Siedziba władzy
- Kaito Ishikawa
- Posty: 826
- Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
- Wiek postaci: 26
- Ranga: Kogō
- Widoczny ekwipunek: ...
Samehada
Tanto
Błękitna Zbroja
Długi łuk
Kołczan
Lis
Kruk
... - Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=229047#p229047
- Aktualna postać: Kaito Ishikawa
Re: Siedziba władzy
0 x
KLIK - KARMAZYNOWE SZCZYTY - GRA W REGIONIE - KLIK
_______________________________
Samehada / Narrator / Mowa
KP | PH | BANK
Prowadzone Misje:
Samehada / Narrator / Mowa
KP | PH | BANK
Prowadzone Misje:
- Sasame - Zlecenie Specjalne S
- Minari - Fabuła
- Yukari - Zlecenie Specjalne C
- Sayuri - Zlecenie Specjalne C
- Sayuri
- Posty: 189
- Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
- Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=4 ... 61#p129861
- GG/Discord: venus_sayuri
Re: Siedziba władzy
Roześmiała się rozbawiona na kolejne słowa Shirako. Powiedziała jedynie, że nie wierzy, by kiedykolwiek miało do tego dojść. W myślach dodała, że ma więcej szczęścia niż... No wiadomo co. Chociaż bezpreedensowość i szczerość Shirako, brak obawy przez tym, co ktoś pomyśli, było nawet urocze. Przy nim mogłaby się czuć jak starsza siostra, którą przecież nie była. Ale tak przypuszczała, że siostrzana troska często by mu się przydała. W każdym razie, lubiła słuchać jego żywych opowieści. Chłopak byłby świetny w odpowiedniu przeróżnych legend czy baśni. To, jak sam przeżywał to, o czym mówił, świetnie wprawiałoby dzieciaki w ducha opowieści. Oby niezbyt strasznie.
- Oj bardzo ładna! Zobaczysz ją na tablicy ogłoszeń. Bierze ślub za rok, także chyba odpada. - odpowiedziała i podrapała się po policzku, uśmiechając się z lekkim zakłopotaniem. To prawda, Yukari była przepiękną, młodą kobietą. Nic więc dziwnego w sumie, że tak szybko chciano ją wydać za mąż. Raczej nie sądziła, by była to w większości jej inicjatywa. Być może się myliła?
Nie było jednak jak dalej porozmawiać, bo tuż po jej słowach zaczęła przemawiać Takayama. Sayuri zwróciła więc w jej stronę swoje spojrzenie i w zaciekawieniu słuchała tego, co im przekazuje. Były dobre i złe wieści. Chyba jak w większości tak dużych zgromadzeń. I w sumie wychodziło na to, że każdy poniekąd miał rację. Tak po troszku. Odnaleziona kryjówka, której miejsce zostało przekazane dalej. Kosztem życia, ale informacja już do nich przyszła. To jednak oznaczało, że na pewno będą chcieli się przenieść, o czym wspomniała Takayama. I miała całkowitą rację. Trzeba było działać. Nie można było zaprzepaścić takiej szansy na ich złapanie. To było okupione bólem i życiem ich pobratymców.
Wiadomość o takiej ilości drużyn trochę zszokowała czerwonowłosą kunoichi. Było ich naprawdę dużo, ale teraz jakoś ta liczba stawała się bardziej realna. Te trzydzieści czteroosobowych drużyn miało tworzyć dwie grupy. Jedni mieli atakować, drudzy odwracać uwagę. Pierwsza myśl, jaka przyszła młodej Hyūga do głowy to to, że zapewne będzie w tej drugiej. Nie miała zbytnio okazji się wykazać, wciąż była jedynie Dōkō. A nie o to chodziła, by ktoś jej tam jeszcze bronił. Miała okazje się trochę inaczej wykazać, a przecież na powierzchni też mogło czyhać na nich niebezpieczeństwo. Nikt nie powiedział przecież, że walka ich całkowicie ominie, że nikt ich nie zaatakuje. Każdy scenariusz trzeba było brać pod uwagę. Mało tego, była jeszcze trzecia grupa, ale o ich zadaniu się już nie dowiedzieli. Dowodził nim jednak seinin Ryuunosuke, którego również miała okazję poznać. Na samą myśl, jak poteżną i przytłaczająca chakra od niego bije, dostała gęsiej skórki. Jeżeli jednak i on miał brać w tym udział, to akcja musiała być naprawdę gruba.
Takayama wyczytywała dane osób, które miały tworzyć konkretne czteroosobowe grupy. Okazało się, że tym razem jednak Shirako nie będzie towarzyszył jej tak blisko, jak dotychczas mieli okazję. Była to jednak sposobność do poznania kolejnych osób, z którymi jeszcze nie miała styczności. I tak oto, jak wychodzili na zewnątrz, mogła się nienachalnie im przyjrzeć. Ich dowódca, Hyūga Jin, był wysoki, dobrze zbudowany i posiadał długie, czarne włosy. Jego mina nie mówiła zbyt wiele, ale ten wyraz twarzy można byłoby porównać do Takayama. Hyūga Aoko za to była niską brunetką, ale wręcz roztaczała się wokół niej pozytywna aura, zapraszająca do rozmów. Sayuri nie miała aż tak kobiecych kształtów, przynajmniej tak jej się wydawało. Ale w sumie każdy wobec samego siebie był chyba bardziej krytyczny. No i ostatni orzeszek w ich ekipie, Yukimura Masakiyo. Wydawał się dość sympatyczny i dość śmiały. Nie umknęło jej to, jak puścił do niej oczko, ale nie odebrała tego w jakimś negatywnym znaczeniu. Bardziej jako chęć powitania, bo przecież tak było, prawda? Nie dało się również nie zauważyć broni, jaką dzierżył. Być może po raz pierwszy Sayuri będzie miała okazję widzieć guandao w akcji.
Spojrzała zaciekawiona na Masakiyo, kiedy zadał jej pytanie. Bolało? Ale co? Czy miała na twarzy jakiegoś siniaka, o którym nie miała bladego pojęcia?! - A czemu miałoby? - zapytała niewinnie, robiąc zamyśloną minę. Drodzy państwo, dziewczyna trochę kulała, jeśli chodzi o jakiekolwiek próby podrywu, o ile to właśnie coś takiego było. Nawet jej to przez myśl nie przeszło. Ona naprawdę pomyślała, że coś jest nie tak. I Shirako nic jej nie powiedział?!
- Miło mi was poznać, Jin-sama, Aoko-chan, Masakiyo-kun. - przywitała się jeszcze, po czym lekko się skłoniła. Sama się nie przedstawiała, bo przecież słyszeli, kto znajduje się w ekipie i nie chciała wyjść na jakąś przemądrzałą, bo przecież taka nie była. Ale pozwoliła sobie na zdrobienie względem towarzyszy, którzy tak jak i ona, byli podlegli Jinowi.
- Oj bardzo ładna! Zobaczysz ją na tablicy ogłoszeń. Bierze ślub za rok, także chyba odpada. - odpowiedziała i podrapała się po policzku, uśmiechając się z lekkim zakłopotaniem. To prawda, Yukari była przepiękną, młodą kobietą. Nic więc dziwnego w sumie, że tak szybko chciano ją wydać za mąż. Raczej nie sądziła, by była to w większości jej inicjatywa. Być może się myliła?
Nie było jednak jak dalej porozmawiać, bo tuż po jej słowach zaczęła przemawiać Takayama. Sayuri zwróciła więc w jej stronę swoje spojrzenie i w zaciekawieniu słuchała tego, co im przekazuje. Były dobre i złe wieści. Chyba jak w większości tak dużych zgromadzeń. I w sumie wychodziło na to, że każdy poniekąd miał rację. Tak po troszku. Odnaleziona kryjówka, której miejsce zostało przekazane dalej. Kosztem życia, ale informacja już do nich przyszła. To jednak oznaczało, że na pewno będą chcieli się przenieść, o czym wspomniała Takayama. I miała całkowitą rację. Trzeba było działać. Nie można było zaprzepaścić takiej szansy na ich złapanie. To było okupione bólem i życiem ich pobratymców.
Wiadomość o takiej ilości drużyn trochę zszokowała czerwonowłosą kunoichi. Było ich naprawdę dużo, ale teraz jakoś ta liczba stawała się bardziej realna. Te trzydzieści czteroosobowych drużyn miało tworzyć dwie grupy. Jedni mieli atakować, drudzy odwracać uwagę. Pierwsza myśl, jaka przyszła młodej Hyūga do głowy to to, że zapewne będzie w tej drugiej. Nie miała zbytnio okazji się wykazać, wciąż była jedynie Dōkō. A nie o to chodziła, by ktoś jej tam jeszcze bronił. Miała okazje się trochę inaczej wykazać, a przecież na powierzchni też mogło czyhać na nich niebezpieczeństwo. Nikt nie powiedział przecież, że walka ich całkowicie ominie, że nikt ich nie zaatakuje. Każdy scenariusz trzeba było brać pod uwagę. Mało tego, była jeszcze trzecia grupa, ale o ich zadaniu się już nie dowiedzieli. Dowodził nim jednak seinin Ryuunosuke, którego również miała okazję poznać. Na samą myśl, jak poteżną i przytłaczająca chakra od niego bije, dostała gęsiej skórki. Jeżeli jednak i on miał brać w tym udział, to akcja musiała być naprawdę gruba.
Takayama wyczytywała dane osób, które miały tworzyć konkretne czteroosobowe grupy. Okazało się, że tym razem jednak Shirako nie będzie towarzyszył jej tak blisko, jak dotychczas mieli okazję. Była to jednak sposobność do poznania kolejnych osób, z którymi jeszcze nie miała styczności. I tak oto, jak wychodzili na zewnątrz, mogła się nienachalnie im przyjrzeć. Ich dowódca, Hyūga Jin, był wysoki, dobrze zbudowany i posiadał długie, czarne włosy. Jego mina nie mówiła zbyt wiele, ale ten wyraz twarzy można byłoby porównać do Takayama. Hyūga Aoko za to była niską brunetką, ale wręcz roztaczała się wokół niej pozytywna aura, zapraszająca do rozmów. Sayuri nie miała aż tak kobiecych kształtów, przynajmniej tak jej się wydawało. Ale w sumie każdy wobec samego siebie był chyba bardziej krytyczny. No i ostatni orzeszek w ich ekipie, Yukimura Masakiyo. Wydawał się dość sympatyczny i dość śmiały. Nie umknęło jej to, jak puścił do niej oczko, ale nie odebrała tego w jakimś negatywnym znaczeniu. Bardziej jako chęć powitania, bo przecież tak było, prawda? Nie dało się również nie zauważyć broni, jaką dzierżył. Być może po raz pierwszy Sayuri będzie miała okazję widzieć guandao w akcji.
Spojrzała zaciekawiona na Masakiyo, kiedy zadał jej pytanie. Bolało? Ale co? Czy miała na twarzy jakiegoś siniaka, o którym nie miała bladego pojęcia?! - A czemu miałoby? - zapytała niewinnie, robiąc zamyśloną minę. Drodzy państwo, dziewczyna trochę kulała, jeśli chodzi o jakiekolwiek próby podrywu, o ile to właśnie coś takiego było. Nawet jej to przez myśl nie przeszło. Ona naprawdę pomyślała, że coś jest nie tak. I Shirako nic jej nie powiedział?!
- Miło mi was poznać, Jin-sama, Aoko-chan, Masakiyo-kun. - przywitała się jeszcze, po czym lekko się skłoniła. Sama się nie przedstawiała, bo przecież słyszeli, kto znajduje się w ekipie i nie chciała wyjść na jakąś przemądrzałą, bo przecież taka nie była. Ale pozwoliła sobie na zdrobienie względem towarzyszy, którzy tak jak i ona, byli podlegli Jinowi.
0 x

You were more than just somebody I was destined to meet.
- Kaito Ishikawa
- Posty: 826
- Rejestracja: 14 sie 2025, o 11:52
- Wiek postaci: 26
- Ranga: Kogō
- Widoczny ekwipunek: ...
Samehada
Tanto
Błękitna Zbroja
Długi łuk
Kołczan
Lis
Kruk
... - Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=229047#p229047
- Aktualna postać: Kaito Ishikawa
Re: Siedziba władzy
0 x
KLIK - KARMAZYNOWE SZCZYTY - GRA W REGIONIE - KLIK
_______________________________
Samehada / Narrator / Mowa
KP | PH | BANK
Prowadzone Misje:
Samehada / Narrator / Mowa
KP | PH | BANK
Prowadzone Misje:
- Sasame - Zlecenie Specjalne S
- Minari - Fabuła
- Yukari - Zlecenie Specjalne C
- Sayuri - Zlecenie Specjalne C
- Sayuri
- Posty: 189
- Rejestracja: 6 gru 2019, o 20:28
- Wiek postaci: 18
- Ranga: Dōkō
- Krótki wygląd: Czerwone, lekko falowane włosy. Jasne oczy, charakterystyczne dla klanu Hyuuga. Nosi czarną, dopasowaną bluzkę z wycięciem nad piersiami, krótkie czarne spodenki, wysokie siateczkowe pończochy. Ramiona okrywa kimono związane pasem.
- Widoczny ekwipunek: Torba przepasana w pasie.
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=4 ... 61#p129861
- GG/Discord: venus_sayuri
Re: Siedziba władzy
Co jak co, ale tego, co się wydarzyło, to się nie spodziewała. Masakiyo złapał ją za dłoń i przysunął do swoich ust. Była na tyle zaskoczona, że w pierwszej chwili nawet nie zareagowała, dając mu swobodnie poprowadzić własną rękę. Mrugnęła dwa razy, jakby próbowała zweryfikować, czy to, co widzi, to naprawdę rzeczywistość, zwłaszcza, że chłopak przez chwilę się nie odezwał. Już prawie napięła mięśnie ręki, żeby jednak tę dłoń zabrać, ale Masakiyo w końcu się odezwał. I stało się jasne. Z tak... Nietypowym podrywam nie miała jeszcze styczności. W pierwszej chwili nawet nie odebrała tego jako próbę flirtu. Sama w sumie do końca nie wiedziała jak zareagować, przez moment najbardziej czując zakłopotanie i lekkie zawstydzenie. Zwłaszcza, gdy pocałował jej dłoń. Wtedy na jej policzkach pojawiły się delikatne rumieńce. Masakiyo był bardzo pewny siebie, z tym przeznaczeniem to brzmiało naprawdę bardzo poważnie. No, juz trochę mniej, bo jak się przedstawił i sam kazał nazywać siebie owym przeznaczeniem, to już lekko czar prysł. Nim jednak zdążyła na to odpowiedzieć, do akcji wkroczyła koleżanka z drużyny. Zabrała ją, izolując tymczasowo od nienajwyższych lotów poety. No, określenia to miał przeróżne, bardzo wniosłe. Tak jak Shirako nadawałby się idealnie do opowiadania baśni i legend dzieciom, tak jej nowy kolega z drużyny mógłby pisać jakieś peomaciki o miłości.
Roześmiała się również, gdy tylko usłyszała śmiech Aoko. Masakiyo naprawdę miał gadane, a wyglądało na to, że dziewczynka nie była podatna na takie śpiewki. W sumie dla Sayuri to było dobre, ponieważ dla niej to było coś zupełnie nowego i czuła się pod jakąś protekcją młodej kunoichi. Oczywiście nie obawiała się kolegi, absolutnie. Po prostu jeszcze do końca nie wiedziała, jak do tego podejść. Jednakże najlepszym rozwązaniem na to, będzie branie tego wszystkiego żartem. Widać było, że zdradzenie tego, co powiedział Aoko, nie było po jego myśli. I ta jego reakcja jeszcze bardziej ją rozbawiła. Najwidoczniej trafił się w drużynie poeta, amant i amator.]/akap]
- Masz niesamowicie kwieciste zwroty, Masakiyo-kun! - powiedziała z rozbawieniem i uśmiechnęła się do niego serdecznie. Nie był przecież natarczywy w tym, co mówił i robił. Przynajmniej na razie. Trzeba było po prostu tak trochę słuchać, ale puszczać mimo uszu. Jeżeli takie adorowanie sprawiało mu radość czy przyjemność... To cóż, na ten moment jej to nie przeszkadzało. Poza tym, dopiero co poznała całą ekipę! Pierwsze wrażenia mogły okazać się naprawdę mylne i może nowy kolega chciał się tym tylko przypodobać.
Nie było jednak czasu porozmawiać, bo tak naprawdę mieli ważniejsze sprawy na głowie. Już nawet ich dowódca nieco upomniał o swojej obecności. No, może nieco bardziej. Jego ton nie znosił sprzeciwu, a słowa były rzeczowe i klarowne. Dlatego nie zamierzała zwlekać i podeszła bliżej mężczyzny. Gdyby jej towarzysze nieco z tym zwlekali, to rzecz jasna czerwonowłosa zamierzała pociągnąć ich ze sobą, a co! To po koleżeńsku, rzecz jasna. Przecież nie będzie nimi targać o ziemię. Byli dla niej bardzo mili i zamierzała odwięczyć się tym samym. Zdrowa i dobra atmosfera w drużynie to już na pewno spora część sukcesu!
Uśmiechnęła się krzywo, nieco zakłopotana i przejechała opuszkiem palca wskazującego po policzku, kiedy Jin przypomniał im cel tego całego zamieszania. Oczywiście, że wiedziała, że to nie są jakieś wygłupy czy inne takie rzeczy. Mieli poważne rzeczy do roboty. Na pewno będzie można liczyć na ich umiejętności.
Kiedy dowódca zapytał chłodno, czy mają jakieś pytania, trochę się zawahała. Jeszcze bała się aż tak wychodzić przed szereg, ale tak naprawdę nic o sobie nie wiedzieli. Przynajmniej ona o nich. Mogła jedynie przypuszczać, że Hyūga Jin mógł dostać informację wcześniej, kto będzie pod jego dowodzeniem i jakie posiada umiejętności. No i mógł też dostać jakieś dokładniejsze informacje, co do miejsce tej kryjówki, bo chyba nie padało, w którym kierunku mają się udać. Była mowa jedynie o odległości. Albo coś przegapiła. O losie, jeszcze tego by brakowało!
- Może to nie pytanie, ale myślę, że dobrze byłoby wiedzieć, kto i w czym się specjalizuje. - rzekła w końcu i uśmiechnęła się lekko. - Oczywiście w drodze, żeby nie tracić czasu, którego zbytnio nie mamy. - dodała spokojnie, patrząc na dowódcę. Czuła, że serce zaczęło jej szybciej bić, ale przecież sam zapytał! Mogłaby milczeć i wyjść na niezainteresowaną i nie chcącą się zintegrować. I przede wszystkim - bez inicjatywy. A Sayuri chciała mieć trochę swojej inicjatywy. Może niezbyt wiele na start, ale jednak. I nie, nie było to w żadnym wypadku uszczypnięcie w stronę mężczyzny, że sam o tym nie pomyślał. Przecież na pewno wiedział, że powinni to zrobić dla dobrej współpracy. Jednak o tym powinien myśleć każdy z nich tak naprawdę.
Gdzieś, kątem oka, tuż obok dojrzała inną drużynę, w której znajdował się Shirako. Oczywiście odwzajemniła jego szczery uśmiech, chcąc mu tym życzyć powodzenia. Oby tym razem nie dostał na cymbał! Nie mogła jednak skupić większej uwagi na koledze, który towarzyszył jej w poprzednich przygodach, bo tak jak dowódca powiedział, to nie randka w ciemno! A kto wie, jak on odbiera taki przelotny uśmiech? Także bardzo szybko wróciła spojrzeniem na dowódce. Albo na kolegów, w zależności od tego, czy ktoś miał coś jeszcze do powiedzenia.
Roześmiała się również, gdy tylko usłyszała śmiech Aoko. Masakiyo naprawdę miał gadane, a wyglądało na to, że dziewczynka nie była podatna na takie śpiewki. W sumie dla Sayuri to było dobre, ponieważ dla niej to było coś zupełnie nowego i czuła się pod jakąś protekcją młodej kunoichi. Oczywiście nie obawiała się kolegi, absolutnie. Po prostu jeszcze do końca nie wiedziała, jak do tego podejść. Jednakże najlepszym rozwązaniem na to, będzie branie tego wszystkiego żartem. Widać było, że zdradzenie tego, co powiedział Aoko, nie było po jego myśli. I ta jego reakcja jeszcze bardziej ją rozbawiła. Najwidoczniej trafił się w drużynie poeta, amant i amator.]/akap]
- Masz niesamowicie kwieciste zwroty, Masakiyo-kun! - powiedziała z rozbawieniem i uśmiechnęła się do niego serdecznie. Nie był przecież natarczywy w tym, co mówił i robił. Przynajmniej na razie. Trzeba było po prostu tak trochę słuchać, ale puszczać mimo uszu. Jeżeli takie adorowanie sprawiało mu radość czy przyjemność... To cóż, na ten moment jej to nie przeszkadzało. Poza tym, dopiero co poznała całą ekipę! Pierwsze wrażenia mogły okazać się naprawdę mylne i może nowy kolega chciał się tym tylko przypodobać.
Nie było jednak czasu porozmawiać, bo tak naprawdę mieli ważniejsze sprawy na głowie. Już nawet ich dowódca nieco upomniał o swojej obecności. No, może nieco bardziej. Jego ton nie znosił sprzeciwu, a słowa były rzeczowe i klarowne. Dlatego nie zamierzała zwlekać i podeszła bliżej mężczyzny. Gdyby jej towarzysze nieco z tym zwlekali, to rzecz jasna czerwonowłosa zamierzała pociągnąć ich ze sobą, a co! To po koleżeńsku, rzecz jasna. Przecież nie będzie nimi targać o ziemię. Byli dla niej bardzo mili i zamierzała odwięczyć się tym samym. Zdrowa i dobra atmosfera w drużynie to już na pewno spora część sukcesu!
Uśmiechnęła się krzywo, nieco zakłopotana i przejechała opuszkiem palca wskazującego po policzku, kiedy Jin przypomniał im cel tego całego zamieszania. Oczywiście, że wiedziała, że to nie są jakieś wygłupy czy inne takie rzeczy. Mieli poważne rzeczy do roboty. Na pewno będzie można liczyć na ich umiejętności.
Kiedy dowódca zapytał chłodno, czy mają jakieś pytania, trochę się zawahała. Jeszcze bała się aż tak wychodzić przed szereg, ale tak naprawdę nic o sobie nie wiedzieli. Przynajmniej ona o nich. Mogła jedynie przypuszczać, że Hyūga Jin mógł dostać informację wcześniej, kto będzie pod jego dowodzeniem i jakie posiada umiejętności. No i mógł też dostać jakieś dokładniejsze informacje, co do miejsce tej kryjówki, bo chyba nie padało, w którym kierunku mają się udać. Była mowa jedynie o odległości. Albo coś przegapiła. O losie, jeszcze tego by brakowało!
- Może to nie pytanie, ale myślę, że dobrze byłoby wiedzieć, kto i w czym się specjalizuje. - rzekła w końcu i uśmiechnęła się lekko. - Oczywiście w drodze, żeby nie tracić czasu, którego zbytnio nie mamy. - dodała spokojnie, patrząc na dowódcę. Czuła, że serce zaczęło jej szybciej bić, ale przecież sam zapytał! Mogłaby milczeć i wyjść na niezainteresowaną i nie chcącą się zintegrować. I przede wszystkim - bez inicjatywy. A Sayuri chciała mieć trochę swojej inicjatywy. Może niezbyt wiele na start, ale jednak. I nie, nie było to w żadnym wypadku uszczypnięcie w stronę mężczyzny, że sam o tym nie pomyślał. Przecież na pewno wiedział, że powinni to zrobić dla dobrej współpracy. Jednak o tym powinien myśleć każdy z nich tak naprawdę.
Gdzieś, kątem oka, tuż obok dojrzała inną drużynę, w której znajdował się Shirako. Oczywiście odwzajemniła jego szczery uśmiech, chcąc mu tym życzyć powodzenia. Oby tym razem nie dostał na cymbał! Nie mogła jednak skupić większej uwagi na koledze, który towarzyszył jej w poprzednich przygodach, bo tak jak dowódca powiedział, to nie randka w ciemno! A kto wie, jak on odbiera taki przelotny uśmiech? Także bardzo szybko wróciła spojrzeniem na dowódce. Albo na kolegów, w zależności od tego, czy ktoś miał coś jeszcze do powiedzenia.
0 x

You were more than just somebody I was destined to meet.
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
