Strona 1 z 1
Mori no Kaze (Las Wiatru)
: 7 sty 2026, o 19:49
autor: Uchiha Tsuyoshi
W południowej części zachodniego Sogen rozciąga się Mori no Kaze, czyli Las Wiatru. Zawdzięcza on swoją nazwę często hulającym między pniami drzew sogeńskim wiatrom. Zajmuje powierzchnię kilku tysięcy kilometrów kwadratowych i jest on jedyną tak dużą, zwartą formacją leśną w tych okolicach, a może nawet i w całym dawnym Sogen. Na południe od niego rozciąga się już Prastary Las.
Las rozciąga się kilka kilometrów od głównego traktu prowadzącego do wioski. Nie jest szczególnie gęsty, ale wystarczająco rozległy, by łatwo stracić orientację, jeśli zejdzie się ze ścieżki. Dominują w nim wysokie drzewa liściaste o szerokich koronach, między którymi sączy się światło słoneczne. Gałęzie drzew są znacznie częściej niż w innych takich miejscach powykrzywiane - jest to efekt wspomnianych częstych wiatrów. Ich skutkiem jest jednak także rozbudowany system korzeniowy drzew. Kolejną cechą charakterystyczną Mori no Kaze jest duża liczba wąwozów, parowów i jarów, które go przecinają. Poza głównymi traktami stanowi on zatem stosunkowo trudną do przebycia przeszkodę naturalną; daje jednak możliwość ukrycia się (zgubienia pościgu), ale również bardzo łatwego zastawienia pułapki na ewentualną ofiarę. Poza tym las niczym się nie wyróżnia. Panuje w nim stały, spokojny, a może nawet leniwy rytm. Słychać ptaki, szelest gałęzi poruszanych wiatrem i odległe odgłosy drobnych zwierząt. Co jakiś czas można natknąć się na ślady jeleni lub dzików, a przy strumieniach – na zdeptane brzegi, gdzie zwierzęta przychodzą pić wodę.
Choć las nie kryje w sobie żadnych szczególnych tajemnic, potrafi być zdradliwy. Po deszczu ścieżki zamieniają się w błoto (jak to w dawnym Sogen), a o poranku często można się natknąć na gęste mgły, znacznie ograniczające widoczność. Dla doświadczonych ninja to zwykły teren, ale dla cywilów lub niedoświadczonych dōkō - miejsce, w którym łatwo popełnić błąd.
Mapka z zaznaczonym położeniem lokalizacji:
Ważne, bliskie lokalizacje
Re: Mori no Kaze (Las Wiatru)
: 8 sty 2026, o 19:21
autor: Sosuke
-Dziękujemy, z całą pewnością nam się przyda - Nie zareagował na wzmiankę o braku Sensora. Tego się spodziewał, więc jakakolwiek reakcja była tutaj zbędna. Kiwnął lekko głową w podzięce za świeże konie, a na koniec ukłonił się uroczyście. Choć misja nie należała do najprzyjemniejszych, sytuacja ich kraju była tragiczna, to poczuł się odrobinę lepiej widząc, że osobami decyzyjnymi wciąż byli ludzie, którzy znali się na swojej robocie. Póki tacy Uchiha sprawowali władzą, wciąż istniała szansa, aby odwrócić losy tej wojny i zepchnąć Dzikich ponownie do ich nor za resztkami tego, co niegdyś było murem.
Podróż przebiegała sprawnie, ukazując im jedynie piękno Sogen, które jeszcze nie zostało zbezczeszczone przez najazd wrogich sił. Wojna jeszcze tutaj nie dotarła, chociaż to była jedynie kwestia czasu, zanim z tego lasu zostaną tylko zgliszcza. Ale podobnie jak po wielu podobnych wojnach wcześniej, las się znów odrodzi z popiołów. Ich klan musi iść za tym przykładem i również odrodzić się z popiołów, aby znów stać się taką siłą jaką byli niegdyś.
-Prawie trafiliśmy na pierwsze patrole albo raczej jakichś bardziej aktywnych Dzikich, którzy postanowili za daleko się wysunąć. Ruszajmy dalej - Przeczesywanie każdego jednego drzewa, każdej polany, każdej jamy czy innych miejsc w poszukiwaniu śladów mogłoby im zająć tygodnie. Możliwe, że grupa uchodźców musiała się tutaj rozdzielić, każdy ruszył w swoją stronę i chowają się gdzie tylko można aby nie trafić na Dzikich. Niestety szukanie i ratowanie takich potencjalnych zagubionych nie było planem optymalnym. Musieli próbować dalej, wykryć jak największą grupę. Nie był z tego powodu zadowolony, ale przyspieszył ich podróż przez północną część. Musieli zbadać jej stosunkowo jak najbardziej wysunięte fragmenty, zanim trafią tam Dzicy. Zwłaszcza, że wciąż pamiętał o tym gdzie musieli się dostać, blisko Awakury. Wtedy będą mogli zawrócić, sprawdzić centralną część lasu, licząc na to, że może ktoś z tamtych ludzi znałby nieco te tereny i próbowałby ich poprowadzić teoretycznie najbezpieczniejszą drogą przez środek, możliwie jak najdalej od jednej i drugiej strony. Niestety największa wada tego planu, pozostawienie południowej strony jako ostatniej wciąż martwiły Sosuke. Nie powiedział tego, ale liczył się z faktem, że uchodźcy nie są zorientowani o siłach Kaminari w tamtym rejonie. To by oznaczało, że uciekając przed Dzikimi spróbują raczej ruszyć w stronę Midori. Tak czy inaczej, to będzie coś z czym przyjdzie mu się zmierzyć później. Póki co pozostało mu liczyć, że do tego nie dojdzie. Trzymali się więc północnej części lasu, jedynie zbaczając nieco na południe, gdy wykryliby Dzikich, kierując się na zachód.
Re: Mori no Kaze (Las Wiatru)
: 8 sty 2026, o 20:37
autor: Uchiha Tsuyoshi
~21/17 ~ ~ Sosuke~
~ Wyprawa rangi ~ B ~ (Zlecenie Specjalne )
~ Powroty ~
Podróżowaliście zatem dalej, tym razem kierując się prosto na zachód. Do zachodu słońca zdołaliście pokonać jeszcze spory dystans, tak że następnego dnia wjechaliście już bezpośrednie w zachodnią część lasu. Spotkania z Dzikimi - nawet te dalekie - wprowadziły jednak wyraźny element nerwowości i napięcia, przynajmniej u Twoich podopiecznych. Akado stał się małomówny, a Hotaru znacznie częściej rozglądała się na boki. W końcu jednak chowane emocje znalazły ujście w pytaniach, które Ci zadali.
Najpierw, jeszcze przed rozbiciem obozu, Akado ni z tego ni z owego wypalił:
- Sosuke-sama, jeśli coś zacznie się sypać, to czy będziemy musieli poświęcić jakichś uchodźców? Żeby uniknąć utraty wszystkich? - po tych słowach popatrzył na Ciebie. Szybko zorientował się, że pytanie było chyba zbyt odważne, ale było za późno żeby się wycofać. Było też bardzo abstrakcyjne, bo przecież sytuacja nie wskazywała na to, że będzie taka konieczność. Przynajmniej... na razie. Jednak treść pytania zdradzała, że Akado najwyraźniej walczy sam ze sobą.
Druga była Hotaru. Kiedy jedliście kolację przy słabo tlącym się ognisku (żeby nie generować dymu, który mógł ściągnąć czyjąś uwagę), zapytała:
- Sosuke-sama, jak często misje tej rangi kończą się bez strat?
Oczywiście, nie były to ich jedynie pytania, ani interakcje między Wami. Poza tym toczyły się również bardziej swobodne rozmowy, oczywiście z uwzględnieniem tego, że musieliście zachować skupienie na podstawowym celu, jakim było znalezienie grupy uchodźców, o której wspominali Orochi oraz Airi.
Mapa:
Re: Mori no Kaze (Las Wiatru)
: 9 sty 2026, o 20:01
autor: Sosuke
Podróż przez takie tereny z wizją tego, że za każdym krzakiem może czaić się wróg i w każdej chwili możesz odnaleźć uchodźców całkowicie wybitych, z całą pewnością nie należała do przyjemnych. Nawet Sosuke mocniej ścisnął dłonie na lejcach, żeby nie było widać lekkiego drżenia. Uważnie również obserwował okolicę, był rozważny, ale wiedział, że każdym ich krokiem sporo tutaj ryzykowali. To jednak nie wystarczało, aby sprawnie znaleźli grupę uchodźców. Mijali kolejne drzewa, kolejne sprawdzone polany i kolejne minięte parowy, a ich cel zdawał się nawet nie przybliżyć. Nic dziwnego, że atmosfera w obozie była raczej kiepska, a pytania, które każdy z nich sobie zadawał, raczej nie były o niczym miłym.
-Pamiętajcie jaka jest nasza misja. Bez naszej pomocy nikt z tych uchodźców nie miałby szans na przetrwanie. Naszym celem jest uratowanie kogo się da. Każda jedna osoba będzie ogromnym sukcesem. Czy czekają nas ciężkie chwile? Owszem. Jesteśmy w samym środku wojny, z najeźdźcą, który dopuszcza się najokrutniejszych rzeczy oraz naszym odwiecznym wrogiem, który wykorzysta każdą naszą słabość. Ci ludzie cierpią na tym najbardziej. Wielu już zostało zabranych, Susano jeden wie ilu jeszcze będzie musiało zginąć. Nie możemy skupiać się na tym ile ludzi poniesie jeszcze śmierć. Zróbmy co w naszej mocy, aby jak najwięcej przeżyło - Przez chwilę w ciszy wpatrywał się w delikatny ogień ich ogniska. Nie szukał w nim siły, nie szukał w nim ukojenia. Widział w nim (podobnie jak w każdym innym ogniu) spaloną wioskę, w której mieszkał. Niemal doszczętnie spalony budynek, który nazywał domem. Widział... Za dużo. Słowa przyszły do niego same, próbował wyjaśnić młodzieży jak powinni postępować i na czym się skupiać. Wydawał się być szczery. Prawda była taka, że mówił również do samego siebie. On także musiał zrozumieć, że przeszłość i ci, którzy odeszli to sprawy, którymi nie można się zadręczać do końca swoich dni. Na całe szczęście ta rozmowa nie trwała zbyt długo i równie szybko jak się zaczęła, tak też zeszła na inne, bardziej przyziemne tematy. Każdy podzielił się jakąś historyjką. Sosuke opowiadał o zgrai dzieciaków, które należało do jego rodzeństwa. O ich zabawach i tym jaki harmider, ale i dobrą atmosferę, wprowadzali do rodzinnego domu. Dopiero pod koniec do niego dotarło, że Hotaru i Akado powinni być w wieku zbliżonym do Tsuyoshiego, Kenjiego czy Hiroto.
Re: Mori no Kaze (Las Wiatru)
: 10 sty 2026, o 09:09
autor: Uchiha Tsuyoshi
~22/17 ~ ~ Sosuke~
~ Wyprawa rangi ~ B ~ (Zlecenie Specjalne )
~ Powroty ~
Twoja odpowiedź udzielona Hotaru i Akado zdawała się jednocześnie wystarczać i nie wystarczać. Wystarczać, bo powiedziałeś dokładnie jak jest, będąc przy tym szczerym i autentycznym. Nie wystarczać, bo de facto nie odpowiedziałeś wprost na żadną ze zgłoszonych wątpliwości. Z drugiej jednak strony, czy istniały dobre odpowiedzi na zadane pytania? Czy zagłębianie się w spekulacje i kreślenie teoretycznych scenariuszy mogło przynieść w tej chwili coś dobrego?
Następnego dnia, długo po wyruszeniu, ale również w porze, której daleko było do południa, jechaliście jedną z bocznych dróg, która prowadziła na zachód, pozwalając jednocześnie nieco ukryć Waszą obecność. W pewnym momencie Akado, jadący na lewej flance, ściągnął lejce i gwałtownie zatrzymał konia. Kiedy obróciliście z Hotaru głowę w jego kierunku, zauważyliście, że jest bardzo intensywnie w coś wpatrzony.
- Chyba coś znalazłem. Jakieś ślady - powiedział i skierował się w Wasze lewo, zbaczając lekko na południe. Szybko zrozumiałeś o czym mówił - na miękkiej ziemi widoczne były ślady stóp. Należały one co najmniej do kilku (a może nawet większej liczby) ludzi. Ludzi, którzy sądząc po śladach, nie poruszali się jak shinobi, bo ślady były chaotyczne. I niezamaskowane.
Nie czekając nawet na Twoje polecenie, Akado podążył za śladami. W pewnym momencie Waszych uszu dobiegły odgłosy ludzkiej obecności. Były rozproszone, ale musiały należeć do większej grup ludzi. Gdzieś między drzewami, w dużym oddaleniu zaczęły Wam migać pojedyncze sylwetki.
Mapa: