Misaki
Posty: 127 Rejestracja: 21 lip 2022, o 10:05
Wiek postaci: 17
Ranga: Ginkara
Krótki wygląd: Chodząca perfekcja
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 99#p197099
Multikonta: Misae
Post
autor: Misaki » 8 gru 2025, o 10:46
Nie śmiał się, nie oceniał, po prostu przyjął do wiadomości. Może Azu nie zdawał sobie z tego sprawy, lecz to co zrobił naprawdę wiele dla niej znaczyło. Misaki przywykła już, że rzeczy, które są istotne dla niej zwykle w oczach pozostałych traktowane są z lekkim politowaniem. Tu reakcja była zupełnie inna.
-Dziękuję… - posłała mu słaby, lecz pełen wdzięczności uśmiech. Pozwoliła się prowadzić.
Milczeli, Misaki widziała, że coś trapi brata, lecz nim zebrała się na pytanie, on zaskoczył ją swoją bezpośredniością. Wpatrywała się w niego z lekko rozchylonymi wargami i szerzej otwartymi oczami. Chłonęła jego słowa.
Otworzyła usta aby coś powiedzieć. Zamknęła. Otworzyła ponownie. Jej twarz odzwierciedlała toczącą się w jej sercu walkę. Z jednej strony słowa Azu, który nie należał do tych, którzy słodzą dla samego słodzenia, niosły ze sobą ogromnie istotny przekaz, lecz trudno by jedna rozmowa, wyplewiła zakorzenione przez tyle lat przekonanie, aby jedyną jej wartością była uroda.
Przeniosła spojrzenie gdzieś na uliczkę.
-Azu… ja… wszyscy i tak wiemy jaka jest prawda… - jej ton był cichy, nieco przygaszony.
Chciała coś dodać, lecz gdy skręcili w zaułek w kierunku biura Hotaru uznała, że lepiej odłożyć rozmowę na inny termin.
-Wszystko w porządku? - zapytała, nie rozumiejąc jego reakcji. Dopiero co wyszli z centrum dzielnicy, w której takie panie takie jak te dwie stojące przed nimi, nie były niczym specjalnym. Znaczy… były piękne, to wyczulona na detale Misaki potrafiła ocenić nawet z odległości. Ubrania też do tanich nie należały. No to widziała, lecz w żadnym razie nie było to wyjaśnienie, dla którego Azu stał teraz cały napięty do granic, wpatrując się w nie.
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 599 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 8 gru 2025, o 19:07
-Po prostu... po prostu to przemyśl. I spytaj reszty, to zobaczysz, że powiedzą ci to samo. - Azugimoto odparł, sam odwracając wzrok i wzdychając ciężko. Jego pragmatyczne zazwyczaj podejście do życia chyba podpowiadało także i jemu, że jedna rozmowa nie rozwiąże lat wychowania. Możliwe nawet, że tego nie oczekiwał, co najwyżej chciał zasiać jakieś... ziarno.
Ziarno zmiany, a czy na lepsze, czy gorsze - to pokaże już czas.
Niezależnie jednak od tej krótkiej, lecz intensywnej w swej treści i emocjonalnym ładunku wymiany zdań, teraz stałaś obok niego, obserwując jego wahanie, gdy patrzył na dwie kobiety, które z twojej perspektywy nie różniły się przecież w żaden istotny sposób od tych, które widzieliście dopiero co na ulicach Yoru-no-Yume. To znaczy, może odrobinę tak - na pewno ich stroje wskazywały na tę bogatszą i bardziej estetyczną część dam nocy. Dla Azu za to chyba niosły jakieś dodatkowe znaczenie.
- Pamiętasz tego typa, o którym ci wspominałem, i nie chciałem, żeby z nim gadać? - szepnął bardzo cicho - tak, że nawet stojąc tuż obok, w zasadzie wisząc nieco na jego ramieniu, ledwo słyszałaś wypowiadane słowa. - To jego... hmm... obstawa. Albo kochanki? A może jedno i drugie, nie wiem. W każdym razie, jeśli one tutaj są, to... on też. -
Azu rozejrzał się i postąpił parę kroków do tyłu, jakby chciał cię odciągnąć, ale potem rozmyślił się chyba. Przystanął, wzdychając ciężko po raz kolejny, jakby przygotowywał się do starcia, po czym podniósł wyżej podbródek i wyprostował, starając się wyglądać jeśli nie groźnie, to przynajmniej na pewnego siebie. Co nawet mu się udało.
- No dobra, Ruushi nas potrzebuje. Może to i lepiej, że tu jest. Cholera wie. - mruknął, ruszając w stronę drzwi.
Minęliście posągowo piękne kobiety stojące przy wejściu, które wydawało się, że nie zaszczyciły was nawet spojrzeniem, chociaż przez ułamek sekundy wydawało ci się, że ta po prawej uniosła kącik ust, kiedy ty wyszłaś zza pleców brata. Sam Azu skinął im tylko uprzejmie głową, chyba nie do końca pewny ich reakcji - kiedy tej jednak nie było, pchnął drzwi i wszedł do środka.
Znaleźliście się w znajomym pomieszczeniu, tym razem jednak dostrzegłaś, że w jednej ze ścian jest spore wgniecenie i kilka desek zostało połamanych. Podobnie było z jednym z krzeseł. Ostatnim elementem tej sceny - i jej najbardziej kluczowym - był... Hotaru, o potwornie obitej twarzy - jedno z jego oczu było całkiem napuchnięte, z czoła leciała mu krew, widać było też brak przynajmniej dwóch zębów. Dyszał ciężko, przyciśnięty do swojego własnego stołu, kiedy jedna z jego rąk była mocno wykręcona w nienaturalnym kierunku za jego plecami, a na jego karku spoczywał... elegancki but, czy też raczej - pantofel w kolorze czerni, bogato zdobiony w wymyślne wzory złotą nicią.
Oczywiście w wykwintnym obuwiu tkwiła czyjaś stopa - ta należała do drugiej postaci, która znajdowała się w pomieszczeniu. Wysokiego, szczupłego mężczyzny o dość długich, opadających niemal do ramion różowych włosach i lekko znudzonym wyrazie twarzy. Nie wydawało się, żeby wkładał w ogóle wysiłek w to, co robił, chociaż widziałaś, że sam Hotaru mięśnie ma napięte. Przystojny młodzieniec - zapewne liczący sobie nie więcej, jak dwadzieścia pięć wiosen - ubrany był w luźne, współgrające z jego włosami fioletowo - złote szaty odsłaniające doskonale wyrzeźbioną klatkę piersiową, z idealnie zarysowanymi mięśniami brzucha. Można było nawet powiedzieć, że odsłaniają skandalicznie wiele, ponieważ widać było nawet zarys bioder na tyle wyraźnie, byś dostrzegła zarys grotu strzały, w którym to kształcie układały się mięśnie przystojnego osobnika.
- Hotaru-chan... nie mówiłeś, że zapraszasz gości... I to tak miłych! Azu-chan, jak wspaniale cię widzieć. A któż to tam chowa się za twoimi plecami, hmm? - odezwał się, zupełnie nie zwracając uwagi na waszego zwykłego zleceniodawcę. Oderwał jednak stopę od jego karku i podszedł lekkim krokiem do twojego brata... przytulając go serdecznie, dostrzegłaś jednak, że Azugimoto spiął się momentalnie. Podobnie przywołany na jego twarzy uśmiech był wymuszony. Hotaru tymczasem
- Naoki-san... Wzajemnie, widzę, że wpadłeś w... eee... odwiedziny? - twój brat zerknął pobieżnie za ramię przystojniaka, gdzie Hotaru właśnie masował kark i wydawał się łapać oddech, kaszląc przeraźliwie. - To... moja siostra. No, jeszcze jej nie poznałeś, ale to... -
- O na wszystkich kami szczęścia i bogactwa, to ty taki piękny kwiat przed światem ukrywasz w tej wasze norze? No toż to zbrodnia! Hotaru, a ty mi o tym nie powiedziałeś też? No naprawdę, jestem koszmarnie tobą rozczarowany. Mam tylko nadzieję, że nie powiesz mi jeszcze, że to po to ściągałeś ode mnie Kokuro? Przecież jeśli tknęła te włosy to byłaby zbrodnia, stąd widzę, że to naturalny kolor... - przerwał mu natychmiast Naoki, obracając się w szczerym lub pozorowanym niezwykle umiejętnie szoku w stronę Hotaru, który tylko patrzył spode łba na niego. Przystojniak pogroził mu palcem, po czym ukłonił ci się nadzwyczaj głęboko. - Kobayashi Naoki, piękna pani. Zaszczytem jest móc grzać się w blasku twej urody po raz pierwszy. -
Ujął twoją dłoń jedną ręką, po czym delikatnie przesunął po niej opuszkami palców drugiej, jakby badał delikatność twojej skóry. Jego dłonie zresztą były równie zadbane, a jednocześnie wyczuwałaś drzemiącą w nich siłę. Sądziłaś już, że zaraz złoży na twojej dłoni pocałunek, jednak nie - puścił twoją dłoń, uśmiechając się do ciebie z pewnym siebie wyrazem twarzy, ale i wyraźnym zachwytem w oczach.
Cofnął się dwa kroki.
- No dobrze, co was sprowadza? Co tam ciekawego chcieliście powiedzieć Hotaru, hmmm? - spytał, pstrykając palcami w kierunku Azugimoto, choć wzrok miał cały czas utkwiony w tobie.
- No, byliśmy jeszcze odwiedzić ostatnie miejsce roboty Ruushi, naszej drugiej siostry... Młody Ozaki, Teruhiko. I wpadły nam w ręce listy zakitrane pod podłogą, trochę jest na nich krwi, ale widać, że dogadywał się z północnymi. I to chyba nie tylko on, możliwe, że jego ojciec też. -
Dopiero teraz brew Naokiego uniosła się do góry i oderwał wzrok od twojej sylwetki, przenosząc go na listy, które wręczył mu Azu. Przeglądnął je szybko, kiwając przy tym głową.
- To wiemy, to wiemy, to wiemy... O. Tego nie wiemy... - zatrzymał wzrok na jednym z nich z drapieżnym błyskiem w oku. Kącikiem ust wydał z siebie jakieś... klekotanie?, na co drzwi otwarły się i do środka weszła jedna z kobiet pilnujących wejścia. Naoki nachylił się ku niej, przekazując listy i szepcząc jej coś na ucho, na co ta skinęła tylko głową i wyszła, znikając wam z pola widzenia. Mężczyzna wrócił do was i klasnął w dłonie.
- Piękna robota. Cieszę się, że mamy takich młodych profesjonalistów w szeregach. Hotaru, mój drogi, należy im się za to jakaś drobna premia, prawda? Raz dwa, spisali się. A że czuję, że ta historia jest nieco dłuższa, to od razu zaparz nam herbaty, porozmawiamy sobie razem, ja trochę lepiej poznam ten cudowny kwiat, który zaszczyca nas swoją obecnością i urokiem, a może też znajdziemy odpowiednie, a nie jakieś barbarzyńskie wykorzystanie dla was obojga, hmmm? - uśmiechnął się, po czym zasiadł przy stole, robiąc i wam miejsce. Hotaru wściekle spojrzał na niego, po czym stęknął i bez słowa podszedł do jednej z szafek, wyciągając z niej dwie sakiewki i rzucając je wam przed nos.
Teraz pozostało pytanie - co takiego Naoki mógł wam powiedzieć o losie Ruushi? O ile cokolwiek?
[MISJA ZAKOŃCZONA SUKCESEM!]
Gorō
Azugimoto
Manjiro
Hotaru- wizerunek
Kobayashi Naoki - wizerunek
Farbiarka
Nagabura, służący w Czarnej Perle
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość