Atarashi jest prowincją położoną na północnym krańcu kontynentu, nad Morzem Lazurowym, pomiędzy Antai a pozostałościami Muru oddzielającego dawniej Sogen i tak zwane Niezbadane Obszary. Powstała ona w wyniku podboju części Sogen przez „ludzi zza muru”, którzy w lecie 394 r. dokonali inwazji, usuwając z tych terytoriów władzę klanów Uchiha. Od tego czasu zamieszkują oni te ziemie, rozdając karty w tej części Wietrznych Równin. Zamieszkiwana jest przez klany Soma, Orochi i Mateki , które swoją siedzibę mają w Mieście Atarashi (Stare Kōtei), odbudowanym po zniszczeniach powstałych podczas podboju. Klan Kujaku poszedł za to dalej na zachód, zatrzymując się na Półwyspie Antai. Jest to także miejsce położenia tajemniczego Kamienia z Gwiazd.
Yami
Posty: 3133 Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 27
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=4268
Post
autor: Yami » 21 mar 2026, o 11:42
Po przelaniu odpowiedniej ilości chakry pieczęć zaświeciła czerwonym świateł a następnie odpuściła. Wrota rozchyliły się niemal same pokazując przed sobą korytarz, który prowadził niewiadomo dokąd. Zdawał się niemal ciągnąć bez końca a w pewnym momencie przywitała nas nieprzenikniona czerń. Nie podobało mi się to. Miałem złe przeczucia. Nie musiałem długo czekać. Kenta wyczuł to pierwsza, ja usłyszałem chwilę później. Melodia. Znana piosenka, lecz jej wykonanie... nie należało do najprzyjemniejszych. Ciarki pojawiły się na ciele. Wciągnąłem mocniej powietrze nosem i wypuściłem ustami.
Jeden głos. Nadeszły chwilę później kolejne a z ciemności wyłonił się stwór o kilku głowach, do tego katana w dłoni. Akane uznała to za fascynujące. Miałem odmienne zdanie. Złożyłem pojedynczą pieczęć a ciężarki schowane pod spodniami zniknęły pozwalając mi zdecydowanie szybciej reagować. Nie podejmowałem jednak działania od razu. Jeśli się rzuci zostanie potraktowany kwasem. Jeśli jednak pozostanie na swoim miejscu... może przesuniemy walkę na później. Zwłaszcza, że śpiewana przez niego pieśń ma drugie dno. I chciałem się upewnić z czym tak naprawdę mamy do czynienia nim rzucę się na niego bezmózgo.
- Miło poznać. Czy możesz łaskawie schować swój miecz z powrotem do kabury? Cywilizowani ludzie nie obnoszą się z wyciągniętą stalą. Dialog jest dużo ciekawszy i przynoszący obopólne korzyści. Tak więc nie znając siebie lepiej może pozostaniemy w takim zasięgu jak teraz? Co o tym myślisz? Dobry pomysł czyż nie? Może opowiesz... opowiecie coś o sobie? Z całą pewnością wasza historia jest ciekawsza od mojej.
Skoro to coś potrafiło śpiewać, musiało też rozumieć. Jeśli rozumie może uda się wyciągnąć jakieś informacje. Jest niebezpieczne jak jasna cholera i to pewne inaczej nie zamykaliby jej za tymi wrotami i olbrzymią pieczęcią chyba, że...
Spojrzałem w ciemność za nim. Nie widziałem końca korytarza. Treść zaś piosenki i jej znaczenie... Szansa jest niewielka, jednak symbolika jest wyraźna. "Wąska ścieżka prowadząca do Tenjina" i strażnik, który nie pozawala przejść dalej.
- Wiesz dokąd prowadzi ten korytarz? Ile metrów się ciągnie i co można znaleźć na jego końcu? Po naszej stronie tylko schody prowadzące na mur i do lasu.
Ukryty tekst
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 784 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 23 mar 2026, o 09:24
Wyprawa Rangi A - "W poszukiwaniu serca."
14/19
Yami
Zgodnie ze swoją naturą, nawet w obliczu niepokojących dźwięków i oblicza yokai naprzeciwko ciebie, nie dałeś się sprowokować od razu do ataku - zamiast tego stawiając na dialog i przynajmniej próbę uzyskania jakiejś wiedzy z istoty naprzeciwko ciebie.
Głowy istoty zafalowały na szyjach, wijąc się w jakimś upiornym tańcu, kilka przekrzywiło się też, jakby nasłuchując tego, co mówisz, kilka spojrzało po sobie nawzajem. Wyglądało to tak, jakby przypominały sobie powoli mowę i język, którego użyłeś do komunikacji z nimi.
- Nin-gen. - wysyczała jedna, podczas gdy dwie się zaśmiały na to. Jedna z kolei załkała, jakby to słowo sprawiło jej jakiś ból.
Postać nagle zawirowała kataną, jednak nie zaatakowała, zamiast tego wbijając jej ostrze w łączenia kamieni posadzki przed sobą. Następnie odezwał się chór głosów, przeplatając słowa to z jednej, to z drugiej strony, każde wypowiadanie nieco śpiewnie, choć na różnych tonacjach. W którymś momencie jednak przewodnik tego chóru - centralna głowa, którą usłyszałeś jako pierwszą - zaczęła znowu wieść prym, a pozostałe dołączały jako chór powtarzający tę samą frazę.
- Wiele dni. -
- Wiele nocy. -
- Wiele lat. -
- W ciemności. -
- W ciszy. -
- Bez ciała. -
- Bez ducha. -
- Wolność. Forma. -
- Ciało. Krew. -
- Należą się podziękowania. -
- Radujcie się, ludzie. -
- On nadchodzi. -
- Radujcie się! -
- On powraca. -
- Radujcie się! -
- Będzie kroczyć ponownie pośród was. -
- Radujcie się! -
- Pierwsi usłyszeliście dobrą nowinę. -
- Radujcie się! -
- Pierwsi umrzecie w jego imieniu. -
Wtedy też yokai zaatakował. Zgodnie z twoimi podejrzeniami, do ataku użył swoich własnych głów, które nagle zaczęły się jarzyć dziwnym, ciemnofioletowym blaskiem i cztery z nich wyrwały się do przodu, aby wbić swoje kły - teraz, z bliższej odległości, widziałeś wyraźnie zaostrzone jak u drapieżników zęby - w twoje ciało. Zareagowałeś instynktownie, przywołując chmurę kwasu, która uderzyła w głowy momentalnie odzierając je z ciała i blasku... szyje zawirowały jakby w panice, wycofując się i naw twoich oczach - zaczynając regenerować.
W tym samym czasie jednak zdarzyło się coś jeszcze - kolejna głowa, która zaatakowała nieco później... jej szyja nagle jakby nabrała grubości, a łeb na jej końcu - wyglądający jak demoniczna maska oni - powiększył się dwukrotnie, do karykaturalnych wręcz rozmiarów i... przyspieszył. Spróbowałeś się cofnąć, jednak nawet z szybkością uzyskaną dzięki zrzuceniu ciężarków, głowa była marginalnie szybsza i zatopiła kły w twoim ramieniu, wyszarpując kawałek mięśnia i skóry, nim wyrwałeś się z tego uścisku. Ramię zaczęło pulsować bólem, ale było nadal sprawne. Jednocześnie jednak usłyszałeś taki sam syk bólu z wielu gardeł istoty, która musiała się znowu wycofać parę kroków, porzucając wbitą w ziemię katanę, i na moment znowu zniknąć w czerni korytarza.
- Dalej... dalej tam siedzi! Wycofuje się trochę, chyba ucieka przed twoją parą, ale... szlag, coś jeszcze jest tam dalej, w głębi. Jakaś dziwna chakra, dziwniejsza jeszcze niż ten! - usłyszałeś krzyk Kenty zza pleców.
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Yumiko
Aiko
Kenta
Hiroshi
Gazo Akane.
0 x
Yami
Posty: 3133 Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 27
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=4268
Post
autor: Yami » 23 mar 2026, o 22:51
Słuchałem spokojnie każdej głowy Yokai pozostając w stanie gotowości. Łapałem poszczególne słowa i łączyłem w zbiorczy element. Pierwsze elementy wskazywać mogły na czas bycia więzionym. Przez wiele lat. Mógł nie czuć upływu czasu. Druga część jednak zainteresowała mnie bardziej. "W ciemności i ciszy, bez ciała i ducha". Podane słowa potwierdzały wstępną analizę pieczęci - brak możliwości zawiązania pełnej formy. Otrzymałem odpowiedź na najważniejsze pytanie. Dostałem chwilę później na pytanie, którego nie zadałem, a które przyprawiło mnie o zakłopotanie. On nie mówił o sobie, mówił o kimś innym. Poczułem, że kropla potu spłynęła po moim czole.
- O kim mówisz?! - rzuciłem kiedy padło ostatnie "Radujcie się".
Wiedziałem, że nie dostanę odpowiedzi kiedy tylko padły następne słowa. Momentalnie spiąłem wszystkie mięśnie a chakra zaczęła kumulować się w moim ciele. Wypuszczony kwas posłałem bezpośrednio na głowy jak i na główne ciało krwiożerczej bestii. Kwas zadziałał błyskawicznie, uśmiechnąłem się. Od razu jednak twarz pobladłą gdy tylko stwór zaczął się regenerować. Wiedziałem, że nie mogę mu na to pozwolić. Złożyłem pieczęć aby posłać cały kwas na stwora. Ten jednak nie próżnował.
Jedna z głów nabrała olbrzymich rozmiarów. Kwas nie zadziałał na nią tak dobrze jak na pozostałe głowy. Nie cofnęła się a ja nie miałem czasu zebrać chakry aby wykorzystać parę do przyspieszenia własnych ruchów. Skok w tył, który miał mi dać czas na działanie kwasy nie wystarczał. Głowa dopadła gdy miałem wykonać kolejny. Gdybym uniknął trafiłaby Kentę i Akane.
Poczułem przeszywający ból. Obojczyk, pierś i ramię. Poharatane to mało powiedziane. Syknąłem przeciągle z bólu. Chciałem podświadomie złapać się za zranione miejsce jednak byłby to katastrofalny błąd. Yokai był ranny lecz potrafił się regenerować. Jeśli pozwolę mu się wyleczyć będzie na zdecydowanie lepszej pozycji.
Wciąż ze złożoną pieczęcią sterowałem chmurami kwasu aby wypełniły cały korytarz przede mną. To coś musi zginąć. Kenta nie bardzo był frasobliwy.
- NIE WIDZĘ GO! KIERUJ!
Krzyknąłem w stronę Kenty. Był sensorem wyczuwał więc położenie mojej chakry i Yokai. Razem będziemy w stanie go pokonać. Zacząłem ponownie kroczyć w stronę bramy, będę miał większy dystans, sięgnę dalej jeśli będzie uciekać. Pozostawił po sobie katanę lecz ta wkrótce powinna zostać całkowicie rozpuszczona przez kwas. Nie będzie mógł więc korzystać z tej broni. Jeśli była to jego główna broń... nie chcę wiedzieć jak z niej korzysta. Pierwszy atak był dostatecznie silny. Nie pozwolę aby kolejny na mnie zadziałał. Jeśli znowu zaatakuje uniknę ataku z wykorzystaniem pary. Jeśli będzie na tyle szybki aby i to nie pomogło... będę zmuszony do wykorzystania z chakry Kokuou. "Nie miej mi tego za złe jeśli do tego dojdzie" rzuciłem krótkie zdanie do pięcioogoniastego.
Byłem w pełni skupiony na możliwym nadchodzącym ataku i słowach Kenty. Ból jednak w pewnym momencie przeważył. Puściłem pieczęć, kwasowa mgła wciąż trwała ale przestała podążać za celem. Z Dużej Torby umieszczonej na prawym udzie wyciągnąłem niewielką pigułkę którą natychmiast połknąłem. Powinna złagodzić efekty ran. Ponownie złożyłem pieczęć i kontynuowałem natarcie.
Ukryty tekst
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 784 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 24 mar 2026, o 17:08
Wyprawa Rangi A - "W poszukiwaniu serca."
15/19
Yami
Czas słów - i ograniczonej rozmowy - szybko się skończył i zgodnie z twoimi przypuszczeniami, yokai nie odpowiedział ci na pytanie o to, kto taki nadchodzi. Zamiast tego zaatakował, a pomimo szybkiej reakcji, udało mu się odrobinę cię zaskoczyć. Na szczęście, nie była to ani twoja pierwsza walka, ani też pierwsza rana w życiu... Łyknąłeś szybko pigułkę, czując jak jej lecznicze właściwości błyskawicznie rozchodzą się po ciele, chwilowo nadrabiając ubytek krwi spowodowany atakiem oraz znieczulając nieco ramię. Pozwoliło ci to reagować z taką samą szybkością, jak poprzednio. Wiedząc, że nie możesz popuścić yokaiowi i dać mu szansy na pełną regenerację, ruszyłeś znowu do przodu, krzycząc do Kenty, który od razu zareagował.
- Prawie... prawie go masz! Idź do przodu! -
Słowa sensora tylko potwierdziły to, co już sam chciałeś zrobić. Pchnąłeś falę pary dalej, ku skrytemu w ciemności wielogłowemu rokurokubiemu. Para oraz ból sprawiły, że z głębi ciemności do twoich uszu dotarła chora, przecząca sama sobie kakofonia dźwięków - słyszałeś jednocześnie krzyk bólu, szloch, ale też ryk wściekłości i śmiech, mieszające się ze sobą. Mimo ściany wrzącego gazu, którą pchałeś przed sobą, yokai jednak nie próżnował i kątem oka dostrzegłeś nagle po prawej stronie, pełznącą ku tobie jeszcze jedną głowę - tym razem o wyglądzie młodej, płaczącej kobiety, ale teraz równie karykaturalnie dużej, co poprzednio głowa demoniczna, która próbowała cię do sięgnąć. W porę jednak zdołałeś przywołać parę z porów swego ciała, która pomogła ci przyspieszyć i uniknąć drugiego, zdradzieckiego ataku. Szczęka kobiecej głowy - nienaturalnie ogromna - kłapnęła zaraz obok twojej nogi. Próbowała jednocześnie ponowić atak, lecz kiedy już miała znowu sięgnąć twojego torsu, kakofonia nagle... ustała. Łeb opadł na ziemię, po czym na twoich oczach zaczął powoli się rozwiewać.
Yokai... przestał istnieć.
Akane z tyłu zaczęła iść powoli do przodu, oglądając znikający fenomen, błyskawicznie coś notując lub szkicując. Wydawało się przez moment, że macie spokój, gdy nagle oczy Kenty rozszerzyły się, a z głębi korytarza dobiegł was dźwięk przypominający trzask gromu podczas burzy, a ziemia i ściany dookoła zatrzęsły się, sypiąc drobinki kamieni na wasze głowy.
- Co się dzieje? Co widzisz? - krzyknęła Akane do Kenty, który patrzył teraz o dziwo zamiast w korytarz - to gdzieś dookoła, aż utkwił wzrok w suficie.
- Ta... ta druga chakra wybuchła jakby na moment, a potem zniknęła... ale teraz ją znowu widzę, jest gdzieś nad nami, gdzieś gdzie chyba jest sekcja mieszkalna, którą odkopaliśmy! Nie widzę dobrze, ale obok nie jest inne źródło chakry, mniejsze! -
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Yumiko
Aiko
Kenta
Hiroshi
Gazo Akane.
0 x
Yami
Posty: 3133 Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 27
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=4268
Post
autor: Yami » 25 mar 2026, o 08:23
Kwas działał. Sterowana przeze mnie chmura dopadła Yokai. Słuchając krótkich wskazówek Kenty sprawiłem, że demon nie był w stanie opuścić tej morderczej strefy. Kwas był niesamowicie silny ale czas, który potrzebował do swojego działania był długi. Słyszałem liczne dźwięki bólu. Syknąłem. Może jednak odpuścić? Nie. Zaatakował mnie w zasadzie od razu. Nie istnieje szansa na to aby puścić go wolno. Czułem jak wwiercało się we mnie sumienie, tym razem musiałem je zagłuszyć co ból ramienia w niewielkim stopniu ułatwiał.
Coś mignęło w ciemności. Ten sam typ ataku. Tym razem byłem na niego przygotowany. Potężne ilości pary buchnęły z moich pleców pozwalając mi nabrać odpowiedniej szybkości. Szybki unik do boku i kopniak z półobrotu w bok głowy. Głowa była być może wielka i błyskawiczna ale przy takich rozmiarach musiała mieć problemy z gwałtownymi skrętami w prawo i lewo. Czy spróbować przeciąć głowę przy pomocy ostrza wiatru? Na ciele znajdowały się liczne oparzenia wynikające z działania kwasu a więc struktura tkanek musiała być na tyle nadszarpnięta, że byłbym w stanie to zrobić.
Głowa ponowiła atak tym razem bardziej leniwie, aż w końcu upadła nim zdążyła ponowić atak. Dźwięki ucichły, a ciało zaczęło rozpadać się na drobne kawałeczki. Nie znałem jeszcze techniki pieczętującej... On wróci, nie teraz lecz za jakiś czas a ja będę wtedy przygotowany.
Puściłem pieczęć a kwasowa chmura przestała istnieć. Syknąłem ponownie z bólu i zerknąłem w kierunku własnego ramienia. Było w złym stanie. Miałem przy sobie bandaże. Może Kenta z Akane będą skłonni choć trochę mnie poskładać nim efekt pigułki przestanie działać. Czułem ból pomimo wzięcia pigułki ze skrzepniętą krwią. Kiedy efekt przestanie działać uderzy we mnie z zdwojoną siłą.
- Pomożecie? Nie czuję się...
Nie skończyłem kiedy huk gromu wydobył się z komnaty. Przecież Yokai już nie istniał... Nie... Kenta wspominał o jakiejś dziwnej chakrze lecz skupiłem się na zagrożeniu tu i teraz. Tylko jeśli rzeczywiście był tam inny Yokai niż do tej pory to jak wytrzymał działanie Kwasu. Skoro spadkobierca Yamata no Orochi
musiał się ugiąć pod jego siłą... to jak groźna jest istota, która tam się znajdowała?
Zerknąłem na Kentę a ten wzrokiem świdrował sufit. Mówił, że chakra jest gdzieś nad nami. Potrafiła się przenosić z miejsca na miejsce... Nie zostawiła po sobie żadnego śladu... Przebicie się przez sufit aby dotrzeć tam jak najszybciej może tylko sporządzić więcej szkód.
- Przemieszczamy się razem, tu jeszcze nie jest bezpiecznie - zerknąłem w kierunku wysłanniczki Atarashi - jak dym opadnie wrócimy i zbadamy też wnętrze pomieszczenia. - spojrzałem na Kentę - Hiroshi jest pewnie najbliżej. Musiał wyczuwać co się dzieje, podejmie działania, podobnie zresztą Yumiko i Aiko... Cholera, niech nic się nikomu nie stanie.
Mimo, że powiedziałem, że podróż będzie wspólna popędziłem ze wszystkich sił do wskazanego przez Kentę punktu. Jego najważniejszą rolą w tym momencie jest pilnowanie Akane. Jeśli coś ulegnie zmianie wykorzystana jedną z najlepszych zdolności ludzi, komunikację werbalną... czyli krzyk niosący tymi kamiennymi korytarzami informację.
Biegnąc zastanawiałem się czym mogło być mniejsze źródło chkary... czyżby ślimak? Pojawia się i znika kiedy chce... w zasadzie Kenta zastanawiał się skąd pojawił się śluz na ziemi... nie wyczuł innej chakry przy mnie w tamtym momencie? Czy potrafił w takim razie zagłuszyć swoją chakrę? Tylko jeśli tak było czemu miałby nagle ją pokazać. Nie kleiło się to kupy. Może to coś innego? Tak właściwie trzecia chakra, która To teraz mniej ważne. Dopóty nieznane Yokai lata po murze nie będę mógł odpocząć, choćby na chwilę.
Ukryty tekst
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 784 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 26 mar 2026, o 10:55
Wyprawa Rangi A - "W poszukiwaniu serca."
16/19
Yami
Jedna bitwa się zakończyła, jednak nie było wam dane odpocząć. Obserwowałeś znikające ciało, w pełni świadomy już, że istota - nawet jeśli chwilowo pokonana - to za jakiś czas wróci. Jedynym pytaniem było, jak szybko to nastąpi. Czy to kwestia dni, miesięcy, czy może lat? Nie było na razie znanego sposobu, aby to stwierdzić. Mogliście mieć jednak nadzieję, że do tej pory uda wam się opracować stosowną technikę pieczętującą i być gotowym na ten powrót. Twoje ramię nadal było znieczulone dzięki pigułce, wiedziałeś jednak, że ten efekt nie utrzyma się długo i poprosiłeś o pomoc. Niestety, nim ktokolwiek zdążył się zadeklarować z jakąkolwiek znajomością Iryojutsu, pojawił się poważniejszy problem - w postaci drugiego źródła chakry, o którym mówił Kenta i za którym uparcie się rozglądał, ostatecznie lokalizując je gdzieś nad wami. Przez moment rozważałeś, czy nie powinieneś przemieścić się bezpośrednio na górę wybijając wam przejście, to jednak było w oczywisty sposób bardzo ryzykowne i mogło całkiem naruszyć fundamenty struktury zamku. Pozostał zatem bieg na górę.
- Szlag, szlag, szlag! - usłyszałeś głos Kenty i jego bladą twarz, kiedy razem z tobą zerwał się do biegu, ciągnąc niemal Akane za sobą, która była jednak zdecydowanie wolniejsza od was dwóch. - To mniejsze źródło chakry, to Yumiko! Ta druga chakra jakby ją przesłania trochę...? Nie wiem co tam się dzieje, ale Hiroshi już tam chyba biegnie! -
To rozwiązało twój dylemat związany z tym, do kogo należy drugie źródło chakry, jednak oznaczało to tylko tyle, że Yumiko została zaskoczona przez cokolwiek, co uwolniło się z podziemi i teraz stała naprzeciw tego czegoś... sama. Przyspieszony parą oraz brakiem ciężarków, byłeś szybszy niż oboje twoich towarzyszy i szybko osiągnąłeś przewagę, wybiegając z podziemi i kierując się wybitym korytarzem z powrotem, czując podskórnie, że zbliża się coś złego. Upewnił cię co do tego krzyk Kenty z dołu.
- Yumiko! Coś się z nią dzieje, jej chakra zmieszała się z tą drugą! -
Kiedy wybiegłeś na dziedziniec, ujrzałeś zwykłych robotników, którzy uciekli tutaj po tym, jak z podziemi dobiegł ich podejrzany dźwięk, a struktura zamku zatrzęsła się. Minąłeś ich błyskawicznie, starając się namierzyć źródło chakry. Kiedy dobiegłeś do części mieszkalnej, zacząłeś rozglądać się i nasłuchiwać - nie miałeś niestety tych samych zdolności, co twoi towarzysze - i od strony kuchni dotarł do ciebie ciężki oddech Hiroshiego. Leżał w korytarzu pod ścianą, dysząc ciężko, trzymając się z za bok, który krwawił mocno, do tego widziałeś, że zrobił się bladosiny na twarzy - w jego żyłach musiała płynąć jakaś toksyna. Widząc cię, wskazała drugą dłonią na jadalnię, gdzie...
Gdzie na jednym ze stołów leżały oskórowane zwłoki, z odsłoniętymi wszystkim mięśniami, krwawiące obficie na drewno i podłogę pod spodem. Głowa, pozbawiona oczu, zwisała za brzeg stołu, patrząc się do góry nogami pustymi oczodołami w waszym kierunku. Strzępy ubrania leżały rozrzucone w nieładzie dookoła, jednak bez problemu domyśliłeś się, do kogo należały.
Yumiko.
Dziś czuć spokój, Yami-san. Może to dobry znak na początek nowej zimy?
Ostatnie słowa dziewczyny wybrzmiały w twojej pamięci, nieproszone.
Po źródle obcej chakry nie było śladu. Gdzieś z dziedzińca usłyszałeś głosy Akane i Kenty, którzy zmierzali już w twoją stronę.
Yumiko
Aiko
Kenta
Hiroshi
Gazo Akane.
0 x
Yami
Posty: 3133 Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 27
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=4268
Post
autor: Yami » 26 mar 2026, o 23:35
Wszystko działo się błyskawicznie a zarazem jakby czas spowalniał. Gdy tylko Kenta powiedział, że dziwna chakra znalazła się przy Yumiko ogłuchłem. Skupiłem się aby dotrzeć do niej jak najszybciej. Czułem lęk i złość. Lęk przed tym, że coś się jej stanie. Złość na siebie, że będzie to w całości moja wina. Negatywne emocje zaczęły się wzmagać, bulgotać niczym gorące źródła, niczym chakra pięcioogoniastej bestii, która powoli zaczynała znajdować ujście. Bąbelki chakry zaczęły mnie otaczać a sam przyspieszyłem jeszcze bardziej. Czemu więc te piekielne korytarze zaczęły się tak wydłużać? Pokonywałem je tyle razy. Nie były one do jasnej cholery takie długie. Co to za przeklęta iluzja? Zacisnąłem zęby. Krzyk Kenty był już tylko i wyłącznie zlepkiem emocji, które kazały mi się śpieszyć. Choć nie byłem już w stanie biec szybciej.
Wypadłem na dziedziniec. Nie zwróciłem uwagi na znajdujących się tutaj ludzi. Byli przerażeni ale żywi i bezpieczni. Nie, nawet mnie nie obchodzili. Nie w tej chwili. Nie teraz. Biegłem za wskazówką Kenty z samego początku rozmowy. Znałem sale oraz korytarze, wiedziałem jak tam najszybciej się dostać, aż w końcu dostrzegłem Hiroshiego. Leżał, pojawiłem się koło niego błyskawicznie. Nie pozwoliłem mu nic powiedzieć. Nim zdążył podnieść ręki gdy w jego ustach pojawiła się pigułka ze skrzepniętą krwią. Nie wiem na jak długo to pomoże ale musiało wystarczać jako forma pierwszej pomocy.
- GDZIE TO JEST!?
Palec. Kierunek. Zostawiłem go. Wytrzyma. Jest twardy. Da radę. Kenta i Akane będą w stanie mu pomóc. Ja nie znałem Iryo. Poza tym wróg wciąż tu był. Jeśli był w stanie tak błyskawicznie pokonać Hiroshiego, Yumiko również nie miała czasu. Szybko. Dopadłem do Jadalni.
Nie. To nie mogła być prawda. Złożyłem pieczęć Kai aby pozbyć się tej przeklętej wizji. Za szybko. Nie mógł tego zrobić w tak krótkim czasie. Iluzja nie zniknęła. Ponowiłem technikę rozpraszania Genjutsu. To nie jest prawda. Nie mogę racjonalnie myśleć. Czułem chakrę Kokuou... ona nie pozwoliła mi wyjść z techniki. Kolejna próba. Pusty wzrok wwiercał się we mnie. To nie była iluzja. To była prawda. Była to moja wina.
Twoja wina. Dlaczego otworzyłeś wrota? Dlaczego najpierw nie zbadałeś co robi ta pieczęć tylko ją aktywowałeś. Masz siebie za inteligentnego a dałeś się jak idiota. Chciałeś szybko odesłać wysłanniczkę i nie przemyślałeś wszystkich opcji. Ty wielki myślicielu od siedmiu boleści. Twoje własne lenistwo to zrobiło. Nikt inny tylko TY. I co ona Tobie zrobiła? Czym zgrzeszyła przeciw Tobie.
Upadłem na kolana. Oczy wróciły na swoje miejsce. Również i uśmiech. Twarz i skóra. Słowa które witały mnie każdego dnia. To dobry znak. Ścisnęło mnie w piersi. Ścisnęło w żołądku. Zacisnąłem zęby na tyle mocno, że poczułem smak żelaza w ustach. Z otoczki chakry stworzyłem dwie dłonie, które powędrowały do drzwi i je zamknęły. Trzymały je aby nikogo nie wpuszczać. Nie teraz. Skoro przeze mnie jest w takim stanie niech tylko moje oczy to widzą. Niech tylko moje oczy będą świadkiem mych win. Oni nie mogli tego zobaczyć. Ona by tego nie chciała. Zrób chociaż tyle dla niej. Miej człowieku tę odrobinę godności aby jej prawdziwi przyjaciele nie musieli przechodzić przez ten ból.
Kolejna, trzecia ręka z chakry sięgnęła do torby i wyciągnęła Średni Zwój. Rozwinąłem go spokojnie przy ciele dziewczyny. Złożyłem pieczęć a całe jej ciało powinno zniknąć ze stołu. Gdy tylko ciało zniknęło chakrowe dłonie zniknęły pozwalając pozostałym wejść do środka.
Kenta pewnie dobijał się do pomieszczenia. Mógł w końcu wparować. Zwinąłem zwój i wstałem. Zbliżyłem się do niego.
- Gdzie to jest? Chakra zostawia ślad, musiałeś coś wyczuć.
Gdybym słyszał sam siebie dostałbym gęsiej skórki. Głos nienaturalny, pozbawiony tonu, jakby mówił go ktoś pozbawiony uczuć. Nie było możliwości, aby wiedział. Złapałem go za kamizelkę i oburącz podniosłem do góry. W miejsce spokojnego głosu pojawiała się złosć. Nie wiedziałem nawet kiedy strumień gorącej pary wystrzelił z mojego ciała gniewnie raniąc nas oboje.
- GDZIE... TO... JEST?!
Do oczu napłynęły łzy. W gardle pojawiła się gula, której nie mogłem przełknąć. Usta wygięły się w grymas.
- Gdzie...
Łza przetoczyła się po policzku. Wyparowała nim zdążyła dotrzeć do brody. Głowę wbiłem w tors Kenty. Nie mogłem już nic zrobić. Nie posiadałem odpowiednich zdolności. Byłem nic nie wartą kupą gówna wmawiającą sobie, że będzie mogła kogoś ochronić. Hipokryta. Błazen. Śmieć. Gdyby Kenta miał w sobie Kokuou pewnie udałoby mu się zażegnać kryzys. Świat jednak chciał naśmiewać się z moich dalszych błędów. Każde potknięcie i upadek na ten głupi ryj bawił bóstwa a ja musiałem zaciskać zęby. Ile jeszcze to będzie trwało? ILE!?
Puściłem go. Wziąłem głęboki wdech. Odwróciłem się spoglądając na stół. Nikogo już na nim nie było lecz widziałem na nim siedzącą dziewczynę, która się uśmiechnęła.
"Przepraszam"
Ukryty tekst
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 784 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » dzisiaj, o 14:33
Wyprawa Rangi A - "W poszukiwaniu serca."
17/19
Yami
VIDEO
Czas i przestrzeń jakby spowolniły nagle, kiedy biegłeś przez zamek, dając aż nadto przestrzeni twoim wyrzutom sumienia, aby się uformować. Byłeś bardzo, bardzo szybki - para dodawała ci prędkości, podobnie jak powłoka Kokuo, którą wydawało się, że teraz instynktownie wręcz przebudziłeś ze snu. Czułeś, że w jakiś sposób sama Bijuu jest ociężała i zdezorientowana w twoim wnętrzu, niepewna co takiego się dzieje, ale wystarczająco dobrze już rozumiała twój nastrój, by użyczyć ci bez żadnych problemów swojej chakry, obserwując chyba to, co się dzieje gdzieś zza twoich oczu.
Ty natomiast minąłeś w pędzie zwykłych pracowników, przerażonych, lecz całych i zdrowych - nie poświęciłeś im zatem więcej uwagi. Pędziłeś tam, gdzie miałeś zastać Yumiko... i wreszcie zastałeś, lecz w okropnej formie, która niestety nie była iluzją. Mogłeś sobie zadać jedynie pytanie, czy cierpiała przed śmiercią? Stan zwłok wskazywał na wyjątkowo bolesną i brutalną śmierć, jednak... wszystko wydawało się wydarzyć w ciągu zaledwie ilu? Kilku, może kilkunastu - w porywach - minut. Do tego nawet nie słyszeliście, przynajmniej ty nie słyszałeś żadnego krzyku, może zatem... może zatem przynajmniej było to wystarczająco błyskawiczne, aby oszczędzono jej długich boleści.
Hiroshi połknął natychmiast pigułkę z krwią, co chyba odrobinę pomogło, ale dalej nie pozwalało mu wykrztusić z siebie słowa. Zamknąłeś drzwi, aby oszczędzić widoku martwej Yumiko pozostałym, przede wszystkim zaś Kencie. Następnie przyszła pora na zapieczętowanie ciała - zniknęło natychmiast, gdy tylko postawiłeś odpowiednie pieczęci i przelałeś chakrę do pergaminu. Jednocześnie słyszałeś już rzeczywiście głos Kenty zza drzwi.
- Hiroshi! Kurwa, masz... dostałeś krew? Yami-san! YAMI-SAN, OTWÓRZ DRZWI, CO SIĘ DZIEJE? Akane-san, zajmij się Hiroshim, błagam! YAMI-SAN - drzwi, przytrzymywane przez twoje stworzone z chakry Kokuo łapy trzymały, aż wreszcie je odwołałeś, kiedy miałeś pewność, że Kenta nie zastanie tego samego widoku, co ty. Wtedy drzwi otworzyły się, ustępując pod siłą ramion Kenty, ujrzałeś wtedy za nim Hiroshiego i klęczącą nad nim Akane, z zieloną chakrą w dłoniach, próbującą poradzić coś na jego ranę. Nie wyglądało to do końca dobrze, niemniej, Kenta wparował do środka, rozglądając się dookoła. W oczywisty sposób ujrzał krew na stole i pod nim, ujrzał też ciebie. Nie dałeś mu jednak dojść do słowa, pierwszy zadając pytanie.
- Co ty robisz, YAMI-SAN! - krzyknął, kiedy podniosłeś go jeszcze do góry trzymając za ubranie. Syknął z bólu, kiedy para uciekła z twojego ciała, parząc go. Był przestraszony, ale siłą woli i chyba dzięki twojemu prostemu rozkazowi zmusił się do złożenia pieczęci i przetoczenia swoimi zmysłami dookoła. Widziałeś pot na jego czole, widziałeś jak jego gałki oczne poruszają się pod przymkniętymi powiekami w naturalnym odruchu przeczesywania terenu, nawet jeśli realnie jego zmysły tego nie potrzebowały. - Kurwa, kurwa, kurwa... Nie... nie ma. Nic. Zniknęło. Nie widzę jej nigdzie. A tamto skupisko chakry było... duże. Bardzo duże. Nie ma szans, żebym... żebym je przegapił. -
Mimo to, powtarzałeś swoje pytanie, w tym momencie już bardziej zamknięty w swoich własnych myślach. Bezwiednie puściłeś też Kentę, który również miał teraz łzy w oczach, chociaż widać było, że próbuje się od nich powstrzymać. Przytulił cię mocno, po czym staliście tak parę- paręnaście sekund, bezgłośnie szlochając, aż... aż wyrwał was głos Akane.
- Ktokolwiek tu zginął, już mu nie pomożecie! Za to ruszcie się i pomóżcie mi z nim, bo inaczej on też zaraz zejdzie! - warknęła kobieta, wskazując na Hiroshiego, który... nie wyglądał wiele lepiej. - Ma w organizmie jakąś toksynę, a ja nie mam zdolności ani środków, żeby temu tutaj zaradzić. W wiosce w pobliżu jest jak rozumiem jakiś zielarz? Trzeba go tam zaprowadzić, im szybciej, tym lepiej. Może razem z nim dam radę wyciągnąć chociaż część trucizny niego. Ubytek krwi to tylko powierzchowny problem... chociaż stracił jej dużo. -
Rzeczywistość była... brutalna i nieczuła na ból twój oraz Kenty.
Wizja Yumiko uśmiechała się do ciebie ni to czule, ni to ze smutkiem... aż nagle, zniknęła.
Yumiko
Aiko
Kenta
Hiroshi
Gazo Akane.
0 x
Yami
Posty: 3133 Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 27
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=4268
Post
autor: Yami » dzisiaj, o 20:17
Muszę przeprosić za własną głupotę. Zapieczętowanie Yumiko w takiej formie jaką opisałem nie było możliwe. Miałem 1 średni zwój, który w KP miał zapisane, że znajdują się tam Namiot i zestaw do gotowania. Myślałem, że niezaktualizowałem KP od czasu kiedy go straciłem. Post nie uwzględnia więc nic o namiocie w zwoju. Tknęło mnie aby ponownie to sprawdzić i wyszło, że utracony wcześniej sprzęt odkupiłem.
Nie chcę edytować poprzedniego posta aby zachować prawidłową ciągłość historii. Jednak, aby wszystko było zgodnie z prawem, prosiłbym aby założyć, że Yami musiał najpierw odpieczętować zawartość zwoju, którą mógł piżgnąć ze złości gdzieś na bok (kupię sobie nowy w przyszłości). Za swój błąd i głupotę serdecznie przepraszam.
Nie musiałem nic mówić. Kenta w pełni zrozumiał mój gniew. Wiedział do kogo należała chakra, wiedział, że jeśli zginęła musiała należeć do Yumiko. Sam też był wściekły, że nie miał okazji jej pomścić. Jedynie co zrobił to tak jak jak pogrążył się w bólu.
Akane była w tym momencie jedyną trzeźwą osobą. Szybko wybiła nas z letargu. Odstąpiłem od Kenty, rzuciłem bardzo krótkie "wybacz", przetarłem rękawem twarz. Nie wiedziałem ile łez się na niej pojawiło i czy przypadkiem każda nie wyparowała przy tej intensywności chakry.
Bąbelki chakry zanikły, para przestała wydobywać się z mojego ciała. Nie było już z kim walczyć, a te zdolności przyspieszające moje ciało jedynie zadawałyby szkody moim towarzyszom.
- Wezmę go na plecy. Masz rację nie ma czasu do stracenia. Kenta obserwuj otoczenie. Akane, widzę, że znasz podstawy Iryo, stabilizuj proszę Hiroshiego. Będziemy poruszać się tak szybko jak będziemy mogli. Zielarz jest w wiosce.
Wziąłem Hiroshiego na plecy. Wsparłem się odrobiną chakry aby przykleić go do własnego ciała aby nie spadł. W drodze rzuciłem do Kenty. Musieliśmy się śpieszyć, jednak szybkość transportu zależała od Akane i od tego przy jakiej szybkości mogła stabilizować rannego.
- Gdy tylko odstawimy Hiroshiego i Akane, wracamy do podziemi - zwróciłem się w stronę Kenty - Musimy dowiedzieć się co to było. Żeby się przygotować, trzeba się więcej wywiedzieć na temat tego czegoś... Kiedy... kiedy Hiroshi dojdzie do siebie... odprawimy pogrzeb...
Przekierowanie. Wciąż byłem wściekły. Nie można zabić emocji od tak. Musiałem przelać ją na w konstruktywną formę. Jaka istnieje lepsza niż dorwanie tego który doprowadził do śmierci Yumiko? Pieczęć na Yokai, to tylko pierwsza z tych rzeczy. Pozyskanie informacji, przygotowanie odpowiednich zabezpieczeń przed tą pieprzoną teleportacją. Potem opracowanie techniki, która zrobi z nim dokładnie to samo co z naszym sensorem... W żyłach Hiroshiego płynie trucizna... trzeba przygotować odpowiednie Antidotum w przypadku ponownego spotkania.
- Akane zadbaj o to, aby odzyskać możliwie jak najwięcej tego jadu. Odpowiednio zbadane powinny posłużyć do stworzenia antidotum... na teraz i w przyszłości.
Co jeszcze? Co jeszcze mogłoby odmienić los tego spotkania? Brakowało mi wiedzy, zdolności, szybkiego reagowania na sytuację... informacji, przede wszystkim informacji. Podczas walki wspomagał mnie Kenta. Bez niego nie byłbym w stanie odpowiednio celować bronią z powodu ciemności. Wiem, że zdolności sensoryczne są wrodzone. Czy istniał jednak jakiś sposób aby je pozyskać? Mógłbym dzięki temu walczyć niemal w pełnej ciemności i reagować od razu na przepływ chakry. Tak jak mają to w zwyczaju użytkownicy technik Doujutsu. Może uda się przy pomocy technik Fuinjutsu odtworzyć na ich podobieństwo te zdolności? Na ten moment z całą pewnością przydałaby się zdolność widzenia w ciemnościach. Coś może w tym temacie uda się podziałać.
Myśli przeplatały się między Yumiko, Hiroshim i Yokai, który to wszystko powodował. W głowie jednocześnie przeżywałem okrutną przeszłość, niepewną teraźniejszą i przyszłą zemstę. Masa myśli przelatywała przez głowę. Mógłbym uznać, wręcz, że dymi od natłoku myśli. Teraz trzeba było zrealizować plan zero. Odstawić sensora do zielarza i razem z Kentą zbadać wnętrze korytarza.
Ukryty tekst
1 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość