Północno - wschodnie wybrzeże
- Anzou
- Posty: 1127
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Władca Piorunów przekazał podarunek Haruce, który przygotował Gzik - jego tajemniczy kolega, którego faktyczne pochodzenie jeszcze nie jest wiadome. Nastolatek z klanu Kaminari zdawał sobie sprawę, że może to być wróg, który go podchodził i w specyficzny sposób nawiązał relacje. Mimo to, Niebieskooki czuł się bezpiecznie, nie wpuścił go do Osady, więc jeżeli znalazł się na ceremonii - to na własny rachunek i samodzielnie. Anzou miał z tyłu głowy tą specyficzną dyskusje Kagady i Shiry, ale chyba koniec końców nie chodziło o Gzika, szefowa zapewne zrugałaby Anzou od razu, bez większego zastanowienia, że zadaje się z jakimś nowym wrogiem. Będąc wciąż pod wrażeniem ceremonii wyszedł na zewnątrz z pozostałymi z ekipy, którzy również przekazali swoje życzenia Haruce. Los płata ogromne figle. Kiedyś wróg, dzisiaj życzenia. Co przyniesie jutro? Sanda pierwsza poruszyła temat.
- To było jak jakiś spektakl, sztuka. Jestem pod wrażeniem jak głębokie tradycje mają te Siostry. Taka otoczka, aura... to było coś nietypowego. Też powinniśmy mieć coś podobnego, wymyślić jakiś rytuał, nie wiem, cokolwiek, co o tym myślicie? Takie coś buduje morale, tworzy więzi... sprawia, że grupa jest silniejsza. Tak myślę.
Sama Sanda poruszyła również temat Yokai'a, który rozwinął delikatnie Zaku. Chłopak miał pewne podejrzenia, że Gzik może być właśnie taką istotą. Pojawiał się, znikał... ale mimo to - był dobry. Kaminari walczył już z dziwnym demonem, Yokai'em, wtedy w tunelach. To chyba było to, natomiast nie była to żadna harpia. Bez wątpienia - siostry nocy posiadają nieco więcej informacji na ich temat. Jak nadarzy się odpowiednia okazja - Kaminari bez większego zastanowienia o to dopyta.
- Myślę Sanda, że ta kobieta w tunelach, co z nami była - to też był Yokai. Chciała mnie zjeść, manipulowała... to nie był człowiek. Tylko przypominała bardziej pająka. Chore, że nigdy nie wiesz czy masz styczność z człowiekiem, czy też z jakąś demoniczną, duchową istotą.
Anzou mówił dość spokojnie, ale nie dawało mu to spokoju. Chciał wiedzieć jak najwięcej, skoro Gzik potencjalnie jest Yokai'em i nawet nie próbuje walczyć, ani nikogo atakować - przynajmniej na razie, to istnieje szansa, że nie każdy Yokai jest zły. To odrobine pocieszające. Wtedy dalej wywiązała się dyskusja, gdzie Moshi i Sanda dość żywiołowo podyskutowali sobie na temat sypiania z wrogiem. Nie było to taktowne zachowanie, Moshi ponownie w swoim stylu wypalił jak Filip z konopii.
- Moshi, ty Łosiu, czasami lepiej się zastanowić co takiego się mówi. Zaku ma prawo się lubić z kim chce, o ile zachowuje w tym wszystkim profesjonalizm, o ile na samym końcu, jeżeli zajdzie taka potrzeba to się nie zawaha. W to nie wątpię. A tak po cichu liczę, że może dzięki Zaku uda się jakoś cementować te pozytywne stosunki z klanem. Walka tutaj nie ma sensu. Dalej - ziemie są raczej utracone i zniszczone. Chyba warto powiedzieć w końcu basta i skupić się na innych odcinkach. Przecież jak na nas przystało - napierdalamy się z każdym, są inni Dzicy, prawdziwi i brutalni i do tego Uchiha...
Wrogów Kaminari można wymieniać i wymieniać. Praktycznie nieustannie trwały konflikty, Anzou od dawna walczy na różnych frontach, aby jakkolwiek wesprzeć klan. Ostatnie miesiące poświęcał aktywnie na klan Pawia, natomiast teraz... co będzie trzeba - to zrobi. Grupa po pewnym czasie weszła do miejsca spoczynku, które wyglądało jakby przeszło przez nie tornado. Takiego widoku Anzou się nie spodziewał i nie miał za grosz pojęcia o co tutaj chodzi. Nastolatek delikatnie się napiął, próbował zorientować, ale z tym wyszła na przeciw Hisamida. Ktoś od nich, ale niekoniecznie od nich? To o nich mówiła Kagada? Anzou spojrzał na Hisamidę.
- O nich mówiła Kagada na ceremonii? Kim są Ci oni? Trochę to... pokręcone, ale nie możemy przecież tutaj walczyć, Bestia zmiecie nas wszystkich. To jacyś skrytobójcy?
Kim byli oni? Czy sytuacja ponownie staje się niebezpieczna? Anzou zapytał Hisamidę stojąc wyprostowany, wszelkie rzeczy miał przy sobie, więc jego ekwipunek nie uległ w żaden sposób utracie, przynajmniej tak się wydaje. Kaminari miał lekko zmarszczone czoło i oczekiwał odpowiedzi. Natychmiastowej. Jego wiedza na temat Yokai poczeka. Siostry Nocy się jeszcze nigdzie nie wybierają, a noc jeszcze młoda.
- To było jak jakiś spektakl, sztuka. Jestem pod wrażeniem jak głębokie tradycje mają te Siostry. Taka otoczka, aura... to było coś nietypowego. Też powinniśmy mieć coś podobnego, wymyślić jakiś rytuał, nie wiem, cokolwiek, co o tym myślicie? Takie coś buduje morale, tworzy więzi... sprawia, że grupa jest silniejsza. Tak myślę.
Sama Sanda poruszyła również temat Yokai'a, który rozwinął delikatnie Zaku. Chłopak miał pewne podejrzenia, że Gzik może być właśnie taką istotą. Pojawiał się, znikał... ale mimo to - był dobry. Kaminari walczył już z dziwnym demonem, Yokai'em, wtedy w tunelach. To chyba było to, natomiast nie była to żadna harpia. Bez wątpienia - siostry nocy posiadają nieco więcej informacji na ich temat. Jak nadarzy się odpowiednia okazja - Kaminari bez większego zastanowienia o to dopyta.
- Myślę Sanda, że ta kobieta w tunelach, co z nami była - to też był Yokai. Chciała mnie zjeść, manipulowała... to nie był człowiek. Tylko przypominała bardziej pająka. Chore, że nigdy nie wiesz czy masz styczność z człowiekiem, czy też z jakąś demoniczną, duchową istotą.
Anzou mówił dość spokojnie, ale nie dawało mu to spokoju. Chciał wiedzieć jak najwięcej, skoro Gzik potencjalnie jest Yokai'em i nawet nie próbuje walczyć, ani nikogo atakować - przynajmniej na razie, to istnieje szansa, że nie każdy Yokai jest zły. To odrobine pocieszające. Wtedy dalej wywiązała się dyskusja, gdzie Moshi i Sanda dość żywiołowo podyskutowali sobie na temat sypiania z wrogiem. Nie było to taktowne zachowanie, Moshi ponownie w swoim stylu wypalił jak Filip z konopii.
- Moshi, ty Łosiu, czasami lepiej się zastanowić co takiego się mówi. Zaku ma prawo się lubić z kim chce, o ile zachowuje w tym wszystkim profesjonalizm, o ile na samym końcu, jeżeli zajdzie taka potrzeba to się nie zawaha. W to nie wątpię. A tak po cichu liczę, że może dzięki Zaku uda się jakoś cementować te pozytywne stosunki z klanem. Walka tutaj nie ma sensu. Dalej - ziemie są raczej utracone i zniszczone. Chyba warto powiedzieć w końcu basta i skupić się na innych odcinkach. Przecież jak na nas przystało - napierdalamy się z każdym, są inni Dzicy, prawdziwi i brutalni i do tego Uchiha...
Wrogów Kaminari można wymieniać i wymieniać. Praktycznie nieustannie trwały konflikty, Anzou od dawna walczy na różnych frontach, aby jakkolwiek wesprzeć klan. Ostatnie miesiące poświęcał aktywnie na klan Pawia, natomiast teraz... co będzie trzeba - to zrobi. Grupa po pewnym czasie weszła do miejsca spoczynku, które wyglądało jakby przeszło przez nie tornado. Takiego widoku Anzou się nie spodziewał i nie miał za grosz pojęcia o co tutaj chodzi. Nastolatek delikatnie się napiął, próbował zorientować, ale z tym wyszła na przeciw Hisamida. Ktoś od nich, ale niekoniecznie od nich? To o nich mówiła Kagada? Anzou spojrzał na Hisamidę.
- O nich mówiła Kagada na ceremonii? Kim są Ci oni? Trochę to... pokręcone, ale nie możemy przecież tutaj walczyć, Bestia zmiecie nas wszystkich. To jacyś skrytobójcy?
Kim byli oni? Czy sytuacja ponownie staje się niebezpieczna? Anzou zapytał Hisamidę stojąc wyprostowany, wszelkie rzeczy miał przy sobie, więc jego ekwipunek nie uległ w żaden sposób utracie, przynajmniej tak się wydaje. Kaminari miał lekko zmarszczone czoło i oczekiwał odpowiedzi. Natychmiastowej. Jego wiedza na temat Yokai poczeka. Siostry Nocy się jeszcze nigdzie nie wybierają, a noc jeszcze młoda.
0 x

- Kujaku Haruka
- Posty: 599
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
- Nizan
- Posty: 116
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 94#p231394
- GG/Discord: boyos
- Anzou
- Posty: 1127
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Ponownie dało się wyczuć chaos, napięcie i brak jakiejś pewności. Jakby w ostatnich dniach Anzou powoli odczuwał, że świat, przynajmniej jego część, w tej osadzie - zmierzał ku dobremu. Kaminari liczył, że jest szansa na nowy start, na napisanie nowego rozdziału w świecie Shinobi. Krok ku lepszym czasom. Oczywiście, było to bardzo optymistyczne podejście, ale na podstawie danych, które zebrał w ostatnich dniach Władca Piorunów. Teraz nastolatek uważnie wysłuchiwał tego, co ma do przekazania Hisamida. Zaku również, był skupiony i oczekiwał na przekazanie informacji. Yokai poczekają również. Nie można teraz odciągać uwagi i bujać w obłokach. Tego można było się spodziewać. Są ludzie, którzy posiadają większe zapędy terytorialne. Zapewne do tej grupy ludzi należy Musan, co byłoby logicznym podłożem pod potencjalny konflikt z Siostrami Nocy, które raczej preferują te pokojowe rozwiązanie tej wojny. Pojedyncze elementy układanki powoli, z oporem tworzyły większy obraz. Co gorsza, pewnie istnieje również część Kaminari, którzy chcą też odzyskać większe terytorium. Konflikt interesów, a do tego zapewne są jeszcze inne strony konfliktów, dodatkowe pionki na szachownicy, o których za cholerę ekipa nie wie. Nastolatek nie czuł się komfortowo, jego ciało się napinało, a atmosfera nie była przyjemna. Nie miał problemu, żeby chodziła z nim jakaś Siostra Nocy, ale to wszystko zaczęło zmierzać w złym kierunku.
- Rozumiem, Hisamido. Bardzo dziękuję za wytłumaczenie tej sytuacji i za szczerość. Muszę przyznać, że na pierwszy rzut oka nie wygląda to dobrze, zwłaszcza w kontekście dwóch armii, które lada moment tutaj przybędą, a biorąc pod uwagę jeszcze Ogoniastą Bestię i jej ostrzeżenie... Sytuacja nie jest kolorowa.
Nastolatek mówił pewnie, wiedział co chce przekazać, ale zrobił delikatną pauzę na zebranie myśli. Analizował. Chciał jeszcze o coś dopytać, skoro potencjalni ludzie już tutaj są - warto wiedzieć jak wyglądają, czy cechuje ich jakaś specyficzna umiejętność, coś dodatkowego, na co należy uważać. Po chwili Kaminari wrócił wzrokiem do Hisamidy.
- Kagada wspominała, że już ktoś tutaj jest. Pewnie to Ci ludzie, o których mówisz. Czy cechuje ich coś szczegółowego? Nie wiem... wygląd, zachowanie, sposób walki? Myślę, że skoro tutaj są, to wiedzą też o tym jak wyglądała walka z Bestią, potencjalnie również o jej ostrzeżeniu. Raczej nie będą ryzykować otwartego konfliktu, więc powinniśmy się chyba... spodziewać ataków z ukrycia, podstępu, otruć, nie wiem. Według mnie nie jest dobrze.
Wszystko się strasznie pokomplikowało. Władca Piorunów zorientował się wtedy, że przy nich nie ma Sandy i Moshiego. Dwójka ruszyła w jakąś stronę, gdy pokłociła się przed siedzibą. Prawdziwe kłopoty miały dopiero nadejść? Anzou szybko spoważniał, a jego serce zaczęło być mocniej. Dwóch ludzi z jego ekipy było odsłoniętych. Narażonych. Kurwa!
- Nie mam pojęcia gdzie są. Trochę się posprzeczali i ruszyli w swoją stronę. Musimy ich jak najszybciej znaleźć.
Mówiąc jak najszybciej - Anzou myślał - TERAZ. Czekał, aby nie ruszyć sam, ale wiedział, gdzie się rozstali i w którym kierunku ruszyła Sanda, a za nią Moshi. To dobry punkt wypadkow. Sama ekipa również mogła być w miejscu, w którym ostatnio pili. Oby wszystko... się ułożyło.
- Rozumiem, Hisamido. Bardzo dziękuję za wytłumaczenie tej sytuacji i za szczerość. Muszę przyznać, że na pierwszy rzut oka nie wygląda to dobrze, zwłaszcza w kontekście dwóch armii, które lada moment tutaj przybędą, a biorąc pod uwagę jeszcze Ogoniastą Bestię i jej ostrzeżenie... Sytuacja nie jest kolorowa.
Nastolatek mówił pewnie, wiedział co chce przekazać, ale zrobił delikatną pauzę na zebranie myśli. Analizował. Chciał jeszcze o coś dopytać, skoro potencjalni ludzie już tutaj są - warto wiedzieć jak wyglądają, czy cechuje ich jakaś specyficzna umiejętność, coś dodatkowego, na co należy uważać. Po chwili Kaminari wrócił wzrokiem do Hisamidy.
- Kagada wspominała, że już ktoś tutaj jest. Pewnie to Ci ludzie, o których mówisz. Czy cechuje ich coś szczegółowego? Nie wiem... wygląd, zachowanie, sposób walki? Myślę, że skoro tutaj są, to wiedzą też o tym jak wyglądała walka z Bestią, potencjalnie również o jej ostrzeżeniu. Raczej nie będą ryzykować otwartego konfliktu, więc powinniśmy się chyba... spodziewać ataków z ukrycia, podstępu, otruć, nie wiem. Według mnie nie jest dobrze.
Wszystko się strasznie pokomplikowało. Władca Piorunów zorientował się wtedy, że przy nich nie ma Sandy i Moshiego. Dwójka ruszyła w jakąś stronę, gdy pokłociła się przed siedzibą. Prawdziwe kłopoty miały dopiero nadejść? Anzou szybko spoważniał, a jego serce zaczęło być mocniej. Dwóch ludzi z jego ekipy było odsłoniętych. Narażonych. Kurwa!
- Nie mam pojęcia gdzie są. Trochę się posprzeczali i ruszyli w swoją stronę. Musimy ich jak najszybciej znaleźć.
Mówiąc jak najszybciej - Anzou myślał - TERAZ. Czekał, aby nie ruszyć sam, ale wiedział, gdzie się rozstali i w którym kierunku ruszyła Sanda, a za nią Moshi. To dobry punkt wypadkow. Sama ekipa również mogła być w miejscu, w którym ostatnio pili. Oby wszystko... się ułożyło.
0 x

- Kujaku Haruka
- Posty: 599
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Haruka w pełni zgadzała się z tym, co mówiła Shira - jednocześnie wiedząc doskonale, że to o czym myślą, jest... jest wizją utopijną, taką, która niemal na pewno nie ma szans się ziścić. One mogły próbować forsować ją najbardziej, jak to możliwe, ale ostatecznie nie odmienią każdego serca. Ani nie będą w stanie odgadnąć każdych zamiarów, które ich wizję będą chciały obrócić w pył.
Co nie znaczyło, że nie powinny o tę wizję zawalczyć.
Ucieszyła się, słysząc słowa Shiry o wspólnych treningach. Jeśli obecna ceremonia cokolwiek jej pokazała, to właśnie to - wspólnotę. Nie wiedziała jak działają Królowie Musana, ale w przypadku Sióstr - liczyło się to, że działają razem. Nawet, jeżeli pojedynczo były słabsze niż Królowie, ich siłą było działanie w grupie. Rozumienie się na jak najgłębszym poziomie, niekiedy niemal instynktowne. Uzupełnianie własnych braków i sprawianie, że jako jednostka były o wiele potężniejsze niż tylko suma wszystkich części.
Potem, kiedy już zamilkła po swoim nagłym rozgadaniu się, słuchała i chłonęła wszystkie nowe informacje. O Musanie, o Wabie, o Królach. Zastanawiała się, na ile Musana mogło drażnić to, że... że Shira była od niego młodsza. Po prostu. I dopóki nie udowodni mu dobitnie swojej siły, dopóty nie będzie traktować jej poważnie. Zastanawiała się też, na ile Waba mogła być celowo zapraszana jako pierwsza, tylko po to, żeby wzbudzić dokładnie takie reakcje, jak ta Hisamidy? Rozbić je wewnętrznie?
Zadrżała na myśl, że prawie - oby tylko prawie - mu się to udało. Może jednak dzisiejsza ceremonia pomoże Siostrom przypomnieć sobie o zasadach, jakie nimi kierują? Uznała, że nie może się już doczekać nauki znaków u Waby. Chciała lepiej poznać tę Siostrę, zrozumieć jej perspektywę - i dowiedzieć się więcej o Królach. Kiedy natomiast Shira wspomniała o umawianiu się z Asaro, Haruka niemal wzruszyła delikatnie ramionami.
- Hej, nie oceniam. Sama mam trochę głupich przygód na karku z jednym z Orochich. - uśmiechnęła się delikatnie, po czym przypomniała sobie jeszcze podróż na południe. - I... z jedn... dwoma...? Soma? To było trochę dziwne. W sumie nieważne. -
Zmarszczyła brwi, po czym odgoniła wspomnienia na bok. Nie były teraz istotne - jedynie to, że... rzeczywiście, niektóre błędy trzeba było popełnić samemu. Chociaż to, że zarówno Fugata jak i Shira jasno stwierdziły, że popełnia błąd nie napawało jej optymizmem.
- Wiem... wiem, że to ryzykowne. Ale prędzej czy później muszę ich... jakoś poznać. A tutaj powinni mieć przynajmniej trochę związane ręce? Skoro jesteśmy wszystkie na miejscu? Na ten moment... AŁ! - syknęła z bólu, kiedy Fugata mocniej wbiła jej w plecy igłę. Odetchnęła głębiej. - ...na razie chyba założyłabym, że będą chcieli jakoś sabotować negocjacje, także powinnyśmy w pierwszej kolejności ostrzec Kaminari. W tym momencie i tak już... wiedzą, że istnieje rozłam w naszym klanie. -
Na deklarację Fugaty o tym, że w razie czego pozbawi Osanena głowy, uśmiechnęła się delikatnie. Była wdzięczna mentorce za to, że tak się o nią troszczy. Nawet, jeśli częściowo chyba wynikało to z dawnych zatargów z Królami i szukania pretekstu. Zastanowiła się przez moment.
- Wiem, że to chyba jeszcze bardziej nierozsądne, ale... czy zabranie kogoś z Kaminari jako świadka na to spotkanie może mieć sens...? Nie wydaje mi się, żeby tego się spodziewali i może by to utrudniło nieco jakikolwiek plan, jaki mają - w końcu mówili tylko, żebym nie mówiła wam o spotkaniu i przyszła sama. Boję się tylko, że zbyt dużą wiarę pokładam w Gromowładnych. I nie wiem, czy Osanenowi nie udałoby się wtedy sprowokować walki. -
0 x
- Nizan
- Posty: 116
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 94#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Ostateczne Starcie
Ścieżka Przeznaczenia - Anzou i Haruka
Shira, Fugata i Haruka wyszły z siedziby i ruszyły w kierunku siedziby Kujanari. Było już dość późno i ewidentnie całe miasto spało. Byłyście tylko wy na ulicach, odświętnie ubrane... i zmęczone.
Nie zrobiłyście wielu kroków, kiedy nagle Shira odwróciła się do Ciebie.
- Poważnie z Soma? Matko, ale że... z dwoma... naraz? - zapytała, a w na jej twarzy pojawiła się nuta zdziwienia, ale i ciekawości. Fugata fuknęła w jej stronę.
- Naprawdę będziecie teraz o tym rozmawiać? - zapytała.
- No nie gadaj, że Cię to nie interesuje. - powiedziała szczerząc się. - Bo mnie bardzo.
- Z kim sypiała Haruka? Wyobraź sobie, że w ogóle mnie to nie interesuje. Wolałabym wiedzieć z kim na przykład trenowała, albo jakie odbywała misje, szczególnie z powietrza.
- Pff... to sobie poczytaj jej akta. - Shira momentalnie odwróciła się z powrotem do Haruki. - I jak było? - a na jej twarzy pojawiły się rumieńce.
Fugata przewróciła oczami i zrobiła wymowny wydech.
- Możesz przestać?
- Dobrze. Ale w takim razie Ty powiedz. Kto Ci się podoba Fugato? Ten Kaminari co z nim walczyłaś? Chudy jakiś, ale niebrzydki z twarzy. Teraz, jak go Muwara poskładała to... taki nawet sobie sobie. - odwróciła głowę w kierunku Haruki, po czym uśmiechnęła się zadziornie. - No chyba, że Ty już sobie go zaklepałaś, to pamiętajcie, by się o facetów nie bić. Starczy dla każdej.
- Przestań! - powiedziała Fugata. Zrobiła się cała czerwona. - Nie interesuje... interesują mnie mężczyźni. - powiedziała. - Nie w tym znaczeniu.
Shira złapała pod łokiec zarówno i Harukę, jak i Fugatę. Idąc w środku przyciągnęła Was do siebie.
- Aj tam aj tam. Tobie też by się przydało. Wiem, że się boisz, ale po pierwszym razie przestanie. Grunt to optymizm i... dobry kandydat! Dokładnie tak, prawda Haruko? - zrobiła diabelski uśmiech. - Może teraz Ty jej przymentorkujesz, na wymiankę czy coś?
Fugata stanęła jak wryta i aż bujnęło i Shirą i Haruką.
- Jeszcze słowo. - teraz była ewidentnie cała wręcz purpurowa.
Ale z jakiegoś powodu Shirę to bawiło i dociskała śrubę ile mogła. Pewnie by i ciągnęła temat dalej, gdyby nie fakt, że dotarliście do siedziby.
Akurat tutaj światło było rozpalone i dosłownie jak tylko zbliżyłyście się na tyle blisko, by słyszeć, co się dzieje, z środka wyskoczyli Anzou, Zaku i Hisamida. Shira była lekko w szoku widząc aurę, którą roztaczali Kaminari z Hisamidą.
- Czemu mam wrażenie, że to co usłyszę, mi się nie spodoba?
- Sanda z Moshim się pokłócili. Nie wrócili na noc do siedziby.
Shira puściła Fugatę i Harukę.
- A my już wiemy, kogo widziała Kagada. - odparła. - Wysłał Osanena. Jest w mieście i pokazał się zarówno Kagadzie, jak i Haruce. Umówił się z nią na jutro wieczór w Północnej Strażnicy.
Hisamida przewróciła oczami.
- Czemu nie może być normalnie chociaż przez chwilę? - zapytała z nutką beznadziejności w głosie.
- Mam ich znaleźć? - zapytała nagle Fugata.
- Ja, Ty, Waba i Hisamida ich poszukamy. Każda weźmie inne skrzydło. Podzielimy się regionami. Reszta, niech siedzi i czeka tutaj. Nie możemy pozwolić, aby...
I wtedy usłyszeliście głosy. Wszyscy jak jeden mąż odwrócili się i zobaczyli... jak wściekła Sanda idzie przed siebie - ewidentnie obrażona - z zadartą brodą do góry. Za nią szedł Moshi, który coś jej próbował mówić.
- No naprawdę nie chciałem Cię obrazić, ani nic! Jakbym chciał, to bym powiedział, że nikt by Cię kijem nie dotknął, bo jesteś tak paskudna. Albo lepiej, że wali z Ciebie jak z gnojówki, a po treningu to w ogóle! A przecież nic takiego nie powiedziałem, prawda?
Wszyscy, dosłownie wszyscy obserwowaliście, jak Sanda na totalnej nieświadomce mija Was i wchodzi do siedziby Kujanari. Moshi szedł za nią i dalej ją przepraszał. "Przepraszał".
- No weź się nie obrażaj, bo zachowujesz sie naprawdę jak baba. A w ogóle... - Moshi stanął przy Was. - Co Wy tak stoicie? Nie zimno Wam? Pochorujecie się i Pani Muwara będzie zła. Żeby nie było, że nie ostrzegałem. - Moshi wzruszył ramionami i ruszył za Sandą. - No stój! Kurwa, bo jak będziesz się tak zachowywać, to powiem Pani Kagadzie, że... - i tutaj już nie słyszeliście, bo głos zniknął gdzieś w środku.
Staliście na zewnątrz: Shira, Fugata, Haruka, Hisamida, Anzou i Zaku. I chyba totalnie nie docierało do Was to, że właśnie przed chwilą totalnie nieświadomi Sanda i Moshi minęli Was jakby nigdy nic.
Nikt im nie zdążył powiedzieć o wszystkim.
- Ma racje, chodźcie bo zimno. - powiedziała Shira, chyba uznając, że nie ma co omawiać tego, co się właśnie stało.
W środku panował chaos, ale już trochę mniejszy niż wcześniej. Owszem, jak Haruka była jeszcze w Kinoko to połowa Sióstr tworzyła dobry zgiełk, ale teraz będąc w komplecie z dodatkowymi Kaminari, to było Was prawie piętnaście osób. Z plusów, chyba już nawet się trochę zintegrowaliście, bo przestawaliście na siebie jakoś podejrzliwie patrzyć. Najlepiej integrowali się oczywiście Yadasu z Zaku, którzy non stop siedzieli gdzieś na boku i rozmawiali, zapatrzeni w siebie. Siostry Nocy były podzielone na kilka obozów, ale też w większości siedziały z jakąś herbatą, popijając w ciszy i najzwyczajniej w świecie odpoczywając. Sanda była obrażona ciągle na Moshiego, ale już jej przechodziło, bo co jakiś czas pofukiwała w jego kierunku jakieś pojedyńcze słowa.
Nie było z Wami Nagome, która spała na górze, ani Urasano, która również na górze siedziała na swoim posłaniu z notatkami i coś czytała. Z Kaminari nie było Kagady - która nie wiadomo gdzie była, ani Yaia. On akurat miał być z wojskiem Kaminari, które zmierzało w tym kierunku. Cała reszta była na dole. Kiedy zrobiło się już późno, Shira finalnie zaklaskała w dłonie i przywołała wszystkich uwagę.
- Słuchajcie, czas się zbierać do spania. Cieszę się, że wszyscy jeszcze daliśmy sobie chwilę na odpoczynek, ale chcę poruszyć parę rzeczy. Po pierwsze, jeszcze raz gratuluję Haruce złożenia przysięgi i otrzymania skrzydeł. Fugata naprawdę zrobiła mistrzowską robotę z tatuażem.
Tak było. Gdy Haruka była w środku, wszystkie dziewczyny oglądały tatuaż i nawet przytrzymały Ci lustro, żebyś mogła ocenić to co miałaś na plecach. Fugata oprócz tego, że zrobiła Ci skrzydła, to jeszcze nadała im podobny charakter, co wtedy, gdy użyłaś swojej ulepszonej wersji na niebie. Przynajmniej tak, jak to zapamiętała. Tatuaż był fenomenalny, nawet jeżeli miał tylko jedno pióro.
- Druga sprawa. W osadzie jest Osanen. Przynajmniej z tego co wiemy. W związku z tym wszystkie przechodzimy w stan zwiększonego ryzyka. Wiemy, że będą teraz prowokacje. Nie chcemy, żeby to, co wspólnymi siłami zostało wywalczone, zostało zaprzepaszczone. Teraz wszystko w rękach liderów. Każda prowokacja może zakończyć się przybyciem bijuu i zabiciem masy istnień. Nie możemy do tego dopuścić. W związku z tym, zawsze jakaś Siostra Nocy będzie miała dyżur w Siedzibie. Oprócz tego, w nocy jedna zostaje na warcie. - nikt się nie odzywał, obserwując w milczeniu Shirę. - Kolejna sprawa. Haruka nie zostaje nigdy sama. Fugato, proszę byś była z Haruką do czasu pojawienia się rozmów. Z jakiegoś powodu, upatrzyli sobie ją na cel. Dopóki sama nie będzie w stanie się obronić, to nie powinna zostawać sama.
- Tak jest. - Fugata skinęła głową. - Akurat to się pokrywa z moimi planami, bo czeka ją jeszcze masa treningu.
- Doskonale. Teraz kolejna sprawa - koledzy i koleżanki Kaminari. - Shira skierowała się w stronę Kaminari. - Wiem, że to trochę niewygodne, ale... Osanen to nie Wasz problem w zupełności. Ja to rozumiem. Dlatego pozwólcie proszę, by do czasu negocjacji, przynajmniej jedna z Nas z Wami była. Obojetnie która, możecie sobie wybrać. - przelotnie łypnęła w kierunku Zaku i Yadasu. - Chodzi o to, żeby zawsze był świadek. Nie wiemy co mu chodzi po głowie, tak więc... wiem, że umiecie się obronić. Ale to nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby nie walczyć, przynajmniej nim nie rozpoczną się rozmowy.
Nagle ręka Moshiego poszybowała w górę. Jak na lekcji. Miał pytanie.
- Słucham?
- Mi to nie przeszkadza w ogóle, ale... czy Pani Kagada się nie zdenerwuje, że nas yyy... no... szpiegujecie trochę?
Shira zrobiła pistolet z palców i strzeliła w jego stronę.
- Doskonałe pytanie! Dlatego tutaj potrzeba trochę... dobrej współpracy! Nie odrazu szpiegujecie, tylko integrujecie, tak? Wymieniamy się poglądami, trochę tradycjami, nawet można powiedzieć, że wspólnie trenujemy, tak? - powiedziała. - A gdyby było coś naprawdę nie tak, to...
I wtedy drzwi do Siedziby otworzyły się. Stanęła w nich Kagada, która była umorusana jeszcze bardziej niż wcześniej, lecz w teraz jeszcze do tego cała mokra. Zrobiła kilka kroków, nanosząc błota, po czym Hisamida do niej wstała.
- Hej, pół dnia tu zamiatałam! - krzyknęła w jej kierunku.
I wtedy zrobił się trochę pat, bo Kagada napompowała się słysząc, jak ktoś ma czelność jej coś powiedzieć... ale jeżeli chodzi o porządki, to Hisamida też nie odpuszczała.
- Nie gap się na mnie, tylko zdejmij buty jak wszyscy i załóż kapcie! Co, niewyraźnie mówię? - zapytała.
Kagada ostentacyjnie zrzuciła swoje buty tak, by jednocześnie ochlapać jak najwięcej cudzych butów dookoła, ale też wzięła jakieś kapcie i ruszyła przed siebie. Popatrzyła przelotnie na wszystkich, po czym zatrzymała się przy Shirze. Odwróciła się do niej.
- Pogoniłaś go już czy nie? - zapytała mrużąc brwi.
- Jeszcze nie.
- Jak jutro wstanę i go zobaczę, to go zapierdolę na miejscu. - powiedziała, po czym odwróciła się i rozejrzała po wszystkich. Szczególnie po Siostrach Nocy, ale najdłuższe spojrzenie puściła Hisamidzie i Wabie. - Posłuchać mnie cymbały uważnie. Powtórzę to ostatni, kurwa, raz. TOLERUJĘ tylko i wyłącznie WASZĄ obecność. Jeżeli jeszcze raz, jeszcze jeden jebany raz, zobaczę tutaj kogoś innego niż baba ze skrzydłami na jebanych plecach, albo któryś z przygłupów co siedzą w tym pokoju, to OBIECUJĘ Wam na wszystko, że wyrwę mu łeb i nabiję na pal przed tym domem. - odwróciła się do Shiry. - Twoje gówno, to Ty sprzątaj. Bo jak nie, to Ci pomogę. Suko.
Minęła Shirę, po czym ruszyła w kierunku... zbrojowni. Stanęła w drzwiach.
- To mój pokój. Jak mnie który przygłup obudzi przed świtem, to jego łeb będzie obok tego chuja co się kręci po osadzie. - powiedziała, po czym weszła na schody i ostentacyjnie trzasnęła drzwiami.
Gdy tylko zamknęła drzwi, Liderka Sióstr Nocy jej pomachała na dowidzenia.
- Nazywam się Shira! - krzyknęła za nią.
Haruka doskonale wiedziała, że Shira była bardzo dobra w prowokowanie takie typowe pod jakąś zadymę. Dla własnej rozrywki. Była w to świetna, jeżeli chodzi o podjudzanie Nagome, jednak jak widać, szło jej też dobrze z innymi osobnikami.
- W DUPIE MAM JAK SIĘ NAZYWASZ, SUKO! - gdzieś tam z dołu Kagada jej odkrzyknęła. Czyli jednak słyszała, co ona mówi.
Shira klasnęła w dłonie.
- Dobra, czas do spanka. Dziękuję wszystkim za dzisiejszy dzień. - Shira ukłoniła się wszystkim.
- Ja chyba będę spać w szpitalu. - powiedziała Muwara. - Masa ludzi... - zaczęła. - ... nie było tu dawno żadnego medyka. Chcę im pomóc. Masa ludzi ma różnego rodzaju choroby, które mogę poleczyć. Przyjdę na swoją wartę oczywiście.
- Pojebało Cię laska? Wezmę za Ciebie zmianę. Lecz se ile tam chcesz nie? Shira sama mówiła, że mamy robić na bum cyk cyk wszystko by nas lubili, a Tobie to chyba najlepiej idzie. Zresztą, mnie i tak nosi, że bym komuś pizdę obiła tak fest, to się porozciągam przy okazji.
Muwara skinęła głową do Niyomi.
- Dzięki, jesteś kochana.
- Za suczitę Nagome też mogę wziąć. Niech se pokima nasza czarnoserdusza lejde. Po ile godzin? Po dwie?
Shira skinęła głową.
- Po dwie. Weź w takim razie pierwsza, potem się wymienię z Tobą.
- Nie no, stara, za Ciebie też wezmę. Mogę tu całą nockę przekoczować.
- Ja cię zmienię. - przerwała Fugata. - Nie możesz sama całej nocy tu siedzieć.
- Ale we mnie tu nie wyjeżdżaj z gadką, co siorka? Dam radę, poza tym zara będę czwarte pióro, to poprzeczka się podnosi, nie? Wiesz o co chodzi. W sumie to bym zawalczyła z Tobą o siódme.
Nagle Sanda wstała.
- Ej, my... ja też pomogę. Sama mówiłaś, że mamy być w parach, tak? Więc ja też chcę pomóc.
- No i ja! Co ja pizdryk jestem jak wąski Anzou? Ja to biorę nawet poczwórną zmianę, większą niż ta koleżanka co wygląda na super wysportowaną. - uśmiechnął się zadziornie, po czym Niyomi zrobiła krok w jego stronę.
- Tak?! To ja biorę pięć zmian, a nawet sześć!
- A ja w takim razie dziesięć! Nie będę spać kilka dni!
Ich dziecinna kłótnia mogła sprawić, że na twarzach odruchowo pojawił się uśmiech. Niyomi konta Moshi. Czyżby nowa para miała wykiełkować na Waszych oczach? Cokolwiek się działo, kłótnia została przerwana przez krzyk. Albo raczej echo.
- ZAMKNĄĆ MORDY BO WAM ZARAZ POMOGĘ! - z dołu chyba Kagada próbowała usnąć, lecz... no niektórzy jej nie pomagali.
Waba podniosła się i klasnęła w dłonie.
- Oto, co następuje. Ja, Niyomi i Urasano weźmiemy po 3 godzinne warty. Nie brałysmy udziału w walkach, więc dla nas nie zrobi to różnicy. Reszta ma odpoczywać. Muwaro, możesz jak najbardziej iść i czynić dobro, tak jak masz w zwyczaju. Jesteś zwolniona z nocnych dyżurów. Nawet oni nie są tak głupi, by podnieśc akurat na Ciebie rękę. Reszta, w szczególności Ci co byli operowani, mają odpoczywać. - Waba odwróciła się do Shiry. - I trening dopiero po obiedzie. Musicie odpocząć. Parę godzin Was nie zbawi.
Shira skinęła głową.
- Postanowione! A więc... dobranoc wszystkim. - powiedziała Shira uśmiechając się ciepło, lecz nagle jej twarz przybrała straszny wyraz... po czym... zerwała się na nogi, otworzyła z impetem drzwi do piwnicy i wydarła się najgłośniej jak potrafiła. - DOBRANOC SIOSTRO KAGADO, ŻYCZĘ CI UDANYCH SNÓW I ŻEBY CI SIĘ PRZYŚNIŁY TRENINGI SIŁOWE NA PLAŻY! BUZIACZKI PA! - po czym zajebała drzwiami z hukiem i w dwóch susach uciekła na górę, zostawiając Was na pewne pożarcie Kagady, gdy ta zdenerowana wyskoczy by złapać zapewne pierwszą osobę, która nawinie jej się w zasięgu.
Shira Kujaku - klik
Hisamida Kujaku - klik
Waba Kujaku - klik
Fugata Kujaku - Klik
Nagome Kujaku - klik
Muwara Kujaku - klik
Niyomi Kujaku - klik
Urasano Kujaku - klik
Yadasu Kujaku - klik
Gzik - klik
Osanen Kujaku - klik
Kagada Kaminari - klik
Yai Kaminari - klik
Sanda Kaminari - klik
Moshi Kaminari - klik
Zaku Kaminari - klik
1 x
- Anzou
- Posty: 1127
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Nie można było tracić czasu, w środku Osady, nie do końca wiadomo gdzie był przeciwnik. Ktoś, kto chciał zachwiać tym, co udało się zbudować w ostatnich kilku dniach. Otwarty konflikt nie wchodził w rachubę, na pewno nie w tym momencie, to ryzyko, którego ani klan Pawia, ani Kaminari nie mogą zaakceptować. Brak Sandy i Moshiego zaniepokoił Anzou, Zaku i Hisamidę, którzy czym prędzej udali się na poszukiwania. Pod samą siedzibą Anzou dostrzegł Shirę, Harukę i Fugatę, wygląda na to, że ceremonia całkowicie się zakończyła, a Haruka stała się oficjalnie Siostrą Nocy. Nie było jednak czasu na pogaduszki. Poszukiwanym przez Kagadę na całe szczęście nie okazał się Gzik, tylko jakiś inny gość, który umówił się z Haruką na jakieś spotkanie. Anzou za bardzo nie interesowały wewnętrzne gierki w klanie Kujaku. Jego zmartwieniem byli cywile, dobro klanu Kaminari i brak eskalacji konfliktu oraz oczywiście - odnalezienie Sandy i Moshiego, którzy na całe szczęście dali się usłyszeć, a potem jak nigdy nic pojawili się obok. Moshi szedł za nią i ją przepraszał. To była całkiem komiczna scena, która idealnie pasowała do tego, jaki był Moshi. Anzou uśmiechnął się odczuwając jednocześnie ulgę, jakby wielki kamień z serca spadł i rozluźnił jego ciało.
- Jak dobrze Was widzieć... Nawet nie wiecie jak bardzo...
Powiedział pod nosem Anzou i wszedł wraz z pozostałymi do środka. Nie dbał o to, kto go usłyszy, ale cieszył się, że ekipa jest w komplecie, cała i zdrowa. Przynajmniej na razie. W samym środku było chaotycznie, natężenie ludzi było spore, każdy rozmawiał, dywagował. Nastolatek nie czuł się dobrze aż w tak dużym gronie, preferował raczej nieco mniejsze towarzystwo wśród zaufanych sobie ludzi, owszem, na chwilę obecną względnie ufał Siostrom, ale ich liczba... była przytłaczająca. Zwłaszcza, jeżeli wziąć pod uwagę fakt, że jeszcze nie dawno wszyscy skakali sobie do gardeł. Yadasu i Zaku ewidentnie mieli się ku sobie i widać było gołym okiem, że spędzanie czasu razem im służy. Shira, Seininka klanu Kujaku, potężna istota, która ramię w ramię walczyła z Kagadą przeciwko Ogoniastej Bestii nagle klasnęła w dłonie, przez co zwróciła uwagę Władcy Piorunów jak i pozostałych w pomieszczeniu. Oficjalne gratulacje Haruce, a potem... ta mniej przyjemna część. W Osadzie dalej był niejaki Osanen, ktoś, kto zamierza prowokować i mącić. Nastolatek nie lubi takich ludzi, którzy mącą i są śliscy, natomiast nie miał też 100% pewności, że to, co mówi Shira jest prawdą. Kaminari nie mogą jej wierzyć całkowicie, nawet jeśli jej dotychczasowe działania budują jej autentyczność. Już niejednokrotnie Anzou się przekonał, że zbędne zaufanie może finalnie doprowadzić do akcji pod tytułem: partyzant.
- Otwarta walka nie wchodzi w grę, poruszenie Ogoniastej Bestii to wyrok dla ludzi, ucierpią cywile. Nie możemy dopuścić do tego, że będziemy walczyć, zarówno pomiędzy sobą jak i z tym... Osanenem.
Powiedział Anzou komentując słowa Shiry. Pozwolił sobie na to, ponieważ był z klanu Kaminari, to był też ich interes i czuł potrzebę podkreślenia tego. Władca Piorunów nie miał najmniejszego problemu, aby poruszać się wraz z Siostrami Nocy. To było nawet dobre rozwiązanie pod kątem potencjalnej kontroli, patrzenia im na ręce. Jeżeli była możliwość wyboru, to mógł być on tylko jeden. Los już ich raz powiązał. Nastolatek spojrzał na Harukę i Fugatę.
- Jeżeli to możliwe - chciałbym spędzić ten czas z Wami, Haruko i Fugato. To będzie dla mnie zaszczyt.
Powiedział Anzou spokojnym głosem stojąc wyprostowany. Liczył, że spotka się to z aprobatą. Wtedy Moshi wypalił z pytaniem, które chodziło po głowie Anzou, ale jeszcze nie zdążył go zadać, ponieważ czekał na lepszy... moment. Moshi ma w zwyczaju się nie bawić w oficjalne etykiety, co w tym przypadku okazało się też jego zaletą. Kagada tu trzyma władzę. To ona tu rządzi, nie można pozwolić, aby była niezadowolona. Wymiana poglądów, te sprawy - to wszystko brzmi na papierze dobrze, a faktycznie - nie ma pewności jak Siostry Nocy będą się zachowywać i jak te poglądy wymieniać. I wtedy pojawiła się ona. Królowa przedstawienia. Ta, która etykiety nie posiada. Ta, która mówi co czuje, robi co chce i myśli po fakcie. Kagada. Bestia z Atarashi. Anzou uśmiechnął się pod nosem. Jej obecność podniosła go nieco na duchu. Od razu, w swoim stylu przeszła do ofensywy i dopytała Shirę, czy pozbyła się problemu. Miała poniekąd racje, wewnętrzne gry klanu Kujaku nie powinny interesować w żadnym stopniu Anzou i reszty Kaminarich. To był ich problem, ale Kaminari jakoś w to byli wplątani, nie przez to, że walczyli z Siostrami, ale przez to, że wszyscy oczekiwali na rozpoczęcie oficjalnych negocjacji. Do tego ostrzeżenie bestii. Przecież gdyby nie to, pewnie już dawno ten cały Osanen byłby martwy. Kagada ruszyła do siebie jasno oznajmiając, że idzie spać. Niech odpoczywa, jej energia może się przydać w odpowiednim momencie. Wtedy w pokoju dyskusja rozpoczęła się na dobre, wymiany kto będzie trzymać wartę, jak długo, chaos był przeogromny. Finałem tej dyskusji było to, że Siostry będą trzymać wartę i się zmieniać, te, które nie walczyły. Anzou podszedł na chwilę do Moshiego.
- Moshi, Ty przygłupia parówo, jeszcze raz mnie nazwiesz patyczakiem, to przebije Ci odbyt Reberu. Mam nadzieję, że się rozumiemy.
Anzou puścił mu oczko, ale brzmiał poważnie. Interpretacje tego pozostawił samemu Moshiemu, ponieważ udał się w kierunku Haruki i Fugaty. To jego potencjalne towarzyszki - o ile go zaakceptują w poruszaniu się do momentu negocjacji.
- Haruko, jeszcze raz gratuluje. Jak tatuaż? Chyba... było to dość bolesne. Jak rysunek Gzika? Podobał Ci się? Strasznie dziwna sprawa z nim, pojawia się i znika, ale to nie o niego chodziło Kagadzie. Znasz go?
Anzou zapytał bezpośrednio i oczekiwał odpowiedzi. Nie miał pojęcia czy Haruka go zna, może Fugata go kojarzy... a może... to faktycznie jakiś duch, który robi sobie figle z Władcy Piorunów. Mimo to, Anzou jeszcze zapewne trochę pogawędzi z Siostrami, zanim finalnie uda się ku krainie snów.
- Jak dobrze Was widzieć... Nawet nie wiecie jak bardzo...
Powiedział pod nosem Anzou i wszedł wraz z pozostałymi do środka. Nie dbał o to, kto go usłyszy, ale cieszył się, że ekipa jest w komplecie, cała i zdrowa. Przynajmniej na razie. W samym środku było chaotycznie, natężenie ludzi było spore, każdy rozmawiał, dywagował. Nastolatek nie czuł się dobrze aż w tak dużym gronie, preferował raczej nieco mniejsze towarzystwo wśród zaufanych sobie ludzi, owszem, na chwilę obecną względnie ufał Siostrom, ale ich liczba... była przytłaczająca. Zwłaszcza, jeżeli wziąć pod uwagę fakt, że jeszcze nie dawno wszyscy skakali sobie do gardeł. Yadasu i Zaku ewidentnie mieli się ku sobie i widać było gołym okiem, że spędzanie czasu razem im służy. Shira, Seininka klanu Kujaku, potężna istota, która ramię w ramię walczyła z Kagadą przeciwko Ogoniastej Bestii nagle klasnęła w dłonie, przez co zwróciła uwagę Władcy Piorunów jak i pozostałych w pomieszczeniu. Oficjalne gratulacje Haruce, a potem... ta mniej przyjemna część. W Osadzie dalej był niejaki Osanen, ktoś, kto zamierza prowokować i mącić. Nastolatek nie lubi takich ludzi, którzy mącą i są śliscy, natomiast nie miał też 100% pewności, że to, co mówi Shira jest prawdą. Kaminari nie mogą jej wierzyć całkowicie, nawet jeśli jej dotychczasowe działania budują jej autentyczność. Już niejednokrotnie Anzou się przekonał, że zbędne zaufanie może finalnie doprowadzić do akcji pod tytułem: partyzant.
- Otwarta walka nie wchodzi w grę, poruszenie Ogoniastej Bestii to wyrok dla ludzi, ucierpią cywile. Nie możemy dopuścić do tego, że będziemy walczyć, zarówno pomiędzy sobą jak i z tym... Osanenem.
Powiedział Anzou komentując słowa Shiry. Pozwolił sobie na to, ponieważ był z klanu Kaminari, to był też ich interes i czuł potrzebę podkreślenia tego. Władca Piorunów nie miał najmniejszego problemu, aby poruszać się wraz z Siostrami Nocy. To było nawet dobre rozwiązanie pod kątem potencjalnej kontroli, patrzenia im na ręce. Jeżeli była możliwość wyboru, to mógł być on tylko jeden. Los już ich raz powiązał. Nastolatek spojrzał na Harukę i Fugatę.
- Jeżeli to możliwe - chciałbym spędzić ten czas z Wami, Haruko i Fugato. To będzie dla mnie zaszczyt.
Powiedział Anzou spokojnym głosem stojąc wyprostowany. Liczył, że spotka się to z aprobatą. Wtedy Moshi wypalił z pytaniem, które chodziło po głowie Anzou, ale jeszcze nie zdążył go zadać, ponieważ czekał na lepszy... moment. Moshi ma w zwyczaju się nie bawić w oficjalne etykiety, co w tym przypadku okazało się też jego zaletą. Kagada tu trzyma władzę. To ona tu rządzi, nie można pozwolić, aby była niezadowolona. Wymiana poglądów, te sprawy - to wszystko brzmi na papierze dobrze, a faktycznie - nie ma pewności jak Siostry Nocy będą się zachowywać i jak te poglądy wymieniać. I wtedy pojawiła się ona. Królowa przedstawienia. Ta, która etykiety nie posiada. Ta, która mówi co czuje, robi co chce i myśli po fakcie. Kagada. Bestia z Atarashi. Anzou uśmiechnął się pod nosem. Jej obecność podniosła go nieco na duchu. Od razu, w swoim stylu przeszła do ofensywy i dopytała Shirę, czy pozbyła się problemu. Miała poniekąd racje, wewnętrzne gry klanu Kujaku nie powinny interesować w żadnym stopniu Anzou i reszty Kaminarich. To był ich problem, ale Kaminari jakoś w to byli wplątani, nie przez to, że walczyli z Siostrami, ale przez to, że wszyscy oczekiwali na rozpoczęcie oficjalnych negocjacji. Do tego ostrzeżenie bestii. Przecież gdyby nie to, pewnie już dawno ten cały Osanen byłby martwy. Kagada ruszyła do siebie jasno oznajmiając, że idzie spać. Niech odpoczywa, jej energia może się przydać w odpowiednim momencie. Wtedy w pokoju dyskusja rozpoczęła się na dobre, wymiany kto będzie trzymać wartę, jak długo, chaos był przeogromny. Finałem tej dyskusji było to, że Siostry będą trzymać wartę i się zmieniać, te, które nie walczyły. Anzou podszedł na chwilę do Moshiego.
- Moshi, Ty przygłupia parówo, jeszcze raz mnie nazwiesz patyczakiem, to przebije Ci odbyt Reberu. Mam nadzieję, że się rozumiemy.
Anzou puścił mu oczko, ale brzmiał poważnie. Interpretacje tego pozostawił samemu Moshiemu, ponieważ udał się w kierunku Haruki i Fugaty. To jego potencjalne towarzyszki - o ile go zaakceptują w poruszaniu się do momentu negocjacji.
- Haruko, jeszcze raz gratuluje. Jak tatuaż? Chyba... było to dość bolesne. Jak rysunek Gzika? Podobał Ci się? Strasznie dziwna sprawa z nim, pojawia się i znika, ale to nie o niego chodziło Kagadzie. Znasz go?
Anzou zapytał bezpośrednio i oczekiwał odpowiedzi. Nie miał pojęcia czy Haruka go zna, może Fugata go kojarzy... a może... to faktycznie jakiś duch, który robi sobie figle z Władcy Piorunów. Mimo to, Anzou jeszcze zapewne trochę pogawędzi z Siostrami, zanim finalnie uda się ku krainie snów.
0 x

- Kujaku Haruka
- Posty: 599
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Haruka mogła przewidzieć, że podzielenie się swoimi... przygodami z Shirą może być ryzykownym pomysłem, ale co zrobić. Widać ona też czasami najpierw mówiła, a dopiero potem myślała. Westchnęła, czerwieniąc się nieco, kiedy wyszły z siedziby.
- No... tak. Tylko, że dowiedziałam się o tym, że ten drugi też jest aktywny... no, starczy powiedzieć, że trochę późno. - przetarła twarz dłonią, nie wierząc, że komuś o tym opowiada. Do tej pory tylko jej kuzynka była świadoma tej historii... no i oczywiście tamten chłopak. Czy raczej oba chłopaki. - Musiałam ich dość ostro zwymyślać najpierw i prawie wtedy sobie poszłam, ale jakoś... nie wiem, byłam ciekawa, noooo, co poradzę? W każdym razie było trochę dziwnie, ale... ale też przyjemnie. Serio. W sumie... polecam. To zdecydowanie... inne doświadczenie. Nie wiem, czy mogłabym tak na stałe, ale w ramach... przygody, czemu nie? -
Na sugestię Fugaty uśmiechnęła się i... dopiero teraz do niej dotarło, że jej mentorka akurat w tej kwestii... miała chyba mniejsze doświadczenie. Przynajmniej w tej jednej kwestii.
- Potem parę razy też trenowaliśmy normalnie, ale wtedy zdecydowanie jeszcze nie umiałam latać i nawet chyba nie przypuszczałam, że będę. Raczej trenowaliśmy podstawy, on próbował się przebić przez moją obronę ogonami, ja trzymać go na dystans. Chociaż jeszcze z... no, z jakieś sześć czy siedem razy skończyło się podobnie. Potem go... ich... przenieśli do innego oddziału, ja zresztą też się chciałam skupić raczej na treningach... no i się rozeszło. Nie wiem nawet, czy przeżył Wielką Bitwę. -
Zamyśliła się na moment, czując przelotne uczucie nostalgii. Miała wrażenie, jakby tamto życie było... w zupełnie innej erze. Trochę tak zresztą było, patrząc na to, jak daleko ona i jej klan przeszli, żeby być w tym miejscu, co teraz. Z rozmyślań wytrąciła ją uwaga, że może zaklepała sobie Anzou. Roześmiała się.
- Jak już zacznie się estetycznie ubierać, to może coś z niego będzie. Ale nie zaklepuję go sobie, na razie muszę martwić się treningami i tym, żeby przeżyć najbliższe tygodnie, patrząc po aktywnościach Królów. Jeśli jednak Fugata-senpai chciałaby kilka porad, to oczywiście mogę się podzielić. - wyszczerzyła do mentorki zęby, pozwalając sobie przez krótki moment naśladować wyraz twarzy Shiry, nim wróciła do swojej zwyczajowej, stonowanej raczej postawy.
Zresztą, dotarły już do ich tymczasowego domu, gdzie nastąpiła szybka wymiana niezbyt dobrych wiadomości oraz niemal zwołano ekipę poszukiwawczą, kiedy Sanda i Moshi wrócili jakby nigdy nic, zupełnie nieświadomi tego, że być może byli w którymś momencie zagrożeni. Moshi zdecydowanie nie radził sobie ze swoją najnowszą misją w postaci przeprosin. Przez moment zastanawiała się, jak to skomentować, ale... poddała się. Zamknęła usta, podążając za Shirą do środka.
Skłoniła się z wdzięcznością Shirze, kiedy ta pogratulowała jej jeszcze raz oficjalnego dołączenia do Sióstr. Plecy dalej ją bolały, ale... nie przeszkadzało jej to zbytnio. Wytrzyma, chociażby po to, żeby nie dawać Nagome amunicji do kpin. Była też bardzo zadowolona z tego, jak doskonały tatuaż wyszedł Fugacie i po oglądnięciu go w lustrze, wyściskała ją instynktownie, dopiero po paru sekundach przypominając sobie, że robi jej dokładnie to samo, co Shira.
Następnie przyszło do bardziej poważnych i praktycznych ustaleń. Było jej trochę wstyd, że trzeba jej tak bardzo pilnować, ale wiedziała też, że dopóki naprawdę poważnie nie przysiądzie to ćwiczeń - zapewne nie miała szans z żadnym z Króli Musana, niezależnie od tego nawet, jakie dokładnie mieli umiejętności. Gorszą myślą było to, że nawet jeśli jej nie zabiją, to może jakoś zdołają wykorzystać do swoich planów. Planów, o których nie miały pojęcia, ale niemal na pewno było to coś, co zaszkodzi Siostrom, Kaminari, albo obu stronom naraz.
Dlatego kiedy do siedziby wparowała Kagada, umorusana błotem i oświadczyła, że jeśli Shira tego nie zrobi, to sama zabija Osanena, jakaś część Haruki nawet się ucieszyła z tej perspektywy. Szkoda, że wtedy Musan pewnie zdołałby wykorzystać to na swoją korzyść i sprowokować kolejne walki. Ciekawe tylko, czy... czy dałby sobie radę z Bijuu? Czy dbał o potencjalne straty? Nie miała pojęcia.
Mimo wszystko jednak, wymiana zdań między Kagadą a Shirą wywołała mimowolnie uśmiech na jej twarzy, aż musiała delikatnie zasłonić twarz dłonią. Szkoda, że nie miała wachlarza. Będzie musiała pomyśleć o zakupieniu takiego. Tym bardziej, że kiedy przyszło do ustalania wart okazało się, że... że obie grupy zaskakująco dobrze między sobą grają. Prawie, jakby znały się od lat. Nie wyobrażała sobie podobnej swobody zachowania przy którymkolwiek z Króli, a tutaj... z czego to wynikało? Czyżby z tego, że tak naprawdę żadna ze stron nie walczyła z nienawiści wobec drugiej, lecz z poczucia powinności? Z chęci obrony swoich, a nie z chęci dopieczenia tym drugim? Tak jej się wydawało. Może dzięki temu też tak dobrze się rozumieli, mimo tak niedługiego czasu - sprawdzili się w boju, a jednocześnie zrozumieli, że nikt nie chce walki kontynuować. Przynajmniej spośród osób, które były w tym miejscu.
Kiedy Anzou zgłosił się na ochotnika, żeby wspólnie z nią i Fugatą trzymać straż, spojrzała w pierwszej kolejności na mentorkę.
- Umm... Dla mnie to nie problem? No i to dość oczywiste, że też chcę trzymać straż. -
Zaraz jednak z dołu dobiegł krzyk seinin Kaminari, a jeśli cokolwiek zdążyła się o niej dowiedzieć - to na pewno tego, że dość poważnie podchodziła do swoich gróźb i prawdopodobnie była już u kresu wytrzymałości. Tym bardziej przyklasnęła w myślach Wabi i jej decyzyjności, chociaż jeśli dobrze zrozumiała - to reszta z nich miała w takim razie odpoczywać. Jeśli tak będzie, to chętnie z tej opcji skorzysta. Czuła się zmęczona i miała wrażenie, że musi odzyskać energię przed jutrzejszym dniem. Zwłaszcza, jeśli ostatecznie dojdzie do spotkania.
Tymczasem Anzou już zdążył podejść, jednak proponując wspólną wartę.
- Tak, trochę bolało, ale... - zaczęła odpowiadać, kiedy jej oczy padły na Shirę.
I na wyraz jej twarzy.
Może nie urodziła żadnego dziecka, ale pewne instynkty matczyne zdążyła już w sobie wykształcić i w jakiś sposób czuła to, co nastąpi, jeszcze nim Shira postawiła pierwszy krok. Wyciągnęła dłoń z przerażeniem na twarzy w jej stronę, ale zorientowała się, że nie zdąży. Zamknęła palce i opuściła rękę, patrząc na Fugatę i Anzou.
- Na górę. -
I błyskawicznie podążyła za Shirą, nie mając zamiaru być w pomieszczeniu, kiedy druga seinin pojawi się w drzwiach.
0 x
- Nizan
- Posty: 116
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 94#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Ostateczne Starcie
Ścieżka Przeznaczenia - Anzou i Haruka
Gdy Haruka podchwyciła temat na temat miłosnych podbojów i zaczęła opowiadać o jakichś aktywnościach drugiego bliźniaka, a potem metaforach na temat obrony ogonem i trzymania na dystans, z głowy Fugaty zaczęło dosłownie parować. Jeżeli ktokolwiek mógł się krępować najbardziej na świecie, to była to właśnie Fugata.
Shirze jednak było w to graj. Dziewczyna przyłożyła dłoń do usta i w oczach pojawiły się ognie. W dzisiejszych warunkach, powiedziałaby pewnie "slay girl", ale że były to inne czasy, to pokiwała głową.
- No to powiem Ci, że tego się nie spodziewałam. - spojrzała na Fugatę. - Myślałam, że ja byłam dość odważna, a tutaj taka heca. - ponownie zrobiła wyszczerz w kierunku Haruki. - To już nawet nie Fugacie, ale mi też możesz udzielić tych rad. Akurat w tym temacie, zawsze warto się rozwijać. Nie Fugatka?
Samurajka była jednak purporowo-czarna, więc nic nie komentowała na ten moment.
- Jesteś ładna to zakładam, że nie miałaś problemu w poszukiwaniu partnerów, ale teraz z skrzydłami na plecach to zobaczysz. - Shira skrzywiła się. - Akurat wbrew pozorom, to straszny utrudniacz. Faceci się nas boją i trudno znaleźć takiego, który nie boi się zgadać inaczej niż Siostra-sama, czy Siostra-dono.
No i Fugata nie wytrzymała. Widziałaś w jej oczach coś na styl dużej złości.
- Dość. Właśnie zapracowałaś sobie na dodatkowe obciążenie na treningu jutro. - powiedziała Fugata w Twoim kierunku. - Skoro tak dobrze idzie Ci obrona między nogami... - dziewczyna przejęzyczyła się i chyba to jeszcze bardziej ją zdenerwowało, bo Shira parsknęła śmiechem. - ... w sensie ogonami, to jutro pójdę na całość.
Fugata odwróciła się jeszcze do Shiry.
- A Ty jej nie podpuszczaj więcej na takie tematy w mojej obecności.
- Ja? Gdzie? W życiu. - powiedziała, unosząc ręce w geście obronnym. Fugata żachnęła się i odwróciła, a gdy tylko nie patrzyła, Shira momentalnie puściła Ci oczko.
Dalej był już etap samej przemowy Shiry i ustaleń Sióstr Nocy z członkami ekipy Kagady. Oczywiście, przy okazji tego wszystkiego pojawienie się Kagady i wymiana zdań z Liderką Sióstr częściowo uspokoiło wszystkich. Shira miała w zwyczaju tworzyć różnego rodzaju koperkowe aferki byle tylko coś się działo i nad wyraz doskonale jej szło z Kagadą. Druga seinin chyba też w jakiś sposób respektowała Shirę, bo na ten moment jej nie uderzyła ani nic. Co więcej, zdecydowała się przyjść do Siedziby Kujanari i nawet tam się przespać. Coś się ewidentnie działo pomiędzy Kagadą i Shirą.
Gdy nastąpiło łączenie w pary, na sali powstał zgiełk. Oczywiście nikt nie śmiał powiedzieć Kagadzie, że ktoś ma z nią chodzić, więc Siostry ustaliły, że najlepiej będzie, jak to Shira weźmie pod opiekę Kagadę. O dziwo, żadna nie protestowała.
Dalej Anzou powiedział, że chciałby być w parze z Fugatą i Haruką. Haruka odezwała się, że dla niej to nie problem, a Fugata popatrzyła przez chwilę na Anzou, po czym delikatnie skinęła głową.
- W porządku. - powiedziała, po czym spojrzała na Harukę. - Jutro będziecie trenować w parze. - dodała.
Porobiły się następujące pary: Niyomi oczywiście była w parze z Moshim i już słyszeliście, jak umówili się na sprawdzian umiejętności. Niyomi oprócz tego, że była dobrą kumpelą, to była bardzo "aktywna" jeżeli chodzi o jakieś sportowo/sparingowe tematy. Jako jedyna też oficjalnie nie bała się powiedzieć przy wszystkich, że chce zawalczyć z Fugatą o siódme pióro. Na te słowa, Fugata odwróciła głowę w jej kierunku i patrzyła się, czy Niyomi nie żartuje. A ta ewidentnie nie żartowała.
Fugata odwróciła głowę w kierunku Shiry, a ta uniosła dłonie w geście obronnym.
- Czemu miałabym nie zgodzić się na honorowy sparing o miejsce w oddziale? - zapytała, po czym Fugata skinęła głową i odwróciła się do Niyomi.
- W porządku. Przyjmuję wyzwanie. - powiedziała z znajomą dla siebie neutralnością. Niyomi oczy odrazu się rozpromieniły. Doskoczyła do Fugaty i wyciągnęla rękę w jej stronę.
- Ale się jaram. Dam z siebie wszystko.
- Jesteś młodsza to możesz wybrać sobie zasady i broń. - powiedziała Fugata, na co Niyomi otworzyła usta. Dziewczyna chwilę patrzyła na Fugatę.
- Ale żeś mi teraz powiedziała... co, na chakramy to chujowo nie? - zapytała Niyomi.
- Ja mogę mieć chakram, a Ty swoją broń. - powiedziała spokojnie Fugata.
- Nie no, pojebało. Czemu mnie obrażasz, hę? - Niyomi naburmuszyła się. - Twoje najlepsze na moje najlepsze. Wiem, że mnie zlejesz, ale chcę spróbować. Nawet byś mi chakramem wlała pewnie. Ale mam to w dupie. Jak jest okazja do zawalczenia o pióro, to biorę w ciemno. - powiedziała. - A o pióro po Tobie Fugata też mogę zawalczyć? Shira?
- Możesz.
- Ja jebie ale faza. Ale nie do pierwszej krwi, tylko do odklepania.
- Jak chcesz.
- Super. Kiedy?
- Jak pozbędziemy się problemu króla w osadzie. - przerwała tę wymianę Hisamida.
Niyomi skinęła głową.
- Jutro go dopadnę jak jastrząb gołębia. - powiedziała Niyomi, a za jej plecami wyrósł Moshi.
- Ja też chcę zawalczyć o pióro. - powiedział dumnie chłopak.
Jego stwierdzenie było tak... groteskowe, cała sytuacja była tak kuriozalna, że momentalnie miał na sobie wzrok wszystkich. Dosłownie wszystkich. Nie wiadomo, czy chodziło mu o to, by zrobić na złość Niyomi, czy po prostu... był Moshim? Wzruszył ramionami.
- No co? Będę pierwszym męskim towarzyszem Sióstr Nocy. Też chcę mieć pióro. Na pamiątkę. - powiedział, totalnie mając gdzieś wszelką etykietę. On chciał być kumplem Sióstr Nocy i tyle.
- Wyklucz....
- Świetny pomysł! Jak wygrasz jeden na jednego z Niyomi, zrobię Ci dziarkę małego pióra na barku jako zaprzyjaźnionego członka oddziału. Pasuje Ci taki układ? - powiedziała Shira.
To już nie tylko Moshi, ale wszyscy mieli dosłownie otwarte usta, po tym co usłyszeli. Moshi jednak nagle zasalutował.
- Tak jest Pani Shiro. Ślubuję, ze wklepię tej dziewczynie bez problemu.
Nie spodobało się to Niyomi, ktora doskoczyła do niego.
- Taaa? Co zrobisz? To dawaj teraz na szybkie solo. - i już miała do niego wyskoczyć z łapami, ale Sanda złapała Moshiego za kołnierz i odciągnęła, zaś Niyomi została przechwycona przez Hisamidę, która zrobiła to samo.
Mimo, że rywalizowali ze sobą, nie była to rywalizacja podsycona nienawiścią. Na ten widok, uśmiech cisnął się sam na usta. Jednak czy Shira nie działała... zbyt pochopnie? Tatuaż pióra dla mężczyzny... i to jeszcze z innego klanu? Jako przyjaciel Sióstr Nocy?
Wszystkie Siostry pomyślały o tym samym. Shira zamierzała wypłacić niesamowicie wielkiego liścia Musanowi i jego ludziom. I to jeszcze w białych rękawiczkach. Liderka Sióstr Nocy była nieprzewidywalna i... jej demoniczna strona knucia też.
Dalej kolejną parą była Sanda i Muwara. Sanda zaoferowała się, że pomoże jej trochę w szpitalu, na co medyczka chętnie przystała. Sama Sanda powiedziała, że chętnie poduczyłaby się iryojutsu, a Muwara zgodnie z prawdą odparła, że nie ma z tym zupełnie problemu, by jej pokazać kilka technik.
Zaku z Yadasu połączyli się... w sumie to byli połączeni od zawsze, więc ten problem odszedł. W ten sposób porobiły się pary na kolejne dni.
Anzou w międzyczasie nazwał Moshiego parówą, ale chłopak był rozgrzany po Niyomi, więc jakaś taka zaczepka podziałała na niego idealnie.
- To dawaj na rękę chudy! Kto wygra, to zabiera Harukę do siebie do zespołu! Kto będzie miał więcej Sióstr Nocy na koniec ten wygrywa! - Moshi ewidentnie miał inne poczucie rywalizacji. Chyba udzielała mu się obecność Niyomi, bo zachowywał się tak, jak zachowuje się młody łepek, który chce popisać się w towarzystwie przed dziewczyną, która mu się podoba. Co zawsze jest uciążliwe dla dosłownie każdego innego.
Niyomi prychnęła.
Ostatnią rzeczą było sprowokowanie Kagady przez Shirę i ucieczka na górę. Odrazu jak to się zadziało, Sanda, Moshi, Zaku wystrzelili za Shirą, wiedząc, co jest grane. Haruka też była z pierwszej lepszej łapanki, więc zawinęła się zaraz za nimi, zabierając za sobą Anzou i Fugatę - która ruszyła raczej z obowiązku tego, by się wyspać, niż strachu przed Kagadą. Potem reszta Sióstr Nocy, a na dole została tylko Niyomi, która miała mieć pierwsza wartę. Dziewczyna zgodnie z przewidywaniami, zaczęła robić sobie rozgrzewkę i chyba miała faktycznie się porozciągać.
Kagada nie wyszła jednak ze swojej nory. Najwyżej prowokacja Shiry była za słaba, albo tamta już spała. W każdym razie wszyscy byli zmęczeni i jak tylko położyli się na plecach, to zasypiali. No, prawie wszyscy.
Nagome tak głośno chrapała, że Urasano co chwilę wstawała, by przestawić piąte pióro Sióstr Nocy i by ta przestała chrapać, ale nie szło. Wkońcu wzięła poduszkę i powiedziała, ze idzie spać na dół do Niyomi.
Kaminari i Siostry Nocy usnęły.
...
I nagle usłyszeliście krzyk i dźwięk przewracanego... przewracanych mebli? Jakby była jakaś walka. Dźwięki i hałasy dochodziły z dołu. Jeszcze było ciemno, ale zaczynało się już przejaśniać.
- MAM GO CHUJA! - wydarła się Niyomi. - GLEBA, RUSZ SIĘ A WYRWĘ CI JAJA!
Shira Kujaku - klik
Hisamida Kujaku - klik
Waba Kujaku - klik
Fugata Kujaku - Klik
Nagome Kujaku - klik
Muwara Kujaku - klik
Niyomi Kujaku - klik
Urasano Kujaku - klik
Yadasu Kujaku - klik
Gzik - klik
Osanen Kujaku - klik
Kagada Kaminari - klik
Yai Kaminari - klik
Sanda Kaminari - klik
Moshi Kaminari - klik
Zaku Kaminari - klik
0 x
- Anzou
- Posty: 1127
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Wielkie planowanie trwało w najlepsze. Ludzie parowali się, tworzyli jakieś specyficzne podgrupki, które były chyba wypadkową różnych preferencji, zarówno tych związanych z charakterem, jak i pewnie również wyglądem - tak jak w przypadku chociażby Moshiego czy Zaku. Ta dwójka nie próżnowała, ale ich sposób 'uwodzenia' był zdecydowanie inny, gołym okiem było widać różnicę w klasie pomiędzy tymi dwoma zawodnikami. Zaku robił wszystko z rozwagą, umiarem i odpowiednim balansem, a Moshi... jak to Moshi - chaotycznie, ale w tym chyba też była metoda, ponieważ w oddziale Sióstr Nocy jedna z dziewczyn zachowywała się podobnie. Dużo energii, specyficzne słowa. Żeńska wersja Moshiego. Anzou z zadowoleniem przyjął fakt, że będzie mógł spędzić czas z Haruką i Fugatą. Z tymi dwiema kobietami łączyła go już pewnego rodzaju relacja, nie było to uczucie, natomiast ich losy splątały się w jakiś dziwny sposób. Nie było to typowe, ponieważ nie na codzień walczy się na śmierć i życie, by potem razem walczyć o przetrwanie, a potem... jakoś funkcjonować bez względnych komplikacji. Kaminari miał z Fugatą nierozwiązane rachunki, ich starcie nie wyłoniło nikogo wygranego, kobieta cały czas zachowywała się podobnie jak na polu bitwy, zachowywała pewien dystans i w miarę trzeźwy i zdrowy ogląd na to, co dzieje się tutaj. Taki spokój i wyważenie to coś, czego potrzebuje Władca Piorunów. Trening w parze. Ciekawe co na myśli ma Fugata. Anzou i Haruka kontra ona? Nastolatek delikatnie uniósł brew.
- O ile do treningu dojdzie. Jak mam być szczery, bardzo nie podoba mi się ta sytuacja, z tymi... Królami.
Chłopak musiał to powiedzieć, bo takie były fakty. Dalsze rozmowy były jeszcze bardziej kuriozalne i nietypowe! Moshi stwierdził, że sprawdzi się z jedną z Sióstr, ponieważ też chce mieć pióro. Kurwa, co on pierdoli? Anzou zacisnął delikatnie pięść, ponieważ widział, że sytuacja jakby wymyka się delikatnie spod kontroli. Wspólna egzystencja to jest jedno, ale nadal - to był nasz niedawny wróg, kto wie, czy nie będzie dalej, pomimo całej sympatii i braku sensu tej wojny - może odrobina profesjonalizmu, chłodnego podejścia, przynajmniej do momentu oficjalnego rozejmu - nie zaszkodzi. Władca Piorunów w głębi serca liczył, że w ten sposób chce się zbliżyć i zdobyć wdzięki jednej z kobiet. Siostry Nocy okazuje się wcale nie musiały stosować siły. Wystarczyło dobrze wyglądać, pachnieć i... urok gotowy.
- Moshi, pamiętaj Cie z jakiego klanu jesteś. Pomyśl, co powiedziałaby Kagada słysząc to co mówisz. Pióro? W dupe by Ci je wsadziła. Kurwa.
Anzou powiedział to tylko do Moshiego i w ten sposób zakończył temat. Nie chciał być sztywniakiem w ekipie, ale niektóre zachowania jego towarzyszy wołały o pomstę do... Kagady. Nawet nie do nieba. Po prostu do Kagady. Shira w międzyczasie dokonała swojej intrygi, ale finalnie nie udało się jej sprowokować Kagady. Na całe szczęście, kobieta wykazała się rozsądkiem, co ucieszyło nastolatka. Anzou też udał się wyżej i cel był prosty: odpocząć. Tak pozornie niewiele może czasami przynieść tak ogromne efekty. Anzou w końcu zasnął, był tak zmęczony, że nie przeszkadzało mu chrapanie, ani nic innego. Nie miał pojęcia ile spał, ale jego ciało się regenerowało, zdobywało cenne zasoby energii, które mogą się okazać kluczowe w najbliższych dniach. Armie są coraz bliżej. Musan. Chino. Co tu się będzie działo? Sen jednak został przerwany. Charakterystyczne wywracanie mebli i głos jednej z Sióstr zbudził nie tylko Anzou, ale i resztę. Kogoś złapała? Co się dzieje? Anzou wzdrygnął wyprostowany.
- Co jest?
Zapytał rozglądając się dookoła. Wątpił, że gdzieś na dole szarpie się Siostra Nocy z Osanenem. Opcje zatem były dwie: Gzik ponownie wparował, albo... Moshi postanowił coś zrobić? Ciężko stwierdzić, Anzou ruszy na dół za kimś. Podziękuje za możliwość gonienia na dół jako pierwszy. Skoro Siostra Nocy kogoś złapała, to... raczej nie dochodzi do walki na śmierć i życie, co można sądzić po tym, że jeszcze wszyscy tutaj żyją. Zgodnie z zasadą Stop Partyzantom - nastolatek pójdzie za kimś.
- O ile do treningu dojdzie. Jak mam być szczery, bardzo nie podoba mi się ta sytuacja, z tymi... Królami.
Chłopak musiał to powiedzieć, bo takie były fakty. Dalsze rozmowy były jeszcze bardziej kuriozalne i nietypowe! Moshi stwierdził, że sprawdzi się z jedną z Sióstr, ponieważ też chce mieć pióro. Kurwa, co on pierdoli? Anzou zacisnął delikatnie pięść, ponieważ widział, że sytuacja jakby wymyka się delikatnie spod kontroli. Wspólna egzystencja to jest jedno, ale nadal - to był nasz niedawny wróg, kto wie, czy nie będzie dalej, pomimo całej sympatii i braku sensu tej wojny - może odrobina profesjonalizmu, chłodnego podejścia, przynajmniej do momentu oficjalnego rozejmu - nie zaszkodzi. Władca Piorunów w głębi serca liczył, że w ten sposób chce się zbliżyć i zdobyć wdzięki jednej z kobiet. Siostry Nocy okazuje się wcale nie musiały stosować siły. Wystarczyło dobrze wyglądać, pachnieć i... urok gotowy.
- Moshi, pamiętaj Cie z jakiego klanu jesteś. Pomyśl, co powiedziałaby Kagada słysząc to co mówisz. Pióro? W dupe by Ci je wsadziła. Kurwa.
Anzou powiedział to tylko do Moshiego i w ten sposób zakończył temat. Nie chciał być sztywniakiem w ekipie, ale niektóre zachowania jego towarzyszy wołały o pomstę do... Kagady. Nawet nie do nieba. Po prostu do Kagady. Shira w międzyczasie dokonała swojej intrygi, ale finalnie nie udało się jej sprowokować Kagady. Na całe szczęście, kobieta wykazała się rozsądkiem, co ucieszyło nastolatka. Anzou też udał się wyżej i cel był prosty: odpocząć. Tak pozornie niewiele może czasami przynieść tak ogromne efekty. Anzou w końcu zasnął, był tak zmęczony, że nie przeszkadzało mu chrapanie, ani nic innego. Nie miał pojęcia ile spał, ale jego ciało się regenerowało, zdobywało cenne zasoby energii, które mogą się okazać kluczowe w najbliższych dniach. Armie są coraz bliżej. Musan. Chino. Co tu się będzie działo? Sen jednak został przerwany. Charakterystyczne wywracanie mebli i głos jednej z Sióstr zbudził nie tylko Anzou, ale i resztę. Kogoś złapała? Co się dzieje? Anzou wzdrygnął wyprostowany.
- Co jest?
Zapytał rozglądając się dookoła. Wątpił, że gdzieś na dole szarpie się Siostra Nocy z Osanenem. Opcje zatem były dwie: Gzik ponownie wparował, albo... Moshi postanowił coś zrobić? Ciężko stwierdzić, Anzou ruszy na dół za kimś. Podziękuje za możliwość gonienia na dół jako pierwszy. Skoro Siostra Nocy kogoś złapała, to... raczej nie dochodzi do walki na śmierć i życie, co można sądzić po tym, że jeszcze wszyscy tutaj żyją. Zgodnie z zasadą Stop Partyzantom - nastolatek pójdzie za kimś.
0 x

- Kujaku Haruka
- Posty: 599
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Kiedy jeszcze zmierzały do siedziby i okazało się, że jej wspominki wraz z historią Shiry i jej charakterem obruszyły Fugatę, wiedziała, że balansuje na granicy. Kiedy jednak jej mentorka dodatkowo się przejęzyczyła, Haruka lekko zatoczyła się ze śmiechu, wpadając niemal na Shirę i przytrzymując się niej lekko, żeby nie upaść. Dopiero po paru sekundach się uspokoiła i otarła łzy śmiechu, które pojawiły się w kąciku jej oka.
- Oczy... oczywiście, Fugata-senpai. Postaram się bronić dłużej niż kilka sekund. - wydusiła z siebie wreszcie, jednocześnie zerkając z uśmiechem na Shirę. Wiedziała, że jutro pewnie pożałuje na treningu, ale ostatecznie... musiała się uczyć i pracować nad szybkością reakcji, prawda?
Potem okazało się, że jej mentorka wyraziła zgodę na "zaadoptowanie" Anzou jako ich Kaminari, co więcej - uznała, że będą razem trenować. Haruka zerknęła wtedy z ciekawością na Kamanari. Przeżył walkę z jej mentorką, co oznaczało, że musiał być... całkiem silny. Zastanawiała się, jak jej w takim razie pójdzie przeciwko chłopakowi? Zmiecie ją od razu, czy może jednak jej ogony i porady Fugaty jeszcze w Kinoko na coś się zdadzą?
Jutro się przekona.
To, co obserwowała z równym zaciekawieniem, to umawianie się Niyomi i Fugaty na pojedynek. To, że Niyomi nie chciała dobierać broni pod siebie, ale raczej walczyć na pełnię możliwości drugiej Siostry spotkało się z jej uznaniem. Nawet nie spodziewała się, że mogą być inne zasady - chyba, że była to inicjatywa honorowej Fugaty. Nie podobał jej się tylko pomysł pojedynku dokładnie w tym momencie, kiedy zbliżał się Musan - tutaj jednak zadziałał na szczęście rozsądek Hisamidy, która ostudziła nieco zapał Niyomi.
A potem Moshi wypalił, że też chce zawalczyć o pióro.
Podobnie jak reszta Sióstr, spojrzała natychmiast na niego pewnie takim samym wzrokiem, jakby nagle powiedział, że tak naprawdę jest z klanu Soma i z jego ramienia wyrosła głowa jego bliźniaka. Kiedy wszystkie Siostry na niego spojrzały, pewnie wyglądało to jak stado sów obserwujące mysz, która stwierdziła, że też chce latać.
Ku jej zaskoczeniu jednak... Shira wyraziła zgodę. Oczywiście nie było szans, żeby został Sios... Bratem Nocy, ale najwyraźniej Shira nie miała problemu, żeby uhonorować go w inny sposób. Zaraz dotarło do niej jednak, że w ten sposób prawdopodobnie wyśle sygnał Musanowi i jego ludziom. Bardzo nieprzyjemny sygnał, co... Haruce się podobało. W jakiś sposób żaden z dwóch poznanych przez nią Królów nie wzbudził jej sympatii, a Kaminari - tak.
Potem jeszcze Moshi wyparował z propozycją siłowania się na rękę, gdzie nagrodą miała być najwyraźniej ona sama. Instynktownie zbliżyła dłoń do twarzy i przetarła ją, po czym pokręciła z politowaniem głową. Trochę przypominało jej to zachowania młodych chłopaków, którzy chcieli się popisać przed nią i Musano, kiedy jeszcze szły razem z resztą Wielkiej Migracji na Kotei. To samo stroszenie piórek i prężenie muskułów. Jak widać... rzeczywiście nie różniło ich aż tak dużo od tych z Kontynentu.
Potem przyszło wreszcie do spania. Haruka położyła się, zmęczona i niemal natychmiast odpłynęła ku gwieździstej krainie Nesaku, kami Gwiazd. Z szybowania pod nimi wybudził ją dopiero krzyk Niyomi oraz szamotanie się na dole.
Wstała, patrząc po reszcie - w pierwszej kolejności na swoją mentorkę - i chwytając swój sprzęt, czy też to co z tego sprzętu zostało, ruszyła na dół, gotowa do pomocy Niyomi.
0 x
- Nizan
- Posty: 116
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 94#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Ostateczne Starcie
Ścieżka Przeznaczenia - Anzou i Haruka
Pomysł tatuażu nie spodobał się Anzou. Odrazu powiedział swoje zdanie Moshiemu, na co on jedynie wzruszył ramionami.
- Ważniejsze jest kto wygra sparing, a nie sam tatuaż. Poza tym, przyznaj, że zazdrościsz mi po prostu pomysłu. - odparł.
Gdy wszystkich przebudził hałas, niemalże jednocześnie zerwali się na nogi zarówno Kaminari, jak i Siostry Nocy. Oprócz Nagome, bo ta spała jak zabita i chrapała niemiłosiernie.
Pierwsza była Yadasu, która spała najbliżej schodów. Dziewczyna zerwała się na nogi i nawet nie zakładając nic, w samej bieliźnie zeskoczyła na dół. Haruka zaczęła zbierać swój sprzęt, ale za Yadasu poleciała odrazu Shira, Fugata i Hisamida. Waba powolnie zaczęła się ubierać, nie wykonując pośpiesznych ruchów.
U Kaminari było inaczej - pierwszy zerwał się Moshi, który niemalże skoczył z 2 piętra na parter przez schody, za nim Sanda, Zaku i dopiero na końcu Anzou.
Gdy wszyscy zbiegli na dół, zobaczyli... jak Niyomi szarpie się z napastnikiem, ale raczej go już zupełnie obezwładniła. Siedziała na nim, wykręcając mu rękę za plecami i trzymając kunai przy gardle.
- JEDEN KRZYWY RUCH I JESTEŚ TRUP! - wydarła się, jeszcze bardziej wykręcając mu rękę.
- AŁA TO BOLI! PUŚĆ MNIE! - krzyknął nikt inny jak... Yai.
Chłopak próbował wyrwać się, ale nie miał szans ze znacznie silniejszą Niyomi. Gdy wszyscy zobaczyli ten obrazek, to głęboko westchnęli.
- MORDA PSIE MUSANA!
- NIE JESTEM ŻADNYM PSEM MUSANA!
- WIDZIAŁAM, JAK PRÓBUJESZ SIĘ WŁAMAĆ! MAJSTROWAŁEŚ PRZY DRZWIACH!
Shira zrobiła kilka kroków do przodu.
- Puść go Niyomi, to chłopak Kaminarich. - powiedziała mieszanką zaspanego i zmęczonego głosu. - Świetna robota, złapałaś włamywacza.
Niyomi była w szoku, ale odsunęła kunai z gardła Yaia, jednak nadal go jeszcze trzymała.
- To ty nie jesteś od Musana?
- A WYGLĄDAM JAKBYM MIAŁ RÓŻOWY OGONEK Z CHAKRY? ZŁAŹ!
- To czemu majstrowałeś przy zamku?!
- ŻEBY WEJŚĆ CICHO! NIE CHCIAŁEM POBUDZIĆ WSZYSTKICH!
Niyomi zrobiła zamyśloną minę, po czym wstała i uwolniła chłopaka. Yai podniósł się i otrzepał, po czym wystawił palucha w jej kierunku.
- Tak się wita... ludzi co wracają po ciężkiej podróży? - zapytał zdenerwowany chłopak.
- Było się nie skradać. - odparła.
Wszystkie Siostry Nocy odetchnęły i ruszyły z powrotem spać. Na dół dopiero zeszła Waba, która skinęła głowa do Niyomi.
- Idź teraz Ty odpocznij. Ja posiedzę. - powiedziała, niosąc jakieś księgi ze sobą. - Mam trochę dokumentów do pouzupełniania.
Yai widząc swoją ekipę podszedł do nich i skinął głową.
- Nasze wojska już tu są. W sensie pod miastem. Chino jest z nimi. - powiedział uśmiechnięty. - Ale... nie jest w najlepszym humorze.
Shira Kujaku - klik
Hisamida Kujaku - klik
Waba Kujaku - klik
Fugata Kujaku - Klik
Nagome Kujaku - klik
Muwara Kujaku - klik
Niyomi Kujaku - klik
Urasano Kujaku - klik
Yadasu Kujaku - klik
Gzik - klik
Osanen Kujaku - klik
Kagada Kaminari - klik
Yai Kaminari - klik
Sanda Kaminari - klik
Moshi Kaminari - klik
Zaku Kaminari - klik
0 x
- Anzou
- Posty: 1127
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Po pewnym czasie spokoju, który ostatnio towarzyszył Władcy Piorunów pojawiło się kolejne zagrożenie. Musan i jego świta. O tym człowieku Anzou nie wiedział zbyt wiele, był z klanu, więc pewnie też potrafił latać, używać tego ogona z Chakry, ale skoro rywalizował z Shirą - jego poziom zapewne jej odpowiadał, a co gorsza - przewyższał. Właśnie teraz, on i jego ludzie coś kombinowali, chcieli namieszać, manipulowali. Przez to - wszyscy musieli pozostawać w maksymalnym skupieniu i unikać zbędnych prowokacji. Sen nie trwał długo, ale dobre i to. Każda minuta poświęcona na regeneracje jest istotna. Hałas jednak zbudził wszystkich, a Anzou... ruszył na dól, ale z doświadczenia - nie pierwszy. Jak ktoś miał przyjąć jakieś uderzenie, to nie on. Szybko jednak okazało się, że włamywaczem nie jest ani Gzik, ani też żaden człowiek od Musana. Władca Piorunów automatycznie rozpoznał tego człowieka.
- To Yai. Nasz człowiek.
Skomentował szybko Anzou potwierdzając słowa innych, chciał, aby jego towarzysz jak najszybciej się oswobodził i poczuł lepiej. Niyomi wykazała się czujnością, przez co udowodniła swoje umiejętności. Kaminari zanotował tą informację, chociaż z drugiej strony, Yai sam wybitnym wojownikiem nie był. Raczej myślał, nie walczył.
- Mimo wszystko, dobra robota, czujność pierwsza klasa.
Anzou się delikatnie uśmiechnął. Nastolatek skierował wzrok na Yai'a, który teraz był już wolny i co gorsza, powiedział, że Chino nie jest w humorze. Anzou przełknął ślinę. Nie było dobrze, ponieważ niedość, że musi uważać na Kagadę, Siostry nocy, Musana, to teraz do tej układanki dochodzi Chino. Tak wiele wulkanów, które mogą wybuchnąć w jednym miejscu. Niebieskooki podszedł w kierunku Yaia.
- Chodź na górę, pogadamy sobie trochę.
Powiedział Anzou do towarzysza i ruszył na górę, kolejna Siostra Nocy miała zająć się wartowaniem, więc Anzou miał chwilę na rozmowę, a potem potencjalnie na dalszy sen. Po dotarciu nieco wyżej, Anzou przysiadł w jakimś w miarę ustronnym miejscu o ile to możliwe z Yaiem.
- Opowiadaj. Zapewne wiele masz do opowiedzenia. Jak nastroje?
Anzou był głodny wiedzy. Nie czuł się komfortowo nie wiedząc, co takiego się dzieje. Musiał ustalić to w trybie natychmiastowym. Inaczej - nie będzie w stanie odpowiednio reagować i planować swoich działań. Wkrótce zaważy się los Kaminari i klanu Kujaku. Władca Piorunów głęboko wierzył w stagnacje konfliktu i jakiś nowy, w miarę pokojowy rozdział. Jego klan posiadał wielu innych wrogów, a chłopak z wielką przyjemnością skieruje swoje działania w kierunku prawdziwych potworów, tych, którzy wyglądają jak węże. Tych, którzy zranili go w trakcie bitwy na Murze.
- To Yai. Nasz człowiek.
Skomentował szybko Anzou potwierdzając słowa innych, chciał, aby jego towarzysz jak najszybciej się oswobodził i poczuł lepiej. Niyomi wykazała się czujnością, przez co udowodniła swoje umiejętności. Kaminari zanotował tą informację, chociaż z drugiej strony, Yai sam wybitnym wojownikiem nie był. Raczej myślał, nie walczył.
- Mimo wszystko, dobra robota, czujność pierwsza klasa.
Anzou się delikatnie uśmiechnął. Nastolatek skierował wzrok na Yai'a, który teraz był już wolny i co gorsza, powiedział, że Chino nie jest w humorze. Anzou przełknął ślinę. Nie było dobrze, ponieważ niedość, że musi uważać na Kagadę, Siostry nocy, Musana, to teraz do tej układanki dochodzi Chino. Tak wiele wulkanów, które mogą wybuchnąć w jednym miejscu. Niebieskooki podszedł w kierunku Yaia.
- Chodź na górę, pogadamy sobie trochę.
Powiedział Anzou do towarzysza i ruszył na górę, kolejna Siostra Nocy miała zająć się wartowaniem, więc Anzou miał chwilę na rozmowę, a potem potencjalnie na dalszy sen. Po dotarciu nieco wyżej, Anzou przysiadł w jakimś w miarę ustronnym miejscu o ile to możliwe z Yaiem.
- Opowiadaj. Zapewne wiele masz do opowiedzenia. Jak nastroje?
Anzou był głodny wiedzy. Nie czuł się komfortowo nie wiedząc, co takiego się dzieje. Musiał ustalić to w trybie natychmiastowym. Inaczej - nie będzie w stanie odpowiednio reagować i planować swoich działań. Wkrótce zaważy się los Kaminari i klanu Kujaku. Władca Piorunów głęboko wierzył w stagnacje konfliktu i jakiś nowy, w miarę pokojowy rozdział. Jego klan posiadał wielu innych wrogów, a chłopak z wielką przyjemnością skieruje swoje działania w kierunku prawdziwych potworów, tych, którzy wyglądają jak węże. Tych, którzy zranili go w trakcie bitwy na Murze.
0 x

- Kujaku Haruka
- Posty: 599
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 21
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Po dotarciu na dół, szybko się okazało, że... schwytaną osobą bynajmniej nie jest ani jeden z Króli, ani nawet Gzik - chociaż ten ostatni chyba... po prostu by się pojawił w środku, być może z kolejnym rysunkiem dla nich. Zamiast tego, był to Yai, którego Yadasu wzięła za Króla Musana... co w sumie nieco zdziwiło Harukę. Sądziła, że pozostałe Siostry wszystkie znają każdego z Królów i raczej nie będą miały problemów z rozpoznaniem ich.
Okazało się być inaczej.
Była gotowa interweniować, jednak nie było takiej potrzeby. Shira wraz z Anzou szybko potwierdzili, że jest to ktoś zaufany. W każdym razie, na tyle zaufany, na ile reszta Kaminari. Pomachała mu na powitanie, lekko wychylając się zza reszty Sióstr. Kiedy już został wyswobodzony z uścisku Niyomi, podeszła do Siostry, trącając ją lekko łokciem w bok.
- Dobra akcja. Ale wydajesz się trochę niepocieszona, że to nie człowiek Musana. Liczyłaś na bitkę? - uśmiechnęła się lekko do niej, pomagając jej wstać.
Potem ruszyła wraz z resztą na górę, posyłając jeszcze nieco dłuższe spojrzenie Wabie, która najwyraźniej zamierzała przy okazji pracować. Zastanawiała się, czy to dobry, czy zły sposób na trzymanie warty. I czy tak naprawdę ktokolwiek od Musana ryzykowałby wejście tutaj, do siedziby, kiedy miałby przeciwko sobie tak wiele osób.
Ciekawe było też, że Kagada się nie obudziła. Chyba, że po prostu... usłyszała, że to Yai i uznała, że nie trzeba się fatygować na górę? Całkiem możliwe.
Podążyła z powrotem na górę, ziewając i kładąc się z powrotem na posłaniu. Jeśli było niedaleko posłania Anzou, mimo wszystko zaczęła słuchać z zaciekawieniem wiadomości, jakie przyniósł Yai. Jeżeli Kaminari byli na miejscu, podobnie jak Osanen... to znaczy, że rozstrzygnięcie konfliktu musiało być w zasadzie tuż za rogiem.
0 x
- Nizan
- Posty: 116
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 94#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Północno - wschodnie wybrzeże
Ostateczne Starcie
Ścieżka Przeznaczenia - Anzou i Haruka
Pojawienie się Yaia sprawiło, że wszyscy odetchnęli. Teraz Kaminari rzeczywiście byli w komplecie. Yai był ciągle naburmuszony na Niyomi, która potraktowała go dość ostro, ale nikt jeszcze nie zdążył przekazać Yaiowi zasad, jakie obowiązują. Yai wyruszył w drogę dobry tydzień temu, a przez ten czas zdążyło wiele się wydarzyć. W tym pojawienie się Osanena, który nie próżnował i próbował w jakikolwiek sposób zamieszać garem wojennym.
Anzou pochwalił Niyomi jeżeli chodzi o czujność, co trochę zdziwiło Yaia, ale nie komentował tego.
- Luz w dupie, ma farta że z odruchu mu wit nie połamałam, bo się wiercił niemiłosiernie. - powiedziała z typowym dla siebie spokojem. Yai rzucił jej wymowne spojrzenie, na co ona wzruszyła ramionami. - Nie peniaj byniu, Muwara by Cię poskładała, wiesz o co chodzi.
Sposób rozmowy Niyomi w jakimś dziwnym slangu sprawiał, że Yai mało co rozumiał, co mówi. Po prostu westchnął i odwrócił się do Anzou.
- Chodźcie, powiem Wam co i jak. - powiedział i wszyscy Kaminari udali się na górę. Niektóre z Sióstr Nocy obserwowały jak ludzie odchodzą na górne piętro i... finalnie żadna nie zareagowała, ale przekaz był prosty.
"My Wam mówimy wszystko, albo prawie wszystko, a wy idziecie rozmawiać z dala.". Nie mniej, skoro Shira nie zatrzymywała ich, to reszta dziewczyn też nie chciała interweniować. W sumie najbardziej bezpośrednia w takich sytuacjach była Nagome, a ona akurat spała, więc zapewne się im trochę fartnęło.
Przy okazji Haruka podeszła do Niyomi i nie miała za bardzo jak pomóc jej wstać, ale położyła dłoń na jej ramieniu w celu pocieszenia.
- Ty no miałam przeczucie, że coś będą kombinować, to dlatego nie budziłam Waby. No i jak tylko usłyszałam, że ktoś się skrada, to dałam mu wejść do środka i wtedy dopiero pacyfikacja. Bo tak to jakbym wystrzeliła na zewnątrz, to by chujek mi zaczął zwiewać i musiałabym go ganiać. A tak w ciasnym pomieszczeniu to na miękko. - zdała relację Niyomi. - Ale luzik Siorka, trafi mi się jeszcze. Tylko niech Shira da znak sygnał, że mam zielone światło, to jade z nimi do spodu.
No i tutaj Haruka miała kolejną potwierdzoną informację. To co mówiła wcześniej Fugata. Niyomi dwa razy nie musiała mieć mówione, że może w kogoś wjechać. Temperament miała zdecydowanie inny niż Nagome, chociaż dostrzec można było parę podobieństw.
Wszyscy udali się potem na górę, poza Wabą, która przyniosła stertę papierów, zaparzyła sobie herbaty, założyła okulary i zaczęła coś wypełniać na dole.
Z kolei Yai, Moshi, Sanda, Zaku i Anzou usiedli na ostatnim piętrze w kółku. Wreszcie, mogli poczuć się jak za starych czasów. Ekipa była w komplecie.
- Ale się porobiło. - powiedział Yai cicho. - Zaku, twoja twarz. Rzeczywiście udało się... no, no wiesz.
Zaku skinął głowa.
- Najlepsze jest to, że nawet o to nie prosiłem. Pani Muwara... sama z siebie to zrobiła. - powiedział i cicho westchnął. - Ja już się pogubiłem w tym wszystkim. Ale im więcej... rozmawiam z nimi, to tym mniej chce się z nimi bić. Gdyby teraz kazali nam wznowić walki to... - Zaku opuścił wzrok. - Nie wiem czy bym umiał być... no wiecie, tak samo zdeterminowany.
Sanda szturchnęła Zaku.
- Jesteśmy wojownikami klanu. Zrobimy tak, jak postanowi klan. - powiedziała. - Niezależnie od decyzji.
Zaku uniósł wzrok.
- Czyli co, mam nie mieć swojego rozumu? Mam iść ślepo za poleceniami? Jak mi powiedzą, że mam zabić osadę cywilów, to też mam to zrobić? Bo mi klan tak mówi? - odparł Zaku. - Nie wszystko jest tak czarno białe, Sanda.
- Wiem, kurwa. Wiem, Zaku. - dziewczyna zacisnęła pięść. - Też tego nie... nie chcę. Ale co mam zrobić? Podlegamy Pani Kagadzie i jak nam powie, to tak zrobimy.
- Właśnie? Jak Pani Kagada?
Yai zapytał, bo znowu - nie wiedział, jaka jest sytuacja.
- Wróciła. W nocy była ceremonia Haruki, to też na nią przyszła. Dziś zapowiedziała, że się posramy na treningu, więc jest dobrze. Dała nawet prezent tej... dziewczynie.
Zapadła na chwilę cisza, na którą Yai skinął głową.
- To... dziwne.
- No nie? - Sanda nachyliła się do grupy. - Ona chyba lubi tę...tą... całą liderkę. Dziwnie się zachowuje w jej obecności.
- Nie pożarła jej w nocy, więc nie jest źle.
- Ale nadal nie rozwiązuje to naszego problemu. - powiedział. - Co jak dadzą nam znak do ataku? Będziemy... i będziemy musieli wrócić do walk?
- Wtedy pojawi się bestia, prawda? - zapytał Moshi, na co wszyscy skinęli głowami.
- Dobra, nie ma co gdybać. Musimy uwierzyć w Panią Kagadę. Ona wie co robi, prawda? - zapytała Sanda. - Dobra Yai, opowiadaj co tam się odjebało w zasadzie.
Chłopak głęboko westchnął.
- Pojawienie się bestii to istotnie największy problem. Chino-sama jak tylko dowiedziała się o tym, że Pani Kagada jest ciężko ranna, to chciała sama tutaj przybiec. Mamy szczęście, że jej matka jeszcze pełni rolę jednego z doradców i powstrzymała ją od tego. - powiedział. - W każdym razie, Chino zebrała prawie wszystkie wojska, które stacjonowały w stolicy i przybyła tutaj odrazu. Jest... zła. Na wszystko. Najbardziej chyba na to, że sama nie mogła wziąć udziału w walkach, bo... - spojrzał na Anzou. - ... straciła nogę i oko na wojnie przez Ciebie. - powiedział. - Gdyby nie to, mogłaby tu być i nas wesprzeć. Tak przynajmniej mówiła. - odchylił się. - Ale szczerze, to nie wiem jak ona chce negocjować, jak ona przyszła tu z nastawieniem na walkę. I to widać. Jedyna nadzieja, że Pani Kagada jakoś... jakoś to ogarnie, bo jak nie, to znowu pojawi się bestia i... i wszyscy ucierpią.
- Chino i Kagada to przyjaciółki z dzieciństwa, napewno zrobią tak, żeby było dobrze.
- Właśnie. A dobrze będzie, jak się wyśpimy przed treningiem. Bo jak mam się posrać, to przynajmniej chcę to zrobić wypoczęty.
- Prześpijmy się. Ja jestem wycieńczony, też muszę odpocząć, bo biegłem tutaj ile sił w nogach.
- Właśnie. W osadzie pojawił się jakiś... Król? Trzeci król? Coś takiego. - zaczęła Sanda. - Jakiś członek Kujaku. Oni tam mają rozłam czy coś i Siostry Nocy są eee.... te dobre, a tamci są źli. No i z tego co wiem, druga część Kujaku też nie chce z nami sojuszu i chcą wznowienia walk. Mają prowokować czy coś. W związku z tym, Pani Shira chce, byśmy chodzili z nimi w parach. No, to jutro dobrze, żebyś sam nie chodził, bo jak Cię zaatakują to... to wiesz.
- Dam sobie radę. Muszę koniecznie porozmawiać z Haruką. Wtedy na wojnie zaczęła opowiadać mi o demonach czy coś. - zmrużył wzrok. - Muszę poznać cała prawdę.
- To jutro. Chodźcie spać. Jutro mamy cały dzień.
Mimo, że drużyna Kaminari rozmawiała bardzo cicho, nie wiedzieli, że Shira wszystko słyszała. Dziewczyna udawała, że śpi, jednak jej wyczulona percepcja pozwoliła na to, by wiedziała, o czym rozmawiali Kaminari.
Wszystkich chyba obudził zapach gotujących się potraw. Zarówno Siostry Nocy jak i Kaminari mogli zejść na dół i... być lekko w szoku tym co zobaczyli.
Stół był zastawiony. Niyomi chodziła i dokładała potraw, a jej garnki kończyły się gotować. Wszyscy zaczęli się schodzić i zajmować miejsca. Niektóre z Sióstr były zaspane, ale najbardziej w szoku byli chyba Kaminari, że cokolwiek się dzieje, to dla nich też było miejsce. Waba siedziała z boku przy stoliku z masą papierów, które porządkowała. Miała wyjęte liczydło, jednak póki co z niego nie korzystała. Nie przejmowała się raczej tym, co się dzieje.
- Powitać. Wstawać wszyscy, bo śniadanie gotowe. Zdrowo, pożywnie. Żeby była dziś siła na treningi. Widziałam, co żarliście pod moją nieobecność to idzie się wyhuśtać. - powiedziała krótko, wskazując dłonią na to co było na stole. - Asa-gohan na dziś. Ryż jako podstawa, do tego zupa miso. Mamy trochę ryb jako lekki posiłek dodatkowy i do tego kiszonki wraz z jajkami. Do popicia herbata. - pokazywała na wszystko co było zastawione. - Siadać i żreć, bo kto nie żre, ten nie ma siły potem. - dziewczyna poruszła się... bardzo sprawnie. Widać, że umiała dobrze gotować. - Dziś ciężki dzień. Mamy trening z Shirą, a potem muszę znaleźć tego kundla w osadzie i go pogonić. A jak starczy czasu, to walka z Fugatą o pióro.
Shira zeszła na dół w dłuższej koszuli i czapce z kocimi uszkami.
- Ohayo wszystkim... Niyomi zrobiłaś śniadanie dla wszystkich? Przecież dopiero co z warty schodziłaś.
- Luz w dupie matka, takie to od ręki. - powiedziała. - Wyglądacie na wychudzone, zmęczone, a ja się nie dziwie. Żrecie gówno i tak jest. Dlatego muszę o Was znowu zadbać. Źle mówię?
- Bardzo dobrze mówisz. - powiedziała Hisamida, również pojawiając się w pokoju. - Wkońcu ktoś pomoże mi w obowiązkach, o których widzę reszta zapomina.
- No nie? Wszystko tip top glancyś.
Na dole pojawiły się kolejno: Fugata, która skinęła głową w geście powitania, Urasano która była chyba najbardziej zaspana ze wszystkich, a na końcu Yadasu. Ta wyglądała akurat na wypoczetą. Brakowało Nagome i Muwary.
Z kolei oddział Kaminari był cały oprócz Kagady.
- A szuczita Nagome nie wstanie? Powinna zeżreć. - powiedziała Niyomi do Sióstr, które zaczęły zajmować miejsca przy stole.
- Nie. Wstanie pewnie dopiero jutro. - odparła Fugata. - I to w najlepszym wypadku.
- Niech odpoczywa jak najdłużej, to wkońcu przestanie chrapać może, bo nie da się spać. Zresztą, Wabo, czemu mnie nie obudziłaś na zmianę warty? - zapytała Urasano, zajmując miejsce.
- Zasiedziałam się w papierach. Zresztą, nie było potrzeby. Wypoczywaj. - odparła Waba, zupełnie nie przejęta tym, że przejęła wartę po Urasano. - Shiro, koszty wojenne się nie spinają. - powiedziała Waba, poprawiając okulary. - Uzbrojenie, które odzyskałyście z wojny to ledwo jedna czwarta tego, co zostało wysłane. Nawet, jeżeli liczyć to, co można przetopić.
- Ehe. No i jakie mamy opcje? - zapytała Shira, po czym jeszcze podeszła do drzwi do piwnicy i otworzyła je. - WSTAWAJ ŚNIADANIE! - wydarła się, zostawiła drzwi otwarte i wróciła do stolika.
- Nie ma jej. - odparła Waba.
Na te słowa, wszyscy spojrzeli z ciekawością w kierunku Waby.
- Jak to? Gdzie moja kumpela Kagada poszła? Miałam nadzieję, że wypijemy wspólnie herbatę.
- Wyszła dwie godziny temu. Chwilę porozmawiałyśmy przy okazji. - powiedziała Waba.
No i teraz to już w ogóle zonk. Czy z Kagadą DA się normalnie porozmawiać?! To, jak przekazała Wam to Waba, wyglądało jakby opowiadała o tym jak o zrobieniu zakupów w czwartkowe popołudnie.
- Eee... no i co?
- Nic. - ucięła krótko Waba. - Jesteśmy w trakcie wojny, jakbyście wszyscy zapomnieli. Nie jestem fanką tego, jak się wszyscy spoufalacie. Zresztą, nie tylko ja. - dodała kobieta, zbierając dokumenty do kupy. - Za bardzo wszyscy polegacie na tej kobiecie. I nie mówię tutaj tylko o Kaminari. - Waba podeszła do stołu i zajęła miejsce, jakby nigdy nic. - Ty też, Shira. To nie jest Twoja koleżanka.
- Zaczyna się... - mruknęła Hisamida.
- Źle mówię? - zapytała Waba. - Rozumiem, że pojawił się Sanbi. Rozumiem, że było ciężko i daliście radę. Ale... zabawa w dom? Spanie pod jednym dachem? Nasz sprzęt, my wszyscy. Powinniśmy mieć przynajmniej oddzielne siedziby by nie wchodzić sobie w drogę. - powiedziała kobieta.
- Dlatego stwierdziłaś, że powiesz to wszystko jak siedzimy przy stole z... Kaminari? - zapytała nagle Hisamida.
- Oni nie są głupi, Hisamido. - Waba odwróciła się do Kaminari. - Doskonale wiedzą, jaka jest sytuacja. Zresztą, nie tylko oni. Każdy w tym pokoju to czuje. Od jutra, możecie być śmiertelnymi wrogami na polu bitwy.
- Nie zgodzę się z Panią w okularach. - powiedział Moshi, przerywając rozmowę kobiet. - Prawda jest taka, że Pani Kagada i Pani Shira wiedzą co robią. Może i jestem przygłupi, może nie jestem najsilniejszy, ani najmądrzejszy, ale nawet ja widzę, co one robią.
Słowa, które wypowiedział Moshi, były chyba szokiem dla wszystkich. Nie dość, że powiedział coś nawet nie aż tak głupiego, to jeszcze nie bał się zabrać głos.
- Interesujące. A co robią? - zapytała Waba.
- Eee...no...yyy... ten...
- Sprawiają, że macie złudne, powtarzam złudne poczucie. Nie jesteśmy sojusznikami. Jesteśmy wrogami. Pora, byście wszyscy zaczęli przejrzewać na oczy. Szczególnie Ty, Yadasu. - Waba skierowała wzrok na najmłodszą dziewczynę. - Wiesz o czym mówię.
Atak Waby na Yadasu był chyba za mocny, bo rzeczywiście, Yadasu spędzając czas z Zaku wydawała się duzo bardziej odżywać, ale... czy Waba nie miała racji?
- Eee.... ja... eee... przepraszam... - powiedziała, rumieniąc się cała i opuszczając głowę.
Waba przywołała Was wszystkich do porządku. Nastała głucha cisza. Niyomi złapała jedną porcję i ruszyła do drzwi.
- Idę zanieść michę Muwarze do szpitala. Nie pobijcie się do mojego powrotu. - powiedziała.
Jednak Yadasu była tak bardzo czerwona, że nie była w stanie jeść. Dziewczyna aż zaczęła się trzęść, co Haruka zobaczyła bardzo dobrze. Nie znała przeszłości dziewczyny jednak z jakiegoś powodu, to co powiedziała Waba zabolało ją. A że siedziała obok Haruki, to ta widziała doskonale, że Yadasu przeżywa.
- Zostaw ją, nie robi niczego złego. - powiedziała Shira tonem... który był na granicy. Granicy, którą Haruka znała.
- Nie powiedziałam jej niczego złego. Nie jest małą dziewczynką, wie czym to się skończy, jak będzie kontynuować. A nie jest w pozycji, by sobie na kontynuację pozwalać.
- Już jej powiedziałaś raz, nie musisz tego ciągnąć. - powiedziała Hisamida w kierunku Waby.
- Kto jak kto, ale Ty powinnaś mnie w tym poprzeć, a nie stopować. - odparła Waba. - Fugato, a Ty co uważasz? - zapytała nagle Waba, zaczynając jeść swoją porcję. - Ty zawsze potrafiłaś oddzielić uczucia od służby.
- Uważam, że dopóki Liderka Sióstr Nocy nie powie inaczej, to Yadasu wie co robi. - powiedziała nagle Fugata. - Jeżeli lubi tego chłopaka, to niech sobie go lubi dalej. Jak dostanie rozkaz, by go zabić, to będzie musiała przezwyciężyć emocje i z nim walczyć. To nie jest rzecz, która przytrafia się tylko Siostrom Nocy, czy tylko Kaminari. Każdy ninja wiążąc się z kimś wie, że może umrzeć na misji. - odparła ze spokojem Fugata. - Dziwi mnie, że wyciągasz takie rzeczy siedząc przy stole z nimi. Jednak to nie moja sprawa, po co to robisz. - odparła Fugata.
Yadasu popatrzyła na Fugatę z podziękowaniem w oczach, że... chyba się za nią wstawiła?
- Jak uznam, że Yadasu przekracza granice, to jej powiem. Narazie nic złego nie zrobiła. Zresztą, wszystko będzie daijobu. Poza tym, Zaku? Anzou? Reszta? Opowiecie mi trochę o Waszej Liderce? Jaka jest?
Nagle wszyscy spojrzeli się na Anzou, a głos zabrała Sanda.
- To musi Anzou, bo tylko on ją zna.
No więc zobaczymy, czy Anzou przyczyni się do rozwiązania konfliktu, czy wręcz przeciwnie. Miał okazję zabłysnąć.
Shira Kujaku - klik
Hisamida Kujaku - klik
Waba Kujaku - klik
Fugata Kujaku - Klik
Nagome Kujaku - klik
Muwara Kujaku - klik
Niyomi Kujaku - klik
Urasano Kujaku - klik
Yadasu Kujaku - klik
Gzik - klik
Osanen Kujaku - klik
Kagada Kaminari - klik
Yai Kaminari - klik
Sanda Kaminari - klik
Moshi Kaminari - klik
Zaku Kaminari - klik
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

