Nie trwało to długo jak Nizan zaczął zmieniać swoją lokalizację. Zamiast pchać się na w ręce ludzi, którzy zlokalizowali, że coś się dzieje, zamiast tego wykorzystał swoje położenie i... przeniósł się po prostu w zupełnie przeciwną stronę. Chwilę trwało, zanim znalazł miejsce, w którym mógł w miarę bezpiecznie wyjść na powierzchnię.
Niestety, miły chłód szybko minął, a on sam był zmuszony do tego, by światło słoneczne znowu zagościło na jego skórze, chociaż chronionej przez ubrania. Wyszedł w jakimś zaułku, z którego miał już prostą drogę do Siedziby Władzy, jednak wtedy ku jego zdziwieniu, nagle dwóch Szakali patrolujących miasto zdecydowało się zatrzymać i odbyć dialog, który sprawił, że Nizan się skrzywił.
A więc mieli sensorów rozstawionych dookoła. Nizan trochę się tego obawiał, ale brał ten scenariusz za prawie pewnik. W końcu, Ayatsuri to byli shinobi i podkop to pierwsze co każdemu przyjdzie do głowy. Jasnym jest, że ustawienie sensorów dookoła sprawi, że wyczują jak ktoś się przedrze do miasta.
Tym kimś był Nizan. Napewno jeden z nich znał już sygnaturę Kunisaku i w związku z tym, lada moment uruchomią się poszukiwania. Nizan dawał sobie kilka godzin zanim go znajdą... bo tak naprawdę to była już tylko i wyłącznie kwestia czasu. W tym momencie ruszył jego licznik do uprowadzenia zwojów i wydostaniu się z miasta. W jego głowie zaczął układac się pierwszy... drugi... a nawet trzeci plan, a najgorsze było to, że każdy był do dupy. Totalnie nie wiedział, jak najlepiej byłoby przeniknąć do środka. Musiał uknuć fortel, musiał jak najbardziej zbliżyć się do pokoju shirei-kana, ale nadal była niewiadoma, pod postacią tego, czy prototypy nadal tam były.
Jeszcze na domiar złego, jeden z Szakali podszedł się wylać. Miał do niego trzy metry, a więc Nizan miał doskonałą okazję przyjrzeć się z bliska - jak ten jegomość wygląda. Starał się zapamiętać wszystko - twarz, ubiór, umiejscowienie narzędzi czy broni, a także pieprzyki. Miał na to chwilę, więc postawił wszystko na jedną kartę.
Musiał wstrzymać powietrze by nie oddychać i nie poruszyć się nawet o milimetr. Musiał wytrzymać.
Po wszystkim, gdy facet potencjalnie wróci do dalszego patrolu, Nizan odczeka dwie - trzy minuty, po czym wykona technikę przemiany - henge. Tutaj miał trochę zgryz, bo facet który sikał miał byc od pilnowania Siedziby. Mógł na niego wpaść, ale chyba nie miał lepszego wyjścia za bardzo.
Nizan westchnął. Miał dwa podejścia. Narazie spróbuje na fortel.
Henge w człowieka, który sikał, a następnie wyjrzy delikatnie zza rogu, czy jest w miarę pusto. W sensie - pusto pewnie nie będzie, ale ruszy...
... stop. Nie.
Nie są aż tacy głupi. Napewno mają sensorów przed wejściem do Siedziby. To jest centrum osady, tak głupia i podstawowa sztuczka nie przejdzie. Podkop też się nie uda. Pozostało mu tylko jedno.
Ruszy bezpośrednio do Siedziby Władzy. Jako obywatel.
I tak zamierzał zrobić - zarzucic kaptur na głowę, chyba, że ludzie chodzą bez, to wtedy bez i najzwyczajniej w świecie pójdzie do Siedziby prosząc o możliwość spotkania się z Shirei-kan Nariko. Ta pewnie będzie zajęta i odeślą go gdzieś indziej... a wtedy będzie kombinować.
Ukryty tekst