[7] Mokuzai-shō (木材所) - Wielki Tartak

Awatar użytkownika
Boyos
Administrator
Posty: 4371
Rejestracja: 11 lut 2018, o 11:20
Ranga: Starszy Kapral
GG/Discord: Boyos#3562
Multikonta: Ario

[7] Mokuzai-shō (木材所) - Wielki Tartak

Post autor: Boyos »

0 x
Obrazek
Awatar użytkownika
Anzou
Posty: 1251
Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogo
Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem

Re: [7] Mokuzai-shō (木材所) - Wielki Tartak

Post autor: Anzou »

Plan to podstawa. Bez odpowiedniego przygotowania - szkoda tracić czas i ryzykować życie innych. Anzou całkiem sprawnie, bez komplikacji ustalił wstępny plan działania wraz ze swoim rozmówcą z klanu Kujaku. Liczył, że jego doświadczenie z powietrza zapewni im odpowiednią przewagę. Chłopak zdawał sobie sprawę z tego, że jego rozmówca nie dysponował takimi umiejętnościami jak Siostry Nocy, ale lepszy rydz niż nic!
- Niech los nam sprzyja, towarzyszu.
Odpowiedział Anzou na sam koniec i ruszył, aby rozpocząć nowy rozdział w swojej historii.

Wymarsz wojsk odbył się również bez zbędnych komplikacji. Niebieskooki czuł lekką presję, która mieszała się z adrenaliną. Machiny wojennej już nikt, ani nic nie zatrzyma. Przynajmniej takie można odnieść wrażenie. Warunki pogodowe raczej sprzyjają Anzou i przedstawicielowi klanu Kujaku - w deszczu powinien być mniej widoczny, przez co może skuteczniej manewrować i dokonać lepszych oględzin terenu. To pierwsza pozytywna wiadomość! Wszyscy wiedzieli gdzie iść, każdy wiedział za co jest odpowiedzialny i to było w tym wszystkim PIĘKNE! W grupie Kaminarich dało się też dostrzec ludzi z klanu Kujaku, wyróżniali się nieco swoim strojem, zwłaszcza tymi maskami. Niemniej - wszyscy grali teraz do jednej bramki i nie było miejsca na jakiekolwiek niesnaski. Marsz trwał w najlepsze, Anzou zachowywał skupienie, tak mijały mu godziny, nawet i dni. Wszyscy jak jeden mąż kierowali się ku nieuniknionemu. Cel. Tartak. Po trzech dnia marszu dało się dostrzec zarys miejsca, które należy zdobyć. Władca Piorunów pierwszy raz na własne oczy widział takie coś. Lasy otaczające struktury budynków były imponujące.

Nadszedł czas rozejścia wojsk. Grupa, którą miał dowodzić Anzou ruszyła w swoim kierunku, aby móc skutecznie odciąć drogę od Takamori, potencjalnie przechwycić jednego z przedstawicieli rodu Kogane, zająć dworek i ewentualnie - ruszyć ze szturmem. Niebieskooki dowodził i prowadził swoich ludzi, jednak pierwsze problemy zostały napotkane jeszcze zanim grupa dotarła na miejsce. Z raportu wynika, że most został zerwany. Grupa ludzi nie będzie wstanie przez niego sprawnie przejść. Całkiem mądre rozwiązanie. Chłopak uważnie wysłuchał tego, co ma do powiedzenia żołnierz.

- Czy mamy informacje na temat innej trasy, innego miejsca, gdzie możemy bezpiecznie przekroczyć rzekę? Ewentualnie - jak głęboka ona jest i jak silny jest strumień?
Anzou zapytał pewnym siebie głosem osobę odpowiedzialną za zwiad konny. Zapewne zna ten teren nieco lepiej od Białowłosego, stąd takie pytanie ma sens.

Władca Piorunów spojrzał również na Morimoto. Kaminari nie chciał ryzykować od razu i pchać ludzi przez rzekę, strumień może być silny, do tego wystarczy troche Raitonu i... paraliż grupy gotowy. To za bardzo ryzykowne.

- Morimoto - wzbij się w powietrze i wybadaj też teren? Może jest gdzieś niedaleko jakaś kładka, mostek, cokolwiek? Albo... gdzieś w pobliżu jakiś oddział nieprzyjaciela?
Zatrzymanie się po tej stronie zwyczajnie nie wchodziło w grę. Trzeba było iść do przodu, tylko ważne jest, aby znaleźć rozwiązanie. Maksymalnie bezpieczne i skuteczne.
0 x
Obrazek
Awatar użytkownika
Kujaku Haruka
Posty: 823
Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.

Re: [7] Mokuzai-shō (木材所) - Wielki Tartak

Post autor: Kujaku Haruka »

0 x
Awatar użytkownika
Anzou
Posty: 1251
Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogo
Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem

Re: [7] Mokuzai-shō (木材所) - Wielki Tartak

Post autor: Anzou »

Wykonywanie zadania polegało na tym, aby zdobyć tartak możliwie najmniejszą stratą ludzi własnych. Na barkach Władcy Piorunów spoczywała odpowiedzialność za tych ludzi, za ich życie i zdrowie. Komplikacje pojawiły się stosunkowo szybko, po kilku dniach wędrówki w miejscu, w którym Kaminari mieli przekroczyć rzekę doszło do pewnego rodzaju nieprzewidzianego zdarzenia, które sprawiło, że komórki mózgowe nie tylko Anzou, ale i jego towarzyszy wzniosły się na wyżyny. Gdyby obserwować z kosmosu te zjawisko - może by się dało je dostrzec. Chłopak starał się analizować wszelkie możliwe scenariusze. Kaminari wysłuchał odpowiedzi zwiadu i spojrzał na mężczyznę.
- Dziękuję za szczegółowy raport. W mojej opinii nadkładanie drogi nie wchodzi w grę, zwłaszcza, że naszym zadaniem jest potencjalnie przechwycenie osób wracających z Takamori. Do tego - możemy być potrzebni do samego oblężenia. Musimy uważać. Sam bród wydaje się lepszym rozwiązaniem, twarde z nas chłopy - przejdziemy przez to, a jak się uporamy z ewentualnym zagrożeniem - może powalimy jakieś drzewa, coby zrobić jakąś prowizoryczną kładkę dla wozów. Coś wymyślimy.

Anzou mówił pewnie, a wtedy do dyskusji włączył się jeden z setników. Kaminari cenił sobie te uwagi, oni też nie byli z pierwszej, lepszej łapanki, to byli ludzie, którzy znali się na robocie, robili co trzeba i się nie dawali nikomu. Właśnie dlatego ich doświadczenie może być kluczowe. Władca Laserów musiał brać pod uwagę ich opinie.
- Słuszna uwaga Ito, ale nie możemy tracić czasu. Tutaj każda minuta może mieć znaczenie. Wyobraź sobie sytuacje, gdzie nasi ludzie nas potrzebują do zdobycia tartaku. Co, jeżeli przez nasze obejście stracimy więcej ludzi niż to konieczne?

Wtedy Anzou wysłuchał również i Morimoto, który chyba uważał podobnie jak Niebieskooki. To był odpowiedni moment, aby wykorzystać jego umiejętności, zrobić zwiad z powietrza. Przecież jeden zerwany most nie powstrzyma Anzou i jego ludzi przed osiągnięciem celu. Co by powiedziała Sanda? Kagada? Gzik? Chino? Taka opcja nie wchodzi w grę.
- Tak, Morimoto, zbadaj ten teren przy bródzie. W ten sposób ocenimy zagrożenie i podejmiemy odpowiednią decyzję.
Odpowiedział Anzou i odprowadził wzrokiem jedynego człowieka, który mógł ocenić sytuacje z powietrza. Jakie to było doskonałe, jaką to dawało przewagę. Grupa ludzi ruszyła w kierunku niższego poziomu rzeki. Po czterdziestu minutach zwiad wrócił, Anzou uśmiechnął się na jego widok, dobrze, że jest cały.

-Dobra robota, Morimoto. Czyli fakt, że most był zerwany nie jest przypadkowy. Dobrze wiedzieć, że ktoś się na nas czai i możemy mieć nasze pierwsze starcie. Nie widzę jednak innej opcji, musimy to zrobić. Pozbędziemy się jednak tych łuczników, jeżeli nas zaatakują. Mam trochę wybuchowych notek i broni - zbliżymy się do miejsca, gdzie można przejść rzekę, ruszymy z najsilniejszymi ludźmi na nich, a Ty spróbujesz - oczywiście jak nas zaatakują ruszyć na nich od boku i zrzucisz na nich notki z powietrza. To ich powinno wyeliminować, a przynajmniej wprowadzić nieco zamieszania w ich szeregi. Wtedy spróbuję wkroczyć też do akcji i jak będzie kogo dobijać - to zrobię to. Przekaż naszym łucznikom lokalizacje obozu - też ich zarzucimy strzałami.
Młody Kaminari mówił pewnie i następnie skierował swoją uwagę na Ito, setnika, którego zamierzał poinstruować o tym, żeby przygotował ludzi.

-Ito! Bardzo możliwe, że spotka nas zasadzka i walka. Czterdzieści ludzi to nie jest dużo, nie wiedzą, że mamy o nich informacje. Morimoto zrzuci im niespodziankę z nieba, a my na nich ruszymy. Potrzebujemy myślę około 50 solidnych wojowników, którzy przekroczą rzekę i ruszą ze mną, aby dobić tych, co przeżyją salwę łuczników oraz zrzut notki z powietrza.
Instrukcje zostały wydane. Zapowiadało się, że niedługo nadejdzie starcie. Pierwsze w tej wojnie, pierwsze, gdzie Anzou poprowadzi ludzi do przodu. Jego techniki nie mają zasięgu 100 metrów, ale wystarczy odrobina - dosłownie krótkie zbliżenie się i... wroga może spotkać praktycznie wszystko. Ku chwale klanu Kaminari!
1 x
Obrazek
Awatar użytkownika
Kujaku Haruka
Posty: 823
Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.

Re: [7] Mokuzai-shō (木材所) - Wielki Tartak

Post autor: Kujaku Haruka »

0 x
Awatar użytkownika
Anzou
Posty: 1251
Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogo
Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem

Re: [7] Mokuzai-shō (木材所) - Wielki Tartak

Post autor: Anzou »

Z każdą minutą sytuacja, w której znalazł się Anzou i jego towarzysze broni stawała się bardziej poważna. Trzeba było podejmować decyzje, szybko, może nawet nie najlepsze decyzje, ale ktoś musiał to robić. Teraz ciężar spadał na Władcę Piorunów. Morimoto również przekazał swoje obiekcje na temat używania notek wybuchowych, gołym okiem było widać, że nie jest chyba przekonany co do tego pomysłu. Jasno to podkreślił i zakomunikował. Wiatr może faktycznie utrudniać, ale przecież... ten sam wiatr wieje dokładnie tak samo dla wszystkich. Tutaj nie ma równych i równiejszych, silny podmuch może również utrudnić ataki ich łucznictwa, przez co Anzou wraz z resztą będzie skłonny zbliżyć się do małego obozu i ewentualnie wybić wroga.
- Oszczędzaj zatem Chakrę. Musimy mieć Ciebie w powietrzu jeszcze w dalszych etapach wykonywania zadania. Wiatr jest taki sam dla wszystkich, nie pyta o przynależność wojskową, więc ich strzały również mogą mieć trudności w locie.
Zakomunikował Anzou jasno i klarownie. Nie miał za złe młodemu Akoraito, nie był pewnie jeszcze tak doświadczony, a co więcej - nie był Siostrą Nocy, która potrafi poruszać się w powietrzu niczym ptak. Szkoda, że ich tutaj nie ma. Taka Fugata... zrobiłaby ogromną robotę.

Samo zachowanie Morimoto nie spodobało się jednemu z Kaminarich. Ito jasno wyraził swoje niezadowolenie i rozczarowanie. Kaminari byli ulepieni z innej gliny, często nie kalkulowali, z jednej strony - to idealne podejście na wojnę, ale z drugiej... może okazać się zgubne. Czasami lepiej zrobić coś powoli. Władca Piorunów wysłuchał uważnie każdej ze stron, dyskusja była żywiołowa, energiczna, padały zarzuty, ale nie dochodziło do rękoczynów. To było najważniejsze. Oczywiście - Białowłosy by odpowiednio zareagował i nie dopuścił do takiej sytuacji. Teraz jednak liczyło się zdobycie terenu, pokonanie wroga i jak najszybsze zajmowanie dalszych terenów. Tutaj nie mam miejsca na zbędne pierdolenie. Kaminari poczekał, aż dwójka zakończy swoją wymianę zdań.
- Po pierwsze - skończcie kurwa z tymi przytykami. Nie jesteśmy tutaj wrogami, mamy jeden, spójny cel, a ta wojna to nie jest sprint tylko pierdolony maraton! Musimy oszczędzać energię, zasoby i wykorzystywać przewagę tak jak możemy. Skupmy się na tym, aby szybko i sprawnie przekroczyć rzekę, wyeliminować zagrożenie i dalej ruszyć na dworek. Nawet nie wiemy, czy zostaniemy zaatakowani. Kto mądry by rzucał się na taką grupę ludzi będąc w około 50 chłopa rzuci się na 500? Przecież to nieracjonalne.
Podsumował Niebieskooki i zbierał w swojej głowie jednocześnie myśli. Nie miał pojęcia czy konie się przydadzą, z jednej strony to stworzenia, które są w stanie szybko przeskoczyć rzekę, ale ich rajd mógłby się zacząć w momencie, gdy nieco rozproszy się szeregi wroga.

- Morimoto, obserwuj nas z góry jak ruszymy, gdyby się okazało, że jest jakaś pułapka, gdzieś jest więcej wrogów... Wróć do naszych, którzy nie szturmują i przekaż im taką informacje. To będzie dla nich znak, żeby większa liczba osób przekraczała rzekę i ruszała na wroga. Ito - skupmy się na piechocie, tarczownicy powinni nas jakoś osłonić przed salwą strzał, ja będę próbował skrócić dystans maksymalnie, aby wykorzystać jakieś techniki, którymi ich zwyczajnie wykończę. Około 5 jazdy może być w pogotowiu, gdyby zaszła taka potrzeba. Zasypiemy ich też małą salwą i będziemy skracać dystans. Nie wiemy czy nas zaatakują, ale musimy być gotowi na wszystko.
Anzou mówił pewnie i nie było odwrotu. Kierunek i ruch był jeden - do przodu. Kaminari był gotowy, aby poprowadzić swoich towarzyszy broni ku chwale, ku spotkaniu z wrogiem i pokazaniu im - gdzie raki zimują. Wszystko to dla ukochanego klanu, Kaminari.
1 x
Obrazek
Awatar użytkownika
Kujaku Haruka
Posty: 823
Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.

Re: [7] Mokuzai-shō (木材所) - Wielki Tartak

Post autor: Kujaku Haruka »

0 x
Awatar użytkownika
Anzou
Posty: 1251
Rejestracja: 14 sty 2019, o 19:58
Wiek postaci: 19
Ranga: Kogo
Widoczny ekwipunek: - odznaka Ninja, zawieszona na szyi
- Kabura na lewym i prawym udzie
- plecak
- blaszane rękawiczki
- opaski na dwóch przedramionach
- kamizelka Shinobi pod płaszczem

Re: [7] Mokuzai-shō (木材所) - Wielki Tartak

Post autor: Anzou »

Młody Kaminari był wielce uradowany, że jakoś udało mu się uspokoić sytuację. Każdemu zależało na tym, aby wygrać. Każdy chciał zrobić co mógł, aby dołożyć cegiełkę do sukcesu. Ryuzaku nie próżnowali i byli ciężkim orzechem do zgryzienia. Orzechem, na którym zapewne niedługo niektórzy stracą zęby. Oby nie był to jednak Białowłosy.
- Cieszę się, że mamy to ustalone. Teraz nie tracimy już czasu. Robimy co trzeba. Jedziemy z nimi do spodu i rozpierdalamy w pył! Tak jak przystało na Kaminari! Umrzeć na polu bitwy to jest pierdolony zaszczyt!
Anzou czuł jak się nakręca. Teraz jednak Niebieskooki miał być jednym z ludzi, którzy przekraczają rzekę. On nie musiał się przejmować w żaden sposób potencjalnie nurtem - mógł użyć podstawowych technik Shinobi, ale początkowo zamierzał się jednak wtopić wśród swoich ludzi. Być z nimi i przeć dalej.

Grupa ludzi zbliżała się nieuchronnie do momentu, gdzie przestanie być przyjemnie. Do momentu, gdzie trzeba będzie walczyć nie tylko o życie samego siebie, ale również innych. Anzou jest niezwykle istotny w trakcie tego zadania, jego strata mogłaby wiązać się z wygraną Ryuzaku. Na to chłopak nie mógł sobie w żaden sposób pozwolić. Tarczownicy i ludzie do zadania specjalnego zostali wybrani przez Ito. Nie było odwrotu i każdy wiedział, co niedługo będzie się działo. Władca Piorunów czuł w kościach, że niedługo się zacznie. Prawdziwy rozpierdol.
- Pamiętajcie! Umrzeć na polu bitwy to zaszczyt! Nie odstawiamy kroku, nie cofamy się, idziemy do samego końca! Przejdziemy przez tą pierdoloną rzekę, zrobimy co trzeba i zajmiemy punkt. Ku chwale klanu Kaminari!
Anzou próbował zagrzać jeszcze do boju pozostałych, którzy jednak chyba tego nie potrzebowali. Wiedzieli do czego zostali powołani, wiedzieli, że stają w zagrożeniu swojego życia. Anzou również. Nie miał doświadczenia w takich formacjach, ale ukrył się za jednym z wojowników.

Woda nie była przyjemna. Anzou poczuł dyskomfort, ale nie miał innej możliwości. Musiał wtopić się w tłum, w ten sposób być może wyciągnie jakiegoś przeciwnika, przez co będzie mógł wykorzystać element zaskoczenia. Gdy Anzou usłyszał tarcze do góry automatycznie skrył się pod jedną z nich, tak, aby zasłonić się na tyle, ile to możliwe i nie ucierpieć. To imponujące, jak wszyscy jak jeden mąż, jak jeden organizm dokonali takiego manewru. Trening. Poświęcenie. To wszystko nie idzie na marne i widać to gołym okiem! Kaminari stawiał opór wodzie, próbując jednoczesnie obserwować otoczenie. Szukać słabych punktów. Wroga. Na tyle, ile to możliwe. Salwa łuczników świsnęła nad głowami Anzou i pozostałych, w tle dało się usłyszeć jakieś krzyki, ale chyba efekt nie był taki, jakiego można było oczekiwać. Wtedy Anzou czuł, że w ich stronę również nadchodzi atak. Strzały wbijały się w tarcze i niestety też w ludzi. Można to było przewidzieć, ale chyba nie dało się temu zapobiec, niestety. Kenji oberwał, potem kolejne salwy, które zabierały życie innym.
- Trzymać, kurwa, trzymać i do przodu! Niewiele zostało!
Krzyczał Anzou do ludzi stale chowając się też za tarczami. Nie mógł sobie pozwolić na oberwanie strzałą. Wiedział, z czym to się wiąże. To był jeden z najgorszych scenariuszy. Miejsce, w którym znaleźli się ludzie Anzou to było coś pomiędzy młotem, a kowadlem. Wystawieni na ataki łuczników, rwąca rzeka i to podejście. To jest jednak moment, w którym tworzy się legendy. Moment, gdzie pokazuje się charakter. To, co uczyła Kagada. To, co Kaminari mają we krwi. Dało się wyczuć jednak, że nasilenie strzał się zmniejszyło. Władca Piorunów widział, że Hirotada zerka.
- Hirotada, raportuj, co widzisz. I przyjmy, kurwa, do przodu, na brzeg. Musimy rozjebać tych łuczników. I wszystko, co spotkamy na własnej drodze. Kupię nam trochę czasu. Na mój znak - wychylę się na chwilę i cisnę czymś do przodu. Wtedy wszyscy zapierdalacie!

Raz zadziałało. Władca Piorunów w swoim życiu w trakcie bitwy pod Kujanari miał podobną sytuację. Jego ludzie byli faszerowani jak kaczki. Strzały cisnęły z każdej strony, z góry, a ekipa Anzou była wybijana. Elitarny oddział. Wielu poległo. Jednak to była cenna lekcja, lekcja, że się da, lekcja, że jak się chce, to można! Młody Kaminari złożył pieczeci, był gotowy.
- Teraz!
Krzyknął Anzou ile sił i cisnął solidnym stumieniem suitonu przed siebie. W ten sposób chciał zbijać i potraktować solidnym ciśnieniem wody wszystkich, którzy znajdą się w zasięgu jego techniki. Bez skrupułów. Strzały powinny zostać zbijane, Anzou będzie kierować strumieniem tam, gdzie dostrzeże największe skupisko czy też zagrożenie bazując jednoczesnie na informacji od Hirodaty. To jest moment, w którym legenda buduje się na nowo. Moment, w którym Kaminari musi pokazać swoją siłę oraz to, ze posiadanie Chakry w trakcie bitwy to POJĘCIE INCYDENTALNE! Władca Laserów chce namierzyć wroga na tyle ile to możliwe, zidetyfikować punkty, które może wykluczyć. Liczy, że wsparcie już gdzieś tam jest.
  Ukryty tekst
0 x
Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „[S2] Pola Tenran (天乱の原 – Tenran no Hara)”

Użytkownicy przeglądający to forum: Nizan i 1 gość