Polana przy drodze

Terytorialnie największa prowincja Karmazynowych Szczytów, zamieszkana przez Ród Kōseki. Daishi graniczy od północy i zachodu z morzem, na wschodzie z Soso, zaś południowa granica oddziela ją od Kyuzo i obszaru niezbadanego. Efektem tego jest możliwość tworzenia bardzo dochodowych szlaków handlowych i handlu morskiego przy - niestety - utrudnionym utrzymywaniu bezpieczeństwa włości. Podobnie jak pozostałe prowincje, dominuje tu krajobraz górski i lasy iglaste, z tą różnicą że dużo tu fauny - w tym tej drapieżnej, co na dłuższą metę może być dosyć niebezpieczne dla podróżników. Na ziemiach tych mieszkają również shinobi ze Szczepu Jūgo.
Awatar użytkownika
Izuro
Posty: 128
Rejestracja: 22 wrz 2023, o 20:50
Wiek postaci: 31
Ranga: Akoraito
GG/Discord: izuro94

Re: Polana przy drodze

Post autor: Izuro »

Kiedy kobieta usłyszała cenę za misję od razu odebrała ją inaczej niż mu chodziło po głowie. Już chciał coś powiedzieć, ale powstrzymał się. Chciał dobrze ułożyć to w słowa i wybrać może nieco lepszy moment. Ten do takiego nie należał, nie chciał przekonywać czy szantażować. Wziął głęboki wdech i spojrzał w oczy mężatki. Kobieta oczekiwała stabilizacji, jej mąż zniknął dwa miesiące temu i nie wiadomo było tak naprawdę co się z nim dzieje. Nie wiedział jednak czemu Tobi informował go, że ojciec zginął? Kto mu takie wieści przekazał? Czyżby rada osady jątrzyła fałszywe wiadomości aby chłopak się załamał, a może faktycznie tak było, że oboje stracili bliską im osobę? Tego nie wiedział, ale nie chciał się mieszać tak głęboko w sprawy tej rodziny. Miał misję do wykonania. Kobieta odwróciła się na pięcie i ruszyła do domu aby przygotować rzeczy na dzisiejszy wieczór. Nie przeszkadzało mu to, w innym miejscu dostrzegł szczęśliwego młodzieńca który cieszył się, że jasnowłosy z nimi zostanie do jego urodzin. Wspominał też, że jego ojciec wróci. Zielonooki kompletnie nie rozumiał o co tu chodzi. Czyżby młodzieńcze marzenie, że ktoś martwy może wrócić? Nie chciał jednak zmieniać jego nastroju toteż uśmiechnął się tylko i rzekł.
- Pamiętaj, jak będziesz już "dorosły" masz dbać o swój dom, a także swoją mamę! - to mówiąc skierował palec do góry mając nadzieję, że chłopak to samo zrobi jako obietnicę. Tobi tak bardzo chciał by ojciec był z niego dumny. Zielonooki od razu przypomniał sobie relację ze swoim ojcem który go opuścił. Czy wiedział o nim? Nie interesował się kimś tak małostkowym. Nie czuł więc przywiązania do swojego klanu. Spojrzał w niebo, było jeszcze dość widno i mógł zabrać się za przygotowania, ale też cieszyć się ze względnego spokoju tu panującego. Na polu bitwy to zupełnie inaczej wygląda....
Przygotował swoją kąpiel i gdy ją brał usłyszał głos kobiety która przyniosła mu kimono męża, nie przejmował się jej osobą. Jego rzeczy były odłożone na taborecik. Miał nadzieję, że kobieta się domyśli. Jak nie to po wieczorze przypomni jej o tym, nie było to takie ważne w tym momencie. Kiedy odświeżył się od razu podszedł do nowego ubioru. Przymierzył go i całkiem dobrze na nim leżał. Gdzieniegdzie były różnice, ale praktycznie nie zauważalne. Wziął głęboki wdech, spojrzał w dal. Pomału zaczynali zbierać się w willi mieszkańcy. Miał jeszcze jednak trochę czasu. Kamaki przystąpiła do zbierania się odsyłając przy tym syna aby ten był gotowy do spania. Kiedy ona przygotowywała się Izuro wyszedł na zewnątrz. Przyglądał się chłopaczkowi i zwierzęciu, jego szczęściu. Postanowił, że spyta się kobiety o to gdy będzie na to odpowiedni moment. Czekał na nią aż będzie gotowa. Po parudziesięciu minutach wyszła, była ubrana w dobrze dopasowane kimono w krwiste kwiaty. Usta miała pomalowane również na krwisty kolor, włosy zakręcony w warkocz. Pięknie wyglądała i miał zamiar to przyznać, od razu wstał i odpowiedział.
- Pięknie wyglądasz.... - spojrzał po chwili na willę. - Widzę, że ludzie się zbierają na nas chyba też już czas. Nie obawiam się tego co tam napotkamy.... Ruszajmy... - to mówiąc ruszył naprzód, ale będąc obok kobiety. Nie przed nią, czy za nią. Chciał być jej towarzystwem, a nie cieniem. Mieli trochę drogi do przejścia i jasnowłosy po krótkiej chwili postanowił to wykorzystać.
- Co do mojej nagrody... wybacz, że o to poprosiłem. Nie chodziło mi o coś zobowiązującego, a po prostu o mały, skromny gest. Bez tego się obejdę. Jak mógłbym spytać jaka jest prawda o nim? Zniknął, czy zginął. Tobi mi mówił wcześniej, że zginął. Czyżby ktoś mu tak nagadywał? Wojna zbiera żniwa, ale nie warto tracić nadziei. - przy tak pięknej kobiecie czuł się swobodnie. Chciał jednak ją nieco rozweselić, pomóc w tak trudnych chwilach. Zapewne nie było jej w tym wszystkim łatwo. Ruszył ku przeznaczeniu mając nadzieję, że uda im się jakoś pomóc w tym wszystkim.... Miał też nadzieję, że podczas ich nieobecności nic się nie stanie chłopakowi. Niby pies był z nimi, ale nie do końca wyglądał na obronnego. Po drodze rozglądał się czy ktoś przypadkiem nie kryje się aby mu przeszkodzić w ukończeniu misji.
0 x
PH BANK

Prowadzone misje:
Awatar użytkownika
Deku Orochi
Posty: 89
Rejestracja: 31 sty 2026, o 10:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Avatar
Widoczny ekwipunek: Torba biodrowa
Multikonta: Brak

Re: Polana przy drodze

Post autor: Deku Orochi »

0 x
Awatar użytkownika
Izuro
Posty: 128
Rejestracja: 22 wrz 2023, o 20:50
Wiek postaci: 31
Ranga: Akoraito
GG/Discord: izuro94

Re: Polana przy drodze

Post autor: Izuro »

Parę kilometrów podróży na koniu, czy w biegu zajęło by parę chwil dla niego, ale spacer z kobietą tak ubraną? Nie należał do najszybszych, ale nie śpieszyło mu się wcale. Wolał z nią porozmawiać. Dowiedzieć się czegoś czy też mieć szanse na nagrodę. W głębi duszy chciał od niej cichego, skrytego, smacznego buziaka. Jak na to, że była mężatką i miała dziecko wyglądała naprawdę zjawiskowo. Czy jasnowłosy się zakochał? Ciężko było to tak nazwać nie mniej jednak jakieś lekkie zainteresowanie jej osobą czuł. Wziął głęboki wdech i spojrzał się w dal by dostrzec ile jeszcze przed nimi drogi. Na szczęście parę chwil rozmowy jeszcze była przed nimi. Wysłuchiwał uważnie nie przerywając rozmówczyni ani przez chwilę. Opowiadała o swoich przemyśleniach na temat nagrody, a także historię jaka miała miejsce względem jej męża. Trochę go dziwiła ta sytuacja, że facet mając piękną żonę i kochanego mógłby ich opuścić. Musiało się coś zdarzyć takiego, albo był po prostu dupkiem. Kobieta była wtedy na dodatek chora. Słychać było w jej głosie nutkę akceptacji na temat ewentualnego opuszczenia męża. Czy ona się z tym pogodziła? Była faktycznie winna tego, że mógł nie chcieć wrócić do nich?
Zielonooki spojrzał na willę, przypomniał sobie wygląd grubego burmistrza którego można było ocenić jako kogoś podstępnego. Zastanawiało go do czego jest zdolny ten człowiek i ta cała jego ochrona. Czyżby któregoś dnia chcieli się na tyle pozbyć tej rodziny, że uwięzili albo co gorsza skrzywdzili tego człowieka? Nie dawało mu to spokoju.
Wiedział jedno. Ta misja nie będzie należała do takich prostych bo stąpał po naprawdę kruchym lodzie. Z jednej strony ochroniarze i ten grubas, a z drugiej strony złe słowa, zły ruch i stanie się wrogiem wojsko Karmazynowego Szczytu a wtedy lepiej uciekać czym prędzej... Słuchał dalej co kobieta miała mu do powiedzenia w pewnym momencie zdał sobie sprawę, że miał jedno ważne pytanie co do tej sytuacji które mogło mu trochę opowiedzieć więcej.
- Mam tylko jedno. Czy Twój mąż zabrał ze sobą coś więcej niż podstawowe rzeczy do pracy? Majątek, dodatkowe ubrania, pożywienie? Trochę to dziwne, że Was od tak opuścił, może... - nie dokończył swojej wypowiedzi. To już zostawił w swojej głowie. W końcu co jej miał powiedzieć, że domyśla się co mogło zajść? A co jeżeli faktycznie ich zostawił? W końcu kobieta sama dopuszczała taką myśl do siebie. Zbliżali się do miejsca, wysłuchiwał jeszcze ostatnich haseł kobiety i gdy zbliżyli się do willi spojrzał jej głęboko w oczy.
- Jestem przy Was i mam zamiar pomóc, jak tylko poczujesz się źle, albo będziesz chciała wyjść szarpnij za mój rękaw. Ruszajmy... - to mówiąc ruszył przodem w stronę pomieszczenia w którym mieli zamiar się znaleźć. Czy ten wieczór będzie ciekawszy niż sądził? Zwracał uwagę na szczegóły, ochronę, otoczenie, ludzi którzy tu przebywali. Coś mogło mu więcej opowiedzieć, a może ostrzec. Starał się nie dać po sobie poznać nieufność, obojętność do osady. Trzymał się blisko kobiety starając się jej nie opuszczać choćby na chwilę. Miał też nadzieję, że pod jego nieobecność nic się w domu nie wydarzy z Tobim i Nobu.

LEGENDA:
Mowa
Myśli
0 x
PH BANK

Prowadzone misje:
Awatar użytkownika
Deku Orochi
Posty: 89
Rejestracja: 31 sty 2026, o 10:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Avatar
Widoczny ekwipunek: Torba biodrowa
Multikonta: Brak

Re: Polana przy drodze

Post autor: Deku Orochi »

0 x
Awatar użytkownika
Izuro
Posty: 128
Rejestracja: 22 wrz 2023, o 20:50
Wiek postaci: 31
Ranga: Akoraito
GG/Discord: izuro94

Re: Polana przy drodze

Post autor: Izuro »

Dzień chylił się ku końcowi, a jasnowłosy czuł jak by dopiero miał się zacząć. Było dzisiaj pogodnie i wciąż ciepło, a on kroczył w lekkich ciemnościach z piękną, jeszcze młodą kobietą ubrany w eleganckie kimono jej męża. Był dla niej kimś obcym, paradował w ubraniu jej ukochanego, ale nie czuł się z tym źle. Kobiecie potrzebna była czasem adoracja by lepiej się poczuć dlatego też jasnowłosy nie szczędził sobie komplementów w stronę Kamaki
– Zniknął tylko jeden obrazek… Rodzinny zapadły mu jej słowa w pamięć. Skoro ich opuścił to czemu miałby wziąć ze sobą takie dzieło? Może został zabrany do wojska siłą bez wiedzy kobiety? A może porwany w celach zdobycia majątków. Tego jednak do końca zielonooki nie rozgryzł. Coś jednak w tej historii było kompletnie pogmatwane. Droga co willi obyła się bez trudów, a i wejście do najcięższych nie należało. Poczuł tylko zimne spojrzenie ochroniarza na sobie, był teraz w otoczeniu pięknej kobiety i tylko to się dla niego liczyło. Weszli do środka. Odczuł, że jego widok parę różnych par oczu przyciąga samoistnie. Niby był tu obcy, ale te spojrzenia były.... Nie było to teraz ważne, rozglądał się po otoczeniu, a przy tym starał się nie stracić z pola widzenia partnerki tego wieczoru. Przepych, tak można było to skwitować jednym słowem. Grubas najwidoczniej lubił się chełpić swoją willą. Nie przejmował się jednak gdyż biedniejszy nie znaczy gorszy. Wywodził się z zamożnej rodziny, ale nigdy nie czuł od niej miłości więc trochę rozumiał ów sytuację. Nie czuł jednak bólu z powodu swojego niższego stanu zamożności. Wszędzie krzątali się ludzie, każdy był naskakiwany przez służących podających przekąski i alkohol. Nie był zbytnio głodny gdyż niedawno jadł przepyszne jedzenie rodzinne. Alkohol w tym momencie też był mu całkowicie zbędny. Dookoła grała również orkiestra, grali całkiem przyjemne melodie. Po krótkiej chwili dostrzegł balkonik, a na nim jednego ze swoich zagrożeń. Znajdował się tam grubas Tadaoki, a obok niego jakaś szpetna dama zapewne jego partnerka. Nie wiedział jakiego jest stanu, ale nie było dla niego w żaden sposób interesujące. Kobieta również nie należała do tych przyciągających oka, kiedy Kamaki doszła do niego w ułamku sekundy dostrzegł, że partnerka gospodarza zniknęła. Lekko go to zdziwiło, ale zapewne miała swoje obowiązki. Każdy żarł i bawił się w najlepsze, w tym momencie postanowiono by wstrzymać. Grubasek podniósł rączki by uciszyć zgromadzenie, udało mu się to. Wymówił parę słów po czym dodał zapraszamy na parkiet... Taniec... Nie miał za wiele z nim do czynienia, co jeżeli będzie musiał zatańczyć? Lekko się zestresował tą czynnością, nie czuł się w niej pewnie. Znowu go gospodarz zaskoczył gdyż w tym momencie bez większych przeszkód zeskoczył na parkiet jak by miał coś do czynienia ze sztukami ninja. Zielonooki uśmiechnął się pod nosem. Przywódca wioski uśmiechnął się szeroko, po czym klasnął w dłonie, a już po chwili muzycy zaczęli grać żywiej. Wszyscy otoczyli wodza w kółku. Każdy tu z obecnych chciał coś dla siebie dlatego też grał w grę jaką nakreślił mu wyżej stanowiskiem gospodarz. Ta cała farsa nie podobała mu się, ale cóż miał zrobić. Spojrzał na Kamaki lekko zdziwiony. Oczekiwał nieco bardziej debat, rozmów nad rozwojem wioski niż pyszny bankiet aby podkreślić swoją stanowczość. - Co jeszcze....? Cholera... - pomyślał, przeklinając w głowie. Przed nim odbywał się kolejny taniec tym razem z partnerami, a on nie umiejący miał zatańczyć z tą pięknością. Przełknął ślinę i zacisnął pięści, był lekko spięty. Kiedy zbliży swoje ciało do kobiety szepta jej na ucho.
- Nie potrafię tańczyć. Prowadź... - po czym uśmiechnął się jej prosto w twarz mając nadzieję, że kobieta pokaże mu co i jak by się nie zbłaźnić, a on? Będzie zmuszony posłuchać i wszystko co powie zaaplikować do swojego tańca. Miał tylko nadzieję, że jakoś to pójdzie. Przyglądał się całej otaczającej rzeczywistości mając nadzieję, że czym prędzej rozgryzie tą szopkę i dowie się coś więcej, coś konkretniej o całej tej historii.

LEGENDA:
Mowa
Myśli
0 x
PH BANK

Prowadzone misje:
ODPOWIEDZ

Wróć do „Daishi”

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość