Sztab Generalny Kaminari
- Anzou
- Posty: 1239
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Sztab Generalny Kaminari
Wojna. Z jednej strony Anzou tak bardzo nie lubił konfliktów zbrojnych, nie lubił walczyć, mordować przeciwników, ale z drugiej strony... to była jedna z niewielu rzeczy, które faktycznie jakoś mu w życiu wychodziły. Walka. To właśnie robił od lat. Początkowo jego zadania nie były bardzo skomplikowane, ale z wiekiem, doświadczeniem i mocą - stawał się silniejszy. Młody Kaminari był zaangażowany praktycznie w każdy konflikt, w którym uczestniczył jego klan. Pomagał tak jak mógł. Wierzył, że jego działania, jego trud i poświęcenie finalnie przyczynią się do lepszego bytu zwykłych ludzi. Tak w zasadzie poniekąd się działo. Ostatnie tygodnie spędził na krwawych bojach z klanem Pawia, które później zaowocowały sojuszem, dzięki czemu ludność, zwłaszcza w okolicach osady Kujanari odetchnęła z ulgą i cieszyła się spokojem. To było coś, co motywowało Białowłosego. Teraz jednak nie można było osiąść na laurach. Kolejny konflikt pojawił się na horyzoncie. Przeciwnik... raczej ten znany, ponieważ należy do klanu Uchiha. Klanu, z którym Anzou łączył kiedyś nadzieję, ale chyba tam na górze, na najwyższym poziomie nadal nie mogą dojść do porozumienia. Żyją jakąś przeszłością... a wojna, każde kolejne starcie - tylko to napędza. Chłopak nie miał nic innego jak tylko ruszyć zgodnie z rozkazem swojej przywódczyni. Po prostu ruszyć w bój, robić to, co potrafi, najlepiej jak tylko potrafi. Nie był już niewolnikiem dostarczania fantów dla Chino. Nie był dumny, że to nie on wszystko załatwił, a jego miecze nie spełniły oczekiwań, ale jedyne co mógł to pokazać, że jest coś wart i robić różnicę na polu bitwy. Niebieskooki spędził pewien czas w domu, z rodziną, najbliższymi, dzięki czemu na chwilę zapomniał o tym, jaki świat jest. Dało mu to pewnego rodzaju ulgę, przestrzeń, coś, dzięki czemu mógł poczuć jakąś namiastkę normalności. Jednak... taki spokój nie trwa wiecznie. Władca Piorunów ruszył zgodnie z instrukcjami do siedziby sztabu generalnego klanu, aby wykonywać zlecenia i rozkazy. Ubrany był stosunkowo dobrze, dobrał odpowiedni strój, czysty, funkcjonalny i pasujący w pełni do pory roku. Maszerował dwa dni. Z daleka dało się dostrzec, że organizacja stoi na najwyższym poziomie, pewnie Yai dołożył do tego swoje trzy grosze. Po wylegitymowaniu się Kaminari znalazł się w obozie, ruszył, a raczej został doprowadzony do namiotu, w którym spotkał Sande. Wnętrze również było całkiem dobrze zorganizowane, mapy, stoliki, wszystko, co potrzebne, aby planować i reagować na to, co dzieje się na polu bitwy. Władca Piorunów był pod wrażeniem, ucieszył się też i uśmiechnął, gdy zauważył Sandę. Ta wyglądała nieco poważniej, chyba też nie próżnowała i ostro trenowała w ostatnim czasie. Gdy ta tylko krzyknęła Anzou uśmiechnął się jeszcze bardziej. To było to. Tego mu brakowało. Anzou jakby... widział w niej Kagadę? Anzou z trudem powstrzymał śmiech, ale nie pokazywał tego, nie chciał podważać w żaden sposób autorytetu, który posiadała Sanda. Też była weteranką, też przeżyła niejedną bitwę, też dawała z siebie wszystko. Była Kaminari z krwi i kości. Człowiekiem, który poprowadzi armię do sukcesu. Anzou uważnie jej wysłuchał, minęło sporo, więc zapewne mają sobie trochę do wyjaśnienia.
- Dobre przygotowanie to podstawa, wiadomo, że walka wychodzi nam lepiej, ale ktoś musi wykonać tą robotę.
Powiedział Anzou z uśmiechem na twarzy. Stał wyprostowany i patrzył się na swoją rozmówczynię.
- Dobrze Ciebie widzieć, Sanda. Nie będę ściemniać - stęskniłem się. Brakowało mi... tego czegoś w ostatnim czasie. Co porabiałem... kurwa, po opuszczeniu samej osady Kujanari ruszyłem w droge, ale spotkałem jakiegoś dziwnego dziaduszka. Mówił, że może mnie nauczyć tego, jak lepiej władać Rantonem. Ruszyłem z nim i trenowałem, w tym samym czasie znalazłem też miecze, takie, które reagują na Raiton, po naładowaniu energią Raitonu tną wszystko jak pojebane. Problem w tym, że... Chino ich nie chciała. Zaniosłem jej te miecze, ale pozostałe fanty, czyli oko i nogę... już miała. Nie była zadowolona, tak jak mówisz. Chciałem ruszyć od razu po to oko, ale te miecze, ten dziadek... to się przeciągnęło, nie wiedziałem, że potrwa to aż tyle czasu. Stąd jestem tutaj. Miałem się stawić i robić to, co potrafię. Walczyć dla klanu.
Anzou mówił pewnie, stale gestykulował, aby podkreślić swój komunikat.
- A Ty? Też nie próżnowałaś. Widzę! Co robiłaś? I gdzie uderzamy?
- Dobre przygotowanie to podstawa, wiadomo, że walka wychodzi nam lepiej, ale ktoś musi wykonać tą robotę.
Powiedział Anzou z uśmiechem na twarzy. Stał wyprostowany i patrzył się na swoją rozmówczynię.
- Dobrze Ciebie widzieć, Sanda. Nie będę ściemniać - stęskniłem się. Brakowało mi... tego czegoś w ostatnim czasie. Co porabiałem... kurwa, po opuszczeniu samej osady Kujanari ruszyłem w droge, ale spotkałem jakiegoś dziwnego dziaduszka. Mówił, że może mnie nauczyć tego, jak lepiej władać Rantonem. Ruszyłem z nim i trenowałem, w tym samym czasie znalazłem też miecze, takie, które reagują na Raiton, po naładowaniu energią Raitonu tną wszystko jak pojebane. Problem w tym, że... Chino ich nie chciała. Zaniosłem jej te miecze, ale pozostałe fanty, czyli oko i nogę... już miała. Nie była zadowolona, tak jak mówisz. Chciałem ruszyć od razu po to oko, ale te miecze, ten dziadek... to się przeciągnęło, nie wiedziałem, że potrwa to aż tyle czasu. Stąd jestem tutaj. Miałem się stawić i robić to, co potrafię. Walczyć dla klanu.
Anzou mówił pewnie, stale gestykulował, aby podkreślić swój komunikat.
- A Ty? Też nie próżnowałaś. Widzę! Co robiłaś? I gdzie uderzamy?
0 x

- Kujaku Haruka
- Posty: 806
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 22
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
- Anzou
- Posty: 1239
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Sztab Generalny Kaminari
Chwila rozmowy. Czasami tak niewiele potrzeba, aby nieco się rozluźnić i pomimo sytuacji, w jakiej się znajduje - zyskać nieco normalności, zaspokojenia jakichś potrzeb związanych z przebywaniem z innymi ludźmi. Anzou znał Sandę stosunkowo dobrze. Owszem, może nie była to przyjaźń, ale wiedział, że może jej ufać, zarówno pod kątem umiejętności jako Kunoichi jak i tak po prostu - po ludzku. Anzou również się śmiał widząc reakcję Sandy na to co mówi. Z jej perspektywy zapewne tak to wyglądało, Anzou spotkał dziadka i ruszył za nim w długą. To jest zabawne.
- Wiem jak to brzmi! Tak właśnie wyszło, przez tego dziaduszka przepadłem na pół roku, na szczęście nie wróciłem z pustymi rękami, myślę, że te miecze mi uratowały dupsko. Serio, w przeciwnym razie, pewnie skończyłoby się jakąś solidną karą... Oko chciałem załatwić teraz, ale nie ma już takiej potrzeby.
Władca Piorunów zaczął już się do tego przyzwyczajać. Nie rozpamiętywał tego, kluczem było pójść do przodu, zrobić kolejny krok, ruszyć dalej z wyciągniętymi wnioskami. Nie można polegać na trwałości i robić ciągle tego samego. Trzeba iść, przeć, być jak ten Kaminari!
- Ja nie widziałem nikogo. Moshi pewnie szkoli kolejne pokolenie, oby nie takich młotków! A Yai... pewnie ma teraz urwanie głowy. Domyślam, się, że odpowiada za wiele ruchów, które dzieją się gdzieś w tle. Zaku pewnie też dba o Kujanari. A co... z Kagadą? Jej też nigdzie tutaj nie widziałem.
Anzou napił się nieco sake z jednej z czarek, nie lubił pić, ale czasami zwyczajnie robił to dla towarzystwa. Warunek był prosty - być wśród dobrych ludzi - wtedy można się napić. Inaczej konsekwencje, czyli to, co dzieje się po alkoholu, ten ból głowy, susza... nie jest tego warte. Anzou słysząc o tych mieczach miał ochotę ponownie się roześmiać.
- Kurwa, Sanda! Nie wiem na chuj mi te miecze. Przecież ja nie mam pojęcia jak ich użyć. Nawet ich tu nie przyniosłem, zostały w stolicy. Może jak wojna się skończy, jak pokonamy Uchiha zacznę się uczyć ich używać, bo to na pewno coś, co doda nieco kolorytu do stylu mojej walki. Czasami używanie Rantonu jest nudne. Wpaść w taki wir... pójść na całość, może nie tak głupio i wszystkim co popadnie jak Moshi - to też jest fajne. A Chino... faktycznie, chyba kogoś ma. Znaczy nie chyba - na pewno, jasno mi to zakomunikowała, nie mam pojęcia kto to, ale powiedziała, że mnie nie lubi. W sumie... cieszę się, że jest szczęśliwa. Bardzo się cieszę, że ma już też oko i sprawną nogę. Teraz mogę w pełni skupić się na wojnie i udowodnieniu tego, że jestem pożyteczny dla klanu.
Anzou naprawdę się cieszył, że Chino jest względnie zaopiekowana, że ma kogoś, kto przy niej jest. Pewnie w innym świecie, gdzieś w innych okolicznościach byłby to Białowłosy, ale los potoczył się inaczej. Czy to dobrze? Raczej tego już się nie dowie. To była też lekcja dla niego. On nigdy nie oczekiwał od Chino nic. Ona chyba jednak myślała inaczej, oczywiście mowa tutaj o sprawach poza oczami i czy nogą. Sanda wtedy przeszła do opowiadania o sobie, o tym, jak ona spędziła ostatnio swój czas.
- Gzik to Gzik. Po prostu, nieobliczalny, nieszablonowy. To świetny wojownik. Tak mi się wydaję, że to klejnot wśród Kaminari. Najważniejsze jednak jest to, że Ci się podoba i się w tym odnajdujesz. Potrafisz przemówić do serca człowieka, zmotywować go. Tak jak Kagada. Twardo i do przodu i jedziemy z Uchiha. Widać, że trenowałaś, na pewno jesteś dużo silniejsza!
Sanda to uczennica Kagady, bestii z Atarashi, która... niewiadomo gdzie jest. Może gdzieś potajemnie walczy teraz z Bestią, może próbuje przekonać ją do wsparcia Kaminari z Uchiha. Ale to byłby zwrot akcji! Sanda wskazała mapę palcem i przeszła do opowiadania sytuacji. Zrobiło się nieco poważniej, Anzou skupił się na tym, co mówi jego rozmówczyni.
- Oczywiście, Sanda. Nie oczekuję żadnej faworyzacji. Jestem tutaj po to, aby zdobywać punkty, robić różnicę, a przynajmniej... próbować. Nic innego mnie nie interesuje. Chętnie porozmawiam z tym Sungoku. Nie lubię dowodzić ludźmi, kurwa to jest takie ciężkie, ogromna odpowiedzialność, ale dam z siebie wszystko. Tartak wygląda dobrze. Zwłaszcza biorąc pod uwagę jego istotę jako punkt logistyczny. Dobry pomysł. Nigdy nie słyszałem o tym rodzie. Jakie mają do nas nastawienie? Wiemy coś? Skoro z nami handlują, to może nie są aż tacy sceptyczni... Znaleźli się nieco pomiędzy młotem, a kowadłem. Konflikt interesu, czy jak to tam mówią. Najlepiej byłoby ich przekonać do pokojowego rozwiązania, a w razie potrzeby... no cóż, użyć siły i minimalnym nakładem zdobyć tartak. Innej opcji nie widzę. Chętnie wysłucham szczegółów planu i ruszę jak najszybciej. Nie możemy tracić czasu.
Władca Piorunów czuł, że na jego barki spadnie niedługo odpowiedzialność. Nie tylko za zdobycie tartaku, ale również za ludzi, których dostanie pod siebie. Wraz z jednym z weteranów będzie miał zadanie, które brzmi łatwo, zdobyć teren. Niemniej - wiele czynników może sprawę skomplikować. Przecież... Uchiha mogą już tam być. Mogą tam iść. Przedstawienie pora zacząć.
- Wiem jak to brzmi! Tak właśnie wyszło, przez tego dziaduszka przepadłem na pół roku, na szczęście nie wróciłem z pustymi rękami, myślę, że te miecze mi uratowały dupsko. Serio, w przeciwnym razie, pewnie skończyłoby się jakąś solidną karą... Oko chciałem załatwić teraz, ale nie ma już takiej potrzeby.
Władca Piorunów zaczął już się do tego przyzwyczajać. Nie rozpamiętywał tego, kluczem było pójść do przodu, zrobić kolejny krok, ruszyć dalej z wyciągniętymi wnioskami. Nie można polegać na trwałości i robić ciągle tego samego. Trzeba iść, przeć, być jak ten Kaminari!
- Ja nie widziałem nikogo. Moshi pewnie szkoli kolejne pokolenie, oby nie takich młotków! A Yai... pewnie ma teraz urwanie głowy. Domyślam, się, że odpowiada za wiele ruchów, które dzieją się gdzieś w tle. Zaku pewnie też dba o Kujanari. A co... z Kagadą? Jej też nigdzie tutaj nie widziałem.
Anzou napił się nieco sake z jednej z czarek, nie lubił pić, ale czasami zwyczajnie robił to dla towarzystwa. Warunek był prosty - być wśród dobrych ludzi - wtedy można się napić. Inaczej konsekwencje, czyli to, co dzieje się po alkoholu, ten ból głowy, susza... nie jest tego warte. Anzou słysząc o tych mieczach miał ochotę ponownie się roześmiać.
- Kurwa, Sanda! Nie wiem na chuj mi te miecze. Przecież ja nie mam pojęcia jak ich użyć. Nawet ich tu nie przyniosłem, zostały w stolicy. Może jak wojna się skończy, jak pokonamy Uchiha zacznę się uczyć ich używać, bo to na pewno coś, co doda nieco kolorytu do stylu mojej walki. Czasami używanie Rantonu jest nudne. Wpaść w taki wir... pójść na całość, może nie tak głupio i wszystkim co popadnie jak Moshi - to też jest fajne. A Chino... faktycznie, chyba kogoś ma. Znaczy nie chyba - na pewno, jasno mi to zakomunikowała, nie mam pojęcia kto to, ale powiedziała, że mnie nie lubi. W sumie... cieszę się, że jest szczęśliwa. Bardzo się cieszę, że ma już też oko i sprawną nogę. Teraz mogę w pełni skupić się na wojnie i udowodnieniu tego, że jestem pożyteczny dla klanu.
Anzou naprawdę się cieszył, że Chino jest względnie zaopiekowana, że ma kogoś, kto przy niej jest. Pewnie w innym świecie, gdzieś w innych okolicznościach byłby to Białowłosy, ale los potoczył się inaczej. Czy to dobrze? Raczej tego już się nie dowie. To była też lekcja dla niego. On nigdy nie oczekiwał od Chino nic. Ona chyba jednak myślała inaczej, oczywiście mowa tutaj o sprawach poza oczami i czy nogą. Sanda wtedy przeszła do opowiadania o sobie, o tym, jak ona spędziła ostatnio swój czas.
- Gzik to Gzik. Po prostu, nieobliczalny, nieszablonowy. To świetny wojownik. Tak mi się wydaję, że to klejnot wśród Kaminari. Najważniejsze jednak jest to, że Ci się podoba i się w tym odnajdujesz. Potrafisz przemówić do serca człowieka, zmotywować go. Tak jak Kagada. Twardo i do przodu i jedziemy z Uchiha. Widać, że trenowałaś, na pewno jesteś dużo silniejsza!
Sanda to uczennica Kagady, bestii z Atarashi, która... niewiadomo gdzie jest. Może gdzieś potajemnie walczy teraz z Bestią, może próbuje przekonać ją do wsparcia Kaminari z Uchiha. Ale to byłby zwrot akcji! Sanda wskazała mapę palcem i przeszła do opowiadania sytuacji. Zrobiło się nieco poważniej, Anzou skupił się na tym, co mówi jego rozmówczyni.
- Oczywiście, Sanda. Nie oczekuję żadnej faworyzacji. Jestem tutaj po to, aby zdobywać punkty, robić różnicę, a przynajmniej... próbować. Nic innego mnie nie interesuje. Chętnie porozmawiam z tym Sungoku. Nie lubię dowodzić ludźmi, kurwa to jest takie ciężkie, ogromna odpowiedzialność, ale dam z siebie wszystko. Tartak wygląda dobrze. Zwłaszcza biorąc pod uwagę jego istotę jako punkt logistyczny. Dobry pomysł. Nigdy nie słyszałem o tym rodzie. Jakie mają do nas nastawienie? Wiemy coś? Skoro z nami handlują, to może nie są aż tacy sceptyczni... Znaleźli się nieco pomiędzy młotem, a kowadłem. Konflikt interesu, czy jak to tam mówią. Najlepiej byłoby ich przekonać do pokojowego rozwiązania, a w razie potrzeby... no cóż, użyć siły i minimalnym nakładem zdobyć tartak. Innej opcji nie widzę. Chętnie wysłucham szczegółów planu i ruszę jak najszybciej. Nie możemy tracić czasu.
Władca Piorunów czuł, że na jego barki spadnie niedługo odpowiedzialność. Nie tylko za zdobycie tartaku, ale również za ludzi, których dostanie pod siebie. Wraz z jednym z weteranów będzie miał zadanie, które brzmi łatwo, zdobyć teren. Niemniej - wiele czynników może sprawę skomplikować. Przecież... Uchiha mogą już tam być. Mogą tam iść. Przedstawienie pora zacząć.
0 x

- Kujaku Haruka
- Posty: 806
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 22
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
- Anzou
- Posty: 1239
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Sztab Generalny Kaminari
Rozmowa z Sandą była dla Anzou ciekawym doświadczeniem. Dwójka znała się dość dobrze i dogadywała się jeszcze lepiej. Chłopak wiedział, że może jej ufać, wiedział też, że może przy niej mówić praktycznie wszystko. Tak też robił, był otwarty i szczery. Nie miał najmniejszego powodu by cokolwiek ukrywać i owijać w bawełnę. On taki nie był, a na pewno nie dla ludzi, za których jest w stanie oddać życie. Tak - Sanda Kaminari to osoba, dla której Niebieskooki jest skłonny się poświęcić.
- Spokojnie, niejednemu Uchiha pokażę co to znaczy prawdziwy Kaminari. Już kiedyś, dawno temu na wojnie napsułem im krwi, chociaż więcej walczyłem z tymi co malują i tworzą te stworki, ale damy radę. Jedyne to ich pierdolony Sharingan i to Genjutsu. Tego się obawiam najbardziej, ale ten trening... chyba też poprawił mój mental.
Białowłosy mówił spokojnie, jakby głęboko wierzył w to, co mówił. Kilka miesięcy spędzonych w górach, ciężki trening, doskonalenie przepływu Chakry, tworzenie specyficznej... jedności z naturą, wielokrotne porażenie prądem. To naprawdę dawka solidnego treningu, może nie w stylu Kagady, ale... na pewno było to wartościowe i dało Władcy Piorunów dodatkowe możliwości, dzięki którym lepiej włada swoim żywiołem, co zamierza wykorzystać w praktyce na polu bitwy.
- Narybek Moshiego. Jak to brzmi, kurwa! Liczę, że będziemy mieć tutaj stado nieszablonowych wojowników, którzy będą rzucać kamieniami czy innymi hełmami we wrogów. Ten to wymyśla wiele rzeczy na raz, faktycznie. Mimo to - w tym szaleństwie jest jakaś metoda. Myślę, że przez tą nieszablonowość jest właśnie taki niebezpieczny. A Kagada... chyba za punkt honoru wzięła sobie pokonanie Sanbiego. Kto wie, może niedługo wparuje tutaj na jego głowie i zmiażdży Uchiha? Ale to musiałby być epicki widok. Dałbym wszystko, żeby to zobaczyć. Wyobraź sobie, Kagada, używa tej swojej techniki, tej powłoki i wjeżdża na Sanbim w samo centrum walki. Gzik miałby o czym pisać!
Anzou zamknął na chwilę oczy, aby sobie to wyobrazić. Jakie to musiałoby robić wrażenie. Chłopak po chwili wrócił jednak do rzeczywistości i dalej zamierzał kontynuować rozmowy z Sandą.
- Ryuzaku też niejedną wojnę pewnie stoczyli, Uchiha podobnie jak my - przecież my się napierdalamy wszyscy od lat. Ciągle. Stale. Jak nie Mur, to między sobą, jak nie między sobą to znowu z ludźmi zza muru. Ciągle walczymy. A to kształci mocne charaktery. W takich momentach poznaje się prawdziwych wojowników. Dlatego Ty jesteś tutaj, dlatego Ty dowodzisz tymi ludźmi i dlatego Ty poprowadzisz ich do finalnej wygranej. Gzik - wierzę, że pojawi się i zrobi co trzeba. Jest piekielnie silny. A co do Azumy... tak, znam go, chociaż nie widziałem go od dawna... jeszcze gdy nie było wojen pomiędzy nami a Uchiha - wykonałem z nim nawet kilka zleceń, dobrze się z nim dogadywałem... Kurwa, coś podobnego jak z tymi Siostrami Nocy, jeżeli wiesz o co chodzi. Używał Katonu, do tego Sharingan. Pewnie teraz jest zdecydowanie silniejszy, skoro jest Seininem... Oby nie posiadał tego najwyższego poziomu Sharingana. Nie wiem w jaki sposób się to zdobywa, ale to sieje jeszcze większy zamęt chyba niż sama bestia. Niemniej - poradzimy sobie. Jakoś to będzie.
Uchiha Azuma. Władca Piorunów naprawdę nie pamięta ile to czasu minęło od ostatniego spotkania tej dwójki. Kiedyś wykonywali razem misje, poprawiali świat na lepsze, jedli, cieszyli się... czy to wszystko minęło z wiatrem? Czy może gdzieś w sercu dwójki tli się jeszcze jakaś niewidzialna, specyficzna więź... Anzou bardzo nie chciałby stawać w szranki z Azumą. Nie wiedział jak. ten jednak zareaguje na Niebieskookiego. Wiele jest zależności, a do tego te iluzje. Co będzie prawdą? Co fałszem? Wszystko jednak zapewne wyklaruje się w niedalekiej przeszłości. Anzou wypił jeszcze jedną czarkę i na tym zakończył. Nie chciał się męczyć następnego dnia, czuł, jak napój rozgrzewa jego ciało.
- Kto wie, może i się nadaję do prowadzenia ludzi. Na pewno dam z siebie wszystko, nie wymięknę, jak zawsze. Kojarzę to drewno! Teraz już nieco więcej o nich wiem... w zasadzie to bardzo solidny partner, szkoda by było ot tak z nimi... walczyć i zatracić to w imię zajęcia punktu, ale jeżeli nie będzie innego wyjścia - zmieciemy ich z powierzchnii. Wszystko albo nic. Powiedz mi gdzie się mam stawić jutro.
Anzou mówił spokojnie, oczekiwał na dalsze dyspozycje i był gotowy do zastosowania się do tego co powie Sanda. Nie było już wiele czasu, należało działać i to jak najszybciej. Wróg i licho nie śpi. Nie ma możliwości na porażkę. Klan Kaminari musi osiągać swoje cele.
- Spokojnie, niejednemu Uchiha pokażę co to znaczy prawdziwy Kaminari. Już kiedyś, dawno temu na wojnie napsułem im krwi, chociaż więcej walczyłem z tymi co malują i tworzą te stworki, ale damy radę. Jedyne to ich pierdolony Sharingan i to Genjutsu. Tego się obawiam najbardziej, ale ten trening... chyba też poprawił mój mental.
Białowłosy mówił spokojnie, jakby głęboko wierzył w to, co mówił. Kilka miesięcy spędzonych w górach, ciężki trening, doskonalenie przepływu Chakry, tworzenie specyficznej... jedności z naturą, wielokrotne porażenie prądem. To naprawdę dawka solidnego treningu, może nie w stylu Kagady, ale... na pewno było to wartościowe i dało Władcy Piorunów dodatkowe możliwości, dzięki którym lepiej włada swoim żywiołem, co zamierza wykorzystać w praktyce na polu bitwy.
- Narybek Moshiego. Jak to brzmi, kurwa! Liczę, że będziemy mieć tutaj stado nieszablonowych wojowników, którzy będą rzucać kamieniami czy innymi hełmami we wrogów. Ten to wymyśla wiele rzeczy na raz, faktycznie. Mimo to - w tym szaleństwie jest jakaś metoda. Myślę, że przez tą nieszablonowość jest właśnie taki niebezpieczny. A Kagada... chyba za punkt honoru wzięła sobie pokonanie Sanbiego. Kto wie, może niedługo wparuje tutaj na jego głowie i zmiażdży Uchiha? Ale to musiałby być epicki widok. Dałbym wszystko, żeby to zobaczyć. Wyobraź sobie, Kagada, używa tej swojej techniki, tej powłoki i wjeżdża na Sanbim w samo centrum walki. Gzik miałby o czym pisać!
Anzou zamknął na chwilę oczy, aby sobie to wyobrazić. Jakie to musiałoby robić wrażenie. Chłopak po chwili wrócił jednak do rzeczywistości i dalej zamierzał kontynuować rozmowy z Sandą.
- Ryuzaku też niejedną wojnę pewnie stoczyli, Uchiha podobnie jak my - przecież my się napierdalamy wszyscy od lat. Ciągle. Stale. Jak nie Mur, to między sobą, jak nie między sobą to znowu z ludźmi zza muru. Ciągle walczymy. A to kształci mocne charaktery. W takich momentach poznaje się prawdziwych wojowników. Dlatego Ty jesteś tutaj, dlatego Ty dowodzisz tymi ludźmi i dlatego Ty poprowadzisz ich do finalnej wygranej. Gzik - wierzę, że pojawi się i zrobi co trzeba. Jest piekielnie silny. A co do Azumy... tak, znam go, chociaż nie widziałem go od dawna... jeszcze gdy nie było wojen pomiędzy nami a Uchiha - wykonałem z nim nawet kilka zleceń, dobrze się z nim dogadywałem... Kurwa, coś podobnego jak z tymi Siostrami Nocy, jeżeli wiesz o co chodzi. Używał Katonu, do tego Sharingan. Pewnie teraz jest zdecydowanie silniejszy, skoro jest Seininem... Oby nie posiadał tego najwyższego poziomu Sharingana. Nie wiem w jaki sposób się to zdobywa, ale to sieje jeszcze większy zamęt chyba niż sama bestia. Niemniej - poradzimy sobie. Jakoś to będzie.
Uchiha Azuma. Władca Piorunów naprawdę nie pamięta ile to czasu minęło od ostatniego spotkania tej dwójki. Kiedyś wykonywali razem misje, poprawiali świat na lepsze, jedli, cieszyli się... czy to wszystko minęło z wiatrem? Czy może gdzieś w sercu dwójki tli się jeszcze jakaś niewidzialna, specyficzna więź... Anzou bardzo nie chciałby stawać w szranki z Azumą. Nie wiedział jak. ten jednak zareaguje na Niebieskookiego. Wiele jest zależności, a do tego te iluzje. Co będzie prawdą? Co fałszem? Wszystko jednak zapewne wyklaruje się w niedalekiej przeszłości. Anzou wypił jeszcze jedną czarkę i na tym zakończył. Nie chciał się męczyć następnego dnia, czuł, jak napój rozgrzewa jego ciało.
- Kto wie, może i się nadaję do prowadzenia ludzi. Na pewno dam z siebie wszystko, nie wymięknę, jak zawsze. Kojarzę to drewno! Teraz już nieco więcej o nich wiem... w zasadzie to bardzo solidny partner, szkoda by było ot tak z nimi... walczyć i zatracić to w imię zajęcia punktu, ale jeżeli nie będzie innego wyjścia - zmieciemy ich z powierzchnii. Wszystko albo nic. Powiedz mi gdzie się mam stawić jutro.
Anzou mówił spokojnie, oczekiwał na dalsze dyspozycje i był gotowy do zastosowania się do tego co powie Sanda. Nie było już wiele czasu, należało działać i to jak najszybciej. Wróg i licho nie śpi. Nie ma możliwości na porażkę. Klan Kaminari musi osiągać swoje cele.
0 x

- Kujaku Haruka
- Posty: 806
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 22
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
- Anzou
- Posty: 1239
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Sztab Generalny Kaminari
Anzou miał przed sobą jeden cel. Było to stosunkowo proste - służyć dla klanu i przyczynić się do wygranej. W ten sposób liczył, że odkupi poniekąd swoje winy, które formalnie zostały spłacone, dawały mu komfort psychiczny, ale... pozostawał pewien niedosyt. Okazja do sprawdzenia swoich nowych sił, nowych umiejętności zdaje się być bardzo blisko. Anzou wziął sobie głęboko do serca to co powiedziała Sanda na temat potencjalnego starcia.
- Ja też mam swoje obowiązki. Dokonam wszelkich starań, aby przynieść chwałę dla naszego klanu. Zrobię wszystko. A jak dojdzie do starcia... nie będę liczyć na taryfę ulgową. Choć... ciężko przewidzieć co się stanie. Do zobaczenia, Sanda. I... powodzenia! Pokażmy Uchiha, na co nas stać!
Młody Kaminari mówił pewnym siebie głosem, w którym dało się wyczuć delikatne podekscytowanie. To bardzo specyficzne uczucie, gdy człowiek czuje, że nadchodzi coś dużego, że nadchodzi coś, gdzie będzie mieć możliwość do robienia rzeczy wielkich. Takie plany ma Niebieskooki. Robić rzeczy wielkie i dobre dla ludzi, na których mu zależy. Musi chronić swój klan. Pokazać Uchiha na co go stać. Władca Piorunów opuścił namiot i udał się we wskazane miejsce. Młodzieniec był prowadzony do namiotu przez adiunkta i nagle stała się rzecz.... bardzo nieoczywista. Anzou został wywleczony jakby... publicznie, wywołany do tablicy, jeden z gości zwrócił na niego uwagę i wprost nazwał go jego nowym przydomkiem. Kaminari poczuł też spojrzenia innych, odmachnął w geście powitania do człowieka. Nie przywykł do takich momentów, ale im bardziej jest wpływowy... tym więcej takich sytuacji przed nim. Białowłosy stosunkowo szybko znalazł się w swoim namiocie. Skrzynia na ekwipunek, prycza, wszystko było idealnie zaplanowane. Anzou był pod ogromnym wrażeniem tego, ile trudu musiało być włożone w to, żeby to miejsce tak wyglądało. Praca dziesiątek osób. Logistyka. To wszystko musiało być jak jedna, dobrze naoliwiona maszyna. Anzou nie miał jednak wiele czasu w samotności. Po chwili do środka wparował jakiś mężczyzna, w zasadzie to nie był chyba sam. Nastolatek obrócił się w jego kierunku. Niebieskooki nie przywykł do bycia porównanym czy też nazywanym z jakąś liczbą. Niemniej, zareagował z uśmiechem.
- Częstować i meldować. Miło mi Was tu gościć.
Anzou zlustrował wszystkich i pierwsze wnioski zostały wyciągnięte - Ci ludzie nie bali się walczyć. Gołym okiem można było dostrzec blizny, tudzież inne elementy uszkodzenia wizerunku. Nie cofają się. To dobrze, zwłaszcza w obliczu zagrożenia. Posiadanie zaufanych i solidnych wojowników jest niezwykle istotne.
- Witaj, Takeru. Zjedzmy zatem razem. Alkoholu podziękuję, napiłem się już nieco z Sandą. Raczej unikam konsekwencji picia... Wolę zachować bardziej świadomy umysł, nawet dzisiaj. Niemniej, nie krępujcie się, jak chcecie - to pijcie. Oby z głową.
Białowłosy nie miał nic przeciwko. To ich własna wola, ich własne życie. Niech robią jak chcą, nawet jeżeli w jakiś sposób mu podlegają. Rozmowy trwały w najlepsze, pozostali również się przedstawili, ale rozmowy też stosunkowo szybko zeszły na tor jutrzejszego planu bojowego.
- Tak, podobno to ważny punkt logistyczny. Warto mieć go pod naszą kontrolą. Na razie nie znam szczegółów, ale cel jest prosty - zdobyć tartak, w sposób naturalny lub jeżeli zajdzie taka potrzeba, to siłą. Bez cofania się.
Sam Anzou był pozytywnie nastawiony. Czuł, że się uda, czuł, że gwiazdy im sprzyjają. Rozmawiał ze swoimi podwładnymi jak równy z równym, podchodził do nich z szacunkiem. Podzielił się też swoimi spostrzeżeniami na temat starcia z bestią, na temat tego jak udało mu się przeżyć. Wymagało to wielu poświęceń, ryzyka, ale finalnie - opłaciło się! Po pewnym czasie rozmów, wspólnego posiłku wszyscy się rozeszli, a Niebieskooki po ogarnięciu również zasnął.
Chłopak obudził się następnego dnia, pogoda nie rozpieszczała, a jego sen został przerwany przez bębny. Niebieskooki spał stosunkowo dobrze, zasnął szybko, a jego sen był głęboki. To dobry prognostyk. Nie było wiele czasu na rozluźnienie, była robota do zrobienia. Szybkie ogarnięcie i natychmiastowe skierowanie do namiotu sztabu. Pora poznać szczegóły. Anzou szedł ubrany bardzo elegancko, jego płaszcz podkreślał istotę zdarzenia, a zapach ciągnął się za nim. Lubił to, bardzo. Nawet jeżeli to był jego ostatni marsz - celebrował ten moment i zachował go w swojej pamięci. Kaminari po wejściu do środka od razu się przywitał ukłonem, jeden z gości w środku był potężny, jego cios zapewne dokonałby wielu ran dla takiego Anzou. Dobrze jest mieć takich kozaków w swojej drużynie.
- Miło mi Was poznać.
Odpowiedział krótko i konkretnie. Był gotowy na poznanie planów, kotara się zasłoniła i najlepsze miało się dopiero zacząć. Młody Kaminari uważnie słuchał każdego słowa, starał się zapamiętać jak najwięcej, nie przerywał. Dopiero, gdy Sungoku skończy zamierza dopytać o kilka kwestii, aby być w stu procentach pewnym tego, co ma zrobić. I jak ma zrobić. Dowodzenie ludźmi nie należy do jego specjalności, on raczej był tym, który wykonywał cicha, dywersyjną i bardzo istotną prace. Taki skrytobójca. Oddział specjalny.
- Dziękuję za przekazanie tylu szczegółowych informacji. Wychodzi na to, że przed nami dość skomplikowane zadanie, ale niezwykle istotne. Musimy zająć tartak, aby uzyskać przewagę i większą kontrolę terenu. W jaki sposób mamy spróbować przejąć to... pokojowo? Czy jest jakaś szansa na to, aby porozmawiać z kimś, kto pociąga tam za sznurki? Jeżeli tak... to jak? To zdecydowanie najlepsza opcja dla nas, brak ryzyka utraty ludzi, zachowanie świeżych sił. Do tego ograniczamy ryzyko zniszczenia wszelakiej infrastruktury, która może okazać się kluczowa w przypadku ataku Uchiha. Inaczej - wiem co robić, obejść od wschodu, zabezpieczyć szlaki, a potem razem przejść do szturmu. Tak w skrócie, prawda? Sam mur, o którym mówisz raczej nie powinien stanowić problemu dla moich technik. Likwidacja tej wieży na północnym-wschodzie - to też kluczowe, aby dalej móc bardziej swobodnie prowadzić ludzi do szturmu. Osoby z klanu Kujaku... bardzo to pomocne, przyda się ktoś, kto może zeskanować teren z powietrza, dzięki temu możemy wiedzieć w jakim miejscu skoncentrowane są siły. Gdzie on jest? Chętnie się z nim też rozmówię, zanim ruszymy. I... jeszcze raz... żebym był pewny - obchodzimy tartak od wschodu, zabezpieczamy drogę, która prowadzi do Takamori. Zajmujemy dworek Kogane, który jest po drodze, na wzniesieniu, BEZ likwidowania ludzi w środku, a następnie robimy szturm. Coś pominąłem?
- Ja też mam swoje obowiązki. Dokonam wszelkich starań, aby przynieść chwałę dla naszego klanu. Zrobię wszystko. A jak dojdzie do starcia... nie będę liczyć na taryfę ulgową. Choć... ciężko przewidzieć co się stanie. Do zobaczenia, Sanda. I... powodzenia! Pokażmy Uchiha, na co nas stać!
Młody Kaminari mówił pewnym siebie głosem, w którym dało się wyczuć delikatne podekscytowanie. To bardzo specyficzne uczucie, gdy człowiek czuje, że nadchodzi coś dużego, że nadchodzi coś, gdzie będzie mieć możliwość do robienia rzeczy wielkich. Takie plany ma Niebieskooki. Robić rzeczy wielkie i dobre dla ludzi, na których mu zależy. Musi chronić swój klan. Pokazać Uchiha na co go stać. Władca Piorunów opuścił namiot i udał się we wskazane miejsce. Młodzieniec był prowadzony do namiotu przez adiunkta i nagle stała się rzecz.... bardzo nieoczywista. Anzou został wywleczony jakby... publicznie, wywołany do tablicy, jeden z gości zwrócił na niego uwagę i wprost nazwał go jego nowym przydomkiem. Kaminari poczuł też spojrzenia innych, odmachnął w geście powitania do człowieka. Nie przywykł do takich momentów, ale im bardziej jest wpływowy... tym więcej takich sytuacji przed nim. Białowłosy stosunkowo szybko znalazł się w swoim namiocie. Skrzynia na ekwipunek, prycza, wszystko było idealnie zaplanowane. Anzou był pod ogromnym wrażeniem tego, ile trudu musiało być włożone w to, żeby to miejsce tak wyglądało. Praca dziesiątek osób. Logistyka. To wszystko musiało być jak jedna, dobrze naoliwiona maszyna. Anzou nie miał jednak wiele czasu w samotności. Po chwili do środka wparował jakiś mężczyzna, w zasadzie to nie był chyba sam. Nastolatek obrócił się w jego kierunku. Niebieskooki nie przywykł do bycia porównanym czy też nazywanym z jakąś liczbą. Niemniej, zareagował z uśmiechem.
- Częstować i meldować. Miło mi Was tu gościć.
Anzou zlustrował wszystkich i pierwsze wnioski zostały wyciągnięte - Ci ludzie nie bali się walczyć. Gołym okiem można było dostrzec blizny, tudzież inne elementy uszkodzenia wizerunku. Nie cofają się. To dobrze, zwłaszcza w obliczu zagrożenia. Posiadanie zaufanych i solidnych wojowników jest niezwykle istotne.
- Witaj, Takeru. Zjedzmy zatem razem. Alkoholu podziękuję, napiłem się już nieco z Sandą. Raczej unikam konsekwencji picia... Wolę zachować bardziej świadomy umysł, nawet dzisiaj. Niemniej, nie krępujcie się, jak chcecie - to pijcie. Oby z głową.
Białowłosy nie miał nic przeciwko. To ich własna wola, ich własne życie. Niech robią jak chcą, nawet jeżeli w jakiś sposób mu podlegają. Rozmowy trwały w najlepsze, pozostali również się przedstawili, ale rozmowy też stosunkowo szybko zeszły na tor jutrzejszego planu bojowego.
- Tak, podobno to ważny punkt logistyczny. Warto mieć go pod naszą kontrolą. Na razie nie znam szczegółów, ale cel jest prosty - zdobyć tartak, w sposób naturalny lub jeżeli zajdzie taka potrzeba, to siłą. Bez cofania się.
Sam Anzou był pozytywnie nastawiony. Czuł, że się uda, czuł, że gwiazdy im sprzyjają. Rozmawiał ze swoimi podwładnymi jak równy z równym, podchodził do nich z szacunkiem. Podzielił się też swoimi spostrzeżeniami na temat starcia z bestią, na temat tego jak udało mu się przeżyć. Wymagało to wielu poświęceń, ryzyka, ale finalnie - opłaciło się! Po pewnym czasie rozmów, wspólnego posiłku wszyscy się rozeszli, a Niebieskooki po ogarnięciu również zasnął.
Chłopak obudził się następnego dnia, pogoda nie rozpieszczała, a jego sen został przerwany przez bębny. Niebieskooki spał stosunkowo dobrze, zasnął szybko, a jego sen był głęboki. To dobry prognostyk. Nie było wiele czasu na rozluźnienie, była robota do zrobienia. Szybkie ogarnięcie i natychmiastowe skierowanie do namiotu sztabu. Pora poznać szczegóły. Anzou szedł ubrany bardzo elegancko, jego płaszcz podkreślał istotę zdarzenia, a zapach ciągnął się za nim. Lubił to, bardzo. Nawet jeżeli to był jego ostatni marsz - celebrował ten moment i zachował go w swojej pamięci. Kaminari po wejściu do środka od razu się przywitał ukłonem, jeden z gości w środku był potężny, jego cios zapewne dokonałby wielu ran dla takiego Anzou. Dobrze jest mieć takich kozaków w swojej drużynie.
- Miło mi Was poznać.
Odpowiedział krótko i konkretnie. Był gotowy na poznanie planów, kotara się zasłoniła i najlepsze miało się dopiero zacząć. Młody Kaminari uważnie słuchał każdego słowa, starał się zapamiętać jak najwięcej, nie przerywał. Dopiero, gdy Sungoku skończy zamierza dopytać o kilka kwestii, aby być w stu procentach pewnym tego, co ma zrobić. I jak ma zrobić. Dowodzenie ludźmi nie należy do jego specjalności, on raczej był tym, który wykonywał cicha, dywersyjną i bardzo istotną prace. Taki skrytobójca. Oddział specjalny.
- Dziękuję za przekazanie tylu szczegółowych informacji. Wychodzi na to, że przed nami dość skomplikowane zadanie, ale niezwykle istotne. Musimy zająć tartak, aby uzyskać przewagę i większą kontrolę terenu. W jaki sposób mamy spróbować przejąć to... pokojowo? Czy jest jakaś szansa na to, aby porozmawiać z kimś, kto pociąga tam za sznurki? Jeżeli tak... to jak? To zdecydowanie najlepsza opcja dla nas, brak ryzyka utraty ludzi, zachowanie świeżych sił. Do tego ograniczamy ryzyko zniszczenia wszelakiej infrastruktury, która może okazać się kluczowa w przypadku ataku Uchiha. Inaczej - wiem co robić, obejść od wschodu, zabezpieczyć szlaki, a potem razem przejść do szturmu. Tak w skrócie, prawda? Sam mur, o którym mówisz raczej nie powinien stanowić problemu dla moich technik. Likwidacja tej wieży na północnym-wschodzie - to też kluczowe, aby dalej móc bardziej swobodnie prowadzić ludzi do szturmu. Osoby z klanu Kujaku... bardzo to pomocne, przyda się ktoś, kto może zeskanować teren z powietrza, dzięki temu możemy wiedzieć w jakim miejscu skoncentrowane są siły. Gdzie on jest? Chętnie się z nim też rozmówię, zanim ruszymy. I... jeszcze raz... żebym był pewny - obchodzimy tartak od wschodu, zabezpieczamy drogę, która prowadzi do Takamori. Zajmujemy dworek Kogane, który jest po drodze, na wzniesieniu, BEZ likwidowania ludzi w środku, a następnie robimy szturm. Coś pominąłem?
0 x

- Kujaku Haruka
- Posty: 806
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 22
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
- Anzou
- Posty: 1239
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Sztab Generalny Kaminari
Anzou próbował się dowiedzieć tak wiele jak to tylko możliwe, każda informacja, każdy, nawet najmniejszy szczegół finalnie może decydować o tym, czy tartak zostanie zajęty. Chłopak był odpowiedzialny już nie tylko za siebie, ale również ludzi, którzy będą mu towarzyszyć. To solidna grupa, 500 osób to nie są już przelewki. Każde życie to historia, każdy z tych wojowników to zapewne bagaż doświadczeń i rodzina, która skrywa się gdzieś dalej od frontu. To właśnie dla tych ludzi Anzou musi być wzorem, zachowywać się nienagannie i poprowadzić ich możliwie ku chwale. Tego wymaga od siebie Białowłosy i zamierza zrealizować to w stu procentach.
Niebieskooki poruszył temat potencjalnych negocjacji, które są dość dobrą drogą i solidnym fundamentem, aby uniknąć rozlewu krwi. Jeżeli jest coś takiego możliwe - zawsze warto spróbować. Władca Piorunów uważnie wysłuchał wyjaśnienia ze strony Hiroto utrzymując z nim stale kontakt wzrokowy, gdy ten wyjaśniał każdy element układanki. Ród chce grać na dwa fronty tak długo, jak to możliwe, co jest w zasadzie zrozumiałe. Opowiedzenie się po jednej ze stron konfliktu może doprowadzić do zerwania wszelakich relacji w przyszłości. Białowłosy musiał jednak zadbać o to, aby Ród dogadał się z nim, aniżeli z Uchiha.
- To wiele wyjaśnia, Hiroto. Rozumiem tych ludzi, że chcą pozostać neutralni tak długo, jak to możliwe. Pewnie też martwią się o swoją przyszłość, nie chcą, aby tartak został totalnie zniszczony. Dobrze, że jest ktoś, kto potencjalnie nas wesprze. Dlatego też niezwykle istotne jest zajęcie drogi z Takamori, przechwycenie nieprzyjaznej jednostki i zajęcie dworku. Teraz nabiera to dla mnie dużo większego sensu. Dziękuję.
Kaminari mówił pewnie, podkreślał swoje komunikaty odpowiednią gestykulacją. Chciał, aby też go dobrze zrozumiano. Nie wiedział jak to wyjdzie w praktyce, jak trudne będzie zajęcie dworku, czy może już nie jest tam ktoś z Uchiha... Wiele pytań, wiele możliwości. Wszystko jednak okaże się na miejscu. Młody Kaminari wiedział, że ten klan jest dobrze zorganizowany, do tego wspierany przez Ryuzaku, a co za tym idzie - solidne fundusze i kontakty. Z takimi ludźmi chce się żyć conajmniej w neutralnych stosunkach, ale... Kaminari wybrali inną drogę. Młodzieniec też usłyszał pozostałe instrukcje, a sam plan stał się mu jasny. Wydawało się to dość proste: zająć drogę z Takamori, przejąć dworek i zadbać o to, aby rozwiązać przejęcie tartaku pokojowo. Ewentualnie - czekać na znak do ataku.
- Wykonam plan tak jak należy. Zajmę dworek, odetnę drogę od Takamori, a jeżeli będzie trzeba - ruszymy do ataku. W sumie... skąd tylko mamy wiedzieć, że powinniśmy nacierać?
To była ostatnia wątpliwość, która wymagała klaryfikacji. Niebieskooki potem wiedział już dosłownie wszystko i był gotowy do tego, aby ruszać i walczyć ku chwale klanu. Każdy z tych ludzi wiedzieli na co się pisali. Nikt nie odstawi nogi. Nikt się nie zawaha. Każdy będzie robić wszystko, aby klan prosperował tak jak należy. Anzou również zasalutował. Wychodzi na to, że miał około godzinę, aby porozmawiać z gościem z klanu Pawia. Ustalenie szczegółów współpracy może wnieść wiele dobrego.
- Do zobaczenia za godzinę. Ku chwale klanu Kaminari!
Powiedział Anzou z dumą w głosie i zagadał też Aoki-sana, aby ten poprowadził go do wsparcia z klanu Kujaku. Rozeznanie z powietrza, do tego umiejętności bombardowania... to niezwykle użyteczne. Anzou widział na własne oczy jak skoordynowane ruchy Sióstr Nocy robią różnicę i zamęt na polu bitwy. Zrzucanie bomb do środka tartaku i... wybicie wszystkich rywali od wewnątrz może też okazać się niegłupim pomysłem, oczywiście w przypadku rozwiązania siłowego.
Niebieskooki poruszył temat potencjalnych negocjacji, które są dość dobrą drogą i solidnym fundamentem, aby uniknąć rozlewu krwi. Jeżeli jest coś takiego możliwe - zawsze warto spróbować. Władca Piorunów uważnie wysłuchał wyjaśnienia ze strony Hiroto utrzymując z nim stale kontakt wzrokowy, gdy ten wyjaśniał każdy element układanki. Ród chce grać na dwa fronty tak długo, jak to możliwe, co jest w zasadzie zrozumiałe. Opowiedzenie się po jednej ze stron konfliktu może doprowadzić do zerwania wszelakich relacji w przyszłości. Białowłosy musiał jednak zadbać o to, aby Ród dogadał się z nim, aniżeli z Uchiha.
- To wiele wyjaśnia, Hiroto. Rozumiem tych ludzi, że chcą pozostać neutralni tak długo, jak to możliwe. Pewnie też martwią się o swoją przyszłość, nie chcą, aby tartak został totalnie zniszczony. Dobrze, że jest ktoś, kto potencjalnie nas wesprze. Dlatego też niezwykle istotne jest zajęcie drogi z Takamori, przechwycenie nieprzyjaznej jednostki i zajęcie dworku. Teraz nabiera to dla mnie dużo większego sensu. Dziękuję.
Kaminari mówił pewnie, podkreślał swoje komunikaty odpowiednią gestykulacją. Chciał, aby też go dobrze zrozumiano. Nie wiedział jak to wyjdzie w praktyce, jak trudne będzie zajęcie dworku, czy może już nie jest tam ktoś z Uchiha... Wiele pytań, wiele możliwości. Wszystko jednak okaże się na miejscu. Młody Kaminari wiedział, że ten klan jest dobrze zorganizowany, do tego wspierany przez Ryuzaku, a co za tym idzie - solidne fundusze i kontakty. Z takimi ludźmi chce się żyć conajmniej w neutralnych stosunkach, ale... Kaminari wybrali inną drogę. Młodzieniec też usłyszał pozostałe instrukcje, a sam plan stał się mu jasny. Wydawało się to dość proste: zająć drogę z Takamori, przejąć dworek i zadbać o to, aby rozwiązać przejęcie tartaku pokojowo. Ewentualnie - czekać na znak do ataku.
- Wykonam plan tak jak należy. Zajmę dworek, odetnę drogę od Takamori, a jeżeli będzie trzeba - ruszymy do ataku. W sumie... skąd tylko mamy wiedzieć, że powinniśmy nacierać?
To była ostatnia wątpliwość, która wymagała klaryfikacji. Niebieskooki potem wiedział już dosłownie wszystko i był gotowy do tego, aby ruszać i walczyć ku chwale klanu. Każdy z tych ludzi wiedzieli na co się pisali. Nikt nie odstawi nogi. Nikt się nie zawaha. Każdy będzie robić wszystko, aby klan prosperował tak jak należy. Anzou również zasalutował. Wychodzi na to, że miał około godzinę, aby porozmawiać z gościem z klanu Pawia. Ustalenie szczegółów współpracy może wnieść wiele dobrego.
- Do zobaczenia za godzinę. Ku chwale klanu Kaminari!
Powiedział Anzou z dumą w głosie i zagadał też Aoki-sana, aby ten poprowadził go do wsparcia z klanu Kujaku. Rozeznanie z powietrza, do tego umiejętności bombardowania... to niezwykle użyteczne. Anzou widział na własne oczy jak skoordynowane ruchy Sióstr Nocy robią różnicę i zamęt na polu bitwy. Zrzucanie bomb do środka tartaku i... wybicie wszystkich rywali od wewnątrz może też okazać się niegłupim pomysłem, oczywiście w przypadku rozwiązania siłowego.
0 x

- Kujaku Haruka
- Posty: 806
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 22
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
- Anzou
- Posty: 1239
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Sztab Generalny Kaminari
Każdy miał pewne wartości i podejście, którym kierował się w swoim życiu. Praktycznie każdy miał swój moralny kompas, który wyznaczał drogę. Anzou miał podobnie, wykonywał polecenia klanu, ale też miał z tyłu głowy to, że jego działania oddziałowują na innych, że mają wpływ na to, co dzieje się w świecie. Teraz instrukcje były jasne, zrozumiałe. Odciąć drogę, spróbować przejąć dworek pokojowo, jak się nie uda - przejąć siłą i dalej przeć jak będzie potrzeba na znaki dymne.
- Rozumiem, zatem do zobaczenia. Powodzenia wszystkim.
Anzou na sam koniec odpowiedział dość prostym komunikatem. Wiedział już wszystko. Będzie wypatrywał czerwonego dymu. Teraz opuścił namiot i skierował się zgodnie z założeniami udał się do namiotu, w którym znajdować się miał jegomość z klanu Kujaku. Anzou liczy, że będzie mógł mu zaufać tak samo jak Siostrom Nocy. Shirze, Haruce i innym. Wiele się zmieniło, teraz ekipie przyświecał wspólny cel - pokonać Ryuzaku. Nie jest to łatwe zadanie biorąc pod uwagę to, że Uchiha jest silne, a teraz ma wsparcie jeszcze ze strony samego Ryuzaku. Białowłosy szybko znalazł się w namiocie, ukłonił się w geście powitania.
- Miło mi Ciebie poznać, Morimoto. Jestem Anzou Kaminari, tak, zgadza się, mamy wspólnie przeprowadzić atak. Nie wiem jak bardzo jesteś zaznajomiony z planem, ale opowiem Ci więcej w drodze. Nie mamy zbyt wiele czasu, musimy ruszać. Bardzo przyda mi się Twoje wsparcie z powietrza, dzięki temu będziemy mogli dostrzec fortyfikacje, skupienie wroga. Musimy tylko doprecyzować w jaki sposób będziesz nam dawać znać, masz może jakieś specyficzne znaki?
Anzou bardzo szybko przeszedł do konkretów. Wsparcie z powietrza, odpowiedni zwiad to klucz do sukcesu. Można skierować adekwatne siły, aby szybko dokonać przejęcia wrogich punktów, zniszczenia wroga. Anzou liczy, że ta współpraca będzie równie owocna jak z siostrami Nocy. Teraz jednak oczekiwał odpowiedzi, kontynuował dialog i kierował się na miejsce zbiórki, niedługo wszystko się zacznie. Nie będzie odwrotu. Cel jest jeden. Cel jest znany. Chwała Kaminari!
- Rozumiem, zatem do zobaczenia. Powodzenia wszystkim.
Anzou na sam koniec odpowiedział dość prostym komunikatem. Wiedział już wszystko. Będzie wypatrywał czerwonego dymu. Teraz opuścił namiot i skierował się zgodnie z założeniami udał się do namiotu, w którym znajdować się miał jegomość z klanu Kujaku. Anzou liczy, że będzie mógł mu zaufać tak samo jak Siostrom Nocy. Shirze, Haruce i innym. Wiele się zmieniło, teraz ekipie przyświecał wspólny cel - pokonać Ryuzaku. Nie jest to łatwe zadanie biorąc pod uwagę to, że Uchiha jest silne, a teraz ma wsparcie jeszcze ze strony samego Ryuzaku. Białowłosy szybko znalazł się w namiocie, ukłonił się w geście powitania.
- Miło mi Ciebie poznać, Morimoto. Jestem Anzou Kaminari, tak, zgadza się, mamy wspólnie przeprowadzić atak. Nie wiem jak bardzo jesteś zaznajomiony z planem, ale opowiem Ci więcej w drodze. Nie mamy zbyt wiele czasu, musimy ruszać. Bardzo przyda mi się Twoje wsparcie z powietrza, dzięki temu będziemy mogli dostrzec fortyfikacje, skupienie wroga. Musimy tylko doprecyzować w jaki sposób będziesz nam dawać znać, masz może jakieś specyficzne znaki?
Anzou bardzo szybko przeszedł do konkretów. Wsparcie z powietrza, odpowiedni zwiad to klucz do sukcesu. Można skierować adekwatne siły, aby szybko dokonać przejęcia wrogich punktów, zniszczenia wroga. Anzou liczy, że ta współpraca będzie równie owocna jak z siostrami Nocy. Teraz jednak oczekiwał odpowiedzi, kontynuował dialog i kierował się na miejsce zbiórki, niedługo wszystko się zacznie. Nie będzie odwrotu. Cel jest jeden. Cel jest znany. Chwała Kaminari!
0 x

- Kujaku Haruka
- Posty: 806
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 22
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
- Anzou
- Posty: 1239
- Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Kogo
- Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem - Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=6941
Re: Sztab Generalny Kaminari
Anzou chciał szybko ustalić szczegóły i wspólny plan działania. Bez tego nie mógł ruszać, musiał mieć dopięte praktycznie wszystko na ostatni guzik, inaczej - miałby poczucie, że nastawia na ogromne ryzyko nie tylko samego siebie, ale pozostałych ludzi, z którymi ma za zadanie zdobyc fortyfikację, przejąć tartak i zapewnić lokalną przewagę dla klanu Kaminari. Młodzieniec nie miał też pojęcia z jakim oporem przyjdzie mu się mierzyć, musiał być gotowy na wszystko, ale był silny jak nigdy dotąd. To był pewnik. Anzou uścisnął dłoń z Morimoto i wysłuchał uważnie pierwszej części jego wypowiedzi, nie przerywał, był wyprostowany, dał mu na spokojnie przekazać informacje.
- Tak, w skrócie, mamy odciąć drogę i zająć dworek, możliwe, że natrafimy tam na opór. Jak będzie taka potrzeba - wesprzemy pozostałych w szturmie na sam tartak. Głęboko wierzę w to, że uda nam się dokonać tego bez większych strat po naszej stronie, to dopiero początek zmagań wojennych, wszystko przed nami. Każda jednostka się liczy. Każdy ma znaczenie. Dlatego tak wielką nadzieję pokładam w informacjach z powietrza, Morimoto.
Głos Władcy Piorunów brzmiał poważnie, w ten sposób Kaminari chciał podkreślić istotę tego całego zadania. Nie lekceważył nikogo, każdy przeciwnik to zagrożenie, które należy wyeliminować. Problem był teraz taki, że jeszcze zapewne nie ma tam Uchiha i Ryuzaku, więc de fakto nie będzie to walka z typowym wrogiem tylko ludźmi, którzy niestety znaleźli się pomiędzy młotem, a kowadłem, w przestrzeni, która jest dla nich niezwykle niekomfortowa. Anzou miał tego świadomość, więc liczył, że uda się to załatwić pokojowo. Przechwycenie jednego z synów i zapewnienie wsparcia temu, który popiera Kaminari to odpowiednia droga. Mniej krwi może się w ten sposób rozlać. Dalej Niebieskooki wysłuchał nieco teorii ze strony klanu Kujaku, tej związanej ze sztuką latania i potencjalnych znakach i możliwościach. Anzou poruszał głową co chwila okazując zrozumienie swojemu rozmówcy. Czekał, aż ten skończy.
- Ruszamy niedługo, więc może uda się, że będzie jeszcze choć trochę ciemno. Niestety, nie umiem manipulować pogodą, a przydałoby się... Myślę, że to co mówisz ma jak najbardziej sens. Ty się lepiej na tym znasz, ale faktycznie - rozpoznanie z powietrza, powrót na pozycje i informacje, a potem szturm. Wiemy, że jeden z ludzi z rodu Kogane może przemieszczać się z jakąś grupką zbrojnych z miasta Takamori. Przechwycenie tej jednostki może być kluczowe pod kątem operacyjnym dla nas. Sam wróg może też być rozproszony w okolicy dworku jak i samego tartaku, stąd dobry zwiad z powietrza może nam wiele ułatwić, dzięki czemu uderzymy konkretnie, punktowo w miejsca, gdzie się koncentrują. Nie traćmy więcej czasu, ruszajmy, bo pewnie na nas czekają. Pora zrobić pierwsze ruchy!
Anzou zakończył swoją wypowiedź i wraz ze wszystkimi ruszył na miejsce zbiórki. Czuł delikatną ekscytację, ale nie dawał po sobie tego poznać. Musiał dać z siebie wszystko, aby odpowiednio poprowadzić tych ludzi, aby pomóc im wyjść z tego możliwie w jednym kawałku. On sam był silny jak nigdy, poprawił się pod kątem fizycznym, ale i mentalnym. Jego umiejętności wykorzystywania Chakry też. Teraz był gotowy na wszystko. Na walkę z wrogiem. Dać z siebie wszystko.
- Tak, w skrócie, mamy odciąć drogę i zająć dworek, możliwe, że natrafimy tam na opór. Jak będzie taka potrzeba - wesprzemy pozostałych w szturmie na sam tartak. Głęboko wierzę w to, że uda nam się dokonać tego bez większych strat po naszej stronie, to dopiero początek zmagań wojennych, wszystko przed nami. Każda jednostka się liczy. Każdy ma znaczenie. Dlatego tak wielką nadzieję pokładam w informacjach z powietrza, Morimoto.
Głos Władcy Piorunów brzmiał poważnie, w ten sposób Kaminari chciał podkreślić istotę tego całego zadania. Nie lekceważył nikogo, każdy przeciwnik to zagrożenie, które należy wyeliminować. Problem był teraz taki, że jeszcze zapewne nie ma tam Uchiha i Ryuzaku, więc de fakto nie będzie to walka z typowym wrogiem tylko ludźmi, którzy niestety znaleźli się pomiędzy młotem, a kowadłem, w przestrzeni, która jest dla nich niezwykle niekomfortowa. Anzou miał tego świadomość, więc liczył, że uda się to załatwić pokojowo. Przechwycenie jednego z synów i zapewnienie wsparcia temu, który popiera Kaminari to odpowiednia droga. Mniej krwi może się w ten sposób rozlać. Dalej Niebieskooki wysłuchał nieco teorii ze strony klanu Kujaku, tej związanej ze sztuką latania i potencjalnych znakach i możliwościach. Anzou poruszał głową co chwila okazując zrozumienie swojemu rozmówcy. Czekał, aż ten skończy.
- Ruszamy niedługo, więc może uda się, że będzie jeszcze choć trochę ciemno. Niestety, nie umiem manipulować pogodą, a przydałoby się... Myślę, że to co mówisz ma jak najbardziej sens. Ty się lepiej na tym znasz, ale faktycznie - rozpoznanie z powietrza, powrót na pozycje i informacje, a potem szturm. Wiemy, że jeden z ludzi z rodu Kogane może przemieszczać się z jakąś grupką zbrojnych z miasta Takamori. Przechwycenie tej jednostki może być kluczowe pod kątem operacyjnym dla nas. Sam wróg może też być rozproszony w okolicy dworku jak i samego tartaku, stąd dobry zwiad z powietrza może nam wiele ułatwić, dzięki czemu uderzymy konkretnie, punktowo w miejsca, gdzie się koncentrują. Nie traćmy więcej czasu, ruszajmy, bo pewnie na nas czekają. Pora zrobić pierwsze ruchy!
Anzou zakończył swoją wypowiedź i wraz ze wszystkimi ruszył na miejsce zbiórki. Czuł delikatną ekscytację, ale nie dawał po sobie tego poznać. Musiał dać z siebie wszystko, aby odpowiednio poprowadzić tych ludzi, aby pomóc im wyjść z tego możliwie w jednym kawałku. On sam był silny jak nigdy, poprawił się pod kątem fizycznym, ale i mentalnym. Jego umiejętności wykorzystywania Chakry też. Teraz był gotowy na wszystko. Na walkę z wrogiem. Dać z siebie wszystko.
0 x

- Kujaku Haruka
- Posty: 806
- Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
- Wiek postaci: 22
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


