Atarashi jest prowincją położoną na północnym krańcu kontynentu, nad Morzem Lazurowym, pomiędzy Antai a pozostałościami Muru oddzielającego dawniej Sogen i tak zwane Niezbadane Obszary. Powstała ona w wyniku podboju części Sogen przez „ludzi zza muru”, którzy w lecie 394 r. dokonali inwazji, usuwając z tych terytoriów władzę klanów Uchiha. Od tego czasu zamieszkują oni te ziemie, rozdając karty w tej części Wietrznych Równin. Zamieszkiwana jest przez klany Soma, Orochi i Mateki , które swoją siedzibę mają w Mieście Atarashi (Stare Kōtei), odbudowanym po zniszczeniach powstałych podczas podboju. Klan Kujaku poszedł za to dalej na zachód, zatrzymując się na Półwyspie Antai. Jest to także miejsce położenia tajemniczego Kamienia z Gwiazd.
Yami
Posty: 3140 Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 27
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=4268
Post
autor: Yami » 21 mar 2026, o 11:42
Po przelaniu odpowiedniej ilości chakry pieczęć zaświeciła czerwonym świateł a następnie odpuściła. Wrota rozchyliły się niemal same pokazując przed sobą korytarz, który prowadził niewiadomo dokąd. Zdawał się niemal ciągnąć bez końca a w pewnym momencie przywitała nas nieprzenikniona czerń. Nie podobało mi się to. Miałem złe przeczucia. Nie musiałem długo czekać. Kenta wyczuł to pierwsza, ja usłyszałem chwilę później. Melodia. Znana piosenka, lecz jej wykonanie... nie należało do najprzyjemniejszych. Ciarki pojawiły się na ciele. Wciągnąłem mocniej powietrze nosem i wypuściłem ustami.
Jeden głos. Nadeszły chwilę później kolejne a z ciemności wyłonił się stwór o kilku głowach, do tego katana w dłoni. Akane uznała to za fascynujące. Miałem odmienne zdanie. Złożyłem pojedynczą pieczęć a ciężarki schowane pod spodniami zniknęły pozwalając mi zdecydowanie szybciej reagować. Nie podejmowałem jednak działania od razu. Jeśli się rzuci zostanie potraktowany kwasem. Jeśli jednak pozostanie na swoim miejscu... może przesuniemy walkę na później. Zwłaszcza, że śpiewana przez niego pieśń ma drugie dno. I chciałem się upewnić z czym tak naprawdę mamy do czynienia nim rzucę się na niego bezmózgo.
- Miło poznać. Czy możesz łaskawie schować swój miecz z powrotem do kabury? Cywilizowani ludzie nie obnoszą się z wyciągniętą stalą. Dialog jest dużo ciekawszy i przynoszący obopólne korzyści. Tak więc nie znając siebie lepiej może pozostaniemy w takim zasięgu jak teraz? Co o tym myślisz? Dobry pomysł czyż nie? Może opowiesz... opowiecie coś o sobie? Z całą pewnością wasza historia jest ciekawsza od mojej.
Skoro to coś potrafiło śpiewać, musiało też rozumieć. Jeśli rozumie może uda się wyciągnąć jakieś informacje. Jest niebezpieczne jak jasna cholera i to pewne inaczej nie zamykaliby jej za tymi wrotami i olbrzymią pieczęcią chyba, że...
Spojrzałem w ciemność za nim. Nie widziałem końca korytarza. Treść zaś piosenki i jej znaczenie... Szansa jest niewielka, jednak symbolika jest wyraźna. "Wąska ścieżka prowadząca do Tenjina" i strażnik, który nie pozawala przejść dalej.
- Wiesz dokąd prowadzi ten korytarz? Ile metrów się ciągnie i co można znaleźć na jego końcu? Po naszej stronie tylko schody prowadzące na mur i do lasu.
Ukryty tekst
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 819 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 23 mar 2026, o 09:24
Wyprawa Rangi A - "W poszukiwaniu serca."
14/19
Yami
Zgodnie ze swoją naturą, nawet w obliczu niepokojących dźwięków i oblicza yokai naprzeciwko ciebie, nie dałeś się sprowokować od razu do ataku - zamiast tego stawiając na dialog i przynajmniej próbę uzyskania jakiejś wiedzy z istoty naprzeciwko ciebie.
Głowy istoty zafalowały na szyjach, wijąc się w jakimś upiornym tańcu, kilka przekrzywiło się też, jakby nasłuchując tego, co mówisz, kilka spojrzało po sobie nawzajem. Wyglądało to tak, jakby przypominały sobie powoli mowę i język, którego użyłeś do komunikacji z nimi.
- Nin-gen. - wysyczała jedna, podczas gdy dwie się zaśmiały na to. Jedna z kolei załkała, jakby to słowo sprawiło jej jakiś ból.
Postać nagle zawirowała kataną, jednak nie zaatakowała, zamiast tego wbijając jej ostrze w łączenia kamieni posadzki przed sobą. Następnie odezwał się chór głosów, przeplatając słowa to z jednej, to z drugiej strony, każde wypowiadanie nieco śpiewnie, choć na różnych tonacjach. W którymś momencie jednak przewodnik tego chóru - centralna głowa, którą usłyszałeś jako pierwszą - zaczęła znowu wieść prym, a pozostałe dołączały jako chór powtarzający tę samą frazę.
- Wiele dni. -
- Wiele nocy. -
- Wiele lat. -
- W ciemności. -
- W ciszy. -
- Bez ciała. -
- Bez ducha. -
- Wolność. Forma. -
- Ciało. Krew. -
- Należą się podziękowania. -
- Radujcie się, ludzie. -
- On nadchodzi. -
- Radujcie się! -
- On powraca. -
- Radujcie się! -
- Będzie kroczyć ponownie pośród was. -
- Radujcie się! -
- Pierwsi usłyszeliście dobrą nowinę. -
- Radujcie się! -
- Pierwsi umrzecie w jego imieniu. -
Wtedy też yokai zaatakował. Zgodnie z twoimi podejrzeniami, do ataku użył swoich własnych głów, które nagle zaczęły się jarzyć dziwnym, ciemnofioletowym blaskiem i cztery z nich wyrwały się do przodu, aby wbić swoje kły - teraz, z bliższej odległości, widziałeś wyraźnie zaostrzone jak u drapieżników zęby - w twoje ciało. Zareagowałeś instynktownie, przywołując chmurę kwasu, która uderzyła w głowy momentalnie odzierając je z ciała i blasku... szyje zawirowały jakby w panice, wycofując się i naw twoich oczach - zaczynając regenerować.
W tym samym czasie jednak zdarzyło się coś jeszcze - kolejna głowa, która zaatakowała nieco później... jej szyja nagle jakby nabrała grubości, a łeb na jej końcu - wyglądający jak demoniczna maska oni - powiększył się dwukrotnie, do karykaturalnych wręcz rozmiarów i... przyspieszył. Spróbowałeś się cofnąć, jednak nawet z szybkością uzyskaną dzięki zrzuceniu ciężarków, głowa była marginalnie szybsza i zatopiła kły w twoim ramieniu, wyszarpując kawałek mięśnia i skóry, nim wyrwałeś się z tego uścisku. Ramię zaczęło pulsować bólem, ale było nadal sprawne. Jednocześnie jednak usłyszałeś taki sam syk bólu z wielu gardeł istoty, która musiała się znowu wycofać parę kroków, porzucając wbitą w ziemię katanę, i na moment znowu zniknąć w czerni korytarza.
- Dalej... dalej tam siedzi! Wycofuje się trochę, chyba ucieka przed twoją parą, ale... szlag, coś jeszcze jest tam dalej, w głębi. Jakaś dziwna chakra, dziwniejsza jeszcze niż ten! - usłyszałeś krzyk Kenty zza pleców.
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Yumiko
Aiko
Kenta
Hiroshi
Gazo Akane.
0 x
Yami
Posty: 3140 Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 27
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=4268
Post
autor: Yami » 23 mar 2026, o 22:51
Słuchałem spokojnie każdej głowy Yokai pozostając w stanie gotowości. Łapałem poszczególne słowa i łączyłem w zbiorczy element. Pierwsze elementy wskazywać mogły na czas bycia więzionym. Przez wiele lat. Mógł nie czuć upływu czasu. Druga część jednak zainteresowała mnie bardziej. "W ciemności i ciszy, bez ciała i ducha". Podane słowa potwierdzały wstępną analizę pieczęci - brak możliwości zawiązania pełnej formy. Otrzymałem odpowiedź na najważniejsze pytanie. Dostałem chwilę później na pytanie, którego nie zadałem, a które przyprawiło mnie o zakłopotanie. On nie mówił o sobie, mówił o kimś innym. Poczułem, że kropla potu spłynęła po moim czole.
- O kim mówisz?! - rzuciłem kiedy padło ostatnie "Radujcie się".
Wiedziałem, że nie dostanę odpowiedzi kiedy tylko padły następne słowa. Momentalnie spiąłem wszystkie mięśnie a chakra zaczęła kumulować się w moim ciele. Wypuszczony kwas posłałem bezpośrednio na głowy jak i na główne ciało krwiożerczej bestii. Kwas zadziałał błyskawicznie, uśmiechnąłem się. Od razu jednak twarz pobladłą gdy tylko stwór zaczął się regenerować. Wiedziałem, że nie mogę mu na to pozwolić. Złożyłem pieczęć aby posłać cały kwas na stwora. Ten jednak nie próżnował.
Jedna z głów nabrała olbrzymich rozmiarów. Kwas nie zadziałał na nią tak dobrze jak na pozostałe głowy. Nie cofnęła się a ja nie miałem czasu zebrać chakry aby wykorzystać parę do przyspieszenia własnych ruchów. Skok w tył, który miał mi dać czas na działanie kwasy nie wystarczał. Głowa dopadła gdy miałem wykonać kolejny. Gdybym uniknął trafiłaby Kentę i Akane.
