Ukryty tekst
Siedziba władzy [Wydarzenie]
- Uchiha Hiromi
- Posty: 850
- Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
- Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 11#p205011
- Multikonta: Yuki Hoshi
- Nizan
- Posty: 352
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 94#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Siedziba władzy [Wydarzenie]
Nizan przeskoczył do tyłu, robiąc salto do tyłu, lecz okazało się, że marionetka z jakiegoś powodu była w stanie go dopaść. Na szczęście, w ostatniej chwili złożył gardę przed twarzą, przyjmując wybuch marionetki na gardę i tym samym rozsypując dotonową zbroję dookoła.
Chłopak próbował wypatrzyć jakim cudem kobieta go dojrzała, kiedy we dwójkę mieli ten sam punkt odniesienia i Saori nie była w stanie przecież widzieć przez ściany... prawda? A może była? Chuj wiedział, nie miał czasu się teraz zastanawiać. Liczył, że jeżeli waliła na oślep, to i jego wiatrowa ręka dopadła ją gdzieś tam na dole.
W każdym razie, kontynuował mieszanie chakry i przy fikołku, wylądował na ziemi i przyłożył ręce do podłoża, wlewając masę chakry w kolejny atak. Tym razem ziemia zatrzęsła się i dwie gigantyczne płyty zderzyły się ze sobą, łapiąc wszystko co było do środka...
... i Nizan wziął jeden głęboki oddech, obserwując jak właśnie wygrywa walkę z...
... i kamienne płyty rozpadły się na części jak gdyby były z zapałek. Nizan rozszerzył oczy, widząc jak więzienie eksploduje kamiennym prysznicem, samemu ponownie łapiąc gardę, by przypadkiem jakimś odłamkiem nie dostać.
Nizan zobaczył jak wokół tamtego miejsca unosi się czarny pył, który błyszczał w zachodzącym słońcu. Saori wystrzeliła w powietrze, lądując z gracją na platformie. Wtedy, dopiero teraz Nizan mógł w całej okazałości obejrzeć armię, którą zebrała ze sobą Królowa Marionetek. Za nim był przedstawiciel Haretsu, który tworząc błysk odleciał trochę dalej, zaś wokół Saori... Nizan widział potencjalnych przedstawicieli wszystkich klanów. Sabaku, Maji, Haretsu, Kaguya... a więc będzie i Dohito, a Ayatsuri stała przed nim.
Było to dziwne uczucie, bo Nizan wręcz się czuł, jakby walczył dosłownie sam przeciwko całej pustyni. Wszyscy przedstawiciele klanów naraz... to było zdecydowanie coś, na co się nie pisał. Jednak to nie to było największym szokiem.
Gdy Nizan ujrzał salamandrę, wiedział, kogo to jest marionetka. Była tylko jedna osoba, która uwielbiała to zwierzę. Gdy kaptur jednej z lalek zsunął się i Nizan zobaczył, ze kobieta kontroluje marionetkę podobną do Ario, zacisnął pięść.
Wokół jego dłoni wytworzyły się powietrze przepływy chakry, okrążając dłoń aż do łokcia. Dawno nie był tak wściekły.
- Nisko upadłaś, Saori. - powiedział, korzystając z sytuacji gdy kurz po poprzedniej technice opadał i ich wzrok mógł się napotkać. Nizan splunął na bok, po czym odpiął płaszcz i zdjął go, odrzucając na bok.
Jego wzrok spoczął na kobiecie, która na twarzy miała wymalowany chłód.
- W imię czego to wszystko? Władzy? Mało Ci jej było? - zapytał, po czym przekręcił kark aż ten strzelił mu zarówno z lewej i prawej strony. - Skoro to było dla Ciebie najważniejsze i poświęciłaś wszystkich w imię tego, to chodź. Odbiorę Ci to, tak jak Ty odebrałaś mi brata i matkę. - syknął w jej stronę.
Wtedy też zza jego pleców marionetka miała zaatakować Nizana, a raczej się zbierać do tego ataku. Nizan nie miał czasu na pieczęci, więc postawił na to, co działało. I to szybko.
Wystawił rękę za siebie i wystrzelił ponownie rękawicą wiatru, starając się pochwycić lalkę i rozerwać ją na strzępy, a jeżeli nie - to złapać i szarpać, uderzać o ziemię by jakkolwiek pozbyć się przynajmniej jednej z nich.
Drugim ruchem jaki zaplanował, było zapadnięcie się pod ziemie. Musiał zmienić pozycję, a pod ziemią miał przewagę. Chwilową. Wiedział, gdzie jest Saori, a jeżeli Nizan wejdzie pod ziemię, to będzie mógł zmienić lokalizację tak, by Saori nie wiedziała, gdzie go znaleźć.
Tutaj Nizan postawił na pewnego rodzaju hazard. Nim wyszedł w miejscu, w którym zamierzał, najpierw przelał chakrę do golema - chciał wypuścić z daleka Shimę i Aratę. Złożył do tego ręce tak, by nawet jak kobiety nie wiedziały, co golem planuje, to tak - by je bardzo delikatnie zrzucił z dłoni na ziemię. Jak się upewnił, że dłonie miał puste, to wystrzelił w górę i skoczył - wprost na pozycję Saori.
Teraz był cały fortel. Pod ziemią, Nizan najpierw chciał zażyć pigułkę chakry, odnawiając część energii. Nie pamiętał już, kiedy musiał robić podobny zabieg. Jednak nie o to chodziło.
Nizan zastanawiał się krótko, jak do walki by podeszła Saori. Jakby był na miejscu Saori to wiedziałby, że Nizan jest zasięgowcem. Ona sama, obudowała się jak prawdziwa Ayatsuri w armii marionetek. Logicznym było, że Nizan zwiększy odległość na jak najdalej i tym samym uderzy techniką ziemną lub ognistą. Była jednak jedna miejscówka, której się nie spodziewała... przynajmniej według Nizana. Nikt by się nie spodziewał, że ninuser taki jak Nizan stwierdzi...
... by wejść z 10 metrów które ich dzieliło w jeszcze bliższy kontakt. Tym bardziej, że liczył, że lecący duży golem skutecznie odwróci jej uwagę.
Nizan miał zacząć składać pieczęci gdy tylko jego dłonie wystrzeliły ponad ziemię.
Miał znaleźć się centralnie pod platformą, na której stała Saori.
A potem złożyć dłonie i rozszerzyć biały kwadrat, który w środku miał mieniącą się czarną kropkę.
Nizan wystawił ręce przed siebie i rozszerzył technikę rozszczepu atomów na maksymalne rozmiary... a następnie wykurwił jintona centralnie spod Saori, chcąc pochłonąc ją i wszystkie marionetki, które wejdą mu w zasięg.
Chłopak próbował wypatrzyć jakim cudem kobieta go dojrzała, kiedy we dwójkę mieli ten sam punkt odniesienia i Saori nie była w stanie przecież widzieć przez ściany... prawda? A może była? Chuj wiedział, nie miał czasu się teraz zastanawiać. Liczył, że jeżeli waliła na oślep, to i jego wiatrowa ręka dopadła ją gdzieś tam na dole.
W każdym razie, kontynuował mieszanie chakry i przy fikołku, wylądował na ziemi i przyłożył ręce do podłoża, wlewając masę chakry w kolejny atak. Tym razem ziemia zatrzęsła się i dwie gigantyczne płyty zderzyły się ze sobą, łapiąc wszystko co było do środka...
... i Nizan wziął jeden głęboki oddech, obserwując jak właśnie wygrywa walkę z...
... i kamienne płyty rozpadły się na części jak gdyby były z zapałek. Nizan rozszerzył oczy, widząc jak więzienie eksploduje kamiennym prysznicem, samemu ponownie łapiąc gardę, by przypadkiem jakimś odłamkiem nie dostać.
Nizan zobaczył jak wokół tamtego miejsca unosi się czarny pył, który błyszczał w zachodzącym słońcu. Saori wystrzeliła w powietrze, lądując z gracją na platformie. Wtedy, dopiero teraz Nizan mógł w całej okazałości obejrzeć armię, którą zebrała ze sobą Królowa Marionetek. Za nim był przedstawiciel Haretsu, który tworząc błysk odleciał trochę dalej, zaś wokół Saori... Nizan widział potencjalnych przedstawicieli wszystkich klanów. Sabaku, Maji, Haretsu, Kaguya... a więc będzie i Dohito, a Ayatsuri stała przed nim.
Było to dziwne uczucie, bo Nizan wręcz się czuł, jakby walczył dosłownie sam przeciwko całej pustyni. Wszyscy przedstawiciele klanów naraz... to było zdecydowanie coś, na co się nie pisał. Jednak to nie to było największym szokiem.
Gdy Nizan ujrzał salamandrę, wiedział, kogo to jest marionetka. Była tylko jedna osoba, która uwielbiała to zwierzę. Gdy kaptur jednej z lalek zsunął się i Nizan zobaczył, ze kobieta kontroluje marionetkę podobną do Ario, zacisnął pięść.
Wokół jego dłoni wytworzyły się powietrze przepływy chakry, okrążając dłoń aż do łokcia. Dawno nie był tak wściekły.
- Nisko upadłaś, Saori. - powiedział, korzystając z sytuacji gdy kurz po poprzedniej technice opadał i ich wzrok mógł się napotkać. Nizan splunął na bok, po czym odpiął płaszcz i zdjął go, odrzucając na bok. Jego wzrok spoczął na kobiecie, która na twarzy miała wymalowany chłód.
- W imię czego to wszystko? Władzy? Mało Ci jej było? - zapytał, po czym przekręcił kark aż ten strzelił mu zarówno z lewej i prawej strony. - Skoro to było dla Ciebie najważniejsze i poświęciłaś wszystkich w imię tego, to chodź. Odbiorę Ci to, tak jak Ty odebrałaś mi brata i matkę. - syknął w jej stronę.
Wtedy też zza jego pleców marionetka miała zaatakować Nizana, a raczej się zbierać do tego ataku. Nizan nie miał czasu na pieczęci, więc postawił na to, co działało. I to szybko.Wystawił rękę za siebie i wystrzelił ponownie rękawicą wiatru, starając się pochwycić lalkę i rozerwać ją na strzępy, a jeżeli nie - to złapać i szarpać, uderzać o ziemię by jakkolwiek pozbyć się przynajmniej jednej z nich.
Drugim ruchem jaki zaplanował, było zapadnięcie się pod ziemie. Musiał zmienić pozycję, a pod ziemią miał przewagę. Chwilową. Wiedział, gdzie jest Saori, a jeżeli Nizan wejdzie pod ziemię, to będzie mógł zmienić lokalizację tak, by Saori nie wiedziała, gdzie go znaleźć.
Tutaj Nizan postawił na pewnego rodzaju hazard. Nim wyszedł w miejscu, w którym zamierzał, najpierw przelał chakrę do golema - chciał wypuścić z daleka Shimę i Aratę. Złożył do tego ręce tak, by nawet jak kobiety nie wiedziały, co golem planuje, to tak - by je bardzo delikatnie zrzucił z dłoni na ziemię. Jak się upewnił, że dłonie miał puste, to wystrzelił w górę i skoczył - wprost na pozycję Saori.
Teraz był cały fortel. Pod ziemią, Nizan najpierw chciał zażyć pigułkę chakry, odnawiając część energii. Nie pamiętał już, kiedy musiał robić podobny zabieg. Jednak nie o to chodziło.
Nizan zastanawiał się krótko, jak do walki by podeszła Saori. Jakby był na miejscu Saori to wiedziałby, że Nizan jest zasięgowcem. Ona sama, obudowała się jak prawdziwa Ayatsuri w armii marionetek. Logicznym było, że Nizan zwiększy odległość na jak najdalej i tym samym uderzy techniką ziemną lub ognistą. Była jednak jedna miejscówka, której się nie spodziewała... przynajmniej według Nizana. Nikt by się nie spodziewał, że ninuser taki jak Nizan stwierdzi...
... by wejść z 10 metrów które ich dzieliło w jeszcze bliższy kontakt. Tym bardziej, że liczył, że lecący duży golem skutecznie odwróci jej uwagę.
Nizan miał zacząć składać pieczęci gdy tylko jego dłonie wystrzeliły ponad ziemię.
Miał znaleźć się centralnie pod platformą, na której stała Saori.
A potem złożyć dłonie i rozszerzyć biały kwadrat, który w środku miał mieniącą się czarną kropkę.
Nizan wystawił ręce przed siebie i rozszerzył technikę rozszczepu atomów na maksymalne rozmiary... a następnie wykurwił jintona centralnie spod Saori, chcąc pochłonąc ją i wszystkie marionetki, które wejdą mu w zasięg.
Ukryty tekst
0 x
- Uchiha Hiromi
- Posty: 850
- Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Akoraito
- Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
- Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 11#p205011
- Multikonta: Yuki Hoshi
- Nizan
- Posty: 352
- Rejestracja: 9 lis 2025, o 10:25
- Wiek postaci: 23
- Ranga: Akoraito
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 94#p231394
- GG/Discord: boyos
Re: Siedziba władzy [Wydarzenie]
Wystawienie ręki w kierunku wybuchowej marionetki poskutkowało wystrzeleniem firmóweczki Nizana, czyli wietrznej łapy, która pochwyciła w szpony przeciwnika i zaczęła go rozbrajać, szarpiąc na boki, lecz siła lalki sprawiła, że wietrzna łapa straciła na sile. Wystarczyło to jednak na tyle, by tamta zajęła się na chwilę techniką Kunisaku. Ten miał czas by zanurkować pod ziemię i zmienić pozycję, zażywając po drodze jedną z dwóch piguł chakrowych.
Chłopak wystrzelił pod platformą i okazało się, że fortel udał się nawet lepiej niż się spodziewał. Nizan wystawił ręce do przodu i tworząc technikę rozszczepienia atomu, posłał kwadrat przed siebie. Platforma, Salamandra, a nawet część stopy Saori wyparowała, momentalnie odsłaniając pole bitwy.
To co jednak rzuciło się w oczy Nizanowi to to, że Ario... a raczej kukła w formie Ario?... wytrzymała. Nie było możliwości, by jego rozszczepienie atomu nie zadziałało. Czym... kim... co to było? Czemu marionetka Ario nie rozpadła na się na drobne części?
Nizan przypomniał sobie, jak Saori dosłownie chwilę temu złapała podbródek jego brata. Ponownie przegryzł wargę dając upust złości przed kolejną niszczycielską techniką, którą zamierzał poczęstować przeciwniczkę. Spojrzał szybko starając się ocenić sytuację. Miał Saori na wyciągnięcie ręki, lecz profanacja Ario w formie marionetki była czymś... co domagało się od niego mocnej interwencji.
W normalnej sytuacji, zapewne by wyrwał po prostu swojego brata z żelaznego uścisku królowej kukiełek, ale... no własnie. Była królową kukiełek. Była władczynią takich pól bitew, a Nizan był jedynie emerytowanym akoraito. Chociaż jego serce krzyczało, wiedział, że nie może...
... kurwa.
Nizan odwrócił wzrok w kierunku Ario.
- Już raz Cię zostawiłem. - powiedział po cichu do siebie. Wiedział, że to pierdolona lalka. Jednak nie pozwoli jej. Nie było kurwa takiej możliwości.
Jednak... nie mógł po prostu do niej podlecieć. Nie mógł po prostu jej złapać w ręce i przytulić. To była nadal marionetka, która mogła być naszpikowana mnóstwem jakichś mechanizmów...
... Nizan ponownie spojrzał na lalkę Dohito, która zamierzała zbudować jakiś duży ładunek wybuchowy i zrzucić go wprost na pozycję Nizana. Spojrzał na Saori, która bez stopy zaraz podepnie się znowu pod marionetki.
Nizan zamknął oczy. Musiał podjąć decyzję. Sytuacja była dramatyczna. Nigdy nie spodziewał się, że będzie... walczyć z sześcioma przedstawicielami Unii, w tym Liderką Ayatsuri i jeszcze przeciwko marionetce, wyglądającej jak jego własny brat.
Mimo, że nie było czasu, Nizan nie mógł tego tak zostawić. Musiał wejść na wyżyny swoich umiejętności.
Wyprostował się.
Nizan wziął głęboki oddech i zamknął oczy.
Nagle scena zakręciła się w jego głowie i on sam stał się punktem, który zaczął oddalać się w przestrzeni. Całe pole bitwy, wszystkie marionetki, Nizan, Saori, Ario, a także walczący dookoła ludzie zaczęli pojawiać się na czarno-białej planszy w formie modeli postaci. Biały napis zaczął podpisywać wszystkie marionetki, a następnie obliczać między nimi odległości. Na rzucie technicznym zaczęły tworzyć się linie, które łączyły wszystko. Na mapie pojawił się nawet biegnący golem, który zbliżał się nieubłagalnie w ich kierunku.
Pojawiły się trzy wykrzykniki. Jeden był przy Saori. Największy. Potem pojawił się przy Dohito z tworzącym się jakimś dziwnym stworem, a na końcu przy Ario.
Teraz zaczęła się prawdziwa walka z czasem. Nizan zaczął opracowywać strategię. Różne linie wystrzeliwywały spod jego stóp, używając różnego repertuaru technik. Nad liniami tworzyły się napisy określające nazwy technik i stopień rażenia. Co chwilę coś było ścierane lub zamazywane, a potem pojawiała się kolejna linia, starająca się podejść do taktyki w inny sposób. Co chwilę pojawiały się czerwone krzyże, które oznaczały, że plan się nie uda.
Dopiero w pewnej chwili wszystkie linie się zetknęły, dopełniając całości obrazu... jednak na samym końcu nie pojawił się zielony ptaszek, ani czerwony krzyż.
Pojawił się znak zapytania.
Jednak był to jedyny schemat, który pozwalał Nizanowi osiągnąć to, co zamierzał.
Wypuścił powietrze i otworzył oczy. Wszystko co działo się w głowie Nizana trwało uderzenie serca, a świat nagle przyśpieszył... aż czas wrócił do normalności.
Nizan wystrzelił do przodu i zaczął składać pieczęci. Następnie zamierzał wyskoczyć w powietrze, w kierunku Ario i przekręcić się do Saori, by wystrzelić w jej stronę najpotężniejszą techniką ze swojego futonowego repertuaru - wymachy rąk miały pojawić podmuchy powietrza, którymi zamierzał poczęstować naruszoną już Saori. Tym bardziej, zależało mu, by stanąć na linii do swojego brata. Nie chciał, by podłączyła się nićmi chakry do Ario i tym samym przejęła nad nim ponownie kontrolę. Stąd, futonowe ostrza miały skutecznie uniemożliwić jej te działanie.
Następnie Nizan zamierzał odnowić swój dotonowy pancerz. Tutaj, nie był w stanie niestety skupić się na wszystkich lalkach. Stąd, gdy znalazł się w środku zamieszania, wiedział, że nie pokona wszystkich. Będzie musiał przyjąć uderzenie od Dohito. Chyba, że golem zdąży dobiec i z partyzanta uderzyć z cała swoją mocą z pięści w lalkę, która przygotowywała technikę.
Na sam koniec, Nizan postawił na obronę. Wiedział, że Saori będzie chciała uderzyć wszystkim czym ma.
Nizan złapie swojego brata w ręce i przytulił go, po tym, jak miał zrobić pieczęcie, które miały dać ochronę. Im obu.
- Tym razem jestem na miejscu. - wyszeptał przed tym, jak prawdopodobnie nadejdzie uderzenie.
Chłopak wystrzelił pod platformą i okazało się, że fortel udał się nawet lepiej niż się spodziewał. Nizan wystawił ręce do przodu i tworząc technikę rozszczepienia atomu, posłał kwadrat przed siebie. Platforma, Salamandra, a nawet część stopy Saori wyparowała, momentalnie odsłaniając pole bitwy.
To co jednak rzuciło się w oczy Nizanowi to to, że Ario... a raczej kukła w formie Ario?... wytrzymała. Nie było możliwości, by jego rozszczepienie atomu nie zadziałało. Czym... kim... co to było? Czemu marionetka Ario nie rozpadła na się na drobne części?
Nizan przypomniał sobie, jak Saori dosłownie chwilę temu złapała podbródek jego brata. Ponownie przegryzł wargę dając upust złości przed kolejną niszczycielską techniką, którą zamierzał poczęstować przeciwniczkę. Spojrzał szybko starając się ocenić sytuację. Miał Saori na wyciągnięcie ręki, lecz profanacja Ario w formie marionetki była czymś... co domagało się od niego mocnej interwencji.
W normalnej sytuacji, zapewne by wyrwał po prostu swojego brata z żelaznego uścisku królowej kukiełek, ale... no własnie. Była królową kukiełek. Była władczynią takich pól bitew, a Nizan był jedynie emerytowanym akoraito. Chociaż jego serce krzyczało, wiedział, że nie może...
... kurwa.
Nizan odwrócił wzrok w kierunku Ario.
- Już raz Cię zostawiłem. - powiedział po cichu do siebie. Wiedział, że to pierdolona lalka. Jednak nie pozwoli jej. Nie było kurwa takiej możliwości.
Jednak... nie mógł po prostu do niej podlecieć. Nie mógł po prostu jej złapać w ręce i przytulić. To była nadal marionetka, która mogła być naszpikowana mnóstwem jakichś mechanizmów...
... Nizan ponownie spojrzał na lalkę Dohito, która zamierzała zbudować jakiś duży ładunek wybuchowy i zrzucić go wprost na pozycję Nizana. Spojrzał na Saori, która bez stopy zaraz podepnie się znowu pod marionetki.
Nizan zamknął oczy. Musiał podjąć decyzję. Sytuacja była dramatyczna. Nigdy nie spodziewał się, że będzie... walczyć z sześcioma przedstawicielami Unii, w tym Liderką Ayatsuri i jeszcze przeciwko marionetce, wyglądającej jak jego własny brat.
Mimo, że nie było czasu, Nizan nie mógł tego tak zostawić. Musiał wejść na wyżyny swoich umiejętności.
Wyprostował się.
Nizan wziął głęboki oddech i zamknął oczy.
Nagle scena zakręciła się w jego głowie i on sam stał się punktem, który zaczął oddalać się w przestrzeni. Całe pole bitwy, wszystkie marionetki, Nizan, Saori, Ario, a także walczący dookoła ludzie zaczęli pojawiać się na czarno-białej planszy w formie modeli postaci. Biały napis zaczął podpisywać wszystkie marionetki, a następnie obliczać między nimi odległości. Na rzucie technicznym zaczęły tworzyć się linie, które łączyły wszystko. Na mapie pojawił się nawet biegnący golem, który zbliżał się nieubłagalnie w ich kierunku.
Pojawiły się trzy wykrzykniki. Jeden był przy Saori. Największy. Potem pojawił się przy Dohito z tworzącym się jakimś dziwnym stworem, a na końcu przy Ario.
Teraz zaczęła się prawdziwa walka z czasem. Nizan zaczął opracowywać strategię. Różne linie wystrzeliwywały spod jego stóp, używając różnego repertuaru technik. Nad liniami tworzyły się napisy określające nazwy technik i stopień rażenia. Co chwilę coś było ścierane lub zamazywane, a potem pojawiała się kolejna linia, starająca się podejść do taktyki w inny sposób. Co chwilę pojawiały się czerwone krzyże, które oznaczały, że plan się nie uda.
Dopiero w pewnej chwili wszystkie linie się zetknęły, dopełniając całości obrazu... jednak na samym końcu nie pojawił się zielony ptaszek, ani czerwony krzyż.
Pojawił się znak zapytania.
Jednak był to jedyny schemat, który pozwalał Nizanowi osiągnąć to, co zamierzał.Wypuścił powietrze i otworzył oczy. Wszystko co działo się w głowie Nizana trwało uderzenie serca, a świat nagle przyśpieszył... aż czas wrócił do normalności.
Nizan wystrzelił do przodu i zaczął składać pieczęci. Następnie zamierzał wyskoczyć w powietrze, w kierunku Ario i przekręcić się do Saori, by wystrzelić w jej stronę najpotężniejszą techniką ze swojego futonowego repertuaru - wymachy rąk miały pojawić podmuchy powietrza, którymi zamierzał poczęstować naruszoną już Saori. Tym bardziej, zależało mu, by stanąć na linii do swojego brata. Nie chciał, by podłączyła się nićmi chakry do Ario i tym samym przejęła nad nim ponownie kontrolę. Stąd, futonowe ostrza miały skutecznie uniemożliwić jej te działanie.
Następnie Nizan zamierzał odnowić swój dotonowy pancerz. Tutaj, nie był w stanie niestety skupić się na wszystkich lalkach. Stąd, gdy znalazł się w środku zamieszania, wiedział, że nie pokona wszystkich. Będzie musiał przyjąć uderzenie od Dohito. Chyba, że golem zdąży dobiec i z partyzanta uderzyć z cała swoją mocą z pięści w lalkę, która przygotowywała technikę.
Na sam koniec, Nizan postawił na obronę. Wiedział, że Saori będzie chciała uderzyć wszystkim czym ma.
Nizan złapie swojego brata w ręce i przytulił go, po tym, jak miał zrobić pieczęcie, które miały dać ochronę. Im obu.
- Tym razem jestem na miejscu. - wyszeptał przed tym, jak prawdopodobnie nadejdzie uderzenie.
Ukryty tekst
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

