Karczma Yamato
- Naomi
- Gracz nieobecny
- Posty: 12
- Rejestracja: 18 gru 2020, o 10:22
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Wyrzutek D
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33 ... 16#p161611
- Gundan
- Martwa postać
- Posty: 587
- Rejestracja: 27 mar 2019, o 21:55
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Wyrzutek C
- Krótki wygląd: Krótkie, białe włosy oraz złote oczy.
195cm oraz 93kg - Widoczny ekwipunek: Kamizelka Shinobi - Tors
Torba - Prawy pośladek
Kabura x2 - Prawe i lewe udo - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33 ... 42db79c7bb
- Multikonta: Mangetsu
- Ryuujin
- Martwa postać
- Posty: 361
- Rejestracja: 29 kwie 2021, o 14:42
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Długie czarne włosy częściowo spięte w kucyk, reszta puszczona luzem
przez co jeden kosmyk zasłania lekko lewą część twarzy. Spore płatki uszu w
których znajdują się duże, okrągłe czarne kolczyki. Ubiera się w stylu buddyjskich mnichów. - Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=9612
- GG/Discord: Aogiri#3463
- Multikonta: Zenin Toji
Re: Karczma Yamato
0 x

Słowa|BattleTheme | +18 | Theme|Myśli
Jeśli to czytasz to chciałbym Ci życzyć cudownego dnia!
Lepiej tu nie zaglądać.
BabyRyuujin
- Ryuujin
- Martwa postać
- Posty: 361
- Rejestracja: 29 kwie 2021, o 14:42
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Długie czarne włosy częściowo spięte w kucyk, reszta puszczona luzem
przez co jeden kosmyk zasłania lekko lewą część twarzy. Spore płatki uszu w
których znajdują się duże, okrągłe czarne kolczyki. Ubiera się w stylu buddyjskich mnichów. - Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=9612
- GG/Discord: Aogiri#3463
- Multikonta: Zenin Toji
Re: Karczma Yamato
0 x

Słowa|BattleTheme | +18 | Theme|Myśli
Jeśli to czytasz to chciałbym Ci życzyć cudownego dnia!
Lepiej tu nie zaglądać.
BabyRyuujin
- Arii
- Posty: 2173
- Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogō
- Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita
-krótka bródka - Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach
*Duża Torba
*Manierka - Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=32&t=10504
- Multikonta: Yuri
- Hirohito
- Posty: 15
- Rejestracja: 15 cze 2022, o 08:09
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Wyrzutek D
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=32&t=10542
- Arii
- Posty: 2173
- Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogō
- Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita
-krótka bródka - Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach
*Duża Torba
*Manierka - Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=32&t=10504
- Multikonta: Yuri
- Hirohito
- Posty: 15
- Rejestracja: 15 cze 2022, o 08:09
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Wyrzutek D
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=32&t=10542
- Arii
- Posty: 2173
- Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogō
- Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita
-krótka bródka - Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach
*Duża Torba
*Manierka - Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=32&t=10504
- Multikonta: Yuri
- Hirohito
- Posty: 15
- Rejestracja: 15 cze 2022, o 08:09
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Wyrzutek D
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=32&t=10542
- Arii
- Posty: 2173
- Rejestracja: 3 cze 2022, o 11:19
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogō
- Krótki wygląd: -na prawym ramieniu wytatuowana sznyta gita
-krótka bródka - Widoczny ekwipunek: * Dwie opaski z dziwnymi symbolami na nadgarstkach
*Duża Torba
*Manierka - Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=32&t=10504
- Multikonta: Yuri
- Sayuri
- Posty: 249
- Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
- Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=4 ... 61#p129861
- GG/Discord: venus_sayuri
Re: Karczma Yamato
Była ciekawska, to chyba dość naturalne dla wielu osób. Albo dla wielu dzieci, a tę cechę dziecięcą akurat w sobie pielęgnowała. Zważała jednak, by zachować odpowiednią granicę, bo ciekawość miała różne oblicza. Mogła objawiać się jako chęć zaspokojenia wiedzy o otoczeniu, ludziach, o świecie. Jednak jej druga twarz była brzydsza, bo między ciekawością, a nieokiełznaną, bezwstydną wścibkością granica wcale nie były taka wyraźna. Czerwonowłosa jednak starała się nie narzucać i nie ciągnąć rozmówców za język. Zdawała sobie sprawę, że część rzeczy o świecie, a tym bardziej o klanach czy szczepach, musi dowiedzieć się sama.
Pewnie dla osób takich, w jakich towarzystwie teraz przebywała, jej skromna wiedza była czymś niespotykanym. Nie wstydziła się jednak tego, dlatego pytała. Wiedziała, że jeśli będą chcieli jej coś powiedzieć, to to zrobią. Najwyżej ją oleją, ale co miała do stracenia?
- Hum... - mruknęła pod nosem jakby nad czymś się zastanawiając. Tak naprawdę w głowie próbowała wyobrazić sobie ninję z psem, który aktywnie uczestniczy w życiu wojownika. - To muszą być naprawdę zgrane duety. - skwitowała, jasno dając do zrozumienia, że nie zamierza na ten moment dopytywać o więcej, skoro sama Takayama powiedziała, że tyle w tym momencie wystarczy. Ale ile pytań zrodziło się teraz w jej głowie... O losie! Jak oni się porozumiewają?! Czy te psy potrafią wykonywać jakieś jutsu? Czy mają super wyczulony węch i słuch?! Jak szybkie są? Jak duże?! Czy są różne, czy można mieć kilka psów? Ajć, im więcej myślała, tym więcej pytań przychodziło do głowy, bo to był dla niej naprawdę interesujący temat. Coś zupełnie nowego, niespotykanego.
Potyczek na linii Sora - Daiki, ciąg dalszy. Młoda Hyūga jedynie obserwowała wszystko nieco z boku, nie chcąc wtrącać się w ten niewinny spór. Czy najpierw dobrze zaopiekować się ptakiem, czy też wysłać list. Tak czy siak tę bitwę wygrał seinin, ku niepociesze jednookiego shinobiego. Sayuri tylko "odprowadziła" wzorkiem ptaszka, bo szybko zniknął jej z pola widzenia. Nie zniknęło jednak to, że atmosfera robiła się coraz bardziej gęsta i napięta. O ile stosunek do samej czerwonowłosej Hyūgi był dość obojętny, a przynajmniej tak się dziewczynie zdawało, to sytuacja między Sorą a Daikim nie zwiastowała niczego dobrego. W sumie im dalej w las, tym gorzej. Sayuri miała nadzieję, że nie wyeskaluje z tego jakiś większy problem, który zakłóci im całą tę wyprawę.
Kiedy pani Takayama się do niej zwróciła, od razu na nią spojrzała. Dostawała właśnie wskazówki, które uważała za cenne. Byli od niej bardziej doświadczeni, wiedzieli co, kiedy, z kim i gdzie. Ona była w tej kwestii żółtodziobem i rzeczywiście mogłaby powiedzieć coś, czego nie należałoby mówić. Nawet, jeśli rozmowa z pozoru wydawałaby się niewinna. Chociaż Sayuri nie była skalana nienawiścią do innych rodów, to teraz czuła, że powinna wywiązać się z tego, co do niej mówią. To była dość dziwna sytuacja, bo jednocześnie chciałaby zostać sobą i zachowywać się naturalnie wobec każdego, a z drugiej strony nakazują jej być podejrzliwym i uważać na każde słowo czy krok. Czuła się nieco rozdarta, ale już miała przytknąć i potwierdzić, że wszystko zrozumiała, kiedy odezwał się seinin. Nie mogła ukryć tego, że nieco jej ulżyło. Postawa mężczyzny była jej znacznie bliższa, więc odetchnęła z ulgą. Zwłaszcza, że po jego słowach nikt nie protestował. Oczywiście sama uważała, że wszystko jest w granicach rozsądku, ale chciała być w tym wszystkim naturalnie sobą.
Rozpromieniła się po słowach Sory i kiwnęła ochoczo głową, że bierze sobie jego słowa do serca. Nie zraziła się zmianą jego aury, bo wiedziała, że nie było to wycelowane w nią. I cieszyła się, że, być może nieświadomie, bronił niewinności, którą wciąż chciała w sobie mieć. Jednak jak szybko aura wojownika się pojawiła, tak zniknęła, bo temat uznano za zamknięty. A ona właśnie miała zobaczyć jakieś niesamowicie zabawne grzybki.
- Tak jest, Sora-sama! - powiedziała z entuzjazmem i wyszczerzyła się od ucha do ucha. - I dziękuję. - dodała, skłaniając nieco głowę w jego stronę. Zaraz jednak mężczyzna pociągnął ją za rękaw, ale nie oponowała i ruszyła za nim, nie oglądając się za dwójką, która pozostała jeszcze w powozie. Przecież zaraz do nich dołączą, prawda?
- W życiu czegoś takiego nie widziałam. - powiedziała zaskoczona, oglądając tego dziwnego grzyba. Doprawdy, było to bardzo, bardzo dziwne. Był dość duży jak na grzyba, miał wąski kapelusz, spod którego jakby wyrastała ozdobna "halka". Białooka zamrugała parę razy oczami, jakby próbowała przetrawić ten widok i upewnić się, że na pewno nic jej się nie przewidziało. - A pewnie jeszcze tyle różnych rzeczy i roślin, o których nie mam pojęcia kryje się gdzieś na świecie. - mruknęła już bardziej do siebie, wciąż przyglądając się grzybowi. Nie mogli tak jednak spędzić reszty czasy, jaki mieli przewidziany na postój w gospodzie. A jej już naprawdę kiszki zaczynały marsza grać! Wstała więc z kolan i powędrowała wraz za wszystkimi do gospody z zamiarem zamówienia jakiegoś jedzenia.
- Ja coś zamówię. - powiedziała, chcąc zakomunikować pozostałym, że dla niej jest to postój by skorzystać i zjeść. Może i nie wysilali się jakoś bardzo podczas tej podróży, ale ciepły posiłek zawsze był w cenie.
Czerwonowłosa kunoichi usiadła przy wolnym miejscu, nienachalnie rozglądając się po karczmie. W środku było ładnie i schludnie. Zupełna odwrotność karczmy w drodze na cmentarz, w której mieli styczność z yokai. Na sama myśl aż lekko się wzdrygnęła.
- Konnichiwa. - przywitała się, jeśli tylko ktoś do niej podszedł. Jeśli nie, to sama podeszła do lady, żeby złożyć zamówienie. - Poproszę zupę miso oraz onigiri. - poprosiła i skinęła głową lekko w geście podziękowania. No cóż, pozostaje jej czekać na zamówienie, żeby zapełnić brzuszek i na Yamanaka, którzy niezbyt się śpieszyli. Albo oni byli tak szybko. W każdym razie, była chwila dla siebie.
Pewnie dla osób takich, w jakich towarzystwie teraz przebywała, jej skromna wiedza była czymś niespotykanym. Nie wstydziła się jednak tego, dlatego pytała. Wiedziała, że jeśli będą chcieli jej coś powiedzieć, to to zrobią. Najwyżej ją oleją, ale co miała do stracenia?
- Hum... - mruknęła pod nosem jakby nad czymś się zastanawiając. Tak naprawdę w głowie próbowała wyobrazić sobie ninję z psem, który aktywnie uczestniczy w życiu wojownika. - To muszą być naprawdę zgrane duety. - skwitowała, jasno dając do zrozumienia, że nie zamierza na ten moment dopytywać o więcej, skoro sama Takayama powiedziała, że tyle w tym momencie wystarczy. Ale ile pytań zrodziło się teraz w jej głowie... O losie! Jak oni się porozumiewają?! Czy te psy potrafią wykonywać jakieś jutsu? Czy mają super wyczulony węch i słuch?! Jak szybkie są? Jak duże?! Czy są różne, czy można mieć kilka psów? Ajć, im więcej myślała, tym więcej pytań przychodziło do głowy, bo to był dla niej naprawdę interesujący temat. Coś zupełnie nowego, niespotykanego.
Potyczek na linii Sora - Daiki, ciąg dalszy. Młoda Hyūga jedynie obserwowała wszystko nieco z boku, nie chcąc wtrącać się w ten niewinny spór. Czy najpierw dobrze zaopiekować się ptakiem, czy też wysłać list. Tak czy siak tę bitwę wygrał seinin, ku niepociesze jednookiego shinobiego. Sayuri tylko "odprowadziła" wzorkiem ptaszka, bo szybko zniknął jej z pola widzenia. Nie zniknęło jednak to, że atmosfera robiła się coraz bardziej gęsta i napięta. O ile stosunek do samej czerwonowłosej Hyūgi był dość obojętny, a przynajmniej tak się dziewczynie zdawało, to sytuacja między Sorą a Daikim nie zwiastowała niczego dobrego. W sumie im dalej w las, tym gorzej. Sayuri miała nadzieję, że nie wyeskaluje z tego jakiś większy problem, który zakłóci im całą tę wyprawę.
Kiedy pani Takayama się do niej zwróciła, od razu na nią spojrzała. Dostawała właśnie wskazówki, które uważała za cenne. Byli od niej bardziej doświadczeni, wiedzieli co, kiedy, z kim i gdzie. Ona była w tej kwestii żółtodziobem i rzeczywiście mogłaby powiedzieć coś, czego nie należałoby mówić. Nawet, jeśli rozmowa z pozoru wydawałaby się niewinna. Chociaż Sayuri nie była skalana nienawiścią do innych rodów, to teraz czuła, że powinna wywiązać się z tego, co do niej mówią. To była dość dziwna sytuacja, bo jednocześnie chciałaby zostać sobą i zachowywać się naturalnie wobec każdego, a z drugiej strony nakazują jej być podejrzliwym i uważać na każde słowo czy krok. Czuła się nieco rozdarta, ale już miała przytknąć i potwierdzić, że wszystko zrozumiała, kiedy odezwał się seinin. Nie mogła ukryć tego, że nieco jej ulżyło. Postawa mężczyzny była jej znacznie bliższa, więc odetchnęła z ulgą. Zwłaszcza, że po jego słowach nikt nie protestował. Oczywiście sama uważała, że wszystko jest w granicach rozsądku, ale chciała być w tym wszystkim naturalnie sobą.
Rozpromieniła się po słowach Sory i kiwnęła ochoczo głową, że bierze sobie jego słowa do serca. Nie zraziła się zmianą jego aury, bo wiedziała, że nie było to wycelowane w nią. I cieszyła się, że, być może nieświadomie, bronił niewinności, którą wciąż chciała w sobie mieć. Jednak jak szybko aura wojownika się pojawiła, tak zniknęła, bo temat uznano za zamknięty. A ona właśnie miała zobaczyć jakieś niesamowicie zabawne grzybki.
- Tak jest, Sora-sama! - powiedziała z entuzjazmem i wyszczerzyła się od ucha do ucha. - I dziękuję. - dodała, skłaniając nieco głowę w jego stronę. Zaraz jednak mężczyzna pociągnął ją za rękaw, ale nie oponowała i ruszyła za nim, nie oglądając się za dwójką, która pozostała jeszcze w powozie. Przecież zaraz do nich dołączą, prawda?
- W życiu czegoś takiego nie widziałam. - powiedziała zaskoczona, oglądając tego dziwnego grzyba. Doprawdy, było to bardzo, bardzo dziwne. Był dość duży jak na grzyba, miał wąski kapelusz, spod którego jakby wyrastała ozdobna "halka". Białooka zamrugała parę razy oczami, jakby próbowała przetrawić ten widok i upewnić się, że na pewno nic jej się nie przewidziało. - A pewnie jeszcze tyle różnych rzeczy i roślin, o których nie mam pojęcia kryje się gdzieś na świecie. - mruknęła już bardziej do siebie, wciąż przyglądając się grzybowi. Nie mogli tak jednak spędzić reszty czasy, jaki mieli przewidziany na postój w gospodzie. A jej już naprawdę kiszki zaczynały marsza grać! Wstała więc z kolan i powędrowała wraz za wszystkimi do gospody z zamiarem zamówienia jakiegoś jedzenia.
- Ja coś zamówię. - powiedziała, chcąc zakomunikować pozostałym, że dla niej jest to postój by skorzystać i zjeść. Może i nie wysilali się jakoś bardzo podczas tej podróży, ale ciepły posiłek zawsze był w cenie.
Czerwonowłosa kunoichi usiadła przy wolnym miejscu, nienachalnie rozglądając się po karczmie. W środku było ładnie i schludnie. Zupełna odwrotność karczmy w drodze na cmentarz, w której mieli styczność z yokai. Na sama myśl aż lekko się wzdrygnęła.
- Konnichiwa. - przywitała się, jeśli tylko ktoś do niej podszedł. Jeśli nie, to sama podeszła do lady, żeby złożyć zamówienie. - Poproszę zupę miso oraz onigiri. - poprosiła i skinęła głową lekko w geście podziękowania. No cóż, pozostaje jej czekać na zamówienie, żeby zapełnić brzuszek i na Yamanaka, którzy niezbyt się śpieszyli. Albo oni byli tak szybko. W każdym razie, była chwila dla siebie.
0 x

You were more than just somebody I was destined to meet.
- Kaito Ishikawa
- Posty: 1128
- Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
- Wiek postaci: 26
- Ranga: Kogō
- Widoczny ekwipunek: ...
Samehada
Tanto
Błękitna Zbroja
Długi łuk
Kołczan
Lis
Kruk
... - Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=229047#p229047
- Aktualna postać: Kaito Ishikawa
Re: Karczma Yamato
0 x
KLIK - KARMAZYNOWE SZCZYTY - GRA W REGIONIE - KLIK
_______________________________
Samehada / Narrator / Mowa
KP | PH | BANK
Prowadzone Misje:
Samehada / Narrator / Mowa
KP | PH | BANK
Prowadzone Misje:
- Sasame - Kampania S
- Minari - Kampania D
- Sayuri - Misja C
- Suyunami Yuri - Wyprawa B
- Yukari - Kampania C
- Daichi - Misja C
- Sayuri
- Posty: 249
- Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
- Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=4 ... 61#p129861
- GG/Discord: venus_sayuri
Re: Karczma Yamato
To było miłe. Miłe, że nie rozdzielili się już niemal na wstępnie, tylko zgodnie wszyscy postanowili coś zjeść. I to nawet to samo! Sayuri się to podobało, bo w końcu byli drużyną, więc fajnie, że z pozoru niewinne czynności robili razem. W sumie, byli na obcym terenie i już nieważne czy przyjaznym czy nie, chyba warto było trzymać się razem. I nieważne, że każdy z nim był w swoim świecie. Tak jak Sora, który co chwilę cieszył się, nie zdradzając powodu. Chociaż mogli się domyślać, bo jedyna zabawna rzecz, o której ostatnio wspominał, to ten dziwny grzyb. Być może to on przyprawiał seinina o te uśmiechy?
Ruch w karczmie był raczej średni. Kto już był, ktoś przychodził, no tłoku to tu nie zastali. Ale to dobrze, bo dzięki temu miejsce zdawało się być dość spokojnie. Natłok rozmów większej ilości osób mógłby niektórym nieco przeszkadzać. Teraz jednak cała ich czwórka skupiła się na jedzeniu, bo rękę można było sobie uciąć, że każdy był głodny! Kiedy Sayuri skończyła jeść, za sobą posiłek mieli już Takayama oraz Daiki. Kobieta dość szybko oznajmiła, że idzie odpocząć do pokoju, więc czerwonowłosa tylko odprowadziła ją wzrokiem. Sama nie była zmęczona, ale jeśli wszyscy się ulotnią... To co ona będzie tak siedzieć i patrzeć? Nie było jednak takiej potrzeby. Chociaż Sora również się oddalił, to jednooki towarzysz postanowił zostać, używając dość słusznego argumentu. Nim jednak rozmowa w jakikolwiek sposób się rozwinęła, mężczyzna sobie poszedł. Młoda Hyūga mrugnęła oczami dwa razy, przez chwilę wahając się, co zrobić. I już miała wstać, ale Daiki wrócił na miejsce. I to nie z pustymi rękoma! Mężczyzna bez mrugnięcia okiem mógł zauważył, że jej spojrzenie się ożywiło.
- Założę się, że i tak jest pyszne. - powiedziała bez skrępowania, sięgając po jedno mochi. Lubiła je niemal tak samo jak dango. Przede wszystkim ze wzgląd na przełamanie smaków. - Mniam! - mruknęła zadowolona, po skosztowaniu pierwszego kęsa. Może rzeczywiście było tak pyszne, a może długa podróż sprawiła, że teraz wszystko wydawało się tysiąc razy lepsze, niż normalnie. Zresztą nieważne!
Kiedy przełykała kolejny kęs, pan Sato postanowił poruszyć temat jej umiejętności. Dość surowo podchodząc do tego, kim według niego jest prawdziwy, zapewne użyteczny medyk. W sumie nie dziwiło ją to jakoś bardzo. Zdawał się być wymagający, to wrażenie nie zmieniło się przez całą ich podróż. Sayuri uśmiechnęła się kącikiem ust i pozwoliła sobie jeszcze na łyk herbaty, nim jakiekolwiek słowo padło z jej ust. Mimo wszystko, nie zdawał się jej na zaś krytykować. Bardziej zdawał się być ciekaw, co rzeczywiście czerwonowłosa potrafi.
- Większość pańskich wymagań już spełniam. - urwała i przeniosła spojrzenie na jednookiego mężczyznę. Wiedziała, że musi być pewne siebie i tego, co potrafi. - A walkę ze śmiercią, sam na sam, opanuje w mgnieniu oka. - zakomunikowała z uśmiechem dumnie i z pewnością. Owszem, raz już walczyła o czyjeś życie. Było ciężko, bo jej umiejętności jeszcze nie są na najwyższym poziomie, więc dodatkowa medyczka była wtedy jej zbawieniem. Ale sama robiła wszystko, co mogła. Nie poddała się wtedy i nie podda się każdym następnym razem. W końcu, nie oszukując, umiejętności medyczne i tak miała na dość wysokiem poziomie. Do całości może rzeczywiście brakowało jej tego, by potrafiła śmiertelne rany uleczać w mgnieniu oka, ale czuła, że ma te możliwości. Potrzebowała tylko jeszcze trochę szkolenia.
I znowuż, nim rozmowa rozbrzmiała na dobre, przed karczmą pojawił się duży powóz. Trudno byłoby nie zwrócić na niego uwagi. Sayuri nawet wychyliła się lekko, dojadając swoją porcję mochi. W mgnieniu oka pojawiła się tez Takayama. To ona ma tak czujny sen?! A może w ogóle nie spała? Nim zdążyli zapytać o seinina, kobieta uprzedziła ich zdawkowym stwierdzeniem. Dlatego Sayuri tylko kiwnęła głową na znak, że zrozumiała, a z zaciekawieniem obserwowała, jak z powozu wychodzą kolejno osoby z klanu Yamanaka. Było ich czworo. Każdy inny, na swój sposób. Mimo, iż troje miało blond włosy, to każde z nich roztaczało inne wrażenie. Jednakże najbardziej odczuwalne, przynajmniej dla młodej Hyūgi było to, jaką aurę roztacza ostatnia osoba. Ciemnowłosy chłopak, jakby zupełnie z innej beczki. Chociaż akurat Sayuri nie bardzo na to patrzyła, bo sama była posiadaczką czerwonych włosów, podczas gdy przeważnie członkowie klanu Hyūga mieli raczej ciemne włosy. Brązowe lub czarne. Jej uwagę przykuwało to, jaką niechęcią chciał bić. Jakby był za karę? Zanim jednak zdążyła rozbiegać się z myślami gdzieś dalej i nieco zbyt długo zawieszając spojrzenie na ciemnowłosym, w porę pojawił się Sora. Oczywiście w swoim stylu rozładowując ewentualnie napięcie. I przerywając Daikiemu, bo jakżeby inaczej. I tu na twarz czerwonowłosej wpłynął delikatny uśmiech spowodowany zachowaniem seinina. A potem wszystko zadziało się tak szybko, że ani ona, ani Takayama ani nawet Sato nie zdążyli nic powiedzieć, a już znaleźli się w powozie. Zdecydowanie większym od tego, którym poruszali się do tej pory.
Sayuri zajęła pierwsze, wolne miejsce, jakie tylko było. Chyba nawet było widać u niej lekkie podekscytowanie, bo nie miała okazji jeszcze podróżować w ten sposób. I to z osobami z innego klanu, z sojusznikami!
- Miło mi was wszystkich poznać. - powiedziała pogodnie i z uśmiechem, po czym skłoniła głowę w geście szacunku. Siedziała, więc ciężko byłoby się dobrze ukłonić. Chyba, że chciałaby przywalić zaraz głową o powóz. Albo o kogoś innego. Obie wersje byłyby przypałowe. A tak to siedziała, układając dłonie na swoich udach. Kiedy podniosła głowę, a stało się to dość szybko, nienachalnym spojrzeniem obdarzyła każdego, chociaż miała wrażenie, że czarnowłosy Shin nie bardzo pragnie jakiekolwiek kontaktu. Skupiła się więcej finalnie na pani Rei, do której padło dość stanowcze pytanie. Tutaj rola czerwonowłosej ograniczała się już tylko do słuchania. Przynajmniej na razie. Mogła jednak dzięki temu obyć się trochę w takich spotkaniach międzyklanowych. Zwłaszcza, że wiedziała, iż Daiki nie pałał sympatią do klanu Yamanaka.
Ruch w karczmie był raczej średni. Kto już był, ktoś przychodził, no tłoku to tu nie zastali. Ale to dobrze, bo dzięki temu miejsce zdawało się być dość spokojnie. Natłok rozmów większej ilości osób mógłby niektórym nieco przeszkadzać. Teraz jednak cała ich czwórka skupiła się na jedzeniu, bo rękę można było sobie uciąć, że każdy był głodny! Kiedy Sayuri skończyła jeść, za sobą posiłek mieli już Takayama oraz Daiki. Kobieta dość szybko oznajmiła, że idzie odpocząć do pokoju, więc czerwonowłosa tylko odprowadziła ją wzrokiem. Sama nie była zmęczona, ale jeśli wszyscy się ulotnią... To co ona będzie tak siedzieć i patrzeć? Nie było jednak takiej potrzeby. Chociaż Sora również się oddalił, to jednooki towarzysz postanowił zostać, używając dość słusznego argumentu. Nim jednak rozmowa w jakikolwiek sposób się rozwinęła, mężczyzna sobie poszedł. Młoda Hyūga mrugnęła oczami dwa razy, przez chwilę wahając się, co zrobić. I już miała wstać, ale Daiki wrócił na miejsce. I to nie z pustymi rękoma! Mężczyzna bez mrugnięcia okiem mógł zauważył, że jej spojrzenie się ożywiło.
- Założę się, że i tak jest pyszne. - powiedziała bez skrępowania, sięgając po jedno mochi. Lubiła je niemal tak samo jak dango. Przede wszystkim ze wzgląd na przełamanie smaków. - Mniam! - mruknęła zadowolona, po skosztowaniu pierwszego kęsa. Może rzeczywiście było tak pyszne, a może długa podróż sprawiła, że teraz wszystko wydawało się tysiąc razy lepsze, niż normalnie. Zresztą nieważne!
Kiedy przełykała kolejny kęs, pan Sato postanowił poruszyć temat jej umiejętności. Dość surowo podchodząc do tego, kim według niego jest prawdziwy, zapewne użyteczny medyk. W sumie nie dziwiło ją to jakoś bardzo. Zdawał się być wymagający, to wrażenie nie zmieniło się przez całą ich podróż. Sayuri uśmiechnęła się kącikiem ust i pozwoliła sobie jeszcze na łyk herbaty, nim jakiekolwiek słowo padło z jej ust. Mimo wszystko, nie zdawał się jej na zaś krytykować. Bardziej zdawał się być ciekaw, co rzeczywiście czerwonowłosa potrafi.
- Większość pańskich wymagań już spełniam. - urwała i przeniosła spojrzenie na jednookiego mężczyznę. Wiedziała, że musi być pewne siebie i tego, co potrafi. - A walkę ze śmiercią, sam na sam, opanuje w mgnieniu oka. - zakomunikowała z uśmiechem dumnie i z pewnością. Owszem, raz już walczyła o czyjeś życie. Było ciężko, bo jej umiejętności jeszcze nie są na najwyższym poziomie, więc dodatkowa medyczka była wtedy jej zbawieniem. Ale sama robiła wszystko, co mogła. Nie poddała się wtedy i nie podda się każdym następnym razem. W końcu, nie oszukując, umiejętności medyczne i tak miała na dość wysokiem poziomie. Do całości może rzeczywiście brakowało jej tego, by potrafiła śmiertelne rany uleczać w mgnieniu oka, ale czuła, że ma te możliwości. Potrzebowała tylko jeszcze trochę szkolenia.
I znowuż, nim rozmowa rozbrzmiała na dobre, przed karczmą pojawił się duży powóz. Trudno byłoby nie zwrócić na niego uwagi. Sayuri nawet wychyliła się lekko, dojadając swoją porcję mochi. W mgnieniu oka pojawiła się tez Takayama. To ona ma tak czujny sen?! A może w ogóle nie spała? Nim zdążyli zapytać o seinina, kobieta uprzedziła ich zdawkowym stwierdzeniem. Dlatego Sayuri tylko kiwnęła głową na znak, że zrozumiała, a z zaciekawieniem obserwowała, jak z powozu wychodzą kolejno osoby z klanu Yamanaka. Było ich czworo. Każdy inny, na swój sposób. Mimo, iż troje miało blond włosy, to każde z nich roztaczało inne wrażenie. Jednakże najbardziej odczuwalne, przynajmniej dla młodej Hyūgi było to, jaką aurę roztacza ostatnia osoba. Ciemnowłosy chłopak, jakby zupełnie z innej beczki. Chociaż akurat Sayuri nie bardzo na to patrzyła, bo sama była posiadaczką czerwonych włosów, podczas gdy przeważnie członkowie klanu Hyūga mieli raczej ciemne włosy. Brązowe lub czarne. Jej uwagę przykuwało to, jaką niechęcią chciał bić. Jakby był za karę? Zanim jednak zdążyła rozbiegać się z myślami gdzieś dalej i nieco zbyt długo zawieszając spojrzenie na ciemnowłosym, w porę pojawił się Sora. Oczywiście w swoim stylu rozładowując ewentualnie napięcie. I przerywając Daikiemu, bo jakżeby inaczej. I tu na twarz czerwonowłosej wpłynął delikatny uśmiech spowodowany zachowaniem seinina. A potem wszystko zadziało się tak szybko, że ani ona, ani Takayama ani nawet Sato nie zdążyli nic powiedzieć, a już znaleźli się w powozie. Zdecydowanie większym od tego, którym poruszali się do tej pory.
Sayuri zajęła pierwsze, wolne miejsce, jakie tylko było. Chyba nawet było widać u niej lekkie podekscytowanie, bo nie miała okazji jeszcze podróżować w ten sposób. I to z osobami z innego klanu, z sojusznikami!
- Miło mi was wszystkich poznać. - powiedziała pogodnie i z uśmiechem, po czym skłoniła głowę w geście szacunku. Siedziała, więc ciężko byłoby się dobrze ukłonić. Chyba, że chciałaby przywalić zaraz głową o powóz. Albo o kogoś innego. Obie wersje byłyby przypałowe. A tak to siedziała, układając dłonie na swoich udach. Kiedy podniosła głowę, a stało się to dość szybko, nienachalnym spojrzeniem obdarzyła każdego, chociaż miała wrażenie, że czarnowłosy Shin nie bardzo pragnie jakiekolwiek kontaktu. Skupiła się więcej finalnie na pani Rei, do której padło dość stanowcze pytanie. Tutaj rola czerwonowłosej ograniczała się już tylko do słuchania. Przynajmniej na razie. Mogła jednak dzięki temu obyć się trochę w takich spotkaniach międzyklanowych. Zwłaszcza, że wiedziała, iż Daiki nie pałał sympatią do klanu Yamanaka.
0 x

You were more than just somebody I was destined to meet.
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości



