Krótki wygląd: - Ostre rysy twarzy, mocna szczęka i czarne, potargane włosy - Ciemne, przenikliwe oczy, często manifestowane Sharinganem - Docięta sylwetka z ledwie widocznymi bliznami na przedramionach - Przeważnie okazuje spokojną i chłodną postawę
Widoczny ekwipunek: - Czarne haori z motywem płomieni (cywil) - Ciężka zbroja płytowa (front) - Karasu no Tsubasa, tachi w ciemnoczerwonej pochwie u boku - Złota odznaka rodowa Uchiha, wrona Kuro w pobliżu.
Dla postronnego obserwatora Azuma mógł wydawać się jedynie kolejną figurą na szachownicy klanu Uchiha, ustawioną karnie u boku Shirei-kana. Jednak ciężar metalowej odznaki Seinina przypominał mu o drodze, którą przebył – od murów Rantori, przez walkę z Antykreatorem, aż po wewnętrzne śledztwo w klanie. Te doświadczenia sprawiły, że stał teraz pod bramą Sarufutsu z całkowitym spokojem. Wyprostowany, z dłońmi splecionymi za plecami, obserwował nadciągające wojska. Jego Sharingan pozostawał nieaktywny, ale nawykłe do bagien Ryuzaku oczy precyzyjnie analizowały kolumnę przeciwnika. Huk kopyt i złoty pancerz Noritsune nie zrobiły na nim wrażenia. Azuma widział w tym jedynie brak subtelności, obcy filozofii walki w której się wychował. Gdy Masahiro przedstawił go jako najmłodszego generała, Azuma wytrzymał rozbawione spojrzenie Noritsune. Nie spuścił wzroku, wykonał jedynie krótki ukłon – na tyle głęboki, by zachować protokół sojuszniczy, ale wystarczająco oszczędny, by podkreślić godność oficera Uchiha. Mimo buty gościa, Seinin zachował kamienną twarz, świadomy, że oczy jego własnych ludzi śledzą każdy jego gest w oczekiwaniu na reakcję dowództwa.
Prawdziwym wstrząsem była chwila, w której maska Sugiyamy Kuroyamiego pękła.
Azuma po raz pierwszy widział swojego mentora tak wyraźnie targanego emocjami. Gniew Lorda Kuroyamiego był niemal namacalny. Gdy wyszło na jaw spowinowacenie obu dowódców, Azuma zrozumiał, że sytuacja w sztabie będzie od teraz wyjątkowo napięta. Nie odezwał się słowem, wymieniając jedynie znaczące spojrzenia z pozostałymi oficerami. Pozostał w gotowości, dbając o to, by emocje starszyzny nie wpłynęły negatywnie na młodszych, bardziej narywistych żołnierzy w szeregach.
Uczta w Sarufutsu miała mniej dramatyczny, choć momentami groteskowy przebieg. Azuma zajął miejsce przy stole honorowym i skupił się na obserwacji otoczenia. Brak Sugiyamy był aż nadto widoczny, podobnie jak zdenerwowanie Shizue i irytujące zachowanie arcykapłana Rintaro. Azuma przyjmował kolejne toasty jedynie skinieniem głowy, ignorując makabryczne uwagi Jashinisty. W pamięci jego wciąż pobrzmiewały jego ostatnie doświadczenia z przedstawielem ów religijnego kultu. A ponadto… W głowie analizował się też los Hiromi – wiedza o jej misji na terenach objętych wojną budziła w nim uzasadniony niepokój. Koniec biesiady przyjął z wyraźną ulgą.
Wymarsz i podróż do obozu przywróciły żołnierską rutynę, w której Azuma czuł się znacznie lepiej niż podczas politycznych gierek. W trakcie drogi trzymał się blisko Shirei-kana jako jego cicha asysta. Wiedział, że obecność zdyscyplinowanego generała u boku lidera jest ważnym sygnałem dla Ryuzaku – dowodem, że Uchiha są gotowi do walki i nie dadzą się zdominować sojusznikom. Gdy dotarli do Sztabu Generalnego, Azuma stanął na podium wraz z resztą dowództwa. Słuchał przemowy Masahiro o odzyskiwaniu ziemi przodków z pełnym skupieniem. Kiedy Shirei-kan uniósł katanę, Azuma nie dołączył do okrzyków armii. W milczeniu patrzył na morze czarnych zbroi, a następnie – zgodnie ze swoim zwyczajem – uderzył pięścią w napierśnik i skłonił się przed liderem. Etap pokazów i dyplomacji dobiegł końca.
Krótki wygląd: - Ostre rysy twarzy, mocna szczęka i czarne, potargane włosy - Ciemne, przenikliwe oczy, często manifestowane Sharinganem - Docięta sylwetka z ledwie widocznymi bliznami na przedramionach - Przeważnie okazuje spokojną i chłodną postawę
Widoczny ekwipunek: - Czarne haori z motywem płomieni (cywil) - Ciężka zbroja płytowa (front) - Karasu no Tsubasa, tachi w ciemnoczerwonej pochwie u boku - Złota odznaka rodowa Uchiha, wrona Kuro w pobliżu.
Sztab Generalny Zjednoczonych sił Uchiha i Ryuzaku no Taki, wywierał potężne wrażenie. Choć zostało zrodzone w pośpiechu, trudno odnaleźć w nim było bałagan, rozgardiasz lub samowolkę. Wpływ na to pewnie miała żelazna dyscyplina która od zawsze charakteryzowała klan z Sogen, ale nie bez znaczenia były też wpływy potężnego miasta kupieckiego, z którego szerokim strumieniem popłynęły pieniądze. Dzięki wspólnemu wysiłkowi, możliwe było szybkie postawienie i ufortyfikowanie tego ogromnego, ruchomego organizmu.
Teraz, najważniejsi dowódcy Zjednoczonych Sił znajdowali się w namiocie głównodowodzących, gdzie gorąco obradowali nad kolejnymi posunięciami. Nie wszyscy robili to równie intensywnie – najgłośniejsi byli dowódcy z Sogen, gdzie Takeru, Emi i Masahiro-dono ścierali różne koncepcje. Po drugiej stronie znajdowali się Noritsune i arcykapłan Rintaro, przedstawiciele Ryuzaku gdzie z boku obserwowali to, nie wyrażając zbytniego zaangażowania. Z boku stał również on sam – Azuma w towarzystwie Lorda Kuroyamiego.
Młody Seinin choć z boku mógł prezentować bierną postawę, w rzeczywistości analizował sytuację na wielu płaszczyznach. Nie tylko przysłuchiwał się strategii Emi, która studziła ofensywę plany Uchiha Takeru, ale również oceniał postawę Noritsune i Rintaro, zastanawiając się czy ta dwójka już wcześniej nie podjęła jakichś decyzji, pozwalając sobie na ten wątpliwie przyjemny spektakl. Do tego wszystkiego dochodziły też ambicje samego Azumy – choć rozumiał dlaczego jest pomijany, kompletnie się z tym nie zgadzał i tylko wyczekiwał odpowiedniej chwili, aby wysunąć plan, który chodził mu po myśli i dopiero wykonanie którego, zmieni perspektywę i postrzeganie niego samego w oczach innych dowodzących.
Nim do tego jednak doszło, uwagę Azumy skupiła na sobie inna młoda osoba w tym potężnym namiocie. Dziewczyna, na pierwszy rzut oka odpowiadała mniej więcej jego wiekowi, choć była zdecydowanie niższa. Seinin nie był jednak ignorantem, aby na tej podstawie wyciągnąć jakiekolwiek wnioski, by pominąć zupełnie biurko i mapy, które za nią się znajdowały. Dziewczyna jak tylko dostrzegła spojrzenie Seinina, szybko dała do zrozumienia że chce coś przekazać. Azuma spojrzał raz jeszcze na kłócących się dowódców i uznał, że tak… mógł się na to zgodzić, a na przedstawienie swoich racji znajdzie jeszcze czas.
– Mi Ciebie również... – odpowiedział, gdy kobieta wyjawiła swoje imię – O co chodzi? Zajmujesz się wywiadem, strategią? – zapytał przechodząc od razu do rzeczy, jednocześnje rzucając sugestywnie spojrzeniem na mapy i zapiski, które znajdowały się za kobietą na stole.
Krótki wygląd: - Ostre rysy twarzy, mocna szczęka i czarne, potargane włosy - Ciemne, przenikliwe oczy, często manifestowane Sharinganem - Docięta sylwetka z ledwie widocznymi bliznami na przedramionach - Przeważnie okazuje spokojną i chłodną postawę
Widoczny ekwipunek: - Czarne haori z motywem płomieni (cywil) - Ciężka zbroja płytowa (front) - Karasu no Tsubasa, tachi w ciemnoczerwonej pochwie u boku - Złota odznaka rodowa Uchiha, wrona Kuro w pobliżu.
Słuszne miał podejrzenia co do tego czym prawiła się Chinatsu. Dziewczyna po krótkim przedstawieniu, przeszła od razu do rzeczy, szybko dając do zrozumienia, że miano stratega wojennego nie było tylko krztym wyrażeniem. Nieśmiałość, którą wcześniej emanowała, zastąpiła ożywieniem, a do tego wywołała na twarzy swojego rozmówcy cień uśmiechu, gdy ujawniła wprost co jest jej faktycznym zadaniem.
– Cieszą mnie twoje słowa. Wierzymy, że to nieuchronne… Jeśli nie teraz, to później, ale nastąpi we właściwym dla siebie czasie – skinął ponownie w kierunku stołu. – Zaczynaj, słucham Cię z uwagą.
Chinatsu-san szybko nakreśliła główne problemy – liczebność wojsk własnych i związane z tym niedogodne położenie sztabu. Kobieta mówiła dokładnie o tym z czego i młody Seinin zdawał sobie sprawę. Bierne oczekiwanie na to co zrobi przeciwnik, było w chwili obecnej ich największym zagrożeniem.
– Musimy działać, przejąć inicjatywę i narzucić ją przeciwnikowi. Zgadzam się w zupełności – poparł strateżkę, która zaczęła przedstawiać cały ciąg przyczynowo-skutkowy potencjalnych posunięć. Cięta kwinta pojawiła mu się na ustach gdy padła nazwa miasta o którego zdobyciu sam myślał, gdy pozostali dowódcy toczyli zażartą dyskusje. Teraz jednak było inaczej. W miarę jak Chinatsu dzieliła się owocami swojej pracy w namiocie zrobiło się ciszej. Cały sztab wsłuchiwał się w głos młodej kobiety.
Sam Seinin był pod niemałym wrażeniem, że ktoś będąc w podobnym wieku do niego, doszedł tak samo szybko do podobnych wniosków. Nie mógł jednak nie zapytać, dlaczego Chinatsu uznała, że to właśnie on będzie idealnym kandydatem do tego zadania
– Wyjaśnij jeszcze, dlaczego właśnie Ja? – zrobil to z tym samym, wygiętym kącikiem ust w uśmiechu. Zaraz przeniósł jednak spojrzenie na obszar o którym rozmawiali. Południowe centrum, droga do serca naszego i naszych wrogów. – Co wiemy o tym obszarze? – zadał to pytanie, kreśląc okrąg obejmujący Takamori i główne szlaki prowadzące do stolicy.
Argumenty wytyczone przez Chinatsu były na tyle logiczne i uporządkowane, że nikt nie raczył oponować. Dla młodego Seinina był to plus, bo niespodziewanie w postaci tej dziewczyny uzyskał sojusznika dla swoich planów. Pozostawiony z misją zdobycia Takamori, nie znalazł w spojrzeniu nikogo sprzeciwu wobec tej decyzji. Skinieniem głowy zatem to przypieczętował.
Właśnie wtedy połacie namiotu się rozchyliły, a do środka wpadła Hiromi-san. Przez sekundę, wszyscy zaskoczeni tym niespodziewanym pojawieniem się kunoichi, stali nieruchomo gdy dotarło do nich w jakim stanie się znajduje. W następnej chwili, już przy niej stał Masahiro-dono i właśnie Azuma. Najmłodszy generał kucał przy niej, trzymając dłonie. – Gdzie… Kto Ci to zrobił?!