Niewielka rolniczo-rybacka wioska nad rzeką. Po jednej stronie rzeki, niedaleko wioski, znajduje się obóz klanu Yuki - siedziba Wyrzutków Cesarskich, przewodzonych przez Yuki Mikoto, po drugiej, w niewielkim oddaleniu, posiadłość rdzennej dla tych ziem Uchiha, z głową rodziny Uchiha Haridą.
Nobuo
Posty: 210 Rejestracja: 2 sty 2026, o 13:30
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Avek
Widoczny ekwipunek: Plecak, 2 kabury
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 99#p233599
Multikonta: Emi, Pączuś
Post
autor: Nobuo » dzisiaj, o 09:42
Karasie jedzą...
Misja A - Sosuke
Posty
Nobuo 17
Sosuke 16
- Kolejny turniej to był zaplanowany na za dwa miesiące, jednak no dzisiejsze wydarzenia mocno utrudniają akcję... Przecież to trzeba zgłosić, że dwójka ludzi zginęła, kilku jest rannych... Zaraz się zainteresują ci wyżej postawieni i nam zamkną to jezioro w pizdu. Nie wiem jak to teraz zorganizujemy, wszystko by było dobrze gdyby nie te pierdolone bestie. - Kuroko był dosyć wściekły na to jak się cała sytuacja potoczyła.
- No co pójdziemy nad morze, po prostu wybuduje się jakiś pomost i z niego będzie się łowić. - Pozytywnie Aomine próbował zasugerować inną opcję, by nie wstrzymywać organizacji takich wydarzeń jak turneij wędkarski. - No ale to znajdź miejsce, weź to wybuduj będziemy potrzebowali jakiś shinobich, a zrzuta na takiego jednego może być droga, chyba, że macie jakiegoś budowlańca po znajomości? - Plany zaczynali mieć ambitne.
- To co zostało nam pozbieranie sprzętu i zawinięcie się do domu? Jak już nici z łowienia. - Niezbyt pocieszony tym, że na dzisiaj koniec łowienia rzucił Aomine. - Tak, weźcie razem z Sosuke pozbierajcie sprzęty, które zorganizowaliśmy i zostały podczas ucieczki. Ja udam się do władzy by zgłosić sytuację... Tak nie lubię tam chodzić, zaraz naślą na nas jakiegoś gówno, albo będą przesłuchiwać czy aby na pewno pułapki nie zastawiliśmy... To są takie durnie, że tragedia. - Kuroko zakończył rozmowę, wstał i po prostu ruszył w kierunku pobliskiego posterunku.
Sosuke dostał kolejne zadanie jakim była prosta pomoc w zbieraniu wszystkiego, sami bez niego to bym pewnie z kilka godzin by latali z porozrzucanymi wędkami wokół jeziora, wiadrami czy innymi pozostałościami, a tak to jeszcze może udałoby mu się jakiegoś fanta skroić na później.
Kise
Aomine
Kuroko
Random
Żona Kise
0 x
Mowa
KP | PH | Ryo
Ichirou & Souei - Bilbioteka
Takashi - Misja S
Kaito - Misja S
Sosuke - Misja A
Gosui - Misja A
Sosuke
Posty: 132 Rejestracja: 6 maja 2024, o 14:53
Wiek postaci: 30
Ranga: Sentoki
Widoczny ekwipunek: Katana i Wakizashi przy pasie
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=218699#p218699
Multikonta: Daisuke
Post
autor: Sosuke » dzisiaj, o 10:22
Obawy o zamknięcie jeziora były jak najbardziej słuszne. Sosuke sam by tak pewnie zarządził, gdyby decyzja zależała wyłącznie od niego. Na wszelki wypadek i dla bezpieczeństwa był to krok chyba bardziej niż odpowiedni. Ale prawda byłą taka, że nie mogli przecież całe życie ślęczeć pod kamieniem, obawiając się wszystkiego, w konsekwencji zabraniając wszystkim niemal wszystkiego. To prosta droga do wzrostu niezadowolenia, a w konsekwencji buntów. To ostatnie co było im potrzebne. Uchiha nawet by nie przypuszczał, że taka prosta rozmowa ujawniłaby mu możliwe konsekwencje decyzji, za którą sam by się wstawił. Przebywanie wśród zwykłych ludzi i zrozumienie ich problemów dnia codziennego to coś czego zdecydowanie mu nie wpojono w posiadłości. Nie byli może tyranami, którzy mieli pospólstwo w czterech literach, ale też raczej nie przejmowali się specjalnie ich odczuciami. Tak ten świat był zbudowany i choć Sosuke sam tego wszystkiego nie odwróci, to może chociaż dołożyć małą cegiełkę, aby coś poprawić.
-Powołajcie się na mnie. Uchiha Sosuke. Będzie większa szansa, że zostaniecie wysłuchani. Jeśli sprawa obije się o Sarufutsu, poślę list z wyjaśnieniami oraz moja gwarancją zbadania w całości tego wypadku. Może sprawa zostanie wyjaśniana tylko tutaj, lokalnie, to wtedy będzie prościej, wybiorę się osobiście - Sięgnął do kieszonki ukrytej pod kimonem i wyciągnął stamtąd swoją odznakę, prezentując ją zarówno Aomine jak i Kuroko. Złota, z wyraźnym oznaczeniem jego rangi jako Sentokim w służbie klanu Uchiha. Nie było to może nic wielkiego, ale jednak w takiej dość przyziemnej sprawie mogło to przynajmniej odrobinę pomóc. Zaczął też rozważać jak daleko sprawa ta może się potoczyć. Śmierć dwóch prostych rybaków nie było może skalą problemów, którą powinna się zainteresować stolica, ale już dziwne stworzenia na dnia jeziora w Hachimantai, które nie jest przecież aż tak odległe od stołecznego miasta, mogło wzbudzić pewne obawy. Uchiha zadeklarował się, że sprawę wyjaśni i zda odpowiednie raporty w swoim czasie. Osobiście nie mógł się jeszcze wybrać w podróż, potrzebował na to czasu i przygotowań, które wkraczały w ostatni etap.
-No to chodźmy posprzątać - Pożegnał zarządcę turnieju skinięciem głową, a następnie przystał na prośbę o ogarnięcie okolicy. Sprzętu mogło jeszcze trochę zostać, zwłaszcza biorąc pod uwagę pośpiech wszystkich. Gdy emocje już opadną, trzeba też będzie zadbać o to, aby każdy odzyskał swoją własność, bo chyba jedynie Uchiha przyszedł tutaj bez sprzętu. Nie sądził, żeby każdy w obawie o własne życie zdążył zabrać wędki. Może część najbardziej zapalonych to zrobiła, bo dla nich to było niemalże jak przedłużenie ręki, ale wciąż było całe mnóstwo innego rodzaju przedmiotów. Sentoki nie ociągał się, tylko chciał ogarnąć to jak najszybciej, aby jeszcze raz zbadać jezioro. Niestety nie skusił się na zanurkowanie, a jedynie ponowne zbadanie dna z poziomu tafli wody.
0 x
Nobuo
Posty: 210 Rejestracja: 2 sty 2026, o 13:30
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Avek
Widoczny ekwipunek: Plecak, 2 kabury
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 99#p233599
Multikonta: Emi, Pączuś
Post
autor: Nobuo » dzisiaj, o 11:41
Karasie jedzą...
Misja A - Sosuke
Posty
Nobuo 18
Sosuke 17
- Ja się zajmę tym raportem, już się niczym nie przejmuj... Powołam się na ciebie, ale nie fatyguj się w to, dużo nam pomogłeś już resztą się sami zajmiemy. - Kuroko ewidentnie nie chciał angażować w kolejne sprawy Sosuke. W związku z tym Aomine razem z Sentokim klanu Uchiha wyruszli na zbieranie wokół jeziora całego bałaganu. Po kilku krokach Aomine zagadał. - Kuroko niby cichy a jednak sprytny, dobrze, że zostawił tutaj cię z nami. Nie jesteśmy przekonani czy to już koniec wszystkich niedogodności, lepiej być czujnym. - Sosuke jednak nie zauważył nic co mogłoby wydawać się jakkolwiek podejrzane, chociaż mógł mieć intuicję to nic nie widział.
Zaczęli zbierać cały towar czyli wędki, wiaderka, niektórzy to już mieli nawet z rybami. Aomine od razu mu powiedział. - Te ładniejsze ryby to możesz zabrać ze sobą, w domu będą zadowoleni za takie ładne okazy, tylko sami będziecie musieli je obrobić bo to już, bez przesady byś jeszcze filety do domu zabrał. - Usmiechnął się Aomine, wykazując się tym hojnym gestem, przecież niektóre okaza to były masywne i większe niż ręka Uchihy.
Zbieranie wszystkiego zajęło im z godzinę, Sosuke był bardzo szybki jako już doświadczony shinobi, mężczyzna lekko nie dowoził tempem, w końcu to był zwykły wędkarz. Zebrali wszystko w miejscu w którym wcześniej pobierano ten sprzęt. - Dobrze wracaj już do domu, weź tylko te dwa wiadra z rybami, ja już rozdam wędki kto miał swoje. A zaraz zgarnę jakiś zawodników by pomogli mi przenieść do naszej kanciapy sprzęt. - To wyglądało na koniec jego roboty w tym miejscu.
Kise
Aomine
Kuroko
Random
Żona Kise
0 x
Mowa
KP | PH | Ryo
Ichirou & Souei - Bilbioteka
Takashi - Misja S
Kaito - Misja S
Sosuke - Misja A
Gosui - Misja A
Sosuke
Posty: 132 Rejestracja: 6 maja 2024, o 14:53
Wiek postaci: 30
Ranga: Sentoki
Widoczny ekwipunek: Katana i Wakizashi przy pasie
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=218699#p218699
Multikonta: Daisuke
Post
autor: Sosuke » dzisiaj, o 12:44
-Gdyby były problemy, znajdź mnie - Sosuke zdecydowanie postawił sprawę jasno, żeby Kuroko nie obawiał się ponownie wciągać w to Sosuke. Może i jego ton głosu, który brzmiał jak obojętny, czy niezbyt zadowolona mina sugerowały niechęć do tej sytuacji, ale prawda była taka, że Sosuke bardzo zależało na niesieniu pomocy. Nawet jeśli nie było to związane z prowadzeniem kolejnej walki na jeziorze z dziwnymi stworzeniami jakby z dawnych opowieści... Wtedy to do niego dotarło. Słyszał kiedyś historie, która mogłaby do tego pasować. Nie pamiętał szczegółów, ale jakiś przebłysk z dzieciństwa dał mu jakieś światełko w tej sprawie.
-Też mi się tak wydaje - Pokiwał głową, zgadzając się z tezą o zostawieniu shinobiego w miejscu, gdzie zagrożenie może się jeszcze pojawić. Nie było na to zbyt dużej szansy, ale sam fakt, że z dna jeziora nagle coś postanowiło wciągać ludzi był na tyle niezwykły, że niczego tutaj nie można było brać za pewnik. To miejsca jest przecież często uczęszczane, wielu ludzi się tutaj kręci. Każdy z tych wędkarzy zapewne przychodził tutaj regularnie od wielu lat, a jakby spytał Haridę czy nawet ojca, to ci pewnie potwierdziliby, że tak było jeszcze za ich czasów. Dlaczego teraz nastąpiła zmiana? Te potwory nie mogły tutaj skądś przybyć, bo i samo jezioro stanowiło raczej fatalną ochronę. Na pewno ktoś prędzej by je wypatrzył albo stał się ofiarą. Dobrze byłoby mieć jakieś zapiski o zaginięciach, może faktycznie coś by się zgadzało. Prawda była jednak taka, że Hachimantai było zbyt małym ośrodkiem, aby ktoś pilnował dokumentacji przy tak mało istotnych sprawach. Ludzie czasem znikali, wybierali inne życie, przeprowadzali się, czasem z przymusu, czasem z własnej chęci, bo na przykład nie mogli dłużej wytrzymać życia w takim miejscu. Komu z lokalnych stróżów chciałoby się to wszystko zapisywać?
-Wielkie dzieki za zabranie mnie tutaj. No i dzięki za te ryby, dzieciakom przyda się trochę podjeść. Tylko jeszcze jedna rzecz... - Sprzęt był zebrany, więc przyszedł czas aby się pożegnać. Sosuke podziękował za wszystko, za co tylko mógł. Zarówno słownie, jak i w myślach dziękował losowi, że go tutaj przyprowadził. To byłaby prawdziwa rzeź, gdyby żaden shinobi nie zjawił się tutaj w porę. Zanim jednak się oddalił, odstawił wiadro z rybami i ponownie ruszył na jezioro. Tym razem spędził tam więcej czasu, uważnie wszystko sobie oglądając. Zejście pod wodę pozwoliłoby mu zdobyć więcej informacji i być może dostrzec coś, czego z tafli nie dostrzega. Mimo wszystko na to się jeszcze nie zdecydował. Coś go blokowało przez całkowitym zanurzeniem się w wodzie. Oznaczało to też, że sprawy podwodnych stworzeń jeszcze nie zamknął. Zdecydowanie to miejsce stanie się jego miejscem codziennych spacerów, być może nawet i treningów. Ciekawe czy kiedyś podejmie decyzję, aby samemu zbadać dno tego zbiornika wodnego.
0 x
Nobuo
Posty: 210 Rejestracja: 2 sty 2026, o 13:30
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Avek
Widoczny ekwipunek: Plecak, 2 kabury
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 99#p233599
Multikonta: Emi, Pączuś
Post
autor: Nobuo » dzisiaj, o 13:03
Karasie jedzą...
Misja A - Sosuke
Posty
Nobuo 19
Sosuke 18
Oglądanie jeziora, nie dało Sosuke zbyt wiele. Woda była dosyć mętna, poruszające się pod powierzchnią istoty były na tyle małe, że nie tworzyły żadnych fal jak się ruszały w przeciwieństwie do tych stworów. One jakby tam były wcześniej ukryte, czekały na coś albo się znikąd zmaterializowały? Jezioro na co dzień odwiedzane przez rzeszę ludzi nie było niczym wyjątkowym by nagle takie potwory się tam pojawiły, ludojady musiały być inteligentniejsze niż klasyczna zwierzyna skoro w takim momencie postanowiły wybrać to miejsce jako ucztę. By zrobić dogłębne badania trzeba by było jakoś tę wodę przeczyścić, sama cała walka wytworzyła tyle ruchu w wodzie, że muł się zmieszał w wodą, jeszcze utrudniając widoczność.
Nie był w stanie na ten moment nic wskórać Sosuke, to nie był jego żywioł, a tym bardziej rzeczy w jakich się specjalizował. No cóż, pozostało tylko mu wrócić do domu i cieszyć się, że zostanie zapamiętany jako zwycięzca i bohater turnieju wędkarskiego.
Misja zakończona sukcesem! Ostatniego posta daje gracz.
Kise
Aomine
Kuroko
Random
Żona Kise
0 x
Mowa
KP | PH | Ryo
Ichirou & Souei - Bilbioteka
Takashi - Misja S
Kaito - Misja S
Sosuke - Misja A
Gosui - Misja A
Sosuke
Posty: 132 Rejestracja: 6 maja 2024, o 14:53
Wiek postaci: 30
Ranga: Sentoki
Widoczny ekwipunek: Katana i Wakizashi przy pasie
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=218699#p218699
Multikonta: Daisuke
Post
autor: Sosuke » 39 min temu
Stęknął niezadowolony, kolejny raz próbując analizować to co skryte pod wodą. Niestety przez wzgląd na własne obawy oraz niepotrzebne wzbranianie się przed zanurzeniem, nie był w stanie dowiedzieć się niczego nowego. Cokolwiek tam się kryło, nadal pozostało sferą tajemnicy, przynajmniej dopóki Sosuke nie znajdzie jakiegoś wprawnego Suitonowca, który mógłby go wspomóc w zbadaniu tego incydentu. Obok Hachimantai był cały obóz Yukich. Uchiha często go obserwował, więc zdawał sobie sprawę z tego do czego zdolni są przedstawiciele cesarskiego klanu. Idealnie pasowali do opisu shinobiego, który były mu teraz potrzebny. A jednak nie zdecydował się jeszcze pójść tam i z kimś na ten temat porozmawiać. Wciąż miał z tyłu głowy, że o takim ataku z jeziora nie słyszał do momentu, aż cesarscy zaczęli zamieszkiwać ich ziemie. Co prawda minęło już parę lat, a atak dopiero nastąpił, dodatkowo starsze opowieści, które Sosuke słyszał w dzieciństwie trochę pasowały do opisu bieżącego wydarzenia. To nie zmieniło jednak faktu, że Uchiha z bardzo dużą dożą niepewności i braku zaufania podchodził do przybyszów zza wielkiej wody.
Pożegnał się już i szedł teraz pospiesznym krokiem w stronę swojego domostwa. Wygrana w turnieju była miła, tak samo fakt, że tamtejsza społeczność doceniła jego obecność oraz starania. Nie tylko w samej walce (za którą byli mimo wszystko najbardziej wdzięczni), ale także za jego pierwsze próby łowienia ryb. Bardzo żałował tego jak to wszystko się potoczyło i ten miły dzień został tak zniszczony przez dzikie bestie. Niestety życie było brutalne i trzeba było jakoś przejść z tym do porządku dziennego. Przekazał Sanae swoje zdobycze, a przynajmniej spróbował, zanim ta nie zaczęła go instruować co powinien dalej z tym zrobić. Wykonał każdy jeden jej rozkaz, przy okazji dzieląc się historią swojego dzisiejszego dnia, wyraźnie przejęty losem dwóch nieszczęśliwców, którzy skończyli zagryzieni. Po obiedzie wrócił nad jezioro, chodząc sobie wokół i upewniając się czy do ponownego ataku nie dojdzie. Podobnie zrobił następnego dnia rano, gdy kolejny raz przyszedł pochodzić koło brzegu, wpatrując się z dystansu w mętną toń wody.
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość