Droga
- Sayuri
- Posty: 145
- Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
- Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=4 ... 61#p129861
- GG/Discord: venus_sayuri
Re: Droga
W sumie to miał być w miarę spokojny dzień. Nie miała większych planów. W sumie plan na dzisiaj wykonała, więc gdyby przyszło jej zastanowić się nad tym, co dalej uczynić z tym dniem, to pewnie postudiowałaby jakieś zwoje, poczytała, czegoś się dowiedziała. Być może tak właśnie by było, ale nie dane było Sayuri przejść do takich rozmyślań. Ledwo wyszła ze sklepu a na horyzoncie pojawiła się znajoma mordka! Może i minęło raptem parę dni, ale czerwonowłosa już zdążyła odzwyczaić się od tego krzyku. Ewidentnie Shirako był w swoim żywiole.
Spojrzała na chłopaka z uśmiechem, bo tak czy siak, mimo cyrku, który potrafił zrobił dookoła, cieszyła się na jego widok. Miał się dobrze i nie można była temu zaprzeczyć. I wszystkie pytania, jakie zadał, to jakby rzucił po prostu w eter, nie oczekując żadnej odpowiedzi, bo zdążył odezwać się ktoś, kogo Sayuri lot znała, a poza tym poruszyli ciekawszy wątek. Zlot!
- Nie musisz nawet namawiać, Shirako-kun. - zażartowała i oczywiście wsiadła do karawany, zajmując miejsce albo obok Shirako, albo gdzieś, gdzie po prostu było wolne. Przecież nie wiedziała, gdzie owy zlot się odbywa. A tym bardziej jak tam dotrzeć. Toż przecież sam Tenjin zesłał jej odpowiedź właśnie teraz.
- Hej, jestem Hyuuga Sayuri. - przeciwstawiła się nieznanemu chłopakowi, gdy już stała się częścią tej podróży. Takiej okazji przecież nie można było przepuścić. Na ten moment nie rozglądała się dookoła jakoś nachalnie, ale mimowolnie zerkała, co znajduje się w środku. Była to przecież dość naturalna reakcja na pojawienie się w nowym miejscu.
- Skąd macie taki transport? - zapytała zaciekawiona. Być może dostali jakieś zadanie od urzędników i przy okazji i ona się złapie. W końcu Shirako mówił o tym, że potrzeba rąk do pracy. - Ah, szczerze powiedziawszy robicie mi dzień, bo nawet nie wiedziałam, że to już! A tym bardziej, jak się tam dostać. W przeciwnym wypadku zasiedziałabym tyłek co najwyżej w dojo. - dodała pogodnie, śmiejąc się pod koniec cicho. Miała wrażenie, że jej drogą kunoichi w końcu zaczyna nabierać jakiegoś rozpędu. Że coś się wreszcie dzieje. Nawet jeśli niekoniecznie są to tylko wesołe wydarzenia. W końcu taka była normalność w tym zawodzie. Jej, naprawdę ten dzień miał potencjał. Udane zakupy, słoneczko mimo chłodu, który i tak w dużej części panuje w Kyuzo i teraz wycieczka na zlot. W głowie młodej Hyuuga krążyło teraz wiele myśli, kogo może tam spotkać, jakie ważne osobistości tam będą? W jakim w ogóle celu jest ten zlot?! Czy powiedzą im od razu, czy może zorganizują coś jeszcze dla przybyłych. Tak naprawdę, mimo bliskiego sąsiedztwa, jej było to jakąś codziennością spotkać kogoś z klanu, kto mieszka niemal tuż obok. No wiadomo, była to jakaś odległość, ale też bez przesady. Tak jak na turnieju w Yinzin, kiedy poznała tyle różnych osób! Może i tym razem tak będzie? A może spotka kogoś, kogo nie wiedziała od tamtego czasu?
Spojrzała na chłopaka z uśmiechem, bo tak czy siak, mimo cyrku, który potrafił zrobił dookoła, cieszyła się na jego widok. Miał się dobrze i nie można była temu zaprzeczyć. I wszystkie pytania, jakie zadał, to jakby rzucił po prostu w eter, nie oczekując żadnej odpowiedzi, bo zdążył odezwać się ktoś, kogo Sayuri lot znała, a poza tym poruszyli ciekawszy wątek. Zlot!
- Nie musisz nawet namawiać, Shirako-kun. - zażartowała i oczywiście wsiadła do karawany, zajmując miejsce albo obok Shirako, albo gdzieś, gdzie po prostu było wolne. Przecież nie wiedziała, gdzie owy zlot się odbywa. A tym bardziej jak tam dotrzeć. Toż przecież sam Tenjin zesłał jej odpowiedź właśnie teraz.
- Hej, jestem Hyuuga Sayuri. - przeciwstawiła się nieznanemu chłopakowi, gdy już stała się częścią tej podróży. Takiej okazji przecież nie można było przepuścić. Na ten moment nie rozglądała się dookoła jakoś nachalnie, ale mimowolnie zerkała, co znajduje się w środku. Była to przecież dość naturalna reakcja na pojawienie się w nowym miejscu.
- Skąd macie taki transport? - zapytała zaciekawiona. Być może dostali jakieś zadanie od urzędników i przy okazji i ona się złapie. W końcu Shirako mówił o tym, że potrzeba rąk do pracy. - Ah, szczerze powiedziawszy robicie mi dzień, bo nawet nie wiedziałam, że to już! A tym bardziej, jak się tam dostać. W przeciwnym wypadku zasiedziałabym tyłek co najwyżej w dojo. - dodała pogodnie, śmiejąc się pod koniec cicho. Miała wrażenie, że jej drogą kunoichi w końcu zaczyna nabierać jakiegoś rozpędu. Że coś się wreszcie dzieje. Nawet jeśli niekoniecznie są to tylko wesołe wydarzenia. W końcu taka była normalność w tym zawodzie. Jej, naprawdę ten dzień miał potencjał. Udane zakupy, słoneczko mimo chłodu, który i tak w dużej części panuje w Kyuzo i teraz wycieczka na zlot. W głowie młodej Hyuuga krążyło teraz wiele myśli, kogo może tam spotkać, jakie ważne osobistości tam będą? W jakim w ogóle celu jest ten zlot?! Czy powiedzą im od razu, czy może zorganizują coś jeszcze dla przybyłych. Tak naprawdę, mimo bliskiego sąsiedztwa, jej było to jakąś codziennością spotkać kogoś z klanu, kto mieszka niemal tuż obok. No wiadomo, była to jakaś odległość, ale też bez przesady. Tak jak na turnieju w Yinzin, kiedy poznała tyle różnych osób! Może i tym razem tak będzie? A może spotka kogoś, kogo nie wiedziała od tamtego czasu?
0 x

You were more than just somebody I was destined to meet.
- Zakata
- Postać porzucona
- Posty: 797
- Rejestracja: 21 lip 2023, o 22:13
- Wiek postaci: 15
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Jak na avku
- Widoczny ekwipunek: Mała torba.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?t=11244
- GG/Discord: Zaakata#3405
- Multikonta: Pączuś, Emi
Re: Droga
0 x
Kajtek - Zlecenie A
Jurek - Zlecenie B
Takashi & Kori - Wyprawa B
Sayuri - Zlecenie D
- Sayuri
- Posty: 145
- Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
- Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=4 ... 61#p129861
- GG/Discord: venus_sayuri
Re: Droga
Nie trudno było zauważyć, że kompan Shirako, niezbyt był zadowolony z obecnego obrotu spraw. Co mogło być tego powodem? Tego jeszcze czerwonowłosa nie wiedziała, ale przypuszczała, że prędzej czy później się tego dowie. Może od niego, może przypadkiem. A może po prostu to taki typ człowieka? Nie każdy był przecież głośny czy wesoły. Nie trzeba było posiadać nie wiadomo jakiej wiedzy, żeby zdawać sobie z tego sprawę. Chociaż osobiście Sayuri raczej nie miała większej styczności z kimś, kto jest nieprzyjemny w obyciu. Może to będzie pierwszy raz.
Tak czy siak, przynajmniej się przedstawił. Poznała imię ich współtowarzysza, a to zawsze było już coś. Mógł przecież po prostu nie odpowiadać albo ją zbyć w jakikolwiek inny sposób, chociaż to już chyba byłby szczyt chamstwa. A po co robić sobie nieprzyjemną atmosferę, skoro czeka ich wspólna podróż, a dziewczyna nie wiedziała jeszcze, jak długa.
- Miło mi cię poznać. - odrzekła pogodnie, niezrażona jakąkolwiek oschłością, która mogła się pojawić u nowo poznanego chłopaka. I tu zaczynało się w sumie robić lekko zabawnie. Owszem, czerwonowłosa kunoichi mogłaby się poczuć jak piąte koło u wozu, ale nawet nieco rozbawiła ją ta słowna przepychanka między dwoma shinobi. Wciąż zdumiewało ją, w pozytywnym znaczeniu tego słowa, jak Shirako mógł swobodnie próbować działać na własną rękę z myślą o tym, że jakoś to będzie, ogarnie się i problemu nie ma i nie będzie. Zdecydowanie był najgłośniejszym lekkoduchem, jakiego znała. Ale przynajmniej szczerym, tego nie można było mu zabrać.
- Chociaż tobie się poszczęściło. - mruknęła z uśmiechem, przez chwilę błądząc wzorkiem po widokach, jakie mijali. Mimo, że nie były przecież jakieś super interesujące czy nowe. - Czyżby kolejka aż tak się rozluźniła? Może zatrudnili kogoś jeszcze, żeby to szybciej szło, bo przecież momentami to można byłoby zamarznąć w taką zimową pogodę. - zażartowała, nie doszukując się tak naprawdę jakiegoś głębszego sensu w tym, że teraz chłopakowi udało się dostać jakieś zlecenie. - Sądząc po tym, jak Enji zareagował, to musi być coś baaaaardzo ważnego. - dopowiedziała już nieco ciszej, chociaż nowo poznany chłopak na pewno ją słyszał. Chciała w ten sposób podkreślić wagę sytuacji. W końcu skoro mieli to przetransportować po cichu, to chyba wnioski nasuwały się same. Przy okazji, Sayuri była naprawdę ciepłą osobą, która wykorzystywała drobne uwagi, takie małe momenty, żeby podbudować czyjąś samoocenę, nawet jeśli nie zawsze było to konieczne.
- A u mnie po misji... - zaczęła i westchnęła cicho. -...nawet nie myślałam, żeby się udać do siedziby. Jakoś wzięłam się za treningi i kompletnie zapomniałam, że ten zlot to lada moment. A żałowałabym, jakbym się tam nie dostała. - dodała w odpowiedzi i ponownie jej wzrok pobłądził przez krótką chwilę na widokach, jakie mijali. Jednak coraz rzadziej udawało się na czymś zawiesić spojrzenie tych jasnych oczu, bo jak wyjechali z osady, to już tylko witało ich błoto i śnieg. Aczkolwiek zawsze lepiej w takiej karawanie, niż piechotą.
Młoda Hyuuga podciągnęła trochę swój płaszcz, nasuwając go na głowę, by chociaż trochę ochronić się przed padającym śniegiem. Pewnie część włosów i tak w końcu jej od tego śniegu przemoknie, tak jak i ubranie, ale jak mogliby teraz narzekać? No w sumie to mogliby, bo Shirako to robił. W sumie miał rację, było zimno, mokro, padało, no nic fajnego.
- Daleko to? - zapytała, kierując to pytanie do obu chłopaków. Dobrze byłoby wiedzieć, jak długa drogą ją czeka. - I co w ogóle wieziemy? - rzuciła kolejne pytanie, nie będąc pewna, czy aby na pewno uzyska odpowiedź. Ale miło było zabić trochę czas. No i dobrze wiedzieć, co wiozą, żeby wiedziała, jak tego bronić w razie co! No przecież przy niektórych rzeczach trzeba pewnie jakieś środki ostrożności zachować. Nieprzypadkowo zapytała też o to dopiero po wyjechaniu z osady. Było znacznie mniejsze ryzyko, że ktoś dowie się czegoś, czego nie powinien.
Tak czy siak, przynajmniej się przedstawił. Poznała imię ich współtowarzysza, a to zawsze było już coś. Mógł przecież po prostu nie odpowiadać albo ją zbyć w jakikolwiek inny sposób, chociaż to już chyba byłby szczyt chamstwa. A po co robić sobie nieprzyjemną atmosferę, skoro czeka ich wspólna podróż, a dziewczyna nie wiedziała jeszcze, jak długa.
- Miło mi cię poznać. - odrzekła pogodnie, niezrażona jakąkolwiek oschłością, która mogła się pojawić u nowo poznanego chłopaka. I tu zaczynało się w sumie robić lekko zabawnie. Owszem, czerwonowłosa kunoichi mogłaby się poczuć jak piąte koło u wozu, ale nawet nieco rozbawiła ją ta słowna przepychanka między dwoma shinobi. Wciąż zdumiewało ją, w pozytywnym znaczeniu tego słowa, jak Shirako mógł swobodnie próbować działać na własną rękę z myślą o tym, że jakoś to będzie, ogarnie się i problemu nie ma i nie będzie. Zdecydowanie był najgłośniejszym lekkoduchem, jakiego znała. Ale przynajmniej szczerym, tego nie można było mu zabrać.
- Chociaż tobie się poszczęściło. - mruknęła z uśmiechem, przez chwilę błądząc wzorkiem po widokach, jakie mijali. Mimo, że nie były przecież jakieś super interesujące czy nowe. - Czyżby kolejka aż tak się rozluźniła? Może zatrudnili kogoś jeszcze, żeby to szybciej szło, bo przecież momentami to można byłoby zamarznąć w taką zimową pogodę. - zażartowała, nie doszukując się tak naprawdę jakiegoś głębszego sensu w tym, że teraz chłopakowi udało się dostać jakieś zlecenie. - Sądząc po tym, jak Enji zareagował, to musi być coś baaaaardzo ważnego. - dopowiedziała już nieco ciszej, chociaż nowo poznany chłopak na pewno ją słyszał. Chciała w ten sposób podkreślić wagę sytuacji. W końcu skoro mieli to przetransportować po cichu, to chyba wnioski nasuwały się same. Przy okazji, Sayuri była naprawdę ciepłą osobą, która wykorzystywała drobne uwagi, takie małe momenty, żeby podbudować czyjąś samoocenę, nawet jeśli nie zawsze było to konieczne.
- A u mnie po misji... - zaczęła i westchnęła cicho. -...nawet nie myślałam, żeby się udać do siedziby. Jakoś wzięłam się za treningi i kompletnie zapomniałam, że ten zlot to lada moment. A żałowałabym, jakbym się tam nie dostała. - dodała w odpowiedzi i ponownie jej wzrok pobłądził przez krótką chwilę na widokach, jakie mijali. Jednak coraz rzadziej udawało się na czymś zawiesić spojrzenie tych jasnych oczu, bo jak wyjechali z osady, to już tylko witało ich błoto i śnieg. Aczkolwiek zawsze lepiej w takiej karawanie, niż piechotą.
Młoda Hyuuga podciągnęła trochę swój płaszcz, nasuwając go na głowę, by chociaż trochę ochronić się przed padającym śniegiem. Pewnie część włosów i tak w końcu jej od tego śniegu przemoknie, tak jak i ubranie, ale jak mogliby teraz narzekać? No w sumie to mogliby, bo Shirako to robił. W sumie miał rację, było zimno, mokro, padało, no nic fajnego.
- Daleko to? - zapytała, kierując to pytanie do obu chłopaków. Dobrze byłoby wiedzieć, jak długa drogą ją czeka. - I co w ogóle wieziemy? - rzuciła kolejne pytanie, nie będąc pewna, czy aby na pewno uzyska odpowiedź. Ale miło było zabić trochę czas. No i dobrze wiedzieć, co wiozą, żeby wiedziała, jak tego bronić w razie co! No przecież przy niektórych rzeczach trzeba pewnie jakieś środki ostrożności zachować. Nieprzypadkowo zapytała też o to dopiero po wyjechaniu z osady. Było znacznie mniejsze ryzyko, że ktoś dowie się czegoś, czego nie powinien.
0 x

You were more than just somebody I was destined to meet.
- Zakata
- Postać porzucona
- Posty: 797
- Rejestracja: 21 lip 2023, o 22:13
- Wiek postaci: 15
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Jak na avku
- Widoczny ekwipunek: Mała torba.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?t=11244
- GG/Discord: Zaakata#3405
- Multikonta: Pączuś, Emi
Re: Droga
0 x
Kajtek - Zlecenie A
Jurek - Zlecenie B
Takashi & Kori - Wyprawa B
Sayuri - Zlecenie D
- Sayuri
- Posty: 145
- Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
- Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=4 ... 61#p129861
- GG/Discord: venus_sayuri
Re: Droga
I tu się zdziwiła! Sądziła, jak widać mylnie, że jednak jak coś się transportuje, to jednak wie się, co to jest. A jednak nie tym razem. Shirako wydawał się tą kwestią nawet nieco zakłopotany, co też udzieliło się dziewczynie. Sytuacji nie poprawiał fakt, że chłopak postanowił ewidentnie obrócić temat w żart, chociaż zdecydowanie czerwonowłosa kunoichi wolałaby, żeby to nie były notki wybuchowe. Przecież o tym by powiedzieli, prawda? Aczkolwiek, tak czy siak, był ogień! Chłopcy dyskutowali ze sobą zawzięcie, a ona przysłuchiwała się to jednemu, to drugiemu, zerkając a to na Shirako, a to na Enjiego. Byli niczym ogień i woda. Totalnie różni, jeden wylosowany, bo przecież wszystko się jakoś ułoży. Drugi raczej wolałaby mieć wszystko pod linijkę, absolutnie nie wychodząc przed szereg. Gdzie była Sayuri w tym wszystkim? Chyba byłaby gdzieś pośrodku. Próbująca znaleźć rozwiązanie, jednocześnie chcąc pomóc przyjaciołom. Sęk w tym, że jeszcze nie miała przyjemności, bądź nieprzyjemności, rozmowy z Takayamą. Owszem, była to postać rozpoznawalna, ciężko było o niej nie słyszeć, ale młoda kunoichi raczej nie słuchała plotek. Zawsze wolała się na własnej skórze przekonać czy ktoś rzeczywiście jest taki, jakim go przedstawiają. W pewnym momencie chyba nawet lekko poczerwieniała, bo ogarnęła ją niepewność, czy aby na pewno nie narobią sobie zbyt wielkich kłopotów jej obecnością. Można jednak było to zwalić na zimno, które przecież było odczuwalne i zarumienione policzki wcale nie byłyby czymś dziwnym.
- Rozumiem, że już mieliście okazje poznać osobiście, Takayamę-sama? - zapytała z krzywym uśmiechem. No nie dało się ukryć, że jednak Enji wzbudził w niej pewne wątpliwości, ale nie zamierzała odpuszczać. Przecież nie była kimś zupełnie obcym! - Tak czy siak, to przecież nie jest impreza zamknięta, prawda? O zlocie trąbi się już masę czasu, nie jest on żadną tajemnicą. Nie wiemy, co tutaj jest, a dodatkowa para rąk w razie co to chyba nie taki zły pomysł. Zwłaszcza, że oboje z Shirako już razem walczyliśmy. Nie ma co się negatywnie nastawiać, może nie będzie tak źle. - dodała i uśmiechnęła się szeroko. No nie może przecież na wejściu wyglądać jak pies z podkulonym ogonem! Też była z Kyuzo, też była Hyuuga, miała chyba jakieś prawo uczestniczyć w tym wszystkim i dołożyć swoją cegiełkę? Albo przynajmniej spróbować być przydatna. Czy za to należy karać? Wiedziała, że jeżeli Takayama jest taka oschła, to nie mogła pokazać swoich słabości. Przy spotkaniu, o ile do takiego dojdzie, będzie musiała wykazać się inicjatywą. Może tuż po totalnym opieprzu.
- Spokojnie, Enji-kun... W razie co zaznaczę, że byłeś kategorycznie przeciwny. - dopowiedziała, zerkając na chłopaka z jednym przymrużonym okiem. Nie chciała, żeby przez nią i Shirako miał problemy. No i powiedziała to nieco humorystycznie, bo absolutnie nie miało to brzmieć jak wyrzut.
Ogólnie ta podróż nadawałaby się na dobry kabaret. Shirako był jak wyrwany z opowiadań dla dzieci, normalnie bobas we mgle. Jak to się stało, że on wciąż jest na chodzie?! Normalnie szczęście głuptasa! Sayuri nie udało się powstrzymać cichego chichotu, kiedy Enji znowu beształ Shirako. Mimo wszystko wyglądało na to, że oni się lubią. Przynajmniej takie wrażenie odniosła czerwonowłosa.
Tereny były znajome dziewczynie, chociaż nie była stałą podróżniczką tych okolic. No ale na tych rejonach się wychowywała, nie była przecież zamknięta w czterech ścianach domu. Rzeczywiście, wyglądało na to, że dużo drogi im już nie zostało.
- Jesteście świetnym duetem!- zakomunikowała nagle młoda Hyuuga, szczerząc się od ucha do ucha. - Długo się już znacie? - zapytała, być może snując zbyt dalekie wnioski. Może zostali przydzieleni właśnie dzisiaj, tak od czapy, do wspólnego zadania. A może już jakieś wykonywali razem i znają się całkiem nieźle. Dobrze było zagaić dalej rozmowę, żeby nie myśleć o ewentualnych problemach, które rzeczywiście mogą ich spotkać przez jej obecność. No chować się przecież nie było sensu.
- Rozumiem, że już mieliście okazje poznać osobiście, Takayamę-sama? - zapytała z krzywym uśmiechem. No nie dało się ukryć, że jednak Enji wzbudził w niej pewne wątpliwości, ale nie zamierzała odpuszczać. Przecież nie była kimś zupełnie obcym! - Tak czy siak, to przecież nie jest impreza zamknięta, prawda? O zlocie trąbi się już masę czasu, nie jest on żadną tajemnicą. Nie wiemy, co tutaj jest, a dodatkowa para rąk w razie co to chyba nie taki zły pomysł. Zwłaszcza, że oboje z Shirako już razem walczyliśmy. Nie ma co się negatywnie nastawiać, może nie będzie tak źle. - dodała i uśmiechnęła się szeroko. No nie może przecież na wejściu wyglądać jak pies z podkulonym ogonem! Też była z Kyuzo, też była Hyuuga, miała chyba jakieś prawo uczestniczyć w tym wszystkim i dołożyć swoją cegiełkę? Albo przynajmniej spróbować być przydatna. Czy za to należy karać? Wiedziała, że jeżeli Takayama jest taka oschła, to nie mogła pokazać swoich słabości. Przy spotkaniu, o ile do takiego dojdzie, będzie musiała wykazać się inicjatywą. Może tuż po totalnym opieprzu.
- Spokojnie, Enji-kun... W razie co zaznaczę, że byłeś kategorycznie przeciwny. - dopowiedziała, zerkając na chłopaka z jednym przymrużonym okiem. Nie chciała, żeby przez nią i Shirako miał problemy. No i powiedziała to nieco humorystycznie, bo absolutnie nie miało to brzmieć jak wyrzut.
Ogólnie ta podróż nadawałaby się na dobry kabaret. Shirako był jak wyrwany z opowiadań dla dzieci, normalnie bobas we mgle. Jak to się stało, że on wciąż jest na chodzie?! Normalnie szczęście głuptasa! Sayuri nie udało się powstrzymać cichego chichotu, kiedy Enji znowu beształ Shirako. Mimo wszystko wyglądało na to, że oni się lubią. Przynajmniej takie wrażenie odniosła czerwonowłosa.
Tereny były znajome dziewczynie, chociaż nie była stałą podróżniczką tych okolic. No ale na tych rejonach się wychowywała, nie była przecież zamknięta w czterech ścianach domu. Rzeczywiście, wyglądało na to, że dużo drogi im już nie zostało.
- Jesteście świetnym duetem!- zakomunikowała nagle młoda Hyuuga, szczerząc się od ucha do ucha. - Długo się już znacie? - zapytała, być może snując zbyt dalekie wnioski. Może zostali przydzieleni właśnie dzisiaj, tak od czapy, do wspólnego zadania. A może już jakieś wykonywali razem i znają się całkiem nieźle. Dobrze było zagaić dalej rozmowę, żeby nie myśleć o ewentualnych problemach, które rzeczywiście mogą ich spotkać przez jej obecność. No chować się przecież nie było sensu.
0 x

You were more than just somebody I was destined to meet.
- Zakata
- Postać porzucona
- Posty: 797
- Rejestracja: 21 lip 2023, o 22:13
- Wiek postaci: 15
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Jak na avku
- Widoczny ekwipunek: Mała torba.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?t=11244
- GG/Discord: Zaakata#3405
- Multikonta: Pączuś, Emi
Re: Droga
0 x
Kajtek - Zlecenie A
Jurek - Zlecenie B
Takashi & Kori - Wyprawa B
Sayuri - Zlecenie D
- Sayuri
- Posty: 145
- Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
- Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=4 ... 61#p129861
- GG/Discord: venus_sayuri
Re: Droga
Ten czas, kiedy nie uczestniczyła w życiu ninja, jednak odcisnął swoje piętno. Z wieloma rzeczami była do tyłu. Owszem, wiele można było usłyszeć, ktoś coś przekazać, opowiedział. Jednak to nie to samo, co przeżycie na własnej skórze. Zdobywanie doświadczenia, w jakiejkolwiek postaci, było dość istotne i pozwalało na szybszy rozwój. Fizyczny, duchowy czy jeszcze w innym wymiarze. Ważnym było też zdobywanie nowych znajomości. Jednak znać jakieś ważniejsze persony w osadzie to było coś! O ile nie mają z nami złych skojarzeń, wtedy może być zdecydowanie gorzej. Chociaż ktoś zapewne by powiedział, nieważne jak mówią, byleby mówili. Jednak Sayuri zdecydowanie nie chciałaby nieść ze sobą negatywnego wydźwięku.
Chłopaki byli rozmowni, więc korzystała z tego. Robiła to z czystej ciekawości i chęci rozmowy, nie miała żadnych ukrytych pobudek. No i wychodziło, że to nie byłoby ich pierwsze spotkanie z Takayamą. Jak tylko Shirako zaczął opowiadać o jakimś zadaniu, które po kimś poprawiali i jeszcze im się dostało, czerwonowłosa wyobrażała sobie naprawdę coś trudnego. Na jej twarzy nawet malowała się budujące przejęcie tym tematem, aż okazało się, że chodziło o umycie koni. Mało, naprawdę mało brakowało, a właśnie w tym momencie wybuchnęłaby śmiechem, ale przecież to byłoby niegrzeczne. Dlatego zacisnęła usta, czując jak w środku niemal cała drży z rozbawienia.
- Za oglądanie was w akcji powinno się płacić. - powiedziała ucieszona, próbując wyobrazić sobie tę scenkę. Te biegające konie i próby ich złapania.
- Oj, zdecydowanie tak. - odrzekła do Enjiego, zgadzając się z nim stuprocentowo. Z Shirako nie dało się nudzić, ale co oni razem, w duecie, wyprawiali, było jeszcze lepsze. Być może udałoby się jeszcze usłyszeć jakieś ciekawe historie, ale już znaleźli się w miejscu docelowym. Młoda Hyuuga bacznie obserwowała teren, jakby próbując przygotować się na ewentualny pieprz. Na razie nic się nie odzywała, ona przecież tutaj tak sobie tutaj siedzi i tak sobie przybyła z nimi, ot co.
Krótka wymiana zdań ze strażnikiem, podczas której padło "Takayama" wystarczyło, że znajdująca się nie tak daleko dziewczyna odwróciła się i zaczęła iść w ich stronę. Jej przypuszczenia potwierdził Enji, który już ostrzegł Shirako, by nic nie odwalił. Mimowolnie Sayuri uśmiechnęła się krzywo, ale dalej zachowała czujność i spokój. Nie ma co się denerwować na zaś! Sytuacja jakoś toczyła się dalej, bez jej bezpośredniego udziału, więc czekała na rozwój wydarzeń. Mimowolnie patrzyła na Takayamę, kiedy odbierała zwój od Shirako, który chyba chwilowo stał się galaretką. I kto by pomyślał, taki wygadany, taki odważny, a ręcę drżały jakby własnie podchodził do najważniejszego egzaminu w życiu. I długo nie musieli czekać. Najwidoczniej w zwoju zapisani byli ci, którzy mieli go dostarczyć. Czyli Shirako i Enji. O niej nie było mowy. Była pasażerem na gapę. Pytanie tylko, czy Takayama nie uzna, że pasażerem, który kategorycznie powinien zrób wypad? Oj, jej głos wcale nie był życzliwy. Zdecydowanie była niezadowolona z tej niespodzianki. Już sam jej wyraz twarzy, wcześniejszy, gdy do nich szła, był dość chłodny. Być może to sprawka krótszych, ciemnych włosów, ale coś w tych jej oczach było, że czuła jakieś zimno. Jakby nagle zima zrobiła się zimniejsza.
Shirako próbował ratować sytuację, ale najwidoczniej kobieta uznawała, że zasady to zasady i ich nie należy łapać. Sayuri delikatnie zacisnęła palce na połach swojego płaszcza i już otwierała buzię, by coś powiedzieć, jakoś udobruchać Takayamę, ale przez moment poczuła jakby paraliż. Jakby dziwny, nie namacalny ciężar na plecach i męski, niski głos, który choć mógłby wzbudzać strach, w tym momencie mógł zapewnić im ratunek.
- Proszę nam wybaczyć, Takayama-sama. - zaczęła i skłoniła lekko głowę w dół na znak szacunku. Na moment jej czerwone włosy przysłoniły twarz. - Nazywam się Hyuuga Sayuri. Nie sprawię kłopotu, a Shirako-kun wiedział, że bardzo chciałam być obecna na zlocie i zaproponował podwózkę. - dodała, patrząc zdecydowanie w oczy kobiecie, bo w końcu w dobrych manierach leżało to, by się przedstawić. Nie chciała też zasypywać kobiety, która zdecydowanie przewyższała ją siłą i pozycją, setkami słów, które pewnie i tak by ją obeszły.
- A panu bardzo dziękuję. - dopowiedziała jeszcze wdzięcznie, chcąc odwrócić się w stronę nieznanego jej mężczyzny. W sumie ciekawa była, kto to. Po głosie nie poznawała, ale być może wygląd coś jej powie. Albo zaraz reakcje chłopaków. Albo sama Takayama wymówi jego imię. Swoją drogą... Chyba miała dość krótki zapalnik.
Chłopaki byli rozmowni, więc korzystała z tego. Robiła to z czystej ciekawości i chęci rozmowy, nie miała żadnych ukrytych pobudek. No i wychodziło, że to nie byłoby ich pierwsze spotkanie z Takayamą. Jak tylko Shirako zaczął opowiadać o jakimś zadaniu, które po kimś poprawiali i jeszcze im się dostało, czerwonowłosa wyobrażała sobie naprawdę coś trudnego. Na jej twarzy nawet malowała się budujące przejęcie tym tematem, aż okazało się, że chodziło o umycie koni. Mało, naprawdę mało brakowało, a właśnie w tym momencie wybuchnęłaby śmiechem, ale przecież to byłoby niegrzeczne. Dlatego zacisnęła usta, czując jak w środku niemal cała drży z rozbawienia.
- Za oglądanie was w akcji powinno się płacić. - powiedziała ucieszona, próbując wyobrazić sobie tę scenkę. Te biegające konie i próby ich złapania.
- Oj, zdecydowanie tak. - odrzekła do Enjiego, zgadzając się z nim stuprocentowo. Z Shirako nie dało się nudzić, ale co oni razem, w duecie, wyprawiali, było jeszcze lepsze. Być może udałoby się jeszcze usłyszeć jakieś ciekawe historie, ale już znaleźli się w miejscu docelowym. Młoda Hyuuga bacznie obserwowała teren, jakby próbując przygotować się na ewentualny pieprz. Na razie nic się nie odzywała, ona przecież tutaj tak sobie tutaj siedzi i tak sobie przybyła z nimi, ot co.
Krótka wymiana zdań ze strażnikiem, podczas której padło "Takayama" wystarczyło, że znajdująca się nie tak daleko dziewczyna odwróciła się i zaczęła iść w ich stronę. Jej przypuszczenia potwierdził Enji, który już ostrzegł Shirako, by nic nie odwalił. Mimowolnie Sayuri uśmiechnęła się krzywo, ale dalej zachowała czujność i spokój. Nie ma co się denerwować na zaś! Sytuacja jakoś toczyła się dalej, bez jej bezpośredniego udziału, więc czekała na rozwój wydarzeń. Mimowolnie patrzyła na Takayamę, kiedy odbierała zwój od Shirako, który chyba chwilowo stał się galaretką. I kto by pomyślał, taki wygadany, taki odważny, a ręcę drżały jakby własnie podchodził do najważniejszego egzaminu w życiu. I długo nie musieli czekać. Najwidoczniej w zwoju zapisani byli ci, którzy mieli go dostarczyć. Czyli Shirako i Enji. O niej nie było mowy. Była pasażerem na gapę. Pytanie tylko, czy Takayama nie uzna, że pasażerem, który kategorycznie powinien zrób wypad? Oj, jej głos wcale nie był życzliwy. Zdecydowanie była niezadowolona z tej niespodzianki. Już sam jej wyraz twarzy, wcześniejszy, gdy do nich szła, był dość chłodny. Być może to sprawka krótszych, ciemnych włosów, ale coś w tych jej oczach było, że czuła jakieś zimno. Jakby nagle zima zrobiła się zimniejsza.
Shirako próbował ratować sytuację, ale najwidoczniej kobieta uznawała, że zasady to zasady i ich nie należy łapać. Sayuri delikatnie zacisnęła palce na połach swojego płaszcza i już otwierała buzię, by coś powiedzieć, jakoś udobruchać Takayamę, ale przez moment poczuła jakby paraliż. Jakby dziwny, nie namacalny ciężar na plecach i męski, niski głos, który choć mógłby wzbudzać strach, w tym momencie mógł zapewnić im ratunek.
- Proszę nam wybaczyć, Takayama-sama. - zaczęła i skłoniła lekko głowę w dół na znak szacunku. Na moment jej czerwone włosy przysłoniły twarz. - Nazywam się Hyuuga Sayuri. Nie sprawię kłopotu, a Shirako-kun wiedział, że bardzo chciałam być obecna na zlocie i zaproponował podwózkę. - dodała, patrząc zdecydowanie w oczy kobiecie, bo w końcu w dobrych manierach leżało to, by się przedstawić. Nie chciała też zasypywać kobiety, która zdecydowanie przewyższała ją siłą i pozycją, setkami słów, które pewnie i tak by ją obeszły.
- A panu bardzo dziękuję. - dopowiedziała jeszcze wdzięcznie, chcąc odwrócić się w stronę nieznanego jej mężczyzny. W sumie ciekawa była, kto to. Po głosie nie poznawała, ale być może wygląd coś jej powie. Albo zaraz reakcje chłopaków. Albo sama Takayama wymówi jego imię. Swoją drogą... Chyba miała dość krótki zapalnik.
0 x

You were more than just somebody I was destined to meet.
- Zakata
- Postać porzucona
- Posty: 797
- Rejestracja: 21 lip 2023, o 22:13
- Wiek postaci: 15
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Jak na avku
- Widoczny ekwipunek: Mała torba.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?t=11244
- GG/Discord: Zaakata#3405
- Multikonta: Pączuś, Emi
Re: Droga
0 x
Kajtek - Zlecenie A
Jurek - Zlecenie B
Takashi & Kori - Wyprawa B
Sayuri - Zlecenie D
- Sayuri
- Posty: 145
- Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
- Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=4 ... 61#p129861
- GG/Discord: venus_sayuri
Re: Droga
Zdecydowanie Takayama nie byłaby osobą, którą otaczać chciałaby się Sayuri. Przynajmniej w pierwszym wrażeniu. Owszem, pewnie nie można było odmówić jej talentu, zawzięcia czy dokładności. Może co najwyżej troszkę człowieczeństwa. Uszczypliwości, które rzucała, wprost prosiły się o kontrę, ale czerwonowłosa wiedziała, że w tym momencie mogłaby pogorszyć sytuację. Nie chodziło przecież tylko o nią, a też o jej towarzyszy. Zwłaszcza o Shirako, od którego wyszedł ten pomysł, by ruszyła tutaj z nimi. Poza tym, jeszcze nie znajdowali się w aż tak tragicznej sytuacji. Może po prostu chciała, albo musiała powiedzieć coś, co podkreśli jej pozycję i brak aprobaty na samowolkę. To nawet byłoby do zrozumienia. Jeżeli pełniła ważną funkcję w klanie, a tak było, nie mogła sobie dać wejść na głowę.
Złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy. Przemknęło jej przez myśl, gdy rzucona w jej stronę uwagę tyczyła się jej włosów. Nie, jej one nie przeszkadzały w obecnej formie. Wtedy rzeczywiście związałaby je, co czasami robiła, albo obcięła. Ale raczej lubiła swoje długie włosy, więc drastyczne ich skrócenie nie wchodziło w grę.
- Będę miała na uwadze pani rady, Takayama-sama. - odpowiedziała, ale obie wiedziały, że to był zwrot grzecznościowy. Sayuri chciała tym pokazać, że oczywiście wie, kto tu jest bardziej doświadczony i posiada większą wiedzę czy pozycję. A przecież rady takich osób należy brać pod uwagę, prawda? Jednocześnie liczyła na to, że zaprezentuje się w dobrej strony. Że nie da się jej tak łatwo wyprowadzić z równowagi i rzucona kąśliwa uwaga do jej wyglądu czy prezentowania się, nie sprawi, że maniery gdzieś sobie uciekną. Za to uciekły jej słowa z gardła. W sumie moc przebicia, bo od momentu, kiedy pojawił się nieznajomy jej jeszcze mężczyzna, czuła jakiś dziwny paraliż. Chciała podziekować, ale nie mogła tego zrobić. Próbowała zerknąć na Shirako i Enjiego, czy oni również odczuwają tę przytłaczającą siłę, którą wiązała całe ciało niewidzialnym, grubym sznurem. I gdy w końcu mogła zobaczyć, kto to, jej oczy szerzej się otworzyły. Stąd ta aura, ta siła. Nie można go było z nikim pomylić, chociaż gdyby nie ta przytłaczająca różnica w ich poziomach, to z daleka nie wyglądałby tak groźnie. Zwłaszcza zajadając tę brzoskwinię, którą najedzą się chyba też jakieś inne żyjątka na ziemi.
Chyba można było powiedzieć, że dzięki Ryuunosuke ich grzechy chwilowo zostały odpuszczone. W duchu odetchnęła i czekała na dalsze ewentualnie polecenia, które padły dość szybko. I to była chwila, by podziękować mężczyźnie, bo jakoś przestała odczuwać ten dziwny paraliż. Jednak gdy próbowała wyłapać go wzrokiem, jego już nie było. Pewnie dlatego też w końcu mogła wydukać z siebie chociażby słowo. Słynny Seinnin rozpłynął się w powietrzu, a Takayama też odeszła w innym kierunku.
- Dobra, dobra, trzeba to dostarczyć do tego namiotu. - rzuciła do Shirako, jakby chciała odegnać od niego myśli, by zajrzeć do środka tych skrzyń. W końcu nic o tym kobieta nie mówiła. Mieli je tylko włożyć do namiotu.
Kiedy tylko dotarli pod namiot, czerwonowłosa kunoichi zeszła z karawany, w sumie lekko z niej zeskakując.
- Może jedno zostanie na karawanie, przy okazji będzie pilnować, a w dwójkę będziemy nosić? Ciężkie to? - dopytała, próbując podnieść skrzynie. Czy wystarczy do jednej skrzyni jedna osoba, czy jednak dwie. Jakiej są wielkości, jak ciężki i czy przypadkiem nic w nich nie stuka? Jak jakieś szkło, to trzeba uważać. Oczywiście skoro zeszła, to zamierzała nosić. Przy okazji trochę się posiłuje. Albo chociaż zrobi parę kroków i zobaczy czy czegoś ciekawego w tym namiocie nie ma. Przyda się trochę ruchu w tej zimnicy. A jak tylko wykonają zadanie to biegusiem do Takayamy! W końcu wtedy będą mieć czas wolny!
Złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy. Przemknęło jej przez myśl, gdy rzucona w jej stronę uwagę tyczyła się jej włosów. Nie, jej one nie przeszkadzały w obecnej formie. Wtedy rzeczywiście związałaby je, co czasami robiła, albo obcięła. Ale raczej lubiła swoje długie włosy, więc drastyczne ich skrócenie nie wchodziło w grę.
- Będę miała na uwadze pani rady, Takayama-sama. - odpowiedziała, ale obie wiedziały, że to był zwrot grzecznościowy. Sayuri chciała tym pokazać, że oczywiście wie, kto tu jest bardziej doświadczony i posiada większą wiedzę czy pozycję. A przecież rady takich osób należy brać pod uwagę, prawda? Jednocześnie liczyła na to, że zaprezentuje się w dobrej strony. Że nie da się jej tak łatwo wyprowadzić z równowagi i rzucona kąśliwa uwaga do jej wyglądu czy prezentowania się, nie sprawi, że maniery gdzieś sobie uciekną. Za to uciekły jej słowa z gardła. W sumie moc przebicia, bo od momentu, kiedy pojawił się nieznajomy jej jeszcze mężczyzna, czuła jakiś dziwny paraliż. Chciała podziekować, ale nie mogła tego zrobić. Próbowała zerknąć na Shirako i Enjiego, czy oni również odczuwają tę przytłaczającą siłę, którą wiązała całe ciało niewidzialnym, grubym sznurem. I gdy w końcu mogła zobaczyć, kto to, jej oczy szerzej się otworzyły. Stąd ta aura, ta siła. Nie można go było z nikim pomylić, chociaż gdyby nie ta przytłaczająca różnica w ich poziomach, to z daleka nie wyglądałby tak groźnie. Zwłaszcza zajadając tę brzoskwinię, którą najedzą się chyba też jakieś inne żyjątka na ziemi.
Chyba można było powiedzieć, że dzięki Ryuunosuke ich grzechy chwilowo zostały odpuszczone. W duchu odetchnęła i czekała na dalsze ewentualnie polecenia, które padły dość szybko. I to była chwila, by podziękować mężczyźnie, bo jakoś przestała odczuwać ten dziwny paraliż. Jednak gdy próbowała wyłapać go wzrokiem, jego już nie było. Pewnie dlatego też w końcu mogła wydukać z siebie chociażby słowo. Słynny Seinnin rozpłynął się w powietrzu, a Takayama też odeszła w innym kierunku.
- Dobra, dobra, trzeba to dostarczyć do tego namiotu. - rzuciła do Shirako, jakby chciała odegnać od niego myśli, by zajrzeć do środka tych skrzyń. W końcu nic o tym kobieta nie mówiła. Mieli je tylko włożyć do namiotu.
Kiedy tylko dotarli pod namiot, czerwonowłosa kunoichi zeszła z karawany, w sumie lekko z niej zeskakując.
- Może jedno zostanie na karawanie, przy okazji będzie pilnować, a w dwójkę będziemy nosić? Ciężkie to? - dopytała, próbując podnieść skrzynie. Czy wystarczy do jednej skrzyni jedna osoba, czy jednak dwie. Jakiej są wielkości, jak ciężki i czy przypadkiem nic w nich nie stuka? Jak jakieś szkło, to trzeba uważać. Oczywiście skoro zeszła, to zamierzała nosić. Przy okazji trochę się posiłuje. Albo chociaż zrobi parę kroków i zobaczy czy czegoś ciekawego w tym namiocie nie ma. Przyda się trochę ruchu w tej zimnicy. A jak tylko wykonają zadanie to biegusiem do Takayamy! W końcu wtedy będą mieć czas wolny!
0 x

You were more than just somebody I was destined to meet.
- Zakata
- Postać porzucona
- Posty: 797
- Rejestracja: 21 lip 2023, o 22:13
- Wiek postaci: 15
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Jak na avku
- Widoczny ekwipunek: Mała torba.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?t=11244
- GG/Discord: Zaakata#3405
- Multikonta: Pączuś, Emi
Re: Droga
0 x
Kajtek - Zlecenie A
Jurek - Zlecenie B
Takashi & Kori - Wyprawa B
Sayuri - Zlecenie D
- Sayuri
- Posty: 145
- Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
- Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=4 ... 61#p129861
- GG/Discord: venus_sayuri
Re: Droga
Nie znała Takayamy. Mogła wnioskować jedynie po jej kilku wyrażeniach i reakcjach. Ale wiadomo, jesteśmy ludźmi, nierzadko działającymi pod presją. Wielu nie lubiło niespodzianek, albo po prostu chciało zachować pewien obraz siebie, by reputacja nie ucierpiała. Różne były postrzegania. Być może Sayuri kiedyś zmieni zdanie o tej młodej kobiecie. Chociaż nie było tak, że już ją skreślała. Po prostu teraz, na ten moment, zdawała się być zbyt chłodna i surowa. Jednakże dało się zauważyć, że z każdą kolejną minutą, wypowiedzią, uśmieszkiem czy spojrzeniem coś się zmieniało. Może naprawdę nie taki diabeł straszny, jak go malują? Czy kiedyś czerwonowłosa się o tym przekona? Kto wie. Teraz chyba nie myślała, że ich losy mogą się jakoś bardziej spleść, chociaż skoro chciała stawać się coraz lepsza, to prędzej czy później powinny na siebie trafić.
Całe szczęście, że nie musieli odpakowywać tych skrzyń, bo akurat cała ich trójka nic o tym nie wiedziała. W sumie, gdyby taka była konieczność, to na pewno dobraliby do tego zadania już od początku kogoś, kto zna się na pieczętowaniu. Ich zadanie ograniczyło się do pozostawienia tych skrzyń i zaraportowania wykonania zadania. Proste, prawda? Co może pójść nie tak. No chyba wszystko.
Mimo, że gotowała była nosić skrzynie, to panowie przejęli to na siebie i to ona zarządzała tym przykrótkim transportem z miejsca na miejsce. Trochę to potrwało, bo jednak dość sporo tego było, ale w końcu udało się wszystko rozładować i poukładać, by nie zagracić w całości namiotu, można było spokojnie wejść i wyjść, a i dostęp do skrzyń był niczym nieograniczony.
- Ekstra! - podsumowała i z entuzjazmem klasnęła raz w dłonie. Posłała chłopakom szeroki uśmiech, bo to oznaczało koniec roboty. Mogli teraz się zbierać, oficjalnie zdać zadanie i rozejrzeć się nareszcie po obozowisku. Bo jak na razie nie bardzo mieli jak to robić. A cóż tu jeszcze mogło się wydarzyć, skoro już na wstępnie spotkali takie ważne osoby?! Także czas załadować się na karawanę i odhaczyć ostatni z punktów. I już było blisko, naprawdę bardzo blisko by wszystko skończyło się szczęśliwie, to zamiast do przodu... Karawana cofnęła się. Sayuri się tego nie spodziewała, więc jej ciało mimowolnie nachyliło się do przodu i gwałtownie cofnęło, kiedy karawana zatrzymała się na jednej ze ścian namiotu. Sayuri odwróciła się, by zobaczyć, co tak naprawdę się stało. Cała jedna ściana była rozdarta.
- Nie... - wymruczała pod nosem, próbując ocenić straty. Czy to tylko rozdarta ściana, czy coś jeszcze? Jak bardzo jest rozdarta? Nie mogli tak tego zostawić. Trzeba było szybko coś wymyślić. Dopiero co przecież zapewniała, że nie sprawi problemów. I owszem, może to i nie była jej wina, ale teraz byli zespołem, odpowiadali razem.
- Shirako. - zaczęła, spoglądając na chłopaka. Nie zamierzała go karcić, krzyczeć czy cokolwiek innego. To nie było w jej stylu. - Odjedź kawałek do przodu. Tylko na pewno do przodu, ok? Na tyle, żeby zasłonić ewentualny widok, co może być w środku, ale żeby można było przejść między namiotem, a karawaną. - powiedziała spokojnie, szybko kalkulując, co mogą zrobić. Jeżeli tylko Shirako spełnił jej prośbę, podeszła bliżej rozdartego materiału, przyglądając się temu, co mogą z tego zrobić.
- Jeden z was powinien pójść i zaraportować co się stało. Drugi niech stoi i pilnuje. Ja spróbuję to jakoś naprawić. - rzuciła, nie chcąc wyznaczać, który z nich to zrobi. Wiedziała, że nie będzie to przyjemne zadanie. A wolała nie widzieć wpadając tutaj w połowie jej roboty Takayamy i krzyczącej, co takiego się dzieje. Chociaż tak też może być, jak przecież dowie się, co się stało.
Co zamierzała czerwonowłosa? Można powiedzieć, że myślała pobawić się trochę jakby w krawcową. Za pomocą techniki Mizu Hari zamierzała porobić niewielkie otwory przy brzegach, gdzie materiał był rozdarty, oczywiście po obu stronach. Najpierw złapała za poły obu płacht, które tak niefortunnie zostały rozdzielone. Lekko je naciągnęła, jakby chciała je ze sobą na powrót złączyć, tak by brzeg jednej łączył się z brzegiem drugiej i tak użyłaby wcześniej wspomnianej techniki, żeby zrobić te niewielkie otwory od razu w obu częściach. Mniej więcej w odstępie co dziesięć centymetrów. I zważając oczywiście na to, żeby nikomu krzywdy nie zrobić, wiec wyrzut nie był jakiś duży. Następnie przez te otwory zamierzała poprowadzić stalową żyłkę, jakby zszywając te części ze sobą, ostatecznie na samym dole związując supełek. Czy się uda? Wyjdzie w praniu.
Całe szczęście, że nie musieli odpakowywać tych skrzyń, bo akurat cała ich trójka nic o tym nie wiedziała. W sumie, gdyby taka była konieczność, to na pewno dobraliby do tego zadania już od początku kogoś, kto zna się na pieczętowaniu. Ich zadanie ograniczyło się do pozostawienia tych skrzyń i zaraportowania wykonania zadania. Proste, prawda? Co może pójść nie tak. No chyba wszystko.
Mimo, że gotowała była nosić skrzynie, to panowie przejęli to na siebie i to ona zarządzała tym przykrótkim transportem z miejsca na miejsce. Trochę to potrwało, bo jednak dość sporo tego było, ale w końcu udało się wszystko rozładować i poukładać, by nie zagracić w całości namiotu, można było spokojnie wejść i wyjść, a i dostęp do skrzyń był niczym nieograniczony.
- Ekstra! - podsumowała i z entuzjazmem klasnęła raz w dłonie. Posłała chłopakom szeroki uśmiech, bo to oznaczało koniec roboty. Mogli teraz się zbierać, oficjalnie zdać zadanie i rozejrzeć się nareszcie po obozowisku. Bo jak na razie nie bardzo mieli jak to robić. A cóż tu jeszcze mogło się wydarzyć, skoro już na wstępnie spotkali takie ważne osoby?! Także czas załadować się na karawanę i odhaczyć ostatni z punktów. I już było blisko, naprawdę bardzo blisko by wszystko skończyło się szczęśliwie, to zamiast do przodu... Karawana cofnęła się. Sayuri się tego nie spodziewała, więc jej ciało mimowolnie nachyliło się do przodu i gwałtownie cofnęło, kiedy karawana zatrzymała się na jednej ze ścian namiotu. Sayuri odwróciła się, by zobaczyć, co tak naprawdę się stało. Cała jedna ściana była rozdarta.
- Nie... - wymruczała pod nosem, próbując ocenić straty. Czy to tylko rozdarta ściana, czy coś jeszcze? Jak bardzo jest rozdarta? Nie mogli tak tego zostawić. Trzeba było szybko coś wymyślić. Dopiero co przecież zapewniała, że nie sprawi problemów. I owszem, może to i nie była jej wina, ale teraz byli zespołem, odpowiadali razem.
- Shirako. - zaczęła, spoglądając na chłopaka. Nie zamierzała go karcić, krzyczeć czy cokolwiek innego. To nie było w jej stylu. - Odjedź kawałek do przodu. Tylko na pewno do przodu, ok? Na tyle, żeby zasłonić ewentualny widok, co może być w środku, ale żeby można było przejść między namiotem, a karawaną. - powiedziała spokojnie, szybko kalkulując, co mogą zrobić. Jeżeli tylko Shirako spełnił jej prośbę, podeszła bliżej rozdartego materiału, przyglądając się temu, co mogą z tego zrobić.
- Jeden z was powinien pójść i zaraportować co się stało. Drugi niech stoi i pilnuje. Ja spróbuję to jakoś naprawić. - rzuciła, nie chcąc wyznaczać, który z nich to zrobi. Wiedziała, że nie będzie to przyjemne zadanie. A wolała nie widzieć wpadając tutaj w połowie jej roboty Takayamy i krzyczącej, co takiego się dzieje. Chociaż tak też może być, jak przecież dowie się, co się stało.
Co zamierzała czerwonowłosa? Można powiedzieć, że myślała pobawić się trochę jakby w krawcową. Za pomocą techniki Mizu Hari zamierzała porobić niewielkie otwory przy brzegach, gdzie materiał był rozdarty, oczywiście po obu stronach. Najpierw złapała za poły obu płacht, które tak niefortunnie zostały rozdzielone. Lekko je naciągnęła, jakby chciała je ze sobą na powrót złączyć, tak by brzeg jednej łączył się z brzegiem drugiej i tak użyłaby wcześniej wspomnianej techniki, żeby zrobić te niewielkie otwory od razu w obu częściach. Mniej więcej w odstępie co dziesięć centymetrów. I zważając oczywiście na to, żeby nikomu krzywdy nie zrobić, wiec wyrzut nie był jakiś duży. Następnie przez te otwory zamierzała poprowadzić stalową żyłkę, jakby zszywając te części ze sobą, ostatecznie na samym dole związując supełek. Czy się uda? Wyjdzie w praniu.
Ukryty tekst
0 x

You were more than just somebody I was destined to meet.
- Zakata
- Postać porzucona
- Posty: 797
- Rejestracja: 21 lip 2023, o 22:13
- Wiek postaci: 15
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Jak na avku
- Widoczny ekwipunek: Mała torba.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?t=11244
- GG/Discord: Zaakata#3405
- Multikonta: Pączuś, Emi
Re: Droga
0 x
Kajtek - Zlecenie A
Jurek - Zlecenie B
Takashi & Kori - Wyprawa B
Sayuri - Zlecenie D
- Sayuri
- Posty: 145
- Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
- Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=4 ... 61#p129861
- GG/Discord: venus_sayuri
Re: Droga
Jedno było pewne. Przystając z Shirako nie ma nudy, ale nie ma też bezproblemowych akcji. Nawet najprostsze rzeczy można spartolić. Sayuri myślała, że opowieść o koniach już była czymś niemożliwym od realizacji, ale jednak ten chłopak udowadniał, że wciąż potrafi zaskoczyć! W tym wszystkim jakoś chyba nawet nie potrafiła się na niego gniewać. Gdzieś podświadomie czuła, że on już po prostu taki jest i trzeba to zaakceptować. Chociaż całkiem możliwe, że kiedyś przekroczy magiczną granicę i nawet ktoś tak cierpliwy jak czerwonowłosa, tę cierpliwość utraci. Czy ta sztuka udałaby się Shirako? Niewykluczone.
Na całe szczęście żaden z chłopaków nie oponował, kiedy, przysłowiowo, wzięła sprawy w swoje ręce i trochę zaczęła rozkazywać. Ale tylko troszkę, nie tak po chamsku, dając im jeszcze pole do własnej decyzji. Nie chciała się tutaj przed nikim wywyższać, zależało jej tylko na tym, by wszystko przebiegło sprawnie i by oszczędzili sobie chociaż część kłopotu. I ewentualnej kary. Jakakolwiek kłótnia teraz, nie wyszłaby im na dobre. Dlatego w głębi duszy cieszyła się, że Shirako sam podjął się tego, by przekazać nie do końca dobre wieści Takayamie. Za to Enji pozostał, by ją wspomóc w naprawie tego, co zniszczyli.
- Dzięki, Enji-kun. - powiedziała jeszcze do chłopaka, jak już skończyli naprawić tę dziurę. No, nie było to dzieło sztuki. Widać było, że coś tu się konkretnego zadziało, ale chociaż zawartość namiotu była osłonięta i w sumie na tym Sayuri zależało. Niestety, ale nie potrafiła w inny sposób złączyć materiału tak, by wyglądał na nietknięty. Chyba, że rozłożyliby nowy namiot. Wtedy to tak. Akurat nie wzięli ze sobą.
Osąd był tragiczny. No owszem, nie wyglądało to tak, jak wcześniej, ale kurcze, tak jakby z tego, co było pod ręką, nie dało się tego zrobić. Chociaż trzeba było przyznać, że mogli spodziewać się czegoś gorszego po kobiecie. Niby Sayuri i Enji byli wolni, no ale jak mieli zostawić tak Shirako samego z tym? Czerwonowłosa przyjrzała się jeszcze raz płachcie. Takayamy zdążyła już odejść, więc nawet nie zdążyła powiedzieć ani słowa, tylko odprowadziła ją wzorkiem.
- Dobra, jesteśmy wolni, czyli możemy robić co chcemy. - powiedziała, cofając się o krok od namiotu. Mogło to zabrzmieć tak, jakby właśnie umywała ręce od dalszej roboty, ale nie! Wprost przeciwnie. - Shirako, możesz jeszcze użyć karawany? Zdążyłbyś wrócić do osady i zakupić tyle materiału, by starczyło na ten jeden bok? W tym kolorze? Zrobimy najwyżej jakąś zrzutkę! - zaproponowała, próbując szukać jakiegoś wyjścia. Bez zawartości w środku i bez dodatkowych osób, może poszłoby mu szybko. - Bo nie sądzę, byśmy znaleźli tutaj coś. Chociaż może warto spróbować. Taki zlot to też okazja dla sprzedawców. Być może rozkładają się gdzieś w pobliżu. - myślała głośno, próbując znaleźć najlepsze rozwiązanie. Wiedziała, że chłopaki orientują się w terenie bardziej niż ona, więc zawsze mogą coś odrzucić, zmodyfikować lub podpowiedzieć.
- Ja mogę pokręcić się po obozie i próbować podpytać, czy ktoś nie posiada czegoś, co mogłoby nas poratować. A nóż, może rozdarł się jakiś inny namiot i mają trochę materiału na zbyciu. - dopowiedziała, chociaż ta wizja to byłaby już wielce optymistyczna. Jednakże różne rzeczy się zdarzały.
Gdyby Shirao ruszył, czy to do osady czy w pobliże, to zamierzała odciąć mały skrawek poszarpanego materiału namiotu, tak by nie naruszyć już tego, co załatali, a dać chłopakowi coś, na czym będzie mógł się wzorować dobierając kolor materiału. Gdyby im się udało, mogliby użyc tego samego sposobu, żeby doszyć cały jeden bok, najpierw odpowiednio docinając go kunaiem, a następnie zszywając taką samą metodą, jak to zrobiła niedawno. A tymczasem zamierzała chodzić, szukać i pytać. Większe szanse na zmieszczenie się w czasie mają, gdy będą wszyscy działać.
Na całe szczęście żaden z chłopaków nie oponował, kiedy, przysłowiowo, wzięła sprawy w swoje ręce i trochę zaczęła rozkazywać. Ale tylko troszkę, nie tak po chamsku, dając im jeszcze pole do własnej decyzji. Nie chciała się tutaj przed nikim wywyższać, zależało jej tylko na tym, by wszystko przebiegło sprawnie i by oszczędzili sobie chociaż część kłopotu. I ewentualnej kary. Jakakolwiek kłótnia teraz, nie wyszłaby im na dobre. Dlatego w głębi duszy cieszyła się, że Shirako sam podjął się tego, by przekazać nie do końca dobre wieści Takayamie. Za to Enji pozostał, by ją wspomóc w naprawie tego, co zniszczyli.
- Dzięki, Enji-kun. - powiedziała jeszcze do chłopaka, jak już skończyli naprawić tę dziurę. No, nie było to dzieło sztuki. Widać było, że coś tu się konkretnego zadziało, ale chociaż zawartość namiotu była osłonięta i w sumie na tym Sayuri zależało. Niestety, ale nie potrafiła w inny sposób złączyć materiału tak, by wyglądał na nietknięty. Chyba, że rozłożyliby nowy namiot. Wtedy to tak. Akurat nie wzięli ze sobą.
Osąd był tragiczny. No owszem, nie wyglądało to tak, jak wcześniej, ale kurcze, tak jakby z tego, co było pod ręką, nie dało się tego zrobić. Chociaż trzeba było przyznać, że mogli spodziewać się czegoś gorszego po kobiecie. Niby Sayuri i Enji byli wolni, no ale jak mieli zostawić tak Shirako samego z tym? Czerwonowłosa przyjrzała się jeszcze raz płachcie. Takayamy zdążyła już odejść, więc nawet nie zdążyła powiedzieć ani słowa, tylko odprowadziła ją wzorkiem.
- Dobra, jesteśmy wolni, czyli możemy robić co chcemy. - powiedziała, cofając się o krok od namiotu. Mogło to zabrzmieć tak, jakby właśnie umywała ręce od dalszej roboty, ale nie! Wprost przeciwnie. - Shirako, możesz jeszcze użyć karawany? Zdążyłbyś wrócić do osady i zakupić tyle materiału, by starczyło na ten jeden bok? W tym kolorze? Zrobimy najwyżej jakąś zrzutkę! - zaproponowała, próbując szukać jakiegoś wyjścia. Bez zawartości w środku i bez dodatkowych osób, może poszłoby mu szybko. - Bo nie sądzę, byśmy znaleźli tutaj coś. Chociaż może warto spróbować. Taki zlot to też okazja dla sprzedawców. Być może rozkładają się gdzieś w pobliżu. - myślała głośno, próbując znaleźć najlepsze rozwiązanie. Wiedziała, że chłopaki orientują się w terenie bardziej niż ona, więc zawsze mogą coś odrzucić, zmodyfikować lub podpowiedzieć.
- Ja mogę pokręcić się po obozie i próbować podpytać, czy ktoś nie posiada czegoś, co mogłoby nas poratować. A nóż, może rozdarł się jakiś inny namiot i mają trochę materiału na zbyciu. - dopowiedziała, chociaż ta wizja to byłaby już wielce optymistyczna. Jednakże różne rzeczy się zdarzały.
Gdyby Shirao ruszył, czy to do osady czy w pobliże, to zamierzała odciąć mały skrawek poszarpanego materiału namiotu, tak by nie naruszyć już tego, co załatali, a dać chłopakowi coś, na czym będzie mógł się wzorować dobierając kolor materiału. Gdyby im się udało, mogliby użyc tego samego sposobu, żeby doszyć cały jeden bok, najpierw odpowiednio docinając go kunaiem, a następnie zszywając taką samą metodą, jak to zrobiła niedawno. A tymczasem zamierzała chodzić, szukać i pytać. Większe szanse na zmieszczenie się w czasie mają, gdy będą wszyscy działać.
0 x

You were more than just somebody I was destined to meet.
- Zakata
- Postać porzucona
- Posty: 797
- Rejestracja: 21 lip 2023, o 22:13
- Wiek postaci: 15
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Jak na avku
- Widoczny ekwipunek: Mała torba.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?t=11244
- GG/Discord: Zaakata#3405
- Multikonta: Pączuś, Emi
Re: Droga
0 x
Kajtek - Zlecenie A
Jurek - Zlecenie B
Takashi & Kori - Wyprawa B
Sayuri - Zlecenie D
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
