Polana przy drodze

Terytorialnie największa prowincja Karmazynowych Szczytów, zamieszkana przez Ród Kōseki. Daishi graniczy od północy i zachodu z morzem, na wschodzie z Soso, zaś południowa granica oddziela ją od Kyuzo i obszaru niezbadanego. Efektem tego jest możliwość tworzenia bardzo dochodowych szlaków handlowych i handlu morskiego przy - niestety - utrudnionym utrzymywaniu bezpieczeństwa włości. Podobnie jak pozostałe prowincje, dominuje tu krajobraz górski i lasy iglaste, z tą różnicą że dużo tu fauny - w tym tej drapieżnej, co na dłuższą metę może być dosyć niebezpieczne dla podróżników. Na ziemiach tych mieszkają również shinobi ze Szczepu Jūgo.
Awatar użytkownika
Izuro
Posty: 127
Rejestracja: 22 wrz 2023, o 20:50
Wiek postaci: 31
Ranga: Akoraito
GG/Discord: izuro94

Re: Polana przy drodze

Post autor: Izuro »

Kiedy kobieta usłyszała cenę za misję od razu odebrała ją inaczej niż mu chodziło po głowie. Już chciał coś powiedzieć, ale powstrzymał się. Chciał dobrze ułożyć to w słowa i wybrać może nieco lepszy moment. Ten do takiego nie należał, nie chciał przekonywać czy szantażować. Wziął głęboki wdech i spojrzał w oczy mężatki. Kobieta oczekiwała stabilizacji, jej mąż zniknął dwa miesiące temu i nie wiadomo było tak naprawdę co się z nim dzieje. Nie wiedział jednak czemu Tobi informował go, że ojciec zginął? Kto mu takie wieści przekazał? Czyżby rada osady jątrzyła fałszywe wiadomości aby chłopak się załamał, a może faktycznie tak było, że oboje stracili bliską im osobę? Tego nie wiedział, ale nie chciał się mieszać tak głęboko w sprawy tej rodziny. Miał misję do wykonania. Kobieta odwróciła się na pięcie i ruszyła do domu aby przygotować rzeczy na dzisiejszy wieczór. Nie przeszkadzało mu to, w innym miejscu dostrzegł szczęśliwego młodzieńca który cieszył się, że jasnowłosy z nimi zostanie do jego urodzin. Wspominał też, że jego ojciec wróci. Zielonooki kompletnie nie rozumiał o co tu chodzi. Czyżby młodzieńcze marzenie, że ktoś martwy może wrócić? Nie chciał jednak zmieniać jego nastroju toteż uśmiechnął się tylko i rzekł.
- Pamiętaj, jak będziesz już "dorosły" masz dbać o swój dom, a także swoją mamę! - to mówiąc skierował palec do góry mając nadzieję, że chłopak to samo zrobi jako obietnicę. Tobi tak bardzo chciał by ojciec był z niego dumny. Zielonooki od razu przypomniał sobie relację ze swoim ojcem który go opuścił. Czy wiedział o nim? Nie interesował się kimś tak małostkowym. Nie czuł więc przywiązania do swojego klanu. Spojrzał w niebo, było jeszcze dość widno i mógł zabrać się za przygotowania, ale też cieszyć się ze względnego spokoju tu panującego. Na polu bitwy to zupełnie inaczej wygląda....
Przygotował swoją kąpiel i gdy ją brał usłyszał głos kobiety która przyniosła mu kimono męża, nie przejmował się jej osobą. Jego rzeczy były odłożone na taborecik. Miał nadzieję, że kobieta się domyśli. Jak nie to po wieczorze przypomni jej o tym, nie było to takie ważne w tym momencie. Kiedy odświeżył się od razu podszedł do nowego ubioru. Przymierzył go i całkiem dobrze na nim leżał. Gdzieniegdzie były różnice, ale praktycznie nie zauważalne. Wziął głęboki wdech, spojrzał w dal. Pomału zaczynali zbierać się w willi mieszkańcy. Miał jeszcze jednak trochę czasu. Kamaki przystąpiła do zbierania się odsyłając przy tym syna aby ten był gotowy do spania. Kiedy ona przygotowywała się Izuro wyszedł na zewnątrz. Przyglądał się chłopaczkowi i zwierzęciu, jego szczęściu. Postanowił, że spyta się kobiety o to gdy będzie na to odpowiedni moment. Czekał na nią aż będzie gotowa. Po parudziesięciu minutach wyszła, była ubrana w dobrze dopasowane kimono w krwiste kwiaty. Usta miała pomalowane również na krwisty kolor, włosy zakręcony w warkocz. Pięknie wyglądała i miał zamiar to przyznać, od razu wstał i odpowiedział.
- Pięknie wyglądasz.... - spojrzał po chwili na willę. - Widzę, że ludzie się zbierają na nas chyba też już czas. Nie obawiam się tego co tam napotkamy.... Ruszajmy... - to mówiąc ruszył naprzód, ale będąc obok kobiety. Nie przed nią, czy za nią. Chciał być jej towarzystwem, a nie cieniem. Mieli trochę drogi do przejścia i jasnowłosy po krótkiej chwili postanowił to wykorzystać.
- Co do mojej nagrody... wybacz, że o to poprosiłem. Nie chodziło mi o coś zobowiązującego, a po prostu o mały, skromny gest. Bez tego się obejdę. Jak mógłbym spytać jaka jest prawda o nim? Zniknął, czy zginął. Tobi mi mówił wcześniej, że zginął. Czyżby ktoś mu tak nagadywał? Wojna zbiera żniwa, ale nie warto tracić nadziei. - przy tak pięknej kobiecie czuł się swobodnie. Chciał jednak ją nieco rozweselić, pomóc w tak trudnych chwilach. Zapewne nie było jej w tym wszystkim łatwo. Ruszył ku przeznaczeniu mając nadzieję, że uda im się jakoś pomóc w tym wszystkim.... Miał też nadzieję, że podczas ich nieobecności nic się nie stanie chłopakowi. Niby pies był z nimi, ale nie do końca wyglądał na obronnego. Po drodze rozglądał się czy ktoś przypadkiem nie kryje się aby mu przeszkodzić w ukończeniu misji.
0 x
PH BANK

Prowadzone misje:
Awatar użytkownika
Deku Orochi
Posty: 82
Rejestracja: 31 sty 2026, o 10:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Avatar
Widoczny ekwipunek: Torba biodrowa
Multikonta: Brak

Re: Polana przy drodze

Post autor: Deku Orochi »

0 x
Awatar użytkownika
Izuro
Posty: 127
Rejestracja: 22 wrz 2023, o 20:50
Wiek postaci: 31
Ranga: Akoraito
GG/Discord: izuro94

Re: Polana przy drodze

Post autor: Izuro »

Parę kilometrów podróży na koniu, czy w biegu zajęło by parę chwil dla niego, ale spacer z kobietą tak ubraną? Nie należał do najszybszych, ale nie śpieszyło mu się wcale. Wolał z nią porozmawiać. Dowiedzieć się czegoś czy też mieć szanse na nagrodę. W głębi duszy chciał od niej cichego, skrytego, smacznego buziaka. Jak na to, że była mężatką i miała dziecko wyglądała naprawdę zjawiskowo. Czy jasnowłosy się zakochał? Ciężko było to tak nazwać nie mniej jednak jakieś lekkie zainteresowanie jej osobą czuł. Wziął głęboki wdech i spojrzał się w dal by dostrzec ile jeszcze przed nimi drogi. Na szczęście parę chwil rozmowy jeszcze była przed nimi. Wysłuchiwał uważnie nie przerywając rozmówczyni ani przez chwilę. Opowiadała o swoich przemyśleniach na temat nagrody, a także historię jaka miała miejsce względem jej męża. Trochę go dziwiła ta sytuacja, że facet mając piękną żonę i kochanego mógłby ich opuścić. Musiało się coś zdarzyć takiego, albo był po prostu dupkiem. Kobieta była wtedy na dodatek chora. Słychać było w jej głosie nutkę akceptacji na temat ewentualnego opuszczenia męża. Czy ona się z tym pogodziła? Była faktycznie winna tego, że mógł nie chcieć wrócić do nich?
Zielonooki spojrzał na willę, przypomniał sobie wygląd grubego burmistrza którego można było ocenić jako kogoś podstępnego. Zastanawiało go do czego jest zdolny ten człowiek i ta cała jego ochrona. Czyżby któregoś dnia chcieli się na tyle pozbyć tej rodziny, że uwięzili albo co gorsza skrzywdzili tego człowieka? Nie dawało mu to spokoju.
Wiedział jedno. Ta misja nie będzie należała do takich prostych bo stąpał po naprawdę kruchym lodzie. Z jednej strony ochroniarze i ten grubas, a z drugiej strony złe słowa, zły ruch i stanie się wrogiem wojsko Karmazynowego Szczytu a wtedy lepiej uciekać czym prędzej... Słuchał dalej co kobieta miała mu do powiedzenia w pewnym momencie zdał sobie sprawę, że miał jedno ważne pytanie co do tej sytuacji które mogło mu trochę opowiedzieć więcej.
- Mam tylko jedno. Czy Twój mąż zabrał ze sobą coś więcej niż podstawowe rzeczy do pracy? Majątek, dodatkowe ubrania, pożywienie? Trochę to dziwne, że Was od tak opuścił, może... - nie dokończył swojej wypowiedzi. To już zostawił w swojej głowie. W końcu co jej miał powiedzieć, że domyśla się co mogło zajść? A co jeżeli faktycznie ich zostawił? W końcu kobieta sama dopuszczała taką myśl do siebie. Zbliżali się do miejsca, wysłuchiwał jeszcze ostatnich haseł kobiety i gdy zbliżyli się do willi spojrzał jej głęboko w oczy.
- Jestem przy Was i mam zamiar pomóc, jak tylko poczujesz się źle, albo będziesz chciała wyjść szarpnij za mój rękaw. Ruszajmy... - to mówiąc ruszył przodem w stronę pomieszczenia w którym mieli zamiar się znaleźć. Czy ten wieczór będzie ciekawszy niż sądził? Zwracał uwagę na szczegóły, ochronę, otoczenie, ludzi którzy tu przebywali. Coś mogło mu więcej opowiedzieć, a może ostrzec. Starał się nie dać po sobie poznać nieufność, obojętność do osady. Trzymał się blisko kobiety starając się jej nie opuszczać choćby na chwilę. Miał też nadzieję, że pod jego nieobecność nic się w domu nie wydarzy z Tobim i Nobu.

LEGENDA:
Mowa
Myśli
0 x
PH BANK

Prowadzone misje:
Awatar użytkownika
Deku Orochi
Posty: 82
Rejestracja: 31 sty 2026, o 10:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Avatar
Widoczny ekwipunek: Torba biodrowa
Multikonta: Brak

Re: Polana przy drodze

Post autor: Deku Orochi »

0 x
ODPOWIEDZ

Wróć do „Daishi”

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość