Kraj kupiecki położony nad morzem, na wschód od Prastarego Lasu. Graniczy z prowincjami Atarashi, Antai, Midori i Kaigan. Ryuzaku no Taki jest znane ze swojego bogactwa i szeroko zakreślonych wpływów - związane jest to z dobrym położeniem i łatwym dostępem do morza, czym nie może się pochwalić Shigashi no Kibu. Kraj ten ma bardzo żyzne gleby i przyjazny klimat, co korzystnie wpływa na dobrobyt jego mieszkańców. Na terytoriach tej prowincji, wśród nielicznych pagórków, można też znaleźć główną świątynię Wyznawców Jashina. Na północy, tuż przy granicy z Atarashi znajduje się z kolei Sarufutsu – miasteczko będące siedzibą szczepu Uchiha i Gazo - oraz Hachimantai - wioska, gdzie znajdują się Wyrzutkowie Cesarscy - Yuki.
Mężczyzna, z którym rozmawiał Nizan starał się stworzyć pozory miłej rozmowy, jednak z każdą kolejną sekundą, konflikt był nieunikniony. Jin starał się przekonać Nizana, że tak naprawdę to jego Pan ma większościowe udziały.
- No... miał. Na ten moment ten pustostan jest niczyi. Gdyby to był rzeczywiście budynek Pana Daigo, to bym z tym nie polemizował. - wzruszył ramionami.
Wtedy mężczyzna zaśmiał się z tego, że emerytowany Akoraito grozi mu... i rzeczywiście, było to dosyć zabawne.
- Cóż, tytuły może i nie są moją mocną stroną, to prawda, ale...
I wtedy padło hasło. O jedno za dużo. "Pańska żona i córka".
Wyciągniecie tej informacji przy Nizanie sprawiło, że shinobi momentalnie zmienił aurę. Tak jak o tyle wcześniej była to przyjazna rozmowa i Nizan traktował ją humorystycznie, tak pośrednie zagrożenie Shimie i Aracie zupełnie odmieniło obecną sytuację. Aura wokół Nizana stała się mroczna, a on... odruchowo wymieszał chakrę. Zamachnął się, po czym wystrzelił w mężczyznę futonowym szponem, wsadzając w to pełną moc. Co więcej, Nizan zamierzał pochwycić mężczyznę w szpon i wbić go w ścianę, po czym przytrzymać w miejscu.
- Nigdy więcej nie mów o mojej żonie i córce. - zamierzał powiedzieć tym ruchu, patrząc z czystą złością na Jina.
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Nizan kiedy zorientował się, że zareagował odruchowo, jego przeciwnik był już wbity w ścianę i kaszlał krwią od prawdopodobnie złamanych żeber. Technika szponów, którą trzymał w miejscu Jina, była o tyle przydatna, że nie trzeba było do niej żadnych pieczęci. Ot, Nizan mu sieknął, choć wcale nie chciał. Jednak teraz nie było czasu się zastanawiać. Mleko się rozlało i to dość solidnie, bo pod stopami zaczęła bulgotać mu ziemia i nim zdążył zareagować, to poczuł poparzenie.
W związku z tym, Nizan skoczył do góry i skupiając chakrę, zamierzał przykleić się do sufitu, unikając zagrożenia dalszego przypalania. Sam skupił się na wietrznym pocisku i zamierzał zacisnąć dłoń techniki w pięść, by rozerwać na strzępy przeciwnika. Już nie kalkulował, bo wiedział, że musi pozbyć się Jina wraz z ciałem. Co gorsze, niestety lawa napewno zdąży zostawić ślady, więc początkowy plan Nizana, by obezwładnić przeciwnika jak najbardziej nieinwazyjnie raczej się nie przyda. Cóż, musiał jak najbardziej ograniczyć straty, więc skupił chakrę i uniósł dłoń, zamierzając wytworzyć błoto na całym podłożu. Liczył, że jego technika da radę zneutralizować żar, a z drugiej strony, gdy zmiażdży oponenta w żelaznym uścisku, to krew i flaki wymieszają się z błotem i znikną.
Nizan jeszcze nie myślał o tym, czemu facet myślał, że Kunisaku dla kogoś pracuje, albo że nazwał go Cesarskim szpiegiem. Uniósł brew.
- Pochodzę z Ningyo-shi jak już. - powiedział gdy miało być po wszystkim.
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Ciało Jina zostało zmiażdzone i niczym lalka padło na ziemię. Sam Nizan musiał jeszcze chwilę poczekać, aż lawa ostygnie i wymiesza się z błotem, jednak nadal ewidentnie miejsce walki zostało naruszone. Cóż, tak to bywało i nie na wszystko była recepta. Trzeba było się dostosować. Dla pewności, Nizan jeszcze przez kilkanaście minut zamierzał chodzić po suficie, żeby przypadkiem nie nadepnąć na jakieś resztki.
Po pierwsze - chciał przeszukać ciało Jina. Może znajdzie jakieś listy czy coś, co wskaże mu, co on tutaj robił. Nie pasował mu za bardzo do roli ochroniarza tego miejsca, a nawet jeśli, to znaczyło, że gdzieś jest coś, co warto chronić. Więc... mogło być tutaj więcej ludzi, albo coś, co nie powinno trafić do rąk ludzi z zewnątrz.
Po drugie, jak już sprawdzi ciało to miał dwie opcje. Na start zgodnie z zasadą lewej strony - poszedł w kierunku korytarza, który otwierał się na kilka mniejszych pomieszczeń. Nizan był od tego momentu dużo bardziej ostrożny. Czuł, że mogą się tutaj gdzieś kryć jeszcze jakieś pułapki czy coś w tym stylu, więc... lepiej nie ryzykować i poruszać się cicho, powoli i uważnie. Kunisaku sprawdzi więc poszczególne pomieszczenia, nim wróci do korytarza z blaskiem pochodni, który miał zwiastować jakiś większy pokój.
Po trzecie - Nizan szuka przede wszystkim informacji o notatkach czy badaniach Hiragiego, ale też zaciekawiła go geneza tego miejsca. Może więc znajdzie jakieś informacje o samym Radnym, który to zlecił, albo... albo coś, co pozwoli mu namierzyć i dać szerszy kontekst tego wszystkiego.
Oby tylko nie znalazł jakichś więźniów, bo wtedy zrobi się prawdziwy problem. Pół biedy ich uwolnić, ale co powiedzieć wtedy strażom?
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Miejsce w którym znalazł się Nizan przypominał mu coraz bardziej jakiś klub walki, o którym się nie mówi otwarcie. Tylko im dalej szedł, tym pojawiało się coraz więcej jakichś dziwnych rzeczy. Cele? Szkielety? Ponownie Nizan zmrużył oczy zastanawiając się, czy Shima wie na co się pisze. Jakby, z jej perspektywy to logiczne, że chciała mieć wpływ na to czy tamto i chwała jej za to, ale nie wiedział, czy nawet ona jest gotowa na takie widoki.
Cóż, z drugiej strony po to ma właśnie jego by mogła sobie być kim tam sobie wymyśliła, a on jej pomagał to osiągnąć. Układ świetny, tylko gdzie profit. A no, profit był jeszcze poprzedniego wieczoru, więc w sumie nie było co narzekać. Chociaż z drugiej strony, wtedy rzeczywiście nie narzekał na tak zwany relaks, ale teraz to on stał na pobojowisku w miejscu, gdzie jacyś więźniowie bili się ze sobą... po co? Na to pytanie odpowiedź przyszła po odkryciu dziwnego dziennika, który był prowadzony przez jakiegoś strażnika.
Nizan otworzył na początku i przewertował kilka stron, licząc, że to jakieś nieznaczące informacje, jednak... nawet nie poczuł jak cała lektura pochłonęła go tak, jakby czytał jakiś dobry kryminał. Miał szczęście, że w ostatniej chwili zorientował się o nadciągającym zagrożeniu ze względu na zawalenie się obiektu. W związku z tym, schował za pazuchę to co znalazł i używając jutsu chodzenia w ziemi, zamierzał wyjść z podziemi na zewnątrz, ale nie w osadzie, tylko odrazu gdzieś poza nią - tak, by nikt go nie zobaczył.
Potem, chciał jeszcze raz przewertować to co przeczytał, a przede wszystkim informacje o tym, co robił chłopak, który był jakimś więźniem. Czyli oni tutaj próbowali opracować jakąś technikę, a udało się to chłopakowi, który walczył o życie... który był zmuszony o walkę o życie. Nizan przeczytał kilka wybranych fragmentów jeszcze raz i jeszcze raz.
I wtedy do niego dotarło. Rozszerzył oczy i usta. To nie trzeba było zrobić kuli, którą się wysadza technikami od środka. Nizan od początku podszedł do techniki źle koncepcyjnie.
- To nie chodziło o to, by żywioły dodawać po kolei... - wyszeptał, raz jeszcze zerkając na fragment mówiący o ostrych krawędziach prostokątu. - ... tu chodzi by...
Zamknął dziennik, po czym usiadł na chwilę pod pierwszym lepszym drzewem i zamierzał odchylić głowę, wzdychając cicho. Rozumiał, co trzeba zrobić, jednak nie rozumiał drugiej rzeczy, którą strażnik też pominął. Jakie są skutki tej techniki? Bo wystrzelenie takiego kwadratu czy tam prostokąta spowoduje... co dokładnie? Wybuch?
To będzie musiał przetestować już w praktyce. Czas wracać.
Nizan zamierzał zerwać się i tym razem przebiec do Ryuzaku. Musi jak najszybciej zacząć testować nowe podejście.
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Po przyjściu do Shimy, Nizan zdał jej relację z tego co odkrył. Powiedział jej o tajemnym klubie walk (tym samym łamiąc jedyną zasadę, która mówi o tym, że nie mówi się o tajemnym klubie walk), a dodatkowo pokazał jej dziennik. Para miała porozmawiać o tym, że żarty się już dawno skończyły, a tym bardziej teraz, gdy Nizan wprost usłyszał groźbę od przeciwnego shinobiego względem niej i Araty. Tutaj był problem, bo kobiety musiały na siebie naprawdę uważać, tym bardziej, że Nizan zamierzał spędzić większość czasu poza domem. Polecił Karyou, by ten pilnował domu bardziej, niż pustostanu.
Drugą rzeczą, którą powiedział Shimie było to, że wymyślił biznes do pustostanu. Postawią nic innego jak hot pota. Ot, przygotują kilka, kilkanaście stolików, kupią garnki i talerze. Zatrudnią jakąś osobę, by mieszała buliony i kroiła mięso, a następnie serwowała to klientom. Prosty, w miarę intuicyjny biznes, który jak się przyjmie, to będą mogli nawet bardziej pójść w kulinarnie. To zadanie zostawił Shimie, a on sam miał chwilo ograniczyć pracę w warsztacie, by dokończyć zlecenie u Radnej.
Chociaż cieszył się na myśl, że będzie mógł wreszcie potrenować. Coś go ciągnęło w takim kierunku, by opanować technikę, której nie zdążył ukończyć. Teraz wiedział jak.
Jego dni wyglądały tak, że rano brał prowiant od Shimy, która przyszykowywała mu jakieś jedzenie i ten zabierał je, a następnie wychodził do lasu. Znalazł sobie polanę między drzewami, na której siadał sobie, po czym wystawiał ręce do przodu i próbował odtworzyć to co wyczytał z notatek.
Początek był skomplikowany. Nizan musiał bardzo starać się, by nie zacząć robić tego co próbował, czyli wsadzać po kolei żywiołów do techniki, co finalnie nadal wyglądało tak samo. Nizan tworzył kwadrat z dotonu, wsadzał do niego wiatr, a następnie próbował to wysadzić ogniem. Tym razem jednak wiedział, że kiedy sytuacja wymykała mu się spod kontroli, to po prostu wyrzucał przed siebie technikę i następował wtedy wybuch. Koniecznym była zmiana metody, jednak to było w tym wszystkim najtrudniejsze. Mimo, że Nizan wiedział, że musi robić inaczej, tak po prostu podświadomie chciał wierzyć, że to on ma rację i musi w ten sposób postępować. Można to wytłumaczyć w taki sposób... jak gra się z kimś w kalambury i jesteś przekonany, że wiesz jakie jest hasło, mimo, że poszlaki wskazują inaczej i zamiast zmienić podejście, cały czas próbujesz ugryźć odpowiedź w ten sam sposób, tylko innym słowem.
Tak samo było z Nizanem, który cały czas starał się nagiąć rzeczywistość. Ta jednak była bezwzględna i przez pierwsze dni cały czas powtarzał te same błędy. Oczywiście, zaczął zmieniać kolejność dodawania żywiołów, lecz to wszystko kończyło się fiaskiem w ten czy inny sposób. Wreszcie, czwartego dnia Nizan uznał, że to do niczego nie prowadzi. Nie był wstanie wytworzyć dziwnego światła i wiedział, że nie jest to katonem. To było... czymś innym. W związku z tym podszedł do tematu tak, że zamiast dodawać żywioły po kolei, zaczął mieszać chakrę.
To było... mordęgą. Połączyć dwa żywioły w jeden było jeszcze jako tako możliwe, ale... ale kurwa złączenie trzech natur chakry w jedno, to nawet dla geniusza praktyka, jakim był Nizan było czymś bardzo skomplikowanym. Nizan siedział z wyprostowanymi rękoma przed sobą przez trzy długie tygodnie, starając zapanować się nad mocą, którą próbował ujarzmić. Prawie miesiąc zajęło mu wyćwiczenie żywiołu, który był tak niszczycielski, że nawet sam Kunisaku przeraził się za pierwszym razem, gdy mu wyszło.
To nie było już jutsu, którym można było kogoś znokautować. Jutsu, które stworzył, było bronią ostateczną, po której nie dało się cofnąć skutków. Wyciągnięcie tego jutsu gdziekolwiek jest czystym wyrokiem śmierci i egzekucją na miejscu. Z jednej strony, odetchnął leżąc pod drzewem gdy udało mu się dokończyć prace na techniką i był w stanie nią dowolnie manipulować, a z drugiej strony w jego ręku pojawiło się coś, czego nie był pewny... że chce mieć. Aż pot spłynął mu po plecach jak zrozumiał, że ktoś mógł to opanować przed nim.
Nizan cicho westchnął.
Ten wieczór był inny niż wszystkie. Nizan trzymał w tajemnicy to co odkrył, lecz gdy po kolacji Arata położyła się spać, Kunisaku przekazał Shimie, że chce z nią porozmawiać. Upewniwszy się, że Arata śpi, Nizan polecił żonie, by ta ubrała się ciepło, bo musi jej coś pokazać.
Zgodnie z nową tradycją wymykania się po ciemku, złapał żonę na ręcę i zaniósł ją w miejsce, w którym wcześniej ćwiczył. Miejsce, które stało się czymś imitującym wycinkę drzew pod bardzo dziwnym kątem. Co więcej, wszystkie cięcia miały być idealnie proste. Nie było mowy o używaniu narzędzi.
- To co Ci pokażę, musi zostać między nami. - powiedział tajemniczo do Shimy. - To... jak ktoś się o tym dowie, to możemy mieć problemy. To nie jest technika, która powinna istnieć. - dodał, po czym cicho westchnął i złożył pieczęci.
Następnie skupił się na dłoniach i zmrużył oczy. Pojawiło się drobne światło, które nagle miało rozszerzyć się do figury kwadratu. Ot, wielkości dłoni. Następnie Nizan zamierzał wypchnąć technikę tak, by trafiła w środek drzewa. Chciał, by Shima zobaczyła, co się dzieje, jak coś trafi w środek.
Odwrócił się do Shimy.
- Tak to działa. A teraz... żebyś zrozumiała skalę. - powiedział.
Złożył ponownie trzy pieczęci i przelał... całą swoją chakrę w tę technikę. Wystawił dłonie nad głowę i stworzył największy kwadrat, jaki był w stanie zrobić, by potem wystrzelić go w powietrze.
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Kolejne dni upływały spokojnie. Wkońcu, przez chwilę Kunisaku mógł odpocząć od ciągłych śledztw i skupić się na przeorganizowaniu swojego życia. Po pierwsze, nowo powstał biznes musiał zostać zaopiekowany. Do załogi Karyou, który stał się od pewnego momentu prawą ręką Nizana do zleceń wszelakich dołączyło kilka osób. Jun, bo tak nazywał się człowiek z polecenia Artysty, był idealnym wykonawcą jeżeli chodzi o działanie operacyjne w nowej restauracji Państwa Kunisaku. Można powiedzieć, że został kimś w stylu kierownika tego przybytku. Załatwiał mięso, ustalał zmiany, dbał o to, by nie dochodziło do burd, to dbał o to, by nie przerodziły się one w duże awantury. Chłopak potrafił mieszać chakrę, więc był idealny do tego typu zleceń. Nie był może zbyt silny, ale wystarczający, by poradzić sobie z pijanymi ludźmi. Tak, Nizan powiedział, że będą sprzedawać alkohol w lokalu. Po alkoholu dużo ludzi miało rozwiązany język, więc to tym bardziej idealnie się składało, bo teraz Nizan mógł się dowiedzieć co mówi ulica na temat niektórych rzeczy. Zwykle, były to jednak jakieś plotki o niczym, ale czasem zdażyła się jakaś informacja, która mogła w przyszłości na coś naprowadzić.
Drugą osobą, która pojawiła się w składzie Nizana był Sae - tym razem polecony przez męża sąsiadki cichy zbieg z Cesarstwa. W sumie, Nizanowi to było nawet na rękę, że człowiek ten miał przeszłość, bo zależało mu, by ta nie wyszła na jaw. Sae był idealnym strażnikiem, ale żeby nie stał jak kołek, zaczął pełnić rolę kelnera i przyjmującego zamówienia do pary z Junem, który jak akurat był zajęty, to Sae go wyręczał.
Ostatnim narybkiem wartym wzmianki była Nigiri. Dziewczyna młodsza parę lat od Nizana, ale miała dryg do kuchni i świetnie posługiwała się nożem. Poza tym, dbała o porządek i była idealnym wypośrodkowaniem pomiędzy głośnym Junem, a skrytym Sae. Na początku Shima i Nizan dbali by wskazywać drogę młodym ludziom, jak radzić sobie w kuchni, a Shima pokazała kilka sztuczek kulinarnych z Antai, jednak młodziki momentalnie zaczęły dbać o lokal jak o własne.
Przepis Nizana był prosty - dał im duże pensje. Na tyle, żeby samym im zależało, by utrzymać i rozwijać biznes. Poza tym, każdy z nich otrzymał koszulkę z wyhaftowanym imieniem (na wzór Karyou) i to też sprawiało, że nowa załoga czuła przynależność do tego miejsca.
Arata miała zostać posłana na szkolenie Shinobi. Nizan przez chwilę szukał jej mentora Ayatsuri, ale finalnie Shima przejęła ten obowiązek, mówiąc by ten skupił się na dokończeniu projektu. Owszem, kowal spędził ostatnie trzy tygodnie na dokańczaniu techniki, jednak nadal miał prace dla Radnej imieniem Takane Chieko. Miał zrobić ogrzewanie podłogowe w całej Siedzibie Władzy, więc nie było to proste wyzwanie. Finalnie, po mniej więcej miesiącu, miał gotowe plany i projekty, które zwinął w rulon i schował do specjalnego, długiego pojemnika.
Tego dnia, zamierzał przedstawić swój plan Takane i jeżeli wszystko zostanie zaaprobowane, zacząć pracę. Tutaj, miało być kilka problemów, dlatego zamierzał wykorzystać Aratę i nawet Karyou do niektórych czynności, ale to wszystko dopiero po uzgodnieniu z Takane. Jeżeli Arata była w stanie rysować akty i zarabiać na tym pierwsze pieniądze, to w sumie też nada się do kucia podłóg.
Nizan po zjedzeniu obfitego śniadania, miał być umówiony ze swoją zleceniodawczynią w Siedzibie. Stawił się punktualnie, ubrany w swój standardowy strój, skierował się do recepcji.
- Dzień Dobry, Nizan Kunisaku, byłem umówiony z Panią Takane. - powiedział, poprawiając torbę i pojemnik na plany, które miał przepasane przez klatkę piersiową.