Karczma "Klejnot Pustyni"
- Daisuke
- Posty: 635
- Rejestracja: 20 lip 2020, o 22:49
- Wiek postaci: 28
- Ranga: Wyrzutek
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=146799#p146799
- Multikonta: Sosuke
Re: Karczma "Klejnot Pustyni"
-I myślałeś, że co? Na zakupy sobie pójdzie i nie wróci? Nie rozśmieszaj mnie- Przyparty do ściany, do której jeszcze chwilę temu sam próbował przybić swojego rozmówcę, nie wydawał się zrozpaczony swoją niemocą. Wciąż był zły i próbował się siłować, aby wyrwać z uścisku. Jednak kolejny raz po prostu wpakował się w problemy bez przemyślenia. Niby miał czas w czasie spaceru tutaj, aby sobie poukładać parę spraw i z początku ich rozmowy było to nawet widać. Ale znowu, jedno zdanie za dużo, nagły przypływ emocji i ponownie stał się tą samą rozszalałą bestią, którą był zawsze. To było w jego naturze, którą ciężko będzie tak po prostu zmienić.
-Pytałem cie kurwa o konkrety, to zamiast mi chociaż wspomnieć o przypadłości, to musiałeś się o swoje dupsko martwić. Sam uprościłeś skomplikowaną historię jako pierwszy, to teraz nie miej wyrzutów do innych- Wreszcie go puścił, karczma opustoszała i na dodatek jeszcze oferował mu sake. Nakasada przejął napitek, jednocześnie kontrując słownie to czym bronił się Bami. Nic w tej historii nie było już jasne, dlatego, że żadne z ich dwójki nie chciało mówić o powodach, które doprowadziły do tej sytuacji. Wina była po obu stronach, ale Daisuke nie miał zamiaru bawić się w dobrego nauczyciela, który wspomni, że nie jest istotne kto zaczął. Z całą pewnością nie ma zamiaru też grać na ich pogodzenie się. Są dorosłymi ludźmi i to od nich zależy co uczynią. Rozmowa toczyła się dalej i stanowiskiem, które obrał Włócznik była próba obrony Noko oraz przede wszystkim zwrócenie uwagi Bamiemu, że sam zapewne do tego doprowadził. Przynajmniej do tego, że teraz siedzą we dwóch, w żałosnej, pustej karczmie, gdzieś na końcu zadupie, chwilę po tym jak prawie się znowu pobili. Szczególnie podkreślił mu fakt, że część z tych wydarzeń można było uniknąć.
-Pytałem cie kurwa o konkrety, to zamiast mi chociaż wspomnieć o przypadłości, to musiałeś się o swoje dupsko martwić. Sam uprościłeś skomplikowaną historię jako pierwszy, to teraz nie miej wyrzutów do innych- Wreszcie go puścił, karczma opustoszała i na dodatek jeszcze oferował mu sake. Nakasada przejął napitek, jednocześnie kontrując słownie to czym bronił się Bami. Nic w tej historii nie było już jasne, dlatego, że żadne z ich dwójki nie chciało mówić o powodach, które doprowadziły do tej sytuacji. Wina była po obu stronach, ale Daisuke nie miał zamiaru bawić się w dobrego nauczyciela, który wspomni, że nie jest istotne kto zaczął. Z całą pewnością nie ma zamiaru też grać na ich pogodzenie się. Są dorosłymi ludźmi i to od nich zależy co uczynią. Rozmowa toczyła się dalej i stanowiskiem, które obrał Włócznik była próba obrony Noko oraz przede wszystkim zwrócenie uwagi Bamiemu, że sam zapewne do tego doprowadził. Przynajmniej do tego, że teraz siedzą we dwóch, w żałosnej, pustej karczmie, gdzieś na końcu zadupie, chwilę po tym jak prawie się znowu pobili. Szczególnie podkreślił mu fakt, że część z tych wydarzeń można było uniknąć.
0 x
- Risu
- Posty: 165
- Rejestracja: 9 lip 2025, o 20:08
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Rude, długie włosy spięte w kok bądź rozpuszczone
blada cera
zielone oczy
gładka skóra
szczupła
delikatne usta
mały nosek
Risu w zasadzie zawsze ubiera się w kimona. Najczęściej są w kolorze czarnym. Na stopach nosi czarne geta. - Widoczny ekwipunek: Czarna Katana
Flet - Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=227058#p227058
- GG/Discord: MxPl#7094
- Multikonta: Sasame | Shinryu | Jawa
- Daisuke
- Posty: 635
- Rejestracja: 20 lip 2020, o 22:49
- Wiek postaci: 28
- Ranga: Wyrzutek
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=146799#p146799
- Multikonta: Sosuke
Re: Karczma "Klejnot Pustyni"
Daisuke siedzi pod ścianą, a jego ciało pulsuje bólem. Słucha spowiedzi Bamieg, przekazując mu ponownie manierkę, aby później ją ponownie odebrać. Nie było to dzielenie się napitkiem na zgodę, po prostu potrzebował uśmieżyć fizyczny ból, którego się nabawił tego dnia. Nie wiedział co myśleć o tej całej sytuacji i nie wiedział co chciał powiedzieć. Z jednej strony czuł obrzydzenie do Bamiego za to jak się zachował. Nie za to, że ją zostawił i sponiewierał. Za to, że nie był wystarczająco silny, żeby zapobiec temu zdarzeniu oraz temu co nastąpiło później. Pójście schlać się na umór nie było niczym niezwykłym dla Daisuke, dla niego to był właściwie standard. Różnica była taka, że jedyne na co wpływał takim zachowaniem, był on sam. Nigdy nie udało mu się znaleźć kogoś na dłużej. Bami założył sobie jednak pętle na szyję i każdego dnia tylko coraz bardziej ją zaciskał.
-Poddałeś się przy pierwszym sprawdzianie, ale próba, którą otrzymałeś nie była prosta. Pozwoliłeś, żeby cena za jeden błąd odebrała resztę życia was obojga- Moment na refleksję zdecydowanie mu pomógł zrozumieć sytuację, ale także wysłowić się w sposób dużo bardziej ułożony. Było widać, że opis tej historii z całą pewnością na niego wpłynął oraz pozwolił zaprezentować się od strony, której sam nie spodziewał się ujrzeć. Jego mina wyrażała współczucie, którym darzył Bamiego. Zachował się w sposób karygodny, ale sam również po części był ofiarą całej sytuacji, nawet jeśli dołożył sporo od siebie.
Nie potrafiąc znaleźć następnych słów wyszarpał manierkę szybkim ruchem, co zaowocowało kolejnym promienistym bólem w żebrach oraz stęknięciem. Sytuacja wydawała się bez wyjścia. Ta dwójka swoje już zrobiła i cofnięcie ich błędów było niemożliwe. Ale czy taka sama przyszłość ma czekać Daisuke? Droga przez samoograniczanie i kontrolę zdecydowanie nie była jego ścieżką, tym bardziej, że nawet taka próba zakończyła się dla tej dwójki fatalnie. Mieli siebie nawzajem, co również okazało się tragiczną wadą. Trzeba było znaleźć drogę zupełnie inną. Samotną, żyjąc pełnią życia i kontrolując "pożyczkę", którą miał zaciągać. Wiedza medyczna i wsparcie medyka zdawało się dawać jakieś rezultaty. Jest to coś co trzeba będzie rozważyć.
-W takim razie nie użalajmy się dalej nad sobą. Zobaczmy ile będę w stanie osiągnąć. Nie ma pierdolonej szansy, że zawrócę teraz z tej drogi- Próbował się podnieść ze swojego miejsca. Najpierw zmienił pozycję na klęczki, następnie jedną stopę postawił na ziemi i próbował z jakimś podparciem wstać na nogi. Był to proces niezbyt szybki i widowiskowy, bo i stan, w którym się znajdował nie był idealny. Było widać, że jest zmotywowany i pełny nieokiełznanej mocy wewnątrz siebie. Mocy, którą musiał opanować, aby w przyszłości nie rozsadziła go od środka jak Noko i Bamiego. Jeśli nauczy się ją trzymać żelazną pięścią, być może uniknie losu swoich poprzedników.
-Poddałeś się przy pierwszym sprawdzianie, ale próba, którą otrzymałeś nie była prosta. Pozwoliłeś, żeby cena za jeden błąd odebrała resztę życia was obojga- Moment na refleksję zdecydowanie mu pomógł zrozumieć sytuację, ale także wysłowić się w sposób dużo bardziej ułożony. Było widać, że opis tej historii z całą pewnością na niego wpłynął oraz pozwolił zaprezentować się od strony, której sam nie spodziewał się ujrzeć. Jego mina wyrażała współczucie, którym darzył Bamiego. Zachował się w sposób karygodny, ale sam również po części był ofiarą całej sytuacji, nawet jeśli dołożył sporo od siebie.
Nie potrafiąc znaleźć następnych słów wyszarpał manierkę szybkim ruchem, co zaowocowało kolejnym promienistym bólem w żebrach oraz stęknięciem. Sytuacja wydawała się bez wyjścia. Ta dwójka swoje już zrobiła i cofnięcie ich błędów było niemożliwe. Ale czy taka sama przyszłość ma czekać Daisuke? Droga przez samoograniczanie i kontrolę zdecydowanie nie była jego ścieżką, tym bardziej, że nawet taka próba zakończyła się dla tej dwójki fatalnie. Mieli siebie nawzajem, co również okazało się tragiczną wadą. Trzeba było znaleźć drogę zupełnie inną. Samotną, żyjąc pełnią życia i kontrolując "pożyczkę", którą miał zaciągać. Wiedza medyczna i wsparcie medyka zdawało się dawać jakieś rezultaty. Jest to coś co trzeba będzie rozważyć.
-W takim razie nie użalajmy się dalej nad sobą. Zobaczmy ile będę w stanie osiągnąć. Nie ma pierdolonej szansy, że zawrócę teraz z tej drogi- Próbował się podnieść ze swojego miejsca. Najpierw zmienił pozycję na klęczki, następnie jedną stopę postawił na ziemi i próbował z jakimś podparciem wstać na nogi. Był to proces niezbyt szybki i widowiskowy, bo i stan, w którym się znajdował nie był idealny. Było widać, że jest zmotywowany i pełny nieokiełznanej mocy wewnątrz siebie. Mocy, którą musiał opanować, aby w przyszłości nie rozsadziła go od środka jak Noko i Bamiego. Jeśli nauczy się ją trzymać żelazną pięścią, być może uniknie losu swoich poprzedników.
0 x
- Risu
- Posty: 165
- Rejestracja: 9 lip 2025, o 20:08
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Rude, długie włosy spięte w kok bądź rozpuszczone
blada cera
zielone oczy
gładka skóra
szczupła
delikatne usta
mały nosek
Risu w zasadzie zawsze ubiera się w kimona. Najczęściej są w kolorze czarnym. Na stopach nosi czarne geta. - Widoczny ekwipunek: Czarna Katana
Flet - Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=227058#p227058
- GG/Discord: MxPl#7094
- Multikonta: Sasame | Shinryu | Jawa
- Daisuke
- Posty: 635
- Rejestracja: 20 lip 2020, o 22:49
- Wiek postaci: 28
- Ranga: Wyrzutek
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=146799#p146799
- Multikonta: Sosuke
Re: Karczma "Klejnot Pustyni"
Daisuke nie był przekonany czy Bami odkrył metodę na opanowanie sztuki całkowitego panowania. Jak sam określił, spalił się dla czyjejś uciechy. Może refleksja przyszła zbyt późno, aby zatrzymać efekty i konsekwencja, które zaczynały się już pojawiać. Z całą pewnością był to jakiś początek, bez którego nie ruszy dalej. Nauka kolejnej bramy i kryjącej się za nią tajemnic byłą potrzebna, jeśli Daisuke myślał o dalszym rozwoju. Dopiero po lekcji, jaka zostanie mu udzielona, będzie mógł się zastanawiać nad poszukiwaniem prawidłowego rozwiązania na problem wypalania się po użyciu technik Hachimon.
-Nie pamiętam kiedy ostatnim razem ktoś mu spuścił taki wpierdol. Na pierwszy rzut oka było widać, że ona nie jest pierwszą lepszą damulką potrzebującą pomocy. Nawet bez Bram potrafiła sprzedać solidnego strzała. Jej umiejętności panowania nad otwieraniem Hachimon w szczycie jej możliwości musiało być nie lada widowiskiem- Tyle pochwał z jego ust, które wyleciały niemal jednym tchem nie były codziennością. Nakasada nie należał do tych, którzy ładnymi słowami opisywali rzeczywistość i wylewali komplementy z rękawa. Tym bardziej był to dowód, że to co mówił było jak najbardziej szczere. Pełen podziwy, starał się przejść przez opustoszałą karczmę w kierunku wyjścia. To co jednak martwiło go w tym wszystkim, to fakt, że pomimo tego wszystkiego, Noko nadal nie uciekła od swojego przeznaczenia. Ją także dopadły kaszel i problemy ze zdrowiem. Nawet wojownik takiej klasy, z pomocą medyka, nie był w stanie przed tym uciec. Może należało tam się dopatrywać strachu przed tym co ma nadejść? Może jej obawy przed korzystaniem z Bram także miały wpływ na jej kondycję. Ciężko było to jednoznacznie określić, ale jedyne co w tym momencie miał, to chwytanie się wszelkich wskazówek, różnic i podobieństw w podejściu Bamiego i Noko.
-Zdarzało mu się trenować z pękniętymi żebrami. Zdecydowanie nie jest to metoda dla słabych, ale jeśli masz medyka to znacznie przyspieszy nasz trening. Tylko powiedz mi coś więcej. Mamy te standardowe blokady...- Daisuke wskazał dwoma palcami na swoją głowę, następnie znowu dwoma na swój kręgosłup, aby na koniec wskazać kciukiem na brzuch. Miejsca, które powinny być im obu doskonale znane, to właśnie tam znajdowały się podstawowe bramy, których opanowanie było absolutną podstawą dla każdego poważniejszego użytkownika sztuk Hachimon.
-Potem mamy Bramę Widoku- Przeszedł do rozważań na temat tego co ostatnim razem pokazał mu Bami, wskazując na dokładnie tą część ciała o której powiedział po czym kontynuował -Z pozoru bardzo podobną do swojej poprzedniczki, ale możliwości, które daje są kolosalne. To wszystko ma swoje konsekwencje, ciało nie jest w stanie tak długo wytrzymać takiego wyrzutu energii. Jak to jest z siódemką?-.
-Nie pamiętam kiedy ostatnim razem ktoś mu spuścił taki wpierdol. Na pierwszy rzut oka było widać, że ona nie jest pierwszą lepszą damulką potrzebującą pomocy. Nawet bez Bram potrafiła sprzedać solidnego strzała. Jej umiejętności panowania nad otwieraniem Hachimon w szczycie jej możliwości musiało być nie lada widowiskiem- Tyle pochwał z jego ust, które wyleciały niemal jednym tchem nie były codziennością. Nakasada nie należał do tych, którzy ładnymi słowami opisywali rzeczywistość i wylewali komplementy z rękawa. Tym bardziej był to dowód, że to co mówił było jak najbardziej szczere. Pełen podziwy, starał się przejść przez opustoszałą karczmę w kierunku wyjścia. To co jednak martwiło go w tym wszystkim, to fakt, że pomimo tego wszystkiego, Noko nadal nie uciekła od swojego przeznaczenia. Ją także dopadły kaszel i problemy ze zdrowiem. Nawet wojownik takiej klasy, z pomocą medyka, nie był w stanie przed tym uciec. Może należało tam się dopatrywać strachu przed tym co ma nadejść? Może jej obawy przed korzystaniem z Bram także miały wpływ na jej kondycję. Ciężko było to jednoznacznie określić, ale jedyne co w tym momencie miał, to chwytanie się wszelkich wskazówek, różnic i podobieństw w podejściu Bamiego i Noko.
-Zdarzało mu się trenować z pękniętymi żebrami. Zdecydowanie nie jest to metoda dla słabych, ale jeśli masz medyka to znacznie przyspieszy nasz trening. Tylko powiedz mi coś więcej. Mamy te standardowe blokady...- Daisuke wskazał dwoma palcami na swoją głowę, następnie znowu dwoma na swój kręgosłup, aby na koniec wskazać kciukiem na brzuch. Miejsca, które powinny być im obu doskonale znane, to właśnie tam znajdowały się podstawowe bramy, których opanowanie było absolutną podstawą dla każdego poważniejszego użytkownika sztuk Hachimon.
-Potem mamy Bramę Widoku- Przeszedł do rozważań na temat tego co ostatnim razem pokazał mu Bami, wskazując na dokładnie tą część ciała o której powiedział po czym kontynuował -Z pozoru bardzo podobną do swojej poprzedniczki, ale możliwości, które daje są kolosalne. To wszystko ma swoje konsekwencje, ciało nie jest w stanie tak długo wytrzymać takiego wyrzutu energii. Jak to jest z siódemką?-.
0 x
- Risu
- Posty: 165
- Rejestracja: 9 lip 2025, o 20:08
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Rude, długie włosy spięte w kok bądź rozpuszczone
blada cera
zielone oczy
gładka skóra
szczupła
delikatne usta
mały nosek
Risu w zasadzie zawsze ubiera się w kimona. Najczęściej są w kolorze czarnym. Na stopach nosi czarne geta. - Widoczny ekwipunek: Czarna Katana
Flet - Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=227058#p227058
- GG/Discord: MxPl#7094
- Multikonta: Sasame | Shinryu | Jawa
- Daisuke
- Posty: 635
- Rejestracja: 20 lip 2020, o 22:49
- Wiek postaci: 28
- Ranga: Wyrzutek
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=146799#p146799
- Multikonta: Sosuke
Re: Karczma "Klejnot Pustyni"
-Taa- Podobnie jak nie potrafił prawić komplementów, tak przyjmowanie ich, jeśli te nie dotyczyły jego muskulatury oraz umiejętności wywijania pięściami, również stanowiło dla niego olbrzymi problem. Pozostawało mu więc jedynie ucięcie tematu. Nie przeszedł bez echa fakt, że jeśli mowa była o treningach, Daisuke podchodził do nich śmiertelnie poważnie. Do tej pory odkrywał jednak swoje limity oraz pokonywał je dość prostą metodą siłową. Próbował i próbował, do skutku, aż wreszcie udało mu się osiągnąć co potrzebował. Dopiero wtedy, po fakcie, z czasem uczył się rozumieć co się z nim działo i w jaki sposób to zostało osiągnięte. Zdecydowanie przyspieszało to jego metody treningowe, gdy chodziło o podstawowe opanowanie jakiejś sztuczki, ale w diametralny sposób ograniczało jego rozumienie oraz odkrywanie wad oraz błędów we własnym zachowaniu. Teraz, gdy w grę wchodziło zagrożenie z korzystania z Bramy Cudów, nie mógł sobie pozwolić na naukę metodą prób i błędów. Wszelkie błędy musiał znać wcześniej i omijać je szerokim łukiem, bądź blokować już w zalążku, aby z czasem nie odłożyły się w efekt podobny jak u Bamiego czy Noko.
-Błękitna mgła, huh?- Zaskoczyły go wizualne różnice. Sposób i siłą z jaką ciało zużywało energię oraz dawało jej upust były tak od siebie diametralnie różne, że nawet zwykły obserwator był to w stanie zaobserwować z łatwością. Miało to swoje wady, gdy mowa była o rozpoznaniu zdolności, które się posiadało, aczkolwiek ten aspekt niespecjalnie robił wrażenie na Daisuke. Nie był on raczej typem skrytego wojownika, który działał z zaskoczenia, ukrywając swoje możliwości do ostatniej chwili. Wręcz przeciwnie, każde jego działanie, każdy ruch i każde słowo były zapewnieniem, że mieli styczność z dokładnie takim typem osobnika, jakiego można się było spodziewać. Nawet będzie to można przekuć w coś interesującego. Broń psychologiczną, gdy na sam widok odpalenia takiej bramy, ich słaba psychika już wyśle wiadomość do nadciągającej kupy, że spotkanie jest w spodniach. Parsknął śmiechem a zaraz potem stęknął (próbując zdusić ten dźwięk przez zaciśnięte zęby) z bólu, gdy kolejny raz rany dały o sobie znać.
-Myślisz, że kilka połamanych kości mnie wystraszy? Miejmy to już z głowy i chodźmy- Wiedział już chyba wszystko, co obecnie potrzebował wiedzieć. Spacer był też dobrą chwilą, aby skupić się na swoich bramach i zlokalizować tą, którą potrzebowali. Sama lokalizacja zapewne nie będzie stanowić dużej zagadki, natomiast zerwanie jej blokad to już zadanie zdecydowanie innego kalibru. Do tego potrzebował każdej pomocy jaką mógł zyskać, nawet jeśli miał przez to wyglądać na słabeusza, którego trzeba leczyć po przegranych walkach. Zwykle do pełni sił wracał samodzielnie, po prostu czekając aż jego ciało zacznie się regenerować samodzielnie. Na dodatek, zamiast przyspieszać ten proces różnymi specyfikami, to tylko dodatkowo go opóźniał chlejąc do nieprzytomność kiepskiej jakości (bo najtańsze) piwo i sake.
-Błękitna mgła, huh?- Zaskoczyły go wizualne różnice. Sposób i siłą z jaką ciało zużywało energię oraz dawało jej upust były tak od siebie diametralnie różne, że nawet zwykły obserwator był to w stanie zaobserwować z łatwością. Miało to swoje wady, gdy mowa była o rozpoznaniu zdolności, które się posiadało, aczkolwiek ten aspekt niespecjalnie robił wrażenie na Daisuke. Nie był on raczej typem skrytego wojownika, który działał z zaskoczenia, ukrywając swoje możliwości do ostatniej chwili. Wręcz przeciwnie, każde jego działanie, każdy ruch i każde słowo były zapewnieniem, że mieli styczność z dokładnie takim typem osobnika, jakiego można się było spodziewać. Nawet będzie to można przekuć w coś interesującego. Broń psychologiczną, gdy na sam widok odpalenia takiej bramy, ich słaba psychika już wyśle wiadomość do nadciągającej kupy, że spotkanie jest w spodniach. Parsknął śmiechem a zaraz potem stęknął (próbując zdusić ten dźwięk przez zaciśnięte zęby) z bólu, gdy kolejny raz rany dały o sobie znać.
-Myślisz, że kilka połamanych kości mnie wystraszy? Miejmy to już z głowy i chodźmy- Wiedział już chyba wszystko, co obecnie potrzebował wiedzieć. Spacer był też dobrą chwilą, aby skupić się na swoich bramach i zlokalizować tą, którą potrzebowali. Sama lokalizacja zapewne nie będzie stanowić dużej zagadki, natomiast zerwanie jej blokad to już zadanie zdecydowanie innego kalibru. Do tego potrzebował każdej pomocy jaką mógł zyskać, nawet jeśli miał przez to wyglądać na słabeusza, którego trzeba leczyć po przegranych walkach. Zwykle do pełni sił wracał samodzielnie, po prostu czekając aż jego ciało zacznie się regenerować samodzielnie. Na dodatek, zamiast przyspieszać ten proces różnymi specyfikami, to tylko dodatkowo go opóźniał chlejąc do nieprzytomność kiepskiej jakości (bo najtańsze) piwo i sake.
0 x
- Risu
- Posty: 165
- Rejestracja: 9 lip 2025, o 20:08
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Rude, długie włosy spięte w kok bądź rozpuszczone
blada cera
zielone oczy
gładka skóra
szczupła
delikatne usta
mały nosek
Risu w zasadzie zawsze ubiera się w kimona. Najczęściej są w kolorze czarnym. Na stopach nosi czarne geta. - Widoczny ekwipunek: Czarna Katana
Flet - Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=227058#p227058
- GG/Discord: MxPl#7094
- Multikonta: Sasame | Shinryu | Jawa
- Daisuke
- Posty: 635
- Rejestracja: 20 lip 2020, o 22:49
- Wiek postaci: 28
- Ranga: Wyrzutek
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=146799#p146799
- Multikonta: Sosuke
Re: Karczma "Klejnot Pustyni"
Wizyta u medyka przeminęła Dajskowi w absolutnej ciszy. Nie gadał, nie odpowiadał, nie zreflektował się kontr komentarzem w stronę medyka. Był jedynie nieznaczącym przystankiem na znacznie ważniejszej drodze. Proces leczenia był zaskakująco szybki i kolejny raz udowodnił Nakasadzie, że porządny wojownik powinien mieć swojego dedykowanego medyka, który będzie się nim zajmował w razie potrzeby. To zdecydowanie poprawia czas potrzebny na dojście do siebie po poważniejszych starciach oraz minimalizuje ryzyko, które się ponosi w momencie bycia rannym. Włócznik nie miał jednak zamiaru podbierać ani tego medyka, ani tamtego partnera Noko. Potrzebował to zrobić po swojemu, kogoś kto nie żyje na końcu zadupia, nawet jeśli posiadał umiejętności na tak zaawansowanym poziomie. Znalezienie osoby odpowiedniej nie będzie zadaniem prostym, ale z całą pewnością będzie motywatorem dla niego, aby coś wreszcie ze sobą zrobić w życiu.
-Bardzo dobrze, szkoda marnować czas- Włócznik pozbył się całego swojego wyposażenia po dotarciu na miejsce. Zrzucił z pleców łuk oraz włócznię, odłożył oba nunchaku, zaraz obok położył kołczan ze strzałami. Pozbawił się również obu kabur oraz wzmacnianych karwaszy. Czuł się prawie nagi, jedynie kilka warstw, lekkiego pustynnego ubrania, które zdążył sobie skompletować po tak długim pobycie w tych rejonach. Oznaczało to również olbrzymią lekkość ruchów, bo nie ograniczały go dodatkowe zabawki, które choć pozwalały na walkę na różne sposoby, to teraz nie miały żadnego znaczenia.
Ustawił się naprzeciwko swojego nauczyciela, odwzorowując jego postawę. Nogi w rozkroku, wszystkie mięśnie ciała maksymalnie spięte, żyły wyróżniające się bardziej niż zazwyczaj, przymknięte oczy i olbrzymie skupienie na twarzy. Kolejna brama wcale nie znajdowała się tak daleko od poprzedniej. Coś co zwykle charakteryzowało kolejne techniki Hachimon, pozwalające na dość swobodne opanowywanie kolejnych z nich. Teraz sama lokalizacja niczego nie ułatwiała. Brama Cudów w swoich założeniach bazowała na czymś zupełnie innym. Tutaj wychodził też aspekt treningów oraz tego, że dotychczasowe metody badania ograniczeń przez siłowe ich pokonywanie nie zdawały rezultatu. Tutaj trzeba było doskonale wiedzieć co się robi, w kontrolowanych warunkach i z olbrzymią zawziętością. Początkowo, nawet gdy się starał, przyzwyczajenie i instynkt brały górę, ponownie próbując po prostu rozerwać istniejące limity, aby przebudzić kolejną bramę. Daisuke szybko zrozumiał co Bami miał na myśli, bowiem jego metoda działała zgoła inaczej. I jakoś tego sposoby trzeba było się nauczyć. Spiął mięsnie jeszcze bardzie, koncentrując energię w całym swoim ciele. Każdy fragment jego ciała krzyczał, żeby przestał, ale on ciągnął to dalej. Nie wycofywał się, podsycał ogień, który się zaczynał palić. Z początku bardzo wolno, ale z każdą chwilą tylko się nakręcał. Opór był ogromny, jego ciało próbowało się poddać temu uczuciu i po prostu paść. Ale on nie poddawał się, jeśli to miała być pierwsza albo sto pierwsza próba, było to dla niego bez znaczenia. Będzie tutaj siedział i próbował, aż wreszcie mu się to uda. Jeśli ma tutaj spędzić nieudolnie resztę swojego życia, niech tak będzie. Teraz nie miał już wyjścia. Musiał przezwyciężyć ten etap, jeśli miał kiedyś osiągnąć swój cel i przezwyciężyć problemy, z którymi borykali się inni. Zostanie najpotężniejszym wojownikiem i użytkownikiem sztuki Hachimon, pokazując wszystkim do czego jest zdolny, gdy weźmie się porządnie za siebie.
-Bardzo dobrze, szkoda marnować czas- Włócznik pozbył się całego swojego wyposażenia po dotarciu na miejsce. Zrzucił z pleców łuk oraz włócznię, odłożył oba nunchaku, zaraz obok położył kołczan ze strzałami. Pozbawił się również obu kabur oraz wzmacnianych karwaszy. Czuł się prawie nagi, jedynie kilka warstw, lekkiego pustynnego ubrania, które zdążył sobie skompletować po tak długim pobycie w tych rejonach. Oznaczało to również olbrzymią lekkość ruchów, bo nie ograniczały go dodatkowe zabawki, które choć pozwalały na walkę na różne sposoby, to teraz nie miały żadnego znaczenia.
Ustawił się naprzeciwko swojego nauczyciela, odwzorowując jego postawę. Nogi w rozkroku, wszystkie mięśnie ciała maksymalnie spięte, żyły wyróżniające się bardziej niż zazwyczaj, przymknięte oczy i olbrzymie skupienie na twarzy. Kolejna brama wcale nie znajdowała się tak daleko od poprzedniej. Coś co zwykle charakteryzowało kolejne techniki Hachimon, pozwalające na dość swobodne opanowywanie kolejnych z nich. Teraz sama lokalizacja niczego nie ułatwiała. Brama Cudów w swoich założeniach bazowała na czymś zupełnie innym. Tutaj wychodził też aspekt treningów oraz tego, że dotychczasowe metody badania ograniczeń przez siłowe ich pokonywanie nie zdawały rezultatu. Tutaj trzeba było doskonale wiedzieć co się robi, w kontrolowanych warunkach i z olbrzymią zawziętością. Początkowo, nawet gdy się starał, przyzwyczajenie i instynkt brały górę, ponownie próbując po prostu rozerwać istniejące limity, aby przebudzić kolejną bramę. Daisuke szybko zrozumiał co Bami miał na myśli, bowiem jego metoda działała zgoła inaczej. I jakoś tego sposoby trzeba było się nauczyć. Spiął mięsnie jeszcze bardzie, koncentrując energię w całym swoim ciele. Każdy fragment jego ciała krzyczał, żeby przestał, ale on ciągnął to dalej. Nie wycofywał się, podsycał ogień, który się zaczynał palić. Z początku bardzo wolno, ale z każdą chwilą tylko się nakręcał. Opór był ogromny, jego ciało próbowało się poddać temu uczuciu i po prostu paść. Ale on nie poddawał się, jeśli to miała być pierwsza albo sto pierwsza próba, było to dla niego bez znaczenia. Będzie tutaj siedział i próbował, aż wreszcie mu się to uda. Jeśli ma tutaj spędzić nieudolnie resztę swojego życia, niech tak będzie. Teraz nie miał już wyjścia. Musiał przezwyciężyć ten etap, jeśli miał kiedyś osiągnąć swój cel i przezwyciężyć problemy, z którymi borykali się inni. Zostanie najpotężniejszym wojownikiem i użytkownikiem sztuki Hachimon, pokazując wszystkim do czego jest zdolny, gdy weźmie się porządnie za siebie.
0 x
- Risu
- Posty: 165
- Rejestracja: 9 lip 2025, o 20:08
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Rude, długie włosy spięte w kok bądź rozpuszczone
blada cera
zielone oczy
gładka skóra
szczupła
delikatne usta
mały nosek
Risu w zasadzie zawsze ubiera się w kimona. Najczęściej są w kolorze czarnym. Na stopach nosi czarne geta. - Widoczny ekwipunek: Czarna Katana
Flet - Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=227058#p227058
- GG/Discord: MxPl#7094
- Multikonta: Sasame | Shinryu | Jawa
- Daisuke
- Posty: 635
- Rejestracja: 20 lip 2020, o 22:49
- Wiek postaci: 28
- Ranga: Wyrzutek
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=146799#p146799
- Multikonta: Sosuke
Re: Karczma "Klejnot Pustyni"
-Spier... dalaj- Wydyszał, próbując utrzymać się jakoś na nadgarstkach, żeby twarzą dalej nie grzęznąć w piasku. Nie był zły za poradę, był zły za swoją nieudolność. Mimo że potrafił być uparty w swoich treningach i nigdy się nie poddawać, to cierpliwość nie była jego najlepszą stroną. Po efektach można było uznać próbę za fatalną, ale Daisuke nie pierwszy raz rozwalił doszczętnie swoje mięśnie na treningach. Na tym właśnie polegał! Miały się poddać, zostać praktycznie zniszczone, aby potem mogły się odbudować silniejsze, wytrzymalsze i mniej podatne na zniszczenia. Brzmiało to bardzo prosto, ale proces ten był długotrwały, zwłaszcza biorąc pod uwagę konieczność wyleczenia tego. Tym razem było znacznie szybciej. To co zwykle oznaczało przynajmniej tydzień w zwijania się z bólu, teraz zostało zregenerowało za jednym błyśnięciem chakry. Daisuke obejrzał się na medyka, który kazał mu wstać. Na twarzy Włócznika pojawił się uśmieszek, jakby wizja zamiany mięśni w papkę nie była ostrzeżeniem, lecz zaproszeniem do ponownej próby.
-DAWAAAAAAAAJ- Wydarł się przy kolejnej próbie, ale zamiast przypływu mocy poczuł jak momentalnie cała siłą go opuszcza. Takich wymiotów nie pamiętał nawet po najbardziej zakrapianych imprezach, na najgorszym kacu po najtańszej wódzie. Organizm walczył z całych sił, żeby pozbyć się tego co próbowało je zniszczyć. To oznaczało, że Daisuke był już coraz bliżej tego momentu, w którym mózg próbował go powstrzymać.
Kolejne leczenie później, znów stał na nogach. Nauczony dwoma poprzednimi doświadczeniami miał już wszystko na wyciągnięcie ręki. Doskonale wiedział kiedy jego ciało odmówi współpracy i kiedy jego determinacja będzie musiała sięgnąć absolutnego maksimum. Nie zwlekał ani chwili, mimo tego, że medyk polecił mu nieco się stopować. Znowu zaczęło się od spięcia wszystkich mięśni, zebrania energii z całego ciała i sięgnięcia swoją mocą do tej ostatniej bramy. Płomień, który go sięgał, palił każdy jeden fragment jego ciała. Mimowolnie każdy by się w tym momencie cofnął przed takim gorącem.
-SPŁOŃ KURWAAAAAAAAAA- Krzyk ostatniej rozpaczy wydobył się z jego ust, aż nagle wszystko w jego ciele eksplodowało. Dał się ponieść temu uczuciu. Miał spłonąć i właśnie tak się stało. Ogień momentalnie przestał palić, s ciało przestało walczyć o każdy oddech. Spojrzał na swoje ręce i dostrzegł niebieskawą poświatę, o której usłyszał wcześniej. Wykonał kilka szybkich ciosów, samemu będąc zaskoczonym prędkością z jaką je wykonywał. Cała ta energia go rozpierała, miał nawet moment, aby ją przetestować. Ale nie trwało to długo. Wreszcie czuł, że musi przystopować i ponownie zamknąć bramę. Siły momentalnie go opuściły, a nadwyrężone ciało błagało o litość. Ale on nie stękał z bólu. Śmiał się. Śmiechem czystej radości i zadowolenia, że udało mu się osiągnąć to czego chciał.
-DAWAAAAAAAAJ- Wydarł się przy kolejnej próbie, ale zamiast przypływu mocy poczuł jak momentalnie cała siłą go opuszcza. Takich wymiotów nie pamiętał nawet po najbardziej zakrapianych imprezach, na najgorszym kacu po najtańszej wódzie. Organizm walczył z całych sił, żeby pozbyć się tego co próbowało je zniszczyć. To oznaczało, że Daisuke był już coraz bliżej tego momentu, w którym mózg próbował go powstrzymać.
Kolejne leczenie później, znów stał na nogach. Nauczony dwoma poprzednimi doświadczeniami miał już wszystko na wyciągnięcie ręki. Doskonale wiedział kiedy jego ciało odmówi współpracy i kiedy jego determinacja będzie musiała sięgnąć absolutnego maksimum. Nie zwlekał ani chwili, mimo tego, że medyk polecił mu nieco się stopować. Znowu zaczęło się od spięcia wszystkich mięśni, zebrania energii z całego ciała i sięgnięcia swoją mocą do tej ostatniej bramy. Płomień, który go sięgał, palił każdy jeden fragment jego ciała. Mimowolnie każdy by się w tym momencie cofnął przed takim gorącem.
-SPŁOŃ KURWAAAAAAAAAA- Krzyk ostatniej rozpaczy wydobył się z jego ust, aż nagle wszystko w jego ciele eksplodowało. Dał się ponieść temu uczuciu. Miał spłonąć i właśnie tak się stało. Ogień momentalnie przestał palić, s ciało przestało walczyć o każdy oddech. Spojrzał na swoje ręce i dostrzegł niebieskawą poświatę, o której usłyszał wcześniej. Wykonał kilka szybkich ciosów, samemu będąc zaskoczonym prędkością z jaką je wykonywał. Cała ta energia go rozpierała, miał nawet moment, aby ją przetestować. Ale nie trwało to długo. Wreszcie czuł, że musi przystopować i ponownie zamknąć bramę. Siły momentalnie go opuściły, a nadwyrężone ciało błagało o litość. Ale on nie stękał z bólu. Śmiał się. Śmiechem czystej radości i zadowolenia, że udało mu się osiągnąć to czego chciał.
0 x
- Daisuke
- Posty: 635
- Rejestracja: 20 lip 2020, o 22:49
- Wiek postaci: 28
- Ranga: Wyrzutek
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=146799#p146799
- Multikonta: Sosuke
- Daisuke
- Posty: 635
- Rejestracja: 20 lip 2020, o 22:49
- Wiek postaci: 28
- Ranga: Wyrzutek
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=146799#p146799
- Multikonta: Sosuke
- Daisuke
- Posty: 635
- Rejestracja: 20 lip 2020, o 22:49
- Wiek postaci: 28
- Ranga: Wyrzutek
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=146799#p146799
- Multikonta: Sosuke
- Daisuke
- Posty: 635
- Rejestracja: 20 lip 2020, o 22:49
- Wiek postaci: 28
- Ranga: Wyrzutek
- Link do KP: http://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=146799#p146799
- Multikonta: Sosuke
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

