Sztab Generalny Kaminari

Awatar użytkownika
Boyos
Administrator
Posty: 4354
Rejestracja: 11 lut 2018, o 11:20
Ranga: Starszy Kapral
GG/Discord: Boyos#3562
Multikonta: Ario

Sztab Generalny Kaminari

Post autor: Boyos »

1 x
Obrazek
Awatar użytkownika
Anzou
Posty: 1223
Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogo
Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem

Re: Sztab Generalny Kaminari

Post autor: Anzou »

Wojna. Z jednej strony Anzou tak bardzo nie lubił konfliktów zbrojnych, nie lubił walczyć, mordować przeciwników, ale z drugiej strony... to była jedna z niewielu rzeczy, które faktycznie jakoś mu w życiu wychodziły. Walka. To właśnie robił od lat. Początkowo jego zadania nie były bardzo skomplikowane, ale z wiekiem, doświadczeniem i mocą - stawał się silniejszy. Młody Kaminari był zaangażowany praktycznie w każdy konflikt, w którym uczestniczył jego klan. Pomagał tak jak mógł. Wierzył, że jego działania, jego trud i poświęcenie finalnie przyczynią się do lepszego bytu zwykłych ludzi. Tak w zasadzie poniekąd się działo. Ostatnie tygodnie spędził na krwawych bojach z klanem Pawia, które później zaowocowały sojuszem, dzięki czemu ludność, zwłaszcza w okolicach osady Kujanari odetchnęła z ulgą i cieszyła się spokojem. To było coś, co motywowało Białowłosego. Teraz jednak nie można było osiąść na laurach. Kolejny konflikt pojawił się na horyzoncie. Przeciwnik... raczej ten znany, ponieważ należy do klanu Uchiha. Klanu, z którym Anzou łączył kiedyś nadzieję, ale chyba tam na górze, na najwyższym poziomie nadal nie mogą dojść do porozumienia. Żyją jakąś przeszłością... a wojna, każde kolejne starcie - tylko to napędza. Chłopak nie miał nic innego jak tylko ruszyć zgodnie z rozkazem swojej przywódczyni. Po prostu ruszyć w bój, robić to, co potrafi, najlepiej jak tylko potrafi. Nie był już niewolnikiem dostarczania fantów dla Chino. Nie był dumny, że to nie on wszystko załatwił, a jego miecze nie spełniły oczekiwań, ale jedyne co mógł to pokazać, że jest coś wart i robić różnicę na polu bitwy. Niebieskooki spędził pewien czas w domu, z rodziną, najbliższymi, dzięki czemu na chwilę zapomniał o tym, jaki świat jest. Dało mu to pewnego rodzaju ulgę, przestrzeń, coś, dzięki czemu mógł poczuć jakąś namiastkę normalności. Jednak... taki spokój nie trwa wiecznie. Władca Piorunów ruszył zgodnie z instrukcjami do siedziby sztabu generalnego klanu, aby wykonywać zlecenia i rozkazy. Ubrany był stosunkowo dobrze, dobrał odpowiedni strój, czysty, funkcjonalny i pasujący w pełni do pory roku. Maszerował dwa dni. Z daleka dało się dostrzec, że organizacja stoi na najwyższym poziomie, pewnie Yai dołożył do tego swoje trzy grosze. Po wylegitymowaniu się Kaminari znalazł się w obozie, ruszył, a raczej został doprowadzony do namiotu, w którym spotkał Sande. Wnętrze również było całkiem dobrze zorganizowane, mapy, stoliki, wszystko, co potrzebne, aby planować i reagować na to, co dzieje się na polu bitwy. Władca Piorunów był pod wrażeniem, ucieszył się też i uśmiechnął, gdy zauważył Sandę. Ta wyglądała nieco poważniej, chyba też nie próżnowała i ostro trenowała w ostatnim czasie. Gdy ta tylko krzyknęła Anzou uśmiechnął się jeszcze bardziej. To było to. Tego mu brakowało. Anzou jakby... widział w niej Kagadę? Anzou z trudem powstrzymał śmiech, ale nie pokazywał tego, nie chciał podważać w żaden sposób autorytetu, który posiadała Sanda. Też była weteranką, też przeżyła niejedną bitwę, też dawała z siebie wszystko. Była Kaminari z krwi i kości. Człowiekiem, który poprowadzi armię do sukcesu. Anzou uważnie jej wysłuchał, minęło sporo, więc zapewne mają sobie trochę do wyjaśnienia.
- Dobre przygotowanie to podstawa, wiadomo, że walka wychodzi nam lepiej, ale ktoś musi wykonać tą robotę.
Powiedział Anzou z uśmiechem na twarzy. Stał wyprostowany i patrzył się na swoją rozmówczynię.
- Dobrze Ciebie widzieć, Sanda. Nie będę ściemniać - stęskniłem się. Brakowało mi... tego czegoś w ostatnim czasie. Co porabiałem... kurwa, po opuszczeniu samej osady Kujanari ruszyłem w droge, ale spotkałem jakiegoś dziwnego dziaduszka. Mówił, że może mnie nauczyć tego, jak lepiej władać Rantonem. Ruszyłem z nim i trenowałem, w tym samym czasie znalazłem też miecze, takie, które reagują na Raiton, po naładowaniu energią Raitonu tną wszystko jak pojebane. Problem w tym, że... Chino ich nie chciała. Zaniosłem jej te miecze, ale pozostałe fanty, czyli oko i nogę... już miała. Nie była zadowolona, tak jak mówisz. Chciałem ruszyć od razu po to oko, ale te miecze, ten dziadek... to się przeciągnęło, nie wiedziałem, że potrwa to aż tyle czasu. Stąd jestem tutaj. Miałem się stawić i robić to, co potrafię. Walczyć dla klanu.
Anzou mówił pewnie, stale gestykulował, aby podkreślić swój komunikat.
- A Ty? Też nie próżnowałaś. Widzę! Co robiłaś? I gdzie uderzamy?
0 x
Obrazek
Awatar użytkownika
Kujaku Haruka
Posty: 772
Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.

Re: Sztab Generalny Kaminari

Post autor: Kujaku Haruka »

0 x
Awatar użytkownika
Anzou
Posty: 1223
Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogo
Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem

Re: Sztab Generalny Kaminari

Post autor: Anzou »

Chwila rozmowy. Czasami tak niewiele potrzeba, aby nieco się rozluźnić i pomimo sytuacji, w jakiej się znajduje - zyskać nieco normalności, zaspokojenia jakichś potrzeb związanych z przebywaniem z innymi ludźmi. Anzou znał Sandę stosunkowo dobrze. Owszem, może nie była to przyjaźń, ale wiedział, że może jej ufać, zarówno pod kątem umiejętności jako Kunoichi jak i tak po prostu - po ludzku. Anzou również się śmiał widząc reakcję Sandy na to co mówi. Z jej perspektywy zapewne tak to wyglądało, Anzou spotkał dziadka i ruszył za nim w długą. To jest zabawne.
- Wiem jak to brzmi! Tak właśnie wyszło, przez tego dziaduszka przepadłem na pół roku, na szczęście nie wróciłem z pustymi rękami, myślę, że te miecze mi uratowały dupsko. Serio, w przeciwnym razie, pewnie skończyłoby się jakąś solidną karą... Oko chciałem załatwić teraz, ale nie ma już takiej potrzeby.
Władca Piorunów zaczął już się do tego przyzwyczajać. Nie rozpamiętywał tego, kluczem było pójść do przodu, zrobić kolejny krok, ruszyć dalej z wyciągniętymi wnioskami. Nie można polegać na trwałości i robić ciągle tego samego. Trzeba iść, przeć, być jak ten Kaminari!
- Ja nie widziałem nikogo. Moshi pewnie szkoli kolejne pokolenie, oby nie takich młotków! A Yai... pewnie ma teraz urwanie głowy. Domyślam, się, że odpowiada za wiele ruchów, które dzieją się gdzieś w tle. Zaku pewnie też dba o Kujanari. A co... z Kagadą? Jej też nigdzie tutaj nie widziałem.
Anzou napił się nieco sake z jednej z czarek, nie lubił pić, ale czasami zwyczajnie robił to dla towarzystwa. Warunek był prosty - być wśród dobrych ludzi - wtedy można się napić. Inaczej konsekwencje, czyli to, co dzieje się po alkoholu, ten ból głowy, susza... nie jest tego warte. Anzou słysząc o tych mieczach miał ochotę ponownie się roześmiać.
- Kurwa, Sanda! Nie wiem na chuj mi te miecze. Przecież ja nie mam pojęcia jak ich użyć. Nawet ich tu nie przyniosłem, zostały w stolicy. Może jak wojna się skończy, jak pokonamy Uchiha zacznę się uczyć ich używać, bo to na pewno coś, co doda nieco kolorytu do stylu mojej walki. Czasami używanie Rantonu jest nudne. Wpaść w taki wir... pójść na całość, może nie tak głupio i wszystkim co popadnie jak Moshi - to też jest fajne. A Chino... faktycznie, chyba kogoś ma. Znaczy nie chyba - na pewno, jasno mi to zakomunikowała, nie mam pojęcia kto to, ale powiedziała, że mnie nie lubi. W sumie... cieszę się, że jest szczęśliwa. Bardzo się cieszę, że ma już też oko i sprawną nogę. Teraz mogę w pełni skupić się na wojnie i udowodnieniu tego, że jestem pożyteczny dla klanu.
Anzou naprawdę się cieszył, że Chino jest względnie zaopiekowana, że ma kogoś, kto przy niej jest. Pewnie w innym świecie, gdzieś w innych okolicznościach byłby to Białowłosy, ale los potoczył się inaczej. Czy to dobrze? Raczej tego już się nie dowie. To była też lekcja dla niego. On nigdy nie oczekiwał od Chino nic. Ona chyba jednak myślała inaczej, oczywiście mowa tutaj o sprawach poza oczami i czy nogą. Sanda wtedy przeszła do opowiadania o sobie, o tym, jak ona spędziła ostatnio swój czas.
- Gzik to Gzik. Po prostu, nieobliczalny, nieszablonowy. To świetny wojownik. Tak mi się wydaję, że to klejnot wśród Kaminari. Najważniejsze jednak jest to, że Ci się podoba i się w tym odnajdujesz. Potrafisz przemówić do serca człowieka, zmotywować go. Tak jak Kagada. Twardo i do przodu i jedziemy z Uchiha. Widać, że trenowałaś, na pewno jesteś dużo silniejsza!
Sanda to uczennica Kagady, bestii z Atarashi, która... niewiadomo gdzie jest. Może gdzieś potajemnie walczy teraz z Bestią, może próbuje przekonać ją do wsparcia Kaminari z Uchiha. Ale to byłby zwrot akcji! Sanda wskazała mapę palcem i przeszła do opowiadania sytuacji. Zrobiło się nieco poważniej, Anzou skupił się na tym, co mówi jego rozmówczyni.
- Oczywiście, Sanda. Nie oczekuję żadnej faworyzacji. Jestem tutaj po to, aby zdobywać punkty, robić różnicę, a przynajmniej... próbować. Nic innego mnie nie interesuje. Chętnie porozmawiam z tym Sungoku. Nie lubię dowodzić ludźmi, kurwa to jest takie ciężkie, ogromna odpowiedzialność, ale dam z siebie wszystko. Tartak wygląda dobrze. Zwłaszcza biorąc pod uwagę jego istotę jako punkt logistyczny. Dobry pomysł. Nigdy nie słyszałem o tym rodzie. Jakie mają do nas nastawienie? Wiemy coś? Skoro z nami handlują, to może nie są aż tacy sceptyczni... Znaleźli się nieco pomiędzy młotem, a kowadłem. Konflikt interesu, czy jak to tam mówią. Najlepiej byłoby ich przekonać do pokojowego rozwiązania, a w razie potrzeby... no cóż, użyć siły i minimalnym nakładem zdobyć tartak. Innej opcji nie widzę. Chętnie wysłucham szczegółów planu i ruszę jak najszybciej. Nie możemy tracić czasu.
Władca Piorunów czuł, że na jego barki spadnie niedługo odpowiedzialność. Nie tylko za zdobycie tartaku, ale również za ludzi, których dostanie pod siebie. Wraz z jednym z weteranów będzie miał zadanie, które brzmi łatwo, zdobyć teren. Niemniej - wiele czynników może sprawę skomplikować. Przecież... Uchiha mogą już tam być. Mogą tam iść. Przedstawienie pora zacząć.
0 x
Obrazek
Awatar użytkownika
Kujaku Haruka
Posty: 772
Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.

Re: Sztab Generalny Kaminari

Post autor: Kujaku Haruka »

0 x
Awatar użytkownika
Anzou
Posty: 1223
Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogo
Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem

Re: Sztab Generalny Kaminari

Post autor: Anzou »

Rozmowa z Sandą była dla Anzou ciekawym doświadczeniem. Dwójka znała się dość dobrze i dogadywała się jeszcze lepiej. Chłopak wiedział, że może jej ufać, wiedział też, że może przy niej mówić praktycznie wszystko. Tak też robił, był otwarty i szczery. Nie miał najmniejszego powodu by cokolwiek ukrywać i owijać w bawełnę. On taki nie był, a na pewno nie dla ludzi, za których jest w stanie oddać życie. Tak - Sanda Kaminari to osoba, dla której Niebieskooki jest skłonny się poświęcić.
- Spokojnie, niejednemu Uchiha pokażę co to znaczy prawdziwy Kaminari. Już kiedyś, dawno temu na wojnie napsułem im krwi, chociaż więcej walczyłem z tymi co malują i tworzą te stworki, ale damy radę. Jedyne to ich pierdolony Sharingan i to Genjutsu. Tego się obawiam najbardziej, ale ten trening... chyba też poprawił mój mental.
Białowłosy mówił spokojnie, jakby głęboko wierzył w to, co mówił. Kilka miesięcy spędzonych w górach, ciężki trening, doskonalenie przepływu Chakry, tworzenie specyficznej... jedności z naturą, wielokrotne porażenie prądem. To naprawdę dawka solidnego treningu, może nie w stylu Kagady, ale... na pewno było to wartościowe i dało Władcy Piorunów dodatkowe możliwości, dzięki którym lepiej włada swoim żywiołem, co zamierza wykorzystać w praktyce na polu bitwy.
- Narybek Moshiego. Jak to brzmi, kurwa! Liczę, że będziemy mieć tutaj stado nieszablonowych wojowników, którzy będą rzucać kamieniami czy innymi hełmami we wrogów. Ten to wymyśla wiele rzeczy na raz, faktycznie. Mimo to - w tym szaleństwie jest jakaś metoda. Myślę, że przez tą nieszablonowość jest właśnie taki niebezpieczny. A Kagada... chyba za punkt honoru wzięła sobie pokonanie Sanbiego. Kto wie, może niedługo wparuje tutaj na jego głowie i zmiażdży Uchiha? Ale to musiałby być epicki widok. Dałbym wszystko, żeby to zobaczyć. Wyobraź sobie, Kagada, używa tej swojej techniki, tej powłoki i wjeżdża na Sanbim w samo centrum walki. Gzik miałby o czym pisać!
Anzou zamknął na chwilę oczy, aby sobie to wyobrazić. Jakie to musiałoby robić wrażenie. Chłopak po chwili wrócił jednak do rzeczywistości i dalej zamierzał kontynuować rozmowy z Sandą.
- Ryuzaku też niejedną wojnę pewnie stoczyli, Uchiha podobnie jak my - przecież my się napierdalamy wszyscy od lat. Ciągle. Stale. Jak nie Mur, to między sobą, jak nie między sobą to znowu z ludźmi zza muru. Ciągle walczymy. A to kształci mocne charaktery. W takich momentach poznaje się prawdziwych wojowników. Dlatego Ty jesteś tutaj, dlatego Ty dowodzisz tymi ludźmi i dlatego Ty poprowadzisz ich do finalnej wygranej. Gzik - wierzę, że pojawi się i zrobi co trzeba. Jest piekielnie silny. A co do Azumy... tak, znam go, chociaż nie widziałem go od dawna... jeszcze gdy nie było wojen pomiędzy nami a Uchiha - wykonałem z nim nawet kilka zleceń, dobrze się z nim dogadywałem... Kurwa, coś podobnego jak z tymi Siostrami Nocy, jeżeli wiesz o co chodzi. Używał Katonu, do tego Sharingan. Pewnie teraz jest zdecydowanie silniejszy, skoro jest Seininem... Oby nie posiadał tego najwyższego poziomu Sharingana. Nie wiem w jaki sposób się to zdobywa, ale to sieje jeszcze większy zamęt chyba niż sama bestia. Niemniej - poradzimy sobie. Jakoś to będzie.
Uchiha Azuma. Władca Piorunów naprawdę nie pamięta ile to czasu minęło od ostatniego spotkania tej dwójki. Kiedyś wykonywali razem misje, poprawiali świat na lepsze, jedli, cieszyli się... czy to wszystko minęło z wiatrem? Czy może gdzieś w sercu dwójki tli się jeszcze jakaś niewidzialna, specyficzna więź... Anzou bardzo nie chciałby stawać w szranki z Azumą. Nie wiedział jak. ten jednak zareaguje na Niebieskookiego. Wiele jest zależności, a do tego te iluzje. Co będzie prawdą? Co fałszem? Wszystko jednak zapewne wyklaruje się w niedalekiej przeszłości. Anzou wypił jeszcze jedną czarkę i na tym zakończył. Nie chciał się męczyć następnego dnia, czuł, jak napój rozgrzewa jego ciało.
- Kto wie, może i się nadaję do prowadzenia ludzi. Na pewno dam z siebie wszystko, nie wymięknę, jak zawsze. Kojarzę to drewno! Teraz już nieco więcej o nich wiem... w zasadzie to bardzo solidny partner, szkoda by było ot tak z nimi... walczyć i zatracić to w imię zajęcia punktu, ale jeżeli nie będzie innego wyjścia - zmieciemy ich z powierzchnii. Wszystko albo nic. Powiedz mi gdzie się mam stawić jutro.
Anzou mówił spokojnie, oczekiwał na dalsze dyspozycje i był gotowy do zastosowania się do tego co powie Sanda. Nie było już wiele czasu, należało działać i to jak najszybciej. Wróg i licho nie śpi. Nie ma możliwości na porażkę. Klan Kaminari musi osiągać swoje cele.
0 x
Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „[S2] Pola Tenran (天乱の原 – Tenran no Hara)”

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość