując żadnych gwałtownych gestów. - Zostałem wysłany, żeby sprawdzić, co dzieje się w tej okolicy.
Jego spojrzenie na moment zmiękło, choć nadal pozostawało czujne.
- Ślady, które prowadzą do tej wioski, nie wyglądają dobrze.
Nie musiał mówić więcej. Łucznik przed nim wiedział to równie dobrze. Przez krótką chwilę bohater milczał, pozwalając, by cisza między nimi nieco opadła, choć w jego wnętrzu proces analizy nie zatrzymywał się ani na moment. Drżący głos, napięta postawa, brak natychmiastowego ataku - wszystko wskazywało na to, że strzelec nie był agresorem, a raczej kimś postawionym w sytuacji, której nie kontrolował.
- Jeśli naprawdę nie przyjmujecie teraz podróżników... - kontynuował spokojnie, lekko mrużąc oczy. - To znaczy, że coś was do tego zmusiło.
Nie był to zarzut. Raczej próba wyciągnięcia informacji. Powoli opuścił rękę, jednak nie zmienił swojej postawy, nadal gotowy do reakcji, nadal czujny.
- Nie jestem waszym wrogiem. - dodał ciszej, choć z wyraźnym naciskiem na słowa. - A jeśli to, co widziałem po drodze, ma związek z tym miejscem, to zostawienie mnie na zewnątrz niczego nie rozwiąże.
Jego spojrzenie na moment przesunęło się w stronę zabudowań, które majaczyły za linią drzew, po czym wróciło do chłopaka mierzącego do niego strzałą.
- Więc masz wybór. - zakończył spokojnie, choć w jego głosie pojawiła się ledwie wyczuwalna stanowczość. - Możesz dalej trzymać mnie na celowniku, albo powiedzieć, co się tu naprawdę wydarzyło.
Nie zrobił ani kroku więcej, nie musiał. W tej chwili ruch należał do drugiej strony. Do osoby, której tożsamości nie znał, choć tak naprawdę słyszał o nim wcześniej od członków rady. Miał przed sobą członka oddziału, którego śladami podążał. Jeszcze o tym nie wiedział.
0 x
Arii
Posty: 2185 Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita -krótka bródka
Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach *Duża Torba *Manierka
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=32&t=10504
Multikonta: Yuri
Post
autor: Arii » wczoraj, o 11:36
10/21 Kampania - Wielki Szczyt Rodów Lasu
Kampania S - Takashi
Mężczyzna obserwował cały czas bacznie Takashiego z napiętą cięciwą. Nie robił żadnych zbędnych i zagrażających mu ruchów, ale bycie na celowniku nie mogło być miłe. Każdy ruch Takashiego był obserwowany i kiedy zmienił pozycję, mimo napiętego ciała łucznika ten o milimetr zmienił ustawienie łuku, nadal namierzając chłopaka. Jednak, kiedy usłyszał słowo klucz...
-Cholera! Myślałem, że nas całkowicie zostawili na pastwę losu! - mężczyzna przestał napinać strzałę na żyłce i odsunął ją od niej, wkładając do kołczanu na plecach. Łuk opuścił nisko i zeskoczył z gałęzi. -Myśleliśmy, że zostaniemy tu sami bez żadnego wsparcia... A jednak pomyśleli o nas.... Całe szczęście. Przepraszam, za dużo słów... - mężczyzna rozejrzał się po okolicy. -Jestem Hiroshi. Jeden z dwóch osób wysłanych do zabezpieczenia wioski... Niestety... Eh... Kto by się spodziewał, że wpadniemy w takie bagno. - przełożył swoją broń przez ramię. -Jak widać po zabezpieczeniach... Jest źle. Ale mogę ci to powiedzieć w Wiosce. Udało nam się ją odbić... ale cały czas nas obserwują i czekają na moment, kiedy opadniemy z sił... A po tak krótkim czasie już jesteśmy na skraju wytrzymałości... Zapasy wioski zostały całkowicie splądrowane, więc wszyscy jedziemy na resztkach. - chłopak ściągnął kaptur. Jego grymas zmęczenia teraz był jeszcze bardziej widoczny. -Kori został ciężko ranny a medycy, którzy się znajdują aktualnie w wiosce mogą tylko utrzymać go przy życiu, ale nic więcej. Sam dbam o ochronę i obserwację. Przeciwnicy okazali się przebiegli i wiedzieli bardzo dużo na temat wioski i dojść do niej. Przygotowali się na te ataki. - kiedy szli Takashi zauważał wiele zniszczeń po terenach. Kory drzew leżały na ziemi, trawa była podpalona i przede wszystkim widział ślady topniejącego lodu na skrawkach krzaków.
m bliżej wejścia do wioski tym więcej zauważał pułapek. Sam chłopak prowadził go innymi ścieżkami i pokazywał, gdzie nie nachodzić, żeby nic nie uruchomić. Cały teren był jednym, wielkim zabezpieczeniem. -Jesteśmy prawie na miejscu. Przepraszam, że tak się zapytam prosto z mostu... Jesteś tutaj tylko ty wysłany? Aż dziwne po całej tej dziwnej misji, na której był Muramasa-dono i Shinoyu-taicho... - najwyraźniej co nie co wiedział o ostatnich przygodach Sakryfikanta. W tym samym momencie zaprowadził go do boku drewnianych zabudowań, gdzie widział już ludzi ugniatających jakieś rośliny.
-Hiroshi-san! Jest źle! Koriemu znowu się pogorszyło!- pierwsza kobieta, krępa o kwadratowym nosie, z chustą na głowie krzyknęła do niego. Była przerażona, umorusana krwią. Zlepek ludzi, których tutaj widział pokazał mu, że wszyscy są na skraju swoich sił.
0 x
Prowadzone misje:
1. Misja C - Ayatsuri Yuu (5/14)
2. Takashi - Misja Kampanijna - S (5/21)
3. Daishi - Rezerwacja
4. Ayumu&Mijikuma - Zlecenie Specjalne - Rezerwacja
5. Tenshi - Zlecenie Specjalne "Smoczyca" - B (3/17)
6. Kaito Ishikawa - Misja Wojenna "Przejście"- A+ (3/19)
PH
Bank
WT
Takashi
Posty: 1357 Rejestracja: 2 mar 2019, o 14:02
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Wysoki na około 178cm | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemny kombinezon oraz kamizelkę shinobi
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi
Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124
Lokalizacja: Warszawa
Post
autor: Takashi » wczoraj, o 14:48
B ohater nie opuścił gardy nawet wtedy, gdy napięcie cięciwy zniknęło, a strzała została odłożona, ponieważ doświadczenie podpowiadało mu, że to, co widoczne na pierwszy rzut oka, rzadko kiedy oddaje pełen obraz sytuacji. Mimo że Hiroshi wyraźnie rozluźnił postawę, a jego głos zdradzał ulgę wymieszaną ze zmęczeniem, młody Nara nie pozwolił sobie na podobny luksus - jego ciało wciąż pozostawało gotowe do reakcji, a spojrzenie nieustannie pracowało, analizując zarówno rozmówcę, jak i otoczenie, które z każdym kolejnym krokiem odsłaniało coraz więcej niepokojących szczegółów. Ruszył za nim bez zbędnych słów, utrzymując niewielki dystans, który pozwalał mu jednocześnie obserwować jego ruchy i nie wchodzić bezpośrednio w potencjalną strefę zagrożenia, a przy tym nie sprawiać wrażenia kogoś, kto nie ufa ani jednemu jego gestowi. Jego uwaga bardzo szybko przeniosła się jednak z samego przewodnika na przestrzeń, w którą właśnie wkraczali, ponieważ im bliżej znajdowali się zabudowań, tym wyraźniejsze stawały się ślady niedawnych wydarzeń.
Las, który jeszcze niedawno wydawał się jedynie subtelnie zaburzony, tutaj nosił już wyraźne znamiona ingerencji. Połamane fragmenty kory zalegały przy pniach drzew, jakby coś uderzyło w nie z dużą siłą lub zostały celowo naruszone, a miejscami trawa była przypalona w nieregularnych plamach, które nie przypominały naturalnego rozprzestrzeniania się ognia. To tylko przykłady wspomnianych ingerencji. Takashi zwolnił nieznacznie, zatrzymując się na moment przy jednej z takich powierzchni, by przyklęknąć i przesunąć dłonią po ziemi, wyczuwając strukturę gleby oraz temperaturę spalonego fragmentu. Nie była świeża, ale też nie na tyle stara, by całkowicie zatracić ślady tego, co się wydarzyło. Przesunął palcami po czarnej, kruchej powierzchni, a następnie uniósł dłoń bliżej twarzy, wdychając zapach, który mimo upływu czasu nadal był wyczuwalny, choć przytłumiony przez wilgoć lasu. Nie powiedział nic, lecz w jego spojrzeniu pojawiło się lekkie zmrużenie, świadczące o tym, że kolejny element układanki znalazł swoje miejsce.
Ruszył dalej.
Z każdym kolejnym krokiem obraz stawał się coraz bardziej spójny - strzały wbite w drzewa, których wcześniej widział pojedyncze egzemplarze, tutaj pojawiały się częściej, niektóre z nich tkwiły głęboko w drewnie, inne leżały na ziemi, złamane lub porzucone. Ślady walki nie były jednak rozległe, co tylko potwierdzało jego wcześniejsze przypuszczenia. To nie była długa, otwarta konfrontacja, a raczej seria krótkich, gwałtownych starć, które zmuszały jedną ze stron do ciągłego wycofywania się. Najbardziej niepokojące były jednak ślady lodu. Zauważył je najpierw na skrawkach krzewów, gdzie cienka warstwa szronu utrzymywała się w miejscach, które nie powinny sprzyjać jego powstawaniu, a następnie na fragmentach ziemi, gdzie coś, co jeszcze niedawno było skute mrozem, zaczynało topnieć, pozostawiając po sobie charakterystyczną wilgoć i nienaturalne chłodne punkty w otoczeniu. Zatrzymał się przy jednym z nich, ponownie przykładając dłoń do powierzchni, która mimo upływu czasu wciąż była wyraźnie zimniejsza niż reszta terenu.
- Lód... Kori? - przemówił w głowie sam do siebie, nie wypowiedział tego na głos.
Nie znał jeszcze pełnego obrazu, ale coraz wyraźniej dostrzegał, że przeciwnik, z którym przyszło im się mierzyć, nie działał przypadkowo, a jego umiejętności znacząco wykraczały poza standardowe zagrożenia, jakie można było napotkać na tych terenach. Kiedy w końcu przekroczyli granicę wioski, jego uwaga natychmiast przeniosła się na ludzi. To oni stanowili najczytelniejszy obraz sytuacji. Zgromadzeni w grupach, poruszający się wolno i ciężko, jakby każdy ruch wymagał od nich znacznie więcej wysiłku niż powinien, sprawiali wrażenie osób funkcjonujących na granicy wytrzymałości. Niektórzy siedzieli przy ścianach budynków, inni próbowali zajmować się prostymi czynnościami, między innymi sortowaniem zapasów, przenoszeniem materiałów, opatrywaniem drobniejszych ran, jednak w każdym z tych działań widoczna była ta sama cecha.
Zmęczenie. Głębokie, narastające i niebezpieczne.
Dwudziestoparolatek zatrzymał się na moment, pozwalając sobie na krótką obserwację, podczas której jego spojrzenie przesuwało się po twarzach mieszkańców, wyłapując detale - podkrążone oczy, napięte szczęki, drobne drżenia rąk, które zdradzały zarówno fizyczne wyczerpanie, jak i napięcie psychiczne.
- Wszyscy są na granicy. - przemknęło mu przez myśl, gdy obraz sytuacji stawał się coraz bardziej klarowny.
Wioska funkcjonowała, ale tylko dlatego, że jeszcze nie zdążyła się całkowicie załamać. I wtedy padło kolejne imię.
Muramasa.
Słowo, które wyrwało się z ust Hiroshiego w kontekście całej sytuacji, nie przeszło przez Takashiego obojętnie, choć jego reakcja była niemal niewidoczna. Na ułamek sekundy jego spojrzenie zatrzymało się w jednym punkcie, jakby coś w nim drgnęło głębiej, zanim natychmiast powrócił do pełnej kontroli nad sobą. Wspomnienie nie przyszło w formie obrazu, lecz ciężaru, który na moment osiadł w jego wnętrzu, przywołując echo wydarzeń, o których wolałby nie myśleć właśnie teraz. Tajemniczy las. Pościg. Rei.
- Rei... - wizerunek przyjaciela rozrysował się przed jego oczami.
Zacisnął lekko szczękę.
- Nie teraz... - pomyślał chłodno i stanowczo.
To nie był czas na rozliczenia ani na powracanie do przeszłości, niezależnie od tego, jak silnie była ona związana z imieniem, które właśnie usłyszał. Kolejne słowa akoraito tylko pogłębiały obraz sytuacji - obserwacja, przeciwnik, który nie atakuje frontalnie, lecz czeka, aż wycieńczenie zrobi swoje, zapasy na wyczerpaniu, medycy ledwo utrzymujący rannych przy życiu. Wszystko to wskazywało na coś więcej niż zwykły atak. To było oblężenie. Powolne, metodyczne i bezlitosne.
Jinchuriki ruszył dalej, pozwalając, by Hiroshi prowadził go pomiędzy zabudowaniami, jednocześnie zapamiętując układ terenu, rozmieszczenie budynków, potencjalne punkty obrony i miejsca, które mogłyby zostać wykorzystane przez przeciwnika. Pułapki, o których wspominał mężczyzna, były teraz jeszcze bardziej oczywiste - ich obecność nie była chaotyczna, lecz tworzyła spójną sieć zabezpieczeń, która miała nie tylko chronić wioskę, ale również kontrolować każdy ruch w jej obrębie. Ich rozkład również musiał zapamiętać.
Głos kobiety, który nagle przeciął powietrze, sprawił, że jego spojrzenie natychmiast skierowało się w jej stronę, a ciało instynktownie napięło się, choć tym razem nie była to reakcja na bezpośrednie zagrożenie, lecz na nagłość sytuacji i emocje, które ze sobą niosła. Kori. Jego stan się pogorszył. Nara nie ruszył się od razu, ponieważ wiedział, że nie jest w stanie pomóc w sposób, jakiego ta sprawa wymagała, a pochopne działanie mogłoby jedynie wprowadzić chaos w już i tak napiętej sytuacji. Zamiast tego pozwolił sobie na krótką analizę, podczas której jego spojrzenie przesunęło się po zebranych ludziach, a następnie wróciło do Hiroshiego.
- Ilu ich jest? - zapytał w końcu spokojnie, choć jego głos nabrał wyraźnej stanowczości. - I jak często podchodzą pod wioskę? - nie skończył z pytaniami. - Co wiemy o ich zdolnościach? - dopiero teraz odpowiedział na ostatnią kwestię, którą poruszył łucznik. - Ah, byłbym zapomniał, zadałeś pytanie, które pominąłem. - teraz był gotów do odpowiedzi. - Jestem sam. Ale jeśli wszystko dobrze pójdzie, pozostałe grupy do nas dołączą, posiłki powinny być w drodze. Na razie byłem jedynym, którego rada mogła oddelegować do pomocy.
Nie podniósł głosu, nie wykonał gwałtownego ruchu, ale jego postawa wyraźnie się zmieniła. Nie był już obserwatorem, teraz zaczynał działać. Dlatego otworzył się na dialog. Do tej pory był biernym słuchaczem, spoglądał na wszystko jako shinobi, który dużo analizuje w swojej głowie. Nie prowadził rozmowy, co też mogłoby się wydawać niegrzeczne, dlatego właśnie na sam koniec, po przetrawieniu wszystkich dotychczasowych informacji, znalazł w sobie motywację do odzewu. Mógł działać.
- Czy jest coś, co mogę zrobić, żeby pomóc w kwestii zdrowia Koriego? Czy mogę go zobaczyć? - na razie nie prosił o więcej. Robił rozeznanie i badał wszystko swoimi oczami. I uszami. Wszystkimi zmysłami. Musiał być gotowy na wszystko.
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość