Strona 1 z 1
Gospoda Czerwony Lotos
: 25 mar 2026, o 23:53
autor: Kaito Ishikawa
Akai Hasu no Yado(赤い蓮の宿) - "Gospoda Czerwony Lotos"
Pośrodku osady Seiyama stoi gospoda Czerwony Lotos, dwupiętrowy, drewniany budynek z charakterystycznym strzechowym dachem, wokół którego rozpościerają się brukowane uliczki i kwitnące ogrody. Czerwone lampiony i baldachimy witają podróżnych oraz mieszkańców wioski, którzy przychodzą tu, by odpocząć po ciężkim dniu pracy w polu lub handlu. Zapach świeżo parzonej herbaty i pieczonych potraw unosi się w powietrzu, a przy stołach na zewnątrz słychać rozmowy, śmiechy i dźwięk przechylających się czarek. Wnętrze, pełne drewnianych belek i nastrojowego światła, jest miejscem spotkań wszystkich mieszkańców, od wiejskich rzemieślników po shinobi zatrzymujących się w podróży. Wieczorami gospoda tętni życiem, a łagodny dym z kominów miesza się z aromatem kwitnących wiśni, tworząc prawdziwie magiczną atmosferę, jakby żywcem wyjętą z opowieści starszych ludzi "karmiących" młode pokolenie przy ognisku. W miejscu tym można było również przenocować z czego niektórzy bardzo chętnie korzystali, gdyż warunki były na poziomie światowym.
Re: Gospoda Czerwony Lotos
: 28 mar 2026, o 00:04
autor: Yukari
Jej ciekawość została zaspokojona w dość niewielkim stopniu. Sąsiedzi owszem, mieli remont, jednak nie było ich w ogóle widać. Czterech mężczyzn pracowało prężnie przy oknach domostwa, co bardzo zaskoczyło czarnowłosą. Matka nie wspominała o zmianach w sąsiedztwie, więc najprawdopodobniej byli to robotnicy wynajęci na czas remontu. Tylko... kogo w tej okolicy stać na pracowników? Tutaj raczej nikt nie opływał w bogactwie, ale może byli to jacyś znajomi? Kto wie. Na to pytanie dzisiaj czarnowłosa nie uzyska już odpowiedzi.
Yukari szła obserwując jak drzewa powoli ustępują miejsca coraz to piękniejszym budynkom. Jak droga, która do tej pory była piaszczysta zamienia się w bardziej stabilne podłoże. Z każdym krokiem była bliżej celu, jednak myśl, że znowu będzie pod czujnym okiem seinin nieco ją irytował. Brakowało jej swobody, ale na to jak na razie wpływu nie miała.
Będąc już na miejscu czarnowłosa zaczęła rozglądać się po stolikach znajdujących się przed gospodą, długo to jednak nie trwało, bowiem krzyki Kaede nawet zmarłego podniosłyby z grobu! Kierując się w stronę jej głosu, usłyszała też inny. Ten należał do Jun, która najwyraźniej niecierpliwiła się jej nieobecnością- Witam, Yukari skrupulatnie rozważała ucieczkę, ale patrz, coś jednak ją tu trzyma, bo w końcu przyszła. -powiedziała z najsłodszym uśmiechem, na jaki mogła się zdobyć.-Zastanawiałam się też jak szybko zaczęłabyś mnie szukać, ale tego wolałam nie sprawdzać -dodała na koniec.
Może był to zły moment na żarty zważywszy na humor Jun, ale nie zawsze Yukari będzie gryzła się w język. By załagodzić sytuację spojrzała na kobietę i zapytała o jedyną rzecz, która w tym momencie, tak naprawdę, ją interesowała.-Masz może jakieś wieści od Akiry? -zapytała nieco ciszej. Czy on też należał do osób, które znikały i nie dawały znaku życia, myśląc, że nikt się nie martwi?-I doceniam to, że dałaś mi trochę czasu, dziękuję. -