Tajemniczy Las oddziela region Prastarego Lasu oraz regionu Samotnych Wydm. Miejsce to jest bardzo tajemnicze, gdyż niewielu ludziom udaje się z niego powrócić. A przynajmniej o zdrowych zmysłach. Ci jednak, którzy powrócili opowiadali, że w lesie napotkać można najróżniejsze stwory, które kilkakrotnie przewyższają rozmiarami znane nam zwierzęta. Jak się można więc domyślić ogromne pajęczaki lub też kilkunastu metrowe węże są spowszechniałymi mieszkańcami tej krainy.
Nobuo
Posty: 294 Rejestracja: 2 sty 2026, o 13:30
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Avek
Widoczny ekwipunek: Plecak, 2 kabury
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 99#p233599
Multikonta: Emi, Yumi, Pączuś
Post
autor: Nobuo » 27 mar 2026, o 12:37
Biblioteka oświecenia
Fabuła - Ichirou & Souei
Soundtrack VIDEO
Pazur nie miał zamiaru słuchać dalszych wykładów o jednoogoniastej bestii, machnął ręką i bez większego zastanowienia ruszył w stronę wyjścia z pomieszczenia. Jego decyzja była szybka i stanowcza, jakby temat już dawno przestał go interesować... albo jakby nie chciał wnikać głębiej. Za nim, niemal w tym samym momencie, ruszyli pozostali, po skończonych pytaniach na temat Jinchurikiego.
Souei jedynie zatrzymał się na moment, odwracając jeszcze głowę w stronę kobiety i pytając o Wyrocznię Prawdy. - Nie, to był sarkazm. - Skróciła to bez zbędnych wyjaśnień, ucinając temat zanim zdążyłby pójść w kierunku, którego mogłaby później żałować. W końcu mężczyźni nie wiedzieli, co w tym miejscu jest prawdą, a co jedynie starannie podaną iluzją. Granica między jednym a drugim była tu cienka... niebezpiecznie cienka. W takich warunkach łatwo było uwierzyć w każde jej słowo, nawet jeśli było rzucone pół żartem. -
...
Zanim ruszyli dalej, kobieta jeszcze raz się odezwała, jakby uznała, że pewne rzeczy muszą zostać wypowiedziane... nawet jeśli nie zostaną od razu zrozumiane. -Oświecenie przychodzi wtedy, gdy człowiek pogodzi się z wiedzą i z tym, że nie jest nieomylny. Dopiero wtedy jest w stanie chłonąć nowe informacje... nie odrzucając ich przez własne uprzedzenia. Z czasem zaczyna nadpisywać to, co wcześniej uważał za prawdę. Jego światopogląd nie pęka... tylko się dostosowuje... aż znajdzie własny, stabilny punkt. Coś pomiędzy skrajnościami... złoty środek. To właśnie on prowadzi do stanu, który nazywają oświeceniem... choć niewielu go naprawdę osiąga. - Metafora, którą rzuciła, była już na zupełnie innym poziomie. Nie była to wiedza, którą można było po prostu przyjąć i zapamiętać. Raczej coś, co należało przemyśleć... albo zignorować. Obserwowała ich uważnie, analizując reakcje. Czy ktoś się skrzywi... czy ktoś przytaknie... czy może ktoś uzna to za pustą gadaninę. Każda reakcja mówiła jej więcej niż odpowiedź na głos.
...
W końcu dotarli do Kinjutsu no Ma. Członkowie Klepsydry otrzymali jasne wytyczne, co mogą zrobić... i czego nie powinni. Wymienili między sobą krótkie uwagi, szybko dochodząc do wspólnego wniosku, że to może być forma testu. Nie padło to wprost, ale każdy to czuł. Rozeszli się między regały, każdy w swoją stronę, podążając za tym, co najbardziej go interesowało. Regały ciągnęły się daleko, pełne zwojów, które wyglądały podobnie... a jednak każdy z nich krył coś innego.
Zwoje były dokładne. Zadziwiająco dokładne. Opisywały nie tylko samą technikę, ale też sposób jej wykonania, zastosowanie, ograniczenia. Czytając je, nie mieli wrażenia, że uczą się czegoś nowego... raczej jakby przypominali sobie coś, co już kiedyś znali. Jakby ta wiedza nie była im obca... tylko dawno zapomniana. Ichirou siedział dłuższy czas nad jednym ze zwojów, aż w końcu jego plecy zesztywniały od pozycji. Souei z kolei pochłaniał kolejne znaki z wyraźnym zainteresowaniem, niemal dziecięcym. Po czasie, którego nikt dokładnie nie mierzył, odnaleźli się gdzieś między regałami. Wymienili krótkie spojrzenia, niewiele słów... i wspólnie ruszyli w stronę miejsca, gdzie według umowy mogli znaleźć kobietę. Kyōju czekała już w progu kolejnego korytarza, dokładnie tam, gdzie zapowiedziała. Nie wyglądała na zniecierpliwioną. Raczej jakby dokładnie wiedziała, ile to potrwa.
-Na pewno jesteście mądrzejsi... ale czy oświeceni? Nie powiedziałabym... przynajmniej patrząc na chakrę, która was otacza. Wiedza to jedno... zrozumienie to drugie. Skoro jednak otrzymaliście już swoje dary... mogę was zaprowadzić dalej... Do Studni Otwarcia. - Odwróciła się i ruszyła przed siebie. Korytarz, w który weszli, różnił się od poprzednich. Drewno ustąpiło miejsca jasnemu kamieniowi, gładkiemu i chłodnemu. Przypominał marmur... albo coś jeszcze czystszego, jakby nie był naturalny.
Po chwili droga zaczęła prowadzić w dół. Kręte schody zdawały się nie mieć końca. Schodzili przez kilka minut, a z każdym krokiem robiło się chłodniej. Powietrze stawało się cięższe, a lekki zawrót głowy zaczynał być odczuwalny. Kyōju szła spokojnie, dostojnie, nie przyspieszając. Jej ruchy były płynne, opanowane, jakby to miejsce nie miało na nią żadnego wpływu. -Spokojnie... to nie jest genjutsu. - Rzuciła krótko, jakby czytając ich myśli. Schody w końcu się skończyły. Przed nimi rozciągał się korytarz oświetlony pochodniami. Na jego końcu znajdowała się komnata... bez drzwi. Otwarta. Czekająca. Podeszli bliżej, aż w końcu stanęli przy wejściu.
-To jest Studnia Otwarcia. - Pomieszczenie miało około pięciu metrów szerokości i dziesięciu długości, przy niezbyt dużej wysokości. Ściany były porośnięte mchem i dziwną roślinnością, która wyrastała bezpośrednio z kamienia. To samo w sobie było nienaturalne. Na środku znajdował się owalny twór z tego samego jasnego kamienia co korytarz. Wydobywała się z niego niebieskawa poświata... chakra... a może para. Trudno było to jednoznacznie określić. Nad nim unosił się podłużny kamień, zawieszony w powietrzu. W jego powierzchni wyrzeźbiono pięć miejsc... dokładnie takich, które odpowiadały wisiorkom, z którymi tu przyszli.
Wygląd studni
Czuli to bez słów... to miejsce było potężne. Powietrze gęstniało, naciskało na płuca. Nawet rośliny rosnące tak głęboko pod ziemią były dowodem, że coś tutaj nie działało jak powinno. Kyōju zatrzymała się przed wejściem, nie przekraczając progu. Pozostała w korytarzu. Na powierzchni studni widniała tabliczka... czekająca, aż ktoś ją odczyta.
On, strażnik tajemnic żywiołów, wzniosł tę studnię jako pieczęć i zamek tajemnicy świata.
Klucz do jej serca rozdzielił na pięć odłamków, by żaden śmiertelnik nie władał całością bez próby.
Tylko w tym miejscu, gdzie kamień pamięta pierwsze słowo chakry, fragmenty mogą stać się jednością.
Na ścieżce ku przeznaczeniu pozostawił znaki szeptane wskazania kolejności kryształów, znane jedynie tym, którzy potrafią zobaczyć to co nieoświeceni omijają.
A gdy artefakt zostanie zespolony, studnia upomni się o swą daninę pobierze to, co ją karmi i napędza od zarania.
Akarui
Misae
Yoichi
Owari - Klik!
Młodszy mnich
Funanori
Gadian - Klik!
Kyōju - Klik!
21
1 x
Mowa
KP | PH | Ryo
Ichirou & Souei - Bilbioteka
Takashi - Misja S
Deku - Wyprawa B
Gosui - Misja A
Ichirou
Posty: 4171 Rejestracja: 18 kwie 2015, o 18:25
Wiek postaci: 37
Ranga: Shirei-kan, Seinin
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=320
Lokalizacja: Atsui
Post
autor: Ichirou » wczoraj, o 23:26
Wiedza, mądrość, oświecenie, wyniesienie - padało tutaj wiele słów i każde niby kryło w sobie zupełnie inny sens i głębię. Wzniosłość i patetyzm tego miejsca i padających tu sformułowań przerastały Ichirou, o Soueiu nawet nie wspominając. Lider władców piasku jednak słuchał, nie protestował, choć rzecz jasna wiele sformułowań wydawało mu się pustych, pozbawionych konkretów. Może po prostu był zbyt ograniczony, a może tutejsi ludzi zbyt skupieni na pismach i frazeach, że stracili ląd pod nogami, ale nadzwyczajności tego miejsca nie dało się odmówić, dlatego Sabaku starał się chować sceptycyzm i cynizm w kieszeni. Miejsce było na swój sposób magiczne, to fakt, a o wartości tutejszych ksiąg sami co dopiero mogli się przekonać. Tutejsze zbiory to nie były opowieści o mchu i paproci czy inne wodolejstwo.
- No cóż, wciąż niewiele wiemy, dlatego tu jesteśmy - skomentował słowa kobiety, która - jak zresztą chyba wszyscy tutaj - lubiła podkreślać, jak bardzo ograniczoną wiedzę i percepcję mają dwaj klepsydrowi przybysze. No tak, niewiele wiedzieli, o tym miejscu w zasadzie to nic, co zresztą już zostało ustalone. Starali się mieć jednak otwarte głowy na nowe informacje na tyle, na ile to było możliwe, więc przy kolejnej takiej samej lekcyjce Ichirou już nawet nie miał chęci na polemikę, tylko wolał pokiwać głową i poprzytakiwać, że w sumie to są głupiutcy i o świecie wiedzą tyle co nic.
- Studnia Otwarcia? - powtórzył pod nosem, ale nie oczekiwał odpowiedzi i nie ciągnął tematu. Po prostu przez pierwszą myśl mu przeszło, że Kyōju znowu sobie ironizuje, tworząc jakąś wyniosłą nazwę.
Tym razem jednak nazwa była autentyczna i odnosiła się w istocie do wyniosłego miejsca. Asahi rozejrzał się rozważnie i uważnie, z lekką niepewnością podchodząc do kolejnej lokacji, której nie rozumiał. Zbliżył się powoli do studni, wychylił się lekko do przodu i zajrzał jej w głąb, o ile do tej pory nie buchnęło z niej nic groźnego i jak dotąd było bezpiecznie. Wody tam pewnie nie było, pewnie prędzej zauważalna energia, która przenikała w zasadzie całą Bibliotekę na tyle intensywnie, że stawała się ona zauważalna gołym okiem. A nawet i odczuwalna. Władca piasku nie mógł odeprzeć odczucia cięższego oddechu i przytłaczającej atmosfery, która wręcz napierała na jego ciało.
A potem przeczytał uważnie tekst na tabliczce. Powtórzył to jeszcze raz drugi, potem nawet trzeci, tak żeby mieć pewność, że nie przegapi jakiegoś istotnego szczegółu. Opis był bowiem dosyć zagadkowy, a przy zagadkach lepiej nie było podejmować decyzji pochopnie. Spojrzał na moment na Soueia, a potem obrócił się w stronę kobiety. Odczekał krótki moment, by wychwycić, czy będzie im teraz prawić jakieś kolejne wykłady i objaśni sytuację, czy pozostawia ich samych sobie.
- To są wrota do Świątyni? - zapytał, bo tak mu to wybrzmiewało. - Domyślam się, że to tam mamy umieścić nasze wisiorki. Tylko... o jakiej danina studnia się upomni? - dopytał, bo jednak żadnych dopisków drobnym kruczkiem nie było. W gruncie rzeczy już pewien koszt zapłacili - temat utraty mocy kamieni był już omówiony i zaakceptowany. Warto było jednak się upewnić, że to o to chodziło.
- Hmmm... Pewnie kolejność jest istotna - stwierdził chwilę później, po tym, jak wrócił spojrzeniem do lewitującego kamienia. Splótł ramiona na klatce piersiowej i przyłożył palec do ust w geście intensywniejszego pomyślunku.
- Kojarzysz ten obelisk, co go mijaliśmy? Najpierw był czerwony, potem niebieski... Może mamy to odtworzyć? - stwierdził, po czym wziął w dłonie wszystkie cztery wisiorki, które miały, i obejrzał je dokładnie. Przed podjęciem decyzji wolał to przegadać z Matsudą. Raz na jakiś czas zerkał też na kobietę. Może znowu miała dla nich jakieś instrukcje, albo dało się po niej rozczytać, czy dedukują w dobrym kierunku?
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość