Miejsce w którym znalazł się Nizan przypominał mu coraz bardziej jakiś klub walki, o którym się nie mówi otwarcie. Tylko im dalej szedł, tym pojawiało się coraz więcej jakichś dziwnych rzeczy. Cele? Szkielety? Ponownie Nizan zmrużył oczy zastanawiając się, czy Shima wie na co się pisze. Jakby, z jej perspektywy to logiczne, że chciała mieć wpływ na to czy tamto i chwała jej za to, ale nie wiedział, czy nawet ona jest gotowa na takie widoki.
Cóż, z drugiej strony po to ma właśnie jego by mogła sobie być kim tam sobie wymyśliła, a on jej pomagał to osiągnąć. Układ świetny, tylko gdzie profit. A no, profit był jeszcze poprzedniego wieczoru, więc w sumie nie było co narzekać. Chociaż z drugiej strony, wtedy rzeczywiście nie narzekał na tak zwany relaks, ale teraz to on stał na pobojowisku w miejscu, gdzie jacyś więźniowie bili się ze sobą... po co? Na to pytanie odpowiedź przyszła po odkryciu dziwnego dziennika, który był prowadzony przez jakiegoś strażnika.
Nizan otworzył na początku i przewertował kilka stron, licząc, że to jakieś nieznaczące informacje, jednak... nawet nie poczuł jak cała lektura pochłonęła go tak, jakby czytał jakiś dobry kryminał. Miał szczęście, że w ostatniej chwili zorientował się o nadciągającym zagrożeniu ze względu na zawalenie się obiektu. W związku z tym, schował za pazuchę to co znalazł i używając jutsu chodzenia w ziemi, zamierzał wyjść z podziemi na zewnątrz, ale nie w osadzie, tylko odrazu gdzieś poza nią - tak, by nikt go nie zobaczył.
Potem, chciał jeszcze raz przewertować to co przeczytał, a przede wszystkim informacje o tym, co robił chłopak, który był jakimś więźniem. Czyli oni tutaj próbowali opracować jakąś technikę, a udało się to chłopakowi, który walczył o życie... który był zmuszony o walkę o życie. Nizan przeczytał kilka wybranych fragmentów jeszcze raz i jeszcze raz.
I wtedy do niego dotarło. Rozszerzył oczy i usta. To nie trzeba było zrobić kuli, którą się wysadza technikami od środka. Nizan od początku podszedł do techniki źle koncepcyjnie.
-
To nie chodziło o to, by żywioły dodawać po kolei... - wyszeptał, raz jeszcze zerkając na fragment mówiący o ostrych krawędziach prostokątu. -
... tu chodzi by...
Zamknął dziennik, po czym usiadł na chwilę pod pierwszym lepszym drzewem i zamierzał odchylić głowę, wzdychając cicho. Rozumiał, co trzeba zrobić, jednak nie rozumiał drugiej rzeczy, którą strażnik też pominął. Jakie są skutki tej techniki? Bo wystrzelenie takiego kwadratu czy tam prostokąta spowoduje... co dokładnie? Wybuch?
To będzie musiał przetestować już w praktyce. Czas wracać.
Nizan zamierzał zerwać się i tym razem przebiec do Ryuzaku. Musi jak najszybciej zacząć testować nowe podejście.
Ukryty tekst