Tajemniczy Las oddziela region Prastarego Lasu oraz regionu Samotnych Wydm. Miejsce to jest bardzo tajemnicze, gdyż niewielu ludziom udaje się z niego powrócić. A przynajmniej o zdrowych zmysłach. Ci jednak, którzy powrócili opowiadali, że w lesie napotkać można najróżniejsze stwory, które kilkakrotnie przewyższają rozmiarami znane nam zwierzęta. Jak się można więc domyślić ogromne pajęczaki lub też kilkunastu metrowe węże są spowszechniałymi mieszkańcami tej krainy.
Ichirou
Posty: 4157 Rejestracja: 18 kwie 2015, o 18:25
Wiek postaci: 37
Ranga: Shirei-kan, Seinin
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=320
Lokalizacja: Atsui
Post
autor: Ichirou » dzisiaj, o 09:53
Pustelnik, choć teoretycznie miał być przewodnikiem na drodze Klepsydry, jak dotąd wprowadzał w jej szeregach głównie zamęt. Część ekipy co prawda rwała się, by olać zdziczałego starca i ruszyć w dzicz na własną rękę, jednak Ichirou postanowił ich powstrzymać i skonfrontować sytuację z mężczyzną, gdy ten tylko raczy wrócić.
Kiedy tamten znów pojawił się w obozie, w dodatku cudownie ozdrowiały na umyśle, i zaczął prawić o pierwszej zdanej próbie, lider Sabaku uniósł brew, rzeźbiąc na twarzy grymas z pogranicza zdziwienia i chłodnej dezaprobaty. Nieszczególnie podobało mu się to, że starzec od samego początku próbował wodzić ich za nos i poddawać jakimś chorym testom. Z drugiej strony utwierdziło to Ichirou w przekonaniu, że Owari wciąż pozostawał kluczowym elementem tej układanki. Najwyraźniej wiedział więcej, niż chciał przyznać, a nawet sztuczki Misae nie zdołały przebić się przez wszystkie blokady w jego umyśle.
Dziad wciąż naciskał, że w głąb lasu może zapuścić się tylko wskazana przez niego dwójka. Krzyżowało to plany wspólnej, grupowej eskapady, a Asahi nadal nie do końca rozumiał tego powód. Z drugiej strony - ta śpiewka grana była już od samego początku. Może faktycznie krył się za tym jakiś wyższy cel? A może starzec znów po prostu bajdurzył?
Westchnął ciężko, pocierając kark. Zerknął na Pustelnika, a potem rozejrzał się po towarzyszach. Nawet teraz, po długich naradach i analizie map, wyraźnie było widać, że mimo gruntownych przygotowań Yoichi czy Akarui wiedzieli o Bibliotece znacznie mniej niż ów dziwak.
- No dobrze. Ruszymy z tobą w duecie, ale nie chcę żadnego dalszego kręcenia. Bo inaczej będziemy musieli porozmawiać zupełnie inaczej - zadeklarował chłodno, po czym posłał Soueiowi krótkie spojrzenie, by upewnić się, że taka decyzja mu odpowiada. Oczywiście, że musiała odpowiadać. W końcu to Ichirou ostatecznie rozdawał tu karty.
- Bądźcie w gotowości w razie czego - rzucił do reszty oddziału. Sytuacja na tym terenie była dynamiczna, więc zawsze istniała szansa, że będą musieli gwałtownie wrócić do pierwotnego, siłowego planu.
Zanim jednak definitywnie wyruszyli, odciągnął Misae nieco na bok, by pomówić z nią w cztery oczy, z dala od ciekawskiego wzroku i uszu Pustelnika.
- Masz wciąż przy sobie tamten kunai, prawda? Gdyby działo się coś złego, będę mógł w każdej chwili do was wrócić - oznajmił ściszonym, niemal bezgłośnym tonem. Krótki, ale niezwykle jasny przekaz. As w rękawie i polisa ubezpieczeniowa w jednym.
- No to do później - pożegnał się z pozostałymi, gdy już w okrojonym, trzyosobowym składzie byli gotowi zagłębić się w nieznane.
Zostawili za sobą obóz i krajobraz jałowej pustyni powoli ustępującej miejsca zieleni, by ostatecznie wkroczyć na terytorium absolutnej, nieujarzmionej dziczy. Dla Sabaku wilgotne, gęste od lian powietrze stanowiło egzotykę – to fakt, ale nie była to dla niego absolutna nowość. Miał już okazję przemierzać podobne krainy. W końcu to właśnie w takich rejonach swoją małą dolinę zamieszkiwały inteligentne koty, jego sojusznicy. Od dawna jednak nie przedzierał się przez podobne gęstwiny na piechotę. Ogromne, prastare drzewa, natrętne insekty wielkości dłoni, soczysta flora i zwisające z gałęzi węże, które mijał chłodnym wzrokiem - wszystko to składało się na iście duszną dżunglę, budzącą mimowolny respekt.
Po dwóch godzinach miarowego marszu dotarli do rzeki o imponującej szerokości. Owari od razu zaczął marudzić o złośliwości rzeczy martwych i rzekomym urwisku, jednak Ichirou nie widział w tym przesadnego problemu. Jako sprawni shinobi mogliby pokonać tę przeszkodę bodajże spacerkiem po tafli wody, wykorzystując podstawową kontrolę czakry. Sabaku miał jednak w zanadrzu znacznie wygodniejsze, a przy tym bardziej asekuracyjne rozwiązanie. Sięgnął do zasobów swojej gurdy. Piasek wysypał się na zewnątrz, sprawnie formując się w trzy solidne chmurki, lewitujące kilkadziesiąt centymetrów nad ziemią. Taka platforma idealnie nadawała się do błyskawicznego transportu na drugi brzeg.
- Wskakujcie - rzucił krótko i bez zbędnych ceregieli zajął miejsce na swojej chmurze. Jeśli Pustelnik i Souei poszli w jego ślady, Ichirou bezszelestnie przeprawił ich nad nurtem rzeki. Jeśli na drugim brzegu było bezpiecznie i grunt wydawał się stabilny, anulował technikę, pozwalając piaskowi wrócić do gurdy. Jeżeli jednak teren po drugiej stronie wciąż wymagał ostrożności, pozostawił piaskowe platformy aktywne, by mogli podróżować z dala od ziemi.
- To dokąd teraz? - zagaił w pewnym momencie do starca. – I może w końcu raczysz nam wyjawić, czemu tylko my dwaj mogliśmy pójść dalej? - dodał od razu. Ta jedna kwestia wciąż nie dawała mu spokoju i domagała się racjonalnego wyjaśnienia.
Ukryty tekst
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość