Północno - wschodnie wybrzeże

Ziemie klanu Kaminari, zajęte przez Klan Kujaku, który obrał je sobie na siedzibę.
Awatar użytkownika
Anzou
Posty: 1148
Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogo
Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Anzou »

Nastolatek w swoim życiu wykonywał różne zadania. Jedne były proste, drugie nieco bardziej skomplikowane, często też to co robił wiązało się z pewnego rodzaju wyborami moralnymi, Anzou musiał ważyć co jest dla niego istotne, co jest ważniejsze, często też biorąc pod uwagę dobro ogółu. Teraz Władca Piorunów miał prostą instrukcje: nie wpuszczać nikogo do pokoju obrad. Być może... na pierwszy rzut oka wydaje się to proste natomiast patrząc na to z nieco szerszej perspektywy - było to piekielnie trudne, zwłaszcza, że sama Shirei-kan Kaminarich jak i Shirei-Kan klanu Pawia byli tutaj obecni. To tylko podkreśla powagę i istotę sytuacji, w której znalazł się Niebieskooki. Delegacje zjawiły się o czasie, Anzou wykorzystał odpowiedni moment, aby przekazać zdobyte informacje swojej przywódczyni, która... zareagowała w typowo swoim stylu. Możliwe, że sam JInchuriki, informacje o nim nie były istotne, natomiast to, co usłyszał Kaminari nieco zbiło go z tropu. Jak do cholery ma znaleźć Kagadę? Przecież nawet nie wie, gdzie szukać. Anzou spojrzał na Chino, zanim jeszcze ta odeszła. Sam poczuł delikatny dreszcz na swoich plecach gdy Chino stuknęła go palcem. To było bardzo dziwne uczucie. Jakby jakaś wiązka elektryczna delikatnie przeszła przez jego plecy, od góry do dołu.
- A co z obstawianiem drzwi? Przecież... nie mogę zostawić wejścia bez jakiejkolwiek obstawy...
Anzou był zdezorientowany. Za cholerę nie wiedział co zrobić, z jednej strony - padł jasny i klarowny komunikat, który zrozumiałby nawet człowiek z ograniczoną liczbą neuronów. ZNALEŹĆ KAGADĘ, NATYCHMIAST. Z drugiej jednak strony - Anzou miał pilnować wejścia, dbać o to, a przynajmniej dołożyć wszelkich starań, aby Chino Kaminari, potężnej i dostojnej Shirei-kan nie spadł włos z głowy. Te dwa zadania, które miał Anzou w obecnej chwili stanowiły konflikt interesu. Ponownie, Władca Piorunów musiał stanąć przed wyborem. Musiał podjąć decyzje, a żadna z nich nie była dobra. Każda niesie też pewnie jakieś konsekwencje. Obecność Kagady w trakcie negocjacji może być kluczowa. Problem jest taki, że Niebieskooki za cholerę nie wie gdzie szukać. Owszem, może się udać w miejsca, gdzie ta bywała, ale czy to cokolwiek gwarantuje? A co, jeżeli wtedy Musan i jego świta przystąpią do ataku? Chino nie była sama, ale być może nie dałaby rady wyjść z tego bez szwanku. Podobnie jej matka i trzecia kobieta. Opuszczenie miejsca obrad na chwilę obecną raczej nie wchodziło w rachubę. Zwłaszcza, że Shirei-kan klanu Pawia swoją posturą też budził grozę. Do tego, Anzou widział na własne oczy co potrafi Shira, jak walczyła z Kagadą - jak równa z równą. To zdecydowanie za wiele czerwonych flag. Kagada kazała mu pilnować drzwi. Skoro powiedziała, że się spóźni - zapewne tak będzie. Anzou podjął swoją decyzje. Wybrał drogę. Przynajmniej na chwile. Nie posiada żadnych zdolności, dzięki którym może być w dwóch miejscach na raz. Nie ma takich umiejętności. Jeszcze nie. Teraz jednak został przy drzwiach. Pilnował Chino. Tego, aby nikt nie wszedł do środka. Tego, aby zatrzymać każdą osobę, która będzie forsować wejście. Nawet jeśli trzeba - Siłą. Oczywiście, poza samą Kagadą. Anzou liczy, że jej spóźnienie nie będzie tak duże, że mimo wszystko - niedługo się pojawi i dołączy do pozostałych. Chyba, że... jest jakiś inny plan, ona coś kombinuje, coś, o czym nie wie nie tylko Anzou, ale również i Chino? Chociaż raczej przyjaciółki nie mają przed sobą tajemnic. Więź, która łączy te kobiety byłą widoczna i to bardzo. Ich relacja była silna, klarowna, może lekko tajemnicza dla Anzou, ale można powiedzieć, że to przyjaciółki, pełną parą, takie, które łączą wspólne wspomnienia. Takich ludzi się nie zostawia i nie oszukuje. Na to liczy Anzou. Co prawda... gdyby poszedł jej szukać, zapewne miałby wytłumaczenie - padł rozkaz Shirei-kan, pod którą podlega, niemniej... to chyba dobry pomysł. Zostanie na miejscu umożliwia względną reakcje na zagrożenie. Pozostawienie Chino na pastwę Pawie prosi się o pomstę. Kagada... gdziekolwiek jesteś - pospiesz się. Kaminari Ciebie potrzebują. Anzou skupiony obserwuje to, co się dzieje w budynku. Nasłuchiwanie raczej niewiele mu da. Do momentu, gdzie nie ma żadnego zastępstwa, które może znaleźć się 'na bramce' - Anzou pozostanie na miejscu pilnując drzwi. Szkoda, że nie potrafi robić tego jak Gzik. Wyobrazić sobie Kagadę, znaleźć przy niej i... zwyczajnie teleportować. Piękna sprawa.
0 x
Obrazek
Awatar użytkownika
Kujaku Haruka
Posty: 651
Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Kujaku Haruka »

0 x
Awatar użytkownika
Nizan
Posty: 161
Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
GG/Discord: boyos

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Nizan »

1 x
Awatar użytkownika
Anzou
Posty: 1148
Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogo
Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Anzou »

Chłopak z klanu Kaminari miał nie lada orzech do zgryzienia. Każda z opcji posiadała zarówno swoje wady jak i zalety. Plusy i minusy. Każda z opcji wiązała się też z jakimiś konsekwencjami. Większymi, gorszymi. Chłopak przywykł też do tego, że nie wszystkich można zadowolić, nie da się osiągnąć takiego kompromisu. Praktycznie w każdej sytuacji znajdzie się ktoś, komu decyzja nie będzie pasować. W tej sytuacji, jakiej był aktualnie Niebieskooki najlepszym w jego ocenie rozwiązaniem było pozostanie na miejscu, trzymanie warty. Kagada nie łamała swojego słowa. Pewnie miała coś niezwykle istotnego do załatwienia, przez co miała się spóźnić. Protekcja Chino to absolutny priorytet. Czy koniec końców Anzou w ogóle będzie w stanie ją ochronić? Co, gdy dojdzie do takiego zagrożenia, że Anzou finalnie i tak nie będzie w stanie zrobić... nic? Istniała przecież taka możliwość. Na tym świecie są Shinobi, którzy są... potężni. Shira taka jest. Teraz była w środku z Chino, pewnie mogła ją zaatakować, a sam Anzou by nawet nie mrugnął. Wszystko to... skomplikowane. Klamka jednak zapadła, Anzou stał przy drzwiach i pilnował. Był czujny, skupiony, czas leciał, aż... chłopak usłyszał dźwięki. Otwarte drzwi i gwizdanie. Anzou momentalnie się wzdrygnął i skupił, obserwował osobę, która ewidentnie zmierzała w jego kierunku. Czupryna, charakterystyczny znak Gzika. Anzou z jednej strony poczuł ulgę, ale z drugiej... miał ciągle w głowie słowa Shiry. O tym, że jest to niezwykle niebezpieczne... stworzenie? Człowiek? Czy mówiła prawdę? Może. Anzou jednak nie miał obecnie jakiejkolwiek podstawy, aby przystępować do ataku. W dłoni trzymał swój ołówek, kajecik i ewidentnie szkicował. Przywitał się z Niebieskookim.
- Czołem Gzik. Tylko jak możesz... to nieco ciszej, nie generujmy hałasu.
Anzou mówił tak cicho, jak to możliwe. Nie chciał w jakikolwiek sposób ingerować w negocjacje, tworzyć niepotrzebnego hałasu. Nikomu to nie było potrzebne. Stale obserwował swojego tajemniczego kompana. Ten w swoim stylu zadawał pytania, był ciekawski i wręczył Władcy Laserów rysunek, bardzo ładny, który przedstawiał Anzou pilnującego drzwi. Ikoniczny moment. Anzou uśmiechnął się widząc jakość.
- To bardzo ładny rysunek, Gziku. Zachowam to na pamiątkę. Będę mieć co wspominać.
Powiedział Kaminari stojąc i patrząc na swojego towarzysza. Gzik może być niebezpieczny. Może stwarzać zagrożenie. Jego intencje raczej też nie do końca są jasne. Niemniej... Anzou nadal musi grać w jego grę. Być jego towarzyszem. Być jego jasnym punktem. Być może w ten sposób uda mu się wyjść z tego wszystkiego w jednym kawałku. Co zatem robi w tym miejscu Anzou? Chyba można to ujawnić, raczej żadna tajemnica.
- Co tutaj robię? Wykonuję swoje zadanie. Dbam o to, aby był porządek. Dbam o to, aby był spokój. O ile w ogóle to możliwe w tym świecie. A Ty? Co tutaj robisz?
Oko za oko. Pytanie za pytanie. Ton Anzou nadal pozostawał spokojny, chłopak wciąż nie miał najmniejszych podstaw do tego, aby reagować siłą. Czy w ogóle byłby w stanie stawić mu czoła? Skoro sama Shira nie mogła go złapać? Wiązka Anzou raczej też. Sytuacja mogła być beznadziejna, ale być może rozmowa... może właśnie zwykłą rozmowa będzie w stanie tutaj pomóc? Nastolatek postanowił pójść za ciosem.
- Tak sobie stoję tutaj jakiś czas, nie widziałeś może nigdzie Kagady?
Anzou wypalił z kolejnym pytaniem. Może Gzik ją też jakoś wyczuwał, jakoś... wiedział, gdzie jest? Czy się tym z nim podzieli? Szanse niewielkie, niewiadomo też czy w ogóle wie, gdzie jest. Nastolatek bardzo mocno chciał, aby tajemnica Gzika się rozwiązała. Ten brak wiedzy powodował w nim ogromny niedosyt, Kaminari potrzebował domknięcia poznawczego, wiśni na torcie, która sprawi, że w końcu tajemnica zostanie rozwiązana. Aktualnie było kilka podejrzeń: Gzik to Sanbi, Gzik to mocny Yokai, Gzik to człowiek Pawia, który blefuje, Gzik to... Kaminari o którym Anzou nie ma pojęcia lub... Gzik to Uchiha? Włosy... pasują. Interesy? Również. Może szpieguje dla Uchiha? Chociaż był inny klan, Gazo, z którym Anzou kiedyś się już starł, oni potrafili ożywiać rysunki, też miał chyba czarne włosy. Gzik potrafi rysować. Co jeśli... zaraz ożywi rysunek i Anzou dostanie wpierdol od samego Anzou? To byłaby dopiero historia! Chłopak pozostaje w skupieniu i stara się jednak utrzymać konwersacje z Gzikiem i nie dopuszczać do jakiejkolwiek eskalacji. Ciekawe ile zajmą dalej negocjacje. Anzou jest gotowy do względnej obrony, odskoku, podstawowej reakcji.
1 x
Obrazek
Awatar użytkownika
Kujaku Haruka
Posty: 651
Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Kujaku Haruka »

1 x
Awatar użytkownika
Nizan
Posty: 161
Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
GG/Discord: boyos

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Nizan »

1 x
Awatar użytkownika
Anzou
Posty: 1148
Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogo
Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Anzou »

Moment pojawienia się Gzika można było uznać za zmianę nudnej warty w prawdziwe zadanie na najwyższym poziomie. Anzou nie miał pojęcia z kim ma do czynienia, kim jest ta tajemnicza istotka, która kryje się gdzieś w tym niepozornym ciele. Sam też nie wyglądał na jakiegoś 'kozaka', ale stały za nim jakieś unikalne umiejętności. Władca Laserów, tudzież Władca Piorunów miał klarowne instrukcje - nie wpuszczać nikogo do środka i chronić Chino. Banalne. Oczywiście do momentu, gdy przychodzi ktoś, kto potrafi się teleportować, zachowuje nietypowo i... przestrzega przed nim sama Shira, czyli osoba, która stawiała czynny opór Bestii z Atarashi. To chyba idealne podsumowanie tej zawiłej sytuacji, w której obecnie był Niebieskooki. Mimo to - prowadził dialog z Gzikiem. W jakiś sposób go lubił, nie znał jego intencji, ale dalej - nie miał najmniejszej podstawy, by sądzić, że jest kimś złym. Przecież... wystarczyłby pewnie jeden ruch i Anzou straciłby życie. Raczej nie miał z nim szans. Gzik zrozumiał Anzou, gdy ten poprosił go o to, żeby był nieco ciszej. Chłopak skwitował to uśmiechem dziękując swojemu rozmówcy za zrozumienie i dostosowanie się do tego, o co prosił go Kaminari. Wtedy rozmowa ukierunkowała się na Kagadę, o którą dopytał go Anzou. Gzik uważał, że lepiej jej unikać i nie ma pojęcia, gdzie jest. Nastolatek zmarszczył czoło słysząc tą odpowiedź, zwłaszcza, gdy powiedział, że wie co mówi. Czyżby... miał już okazję się z nią mierzyć? Anzou dostrzegł swego rodzaju okienko, jakiś blask światła, który może rozwiać jego wątpliwości. Do cholery! Czy Gzik walczył lub też spotkał już Kagadę? O co w tym wszystkim chodzi?
- Kagada to bardzo dobry człowiek. Chroni swoich ludzi, może czasami bywa... wybuchowa, ale dba o tych wszystkich z tej osady. Co masz na myśli mówiąc, że wiesz co mówisz? Nie gadaj, że na Ciebie też już nakrzyczała?
Anzou lekko uśmiechnął się na koniec. Gzik zachowywał się zazwyczaj niepoważnie, z lekkim przekąsem stąd Anzou postanowił grać w to dalej. Brnąć. Skoro należy unikać Kagady to... teoria, że Gzik to Sanbi w ludzkiej postaci nabiera rumieńców. Jakkolwiek absurdalnie to nie brzmi. Rozmowa wtedy poszła też w nieco inną stronę, skupiła się bardziej na płaszczu Anzou. Fakt, nastolatek nie miał kiedy porozmawiać z Gzikiem o swoim awansie czy też jakimś większym doświadczeniu. Nastolatek spojrzał ponownie na tajemniczego rozmówcę.
- A tak, udało się otrzymać awans. Teraz oficjalnie jestem Kogo. Cieszę się, że Twoja opowieść na tym skorzysta. A co do mojego... bycia weteranem... hm... sprawa jest nieco skomplikowana, w sumie odkąd pamiętam wykonuję różne zadania dla klanu. Niestety, brałem też udział w wojnach, tak jak i teraz... strasznie to męczące, bardzo nie lubię, gdy ludzie cierpią, a koniec końców, to właśnie tacy zwykli ludzie obrywają najmocniej. Tracą rodziny, dach nad głową. Dosłownie wszystko...
Nastolatek mówił spokojnie, a w jego głosie można było wyczuć delikatny smutek. Ile można walczyć, przelewać krwi, ludzie od tak dawna to robią i nie wyciągają z tego jakichś większych wniosków. Bardzo to przykre. Kaminari nie miał jednak okazji do większych rozmyślań, Gzik poruszył ponownie temat Kagady i rozmowa przybrała obrót, którego obawiał się Kaminari. Gzik chce wejść do środka. Anzou automatycznie stanął na jego drodze, dosłownie przed drzwiami. Nie podejmował jeszcze żadnych ruchów, liczył, że uda się jakoś rozmową do niego dotrzeć, że mimo wszystko gdzieś tam jest ktoś rozsądny, choć nieco bojaźliwy.
- Jeszcze jakie jaja... wiadomo, przywitać się należy, ale może poczekajmy na przerwę? Zawsze trzeba być grzecznym, dokładnie, a grzeczni ludzie nie przeszkadzają i czekają na swoją kolej i... nie robią swoim znajomym czy przyjaciołom tego, co niemiłe. Jak wejdziesz do środka, a ja Ciebie nie zatrzymam - będę skreślony. I mam też wrażenie, że... jeżeli zechcesz to i tak wejdziesz. Może jednak poczekajmy na przerwę? Długo już gadają. Powinno tak się zaraz stać.
Anzou uważnie obserwował Gzika. Stał na jego drodze, ale nie wykonywał żadnych technik, żadnego ataku. Nie wiedział, czy to rozsądne zachowanie, ale rozmowa może przynieść wiele dobrego. Teraz nadejdzie moment weryfikacji. Może uda się ustalić kim jest ten Gzik. Jakie ma intencje, co w zasadzie tutaj robi. Czy to wszystko, ta cała powieść, to pic na wodę, jakaś zasłona, jedno wielkie kłamstwo, aby zyskać sympatię Anzou i w jakiś sposób go wykorzystać? Nastolatek naprawdę nie chciał walczyć, nie wiedział nawet czy będzie w stanie powstrzymać tego człowieka przed wejściem do środka. A może... słowa do niego dotrą? Uda się go przekonać, by poczekał na przerwę? Albo... może sam Gzik nie jest taki silny jak go malują? Skoro boi się Bestii z Atarashi i chce wejść, skoro JEJ NIE MA, to znaczy, że się jej boi? Może potrafi się tylko szybko ruszać (i aż), ale nie jest jakimś geniuszem pojedynków i jeden cios i... po Gziku? Wiele niewiadomych, które już za chwilę mogą się rozwiązać. Kierunek spraw może też być praktycznie... każdy. Od tych pozytywnych, do... śmierci wielu osób.
1 x
Obrazek
Awatar użytkownika
Kujaku Haruka
Posty: 651
Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Kujaku Haruka »

1 x
Awatar użytkownika
Nizan
Posty: 161
Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
GG/Discord: boyos

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Nizan »

1 x
Awatar użytkownika
Anzou
Posty: 1148
Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogo
Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Anzou »

Gra pozorów trwała dalej. Anzou dosłownie stawał na swoich uszach, aby powstrzymać Gzika przed tym, aby ten wszedł do środka i przerwał praktycznie całe negocjacje jednocześnie stawiając Władcę Laserów w niezbyt dobrym świetle. Mimo to, chłopak próbował utrzymywać pozytywne stosunki i dotrzeć do swojego rozmówcy w sposób merytoryczny, co przynajmniej jak wydawało się Anzou - zdawało egzamin, przynajmniej do tej pory. Ogromny ciężar spadł z barków Anzou, gdy Gzik się go posłuchał, Kaminari odetchnął z ulgą i zamierzał dalej kontynuować rozmowy. Na dobrą sprawę, co innego mu zostało? Gzik był raczej tym, który mówił dużo, zadawał wiele pytań, jakby... trochę zachowywał się, jakby... się nudził. Może naprawdę był niesfornym dzieciakiem, z jakąś dziwną zdolnością i przez brak obycia, przez brak takich zwykłych interakcji.
- Jesteśmy. Negocjacje to bardzo poważna sprawa, tam tworzy się jakaś historia, ale musimy uszanować to, że informacje na temat tego przebiegu dowiemy się nieco później. W środku jest mój dobry znajomy, też przyjaciel - Zaku. Został zarządcą tej osady, jak będziemy mieć czas, może go poproszę, to przeprowadzisz z nim wywiad? Co o tym myślisz? Wtedy Twoja opowieść zyska jeszcze więcej w oczach odbiorców!
Chłopak w sumie nie miał nic przeciwko, aby poprosić o to Zaku. Był bardzo ciekawy reakcji Gzika na tą propozycje. Władca Piorunów starał się zachowywać naturalnie i utrzymywać kontakt wzrokowy z Gzikiem. Nie ryzykował, nie prowokował i zachowywał skupienie. Najmniejszy błąd może kosztować go bardzo wiele. Z drugiej strony... w środku znajdowała się elita dwóch klanów, zarówno pod kątem intelektu i siły. Czy Gzik może być aż tak silną istotą, żeby sprawić im realne zagrożenie? Nastolatek nie miał pojęcia, ale nie mógł nad tym też za wiele rozmyślać. Jego rozmówca poszedł dalej z pytaniami, w typowym dla siebie bezpośrednim stylu. Anzou wziął głęboki oddech. Fakt, że Chino nie posiada nogi i oka był raczej powszechnie znany. Powód jednak, dlaczego tak było... to już inna sprawa, raczej nie tak oczywista. Anzou był istotnym elementem tej układanki, był powodem, przez który jego Shirei-kan ucierpiała. To nie było miłe uczucie, zwłaszcza, że ma wobec niej jeszcze inne zobowiązania. Ma misje.
- Tak, na wojnie. Niestety, dołożyłem do tego swoją cegiełkę... Też brałem udział w tej wojnie, nie byłem jednak wystarczająco silny, szybki... zabrakło mi praktycznie wszystkiego, włącznie z doświadczeniem. Poświęciła się i uratowała mnie. To dzięki niej mogę tutaj stać. Bardzo wiele jej zawdzięczam. To wspaniały człowiek.
Anzou mówił powoli z lekkim smutkiem w głosie. Dalej odczuwał pewnego rodzaju dyskomfort, fakt, że przez niego ktoś nie był w pełni sprawny był okropny. Sytuacje pogarszał jeszcze fakt, że to Shirei-kan, osoba, która jest niezwykle silna, która powinna robić przewagę czasami również na froncie, a teraz... nie było to w pełni możliwe. Stało się jednak, a Anzou ma jasny i klarowny plan jak przywrócić pełen blask Chino. Jak sprawić, że będzie silna, ponownie. Jeszcze silniejsza. Młody Kaminari zastanawiał się również gdzie jest Kagada, co takiego kombinuje i kiedy łaskawie się zjawi. Spóźnienie godne gwiazdy. Nie do końca jest to zachowanie, które pochwala Anzou, ale nie miał na to najmniejszego wpływu. Skoncentrował się na Gziku i to z nim rozmawiał, dbał o to, aby nikt nie przeszkadzał, a czas leciał mu nieco szybciej. Sam Anzou był ciekawy historii Gzika. Kim jest, skąd się wział, co robi. Teraz jest doskonała okazja, aby się tego dowiedzieć.
- A Ty, Gziku, jak się w sumie tutaj znalazłeś? Skąd pochodzisz? Nie myślałeś nigdy, by zostać Shinobi? Czy wolisz jednak sztukę, wytwarzanie jej poprzez pisanie i malowanie?
Nastolatek może był nieco bezpośredni, ale w tym raczej była też metoda. Gzik raczej nie lubił owijania w bawełnę, a dotychczasowe doświadczenia sugerują, że taka komunikacja, która jest otwarta - całkiem mu pasuje. Anzou oczekiwał odpowiedzi Gzika, ale również przybycia też Kagady albo... chociaż jakiegoś rychłego zakończenia negocjacji. Ogoniasta Bestia pewnie też gdzieś czai się, aby odpowiednio zareagować w sytuacji... eskalacji.
1 x
Obrazek
Awatar użytkownika
Kujaku Haruka
Posty: 651
Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Kujaku Haruka »

1 x
Awatar użytkownika
Nizan
Posty: 161
Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
GG/Discord: boyos

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Nizan »

1 x
Awatar użytkownika
Anzou
Posty: 1148
Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogo
Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Post autor: Anzou »

Rozmowa z Gzikiem to była dla Anzou nie lada gratka. Chłopak wspinał się na wyżyny swoich umiejętności, co prawda nie musiał walczyć, nie musiał podejmować ryzyka i używać technik, niemniej... musiał pracować głową, do tego stale zachowywać czujność i gotowość do interwencji siłowej przeciwko... Gzikowi, którego pochodzenie nadal nie jest znane. Anzou przyznał się też, że w trakcie bitwy ratowała go Chino, przez co ucierpiała i do dziś ponosi tego konsekwencje. Reakcja Gzika była jednak pokrzepiająca, sprawiła, że w jego oku pojawił się delikatny błysk, a serce przepełniła pewnego rodzaju pozytywna energia.
- Coś w tym jest... silniejsi powinni troszczyć się o tych słabszych, sprawiać, że będzie żyło im się lepiej, chronić ich przed zagrożeniami, przed tym całym światem... Chino to bohaterka, bez dwóch zdań. Jestem przekonany, że jej obecność w Twojej powieści będzie bardzo interesującym fragmentem. Nie mogę się doczekać, aż to wydasz! Będę mógł wtedy pokazywać Twoje dzieło innym, na całym świecie, tam, gdzie nogi mnie poniosą! Będę chodzącą reklamą.
Anzou Kaminari, mistrz reklamy, dźwignia handlu. Tak mu mówcie. Chłopak jednak pomimo pozytywnego nastawienia i tonu dalej pozostawał w skupieniu. Nie rozluźniał się aż tak. Wiedział, że ryzykuje tutaj wiele, nie tylko swoje życie, ale również reputacje rodu. Negocjacje musiały przebiegać w spokoju, w przeciwnym razie... Sanbi weźmie się za wszystkich na poważnie i nie będzie co zbierać. Przynajmniej tak się zapowiada. Anzou też przeszedł do swojej ofensywy pytań, zadał je Gzikowi bez większych barier, chciał czegokolwiek się o nim dowiedzieć, znaleźć cokolwiek, do czego będzie mógł dołączyć posiadające już informacje, Gzik lekko się zastanawiał na odpowiedzią, ale w końcu wydusił z siebie jakieś słowa, które jednak... nie były zbyt informatywne. Gzik pochodzi z terenów, gdzie toczy się wojna. Ciekawe, a gdzie na świecie nie ma wojny? Dosłownie - to może powiedzieć każdy człowiek, przez świat przechodzi masa konfliktów, różnego rodzaju, więc prawdopodobieństwo życia na terenie, gdzie takowe działania się odbywają jest raczej wysokie. Sam Gzik poszedł krok dalej i powiedział, że bycie Shinobi jest słabe i że preferuje być wolny. Wolny jak ptak. Do tego... że ceni sobie wolność najbardziej, że wie co mówi. Anzou zmarszczył czoło słysząc te słowa. Wiele kropek łączyły się w pewną teorię spiskową. To było coś tak nieoczywistego, tak... szalonego, ale... Anzou musiał to zrobić. Wyszczerzył się jak tylko się da, skierował swój wzrok na Gzika i pokazał na niego palcem w charakterystyczny sposób.
- Wiem, kim jesteś Gziku. Jesteś Ogoniastą Bestią, Sanbim! Nie wiem jak tylko przyjmujesz ludzką postać, ale ma to sens! Patrz, potrafisz przemieszczać się w mgnieniu oka, jesteś z terenów objętych wojną, do tego cenisz sobie wolność i sztukę... rozgryzłem Cie! Gzik, Sanbi - mój przyjaciel.
Anzou mówił to z uśmiechem na twarzy, ciężko było rozszyfrować czy mówi na poważnie, czy na żarty, ale uważnie patrzył na reakcje jego rozmówcy. Gzik ruszył jednak w swoim kierunku, zrobić siku, a Anzou ponownie został sam. Chłopak pomachał swojemu przyjacielowi, ogoniastej bestii na odchodne i dalej pilnował porządku. Nie miał pojęcia ile czasu minęło, ale towarzystwo Gzika sprawiło, że chyba leciał nieco szybciej. Z upływem czasu Anzou odczuwał lekką nudę oraz ciekawość, nie wiedział co dzieje się za drzwiami, na czym stanęło... mimo to, po jakimś czasie drzwi się otworzyły, a jego oczom ukazał się Zaku ze swoją wybranką serca. Anzou słuchał uważnie tego, co mają do powiedzenia, kątem oka dostrzegł Chino, która rozmawia też w środku z Shirą. Była cała i zdrowa, oczywiście pomijając fakt braku nogi i oka. Do czasu.
- Cieszę się! Naprawdę się cieszę, fakt, że nie doszło do jakiejś ogromnej zadymy w środku chyba jest dobrą zapowiedzią, prawda? Nie chcę słyszeć czegoś takiego, że może się udać. Uda się! Wiem to, Zaku. Opowiadaj, jak tam jest?
Władca Laserów kierował te słowa do Zaku, a następnie skierował swój wzrok na jego miłości. Yadasu chyba nie do końca odnajdowała się w roli politycznej, pytanie - czy ktokolwiek w tak krótkim czasie by sobie poradził? Odpowiedzialność była ogromna, presja również, nic dziwnego, że dziewczyna to przeżywa.
- Na pewno świetnie sobie radzisz. Radzicie. Polityka to trudna sprawa, wymaga doświadczenia, a wy zostaliście rzuceni od razu na głęboką wodę. Teraz to ogarniecie, to przed wami chyba już będą tylko łatwiejsze decyzje. Stres to normalna emocja. Nic złego, warto czasami skupić się na tym, jak wykorzystać ten stres i przekuć go w coś pozytywnego. Wtedy zamiast wrogiem staje się naszym sprzymierzeńcem. Trochę jak z naszymi klanami... Jakoś udało się nam dogadać, dotrzeć, przynajmniej w kontekście walki z Bestią. Pomimo stresu, napięcia - wyciągnęliśmy coś dobrego. I niech tak będzie tym razem.
Anzou zakończył swoją wypowiedź uśmiechem, ale dalej nie wiedział kim jest Gzik, jakie ma zamiary, nie miał też pojęcia, gdzie jest Kagada, co robi, co dzieje się na zewnątrz. Wiele pytań nadal pozostało otwartych, tak jak rzekome listy, które nigdy nie zostały wysłane.
1 x
Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Tereny Sporne - Półwysep Antai”

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość