Strona 1 z 7
Sztab Generalny Ryuzaku
: 2 mar 2026, o 08:52
autor: Boyos
Sztab generalny Ryuzaku rozbito w niewielkiej, wykarczowanej polanie pośród gęstego lasu. Główny namiot dowódczy stoi w samym centrum obozu – wysoki, jasny, rozpięty na masywnych drewnianych masztach. Na jego ścianach wiszą czerwone proporce z prostym znakiem Ryuzaku, widoczne już z daleka między drzewami.
Wejście do namiotu jest szeroko odsłonięte. W środku panuje półmrok rozświetlany ciepłym blaskiem papierowych lampionów. Na środku stoi ciężki, prowizoryczny stół z surowych desek, a na nim rozłożona jest wielka mapa regionu – ręcznie rysowana, pełna symboli gór, szlaków i osad. W kilku miejscach wbite są drewniane znaczniki i małe chorągiewki, wyznaczające pozycje oddziałów oraz linie marszu.
Re: Sztab Generalny Ryuzaku
: 16 mar 2026, o 09:01
autor: Sosuke
Jego obecność na powitaniu kolumny wojsk z Ryuzaku była bardziej niż koniecznością. Nie tylko z polecenia własnego ojca, ale z własnego poczucia obowiązku, gdy jego siostra stała jako jeden z generałów obok lidera Uchiha. Pokaz obu, rzekomo zjednoczonych, sił sprawił, że atmosfera stała się bardziej niż gęsta. Niektórzy młodsi, bardziej skorzy do bitki Uchiha, wyrwali się z niepotrzebnymi komentarzami. Sosuke jedynie spojrzał na nich kątem oka, jakby obawiał się spojrzeć na wprost, bo dostrzegłby swoje odbicie sprzed lat. Teraz był już innym człowiekiem, który choć wspominał po wielokroć lata swojej młodości, próbował iść we właściwym kierunku, patrząc w przyszłość. I tutaj właśnie ta przyszłość się przed nimi malowała. Trudno było jednoznacznie odczytać jak ta wojna może się potoczyć oraz jaki może być koszt dla Uchiha za wykorzystanie sporej części armii swojego sprzymierzeńca. Nawet jeśli rozgromią siły Dzikich i Kaminarich, to wciąż nie będzie to oznaczało końca walki. Odzyskają ziemie, ale kto będzie później na nich władał. Masahiro Uchiha wraz ze swoimi doradcami, wśród których oczywiste miejsce powinna zajmować Emi, czy też ten bezczelny dowódca Noritsume z Ryuzaku, który wydawał się przychodzić jak do siebie na obchód. Na dodatek okazało się, że jest on wujkiem Orochiego, co przez moment wprawiło Sosuke w zdumienie. Tym bardziej, że rozmowa jego Starego z Wujem była bardziej niż niecodzienna. Historie o Sugiyamie znał każdy, a ci wyżej postawieni Uchiha mogli nawet doświadczyć ich z pierwszej ręki. I absolutnie nikt by nie przypuszczał, że to właśnie on zachowa się w taki sposób. Biorąc jednak pod uwagę okoliczności oraz zachowanie młodszego brata, nie należało się dziwić. Sosuke szybciej wypuścił powietrze nosem. Dokładnie takiego zachowania spodziewałby się po prawdziwym Uchiha.
Wkrótce potem rozpoczęła się uczta. Pierwsza poważna batalia, którą przyjdzie trzydziestolatkowi stoczyć tego lata. Stołu suto zastawiane jadłem oraz... alkoholem. Z jednej strony mógł się cieszyć, że miejsce, które mu przypadło plasowało się wśród młodszych oficerów i to raczej z gatunku tych co dopiero zbiorą swoje pierwsze poważne doświadczenie. Choć jego siostra siedziała jako trzecia osoba z kolei po prawicy Masahiro, to z tego tytułu nie przysługiwało Sosuke nic. On sam niczym ważnym się jeszcze nie wsławił, a lata jego kariery zostały już dawno zapomniane. Teraz po powrocie ma czas, aby samemu zasłużyć na jakieś wyróżnienia. Czuł, że ta wojna, w ten czy inny sposób, odbije się głębokim piętnem na jego życiu. Ale póki nie zyska nowego, musi borykać się z poprzednim. Jak to w towarzystwie młodych, szybko został poczęstowany czarką sake, którą twardą i mocną reakcją odmówił. To niespecjalnie przyniosło mu poważanie oraz zaciśnięcie relacji z siedzącymi wokół niego. On zdawał się tym nie przejmować, siedząc niczym ważniak, z niezbyt ciekawą miną, jakby był tak za karę. W głębi duszy musiał jednak uważać na każdy swój ruch i każdą swoją myśl. Wystarczyłaby chwila zawahania i sięgnąłby po pozostawioną czarkę z trunkiem.
Aby zająć swój umysł czymś innym starał się obserwować i w miarę możliwości nasłuchiwać wydarzeń przy głównym stole. Szczególną uwagę zwracał szczególnie na Emi oraz przybyszy z Ryuzaku. Nigdy o nich nie słyszał i nie wiedział do końca co ma o nich myśleć. Pod wieloma względami nie podobali mu się oni, ale skoro zostali wysłani jako dowódcy na taką wojnę, to musieli znać się na swoim fachu, a więc z tego tylko względu wypadało im okazywał szacunek. Pomijając kwestie etykiety i manier, którą oczywiście miał wpojoną od maleńkiego.
Koniec uczty Sosuke przyjął z olbrzymią ulgą i o dziwo zdecydowanie bardziej swobodnie oraz pewnie siebie czuł się na trakcie prowadzącym w rejony, na których miała toczyć się główna batalia tej wojny. Czuł jak adrenalina krąży w jego żyłach, czuł jak każda jego myśl krąży tylko wokół tego, aby doszczętnie spalić wszystkich najeźdźców, którzy okupują jego ojczyznę od dawna. Tym razem nie będzie to bezmyślne posłanie katona tuż przed własne nogi. Panował nad sobą, doskonalił swoją sztukę ognia i wiedział, że gdy spotka go sytuacja podobna do tej z Zachodniego Sogen (a los najwidoczniej znów zmusił go aby w te rejony wrócił), to tym razem postąpi inaczej. Postąpi tak jak powinien! Mowa Masahiro widocznie go poruszyła. Dzieci, które śpią spokojnie - Tsumi. Towarzysze, którzy polegli. Stanąć między światłem a ciemnością. Dokładnie tak się czuł. Jako ostatnia fala ognia, powstrzymująca dzikich przed zalaniem kontynentu. Uchiha nie zapomnieli. Sosuke nigdy nie zapomni. Zdecydowanie pamięta krzyki tamtej nocy. Pamięta dym, który unosił się nad jego domem. Pamięta jak wtedy uciekł. I teraz wraca. Częściowo jako tamten dawny Sosuke, ale zupełnie odmieniony, znacznie bardziej doświadczony. Będzie walczył, aby inni mogli odzyskać to co utracili. Odda swoją siłę, wolę oraz serce, aby żadnego Uchiha już nie spotkało to co spotkało jego samego. Stał z podniesioną głową, wypiętą piersią i mocno ściskając katanę w swojej dłoni. Chwycił ją mocniej i uniósł ją wysoko wraz z okrzykiem bitewnym, gdy mowa Masahiro dobiegła końca.
Re: Sztab Generalny Ryuzaku
: 16 mar 2026, o 13:53
autor: Azuma
Poprzedni wątek: Sklep z wyposażeniem
Dla postronnego obserwatora Azuma mógł wydawać się jedynie kolejną figurą na szachownicy klanu Uchiha, ustawioną karnie u boku Shirei-kana. Jednak ciężar metalowej odznaki Seinina przypominał mu o drodze, którą przebył – od murów Rantori, przez walkę z Antykreatorem, aż po wewnętrzne śledztwo w klanie. Te doświadczenia sprawiły, że stał teraz pod bramą Sarufutsu z całkowitym spokojem. Wyprostowany, z dłońmi splecionymi za plecami, obserwował nadciągające wojska. Jego Sharingan pozostawał nieaktywny, ale nawykłe do bagien Ryuzaku oczy precyzyjnie analizowały kolumnę przeciwnika. Huk kopyt i złoty pancerz Noritsune nie zrobiły na nim wrażenia. Azuma widział w tym jedynie brak subtelności, obcy filozofii walki w której się wychował. Gdy Masahiro przedstawił go jako najmłodszego generała, Azuma wytrzymał rozbawione spojrzenie Noritsune. Nie spuścił wzroku, wykonał jedynie krótki ukłon – na tyle głęboki, by zachować protokół sojuszniczy, ale wystarczająco oszczędny, by podkreślić godność oficera Uchiha. Mimo buty gościa, Seinin zachował kamienną twarz, świadomy, że oczy jego własnych ludzi śledzą każdy jego gest w oczekiwaniu na reakcję dowództwa.
Prawdziwym wstrząsem była chwila, w której maska Sugiyamy Kuroyamiego pękła.
Azuma po raz pierwszy widział swojego mentora tak wyraźnie targanego emocjami. Gniew Lorda Kuroyamiego był niemal namacalny. Gdy wyszło na jaw spowinowacenie obu dowódców, Azuma zrozumiał, że sytuacja w sztabie będzie od teraz wyjątkowo napięta. Nie odezwał się słowem, wymieniając jedynie znaczące spojrzenia z pozostałymi oficerami. Pozostał w gotowości, dbając o to, by emocje starszyzny nie wpłynęły negatywnie na młodszych, bardziej narywistych żołnierzy w szeregach.
Uczta w Sarufutsu miała mniej dramatyczny, choć momentami groteskowy przebieg. Azuma zajął miejsce przy stole honorowym i skupił się na obserwacji otoczenia. Brak Sugiyamy był aż nadto widoczny, podobnie jak zdenerwowanie Shizue i irytujące zachowanie arcykapłana Rintaro. Azuma przyjmował kolejne toasty jedynie skinieniem głowy, ignorując makabryczne uwagi Jashinisty. W pamięci jego wciąż pobrzmiewały jego ostatnie doświadczenia z przedstawielem ów religijnego kultu. A ponadto… W głowie analizował się też los Hiromi – wiedza o jej misji na terenach objętych wojną budziła w nim uzasadniony niepokój. Koniec biesiady przyjął z wyraźną ulgą.
Wymarsz i podróż do obozu przywróciły żołnierską rutynę, w której Azuma czuł się znacznie lepiej niż podczas politycznych gierek. W trakcie drogi trzymał się blisko Shirei-kana jako jego cicha asysta. Wiedział, że obecność zdyscyplinowanego generała u boku lidera jest ważnym sygnałem dla Ryuzaku – dowodem, że Uchiha są gotowi do walki i nie dadzą się zdominować sojusznikom. Gdy dotarli do Sztabu Generalnego, Azuma stanął na podium wraz z resztą dowództwa. Słuchał przemowy Masahiro o odzyskiwaniu ziemi przodków z pełnym skupieniem. Kiedy Shirei-kan uniósł katanę, Azuma nie dołączył do okrzyków armii. W milczeniu patrzył na morze czarnych zbroi, a następnie – zgodnie ze swoim zwyczajem – uderzył pięścią w napierśnik i skłonił się przed liderem. Etap pokazów i dyplomacji dobiegł końca.
Zaczynała się prawdziwa wojna.
Re: Sztab Generalny Ryuzaku
: 16 mar 2026, o 21:58
autor: Nobuo
A więc wojna
Misja wojenna B/A/A+ (do ustalenia) - Sosuke
Posty
Nobuo 1
Sosuke 0
Sosuke spędzał dzień w sztabie generalnym Ryuzaku, przygotowując się do wojny typowy dzień dla Uchihy w tych czasach. Presja wisiała w powietrzu niemal bez przerwy. Z zachodu i północnego wschodu pól Tenran zbierały się siły przeciwnika, a wszyscy w obozie wiedzieli, że prędzej czy później nadejdzie moment, gdy stal spotka się ze stalą. Sosuke siedział właśnie w zbrojowni, polerując swój oręż i sprawdzając kunaie, kiedy do namiotu wpadło dwóch mężczyzn.
- Uchiha Sosuke? - zapytał pierwszy, zatrzymując się przy wejściu. Czekał tylko krótką chwilę na reakcję. - Za piętnaście minut masz się stawić w głównym namiocie. - To było wszystko. Sosuke miał jeszcze moment dla siebie, ale wiedział, że nie powinien zwlekać. Wkrótce ruszył przez obóz. Po drodze mijał wielu ważnych ludzi dowódców, zwiadowców, strategów. Wszyscy byli czymś zajęci, wszyscy mówili o wojnie. Kiedy wszedł do głównego namiotu, zobaczył tych samych dwóch mężczyzn. Stali pochyloni nad rozłożoną na stole mapą.
- Dobrze, że szybko przybyłeś, Sentoki Sosuke... Nazywam się Kise Tori. Będziemy razem współpracować. - powiedział pierwszy z nich, lekko się kłaniając. - Zostaliśmy mianowani, by we dwóch skoordynować atak na kluczowy punkt ofensywy brudasów zza muru. - Przesunął palcem po mapie i zatrzymał go na jednym z zaznaczonych miejsc a był to spichlerz...
- Zaatakować to może złe słowo. Musimy przeprowadzić operację. Dzicy opierają na tym miejscu swój balans sił, więc naszym zadaniem jest wyłączyć je z działań wojennych. - Spojrzał na Uchihę. - Dlatego jesteśmy tutaj we dwóch. Jest jeszcze ze mną Hizuro. - Drugi mężczyzna wychylił się zza niego nieco niepewnie. - Jesteśmy ze szczepu Gazo. Załatwimy transport, ale to ty zdecydujesz, ilu ludzi potrzebujesz do tego zadania. - Kise mówił coraz szybciej.
- To będzie twoja pierwsza misja. Musimy sprytnie opracować, jak wyłączyć ten spichlerz z użytku i zmusić dzikich do przeniesienia środka ciężkości ich operacji dalej na tyły. - Wyprostował się i spojrzał na Sosuke z wyraźnym optymizmem. - Dlatego trzeba dopracować szczegóły, żebyśmy mogli przejść od razu do działania.
Kise Tori
Hizuro
Re: Sztab Generalny Ryuzaku
: 16 mar 2026, o 22:36
autor: Sosuke
Wszystko sprawdził już po dziesięć razy. Nie wynikało to jednak ze stresu nadchodzącymi starciami. Tą część miał już dawno temu za sobą, w poprzednich wojnach, gdy przyszło mu mierzyć się z Senju wspieranymi przez Kaminarich. Teraz się po prostu niecierpliwił kiedy wreszcie wyruszy. Był praktycznie pewien, że ani siły z Antai, ani siły z Północnego Sogen (nazywanego przez niektórych Atarashi), nie będą zwlekać dodatkowych dni. Ich atak był bardziej niż pewien. Musieli to zrobić zanim Uchiha wspierani przez wojska Ryuzaku zdążą okopać się w regionie. Bazę główną zdążyli już zabezpieczyć, ale wciąż byli zagrożeni i jeśli nie zrobią kroku na przód, błyskawicznie zostaną zepchnięci w tył przed dwie armie.
Kiwnął głową, gdy otrzymał wezwanie. Katana i Wakizashi ponownie znalazły się przy jego pasie, a kabury zaczepił na ich miejscach. Czekał tyle, że wreszcie się doczekał. Nie wiedział o planach głównych wojsk, nie miał czasu na spotkanie z Emi, a nawet jeśli to nie planował jej przeszkadzać. Miała ważniejsze rzeczy na głowie niż przekazywać na bieżąco informacje swojemu młodszemu bratu.
-Zwarty i gotowy do walki - Tym razem bardziej oficjalnie ukłonił się na znak przywitania z dwójką mężczyzn. Lekko uniósł brew, gdy padła wzmianka o brudasach, ale jego mina jasno wyrażała poparcie dla takich określeń na wrogów. Słowo "dzicy" można było dwojako rozumieć. Niektórzy czuli strach na brzmienie tej nazwy. Ale jedyne co mieli to przewagę przez zaskoczenie oraz brak dokładnych informacji o nich. I nawet mimo tego, Uchiha pewnie rozprawiliby się z nimi szybko, gdyby nie działania Kaminari. Ponownie sąsiedzi z Antai wykazali się olbrzymią dawką miłości do swojego sąsiada z równin, wbijając im kunai w plecy nawet wtedy gdy chodziło o bezpieczeństwo całego kontynentu. Było widać, że Sosuke raz jeszcze przyjrzał się dwójce mężczyzn, gdy wspomnieli o swoim szczepie. Z jego neutralnej miny ciężko było odczytać co dokładnie miało to oznaczać, ale na radosnego z pewnością nie wyglądał.
-Najprostsze by było pewnie wysadzenie tego. Dwie, może trzy kule zrobione z notek i szybka ucieczka. Niestety wtedy sami odetniemy sobie w przyszłości możliwość skorzystania z tego przy kontrofensywie. Można podłożyć ogien i zniszczyć wszelkie zapasy, które tam obecnie mają. Do zbiorów jeszcze parę miesięcy, a okoliczne pola prawie na pewno będą spalone przez tych barbarzyńców. To da nam szansę na przejęcie tego w przyszłości - Przeniósł wzrok w kierunku mapy, aby uważniej się jej przyjrzeć. Dokładnie analizował sobie wszystkie potencjalne możliwości, aż wreszcie zaczął je artykułować. Nie było czasu na wykwintne działania. Wojna to nie miejsce na przekombinowane plany. Musiało być prosto i skutecznie.
-Niestety wtedy będą wiedzieli o tym co zrobiliśmy. Mogą szybciej próbować coś temu zaradzić. Przydałaby się jakaś bardziej cicha akcja. Mamy dostępne jakieś trucizny? Zatrucie zapasów, o ile by nas nie wykryli, mogłoby pozbawić ich sporą część wojska. A także wpłynąć na morale. Są niezorganizowani, wszelkiego rodzaju niedogodności szybko mogą wzmóc bunty po ich stronie - Nadal przypatrywał się mapie, szukając czegoś, co mogłoby mu pomóc wymyślić jeszcze jedną strategię. Nie każdy pomysł musiał być idealny, ale wystarczyłoby, żeby (nawet przypadkiem) wspomnieli o czymś, co może okazać się skuteczne. Spojrzał na twarze obu Gazo, czekając na ich reakcję. Też mieli prawo się wypowiedzieć, skoro dowodzenie zostało przyznane Sosuke. On nigdy nie zabraniał nikomu się odezwać. Dawało to też starszemu Sentokiemu nieco czasu, aby przemyśleć kwestie wojska oraz tego ilu ludzi powinni zabrać. Sam spichlerz, z tego co słyszał, może być strzeżony, a do tego nadchodząca armia mogła chcieć ich złapać. Ale nie mogli ryzykować wykrycia, więc siły będą musiały być ograniczone.
Ukryty tekst
Re: Sztab Generalny Ryuzaku
: 17 mar 2026, o 11:57
autor: Nizan
Takamori - Wyzwolenie
Misja S - Azuma
Posty
Kolejka 1/X
VIDEO
Sztab Generalny był o wiele większy, niż można było sobie to wyobrażać. To nie był jeden namiot położony gdzieś na wzgórzu, ale cały system umocnień, który w prawdziwym rozrachunku przypominał ruchome miasto, które w każdej chwili można było złożyć i przenieść w inne miejsce. Trochę przypominało to Azumie o Obozie Mikoto, w którym miał okazję być jakiś czas temu. Jej obóz zapewne zaczynał w bardzo podobny sposób, ale dzięki rozwojowi i zarządzaniu Hoshi, którą zdążył poznać, tamto miejsce miało już bliżej do osady, niż do obozu. Tutaj zaś, wszystko pachniało jeszcze nowością. Azuma dostrzegł, że było to wszystko raczej... chyba jeszcze nawet w trakcie stawiania. Owszem, Ryuzaku miało kilka miesięcy na przygotowanie się do tej walki, ale z czasem był odwiecznie ten sam problem. Było go po prostu za mało.
Nie mniej, wszystko wyglądało bardzo imponująco. Azuma został zaproszony wraz z wszystkimi generałami do namiotu głównodowodzącego, który mieścił się w centralnym punkcie. Ponownie - różnica między obozem Mikoto była taka, że tutaj straży było dwa razy więcej. Tam, wydawało się, że ludzie chyba przekształcali się coraz bardziej w osadników, a tutaj - nawet aura, którą wytwarzali zwykli strażnicy, była aurą skupienia i pełnej gotowości do bitwy.
Namiot głównodowodzących został momentalnie przejęty przez Masahiro, który wraz z Emi i Takeru rozmawiali strategiach i zajęli główny stół. Emi zaczęła przesuwać pionami na planszy, pokazując z jej perspektywy jak powinny powstawać łańcuchy logistyczne na froncie. Takeru, który zwykle słynął z ciętego języka, wobec Emi ewidentnie zachowywał powagę i merytorykę. Owszem, według Takeru najlepszym pomysłem, byłoby po prostu zmiecenie przeciwnika z planszy, nim ten zrobi jakikolwiek krok, jednak kobieta starała się wyhamowywać jego zapędy, wskazując na ewidentny problem - czyli obecność Kaminari na ich zachodnim skrzydle. Rozmowa po chwili przerodziła się w kłótnię, nad którą Masahiro starał się zapanować, jednak obecność Noritsune, który w pierwszych momentach nie przykładał wagi do strategii nie pomagała. Kapłan Rintaro zaś stał z boku i uśmiechał się niewinnie, tworząc pewnego rodzaju widok jakby znudzonego tym wszystkim? Albo bardziej, że nie wie, czy powinien tu w ogóle być.
Azuma zaś i Sugiyama byli najbardziej z boku od całego tego zajścia. Azuma chciał dołączyć do rozmów o taktykach, lecz... był po prostu żółtodziobem, który znalazł się w tym miejscu dzięki swoim osiągnięciom. Nie chciał wchodzić w paradę na samym początku i pozwolić się wypowiedzieć tym, którzy na wojnach już decydowali. Sugiyamie zaś to się nie podoba. Nie podobało mu się, że młody Azuma został zepchnięty na bok i nie był nawet brany pod uwagę w całej tej kłótni. Łypał spode łba na Noritsune i jakby zastanawiał się, czy nie przeprowadzić właśnie interwencji. Jednak... on sam też chciał, by Azuma potrafił sobie sam wywalczyć miejsce przy stole. Seinin nie mógł wiecznie bazować na protekcji jego mentora.
Jednak nie byli to wszyscy w namiocie.
Azuma zerknął na bok i zobaczył przerażoną dziewczynę, którą widział już wcześniej. Nie wiedział do końca, kim ona jest. Jednak sam fakt, że się tutaj znajdywała, mogło sprawić, że nie była byle kim. Tylko... kim tak naprawdę była? Patrzyła się na kłócących generałów i ewidentnie też chciała podejść i coś powiedzieć... lecz jej aparycja napewno jej w tym nie pomagała. Emi, Takeru, czy Noritsune byli wysocy, zaś dziewczyna, a raczej dziewczynka na oko dla Azumy miała może z osiemnaście lat. Wydawało się wręcz, że znalazła się tutaj przez przypadek.
W rogu namiotu miała oddzielne stanowisko, z dużo mniejszym stołem niż ten w centralnej części, ale jeżeli chodziło o ilość map i różnych materiałów, to miała ich zdecydowanie najwiecej. Pod samym stolikiem były trzy duże zwoje, a na środku miała rozłożoną planszę - taką samą jak w Emi czy Takeru, tylko, że jej plansza nie mieściła się na stoliku, więc dała radę objąć tylko centralną część Pól Tenranu. Dziewczyna zrobiła nawet krok w kierunku rozmawiających generałów, lecz po chwili wycofała się, przegryzając delikatnie usta i patrząc w ziemię.
Dopiero po chwili napotkała Twój wzrok i delikatnie ukłoniła się. Pomachała Ci na powitanie i zaprosiła gestem, byś do niej podszedł.
- Azuma-san, miło mi Ciebie poznać. Znajdziesz dla mnie chwilę? - zapytała z nadzieją w głosie.
Chinatsu - klik
Uchiha Masahiro
Sugiyama Kuroyami
Uchiha Takeru
Uchiha Emi
Uchiha Shizue
Amakumo Noritsune
Arcykapłan Rintaro
Re: Sztab Generalny Ryuzaku
: 17 mar 2026, o 12:32
autor: Yumiko
Ostatnie dni bardzo namieszały z życiu Yumiko. Jednego dnia uczyła się w zaciszu własnego domu, kolejnego zaś była w miejscu, gdzie tak naprawdę nie czuła się komfortowo. Tłumy ludzi, ciche szepty, powitania. Wszystkie te bodźce budziły w niej niepokój. Zbliżała się wojna i jej organizm, mimo braku wspomnień, działał instynktownie. Rozluźniła się dopiero wtedy, gdy wszyscy znaleźli się w ogromnej sali, a ona po raz pierwszy dostrzegła Azumę. Uśmiechnęła się obserwując go, wyglądał inaczej niż podczas ich ostatniego spotkania. Wydawał się bardziej dostojny, jakby nie był teraz tylko zabawnym chłopakiem, a mężczyzną. Seininem.
Podczas tego wieczoru czarnowłosa starała się znaleźć też inne osoby, które znała. Skoro był tutaj Azuma, na pewno w pobliżu była też Hiromi, a może nawet Tsuyoshi. Poszukiwania jednak szybko zostały zakończone, gdy pojawił się przy niej starszy mężczyzna. Yumiko spojrzała na niego uważnie, gdy komplementował jej wygląd i tatuaże. Czy powinna znać tego człowieka? Nie uważała podczas rozmów, skupiając się na czymś zupełnie innym, a teraz siląc się na miły ton odpowiedziała na pytania o zasługi dla klanu. Było ich niewiele, dlatego też rozmowa zakończyła się bardzo szybko, przypieczętowana jej pierwszym kieliszkiem sake. Pierwszym i ostatnim, bowiem tego wieczoru wolała myśleć trzeźwo...
Podróż do obozowiska, jak i samo bycie w nim było dla niej ogromnym doświadczeniem. Zastanawiała się, czy jej rodzice kiedyś przeżywali coś równie ważnego. Jak byli przygotowani? Czy mieli wątpliwości? Ona takowych nie miała. Wiedziała po co tu przyszła, wiedziała też czym ryzykuje. W domu nawet się nie pożegnała. Zostawiła jedynie krótką notatkę informującą, że zdecydowała. Żeby jej nie szukali, gdyby nie wróciła. Ot, zwykły mały płomień, który zgasł za szybko.
Przemowa Shirei-kana była bardzo motywująca, Yumiko słuchała jej z delikatnym uśmiechem malującym się na twarzy, chyba po raz pierwszy utożsamiała się z czymś tak bardzo. Jej kolejne dni były niewiadomą, ale w końcu osiągnęła to, co tak naprawdę chciała. Była potrzebna bardziej niż dotychczas. Przysłuży się i będzie rosła w siłę. Teraz jedynie wystarczyło poczekać na dalsze rozkazy. Co przyniesie jej kolejny dzień? Tego nie wiedziała, ale cicha ekscytacja wkradła się do jej serduszka.
Re: Sztab Generalny Ryuzaku
: 17 mar 2026, o 22:27
autor: Azuma
Sztab Generalny Zjednoczonych sił Uchiha i Ryuzaku no Taki, wywierał potężne wrażenie. Choć zostało zrodzone w pośpiechu, trudno odnaleźć w nim było bałagan, rozgardiasz lub samowolkę. Wpływ na to pewnie miała żelazna dyscyplina która od zawsze charakteryzowała klan z Sogen, ale nie bez znaczenia były też wpływy potężnego miasta kupieckiego, z którego szerokim strumieniem popłynęły pieniądze. Dzięki wspólnemu wysiłkowi, możliwe było szybkie postawienie i ufortyfikowanie tego ogromnego, ruchomego organizmu.
Teraz, najważniejsi dowódcy Zjednoczonych Sił znajdowali się w namiocie głównodowodzących, gdzie gorąco obradowali nad kolejnymi posunięciami. Nie wszyscy robili to równie intensywnie – najgłośniejsi byli dowódcy z Sogen, gdzie Takeru, Emi i Masahiro-dono ścierali różne koncepcje. Po drugiej stronie znajdowali się Noritsune i arcykapłan Rintaro, przedstawiciele Ryuzaku gdzie z boku obserwowali to, nie wyrażając zbytniego zaangażowania. Z boku stał również on sam – Azuma w towarzystwie Lorda Kuroyamiego.
Młody Seinin choć z boku mógł prezentować bierną postawę, w rzeczywistości analizował sytuację na wielu płaszczyznach. Nie tylko przysłuchiwał się strategii Emi, która studziła ofensywę plany Uchiha Takeru, ale również oceniał postawę Noritsune i Rintaro, zastanawiając się czy ta dwójka już wcześniej nie podjęła jakichś decyzji, pozwalając sobie na ten wątpliwie przyjemny spektakl. Do tego wszystkiego dochodziły też ambicje samego Azumy – choć rozumiał dlaczego jest pomijany, kompletnie się z tym nie zgadzał i tylko wyczekiwał odpowiedniej chwili, aby wysunąć plan, który chodził mu po myśli i dopiero wykonanie którego, zmieni perspektywę i postrzeganie niego samego w oczach innych dowodzących.
Nim do tego jednak doszło, uwagę Azumy skupiła na sobie inna młoda osoba w tym potężnym namiocie. Dziewczyna, na pierwszy rzut oka odpowiadała mniej więcej jego wiekowi, choć była zdecydowanie niższa. Seinin nie był jednak ignorantem, aby na tej podstawie wyciągnąć jakiekolwiek wnioski, by pominąć zupełnie biurko i mapy, które za nią się znajdowały. Dziewczyna jak tylko dostrzegła spojrzenie Seinina, szybko dała do zrozumienia że chce coś przekazać. Azuma spojrzał raz jeszcze na kłócących się dowódców i uznał, że tak… mógł się na to zgodzić, a na przedstawienie swoich racji znajdzie jeszcze czas.
– Mi Ciebie również... – odpowiedział, gdy kobieta wyjawiła swoje imię – O co chodzi? Zajmujesz się wywiadem, strategią? – zapytał przechodząc od razu do rzeczy, jednocześnje rzucając sugestywnie spojrzeniem na mapy i zapiski, które znajdowały się za kobietą na stole.
Re: Sztab Generalny Ryuzaku
: 17 mar 2026, o 22:35
autor: Uchiha Hiromi
Uchiha Hiromi
Rok 396
Było około południa, kiedy Hiromi wjechała na drogę, która bezpośrednio prowadziła do obozu głównego zjednoczonych sił Uchiha i Ryuzaku. Cała trójka - ona, dziecko oraz kobieta - byli naprawdę zmęczeni, ale poszło całkiem nieźle. Oczywiście, kiedy pojawili się w pobliżu, dość szybko dopali ją strażnicy i zwiadowcy, więc musiała okazać się swoją odznaką i imieniem. Pomogli oni zaprowadzić dziecko i kobietę do lazaretu, gdzie byli medycy posługujący się chakrą. Prosiła, żeby przekazali medykom, że jeżeli dziecko poczucie się źle - należało wyleczyć je chakrą, a ona przyjdzie i wszystko wyjaśni, kiedy już załatwi sprawy w dowództwie.
Dzięki temu mogła pogalopować do części obozu, gdzie był Główny Sztab. Tam musiała się okazać ponownie, oddała konia (Uchiha wiedzieli, jak zaopiekować się końmi), a sama poinformowała, że ma nie cierpiącą zwłoki informację do dowodzących - do Shirei-kana.
Wpuszczono ją bez problemu.
Całą drogę układała w głowie to, co się stało i jak o tym opowiedzieć. W pewnych momentach już to miała, ale jej uciekało. Teraz, kiedy przemierzała obóz, jej serce było jak oszalałe i nie mogła porządnie złapać oddechu.
Szczęśliwie, główną osoba, której musiała powiedzieć, był jej brat.
W końcu znalazła się przy namiocie dowodzenia i została dopuszczona bliżej. Podeszła. Wyprostowała się z trudem.
- Akoraito Uchiha Hiromi do Dowództwa Uchiha i Ryuzaku z krytycznym raportem na temat tajemniczych mogił i choroby, którą wywołują oraz innych wieści z pola walk.
Po jej słowach musiano zwrócić na nią uwagę. Jej wygląd też. Włosy miała rozwianie i rozczochrane, była nadal brudna, oparzona i zakrwawiona, a jej ubranie było podarte miejscami i osmalone. Stała jednak na baczność, czekając aż pozwolą jej mówić. Czy to w obecności wszystkich, czy jej brat będzie chciał rozmawiać na osobności. Czy w jakikolwiek inny sposób - to od nich zależało, jak będą rozprzestrzeniać informację.
Drgnęła jedynie na widok Azumy. Z jednej strony nigdy nie chciała, żeby widział ją w takim stanie, z drugiej - właśnie wróciła z ważnego zadania. Prawie też się rozkleiła i podbiegła, żeby rozpłakać się po tym wszystkim. Nie zrobiła tego. Nawet, jakby się złamała.
Zabrakło jej łez.
Re: Sztab Generalny Ryuzaku
: 17 mar 2026, o 22:43
autor: Nobuo
A więc wojna
Misja wojenna B - Sosuke
Posty
Nobuo 2
Sosuke 1
Stali we dwóch oparci nad mapą, a za nimi schowany Hizuro, który nie uczestniczył aż tak mocno w rozmowie. -Nie możemy tego wysadzić, jeżeli zakładamy, że ruszą tam dzicy to jak sobie wyobrażasz wysadzenie tego? - Przerwał mu od razu, będą sceptycznie nastawiony do takiego pomysłu. - Tutaj nawet nie chodzi o czy uciekniemy, ale to już nie będzie akcja po cichu, a chyba nie muszę ci tłumaczyć z czym się będzie wiązał moment jak nas wykryją. - Kise, chciał ewidetnie przestrzec przed ryzykiem jakie czai się nad tą z pozoru prostą misją... Jednak niosła ona niewiarygodnie wysokie zagrożenie ze sobą.
- Dobrze kombinujesz z tymi zbiorami, jeżeli nie będą mogli pobierać zappasów. Tak też ich morale mocno ucierpią... Dodatkowo napędzeni głodem armii będą musieli podjąć bardziej radykalne kroki, wręcz desperackie. Korzystając z takich akcji dywersacyjnych moglibyśmy... - Zaczął wskazywać palcem po mapie. - Skierować ruchy wojsk w docelowe miejsce, w którym byśmy założyli na nich pułapkę. - Spojrzał po tych słowach na Sosuke.
- Trucizny? To jest coś czego potrzebujemy, nawet w zasadzie nie tyle trucizny... Trucizna jest problematyczna bo sama się nie rozprzestrzeni na całe zapasy, trzeba by było tam wrzucić kilkanaście beczek takiej trucizny... Chociaż grzebiąc w tym temacie zastanowiłbym się nad innym rozwiązaniem. - Wyjął zwój z plecaka jaki miał za sobą i zaczął rysować. - Mamy w takim układzie cały spichlerz, teraz trucizny nie wrzucimy, nie podpalimy... To trzeba zrobić maksymalnie po cichu. - Podniósł głowę zaczynają się zastanawiać.
Kiedy to przerwał im Hizuro. - Chłopaki musimy wyjść z tego namiotu, jakieś inne spotkanie się tu szykuje. Plan wstępnie ustaliliście, zatrucie... Ale teraz wypadałoby się udać do kogoś co mógłby więcej powiedzieć na ten temat. - Wychylił się Kise z namiotu patrząc co się dzieje na zewnątrz. - Tak tak, już idzemy. - Po czym dał innym znać, że musicie się stąd ulatniać.
Stanęli po chwili przed namiotem. - Musimy się udać do namiotu z alchemikami, oni podpowiedzą jak to najlepiej zrobić. - Przekazał Sosuke dalszy etap ich planowania do realizacji.
Kise Tori
Hizuro
Re: Sztab Generalny Ryuzaku
: 17 mar 2026, o 23:13
autor: Sosuke
Głowa kiwała mu się miarowo, gdy słuchał co Kise ma do powiedzenia. Akcje głośne i powodujące rozległe zniszczenia niestety ze względów bezpieczeństwa musiały zostać odsunięte na bok. Po części było to nawet dobre, bo spichlerz pozostanie w całości, co pozwoli wkrótce przeprowadzić kontratak przy wykorzystaniu większych sił. Trzeba było bardziej metodycznie, aby akcja dywersyjna była cicha i skuteczna. Trochę nie był zadowolony z faktu, że nie skorzystają ze swojej głównej siły - ognia. W tym Sosuke miał zdecydowanie największe doświadczenie, a wykorzystanie trucizn do zniszczenia zapasów będzie dla niego wypłynięciem na nierozpoznane wody.
Zaskoczony spojrzał na Hizuro, gdy ten zakomunikował im o innym spotkaniu. Na każdy szczeblu dowodzenia trwały narady, więc nie było niczym dziwnym, że w wielu punktach dochodziło do mniejszych lub większych spotkań. Wiadomo, że w głównym namiocie debatowano na główną strategią obejmującą całe pole bitwy, podczas gdy w namiotach należących do oficerów niższych rang ustalono kwestie odpowiednich taktyk w konkretnych miejscach.
-Kto wydał polecenie zaplanowania i przeprowadzenia tej operacji? - Korzystajac z okazji, że przechodzili z jednego miejsca w drugie, postanowił podpytać swojego nowego towarzysza a strukturę dowodzenia pod którą wpadł. Rozkaz padł bezpośrednio od samego generała? Którego? A może to jeden z kolejnych oficerów w pionie dowodzenia? Możliwości było wiele i Sentoki nie oczekiwał, że teraz zostanie mu wyjaśnione dokładnie kto jest kim i kto przed kim odpowiada. Liczył raczej na krótką, wojskową odpowiedź, a o szczegółach porozmawiają po kolejnym spotkaniu, na które właśnie docierali.
-Uchiha Sosuke, syn Uchiha Kazuyo - Po wejściu do namiotu, gdy omiótł wzrokiem wszystkich, którzy się w środku znajdowali i przedstawił się, oczywiście jeśli była na to odpowiednia chwila. Nie miał zamiaru się puszyć, ani przerywać toczącym się rozmowom. Nie wiedział też czego oczekiwać od Alchemików, nigdy z żadnym nie współpracował, ale z dawnej wojny dobrze pamiętał, że Uchiha lubili mieć w rękawie tajemniczą broń. Tym razem też bardzo by się im to przydało.
Re: Sztab Generalny Ryuzaku
: 18 mar 2026, o 01:38
autor: Kaito Ishikawa
Wyprawa - Wojna 1/...
Lato 396 roku
Suyunama Yuri
Wyprawa B - S2 Wojna - Prestiż
O d czasów ostatniej sesji treningowej uplynęło już trochę czasu. W między czasie zdążyłeś dowiedzieć się, kiedy dokładnie nastąpi wymarsz wojsk armii, do której należałeś. Kolejny etap wojny, bitwa o ziemie Tenran właśnie miała się rozpocząć. Jak się okazało ty również miałeś wstąpić na niezdobyte jeszcze tereny przez żadną z frakcji. Podróż też już była za tobą, choć mogłeś doświadczyć czegoś niezwykłego, część bardziej doświadczonych żołnierzy, którzy już wiedzieli z czym wiążą się takie bitwy, mieli kamienne twarze i było po nich widać, że w napięciu oczekują chwili, kiedy znajdą się na polu walki... Drugą częścią była "świeżynka", nowy zaciąg kolejnych setek, jak nie tysięcy nowych, tutaj zaś panowały fantastyczne nastroje, ludzie się śmiali, a niektórzy śpiewali nawet piosenkę, a to był jej refren:
Hej, Atarashi, szykuj dla nas stół,
Bo wpadniemy z marszu, nie rozbijając kół!
Weźmiemy co nasze, odpoczniemy tam,
I wrócimy do domu, nim ostygnie chleb i dzban!
A teraz byłeś w obozie tuż przed swoją pierwszą misją
C hoć nastroje jeszcze dopisywały to przy każdym kolejnym wymarszu, liczba osób śpiewająca podobne przyśpiewki drastycznie malała, aż właściwie spadła do zera. Szedłeś na wojenną odprawę, przyszedł czas, abyś zapoznał się, a w później czasie i wykonał zadanie, które miało mieć wpływ na los wojny. Choć zadanie z pewnością nie mogło dotyczyć szturmu na Atarashi to mogłeś mieć nadzieje, że garść rzuconych kamyków w końcu wywoła lawinę głazów, które przygniotą przeciwnika.
Re: Sztab Generalny Ryuzaku
: 18 mar 2026, o 10:00
autor: Suyunami Yuri
Nie czekał za długo, aż jego w końcu też zaciągnięto w podróż na kolejne pole walki. Gdy tylko otrzymał wezwanie usiadł spokojnie przed stołem w rodzinnym domu i przyglądał się listowi. Teraz rozpętała się prawdziwa wojna, która na pewno odbierze wiele żyć... Słyszał o wszystkich, którzy zostali mianowani na Generałów i wydawać by się mogło, że tym razem są to same osoby, które będą w stanie utrzymać ich przy życiu.
Zabrał cały swój ekwipunek i tak przygotowanym ruszył razem z całym wojskiem w podróż. Niektórzy mieli chyba, aż za dobre humory wiedząc, że idą walczyć z wojskami dzikich. Ale nie komentował, również nie wchodząc w te interakcje. Myśli zaprzątało mu, co będzie trzeba zrobić, niż śpiewać dla odstresowania. A im dalej tym mniej tego wszystkiego było. Powaga sytuacji zaczęła docierać do wszystkich i już w samym obozie nie było nikogo, kto chciałby się cieszyć i śmiać.
Nadeszła pora na odprawę, na którą wstawił się z całą powagą i swoich ekwipunkiem. Poprawiał jeszcze, co niektóre paski, aby wszystko się trzymało na miejscu i kiedy miał wejść do namiotu lub miejsca zbiórki wyprostowany i z pięścią na sercu zasalutował: -Akoraito szczepu Uchiha, Suyunami Yuri, wstawia się na wezwanie! - i pozostało tylko czekać, aż wprowadzą go w szczegóły zadania.
Re: Sztab Generalny Ryuzaku
: 18 mar 2026, o 11:07
autor: Nizan
Takamori - Wyzwolenie
Misja S - Azuma (+ gościnnie Hiromi)
Posty
Kolejka 2/X
VIDEO
Azuma choć pozostawał bierny, tak w jego głowie zachodziła dogłębna analiza sytuacji, w której się znalazł. Po pierwsze, był zainteresowany tym, co mówiła Emi. Uważał, pewnie jak większość Uchiha, kobietę za doświadczoną i z chłodną głową, która napewno miała inne spojrzenie na całą sytuację niż Takeru, który wprost rwał się do bitwy. Nawet teraz, Azuma rozumiał, czemu jest pomijany przy głównym stole, jednak po prostu czekał na swoją okazję... która przyszła dość szybko.
Młoda dziewczyna, która była tak samo pomijana jak Azuma, wyciągnęła pierwsza do niego rękę, zapraszając go do swojego stołu. Dziewczyna ukłoniła się delikatnie, a Azuma mógł w jej aparycji dostrzec podstawy etykiety. Nawet to, jak się kłaniała, wyglądało na trenowane.
- Nazywam się Chinatsu i jestem strategiem wojennym. - powiedziała jednym tchem, co wskazywało na to, że sama się stresuje. - Ukończyłam jako pierwsza Szkołę Strategów Ryuzaku prowadzoną przez Panią Takane. Zostałam tu przysłana jako wsparcie dla Pana Noritsune w tej wojnie. Moim celem jest doprowadzić nas do zwycięstwa i przygotowania dalszej ekspansji, a raczej podwalin pod... mówiąc to wprost - odbicia Kotei.
Dziewczyna przetarła czoło wierzchem dłoni i wskazała na mapę. Zobaczyłeś... tak, była to mapa, która skupiała się na południowo-centralnej części Pół Tenranu. Chinatsu miała kilka pionków na planszy.
- Z mojego punktu widzenia, mamy dwa główne problemy. Pierwszym jest niewystarczająca ilość wojsk do pełnej konfrontacji z frakcją Dzikich, a drugim... - wskazała palcem na Sztab Generalny Ryuzaku. - ... umiejscowienie naszego sztabu. Z tego punktu, jesteśmy w potrzasku, ponieważ jeżeli ruszymy się w kierunku klanu Kaminari... - pokazała palcem na północno-zachodnią część mapy, przesuwając trzy pionki. - ...wtedy nie zostanie nam wystarczająco dużo wojsk do walki z Dzikimi, którzy będą mogli zaatakować nasz osłabiony sztab. Mamy więc kilka podejść, do tego co zrobić, a w związku z tym, wszystko czym będziemy się zajmować to hazard. Hazard naszych żyć i to, co mogę zrobić, to skupić się na tym, by jak najbardziej zwiększyć procentową szansę na sukces.
Chinatsu odchyliła się od mapy.
- Na Polach Tenranu mamy dużo wiosek, ale najważniejsza jest stolica Takamori. - wyjaśniła. - Oprócz Tartaku i Spichlerza, jest to centralny punkt, z którego możemy atakować zarówno lewą i prawą stronę. Miejsce, które jest ufortyfikowane i które jest idealne do ataku. - uśmiechnęła się delikatnie. - Tak pomyślą wszyscy, ale to miejsce nie jest idealne z tego powodu. Stolica Takamori jest idealnym miejscem, dlatego bo wprowadza problematyczną sytuację w obozie zarówno Kaminari jak i Dzikich. Nawet, jeżeli przeprowadzimy dywersyfikację sił i podzielimy je po równo, to wtedy zarówno Kaminari jak i Dzicy będą musieli już uważać nie tylko na wojska idące z naszego Sztabu Generalnego, ale też i ze stolicy Takamori. Co to oznacza w praktyce?
Dziewczyna rozłożyła piony na planszy. Po 4 zarówno w sztabie i Takamori.
- Jeżeli oddziały liczą po 5 tysięcy zbrojnych, to w Takamori wystarczy nam tak naprawdę... połowa tego, co mają Kaminari, by utrzymać stolicę, albo przynajmniej - spowolnić jej przejęcie. Trzymamy zaciśniętą pięść na gardle Kaminari, tym samym kontrolując... - Chinatsu dała 10 oddzielnych pionów na planszę po stronie Dzikich. - Jeżeli Dzicy zdecydują się na atak na Sztab Generalny, to muszą założyć więcej sił, niż my mamy. W związku z tym, jeżeli wyślą więcej... to muszą wysłać prawie całe wojsko. A jeżeli na to się zdecydują... - przesunęła piony z Takamori... na sztab Generalny Dzikich. - Wyprowadzimy cios w tym samym momencie w kierunku ich sztabu. Tylko, że nasze wojska będą wypoczęte po podróży głównym szlakiem, a ich... - wskazała na cienką linię łączącą oba sztaby. - Oni będą musieli przebijać się przez mokradła i inne nierówności, co wytraci ich impet, szczególnie dla jazdy. - spojrzała na Ciebie przejęta. - Albo... - podzieliła piony. Teraz zostawiła 1 pion na Takamori, 1 na sztabie Dzikich, a dwa przesunęła na plecy armii dzikich. - Jedną częścią Armii przeprowadzimy dywersję, by zmusić ich do odwrotu, albo wprowadzić po prostu chaos, podczas gdy dziesięć tysięcy wojsk zaatakuje plecy nadciągającej armii.
Wzięła oddech. Popatrzyła na całą mapę i zabrała wszystkie piony, po czym rozmieściła je ponownie - 4 w Takamori, 4 w Sztabie Ryuzaku i 10 Dzikich.
- Drugi scenariusz. Zdecydują odbić się Takamori i wyslą tam siły. Wtedy my możemy... - przesunęła piony ze sztabu Ryuzaku w kierunku Takamori. - ... albo wzmocnić obronę, albo... - przesunęła piony na miejsce spichlerzu ryżowego. - ... przejąć wtedy spichlerz i ponownie zacisnąć klamrę na armii pomiędzy spichlerzem, a Takamori.
Chinatsu postukała palcem w mapę.
- Dlatego Azuma-san, to co ja rekomenduję to przejęcie jak najszybsze stolicy Takamori. Jest to ryzyko, ale nadal jest to ryzyko wytłumaczalne, proporcjonalne do potencjalnego zysku. Gdybym ja miała decydować, to wysłałabym Ciebie wraz z Twoimi wojskami właśnie tam. - złapała pionki oznaczające Azumę i przesunęła na stolicę Takamori. - To powinien być nasz pierwszy ruch. Od tego zależy powodzenie całej wojny, a przynajmniej osiągnięcie pierwszej znaczącej przewagi.
Azuma nawet nie zorientował się kiedy tak naprawdę... wszyscy dookoła ucichli i stanęli za Azumą i Chinatsu, gdzie dziewczyna tłumaczyła cały plan. Azuma mógł zobaczyć... ewidentne zaintrygowanie tym, co opowiedziała strateg najmłodszemu wiekiem i stażem generałowi.
Pierwsza odezwała się Emi, która delikatnie zaczęła klaskać.
- Jak cię zwą, dziewczyno? - zapytała z delikatnym uśmiechem.
- Ym... Chinatsu, proszę Pani. - jej twarz zalał się rumieńcem.
Emi odwróciła się do Takeru.
- Powinieneś ją wcielić do swojego oddziału na stałe, Takeru-kun.
- Wykluczone! - zagrzmiał Noritsune, trzymając kielich w ręku. - Chinatsu zostaje tutaj i będzie... robić właśnie to co robi. I nie chwalcie jej tak za bardzo na początku, bo się dziewczyna popsuje i w piórka obrośnie za szybko. - zmrużył oczy. - Narazie powiedziała jedynie oczywiste oczywistości, które wszyscy wiemy.
Powracająca z emerytury kobieta Uchiha, spojrzała przelotnie na Takeru i Rintaro.
- Powiedzmy... - Emi podeszła do Azumy i położyła mu dłoń na barku. - Jak na pierwszą misję, dostałeś dość odpowiedzialne zadanie. Powodzenia, młody Azumo.
- Jako dumny przedstawiciel klanu Uchiha, musi próbować działać na szerszą skalę. Stąd został mianowany na generała. Uważam, że to idealny sprawdzian dla Azumy. - skinąl głową Sugiyama.
Wtedy tez jak gdyby nigdy nic... do środka namiotu wparowała Hiromi. Brudna, oparzona i zakrwawiona. Wyglądała jakby to ona wróciła właśnie z wojny. Wszyscy odwrócili wzrok widząc, jak dziewczyna dyszy, kurczowo trzymając się płachty.
Widok był tak zadziwiający, że... dopiero Masahiro jako pierwszy zareagował po chwili.
- Hiromi, siostro! - krzyknął i podbiegł do niej. - Jesteś cała? Co się stało!?
Chinatsu - klik
Uchiha Masahiro
Sugiyama Kuroyami
Uchiha Takeru
Uchiha Emi
Uchiha Shizue
Amakumo Noritsune
Arcykapłan Rintaro
Re: Sztab Generalny Ryuzaku
: 18 mar 2026, o 20:28
autor: Azuma
Słuszne miał podejrzenia co do tego czym prawiła się Chinatsu. Dziewczyna po krótkim przedstawieniu, przeszła od razu do rzeczy, szybko dając do zrozumienia, że miano stratega wojennego nie było tylko krztym wyrażeniem. Nieśmiałość, którą wcześniej emanowała, zastąpiła ożywieniem, a do tego wywołała na twarzy swojego rozmówcy cień uśmiechu, gdy ujawniła wprost co jest jej faktycznym zadaniem.
– Cieszą mnie twoje słowa. Wierzymy, że to nieuchronne… Jeśli nie teraz, to później, ale nastąpi we właściwym dla siebie czasie – skinął ponownie w kierunku stołu. – Zaczynaj, słucham Cię z uwagą.
Chinatsu-san szybko nakreśliła główne problemy – liczebność wojsk własnych i związane z tym niedogodne położenie sztabu. Kobieta mówiła dokładnie o tym z czego i młody Seinin zdawał sobie sprawę. Bierne oczekiwanie na to co zrobi przeciwnik, było w chwili obecnej ich największym zagrożeniem.
– Musimy działać, przejąć inicjatywę i narzucić ją przeciwnikowi. Zgadzam się w zupełności – poparł strateżkę, która zaczęła przedstawiać cały ciąg przyczynowo-skutkowy potencjalnych posunięć. Cięta kwinta pojawiła mu się na ustach gdy padła nazwa miasta o którego zdobyciu sam myślał, gdy pozostali dowódcy toczyli zażartą dyskusje. Teraz jednak było inaczej. W miarę jak Chinatsu dzieliła się owocami swojej pracy w namiocie zrobiło się ciszej. Cały sztab wsłuchiwał się w głos młodej kobiety.
Sam Seinin był pod niemałym wrażeniem, że ktoś będąc w podobnym wieku do niego, doszedł tak samo szybko do podobnych wniosków. Nie mógł jednak nie zapytać, dlaczego Chinatsu uznała, że to właśnie on będzie idealnym kandydatem do tego zadania
– Wyjaśnij jeszcze, dlaczego właśnie Ja? – zrobil to z tym samym, wygiętym kącikiem ust w uśmiechu. Zaraz przeniósł jednak spojrzenie na obszar o którym rozmawiali. Południowe centrum, droga do serca naszego i naszych wrogów. – Co wiemy o tym obszarze? – zadał to pytanie, kreśląc okrąg obejmujący Takamori i główne szlaki prowadzące do stolicy.
Argumenty wytyczone przez Chinatsu były na tyle logiczne i uporządkowane, że nikt nie raczył oponować. Dla młodego Seinina był to plus, bo niespodziewanie w postaci tej dziewczyny uzyskał sojusznika dla swoich planów. Pozostawiony z misją zdobycia Takamori, nie znalazł w spojrzeniu nikogo sprzeciwu wobec tej decyzji. Skinieniem głowy zatem to przypieczętował.
Właśnie wtedy połacie namiotu się rozchyliły, a do środka wpadła Hiromi-san. Przez sekundę, wszyscy zaskoczeni tym niespodziewanym pojawieniem się kunoichi, stali nieruchomo gdy dotarło do nich w jakim stanie się znajduje. W następnej chwili, już przy niej stał Masahiro-dono i właśnie Azuma. Najmłodszy generał kucał przy niej, trzymając dłonie. – Gdzie… Kto Ci to zrobił?!