Siedziba władzy
- Nizan
- Posty: 224
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 94#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Siedziba władzy
Takane w ogóle nie była zainteresowana nowym biznesem Nizana. Czyli nie wiedziała nic o sprowadzanej stali, albo... specjalnie dawała im działać i obserwowała ich po cichu. Nizan tego nie wiedział, ale spodziewał się, że temat kiedyś do niego wróci. Póki co, tematem numer jeden była sytuacja z Unią, a raczej Ayatsuri i Kaguya.
- Cóż... nawet jeżeli ustalę uchodźców o co chodzi, to raczej wszystko co mogli powiedzieć, to pewnie Pani już wie. - westchnął. - Więc jedyna opcja to osobiście udać się na pustynię i porozmawiać z Sayuri na temat regularnych dostaw. - podrapał się po brodzie.
Kunisaku odchylił się na krześle, wsadził ręce do kieszeni i popatrzył przez chwilę na sufit.
- A gdyby... - zaczął. - ... a gdybym poszedł tam z Pani upoważnieniem i osobiście sprawdził, jakie prototypy mają najnowsze? Wtedy, jeżeli uznałbym, że coś może przydać się na wojnie, to dogadałbym umowę między Panią, a Sayuri lub innym przedstawicielem Władz Ayatsuri i nie musielibyśmy prowadzić wymian korespodencji. Szybko moglibyśmy wznowić łańcuchy dostaw, tym bardziej, jeżeli potrzebuje Pani, Takane-sama, zbrojeń na wojnę. Ustalilibyśmy tylko kwoty i zasięgi, w których mogę negocjować. - powiedział Chieko.
Cóż, nie był może aż tak zaufanym człowiekiem, ale z drugiej strony - jeżeli Takane zależało na czasie, to wtedy mogłaby go dużo zyskać. Napewno wymiana listów byłaby bardzo czasochłonna, a tak... byli gotowi do działania, niemalże odrazu. Potrzebowała jedynie kredytu zaufania. Czy Kunisaku jednak nie wydawał się być godny takiego miana? Tego nie wiedział.
- Piec, rury, żelazo i kamienie... plus cała robocizna... myślę, że trzeba się przyszykować na kwoty około 80000 ryo. Zobaczę, ile uda mi się wyhandlować na materiałach. Moja stawka jest niezmienna. Chyba, że Pani będzie chciała zamawiać materiały, a ja zajmę się tylko budową. Wtedy biorę tylko moją pensję. - wyjaśnił. - Jeżeli będzie chciała Pani, żebym udał się na pustynię, wtedy moja żona by nadzorowała prace na miejscu. Dwie pieczenie na jednym ogniu. - skinął głową w jej kierunku.
- Cóż... nawet jeżeli ustalę uchodźców o co chodzi, to raczej wszystko co mogli powiedzieć, to pewnie Pani już wie. - westchnął. - Więc jedyna opcja to osobiście udać się na pustynię i porozmawiać z Sayuri na temat regularnych dostaw. - podrapał się po brodzie.
Kunisaku odchylił się na krześle, wsadził ręce do kieszeni i popatrzył przez chwilę na sufit.
- A gdyby... - zaczął. - ... a gdybym poszedł tam z Pani upoważnieniem i osobiście sprawdził, jakie prototypy mają najnowsze? Wtedy, jeżeli uznałbym, że coś może przydać się na wojnie, to dogadałbym umowę między Panią, a Sayuri lub innym przedstawicielem Władz Ayatsuri i nie musielibyśmy prowadzić wymian korespodencji. Szybko moglibyśmy wznowić łańcuchy dostaw, tym bardziej, jeżeli potrzebuje Pani, Takane-sama, zbrojeń na wojnę. Ustalilibyśmy tylko kwoty i zasięgi, w których mogę negocjować. - powiedział Chieko.
Cóż, nie był może aż tak zaufanym człowiekiem, ale z drugiej strony - jeżeli Takane zależało na czasie, to wtedy mogłaby go dużo zyskać. Napewno wymiana listów byłaby bardzo czasochłonna, a tak... byli gotowi do działania, niemalże odrazu. Potrzebowała jedynie kredytu zaufania. Czy Kunisaku jednak nie wydawał się być godny takiego miana? Tego nie wiedział.
- Piec, rury, żelazo i kamienie... plus cała robocizna... myślę, że trzeba się przyszykować na kwoty około 80000 ryo. Zobaczę, ile uda mi się wyhandlować na materiałach. Moja stawka jest niezmienna. Chyba, że Pani będzie chciała zamawiać materiały, a ja zajmę się tylko budową. Wtedy biorę tylko moją pensję. - wyjaśnił. - Jeżeli będzie chciała Pani, żebym udał się na pustynię, wtedy moja żona by nadzorowała prace na miejscu. Dwie pieczenie na jednym ogniu. - skinął głową w jej kierunku.
0 x
- Nizan
- Posty: 224
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 94#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Siedziba władzy
Takane była bardzo powściągliwa w temacie podejmowania decyzji. Raczej badała możliwości i dopiero przyparta do muru, decydowała się na jakiś ruch. Przynajmniej, tak czytał ją Nizan.
Na ten moment kobieta przyznała się niemalże wprost do tego, że nie kontroluje dokładnie tego, co i jak mówi ulica. Jak już, to jej pieniądze kontrolują ten region. Trochę chyba jakby liczyła, że Nizan zajmie się zdobywaniem dla niej informacji? Jakby... nie było to coś takiego niewyobrażalnego, ale chyba kowal wolał skupić się na większych tematach, niż na chodzeniu i zdobywaniu informacji od płotek. Do tego, może bez problemu puścić Karyou. Artysta kombinator napewno gdzies coś usłyszy podczas kolejnych libacji alkoholowych. Sam Kunisaku nie przerwał jednak i dał kobiecie wyjaśnić wszystko do końca.
W każdym razie, został wyzadaniowany i to dość solidnie. Dostał... w ogóle co się, kurwa, działo? Jakby dotarło do niego, że właśnie on - jakiś przypadkowy kowal - dostaje zlecenie wywiadowcze od samej Radnej by ustalić stan faktyczny handlu jakimiś... nowoczesnymi, tajnymi wynalazkami Ayatsuri. Przecież tym powinni zajmować się chyba jacyś istotni ludzie? Tymczasem to on stał się... Nizan delikatnie się skrzywił, ale kiwnął głową.
- Tak jest, Takane-sama. Już dawno temu miałem odwiedzić moje rodzime tereny, więc jakby... dwie pieczenie na jednym ogniu? - zapytał, chyba bardziej starając przekonać się siebie, niż Radną. - W każdym razie, dziękuję za obdarzenie mnie zaufaniem do wykonania tego zadania. Zrobię wszystko co w mojej mocy, by była Pani zadowolona. - delikatnie skinął głową.
Następnie przeszli do tematu budowy tutaj.
- Tak jak mówiłem, moja żona będzie nadzorować wszystko pod moją nieobecność. Jeszcze jej Pani nie poznała, więc jeżeli zobaczy Pani, taką kobietę ciemniejszej karnacji, no to będzie ona. - zmrużył oczy. - Może krzyczeć czasem na pracowników, ale to proszę się nie przejmować. Lubi wydawać polecenia w typowym dla siebie stylu. - Nizan klasnął w dłonie. - W porządku, wszystko dogadane. Od jutra zaczynamy. Zaczniemy dwutorowo. Z jednej strony będziemy załatwiać piec, a z drugiej strony przygotujemy się już do rozbierania pierwszego z pokojów i kładzenie rur. Ja zaś wyruszam dowiedzieć się, co tam się zadziało. - uśmiechnął się. - Ymm... mam jeszcze taką... małą prośbę. Jakby Pani widziała moją żonę, to by Pani z nią chwilę porozmawiała? Shima jest bardzo ambitna i napewno znajdzie Pani z nią wspólny język. Możliwe, że... wysłuchanie jej perspektyw sprawi, że Pani zyski wzrosną. W ten czy inny sposób. - ukłonił się. - Dziękuję za owocne spotkanie.
Po czym zamierzał wstać, pozbierać projekty i wrócić do domu.
W samym domu, Nizan zamierzał wyjaśnić, co stało się na spotkaniu. To, że spotkał się z Takane, to, że Shima będzie nadzorować pierwsze momenty budowy, to, że może z nią Radna porozmawia. Zrobił wszystko, by pomóc Shimie tam się dostać, więc liczył, że kobieta wykorzysta tę szansę. Sam Nizan zaś musiał spakować się do podróży, która raczej nie będzie... krótka. Przecież pustynia jest po drugiej stronie świata.
- No i co uważasz? Nie sądziłem, że będę musiał udawać się do Sayuri osobiście. - westchnął.
Z/T viewtopic.php?p=236202#p236202
Na ten moment kobieta przyznała się niemalże wprost do tego, że nie kontroluje dokładnie tego, co i jak mówi ulica. Jak już, to jej pieniądze kontrolują ten region. Trochę chyba jakby liczyła, że Nizan zajmie się zdobywaniem dla niej informacji? Jakby... nie było to coś takiego niewyobrażalnego, ale chyba kowal wolał skupić się na większych tematach, niż na chodzeniu i zdobywaniu informacji od płotek. Do tego, może bez problemu puścić Karyou. Artysta kombinator napewno gdzies coś usłyszy podczas kolejnych libacji alkoholowych. Sam Kunisaku nie przerwał jednak i dał kobiecie wyjaśnić wszystko do końca.
W każdym razie, został wyzadaniowany i to dość solidnie. Dostał... w ogóle co się, kurwa, działo? Jakby dotarło do niego, że właśnie on - jakiś przypadkowy kowal - dostaje zlecenie wywiadowcze od samej Radnej by ustalić stan faktyczny handlu jakimiś... nowoczesnymi, tajnymi wynalazkami Ayatsuri. Przecież tym powinni zajmować się chyba jacyś istotni ludzie? Tymczasem to on stał się... Nizan delikatnie się skrzywił, ale kiwnął głową.
- Tak jest, Takane-sama. Już dawno temu miałem odwiedzić moje rodzime tereny, więc jakby... dwie pieczenie na jednym ogniu? - zapytał, chyba bardziej starając przekonać się siebie, niż Radną. - W każdym razie, dziękuję za obdarzenie mnie zaufaniem do wykonania tego zadania. Zrobię wszystko co w mojej mocy, by była Pani zadowolona. - delikatnie skinął głową.
Następnie przeszli do tematu budowy tutaj.
- Tak jak mówiłem, moja żona będzie nadzorować wszystko pod moją nieobecność. Jeszcze jej Pani nie poznała, więc jeżeli zobaczy Pani, taką kobietę ciemniejszej karnacji, no to będzie ona. - zmrużył oczy. - Może krzyczeć czasem na pracowników, ale to proszę się nie przejmować. Lubi wydawać polecenia w typowym dla siebie stylu. - Nizan klasnął w dłonie. - W porządku, wszystko dogadane. Od jutra zaczynamy. Zaczniemy dwutorowo. Z jednej strony będziemy załatwiać piec, a z drugiej strony przygotujemy się już do rozbierania pierwszego z pokojów i kładzenie rur. Ja zaś wyruszam dowiedzieć się, co tam się zadziało. - uśmiechnął się. - Ymm... mam jeszcze taką... małą prośbę. Jakby Pani widziała moją żonę, to by Pani z nią chwilę porozmawiała? Shima jest bardzo ambitna i napewno znajdzie Pani z nią wspólny język. Możliwe, że... wysłuchanie jej perspektyw sprawi, że Pani zyski wzrosną. W ten czy inny sposób. - ukłonił się. - Dziękuję za owocne spotkanie.
Po czym zamierzał wstać, pozbierać projekty i wrócić do domu.
W samym domu, Nizan zamierzał wyjaśnić, co stało się na spotkaniu. To, że spotkał się z Takane, to, że Shima będzie nadzorować pierwsze momenty budowy, to, że może z nią Radna porozmawia. Zrobił wszystko, by pomóc Shimie tam się dostać, więc liczył, że kobieta wykorzysta tę szansę. Sam Nizan zaś musiał spakować się do podróży, która raczej nie będzie... krótka. Przecież pustynia jest po drugiej stronie świata.
- No i co uważasz? Nie sądziłem, że będę musiał udawać się do Sayuri osobiście. - westchnął.
Z/T viewtopic.php?p=236202#p236202
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości
