Atarashi jest prowincją położoną na północnym krańcu kontynentu, nad Morzem Lazurowym, pomiędzy Antai a pozostałościami Muru oddzielającego dawniej Sogen i tak zwane Niezbadane Obszary. Powstała ona w wyniku podboju części Sogen przez „ludzi zza muru”, którzy w lecie 394 r. dokonali inwazji, usuwając z tych terytoriów władzę klanów Uchiha. Od tego czasu zamieszkują oni te ziemie, rozdając karty w tej części Wietrznych Równin. Zamieszkiwana jest przez klany Soma, Orochi i Mateki , które swoją siedzibę mają w Mieście Atarashi (Stare Kōtei), odbudowanym po zniszczeniach powstałych podczas podboju. Klan Kujaku poszedł za to dalej na zachód, zatrzymując się na Półwyspie Antai. Jest to także miejsce położenia tajemniczego Kamienia z Gwiazd.
Shins Hyo
Posty: 395 Rejestracja: 12 gru 2023, o 07:02
Wiek postaci: 30
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Shins ubrany jest w czarny strój zasłaniający większość jego ciała. Widoczne są jedynie niebieskie oczy.
Widoczny ekwipunek: Wielki Kunai na plecach Płaszcz
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=213621#p213621
GG/Discord: shintarguar
Post
autor: Shins Hyo » 21 lis 2025, o 09:37
MISJA DLA YAMIEGO
Misja Rangi C
27/28 (co najmniej)
Potężnie wyglądający Yokai skoczył wprost na Yamiego by jednym, potężnym ciosem pokonać naczelnika Shi No Geto. Potwór wyglądał, jakby miał ręka miażdżyć skały i bez problemu łamać ludzkie kości na pół. Jinchuuriki nie czekał więc na cios i postanowił kontratakować - odpieczętował miecz, nałożył na niego Hien i zadał cios. Ale zanim go zadał musiał chwilę poczekać. Potwór choć wyglądał na potężnego okazał się w porównaniu z protagonistą strasznie powolny. Wręcz ślamazarny. Potem nastąpiło cięcie. Cięcie, które przeorało ciało potwora tak potężnie, że aż stęknął z bólu. Coś na kształt krwi zaczęło kapać z jego ciała. Potwór ryknął jeszcze raz i rzucił się w Yamiego całym ciałem.
Ukryty tekst
0 x
Yami
Posty: 3098 Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 27
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=4268
Post
autor: Yami » 23 lis 2025, o 00:17
Jedno celne trafienie i potwór już słaniał się na własnych nogach. Miałem nadzieję, że taki cios pozwoli mu zrozumieć w jakim jest położeniu, że dalsza walka nie ma sensu. Spoglądałem na jego plecy. Strzepałem szybkim ruchem ręki krew zalegającą na katanie.
- Nie wiem w czym zawiniliśmy, aby nas atakować. Powiedz, a z następnym rokiem inaczej to będzie wyglądało.
Słowa jednak nie docierały. Gniew i szaleństwo. Pożoga i krew. Westchnąłem. Kolejny wrzask i atak z strony cienia. To było przykre. Wielki wojownik minionych lat teraz oszalały pragnął krwi. Dlaczego? Ludzie przyszli oddać niejako mu część, pamiętać dokonania i poświęcenie. Niewielki błąd w rytuale nie powinien mieć takiego efektu, to był tylko symbol a one zmieniają się w czasie. To co jednak za nimi stoi pozostaje.
Czekałem mając nadzieję, że jednak zaniecha ataku. Niestety do tego nie doszło. Postanowiłem zakończyć jego hańbę pozwalając odzyskać honor. Krok w bok, błyskawiczne cięcie w kark. Głowa powinna odłączyć się od reszty ciała. Jeśli ciało pozostanie, jeśli nie zniknie wśród cieni trzeba będzie spalić zwłoki i tym samym oddać cześć.
Miałem nadzieję, że to będzie już koniec tego nieudanego rytuału. Jeśli tak, wówczas wbiję katanę w ziemię. Wezmę oddech i zwrócę się do ludzi.
- Wybaczcie proszę za tę niedogodność. Niestety, jak zresztą zdążyliście zauważyć, rytuał nie poszedł po naszej myśli. Wierzę jednak w słowa jakie podczas niego padły. Czynności może nie były właściwe jednak intencja szczera i prawdziwa. Dlatego nie zamartwiajcie się. Noc jest jeszcze młoda, kufle puste, w przeciwieństwie do stojących beczek z piwem a jadło jeszcze ciepłe. Nie martwcie się, jutrzejszego dnia będziemy odpoczywać.
Ukryty tekst
0 x
Shins Hyo
Posty: 395 Rejestracja: 12 gru 2023, o 07:02
Wiek postaci: 30
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Shins ubrany jest w czarny strój zasłaniający większość jego ciała. Widoczne są jedynie niebieskie oczy.
Widoczny ekwipunek: Wielki Kunai na plecach Płaszcz
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=213621#p213621
GG/Discord: shintarguar
Post
autor: Shins Hyo » 23 lis 2025, o 23:24
MISJA DLA YAMIEGO
Misja Rangi C
29/28 (co najmniej)
Choć postać Yokaia była przeraźliwa i niejeden z obecnych stając przeciw niemu uległby strachowi, to jednak Yami górował nad nim swoją siłą i szybkością. Drugi cios zadany demonowi przeszył jego ciało a sam potwór rozpłynął się jakby składał się z cienia. W jednym momencie, gdy miecz Jinchuurikiego przecinał widmowe ciało stwora, wszystko to, co mogli obserwować obecnie stało się jakby bardziej realne. Świece zgasły, ciemność ustąpiła światłu z pochodni trzymanych przez wieśniaków. Atmosfera się uspokoiła. Sami wieśniacy z przejęciem rozmawiali między sobą. Naczelnik Shi No Geto porozumiał się z sensorami, którzy mieli mu pomagać w rytuale - nie wyczuwali oni nigdzie Yokaia. Chyba zniknął. Przynajmniej na razie.
Zabawa trwała do rana. Nazajutrz chłopi wrócili do swoich prac ze zdwojoną siłą i w znacznie lepszych humorach niż dotychczas. Choć Yamiemu nie udało się przeprowadzić rytuału w odpowiedni sposób, to demon uprzykrzający życie lokalnym mieszkańcom zniknął, dzięki czemu nie musieli martwić się o znikające narzędzia. Ułatwiło to ich pracę i również wpłynęło pozytywnie na ich nastawienie.
0 x
Yami
Posty: 3098 Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 27
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=4268
Post
autor: Yami » 30 lis 2025, o 13:29
Kurtyna opadła. Przedstawienie zakończone chociaż na powrót do domu jeszcze za wcześnie. Przy pomocy techniki ponownie zapieczętowałem katanę w karwaszu. Broń nie będzie już potrzebna, przynajmniej nie dzisiaj. Yokai będą rozchodzić się po regionie jeśli nie uda nam się znaleźć sposobu zabezpieczenie muru. Czekało nas wiele pracy. Uśmiechnąłem się. Zbliżyłem się do grupki sensorów, która stała przy jednym ze stołów. Aiko z Yumiko już zapomniały o zmorze. Kenta przyglądał mi się z zaciekawieniem. Chwyciłem dwa kufle z piwem. Wcisnąłem mu jeden w osamotnione dłonie.
- Wiem, w przyszłym roku może uda się rozwiązać to inaczej. Wspominaliście mi nie raz, że są między nimi poczciwe dusze. Nie będę go osądzał. Widziałem, że do pewnego momentu wszystko zdawało się iść w dobrą stronę. Daję więc wiarę w pokojowe rozwiązanie tej sprawy. Teraz możesz się rozluźnić, nie tylko dla nich przygotowałem tę noc. Dzięki temu, nie będą już na nas patrzeć jak na "nadzorców".
Stuknęliśmy kuflami i powoli opróżnialiśmy kufle z trunku delektując się dobrą, jak na tę porę roku, pogodą. Przyglądałem się bawiącym się ludziom, przy większej ilości trunku zdarzało się, że ktoś zareagował ciut bardziej agresywnie a wtedy wystarczyło wkroczyć i ostudzić bojowe zapały. Noc ostatecznie minęła spokojnie.
* * *
Wróciłem przed świtem do swojego gabinetu, o ile tak można było nazwać pokój, którego odbudowę zarządziłem na samym końcu. Chłód wciąż wkradał się przez liczne szczeliny. Usiadłem na krześle, zapaliłem świecę. Ująłem w dłoń jeden z pergaminów i zacząłem opisywać dzisiejszy dzień. Zgodnie z złożoną obietnicą nie chciałem aby tradycja zamierała. Mnie to pewnie będzie czekać za dziesiątki lat... o ile dożyję starości.
* * *
Nie spałem najlepiej. Koszmary trawiły sny. Wojna, dookoła setki zabitych, Kenta krzyczał moje imię. Nie miałem ręki, w drugiej trzymałem bezwładne ciało Yumiko. Cień wielkiej bestii zasłonił słońce. Obudziłem się gdy jej ogon przygniótł nas do ziemi. Zacisnąłem mocniej dłonie. Czy to znak, że zbliża się nowe zagrożenie? Miałem rozwiązać zagadkę Yokai. Co jeśli nie uda się nic znaleźć, że dawna wiedza została zatracona a ja jedynie marnuję czas gdy nowe zagrożenie zbliżać się będzie nieubłagalnie? Muszę się rozwijać, nie mogę zatrzymać się w miejscu.
Odszedłem dość daleko od obozu. Między drzewami znalazłem miejsce gdzie znajdowało się wiele porzuconych głazów. Miało być to moje nowe miejsce treningowe. Kokuou wspominała niegdyś, że nie tylko gorąca para jest jej atutem. Jest nią również i kwas. Żrąca i niebezpieczna chmura, która wypali wszystko co ma na swojej drodze. Techniki Futon nie należały do silnych. Musiałem więc znaleźć sposób na zniszczenie wytrzymałych technik Dotonu, kwas wydawał się do tego celu idealny. Oznajmiłem zawczasu swoje cele Kencie. Dobrze wiedziałem, że nie mogę zniknąć z ich radaru. Nie wchodził mi w drogę jednak był w odpowiednim dystansie.
Pozwoliłem chakrze Kokuou rozejść się po ciele. Musiałem nauczyć się wyczuwać zmianę chakry nim sam zacznę z niej korzystać. Pozwoliłem aby chakra demona zaczęła się rozlewać po okolicy. Trwa zaczęła syczeć, chwilę później jedyne co miałem pod nogami to jałową ziemię. Głazy były zdecydowanie bardziej odporne. Ich konstrukcja była niewzruszona, jednak i one musiały się w końcu ugiąć. Zaczęły parować. Kawałki zaczynały znikać. Nie był to jednak proces szybki. Analizowałem przebieg chakry, to jak konkretne elementy wiązały się wewnątrz meridianów aby znaleźć jedno ujście. Powoli sam przejmowałem kontrolę nad przepływem chakry. Gdy jednak efekty zaczynały znikać ponownie pozwalałem chakrze Kokuou swobodny przepływ. Imitowałem go najlepiej jak tylko umiałem. Ćwiczenia były wyczerpujące. Nie trwały też godziny a wiele dni prób i błędów, podczas których sam niejednokrotnie raniłem swoje ciało. Z każdym mijającym dniem stawałem się w tym coraz lepszy. Aż jednego dnia, nie potrzebowałem wsparcia. Teren o promieniu 20m stał się martwą pustą strefą...
Ukryty tekst
0 x
Yami
Posty: 3098 Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 27
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=4268
Post
autor: Yami » 1 gru 2025, o 20:30
Im dłużej korzystałem z nowych zdolności tym coraz częściej wpadałem na różne sposoby jej wykorzystania. Znaczna część z nich była nieudana jednak pewna koncepcja wracała do mnie niczym dobrze rzucony shuriken. I właśnie pomysł wziął się od niego. Umiejętnie wykonany Fūton: Reppūshō pozwalał nadać większej prędkości rzuconej broni. Podmuch wiatru czy rozgrzanej pary mógłby mieć podobny efekt na ludzkie ciało. Odpowiednio wypuszczana energia mogłaby być w stanie zwiększyć szybkość zadawanych ciosów. Dopóki musiałem korzystać z pieczęci aby kontrolować gorącą parę tak idea zdawała się nieosiągalna. Z biegiem tygodni jednak, mur zaczął rozpadać się dając szansę rozkwitnąć pomysłowi. Początkowo trenowałem sam. Na początku był to zwykły bieg między drzewami, potem wyprowadzanie ciosów czy to przy pomocy pięści czy przy pomocy katany. Początki bywały trudne. Za duża ilość chakry i ryłem twarzą o ziemię. Odrobina za mało, nie zdążyłem zmienić kierunku i zawiązałem bliższe relacje z urokliwą sosną. Wyczucie przychodziło jednak z długim, żmudnym treningiem. Kiedy czułem się gotowy poprosiłem Kentę, jednego z sensorów, o pomoc. Poruszanie się po nieruchomym terenie nie pozwoli mi pozyskać odpowiedniej szybkości reakcji. Dlatego on atakował a ja miałem unikać. Kenta miał odpowiednie zdolności aby trening był wymagający i byłem mu za to wdzięczny nawet jeśli kończyło się na kilku uderzeniach w żebra i jedno w twarz. Splunąłem krwią która napłynęła do ust ale kontynuowaliśmy trening. Gdy nie byłem pewny czy moje zdolności stały się wystarczająco dobre czy może przyzwyczaiłem się do jego stylu walki wstrzymaliśmy się od dalszych sparingów.
To co jednak nie dawało mi spokoju to przeczucie, że odpowiednie ukierunkowanie pary mogłoby pozwolić zwiększyć zdolności techniki. Może warto będzie zagłębić się w temat.
Ukryty tekst
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 600 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 7 gru 2025, o 04:24
Wyprawa Rangi A - "W poszukiwaniu serca."
1/19
Yami
Był wczesny, zimowy poranek w Shi no Geto. Powietrze było rześkie, a przez szpary w ścianach twojego gabinetu wpadały blade promienie słońca, odbijając się od świeżego śniegu, który przez noc przykrył obóz i okoliczne ruiny. Wewnątrz panowało przyjemne ciepło - w małym, żelaznym piecyku tlił się jeszcze ogień, a zapach palonego drewna mieszał się z wonią herbaty i ryżu z porannego posiłku. Przez okno można było dostrzec kilku mieszkańców, okutanych w grube płaszcze, odgarniających śnieg z głównej ścieżki prowadzącej do centrum wioski. Nad wszystkim unosiła się cisza, przerywana jedynie skrzypieniem śniegu pod butami i dalekim szczekaniem psa, którego
Twój pokój, choć skromny, nabrał przez ostatnie tygodnie domowego charakteru - na niskim stole leżały notatki, mapy i kilka zwojów z przepisami zebranych od miejscowych. Na ścianie, obok prostego stojaka na broń, wisiała zasuszona gałązka sosny - prezent od dzieci z osady, dziękujących za ciepłą strawę podczas ostatniego festiwalu. W powietrzu czuć było spokój, jakby świat na chwilę zapomniał o wojnie i potworach zza Muru.
Do drzwi cicho zapukała Yumiko. Zawsze punktualna, zawsze opanowana. Weszła do środka, kłaniając się krótko, nie zdejmując jeszcze płaszcza, z którego spadały pojedyncze płatki śniegu.
- Kokuo-sama. - jej głos był spokojny, ale jak zawsze wyczuwało się w nim nutę stanowczości. - Poranny raport. -
Podała ci zwój, a sama zdjęła rękawice i stanęła bliżej piecyka, ogrzewając dłonie. Zerknęła też na kubek czarkę z herbatą, którą miałeś na biurku, ale odwróciła od niej szybko wzrok.
- Noc minęła spokojnie. Nie zgłaszano żadnych incydentów, choć na północnym krańcu wioski grupa uchodźców - siedem osób, dwie rodziny - próbowała przedostać się przez zaspy. Pomogliśmy im dostać się do schronienia. W magazynach mamy jeszcze zapas ryżu na dwa tygodnie, drewna powinno wystarczyć na miesiąc, o ile nie przyjdzie większy mróz. Naprawy idą zgodnie z planem... Hiroshi zajął się wzmocnieniem dachu na barakach, Aiko i Kenta pomagali przy odśnieżaniu i rozdzielaniu racji. Nastroje dobre, choć większość ludzi niepokoi brak wieści z północy. Spodziewaliśmy się, że liczba karawan zmniejszy się, ale nie licząc tej grupy - nikt nie ruszył na południe od półtora tygodnia. Rozważyłabym napisanie prośby do któregoś z posterunków na południu, żeby przysłali nam dwóch-czterech ludzi, którzy mogliby wypuścić się na dalszy patrol. -
Zrobiła krótką pauzę, spoglądając na ogień w piecyku, po czym dodała:
- Było też kilka drobnych spraw, które warto odnotować. Wczoraj przyszło na świat dziecko w rodzinie garncarza, matka i niemowlę czują się dobrze. Niestety, tej samej nocy zmarł najstarszy z mieszkańców, starzec Goro - jego zdrowie od dawna było słabe, a w ostatnim tygodniu pojawiła się jakaś choroba, objawiająca się gorączką i kaszlem, oraz utratą węchu. Większość już wraca do zdrowia, ale niestety straciliśmy też jedno niemowlę z rodziny, która przybyła z jedną z ostatnich karawan na jesieni i zdecydowała się nie ryzykować podróży w trakcie zimy. Zielarz robi, co może, by zapobiec kolejnym przypadkom, ale na szczęście dla większości choroba nie jest chyba zbyt poważna. -
Po chwili Yumiko dodała jeszcze:
- Jest jeszcze jedna sprawa. O świcie dotarła wiadomość od patrolu - dziś przed południem ma pojawić się wysłanniczka z Atarashi, jakaś specjalistka od Yokai. Podobno ma dla nas jakieś... instrukcje i prośbę o współpracę przy badaniach. Na razie zatrzymała się w wiosce, ale prosiła o zaaranżowanie dla niej kwatery, ponieważ chce się z tobą spotkać i pracować tutaj, na miejscu. Wygląda na to, że nawet w środku zimy nie pozwolą nam odpocząć. -
Na twarzy zachowała neutralny wyraz twarzy, ale słychać było, że po starciu z ostatnim Yokai na razie chyba miała dość takich spotkań i spokojna zima była czymś, co bardziej by ją ucieszyło. Na zewnątrz świat jeszcze spał pod pierzyną śniegu, ale w Shi no Geto, dzień już się miał rozpocząć.
Yumiko
Aiko
Kenta
Hiroshi
0 x
Yami
Posty: 3098 Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 27
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=4268
Post
autor: Yami » 13 gru 2025, o 14:34
W prawą dłoń ująłem kubek z herbatą. Jej ciepło chwilę potem popłynęło w dół przełyku. Westchnąłem głośno. Gdyby nie mały dzbanek z nią, który znajdował się w gabinecie, musiałbym biegać co godzinę zaparzyć sobie nową a na to nie miałem zbyt dużej chęci. Jeśli ostygnie pogrzeję ją nad ogniem w kominku. Teraz wciąż jego zawartość była gorąca.
Prace nad odbudową muru szły zgodnie z planem. Teraz, przez zimę, stawały w miejscu. Naprawy dachów, ścian, ostatnie przygotowania przed zimą. Byliśmy co prawda blisko morza a więc zima powinna być spokojna i ciepła. Martwiły mnie możliwe fronty zimnych mas powietrza znad Cesarstwa. Zimne wilgotne powietrze może przynieść naprawdę trudne dni, jeśli nie tygodnie. Właśnie dlatego trwały przygotowania. Jeśli zostaniemy odcięci od Atarashi... będziemy realnie walczyć o przetrwanie.
Lekki stukot i skrzypnięcie drzwi. Do pomieszczenie weszła Yumiko. Uśmiechem zaprosiłem ją do środka choć gdy pora raz kolejny padło imię piątki zamiast moje cicho westchnąłem. Zbyt często nastawiałem się aby zwracali się do mnie bez żadnych honoryfików, tym bardziej określenie 'sama' dość solidnie mnie kuło. Po którejś już próbie zwyczajnie się poddałem i przyjmowałem to z ukrywanym bólem.
Przyjąłem spokojnie cały raport, oczami wertowałem spisane słowa aby lepiej przyswoić sobie pozyskane informacje. Nim jednak cokolwiek odpowiedziałem sięgnąłem do szuflady, która nie chciała się domknąć i wyjąłem z niej drugi gliniany kubek. Nalałem do niego niestety już tylko ciepłej herbaty i przysunąłem bliżej krawędzi stołu.
- Rozgrzeje Ciebie choć trochę od środka.
Splotłem palce opierając je na stole.
- Niestety będzie coraz gorzej. Odbudowa muru schodzi na dalszy plan, trzeba przygotować się do zimy. Na podstawie spisu magazynu przygotuję odpowiednią listę potrzebnych rzeczy, które należałoby nabyć nim drogi staną się nieprzejezdne. Żywność i leki przede wszystkim, cieplejsze ubrania jeśli będzie taka możliwość również się przydadzą. Sól będzie dość istotna aby zakonserwować mięso. Byłoby dobrze gdyby część osób oddelegować do polowań. Zwierzęta też przygotowują się do zimy więc ich mięso będzie bardziej tłuste. Wasze zdolności do wykrywania żywych stworzeń mogą ułatwić cały proces. Mam nadzieję, że Kenta czy Hiroshi się zgodzą na pomoc. Trzeba będzie również pozyskać więcej drewna. Miesiąc to zdecydowanie za mało. Nie wiemy co może nas czekać lepiej więc być przygotowanymi.
Skierowałem wzrok w stronę szczeliny przez które wpadało zimne powietrze.
- W moich stronach mówi się, że brak wieści to dobre wieści. Ludzie, którzy wcześniej nie zdecydowali się opuścić swoich schronień teraz też tego nie zrobią ze względu na zabójczą drogę. Dopiero jak śniegi zaczną topnieć będziemy mogli spodziewać się przyjazdu kolejnych ludzi i większy przepływ informacji.
To co bardziej mnie zaniepokoiło to kwestia chorych. Nie byłem medykiem więc ciężko mi podjąć stosowną decyzję w tej sprawie. Rozmasowałem zmęczone oczy.
- Złożę wizytę zielarzowi. Może coś poradzi w tej kwestii. Kwarantanna wydaje się być zbyt gwałtowną decyzją jednak trzeba zabezpieczyć najmłodszych jak i tych najstarszych przed możliwymi konsekwencjami. Ostatnie czego potrzebujemy przed zimą to pandemii.
I ostatnia kwestia, pojawienie się specjalistki od Yokai. Odbudowa muru pochłonęła nasze siły przerobowe w pełni. Nie byliśmy w stanie podczas tego procesu dotrzeć do informacji, które pozwoliłyby określić w jaki sposób mur chronił kontynent przed potworami z bajek.
- Może to i dobrze. Do tej pory nie udało nam się znaleźć nic co pozwoliłoby uchylić choć skrawka tajemnicy muru. Wciąż nie wiemy w jaki sposób chronił on kontynent przed Yokai. Sami shinobi nie daliby rady, nie z liczbami zawartymi w archiwach. Przez zimę i tak nie będziemy mieli zbyt wiele do zrobienia, może nawet i zacznie wiać nudą. - lekko wzdrygnąłem się kiedy chłodniejszy podmuch popieścił kark - Jeśli uda się znaleźć dla niej miejsce doskonale, jeśli nie... niech zajmie moją kwaterę, ten gabinet w zupełności mi wystarczy.
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 600 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 16 gru 2025, o 14:38
Wyprawa Rangi A - "W poszukiwaniu serca."
2/19
Yami
Za oknem dzień rozjaśniał się powoli, a ciepło piecyka i zapach herbaty tworzyły na chwilę poczucie bezpieczeństwa, jakiego Shi no Geto nie zaznało od miesięcy. Yumiko przyjęła kubek z cichym podziękowaniem, zasiadając naprzeciwko ciebie. Zapewne jej - oraz pozostałych - nawyk, by zwracać się... nie tyle do ciebie, co do Kokuo nie zostanie wyrugowany tak łatwo, jakbyś chciał. Pozostawało albo cierpliwie to znosić, albo cierpliwie poprawiać, w nadziei, że któreś z nich w końcu zacznie zwracać się do ciebie... normalniej.
Przez chwilę panowała cisza, przerywana jedynie trzaskiem drewna w palenisku i stłumionymi odgłosami z zewnątrz - ktoś z robotników przestawiał narzędzia w magazynie, ktoś inny sprawdzał stan drewna przy ścianie.
Twój rozkaz o przygotowaniach do zimy i polowaniach przyjęła z poważnym skinieniem głowy. W jej oczach pojawił się cień ulgi - konkretne zadania zawsze działały na Yumiko uspokajająco. Szybko zanotowała twoje polecenia w podręcznym notesie, a potem wsunęła go do rękawa.
- Przekażę wszystko Hiroshiemu i Kencie. Hiroshi ma trochę doświadczenia jako traper, powinien być w stanie pomóc z zapasami mięsa. Natomiast Aiko mówiła, że pomoże przy chorych w wiosce... ale twoja rozmowa z zielarzem rzeczywiście może być dobrym pomysłem. Lepiej trzymać podobne rzeczy pod kontrolą. Na tyle, na ile to możliwe. - zgodziła się z tobą.
Poza tobą, czwórką sensorów - którzy i tak często podróżowali do wioski, chociaż raczej pojedynczo - i garstką robotników, zamek stał niemal pusty. Przez okno widać było tylko dwóch ludzi rozmawiających przy drewutni i sylwetkę kogoś, kto właśnie niósł siano dla koni w stajni.
Yumiko zerknęła w stronę drzwi, po czym dodała:
- Odnośnie wysłanniczki z Atarashi... Dwa dni temu udało się odgruzować i oczyścić dawną izbę skrybów, tę w korytarzach obok naszych kwater. Ściany są w dobrym stanie, a do środka nie ciągnie już chłodem. Jest tam miejsce na posłanie i niewielki stół. Jeśli uznasz to za stosowne, przygotuję jej tam wszystko na przyjęcie i poproszę robotników, by oczyścili komin i rozpalili ogień w palenisku. Nie będą to może ogromne wygody, ale... chyba wystarczające na początek. Poza tym, przetrwał tam pulpit i nieco zapasów pisarskich, może jej się przydadzą? -
Zaraz potem podniosła się, odkładając puste gliniane naczynie na stół.
- Zostawię ci raport i listę zapasów. Jeśli będziesz czegoś potrzebował, znajdziesz mnie przy kuchni albo w magazynie. -
Zanim wyszła, zatrzymała się jeszcze na moment, zerkając na ciebie z lekkim wahaniem.
- Dziś czuć spokój, Yami-san. Może to dobry znak na początek nowej zimy? -
Gdy drzwi zamknęły się za Yumiko, przez chwilę w gabinecie znów panowała cisza. Ciepło ognia, zapach herbaty i odgłos skromnej krzątaniny na dziedzińcu sprawiały, że Shi no Geto wydawało się miejscem niemal zwyczajnym - choć czułeś pod skórą, że ten spokój mógł być zdradliwy, a zagadkowa rola Muru, jaką ten odgrywał w trzymaniu Yokai z daleka od reszty Kontynentu nadal czekała na wyjaśnienie. Miałeś zapewne trzy-cztery godziny, by zająć się najważniejszymi sprawami przed przybyciem wysłanniczki z Atarashi. Na wyprawę do wioski raczej za krótko, ale na pewno znajdzie się dość zajęć w obrębie samego zamku, chociażby doczytanie szczegółowych raportów, które zostawiła Yumiko albo sprawdzenie postępów prac nad odgruzowywaniem piwnic - wedle planów, powinny tam znajdować się jakieś magazyny, lochy i zbrojownie. Może któreś z tych pomieszczeń przetrwało w dobrym stanie, albo - co byłoby jeszcze lepsze - z zapasami?
Yumiko
Aiko
Kenta
Hiroshi
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość