Satori no Bunko
- Nobuo
- Posty: 261
- Rejestracja: 2 sty 2026, o 13:30
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Avek
- Widoczny ekwipunek: Plecak, 2 kabury
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 99#p233599
- Multikonta: Emi, Yumi, Pączuś
- Ichirou
- Posty: 4165
- Rejestracja: 18 kwie 2015, o 18:25
- Wiek postaci: 37
- Ranga: Shirei-kan, Seinin
- Krótki wygląd: Chodzące piękno.
- Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=320
- Lokalizacja: Atsui
- Souei
- Posty: 1472
- Rejestracja: 29 gru 2020, o 12:45
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=9235
Re: Satori no Bunko
- Aha, aha... - Przytakiwał Gadianowi, gdy ten tłumaczył mu, że żadnych tajemnic świata w tych regałach nie znajdzie. Cóż, miało to sens, że najmniej wartościowe tomy znajdowały się w strefie, do której nawet przybysze z zewnątrz dostali dostęp bez żadnych przeszkód. W porządku, Souei na chwilę odlepił swój wzrok od półek i skierował go na łysego mnicha.
Bardzo dobrze szło mu mówienie wprost i z sensem, ale ostatecznie nie dał rady utrzymać się w tych ryzach. Dla mafioza zrozumiałe było to, że legendy bez tej tych doniosłych i niejednoznacznych słów straciłyby swoją magię, ale to właśnie był ten czas. Koniec tego, początek tamtego, nowy świat, stary porządek. Matsuda zerkał na Ichirou, który trochę bardziej niż on starał się nadawać na tych samych falach co ich gospodarz. Właśnie dlatego Souei oddawał mu tą palmę pierwszeństwa jeśli chodzi o rozmowy i negocjacje, bo Shirei-kan nadawał się do tych spraw o wiele lepiej, niż mordobijca z niższych sfer.
Być może dlatego nikt do tej pory nie stawał im na drodze, lecz bardziej prowadził ich ku celowi. A może tak było najlepiej dla wszystkich? Owari też na pewno to wiedział, to o wisiorkach. A jednak stary obłąkaniec, facet na łódce i teraz Gadian - nikt ich nie zatrzymywał przed zburzeniem tego porządku świata, jeśli to rzeczywiście miało mieć takie poważne konsekwencje. Dlaczego więc wszyscy po kolei uznawali, że tak będzie lepiej? Że pomogą, zamiast starać się przeszkodzić? Być może wierzyli, że w pewnym momencie tak musi się stać, i że ten duet jest wystarczająco dobrany, aby unieść tą odpowiedzialność. Bo ta miała być bardzo ciężka, ale Ichirou i Souei chyba już byli na to przygotowani.
Po wysłuchaniu "ceny", jaką przyjdzie im zapłacić za przejście dalej, Souei powstrzymał się od wzruszenia ramionami, aby nie obrazić tu zgromadzonych. Sam dostał kryształek niedawno i cały czas czuł się bardziej jako jego powiernik, niż właściciel i użytkownik. Więc gdy przyszedł czas na rozstanie się z nim, a raczej z mocą, którą zapewniał, przyjął to na chłodno i bez żalu. Cóż, faktem było, że na razie oddawali tą moc tylko w zamian za obietnicę, ale wyglądało na to, że klamka zapadła już dużo wcześniej. Ale nawet gdyby Souei miał jeszcze jakiś wybór, nie wycofałby się teraz, stojąc przed tymi ogromnymi wrotami.
Te w końcu otworzyły się i ukazały im jeszcze bardziej monumentalne, prawdziwe wnętrze biblioteki. Z początku Souei został przytłoczony ilością wszystkiego wewnątrz i szybko zdał sobie sprawę, że nawet gdyby ktoś chciał wedrzeć się tu siłą i wyrwać z rąk mnichów jakąś wiedzę, to bez informacji jak i gdzie, znalezienie tutaj czegokolwiek konkretnego wydawało się graniczyć z cudem. Po takim wstępie Pazur czuł nawet podekscytowanie na myśl o tym, co czeka ich już za chwilę, bo nie było już wątpliwości, że wisiorki nie są tylko zwykłą legendą jakich wiele na świecie. Z pozoru były to tylko książki - słowa zapisane atramentem na pożółkłych stronach. Czuć było jednak, że nikt nie patrzy tutaj na to w ten sposób i Matsuda powoli zaczynał to rozumieć, atmosfera ewidentnie mu się udzielała. Szedł obok swojego kompana w ciszy, czekając na to, co wydarzy się dalej, zastanawiając się, czy rzeczywiście powinien się uznać godnym tego miejsca. Wcześniej nawet do miejskiej biblioteki pasował jak pięść do nosa, a teraz proszę... za chwilę zostanie oświecony, choć może nie tak dosłownie, jak ich przewodnik po tym miejscu.
Bardzo dobrze szło mu mówienie wprost i z sensem, ale ostatecznie nie dał rady utrzymać się w tych ryzach. Dla mafioza zrozumiałe było to, że legendy bez tej tych doniosłych i niejednoznacznych słów straciłyby swoją magię, ale to właśnie był ten czas. Koniec tego, początek tamtego, nowy świat, stary porządek. Matsuda zerkał na Ichirou, który trochę bardziej niż on starał się nadawać na tych samych falach co ich gospodarz. Właśnie dlatego Souei oddawał mu tą palmę pierwszeństwa jeśli chodzi o rozmowy i negocjacje, bo Shirei-kan nadawał się do tych spraw o wiele lepiej, niż mordobijca z niższych sfer.
Być może dlatego nikt do tej pory nie stawał im na drodze, lecz bardziej prowadził ich ku celowi. A może tak było najlepiej dla wszystkich? Owari też na pewno to wiedział, to o wisiorkach. A jednak stary obłąkaniec, facet na łódce i teraz Gadian - nikt ich nie zatrzymywał przed zburzeniem tego porządku świata, jeśli to rzeczywiście miało mieć takie poważne konsekwencje. Dlaczego więc wszyscy po kolei uznawali, że tak będzie lepiej? Że pomogą, zamiast starać się przeszkodzić? Być może wierzyli, że w pewnym momencie tak musi się stać, i że ten duet jest wystarczająco dobrany, aby unieść tą odpowiedzialność. Bo ta miała być bardzo ciężka, ale Ichirou i Souei chyba już byli na to przygotowani.
Po wysłuchaniu "ceny", jaką przyjdzie im zapłacić za przejście dalej, Souei powstrzymał się od wzruszenia ramionami, aby nie obrazić tu zgromadzonych. Sam dostał kryształek niedawno i cały czas czuł się bardziej jako jego powiernik, niż właściciel i użytkownik. Więc gdy przyszedł czas na rozstanie się z nim, a raczej z mocą, którą zapewniał, przyjął to na chłodno i bez żalu. Cóż, faktem było, że na razie oddawali tą moc tylko w zamian za obietnicę, ale wyglądało na to, że klamka zapadła już dużo wcześniej. Ale nawet gdyby Souei miał jeszcze jakiś wybór, nie wycofałby się teraz, stojąc przed tymi ogromnymi wrotami.
Te w końcu otworzyły się i ukazały im jeszcze bardziej monumentalne, prawdziwe wnętrze biblioteki. Z początku Souei został przytłoczony ilością wszystkiego wewnątrz i szybko zdał sobie sprawę, że nawet gdyby ktoś chciał wedrzeć się tu siłą i wyrwać z rąk mnichów jakąś wiedzę, to bez informacji jak i gdzie, znalezienie tutaj czegokolwiek konkretnego wydawało się graniczyć z cudem. Po takim wstępie Pazur czuł nawet podekscytowanie na myśl o tym, co czeka ich już za chwilę, bo nie było już wątpliwości, że wisiorki nie są tylko zwykłą legendą jakich wiele na świecie. Z pozoru były to tylko książki - słowa zapisane atramentem na pożółkłych stronach. Czuć było jednak, że nikt nie patrzy tutaj na to w ten sposób i Matsuda powoli zaczynał to rozumieć, atmosfera ewidentnie mu się udzielała. Szedł obok swojego kompana w ciszy, czekając na to, co wydarzy się dalej, zastanawiając się, czy rzeczywiście powinien się uznać godnym tego miejsca. Wcześniej nawet do miejskiej biblioteki pasował jak pięść do nosa, a teraz proszę... za chwilę zostanie oświecony, choć może nie tak dosłownie, jak ich przewodnik po tym miejscu.
0 x

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