Poczułem przeszywający ból. Obojczyk, pierś i ramię. Poharatane to mało powiedziane. Syknąłem przeciągle z bólu. Chciałem podświadomie złapać się za zranione miejsce jednak byłby to katastrofalny błąd. Yokai był ranny lecz potrafił się regenerować. Jeśli pozwolę mu się wyleczyć będzie na zdecydowanie lepszej pozycji.
Wciąż ze złożoną pieczęcią sterowałem chmurami kwasu aby wypełniły cały korytarz przede mną. To coś musi zginąć. Kenta nie bardzo był frasobliwy.
- NIE WIDZĘ GO! KIERUJ!
Krzyknąłem w stronę Kenty. Był sensorem wyczuwał więc położenie mojej chakry i Yokai. Razem będziemy w stanie go pokonać. Zacząłem ponownie kroczyć w stronę bramy, będę miał większy dystans, sięgnę dalej jeśli będzie uciekać. Pozostawił po sobie katanę lecz ta wkrótce powinna zostać całkowicie rozpuszczona przez kwas. Nie będzie mógł więc korzystać z tej broni. Jeśli była to jego główna broń... nie chcę wiedzieć jak z niej korzysta. Pierwszy atak był dostatecznie silny. Nie pozwolę aby kolejny na mnie zadziałał. Jeśli znowu zaatakuje uniknę ataku z wykorzystaniem pary. Jeśli będzie na tyle szybki aby i to nie pomogło... będę zmuszony do wykorzystania z chakry Kokuou. "Nie miej mi tego za złe jeśli do tego dojdzie" rzuciłem krótkie zdanie do pięcioogoniastego.
Byłem w pełni skupiony na możliwym nadchodzącym ataku i słowach Kenty. Ból jednak w pewnym momencie przeważył. Puściłem pieczęć, kwasowa mgła wciąż trwała ale przestała podążać za celem. Z Dużej Torby umieszczonej na prawym udzie wyciągnąłem niewielką pigułkę którą natychmiast połknąłem. Powinna złagodzić efekty ran. Ponownie złożyłem pieczęć i kontynuowałem natarcie.
Ukryty tekst
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 819 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 24 mar 2026, o 17:08
Wyprawa Rangi A - "W poszukiwaniu serca."
15/19
Yami
Czas słów - i ograniczonej rozmowy - szybko się skończył i zgodnie z twoimi przypuszczeniami, yokai nie odpowiedział ci na pytanie o to, kto taki nadchodzi. Zamiast tego zaatakował, a pomimo szybkiej reakcji, udało mu się odrobinę cię zaskoczyć. Na szczęście, nie była to ani twoja pierwsza walka, ani też pierwsza rana w życiu... Łyknąłeś szybko pigułkę, czując jak jej lecznicze właściwości błyskawicznie rozchodzą się po ciele, chwilowo nadrabiając ubytek krwi spowodowany atakiem oraz znieczulając nieco ramię. Pozwoliło ci to reagować z taką samą szybkością, jak poprzednio. Wiedząc, że nie możesz popuścić yokaiowi i dać mu szansy na pełną regenerację, ruszyłeś znowu do przodu, krzycząc do Kenty, który od razu zareagował.
- Prawie... prawie go masz! Idź do przodu! -
Słowa sensora tylko potwierdziły to, co już sam chciałeś zrobić. Pchnąłeś falę pary dalej, ku skrytemu w ciemności wielogłowemu rokurokubiemu. Para oraz ból sprawiły, że z głębi ciemności do twoich uszu dotarła chora, przecząca sama sobie kakofonia dźwięków - słyszałeś jednocześnie krzyk bólu, szloch, ale też ryk wściekłości i śmiech, mieszające się ze sobą. Mimo ściany wrzącego gazu, którą pchałeś przed sobą, yokai jednak nie próżnował i kątem oka dostrzegłeś nagle po prawej stronie, pełznącą ku tobie jeszcze jedną głowę - tym razem o wyglądzie młodej, płaczącej kobiety, ale teraz równie karykaturalnie dużej, co poprzednio głowa demoniczna, która próbowała cię do sięgnąć. W porę jednak zdołałeś przywołać parę z porów swego ciała, która pomogła ci przyspieszyć i uniknąć drugiego, zdradzieckiego ataku. Szczęka kobiecej głowy - nienaturalnie ogromna - kłapnęła zaraz obok twojej nogi. Próbowała jednocześnie ponowić atak, lecz kiedy już miała znowu sięgnąć twojego torsu, kakofonia nagle... ustała. Łeb opadł na ziemię, po czym na twoich oczach zaczął powoli się rozwiewać.
Yokai... przestał istnieć.
Akane z tyłu zaczęła iść powoli do przodu, oglądając znikający fenomen, błyskawicznie coś notując lub szkicując. Wydawało się przez moment, że macie spokój, gdy nagle oczy Kenty rozszerzyły się, a z głębi korytarza dobiegł was dźwięk przypominający trzask gromu podczas burzy, a ziemia i ściany dookoła zatrzęsły się, sypiąc drobinki kamieni na wasze głowy.
- Co się dzieje? Co widzisz? - krzyknęła Akane do Kenty, który patrzył teraz o dziwo zamiast w korytarz - to gdzieś dookoła, aż utkwił wzrok w suficie.
- Ta... ta druga chakra wybuchła jakby na moment, a potem zniknęła... ale teraz ją znowu widzę, jest gdzieś nad nami, gdzieś gdzie chyba jest sekcja mieszkalna, którą odkopaliśmy! Nie widzę dobrze, ale obok nie jest inne źródło chakry, mniejsze! -
Ukryty tekst
Ukryty tekst
Yumiko
Aiko
Kenta
Hiroshi
Gazo Akane.
0 x
Yami
Posty: 3140 Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 27
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=4268
Post
autor: Yami » 25 mar 2026, o 08:23
Kwas działał. Sterowana przeze mnie chmura dopadła Yokai. Słuchając krótkich wskazówek Kenty sprawiłem, że demon nie był w stanie opuścić tej morderczej strefy. Kwas był niesamowicie silny ale czas, który potrzebował do swojego działania był długi. Słyszałem liczne dźwięki bólu. Syknąłem. Może jednak odpuścić? Nie. Zaatakował mnie w zasadzie od razu. Nie istnieje szansa na to aby puścić go wolno. Czułem jak wwiercało się we mnie sumienie, tym razem musiałem je zagłuszyć co ból ramienia w niewielkim stopniu ułatwiał.
Coś mignęło w ciemności. Ten sam typ ataku. Tym razem byłem na niego przygotowany. Potężne ilości pary buchnęły z moich pleców pozwalając mi nabrać odpowiedniej szybkości. Szybki unik do boku i kopniak z półobrotu w bok głowy. Głowa była być może wielka i błyskawiczna ale przy takich rozmiarach musiała mieć problemy z gwałtownymi skrętami w prawo i lewo. Czy spróbować przeciąć głowę przy pomocy ostrza wiatru? Na ciele znajdowały się liczne oparzenia wynikające z działania kwasu a więc struktura tkanek musiała być na tyle nadszarpnięta, że byłbym w stanie to zrobić.
Głowa ponowiła atak tym razem bardziej leniwie, aż w końcu upadła nim zdążyła ponowić atak. Dźwięki ucichły, a ciało zaczęło rozpadać się na drobne kawałeczki. Nie znałem jeszcze techniki pieczętującej... On wróci, nie teraz lecz za jakiś czas a ja będę wtedy przygotowany.
Puściłem pieczęć a kwasowa chmura przestała istnieć. Syknąłem ponownie z bólu i zerknąłem w kierunku własnego ramienia. Było w złym stanie. Miałem przy sobie bandaże. Może Kenta z Akane będą skłonni choć trochę mnie poskładać nim efekt pigułki przestanie działać. Czułem ból pomimo wzięcia pigułki ze skrzepniętą krwią. Kiedy efekt przestanie działać uderzy we mnie z zdwojoną siłą.
- Pomożecie? Nie czuję się...
Nie skończyłem kiedy huk gromu wydobył się z komnaty. Przecież Yokai już nie istniał... Nie... Kenta wspominał o jakiejś dziwnej chakrze lecz skupiłem się na zagrożeniu tu i teraz. Tylko jeśli rzeczywiście był tam inny Yokai niż do tej pory to jak wytrzymał działanie Kwasu. Skoro spadkobierca Yamata no Orochi
musiał się ugiąć pod jego siłą... to jak groźna jest istota, która tam się znajdowała?
Zerknąłem na Kentę a ten wzrokiem świdrował sufit. Mówił, że chakra jest gdzieś nad nami. Potrafiła się przenosić z miejsca na miejsce... Nie zostawiła po sobie żadnego śladu... Przebicie się przez sufit aby dotrzeć tam jak najszybciej może tylko sporządzić więcej szkód.
- Przemieszczamy się razem, tu jeszcze nie jest bezpiecznie - zerknąłem w kierunku wysłanniczki Atarashi - jak dym opadnie wrócimy i zbadamy też wnętrze pomieszczenia. - spojrzałem na Kentę - Hiroshi jest pewnie najbliżej. Musiał wyczuwać co się dzieje, podejmie działania, podobnie zresztą Yumiko i Aiko... Cholera, niech nic się nikomu nie stanie.
Mimo, że powiedziałem, że podróż będzie wspólna popędziłem ze wszystkich sił do wskazanego przez Kentę punktu. Jego najważniejszą rolą w tym momencie jest pilnowanie Akane. Jeśli coś ulegnie zmianie wykorzystana jedną z najlepszych zdolności ludzi, komunikację werbalną... czyli krzyk niosący tymi kamiennymi korytarzami informację.
Biegnąc zastanawiałem się czym mogło być mniejsze źródło chkary... czyżby ślimak? Pojawia się i znika kiedy chce... w zasadzie Kenta zastanawiał się skąd pojawił się śluz na ziemi... nie wyczuł innej chakry przy mnie w tamtym momencie? Czy potrafił w takim razie zagłuszyć swoją chakrę? Tylko jeśli tak było czemu miałby nagle ją pokazać. Nie kleiło się to kupy. Może to coś innego? Tak właściwie trzecia chakra, która To teraz mniej ważne. Dopóty nieznane Yokai lata po murze nie będę mógł odpocząć, choćby na chwilę.
Ukryty tekst
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 819 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 26 mar 2026, o 10:55
Wyprawa Rangi A - "W poszukiwaniu serca."
16/19
Yami
Jedna bitwa się zakończyła, jednak nie było wam dane odpocząć. Obserwowałeś znikające ciało, w pełni świadomy już, że istota - nawet jeśli chwilowo pokonana - to za jakiś czas wróci. Jedynym pytaniem było, jak szybko to nastąpi. Czy to kwestia dni, miesięcy, czy może lat? Nie było na razie znanego sposobu, aby to stwierdzić. Mogliście mieć jednak nadzieję, że do tej pory uda wam się opracować stosowną technikę pieczętującą i być gotowym na ten powrót. Twoje ramię nadal było znieczulone dzięki pigułce, wiedziałeś jednak, że ten efekt nie utrzyma się długo i poprosiłeś o pomoc. Niestety, nim ktokolwiek zdążył się zadeklarować z jakąkolwiek znajomością Iryojutsu, pojawił się poważniejszy problem - w postaci drugiego źródła chakry, o którym mówił Kenta i za którym uparcie się rozglądał, ostatecznie lokalizując je gdzieś nad wami. Przez moment rozważałeś, czy nie powinieneś przemieścić się bezpośrednio na górę wybijając wam przejście, to jednak było w oczywisty sposób bardzo ryzykowne i mogło całkiem naruszyć fundamenty struktury zamku. Pozostał zatem bieg na górę.
- Szlag, szlag, szlag! - usłyszałeś głos Kenty i jego bladą twarz, kiedy razem z tobą zerwał się do biegu, ciągnąc niemal Akane za sobą, która była jednak zdecydowanie wolniejsza od was dwóch. - To mniejsze źródło chakry, to Yumiko! Ta druga chakra jakby ją przesłania trochę...? Nie wiem co tam się dzieje, ale Hiroshi już tam chyba biegnie! -
To rozwiązało twój dylemat związany z tym, do kogo należy drugie źródło chakry, jednak oznaczało to tylko tyle, że Yumiko została zaskoczona przez cokolwiek, co uwolniło się z podziemi i teraz stała naprzeciw tego czegoś... sama. Przyspieszony parą oraz brakiem ciężarków, byłeś szybszy niż oboje twoich towarzyszy i szybko osiągnąłeś przewagę, wybiegając z podziemi i kierując się wybitym korytarzem z powrotem, czując podskórnie, że zbliża się coś złego. Upewnił cię co do tego krzyk Kenty z dołu.
- Yumiko! Coś się z nią dzieje, jej chakra zmieszała się z tą drugą! -
Kiedy wybiegłeś na dziedziniec, ujrzałeś zwykłych robotników, którzy uciekli tutaj po tym, jak z podziemi dobiegł ich podejrzany dźwięk, a struktura zamku zatrzęsła się. Minąłeś ich błyskawicznie, starając się namierzyć źródło chakry. Kiedy dobiegłeś do części mieszkalnej, zacząłeś rozglądać się i nasłuchiwać - nie miałeś niestety tych samych zdolności, co twoi towarzysze - i od strony kuchni dotarł do ciebie ciężki oddech Hiroshiego. Leżał w korytarzu pod ścianą, dysząc ciężko, trzymając się z za bok, który krwawił mocno, do tego widziałeś, że zrobił się bladosiny na twarzy - w jego żyłach musiała płynąć jakaś toksyna. Widząc cię, wskazała drugą dłonią na jadalnię, gdzie...
Gdzie na jednym ze stołów leżały oskórowane zwłoki, z odsłoniętymi wszystkim mięśniami, krwawiące obficie na drewno i podłogę pod spodem. Głowa, pozbawiona oczu, zwisała za brzeg stołu, patrząc się do góry nogami pustymi oczodołami w waszym kierunku. Strzępy ubrania leżały rozrzucone w nieładzie dookoła, jednak bez problemu domyśliłeś się, do kogo należały.
Yumiko.
Dziś czuć spokój, Yami-san. Może to dobry znak na początek nowej zimy?
Ostatnie słowa dziewczyny wybrzmiały w twojej pamięci, nieproszone.
Po źródle obcej chakry nie było śladu. Gdzieś z dziedzińca usłyszałeś głosy Akane i Kenty, którzy zmierzali już w twoją stronę.
Yumiko
Aiko
Kenta
Hiroshi
Gazo Akane.
0 x
Yami
Posty: 3140 Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 27
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=4268
Post
autor: Yami » 26 mar 2026, o 23:35
Wszystko działo się błyskawicznie a zarazem jakby czas spowalniał. Gdy tylko Kenta powiedział, że dziwna chakra znalazła się przy Yumiko ogłuchłem. Skupiłem się aby dotrzeć do niej jak najszybciej. Czułem lęk i złość. Lęk przed tym, że coś się jej stanie. Złość na siebie, że będzie to w całości moja wina. Negatywne emocje zaczęły się wzmagać, bulgotać niczym gorące źródła, niczym chakra pięcioogoniastej bestii, która powoli zaczynała znajdować ujście. Bąbelki chakry zaczęły mnie otaczać a sam przyspieszyłem jeszcze bardziej. Czemu więc te piekielne korytarze zaczęły się tak wydłużać? Pokonywałem je tyle razy. Nie były one do jasnej cholery takie długie. Co to za przeklęta iluzja? Zacisnąłem zęby. Krzyk Kenty był już tylko i wyłącznie zlepkiem emocji, które kazały mi się śpieszyć. Choć nie byłem już w stanie biec szybciej.
Wypadłem na dziedziniec. Nie zwróciłem uwagi na znajdujących się tutaj ludzi. Byli przerażeni ale żywi i bezpieczni. Nie, nawet mnie nie obchodzili. Nie w tej chwili. Nie teraz. Biegłem za wskazówką Kenty z samego początku rozmowy. Znałem sale oraz korytarze, wiedziałem jak tam najszybciej się dostać, aż w końcu dostrzegłem Hiroshiego. Leżał, pojawiłem się koło niego błyskawicznie. Nie pozwoliłem mu nic powiedzieć. Nim zdążył podnieść ręki gdy w jego ustach pojawiła się pigułka ze skrzepniętą krwią. Nie wiem na jak długo to pomoże ale musiało wystarczać jako forma pierwszej pomocy.
- GDZIE TO JEST!?
Palec. Kierunek. Zostawiłem go. Wytrzyma. Jest twardy. Da radę. Kenta i Akane będą w stanie mu pomóc. Ja nie znałem Iryo. Poza tym wróg wciąż tu był. Jeśli był w stanie tak błyskawicznie pokonać Hiroshiego, Yumiko również nie miała czasu. Szybko. Dopadłem do Jadalni.
Nie. To nie mogła być prawda. Złożyłem pieczęć Kai aby pozbyć się tej przeklętej wizji. Za szybko. Nie mógł tego zrobić w tak krótkim czasie. Iluzja nie zniknęła. Ponowiłem technikę rozpraszania Genjutsu. To nie jest prawda. Nie mogę racjonalnie myśleć. Czułem chakrę Kokuou... ona nie pozwoliła mi wyjść z techniki. Kolejna próba. Pusty wzrok wwiercał się we mnie. To nie była iluzja. To była prawda. Była to moja wina.
Twoja wina. Dlaczego otworzyłeś wrota? Dlaczego najpierw nie zbadałeś co robi ta pieczęć tylko ją aktywowałeś. Masz siebie za inteligentnego a dałeś się jak idiota. Chciałeś szybko odesłać wysłanniczkę i nie przemyślałeś wszystkich opcji. Ty wielki myślicielu od siedmiu boleści. Twoje własne lenistwo to zrobiło. Nikt inny tylko TY. I co ona Tobie zrobiła? Czym zgrzeszyła przeciw Tobie.
Upadłem na kolana. Oczy wróciły na swoje miejsce. Również i uśmiech. Twarz i skóra. Słowa które witały mnie każdego dnia. To dobry znak. Ścisnęło mnie w piersi. Ścisnęło w żołądku. Zacisnąłem zęby na tyle mocno, że poczułem smak żelaza w ustach. Z otoczki chakry stworzyłem dwie dłonie, które powędrowały do drzwi i je zamknęły. Trzymały je aby nikogo nie wpuszczać. Nie teraz. Skoro przeze mnie jest w takim stanie niech tylko moje oczy to widzą. Niech tylko moje oczy będą świadkiem mych win. Oni nie mogli tego zobaczyć. Ona by tego nie chciała. Zrób chociaż tyle dla niej. Miej człowieku tę odrobinę godności aby jej prawdziwi przyjaciele nie musieli przechodzić przez ten ból.
Kolejna, trzecia ręka z chakry sięgnęła do torby i wyciągnęła Średni Zwój. Rozwinąłem go spokojnie przy ciele dziewczyny. Złożyłem pieczęć a całe jej ciało powinno zniknąć ze stołu. Gdy tylko ciało zniknęło chakrowe dłonie zniknęły pozwalając pozostałym wejść do środka.
Kenta pewnie dobijał się do pomieszczenia. Mógł w końcu wparować. Zwinąłem zwój i wstałem. Zbliżyłem się do niego.
- Gdzie to jest? Chakra zostawia ślad, musiałeś coś wyczuć.
Gdybym słyszał sam siebie dostałbym gęsiej skórki. Głos nienaturalny, pozbawiony tonu, jakby mówił go ktoś pozbawiony uczuć. Nie było możliwości, aby wiedział. Złapałem go za kamizelkę i oburącz podniosłem do góry. W miejsce spokojnego głosu pojawiała się złosć. Nie wiedziałem nawet kiedy strumień gorącej pary wystrzelił z mojego ciała gniewnie raniąc nas oboje.
- GDZIE... TO... JEST?!
Do oczu napłynęły łzy. W gardle pojawiła się gula, której nie mogłem przełknąć. Usta wygięły się w grymas.
- Gdzie...
Łza przetoczyła się po policzku. Wyparowała nim zdążyła dotrzeć do brody. Głowę wbiłem w tors Kenty. Nie mogłem już nic zrobić. Nie posiadałem odpowiednich zdolności. Byłem nic nie wartą kupą gówna wmawiającą sobie, że będzie mogła kogoś ochronić. Hipokryta. Błazen. Śmieć. Gdyby Kenta miał w sobie Kokuou pewnie udałoby mu się zażegnać kryzys. Świat jednak chciał naśmiewać się z moich dalszych błędów. Każde potknięcie i upadek na ten głupi ryj bawił bóstwa a ja musiałem zaciskać zęby. Ile jeszcze to będzie trwało? ILE!?
Puściłem go. Wziąłem głęboki wdech. Odwróciłem się spoglądając na stół. Nikogo już na nim nie było lecz widziałem na nim siedzącą dziewczynę, która się uśmiechnęła.
"Przepraszam"
Ukryty tekst
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 819 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 29 mar 2026, o 14:33
Wyprawa Rangi A - "W poszukiwaniu serca."
17/19
Yami
VIDEO
Czas i przestrzeń jakby spowolniły nagle, kiedy biegłeś przez zamek, dając aż nadto przestrzeni twoim wyrzutom sumienia, aby się uformować. Byłeś bardzo, bardzo szybki - para dodawała ci prędkości, podobnie jak powłoka Kokuo, którą wydawało się, że teraz instynktownie wręcz przebudziłeś ze snu. Czułeś, że w jakiś sposób sama Bijuu jest ociężała i zdezorientowana w twoim wnętrzu, niepewna co takiego się dzieje, ale wystarczająco dobrze już rozumiała twój nastrój, by użyczyć ci bez żadnych problemów swojej chakry, obserwując chyba to, co się dzieje gdzieś zza twoich oczu.
Ty natomiast minąłeś w pędzie zwykłych pracowników, przerażonych, lecz całych i zdrowych - nie poświęciłeś im zatem więcej uwagi. Pędziłeś tam, gdzie miałeś zastać Yumiko... i wreszcie zastałeś, lecz w okropnej formie, która niestety nie była iluzją. Mogłeś sobie zadać jedynie pytanie, czy cierpiała przed śmiercią? Stan zwłok wskazywał na wyjątkowo bolesną i brutalną śmierć, jednak... wszystko wydawało się wydarzyć w ciągu zaledwie ilu? Kilku, może kilkunastu - w porywach - minut. Do tego nawet nie słyszeliście, przynajmniej ty nie słyszałeś żadnego krzyku, może zatem... może zatem przynajmniej było to wystarczająco błyskawiczne, aby oszczędzono jej długich boleści.
Hiroshi połknął natychmiast pigułkę z krwią, co chyba odrobinę pomogło, ale dalej nie pozwalało mu wykrztusić z siebie słowa. Zamknąłeś drzwi, aby oszczędzić widoku martwej Yumiko pozostałym, przede wszystkim zaś Kencie. Następnie przyszła pora na zapieczętowanie ciała - zniknęło natychmiast, gdy tylko postawiłeś odpowiednie pieczęci i przelałeś chakrę do pergaminu. Jednocześnie słyszałeś już rzeczywiście głos Kenty zza drzwi.
- Hiroshi! Kurwa, masz... dostałeś krew? Yami-san! YAMI-SAN, OTWÓRZ DRZWI, CO SIĘ DZIEJE? Akane-san, zajmij się Hiroshim, błagam! YAMI-SAN - drzwi, przytrzymywane przez twoje stworzone z chakry Kokuo łapy trzymały, aż wreszcie je odwołałeś, kiedy miałeś pewność, że Kenta nie zastanie tego samego widoku, co ty. Wtedy drzwi otworzyły się, ustępując pod siłą ramion Kenty, ujrzałeś wtedy za nim Hiroshiego i klęczącą nad nim Akane, z zieloną chakrą w dłoniach, próbującą poradzić coś na jego ranę. Nie wyglądało to do końca dobrze, niemniej, Kenta wparował do środka, rozglądając się dookoła. W oczywisty sposób ujrzał krew na stole i pod nim, ujrzał też ciebie. Nie dałeś mu jednak dojść do słowa, pierwszy zadając pytanie.
- Co ty robisz, YAMI-SAN! - krzyknął, kiedy podniosłeś go jeszcze do góry trzymając za ubranie. Syknął z bólu, kiedy para uciekła z twojego ciała, parząc go. Był przestraszony, ale siłą woli i chyba dzięki twojemu prostemu rozkazowi zmusił się do złożenia pieczęci i przetoczenia swoimi zmysłami dookoła. Widziałeś pot na jego czole, widziałeś jak jego gałki oczne poruszają się pod przymkniętymi powiekami w naturalnym odruchu przeczesywania terenu, nawet jeśli realnie jego zmysły tego nie potrzebowały. - Kurwa, kurwa, kurwa... Nie... nie ma. Nic. Zniknęło. Nie widzę jej nigdzie. A tamto skupisko chakry było... duże. Bardzo duże. Nie ma szans, żebym... żebym je przegapił. -
Mimo to, powtarzałeś swoje pytanie, w tym momencie już bardziej zamknięty w swoich własnych myślach. Bezwiednie puściłeś też Kentę, który również miał teraz łzy w oczach, chociaż widać było, że próbuje się od nich powstrzymać. Przytulił cię mocno, po czym staliście tak parę- paręnaście sekund, bezgłośnie szlochając, aż... aż wyrwał was głos Akane.
- Ktokolwiek tu zginął, już mu nie pomożecie! Za to ruszcie się i pomóżcie mi z nim, bo inaczej on też zaraz zejdzie! - warknęła kobieta, wskazując na Hiroshiego, który... nie wyglądał wiele lepiej. - Ma w organizmie jakąś toksynę, a ja nie mam zdolności ani środków, żeby temu tutaj zaradzić. W wiosce w pobliżu jest jak rozumiem jakiś zielarz? Trzeba go tam zaprowadzić, im szybciej, tym lepiej. Może razem z nim dam radę wyciągnąć chociaż część trucizny niego. Ubytek krwi to tylko powierzchowny problem... chociaż stracił jej dużo. -
Rzeczywistość była... brutalna i nieczuła na ból twój oraz Kenty.
Wizja Yumiko uśmiechała się do ciebie ni to czule, ni to ze smutkiem... aż nagle, zniknęła.
Yumiko
Aiko
Kenta
Hiroshi
Gazo Akane.
0 x
Yami
Posty: 3140 Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 27
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=4268
Post
autor: Yami » 29 mar 2026, o 20:17
Muszę przeprosić za własną głupotę. Zapieczętowanie Yumiko w takiej formie jaką opisałem nie było możliwe. Miałem 1 średni zwój, który w KP miał zapisane, że znajdują się tam Namiot i zestaw do gotowania. Myślałem, że niezaktualizowałem KP od czasu kiedy go straciłem. Post nie uwzględnia więc nic o namiocie w zwoju. Tknęło mnie aby ponownie to sprawdzić i wyszło, że utracony wcześniej sprzęt odkupiłem.
Nie chcę edytować poprzedniego posta aby zachować prawidłową ciągłość historii. Jednak, aby wszystko było zgodnie z prawem, prosiłbym aby założyć, że Yami musiał najpierw odpieczętować zawartość zwoju, którą mógł piżgnąć ze złości gdzieś na bok (kupię sobie nowy w przyszłości). Za swój błąd i głupotę serdecznie przepraszam.
Nie musiałem nic mówić. Kenta w pełni zrozumiał mój gniew. Wiedział do kogo należała chakra, wiedział, że jeśli zginęła musiała należeć do Yumiko. Sam też był wściekły, że nie miał okazji jej pomścić. Jedynie co zrobił to tak jak jak pogrążył się w bólu.
Akane była w tym momencie jedyną trzeźwą osobą. Szybko wybiła nas z letargu. Odstąpiłem od Kenty, rzuciłem bardzo krótkie "wybacz", przetarłem rękawem twarz. Nie wiedziałem ile łez się na niej pojawiło i czy przypadkiem każda nie wyparowała przy tej intensywności chakry.
Bąbelki chakry zanikły, para przestała wydobywać się z mojego ciała. Nie było już z kim walczyć, a te zdolności przyspieszające moje ciało jedynie zadawałyby szkody moim towarzyszom.
- Wezmę go na plecy. Masz rację nie ma czasu do stracenia. Kenta obserwuj otoczenie. Akane, widzę, że znasz podstawy Iryo, stabilizuj proszę Hiroshiego. Będziemy poruszać się tak szybko jak będziemy mogli. Zielarz jest w wiosce.
Wziąłem Hiroshiego na plecy. Wsparłem się odrobiną chakry aby przykleić go do własnego ciała aby nie spadł. W drodze rzuciłem do Kenty. Musieliśmy się śpieszyć, jednak szybkość transportu zależała od Akane i od tego przy jakiej szybkości mogła stabilizować rannego.
- Gdy tylko odstawimy Hiroshiego i Akane, wracamy do podziemi - zwróciłem się w stronę Kenty - Musimy dowiedzieć się co to było. Żeby się przygotować, trzeba się więcej wywiedzieć na temat tego czegoś... Kiedy... kiedy Hiroshi dojdzie do siebie... odprawimy pogrzeb...
Przekierowanie. Wciąż byłem wściekły. Nie można zabić emocji od tak. Musiałem przelać ją na w konstruktywną formę. Jaka istnieje lepsza niż dorwanie tego który doprowadził do śmierci Yumiko? Pieczęć na Yokai, to tylko pierwsza z tych rzeczy. Pozyskanie informacji, przygotowanie odpowiednich zabezpieczeń przed tą pieprzoną teleportacją. Potem opracowanie techniki, która zrobi z nim dokładnie to samo co z naszym sensorem... W żyłach Hiroshiego płynie trucizna... trzeba przygotować odpowiednie Antidotum w przypadku ponownego spotkania.
- Akane zadbaj o to, aby odzyskać możliwie jak najwięcej tego jadu. Odpowiednio zbadane powinny posłużyć do stworzenia antidotum... na teraz i w przyszłości.
Co jeszcze? Co jeszcze mogłoby odmienić los tego spotkania? Brakowało mi wiedzy, zdolności, szybkiego reagowania na sytuację... informacji, przede wszystkim informacji. Podczas walki wspomagał mnie Kenta. Bez niego nie byłbym w stanie odpowiednio celować bronią z powodu ciemności. Wiem, że zdolności sensoryczne są wrodzone. Czy istniał jednak jakiś sposób aby je pozyskać? Mógłbym dzięki temu walczyć niemal w pełnej ciemności i reagować od razu na przepływ chakry. Tak jak mają to w zwyczaju użytkownicy technik Doujutsu. Może uda się przy pomocy technik Fuinjutsu odtworzyć na ich podobieństwo te zdolności? Na ten moment z całą pewnością przydałaby się zdolność widzenia w ciemnościach. Coś może w tym temacie uda się podziałać.
Myśli przeplatały się między Yumiko, Hiroshim i Yokai, który to wszystko powodował. W głowie jednocześnie przeżywałem okrutną przeszłość, niepewną teraźniejszą i przyszłą zemstę. Masa myśli przelatywała przez głowę. Mógłbym uznać, wręcz, że dymi od natłoku myśli. Teraz trzeba było zrealizować plan zero. Odstawić sensora do zielarza i razem z Kentą zbadać wnętrze korytarza.
Ukryty tekst
1 x
Kujaku Haruka
Posty: 819 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 30 mar 2026, o 23:44
Wyprawa Rangi A - "W poszukiwaniu serca."
18/19
Yami
Kenta skinął tylko głową, sam ocierając łzy z twarzy, chociaż przy gorącu, jakie dopiero co kończyło się wydobywać z twojego ciała przez chakrę Kokuo - był to chyba tylko odruchowy gest. Skinął głową i odetchnął parę razy, próbując także skupić się na tym, co mówiła Akane.
- Spróbuję, ale nie jestem ekspertką w Iryojutsu. Jedyne co dałam radę zrobić, to zaleczyć największą ranę byle jak, żeby nie tracił więcej krwi. U zielarza trzeba ją będzie znowu otworzyć, wyciągnąć toksyny i ponownie zaleczyć, to będzie długi i skomplikowany proces, o ile w ogóle się powiedziec. - odparła szybko Akane, pomagając ci podnieść Hiroshiego i wziąć na plecy. Mężczyzna stęknął z bólu, próbując nie dać po sobie poznać, jak źle się czuje, lecz raczej bezskutecznie.
- Będę... będę się rozglądać. Jak się zmęczysz, to go mogę przejąć. - odparł Kenta nieco drżącym głosem, posyłając ostatnie spojrzenie na jadalnię i plamę krwi na stole, nim ruszyliście całą grupą, zostawiając robotników samych, stłoczonych na dziedzińcu. Kiedy ich mijaliście, widać było, że uzbrojeni są w narzędzia, w pierwszej sekundzie chyba nawet myśleli się na was z nimi rzucić, nim dotarło do nich, że to wy wypadliście na zewnątrz. Próbowali o coś pytać, ale Kenta rzucił im tylko krótkie instrukcje - mają wrócić czym prędzej do domów, dzisiaj prac już nie będzie. Mogliście mieć tylko nadzieję, że istota, która zabiła Yumiko nasyciła przynajmniej na razie swoją żądzę krwi tą ofiarą.
W drodze mówiłeś dalej. Kenta kiwał głową, biegnąc obok i wytężając zmysły.
- Musimy się dowiedzieć co to było... i... i jak to zabić, Yami-san. Nie wiem co to było, ale dopilnuję, żeby już nigdy więcej się nie poja... - zaczął mówić Kenta, jednak przerwała wam Akane.
- Nie zgadzam się. To zbyt niebezpieczne, nie wiemy co dokładnie tam jeszcze czyha na dobrą sprawę. Mamy jedynie nadzieję, że to były jedyne istoty tam zamknięte. Co będzie, jeśli spotkacie ich więcej? - spytała kobieta, starając się dotrzymać wam tempa. - Poza tym najpierw należy przeanalizować z czym mamy do czynienia i jak to zostało zapieczętowane. Bez tego nie macie ŻADNEJ gwarancji, że nawet, jeśli jakimś sposobem to pokonacie, to nie wróci w ciągu tygodnia. Poza tym nie wiecie też, jakie może mieć cele, czym jest... na razie w zasadzie nie wiemy nic, poza tym, że umie się najwyraźniej teleportować i to albo nie tylko na krótkie, ale też długie dystanse, ale również potencjalnie maskować swoją chakrę. I że zdołało zaskoczyć wyszkoloną sensorkę, co powinno być chyba najbardziej niepokojące z tego wszystkiego. -
- Akane-san, psiakrew, właśnie dlatego NIE MOŻEMY tracić czasu. Co jeśli w trakcie naszej nieobecności zaczną się wydostawać kolejne? Jeśli zostaniemy w wiosce, to jak wrócimy, zamek może być już opanowany, a tak przynajmniej jest szansa, że damy coś jeszcze powstrzymać! -
- Albo wpadniecie na tamto coś, z rannym Yamim i bez wsparcia chociażby jeszcze ostatniej z... - zaczęła mu odpowiadać, kiedy Kenta uciszył ją gestem, na co tamta prawie się zaperzyła, ale zaraz dotarła do niej skupiona mina sensora. Przez parę sekund nic nie mówił, sondując teren w napięciu, ale potem dał sygnał, że jest w porządku.
- To Aiko. Musiała nas wyczuć, biegnie nam naprzeciw. -
Rzeczywiście, po paru minutach dostrzegliście drobną, niebieskowłosą dziewczynę zbliżającą się szybko w waszym kierunku. Kiedy tylko zorientowała się, że Hiroshi jest niesiony na plecach, a Yumiko nigdzie nie ma, rozszerzyła oczy.
- Co się stało?! - spytała natychmiast, jednak nie zatrzymywała was - jedynie zmieniła kierunek i teraz biegła razem z wami. Kenta i Akane spojrzeli na ciebie, czy chciałeś coś wyjaśniać, czy też zostawić to któremuś z nich. Tak czy inaczej, po chwili byliście już w wiosce, mijając zaskoczonych i zaniepokojonych mieszkańców, zmierzających do swoich domów. Tu i ówdzie słychać było pokasływania - choroba najwyraźniej jeszcze całkiem nie minęła - ale chata zielarza stała otworem. Mężczyzna przyjął was natychmiast, wraz z Akane pogrążając się szybko w próbie ratowania Hiroshiego i widać było, że... operacja jest trudna.
Kiedy dobiegaliście już, czułeś, że oddech mężczyzny na twoich plecach niemal ustał, a w kąciku ust zebrała mu się zielonkawa piana. Teraz jednak jego życie leżało w czyichś innych rękach i mogłeś mieć tylko nadzieję, że zostanie ono uratowane. Mieliście moment na oddech i podjęcie finalnej decyzji co to następnych działań. Twoje ramię bolało, ale krew już zakrzepła. Nie byłeś na razie w pełni sił, ale też nie było raczej obaw, że twój stan się nagle pogorszy.
Yumiko
Aiko
Kenta
Hiroshi
Gazo Akane.
0 x
Yami
Posty: 3140 Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 27
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=4268
Post
autor: Yami » 1 kwie 2026, o 08:40
Ruszyliśmy. Wyszliśmy z korytarzy próbując poruszać się jak najszybciej jak tylko pozwalała nam na to Akane. To toksyny, nie rana była głównym problemem. Mimo nawet podstawowe Iryoujutsu mogłoby ustabilizować organizm. Skoro to toksyna i przemieszcza się po organizmie, może Akane byłaby w stanie spowolnić prace serca Hiroshiego aby ten jad nie rozprzestrzeniał się tak po ciele sensora i nie dewastował każdego zakątku ciała. Cholera nie wiem, nie jestem medykiem.
Kenta wybiegł przodem. Jako sensor wyczuł ludzi o których zupełnie zapomniałem i nakazał im powrót do domów. Później zresztą mu za to podziękowałem, nie miałem teraz głowy do niczego i zaczęły umykać mi "mniejsze" sprawy. Nie były w cale takie mniejsze. W dobie kryzysu nigdy nie musiałem martwić się o innych a przeważnie o sobie. A jeśli się martwiłem to często niepotrzebnie. Teraz było zgoła inaczej. Ja powinienem być filarem bezpieczeństwa dla ludzi tutaj, a zawodziłem na każdym kroku.
Podążając w kierunku wioski, gdzie znajdował zielarz wywiązała się między nami krótka wymiana zdań. Akane z Kentą byli jak ogień i woda w tej sprawie. Zgoła odmienne poglądy. Każdy z nich miał rację co do innego aspektu.
- Będziemy musieli wrócić chociażby po to aby zapieczętować te wrota. Masz rację Akane, potrzebujemy informacji tylko gdzie indziej je dostać niż właśnie tam? Co z ludźmi, którzy dopiero co wracają do domów? Przecież "to" również może zaatakować i ich i mieszkańców wioski. Czy będziemy u zielarza czy w tej komnacie nie mamy w zasadzie żadnych gwarancji jeśli to monstrum potrafi się teleportować. W tym przypadku to nie jest żadne ryzyko. Ja zaś dam sobie radę. W najgorszym przypadku pojawi się inna osoba, która na moim miejscu rozwiąże problem na stałe.
Miałem nadzieję, że Kokuou zrobiłaby chociaż tyle zanim udała się najpewniej na tereny zamurskie, gdzie będzie miała ciut więcej czasu dla siebie. Może i byłem osłabiony ale nie dałem z siebie absolutnie wszystkiego. Czułem jednak osłabienie organizmu.
- W najgorszym przypadku jeszcze raz zażyję środek. Pozwoli mi walczyć, nadwyrężenie organizmu to nic jeśli wisi nad tobą znacznie większy omen.
Powrót mój i Kenty był więc pewny. Potrzebowałem go aby rozeznać się lepiej w otoczeniu. Bez zdolności wyczuwania chakry z całą pewnością będzie można mnie łatwiej zaskoczyć. Sygnaturę chakry też zdołał poznać, możliwe, że jak będzie miał więcej czasu uda mu się znaleźć jakiś ślad.
I wtedy pojawiła się też Aiko. Zaskoczona tym co się właśnie działo.
- Podczas prac natrafiliśmy na ukryty sektor muru. Poza zapieczętowanymi wrotami nie było w zasadzie nic wartego uwagi. Wstępna analiza wykazała, że znajduje się za nimi prawdopodobnie Yokai. Podjąłem błędną decyzję odpieczętowując je i podejmując walkę. Yokai, którego pokonałem nie był jedynym który znajdował się za wrotami. Był jeszcze jeden zdolny do teleportacji i wyczuwania chakry. Yumiko i Hiroshi stały się jego ofiarami. Yumiko... ucierpiała najbardziej...
Zacisnąłem zęby. Ciężko było aby przez gardło przeszły te słowa. Zwłaszcza, że ja byłem wszystkiemu winny i wiedziałem, że to nie zwykła reprymenda będzie mnie czekać ze strony Aiko. Byłem na to przygotowany, w zasadzie chciałem aby tak było. Chciałem zostać potępiony. Chciałem zadać sobie ból za swoją głupotę.
- Zginęła w brutalny sposób...
Na pytanie jak nie odpowiadałem. Nie im miałem opowiadać o tym w jakim była stanie. Nie potrzebowali szczegółów. To mnie należał się ten widok i tylko mnie. Niech mnie karci za każdą najmniejszą głupotkę.
Dopadliśmy w końcu do chaty zielarza. Hiroshi był już w naprawdę ciężkim stanie. Ja zresztą zaczynałem powoli odczuwać, że leki przestają działać. Kilka kropel potu przetoczyła się po czole, a ból, ten fizyczny, zaczął na nowo pulsować. Ramię miał wszak rozdarte i do tej pory nie przyjąłem pomocy medyka. Nie mogłem jednak zwolnić, kiedy tyle istnień jest wciąż zagrożonych.
- PANIE KENZO! - wrzasnąłem wpadając do pomieszczenia zielarza.
Czekając na jego przyjście skierowałem się do Akane i Aiko.
- Akane wspomożesz pana Kenzo w procesie leczenia. Aiko nie mamy zielonego pojęcia z czym się mierzymy. Potrzebna jest więc osoba tutaj w wiosce aby obserwować otoczenie. Błagam was, nie wchodźcie w bezpośrednie starcie. Ja z Kentą wracamy na mur.
Kiedy więc Hiroshi został oddany w odpowiednie ręce odwróciłem się i ruszyłem ponownie na mur. Nie było czasu do stracenia.
Ukryty tekst
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 819 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 1 kwie 2026, o 18:35
Wyprawa Rangi A - "W poszukiwaniu serca."
19/19
Yami
Wyrzuty sumienia nie ustawały, co nie było niczym dziwnym w zaistniałej sytuacji. Twoja psychika zbierała na siebie każdy, najdrobniejszy nawet szczegół tego, co się działo, nie pozostawiając w tym momencie na twoim sumieniu suchej nitki. Jednocześnie jednak, w obliczu zaciętej dyskusji między Akane i Kentą, nie dałeś się sparaliżować i przejąłeś dowodzenie. Twoi towarzysze zamilkli i uspokoili się nieco na to, chociaż Kenta spojrzał na ciebie z ukosa, wyczuwając sugestię czającą się pod twoimi słowami. Czy Kokuo byłaby w stanie zachować po uwolnieniu dość przytomności, żeby w razie czego upolować byt, jaki wam teraz zagrażał? Czy może uciekłaby od razu z dala od ludzi, aby ponownie gdzieś zapaść w sen, bądź po prostu egzystować w spokoju? Czy może - to była ta gorsza, zdradziecka myśl - trauma związana z twoją śmiercią i nagłym uwolnieniem się na moment by ją zamroczyła, wprowadzając w szał i stałaby się raczej narzędziem zniszczenia? Kenta nie skomentował, natomiast Akane skupiła się jak zawsze na praktycznych aspektach.
- No dobrze, ale... wolałabym być na miejscu, kiedy będziecie analizować pieczęci. Im więcej osób zaznajomionych z Fuinjutsu będzie nad tym pracować, tym lepiej - żeby nie popełnić przypadkiem drugi raz podobnej pomyłki. Ponadto, obecnie wydaje mi się, że wraz ze śmiercią yokai i rozproszeniem jego chakry oraz uwolnieniem się drugiego... pieczęci wygasły. Musielibyśmy odnowić ich działanie, a do tego brakuje nam na razie wiedzy. Zgadzam się też, że na razie nie wiem, czy i gdzie się pojawi ponownie i do czego... lgnie, czemu wybrało sobie waszą przyjaciółkę na ofiarę. -
Tutaj Kenta wbił wzrok w ziemię.
-Bo... bo była najsłabsza. To znaczy, była silną kunoichi, ale najgorzej z nas radziła sobie z kontrolą własnej chakry. Odróżniała się od reszty z nas. Jeśli tamten yokai też to wyczuł, to... To pewnie dlatego na nią ruszył. - stwierdził ponuro.
- W takim razie teraz po pierwsze - może się... najadł... A po drugie - nie powinien mieć już drugiego tak oczywistego celu. Nawet ja, chociaż odbiegam fizycznie, umiem bardzo dobrze kontrolować własną energię. Nie sądzę, żebym pod tym kątem odróżniała się od reszty z was. A skoro nie zaatakowało to Yamiego-san od razu, to prawdopodobnie mogło się też bać Bijuu zamkniętego w jego wnętrzu. - zaczęła wnioskować, ostatecznie jednak nie kontynuowała, gdyż pojawiła się przed wami Aiko.
Kiedy wyjaśniłeś jej, co zaszło, a reszta ponuro kiwnęła głowami, potwierdzając mniej więcej twoją wersję zdarzeń, twarz dziewczyny przez moment wyrażała niedowierzanie, które stopniowo zaczęło się przemieniać w grymas wściekłości, a jej twarz pokryła się purpurą.
- Wiedziałam. Kusooooo! WIEDZIAŁAM! - krzyknęła tak głośno, że nawet Hiroshi na moment chyba przebudził się z maligny, w której tkwił. Jego głowa zaraz jednak opadła z powrotem na twoje ramię. Przygotowałeś się już na gorący, ale wypalający i oczyszczający strumień oskarżeń, kiedy Aiko zacisnęła pięści, wbijając wzrok w drogę przed wami. I chociaż jej głos ociekał nienawiścią... nie była skierowana do ciebie. - PRZEKLĘTE SHINSEGUMI! To tak bardzo w ich... w ich stylu. NIE DOŚĆ, że poznali sposób na zamknięcie chakry yokai, to jeszcze... to jeszcze przygotowali pułapkę, zamknęli jakieś piekielne okropieństwo, prezent pożegnalny dla nas. WYBILIŚMY ICH, a oni i tak śmieją się nam zza grobów w twarz. GDYBYM MOGŁA, WYRŻNĘŁABYM WSZYSTKICH CO DO JEDNEGO JESZCZE RAZ! AAAAA! -
Energia, z jaką się wściekała, zaskoczyła chyba nawet Kentę. Chciał coś jej odpowiedzieć, ale powstrzymała go dłonią.
- NIE PRÓBUJ MI NAWET MÓWIĆ, ŻEBYM SIĘ USPOKOIŁA! GDZIE TO JEST?! - wydarła się, składając pieczęć i sondując teren dookoła, jednak oczywistym było, że ona też nic nie zauważyła.
- Też już tego próbowałem. Na razie zniknęło. Nie wiem, jak dokładnie, ale... nie widziałem tego. Spróbuj wypatrywać na razie, ja odpocznę ii potem się zmienimy. - stwierdził Kenta, a konkretny cel wydawał się nieco... nie tyle uspokoić, co przynajmniej nadać kierunek energii i wściekłości Aiko.
Dotarłszy do Kenzo, zielarza, mieliście wreszcie pierwszą szansę na oddech. Tutaj Akane wraz z medykiem zajęli się natychmiast Hiroshim, a ty zostałeś z Aiko. Wytłumaczenie jej, że musi zostać i w razie czego albo pomóc w ewakuacji, albo odciągnąć chociaż tajemnicze zagrożenie - że przynajmniej jeden sensor musi być dostępny tu i tu - było wyzwaniem, ale w końcu uległa tej logice. Jedynie Akane spojrzała na ciebie.
- Gdyby w środku było coś jeszcze, kolejne pieczęci, cokolwiek... uważajcie. Najlepiej zróbcie tylko opis pomieszczenia, a potem wróćcie. Zamek obecnie jest stracony, dopóki nie ustalimy czegoś więcej. A potencjalna siła tego czegoś może wymagać całej naszej... piątki zdolnej walczyć jednocześnie. -
Potem drzwi do chaty zielarza zamknęły się, a wy ruszyliście w drogę powrotną.
Była już noc, a księżyc odbijał się od śniegu, kiedy powróciliście do ruin Shi no Geto. Miejsce, które w ostatnim czasie zaczęło wam się niejasno kojarzyć z domem, z ciepłem i strawą, teraz ziało mrokiem, chłodem i pustką. Ciężko się wracało do środka, ciężko się patrzyło na okna sali jadalnej, widoczne z drugiej strony. Kenta zapalił pochodnię, przeskanował też okolicę po raz kolejny.
- Dalej... nic. - stwierdził ponuro, rozglądając się. - Nie mam pojęcia, czy to dobrze, czy właśnie źle... Idziemy od razu do podziemi? -
Yumiko
Aiko
Kenta
Hiroshi
Gazo Akane.
0 x
Yami
Posty: 3140 Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 27
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=4268
Post
autor: Yami » 1 kwie 2026, o 22:38
Słuchałem wymiany zdań między wysłanniczką Atarashi a Kentą. Moje zdanie w kwestii działań było niezmienione. Prawdą jest, że na miejscu przydałby się dodatkowy użytkownik Fuinjutsu jednak nie mogłem ryzykować kolejnym istnieniem. Wszystkie podane przez dziewczynę argumenty były tylko i wyłącznie domysłami. Właśnie przez moje domysły jesteśmy w tym miejscu. Nie chciałem popełnić tego błędu w tak krótkim czasie. Przekazując im to dobitnie, w krótkich słowach.
Aiko nie była zła na mnie. Była zła na Shinsengumich, poprzednich mieszkańców tych terenów. Do tego zareagowała dokładnie tak samo jak ja, kiedy Kenta wpadł do jadalni. To samo pytanie "gdzie to jest". Zerknąłem w jej stronę najpierw z zaskoczeniem. Potem z grymasem spojrzałem przed siebie.
- To nie była pułapka. Pomieszczenia były opuszczone od dawna, bardzo dawna. Prędzej bym powiedział, że ten Yokai stwarzał im problemy od dłuższego czasu. Przygotowali specjalną lokalizację gdzie został zwabiony i zamknięty. Trzymali nad nim pieczę. To moja ignorancja ją złamała. Oni nie są temu winni.
Hiroshi w końcu został przekazany w odpowiednie ręce. Aiko wyraziła swoje wątpliwości. Całkiem słuszne zresztą.
- Kolejnych z całą pewnością nie będę odpieczętowywać. Nie jestem na siłach... tych fizycznych jak i psychicznych. Spróbuję ponownie uruchomić tę która trzymała ich w ryzach, jak się uda będzie dobrze, jeśli nie pozostaje tylko sprawdzić co się kryło wewnątrz komnaty nie zagłębiając się tam głębiej.
Powrót do Shi no Geto uszczuplił moje siły. Wyraźnie osłabłem ciągłym biegiem. Środki które zażyłem przestały działać. Nie poruszałem się już z pełną sprawnością. Miałem nadzieję, że nie dojdzie do kolejnego starcia. Kenta odpalił pochodnię, ja skorzystałem z znanej mi techniki kuli światła.
- Nie ma czasu do stracenia. Nie wiedząc nic narażamy się na większe ryzyko. Może pomieszczenie w środku jest w rzeczywistości niewielkie i już nic w nim nie ma. Nie wyczułeś innej chakry wewnątrz a patrząc po tym jak zbudowany jest mur... nie powinno znajdować się tam nic więcej. Bądźmy dobrej myśli ale nie bądźmy ślepi. Wszystko może się zdarzyć.
Ruszyliśmy do podziemi gdzie jeszcze nie tak dawno temu walczyłem z ośmiogłowym Yokai. Chciałem zbadać wnętrze komnaty. Spisać potencjalnie wszelkie pieczęci w środku w notesie, który miałem w dużej torbie na prawym udzie, a po wszystkim zamknąć wrota i próbować aktywować pieczęć ponownie. Zamykając ten temat na dłużej. Kto wie, możliwe, że prace w Shi no Geto ponownie ruszą a to miejsce stanie się dla mnie i Akane nowym miejscem badań.
Ukryty tekst
0 x
Kujaku Haruka
Posty: 819 Rejestracja: 10 cze 2025, o 16:12
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Haruka preferuje barwy krwi i zachodu słońca – jej odzież często zawiera intensywne czerwienie, burgundy i brązy. Ma długie, białawe włosy. Prawe oko – szarozielone – kontrastuje z pustym, niewidocznym pod maską oczodołem po stronie lewej.
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=3 ... 17#p224917
Post
autor: Kujaku Haruka » 2 kwie 2026, o 12:17
Wyprawa Rangi A - "W poszukiwaniu serca."
20/19
Yami
- Trzymali pieczę? Szkoda, że nie trzymali tej pieczy nad tysiącem innych, które panoszyły się po naszej stronie. - syknęła Aiko, najwyraźniej zupełnie nieprzekonana przez twoją - poniekąd bardzo zdroworozsądkową - teorię. - Tamte psy ZAWSZE były zdradzieckie, zawsze szukały sposobu, jak nam zaszkodzić. Jeśli trzymali coś takiego u siebie, to pewnie tylko właśnie jako wybuchową notkę z opóźnionym zapłonem. Zostawioną, żeby NAS zaatakować, kiedy ich już nie będzie! Ale dobrze, niech tak będzie. Niech tak będzie! Zobaczymy, co oni i ich potomkowie poradzą teraz, kiedy SAMI będą musieli zacząć sobie radzić z takimi yokai. A to MY będziemy mieć wiedzę, jak je zamknąć. -
Nienawiść żywiona przez Aiko do Shinsegumi była dość duża, żeby już zaczęła dzielić skórę na niedźwiedziu, ale trzeba było jej przyznać, że... na ten moment raczej nikt z klanów Kontynentu nie znał sposobów, aby pozbyć się yokai. Nawet nikt do końca jeszcze chyba w nie nie wierzył, poza zwykłymi, prostymi mieszkańcami rozsianych po całym terenie Kontynentu osad? Jeżeli to Atarashi pierwsze odtworzyłoby lub wynalazło sposoby pieczętowania duchów i upewniania się, że nie powrócą... byłaby to ogromna przewaga. I potencjalnie dobry argument w razie jakichkolwiek negocjacji.
NIemniej... nadal była to sfera planów i marzeń. Teraz jedyne co udało się ustalić - to że pieczęć można złamać. A raz złamana, nie dawała się ponownie reaktywować. Do tego wniosku doszedłeś, kiedy stanęliście wraz z Kentą przed nią raz jeszcze, oświetlając blaskiem twojej kuli światła oraz zwykłym światłem pochodni. Przede wszystkim - chociaż rozumiałeś ogólną intencję pieczęci, to mnóstwo jej szczegółów ci umykało, nie wiedziałbyś na ten moment nawet, z którego miejsca zacząć, żeby ją ponownie zabezpieczyć. Tym bardziej, że część pieczęci - teraz, kiedy nie była zasilana chakrą zamkniętych za nią yokai - wydawała się wytarta, a w paru miejscach całe jej fragmenty wydawały się być niepełne, jakby pozbawienie ich wzmocnienia chakrą sprawiło, że atrament bądź inny rodzaj nośnika skruszał, wyparował - jakby czas i erozja, do tej pory powstrzymywane, nagle upomniały się o swoją ofiarę.
- Cholera, mam... ciarki, kiedy tutaj stoimy. Ale masz rację, nie czuję nic poza zwykłą, naturalną chakrą tutaj. Nic... nic takiego, co było wcześniej, jakby... jakby faktycznie było tutaj już całkiem pusto. - zgodził się Kenta, kiedy staliście w progu, tam, gdzie jeszcze nie tak dawno stoczyłeś krótką, intensywną potyczkę z dziwnym rokuro-kubi, najwyraźniej heroldem tego czegoś, co było zamknięte w głębi.
Zanurzyliście się w mrok.
Światło powoli wyrywało z niego kolejne fragmenty kamiennych ścian, które szybko straciły formę korytarza wykonanego z dopasowanych, ociosanych kamieni, a przeszły w dziwną, bardzo gładką i jednolitą powierzchnię. Przez krótki moment wydawało ci się, że może jest to jakaś naturalna formacja, ale... nie, jednak nie przypominało ci to niczego, co kojarzyłbyś sam z natury. W zasadzie wyglądało to, jakby sama skała stopiła się, tworząc nisko sklepione, okrągłe przejście, które po jakichś stu metrach przeszło w pół okrągłą kawernę, wyraźnie będącą dziełem jakiegoś rodzaju technik - o identycznych, gładkich ścianach, niczym zastygła fala kamienia zamknięta w niskim, ciężkim sklepieniu. Cisza była tu niemal fizyczna - nie tyle brak dźwięku, co wrażenie, że cokolwiek kiedyś go wypełniało, zostało z tej przestrzeni wymazane.
Posadzka kontrastowała z idealnymi ścianami. Zajmowały ją wygaszone pieczęcie fuinjutsu, rozłożone promieniście od środka niczym popękana mandala. Linie znaków były martwe, sczerniałe i w wielu miejscach przerwane, jakby coś od środka próbowało je rozerwać. Tam, gdzie symbole stykały się z wtopionymi w kamień łańcuchami, skała była jak nadpalona - ciemniejsza, poszarpana, nosząca ślady dawnej walki chakry z czymś, co nie chciało dać się zamknąć.
Twój wzrok powędrowała za łańcuchami, w stronę spoczywających w samym centrum kręgu zwłok jakiegoś nieznanego ci wojownika. Nie był to zwykły pancerz, taki, jaki mógłbyś kojarzyć jeszcze ze sklepów shinobi, bądź od poznanej przez ciebie swego czasu samurajki - widziałeś, że został on zmodyfikowany, a bliższe oględziny ujawniły siatkę drobnych otworów - nienaruszających integralności zbroi, ale dającej jego użytkownikowi... korzystać chyba z Uwolnienia Wrzątku? Tak, zdecydowanie tak było - niemal całkowicie zakrywał ciało, minimalizując odsłonięte miejsca, a przez system szczelin i otworów ukierunkowywał oraz wzmacniał ciśnienie pary wydzielanej przez ciało. W połączeniu z technikami Futtonu zamieniał noszącego w chodzącą, opancerzoną dyszę ciśnieniową, zdolną rozerwać przeciwnika na strzępy samą falą pary.
Tutaj jednak zbroja przestała pełnić rolę broni. Stała się sarkofagiem. Ramiona wojownika były szeroko rozpostarte, łańcuchy wyrastały z kajdan na nadgarstkach i ciągnęły się ku sklepieniu, gdzie ginęły w wytopionej skale. Drugi zestaw łańcuchów wbijał go w ziemię, przykuwając tors i biodra bezpośrednio do przeciętego kręgu pieczęci. Niegdyś musiało to wyglądać jak idealnie zaprojektowane więzienie - ciało jako naczynie, z fuinjutsu jako zamkiem. Poczułeś być może ukłucie... zrozumienia dla osobnika, który chyba kiedyś musiał dzielić podobny do ciebie los.
Nawet pobieżne spojrzenie wystarczało, by poczuć, że cokolwiek tu kiedyś uwięziono - yokai wpleciony w ciało, duch złączony z chakrą wojownika - odeszło. Pustka wypełniająca salę nie była uspokajająca; miała w sobie echo po czymś, co kiedyś było przytłaczająco obecne, a teraz zostawiło po sobie tylko pustkę i świadomość, że jest gdzieś na wolności... żerując. Same zwłoki zdawały się gnić w przyspieszonym tempie: elementy odsłonięte spod pancerza kruszyły się niemal na twoich oczach, wyschnięta skóra pękała, jakby ktoś dopiero co odłączył od niej siłę, która przez lata sztucznie utrzymywała ją w jednym kawałku. Mimo to, sam pancerz był... w dobrym stanie, jakby pieczęci przynajmniej to uzbrojenie uchroniły przed rozpadem.
Oczodoły, widoczne spod uchylonego kabuto, były zbyt puste. Nie tylko martwe - wyprane z resztek obecności, jakby spojrzenie, które kiedyś tu tkwiło, zostało siłą wyrwane i zabrane gdzieś daleko. Echo twoich kroków wracało z lekkim opóźnieniem, zbyt długim jak na zwykłą akustykę. Brzmiało tak, jakby sala miała o krok za duży obwód, jakby coś nie zgadzało się do końca w tej przestrzeni.
Stojąc na granicy popękanego kręgu fuinjutsu, byłeś pewien, że to miejsce jest już martwe, rozbrojone - i jednocześnie, że właśnie to czyni je bardziej niepokojącym. Jak pusta skorupa po czymś, co wyrwało się z więzienia, wykorzystując ostatnie siły nosiciela i zbroi, które miały je trzymać. Tutaj, w tej wytopionej, gładkiej jamie, pozostał tylko trup, kruszący się szybciej, niż powinno pozwalać na to samo upływanie czasu - jakby nawet rozkład spieszył się, by jak najszybciej zatrzeć ślady tego, co naprawdę się tu wydarzyło.
- ...nie wiem, czego się spodziewałem, ale... nie tego. Myślisz... myślisz, że on jeszcze parę godzin temu... żył? - spytał cię twój towarzysz, obchodząc skraj pieczęci, uważnie też ją sondując. - Dalej nic. Pieczęci są zerwane, nie ma tu żadnej obcej chakry. -
Byliście zatem... tylko wy dwaj oraz wasz martwy towarzysz. Ktoś, kto prawdopodobnie tkwił tutaj cały ten czas - w ciemności, próbując powstrzymać krwiożerczy byt zamknięty w jego ciele.
Można było dostrzec pewien cień ironii, że to dzięki tobie jego służba się skończyła.
Yumiko
Aiko
Kenta
Hiroshi
Gazo Akane.
0 x
Yami
Posty: 3140 Rejestracja: 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 27
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=4268
Post
autor: Yami » 2 kwie 2026, o 22:07
Dotarliśmy do podziemi. Cisza i mrok potęgowały aurę niepewności. Ciarki przechodziły po ciele gdyż wciąż nie wiedzieliśmy absolutnie nic. Kenta nie czuł żadnej chakry, mogliśmy więc poczuć się pewniej a jednak nie przychodziło nam to łatwo. Stanęliśmy przed wrotami. Po pieczęci nie pozostało w zasadzie nic. Raz złamana znikała. Niektóre pozostawiają po sobie jakikolwiek ślad jednak ta nie była z tych rodzaju. Wziąłem głębszy wdech.
Słysząc zapewnienie Kenty weszliśmy do ciemnego pomieszczenia. Mroki uciekały przed bladym światłem kuli trzymanej w dłoni. Z każdym krokiem ciało spinało się aby podjąć natychmiastowe działanie. Wyczuwało zagrożenie, intuicja podpowiadała, żeby nie iść dalej. Mimo to stawiałem kolejne kroki coraz bardziej wierząc, że zostaniemy zaatakowani. Jedyne co trzymało mnie w ryzach i zapewniało jakiś spokój był równie zdenerwowany lecz żywy oddech Kenty. Gdyby jego zabrakło... nie wiem czy zdecydowałbym się wejść głębiej.
Kroki rozchodziły się głośnym echem po pomieszczeniu. Struktura zamieniała się w bardziej jednolitą strukturę. Jej kształt nie wydawał się naturalny, nie wydawał się być też ciosany pracą rąk ludzkich. Musiała być to jakaś forma techniki. Czy opuściliśmy tereny muru?
Pomieszczenie skąpane było setkami pieczęci. Te na drzwiach nie były barierą samą w sobie a przedłużeniem tej znajdującej się tutaj. Na środku znajdował się zwłoki spowite łańcuchami. Widok zapierał dech w piersi. Tworzył aurę grozy. Ciało i umysł z całych sił próbowały zmusić mnie do ucieczki. Uniosłem wyżej dłoń aby rozświetlić zwłoki. Zacząłem się zbliżać. Puzzle zaczęły spadać wewnątrz mej głowy. Pełniejszy obraz historii. Przypuszczenie jak wyglądała prawda.
Obszedłem zwłoki dookoła. Musiał tu tkwić wiele lat. Pancerz jednak był zachowany w niemal idealnym stanie. Drobne otwory w kluczowych miejscach zgięć . Tak jakby miały umożliwiać wypuszczanie z ciała na zewnątrz chakry w pewnej formie. Doskonale otaczały ciało. Przeczesywałem potencjalne zdolności klanów, którym by to odpowiadało. Z wszystkich najbardziej pasowało uwolnienie pary. Otwory idealnie nakierowywały chakrę w miejsca gdzie można było użyć jej do przyspieszenia ruchów ciała. Pytanie tylko czy nie stanowiło ono jakichś ograniczeń. Musiałbym dokładniej przestudiować ten pancerz i oddać go do naprawy aby przekonać się na własnej skórze... teraz jednak nie było moją rolą okradać zwłoki z jego dobytku.
Ciszę przerwał Kenta.
- Wątpię. Zerwanie pieczęci mogło mieć wiele cech. Jeśli zatrzymywało to miejsce w pewnym ekwilibrium szansa na rozkład ciała w ciągu kilku godzin był mało prawdopodobny. Istnieje szansa, że na przestrzeni lat pieczęć zwyczajnie osłabła doprowadzając do pewnych nieregularności. Choć również ta nieregularność mogła mieć inne źródło. - zacząłem swój wywód - Mam dwie teorie, choć obie mają te same podstawy. Pierwsza Shinsengumi prowadziło badania nad wykorzystaniem Yokai jako wzmocnienia sił Shinobi. Pseudo Jinchuriki. Zamiast Biju próbowali z silniejszymi osobnikami Yokai. Istoty równie groźne jednak nie tak niszczycielskie jak Ogoniaste demony. Wyobraź sobie co można byłoby osiągnąć z armią takich jednostek? Wychodzi na to, że jednak efekt był niepożądany. Mężczyzna stracił panowanie nad stworem i zdecydowano się zamknąć go w tym miejscu. Dlaczego więc nie podjęto decyzji o kontynuowaniu prac i poprzestano na pierwszej próbie? - zrobiłem niewielką pauzę obchodząc zwłoki i obserwując układ pomieszczeń - Dlatego skłaniam się ku drugiej opcji. Tej którą wspomniałem podczas drogi do wioski. Shinsengumi nie mieli sposobu na pozbycie się Yokai. Przynajmniej nie takiego jaki sądzimy. Natrafili na silną istotę, która stwarzała im znaczące problemy. Podjęli się więc decyzji aby zapieczętować go... tak jak biju... w ciele człowieka. Jak widać próba musiała się udać jednak niosła za sobą perturbacje. Shinsengumi tracił zdolności kontroli nad sobą, wiedzieli, że utrzymanie Yokai w jego ciele nie może trwać wiecznie. Przygotowali więc to więzienie aby... tak jak zakładam... odwlec proces w czasie, mogli szukać metody aby na dobre stłamsić chakrę. Jak widać nie udało im się to. Jak się ma więc to do nieregularności w tej całej pieczęci. Trzecia chakra. Przed zapieczętowaniem musiał wkraść się do pomieszczenia inny Yokai, ten z którym walczyliśmy. Sama jego obecność mogła spowodować, degradację chakry i ciała tego nieszczęśnika. Zdjęcie pieczęci jedynie przyspieszyło proces. Równie dobrze mogliśmy obudzić się za rok, dwa czy dekadę później nieświadomi tego znaleziska, a wtedy ilość... ofiar mogłaby być znacznie większa.
To znalezisko było jednak podwaliną do prac nad pieczęcią na Yokai. Dowiedzieliśmy się, że można ich więzić, można opóźnić czas w jakim się odradzają... Minąć mogły dziesięciolecia od czasu kiedy powstało to miejsca a dziedzina Fuinjutsu rozwijała się każdego roku. Wiedza jaką mieli wtedy była wyraźnie niewystarczająca, dzisiejsza natomiast mogłaby rzucić światło na elementy, których nie dostrzegaliśmy.
- Możemy wracać. Dziś spędzimy noc w wiosce. Uwolnienie się... tego... jak brutalnie by to nie brzmiało... nie wpłynie na codzienne życie mieszkańców. Czy przenieślibyśmy się do wioski czy nie to wciąż mogłoby za nami podążać. Musimy jednak zrobić jedną rzecz jutro w czwórkę. - skierowałem wzrok w stronę Kenty - Pochówek i oddanie czci zmarłej.
Wyczułem jak twarz wykrzywia się w grymas bólu. Ten dzień, choć nie będę dawał po sobie poznać, będzie mnie nękać przez kolejne miesiące.
1 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość