Uchiha Hiromi
Posty: 850 Rejestracja: 17 mar 2023, o 17:18
Wiek postaci: 19
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, długie włosy, ciemne oczy, delikatne rysy twarzy, lekka nadwaga.
Widoczny ekwipunek: Torba na pośladku, kabura na udzie
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 11#p205011
Multikonta: Yuki Hoshi
Post
autor: Uchiha Hiromi » 17 kwie 2026, o 20:39
~ 3/... ~ ~ Uchiha Tsuyoshi ~
~ Misja Wojenna Rangi B~
~ Klan Tsukino ~
~ rok 396 ~
Stanowcza i chłodna reakcja Tsuyoshiego zadziałała niczym wiadro zimnej wody. Kenji zacisnął zęby tak mocno, że aż zgrzytnęły, lecz widząc absolutny brak zainteresowania dalszą pyskówką ze strony kuzyna, ostatecznie zamilkł, odwracając wzrok. Isamu natomiast zmrużył oczy, ewidentnie nieprzyzwyczajony do tego, by ktoś z linii frontu kwestionował go. Zanim jednak logistyk zdążył odpowiedzieć na uszczypliwość Uchihy, z mroku dobiegł cichy śmiech.
Rintaro odłożył na ołtarz zakrwawioną czaszkę i powoli podszedł do stołu taktycznego. Jego różnokolorowe oczy błyszczały z nieskrywanym rozbawieniem, gdy przenosił wzrok z nadąsanego Isamu na wyprostowanego, opanowanego Tsuyoshiego.
- Och, Tsuyoshi... i jak tu cię nie doceniać? - Arcykapłan oparł dłonie o krawędź stołu, pochylając się nad mapą. - Masz absolutną rację. To ja tu dowodzę. Isamu ułożył ten plan, ponieważ nawet jakbym mu tego nie kazał zrobić, to i tak by to zrobił. Dwa tysiące uderzające frontalnie na małą osadę to czysta, bezlitosna matematyka. Kolegom z jego poprzedniej armii też takie pomysły się nie podobały, prawda?
Rintaro wyciągnął dłoń i przesunął mosiężną zębatkę na sam środek symbolu Nokiby.
- Jesteście moimi Kłami. Jesteście tu na tym samym poziomie zaufania. Jeśli uważasz, że matematyka Isamu jest zbyt prosta, a frontalny szturm to marnotrawstwo twojego talentu... zrób to po swojemu, Uchiha. Masz pełną autonomię na swoim odcinku. Rozszarp ich tak, jak uznasz to za stosowne. Jeśli wrócisz z głową tej małej księżniczki, zdobywając wioskę w jakiś nieszablonowy sposób, zdobędziesz tylko więcej mojego uznania. - Arcykapłan uśmiechnął się. - Zaskocz mnie.
Isamu westchnął ciężko, pocierając nasadę nosa, jakby dyskusje z dowódcami polowymi wyciągały z niego resztki sił życiowych. Słysząc jednak rzeczowe, taktyczne pytania Tsuyoshiego, jego ton nieco zelżał. Zastąpił go chłodny pragmatyzm.
- Skoro wolisz myśleć sam, proszę bardzo. Konkrety. - Logistyk wyciągnął spod sterty pergaminów bardziej szczegółowy szkic topograficzny i przesunął go w stronę Uchihy. - Nokiba nie jest typową, spokojną wioską. To osada graniczna, zbudowana na styku równin i dzikich terytoriów. Tam, gdzie kończą się uporządkowane pola, zaczyna się kamienista ziemia, odsłonięte korzenie i gęstniejąca roślinność. Teren wokół to koszmar dla kawalerii - jest nierówny, pełen płytkich zagłębień, ukrytych jarów i suchych koryt rzecznych. Nie ma tam równych traktów, tylko wydeptane, wijące się ścieżki.
Isamu stuknął palcem w zarys palisady na mapie.
- Sama osada ma charakter zwarty i prowizoryczny. Drewniane chaty, szopy i wieże obserwacyjne skupione są wokół centralnego placu. Wszystko to otoczone jest palisadą z zaostrzonych pali. Żadnych ozdób, czysta funkcjonalność dostosowana do obrony i szybkiej rozbudowy. Granica między osadą a dziczą jest niemal zerowa - gęsty las zaczyna się tuż za ich plecami, a drzewa rosną tak blisko siebie, że widoczność spada tam do kilkunastu kroków. Nawet w południe jest tam ciemno.
Logistyk spojrzał Tsuyoshiemu prosto w oczy, odpowiadając na najważniejsze pytania.
- Zwiad wysłany przez Rintaro-dono wcześniej, doliczył się około stu zbrojnych wewnątrz palisady. Wydaje się to śmiesznie mało w starciu z dwoma tysiącami, prawda? Ale problem tkwi właśnie w tym lesie za ich plecami. Teren jest tak nieprzewidywalny, że nie mamy pojęcia, ilu ludzi Tsukino ukryło w zaroślach i jarach jako zasadzkę. Sto osób może być tylko przynętą.
Isamu zwinął jeden z pergaminów, kończąc swój wywód.
- Co do zaskoczenia - zapomnij. Nokiba stale pozostaje czujna. Żyją na krawędzi chaosu i wiedzą, że wojna puka do ich drzwi. Widzą, co się dzieje na Polach. Z pewnością wiedzą, że idziemy, nie znają tylko dokładnego momentu i siły uderzenia. A ruchome odwody? Po to właśnie reszta z nas - Kyousuke, Sora i Generał Uchiha - uderza na inne flanki. Mają związać walką pozostałe siły klanu Tsukino, by nikt nie przyszedł Usie i Nokibie z pomocą. Jesteś zdany tylko na siebie i swoich ludzi, Uchiha. Rób z nimi, co chcesz.
W namiocie zapadła cisza. Isamu przedstawił wszystkie dostępne karty.
Wydawało się, że plan został ostatecznie zatwierdzony. Jednakże napięcie w namiocie wcale nie opadło. Zanim Tsuyoshi zdążył w pełni przeanalizować otrzymane informacje, z półmroku po lewej stronie dobiegł cichy, suchy śmiech.
Sora oderwała plecy od drewnianego pala konstrukcyjnego. Jej kroki były bezszelestne, gdy podeszła bliżej stołu taktycznego. Ziołowy, lekko duszący zapach, który się wokół niej unosił, nagle przybrał na intensywności.
- Zgadzam się z Tsuyoshim. Nie podoba mi się to - powiedziała Sora. Jej głos wciąż był cichy i senny. - Zakładasz, że te śmieszne sokoły i bestie klanu Tsukino mnie wyczują i zaatakują. Traktujesz je jak przeszkodę, którą trzeba obejść lub zabić.
Isamu zmrużył oczy, a zębatka w jego dłoni przestała się obracać.
- Fakty są takie, że zwierzęta reagują na intruzów, Soro. A zwiad Tsukino tresuje je od pokoleń - odparł sucho logistyk. - Twój zapach cię zdradzi, nieważne jak dobrze się ukryjesz.
- Och, ależ ja chcę, żeby mnie wyczuły - odpowiedziała Sora z satysfakcją. Sięgnęła do pasa i odpięła jedną z malutkich, szklanych fiolek wypełnionych mętną, białą cieczą. - Dla mnie to darmowi nosiciele. Bestie oddychają, Isamu. Piją wodę, jedzą padlinę i... wracają do swoich panów. Wystarczy, że zostawię dla nich odpowiednio spreparowane truchła na skraju lasu. Sokoły zjedzą zatrute mięso i same zaniosą moją zarazę prosto do gniazd łowców Tsukino, zrzucając toksyczne odchody wprost do ich strumieni, zanim ja w ogóle postawię stopę tam. Będziemy mieli z nimi spokój na lata, nie tylko na tą kampanię.
Isamu prychnął i nie skomentował tego głośno, ale szybko zaznaczył coś w swoim zwoju węgielkiem.
Rintaro, obserwujący to wszystko z boku, klasnął cicho w dłonie. Dźwięk ten przypominał trzask łamanej gałązki.
- Wybornie! Właśnie tego od was oczekuję! - Arcykapłan rozłożył ramiona, a jego uśmiech stał się jeszcze szerszy, odsłaniając zęby. - Reguły są po to, by je łamać, a plany po to, by obalać je na polu bitwy. Isamu wyznaczył wam cele, ale to wy napełnicie je krwią i sprytem. Tsuyoshi zrobi wszystko po swojemu, a Sora obróci bestie wroga w zarazę.
Rintaro podszedł bliżej i położył dłoń na ramieniu Tsuyoshiego. Jego palce były lodowato zimne.
- Masz armię, Łowco Duchów. Masz cel. Niech Inemura będzie dla ciebie tylko przystawką przed prawdziwą ucztą.
Rintaro
Uchiha Kenji
Kyousuke
Sora
Isamu
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 824 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » dzisiaj, o 00:30
W głębi lasu
Misja B - Uchiha Hiromi & Yumiko
Posty
Kolejka 7/17
Istniała szansa, że dyskusja mogłaby jeszcze trwać, jednak Hiromi tym razem już konkretnie i ostatecznie ją ucięła - i ani Yumiko, ani Riku nie komentowali więcej swoich postaw. Jasne było jednak, że przynajmniej na razie istniał pewien... może nie od razu rozłam, ale na pewno wyzwanie dla dowództwa młodej sentoki. Na szczęście przynajmniej setnicy wydawali się być posłuszni, a przynajmniej nie dawali wyraźnych znaków przeciwko tej tezie - jeśli już, widać było pewne mniejsze lub większe konflikty między nimi samymi oraz medykiem, aniżeli na linii oni-nowa dowódczyni.
Przy okazji, Hiromi jak i Yumiko mogły dostrzec delikatne uśmiechy na twarzach setników, kiedy żartobliwie wspomniała o wykorzystywaniu jej pokrewieństwa z Shirei-kanem. Sota Kobayashi uśmiechnął się chyba bardziej kurtuazyjnie, Riku - skrzywił się, jakby i to spotkało się z jego krytyką, a Mori... cóż. Jak to Mori, kij w jego trzewiach nie pozwolił mu na to, by twarz drgnęła w jakikolwiek sposób. Zamiast tego, odwrócił się ku Hiromi, gdy padło pytanie bezpośrednio do niego.
- Przygotowanie do wymarszu to około pół dnia, może trochę mniej, w zależności od tego, czy napotkamy trudności przy organizacji dodatkowego zaopatrzenia, którego nie uwzględniłem wcześniej, jak wspomnianych trzech wozów na potencjalny transport zarażonych. Nie przewiduję tutaj jednak dużych problemów, także powinniśmy się zamknąć raczej w około trzech, czterech godzinach. Co się zaś tyczy trasy, ostatnio mieliśmy sporo deszczy i boczne drogi stały się mniej przejezdne. Dlatego chociaż wioska nie jest aż tak odległa pod kątem dystansu, tak dojazd do niej może być problematyczny, zwłaszcza dla wozów - zakładałbym co najmniej cztery dni, może pięć jeśli napotkamy jakieś zawaliska na drodze lub trzeba będzie często wyciągać wozy z błota. - wyjaśnił szybko tonem wskazującym albo na dużą ekspertyzę, albo na przygotowanie sobie odpowiedzi zawczasu. Potem jego wzrok padł na setników. - Dla zwiadu to oczywiście nie będzie taki problem, powinni bez większych problemów być w stanie powrócić do nas z informacjami, o ile się nie zgubią po drodze. -
Brwi Takuyi Ono uniosły się lekko.
- Czego... nie zakładasz oczywiście? - ton byłego drwala zawierał w sobie jakby delikatne ostrzeżenie.
- Tak, czego naturalnie nie zakładam. - potwierdził beznamiętnym tonem adiutant, chociaż jego wzrok na moment skierował się ku Endo, nim wrócił do swojej wpatrzonej przed siebie pozycji.
Na ostatnie pytanie setnicy spojrzeli po sobie, przy czym zwłaszcza Sakurai wraz z Ono wydawali się porozumieć bez słów samym wyrazem twarzy, delikatnymi uniesieniami i opuszczeniem brwi oraz minimalnym wzruszeniem ramion. Odpowiedziała Sakurai.
- Dobrze by było, Hiromi-sama, by zarówno was, jak i Yumiko-san zobaczyli wszyscy żołnierze przed wymarszem - choćby po to, by wiedzieli, komu teraz dokładnie podlegają i jak wygląda. A parę słów zachęty na pewno zawsze pomoże.
Z tymi słowami naradę można było w zasadzie uznać za zakończoną. Nastąpiło poruszenie, kiedy setnicy oraz medycy oddalili się, aby wykonać swoje rozkazy. Mori także zniknął, aby dopilnować ostatnich przygotowań do wymarszu i zorganizować dodatkowe, niezbędne zaopatrzenie.
A obie przyjaciółki miały szansę, by wymienić się paroma słowami na osobności, bez wszędobylskiego adiutanta i poczynić same ostatnie przygotowania przed trasą.
Fujita Mori – Klik
Riku Kobayashi (Starszy medyk)
Sota Kobayashi (Młodszy medyk)
Yosuke Endo (Setnik młodzik)
Kanae Sakurai (Setniczka)
Takuya Ono (Setnik drwal)
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość