Strona 1 z 1
Dojo Sił Porządkowych
: 1 sie 2024, o 00:49
autor: Sugiyama Orochi
Sporej wielkości budynek położony niedaleko centrum Sarufutsu i koszarów straży. Uprzednio nieco zaniedbany, obecnie został odnowiony i jest aktywnie użytkowany przez siły szczepu Uchiha, aby trenować nowych shinobi. Jedną z często widywanych tutaj osób jest Yasui Kiyomi, niebieskowłosa przełożona prywatnej straży rodziny Sugiyama, oddelegowanej jednak jako nauczycielka. Wśród wielu młodych doko wzbudza przerażenie swoim bezkompromisowym podejściem, ale rezultaty treningów są tak wymierne, że wielu nieco starszych rekrutów aktywnie czeka na okazję do otrzymania wskazówek od kunoichi.
Poza salą treningową, budynek posiada również spory dziedziniec zupełnie otwarty z jednej strony i przechodzący w długą przestrzeń treningową ze stawem po jednej stronie, tarczami po drugiej, służącymi do treningów rozmaitych technik żywiołowych i ninjutsu.
Re: Dojo Sił Porządkowych
: 25 sie 2024, o 20:17
autor: Aya Takahashi
Droga nie zajęła im długo, prawdopodobnie dlatego, że Sumi doskonale znała drogę. Aya wykorzystała ten czas, spędzony w ciszy, by rozeznać się w terenie, obserwując tak architekturę, wystroje wnętrz, jak i same rozłożenie budynków w osadzie. Kobieta miała wrażenie, że będzie tutaj jeszcze niejednokrotnie wracać, pomimo swoich "dość skomplikowanych" relacji ze szczepami Uchiha i Kakuzu. Tak, czy siak, Aya została doprowadzono przed dojo, a następnie odłączyła się od swojej "koleżanki" ze szczepu Kami. Po pierwsze dlatego, że Yasui chciała mieć okazję do rozmowy sam na sam ze swoją siostrą... a po drugie, prawdopodobnie, dlatego, że Sumi i Aya niezbyt się dogadywały. Oczywiście, żadna nie powiedziała tego wprost i każda zachowywała pełen profesjonalizm, jednak dało się to wyczuć w atmosferze.
Takahashi - Yasui przekroczyła więc próg dojo, obdarzając strażników wzrokiem tak chłodnym, że w połączeniu z jej wyglądem, mógłby spetryfikować niejednego dorosłego shinobi. Zapytała od razu o miejsce, w którym znajduje się Kiyomi i spokojnym krokiem udała się tam, nie zawracając już nikomu głowy. Zacisnęła dłoń na rękojeści zniszczonego tanto, czując rosnące w sobie napięcie, coś niespotykanego do tej pory. Wzięła głośny oddech, kontynuując podróż.
Re: Dojo Sił Porządkowych
: 6 wrz 2024, o 21:30
autor: Sosuke
-Oczywiście - Odparł, podsumowując wszystko to co usłyszał. Oczywiste było przysyłanie kogoś z raportem sytuacyjny. Za niepodlegające większej dyskusji przyjął mapę oraz listę z nazwiskami. Tą pierwszą wsunął za pazuchę, tą drugą dłużej analizował, przeglądając nazwiska potencjalnych kandydatów. Szczególną uwagę przykuły oczywiście rodowe nazwiska, możliwie, że nawet, któreś z imion coś by mu powiedziało, chociaż spodziewał się, że z rekrutacji dostanie młodszych od siebie, którzy ledwo co zaczynali z kontrolą chakry, gdy on odchodził na "emeryturę". No i za równie oczywiste przyjął też ostrzeżenie o Senju. Cios w plecy był niemalże pewny. Pytaniem było tylko kiedy to nastąpi.
Na odchodne ukłonił się kulturalnie, choć przez większość wspólnego spaceru nieszczególnie zwracał uwagę na towarzystwo. Mistrzem prostych rozmówek o pogodzie zdecydowanie nie był. Nie miał na nie specjalnie ochoty, a nawet jakby miał, to nie wiedziałby co powiedzieć. Zamiast więc podtrzymywać nienaturalną i drażniącą dla niego rozmowę, zdecydowanie wolał nawet niezręczną ciszę. Mógł w spokoju lepiej przejrzeć sobie potencjalnych kandydatów. Nawet jeśli w tym momencie same imiona nic dla niego nie będą oznaczać, to już na miejscu, gdy dotrze będzie wiedział o kogo poprosić i komu się bliżej przyglądać.
Tak jak pomyślał, tak też chciał zrobić. Gdy tylko pożegnał się z urzędnikiem, miał skierować się bezpośrednio do koszar. Ale przypomniał sobie, że miał do załatwienia jeszcze jedną sprawę. Odnieść pakunek dla bratanicy do siedziby straży (czy tam dowolnego następnego miejsca, które mu wskażą w miejscem jej aktualnego pobytu), dopiero potem skierował swoje kroki do dojo.
Re: Dojo Sił Porządkowych
: 7 wrz 2024, o 22:20
autor: Sugiyama Orochi
~13/... ~ ~ Sosuke~
~ Wyprawa rangi ~ B ~ (Zlecenie Specjalne )
~ Powroty ~
Na szczęście wizyta w koszarach nie trwała długo i zajęła Ci niewiele czasu. Bratanica, jakkolwiek się ucieszyła z twojego widoku, tak nie miała dla ciebie wiele czasu - najwyraźniej bowiem nie dość, że pracy było dużo, to jeszcze jedno ze zleceń, które miało być prostą, rutynową robotą dla doko - przepędzenie jakiegoś niedźwiedzia - najwyraźniej się skomplikowało na tyle, że poprzednia kunoichi z niego zrezygnowała i trzeba było poszukać kogoś bardziej doświadczonego do rozwiązania tej sprawy jak najszybciej. W związku z tym, nawet nie próbowałeś rekrutować kogoś tam, na miejscu, zamiast tego skierowałeś się do dojo klanu.
Było wczesne popołudnie, zatem treningi w dojo odbywały się w najlepsze, w różnorodnych grupach, w zależności od predyspozycji danych osób, jak i ich stopnia zaawansowania. Wszędzie słychać było okrzyki instruktorów, dyszenie wymęczonych uczniów, a także dźwięk stali uderzającej o stal, bądź - na dziedzińcu - rumor i odgłosy kolejnych technik chakrowych, głównie katonu.
Wyglądało na to, że po latach przekazywania nauk wewnątrz rodzin, nastąpiła reforma edukacji i teraz klan - a raczej szczep - został zmuszony do tego, by jak najszybciej nauczyć jak najwięcej nowych shinobi, którzy uzupełnią szeregi wojowników Uchiha. Po drodze mignęła ci jedna z dziewczyn, które widziałeś wcześniej w biurze Sugiyamy Orochiego, ta bardziej pokiereszowana - wchodziła właśnie do jednej z wewnętrznych sal treningowych, gdzie mignęła ci też charakterystyczna, niebieskowłosa kobieta, o której chyba słyszałeś coś już od Tsuyoshiego. Nie zatrzymałeś się jednak, ale udałeś na plac treningowy, gdzie zaczepiłeś jednego z instruktorów - pozbawionego jednego oka, dobiegającego chyba sześćdziesiątki mężczyznę o ogorzałej twarzy i wielu bliznach. Nadzorował trening technik katonu grupy dwunastu shinobi dobiegających dwudziestki, z trzema będącymi chyba nieco młodszymi.
- Jeszcze raz, czego potrzebujecie? Przygłuchy jestem na lewe ucho, a huk ognia trochę przeszkadza. PRZERWA DZIESIĘĆ MINUT, ZŁAPCIE ODDECH I POSPRZĄTAJCIE TEREN! - zaczął, w połowie wrzasnąwszy na uczniów, którzy chyba z wdzięcznością powitali przerwę. Wtedy odwrócił się i nadstawił drugie ucho. - No, jeszcze raz. Mówcie do prawego, to usłyszę. -
Uchiha Shinji
Sugiyama Orochi
Instruktor w Dojo
Re: Dojo Sił Porządkowych
: 8 wrz 2024, o 01:32
autor: Sugiyama Orochi
~ Aya Takahashi ~
~ Post ZMG ~
Było wczesne popołudnie, zatem treningi w dojo odbywały się w najlepsze. Co ciekawe, budynek który ujrzałaś, wydawał się być nawet większy niż ten, który jeszcze kojarzyłaś - przez mgłę - z nielicznych wizyt w Kotei. Szybki rzut na szczegóły pozwolił ci ocenić, że najwyraźniej do dość starego głównego budynku dobudowano stosunkowo niedawno kilka skrzydeł oraz duży dziedziniec. Dzięki temu mógł on teraz pomieścić licznych shinobi i kunoichi, którzy szkolili się obecnie w środku - i wedle informacji Orochiego, tutaj powinna też znajdować się najstarsza z twoich sióstr. Strażnicy przy wejściu zerknęli na Ciebie, ale po okazaniu im odznaki, przepuścili Cię dalej bez zbędnych ceregieli, a także poinformowali o tym, gdzie możesz znaleźć Kiyomi. Zresztą, nie musiałaś tak naprawdę długo szukać - dość szybko rozpoznałaś jej ostry ton dochodzący z jednej z sal treningowych.
- JESZCZE RAZ! SZYBCIEJ! GARDA NISKO, NOGI MOCNO NA ZIEMI! -
Słowa wybrzmiały jeszcze głośniej, gdy odsunęłaś cicho drzwi do sali i zobaczyłaś grupę szesnastu shinobi i kunoichi obserwujących właśnie pojedynek Kiyomi z jakimś młodszym od niej shinobi, który atakował ją właśnie wręcz. Najwyraźniej trafiłaś na trening taijutsu, które było jedną z mocnych stron siostry. Uczeń zaatakował ją, ewidentnie stylem Goken, bardzo sprawnie wykonując serię ciosów pięścią i kopnięć, których w obecnym stanie pewnie nie miałabyś uniknąć. Kiyomi jednak przesuwała się z jedną ręką założoną za plecami, używając tylko drugiej do okazjonalnego zbicia ciosu na bok, głównie unikając ich poprzez pracę nogami i utrzymywanie odpowiedniego dystansu.
- Obserwujcie pracę nóg Hakaru. Jest lepiej. Teraz kiedy zrobię tak... - skręciła się nagle całym ciałem, wymierzając potężny, zaskakujący cios pięścią w bok Hakaru, który w ostatnim momencie go zablokował i poprawił nogi tak, by na nich ustać. - ...Hakaru ma czas i przestrzeń, żeby na to zareagować. Jeśli chcecie mieć chociażby nadzieję na to, że komuś pozwolę dołączyć do straży rodowej rodu Sugiyama, to czeka was jeszcze wiele pracy. Wracać do ćwiczeń w parach. Po pięciu minutach zmieniacie stronę atakującą! -
Uczniowie zaszemrali między sobą, po czym ustawili się zgodnie z poleceniami Kiyomi, zaczynając markowane walki. Widziałaś, że wszyscy prezentują sobą naprawdę bardzo dobry poziom. Nie wszyscy byli też młodzi, co najmniej dwóch wydawało się być po czterdziestce. Ciosy, jakie sobie wymierzali, były silne i szybkie, tutaj też widać było charakter Kiyomi - nie odpuszczała nikomu.
Ona sama odeszła i wtedy cię dostrzegła. W pierwszej sekundzie też chyba nie rozpoznała - najwyraźniej ilość szwów była tak ogromna, że twoje rysy zatarły się, albo po prostu zupełnie nie spodziewała sie zobaczyć Cię tutaj, w Sarufutsu. Zaczęła iść w twoją stronę z groźną miną, zapewnie chcąc wywalić za przeszkadzanie w treningu, kiedy nagle - w połowie kroku - dotarło do niej, kogo widzi przed sobą.
Zatrzymała się, a na jej twarzy dostrzegłaś szok i niedowierzanie.
Błysk sharingana. I jednocześnie wykonane Kai.
- A...Aya? To ty? - wykrztusiła wreszcie z siebie, o wiele delikatniejszym niż byś się spodziewała tonem. Tak cicho, że chyba tylko ty ją usłyszałaś, kiedy reszta zajęta była walką.
Re: Dojo Sił Porządkowych
: 8 wrz 2024, o 20:41
autor: Aya Takahashi
Nie odezwała się do strażników słowem, ograniczając się tylko do pokazania odznaki, jak to niegdyś miała w zwyczaju. Chociaż wtedy miała już wyrobioną taką opinię, że zdarzało się iż puszczano ją nawet bez pokazywania dowodu swojej tożsamości. Spojrzała na nich chłodno, na wypadek, gdyby jeszcze czegoś chcieli, po czym minęła ich i ruszyła dalej. Wodziła dłonią po ścianach budynku, jakby próbując sobie go przypomnieć. Był znajomy, choć wspomnienia były zamglone, odległe. Jak niemal całe jej życie, o ile życiem to można było nazwać.
Znaleźć najstarszą z Yasui nie było trudno, wystarczyło podążać za słuchem i najgłośniejszymi krzykami w okolicy. Szła powoli, jakby z trudem, aż nie stanęła przed drzwiami od jednej z sal treningowych, które powoli uchyliła, zerkając do środka, a potem otworzyła, by móc wejść. Przeszła przez próg i po cichu zamknęła za sobą drzwi, nim utkwiła swój wzrok w siostrze, która właśnie trenowała grupę shinobi. Aya zamarła, a jej wzrok podążał za każdym ruchem siostry. W taijutsu nie miała w sobie równych, wiedziała to doskonale, widząc ją wiele razy w walce. Pomimo swojego otępienia i zamroczenia, Aya potrafiła oceniać siłę ludzi wokół siebie i wiedziała, że w czystej sile fizycznej by z siostrą nigdy nie wygrała... a zwłaszcza teraz.
Poziom jej uczniów był dobry, można by rzec, że bardzo dobry, ale Kiyomi wciąż było mało. Dążenie do perfekcji, tak, to była cecha rodzinna Yasui. Perfekcja w walce, perfekcja w służbie, perfekcja w zabijaniu. Treningi tak długie, że człowiek miał wrażenie, że kończyny mu odpadają, a z twarzy razem z potem spływały łzy. Rygor ten każda z sióstr narzuciła sobie sama, trenując w wybranym przez samą siebie kierunku. Aya szkoliła się na szermierza, ćwicząc godzinami, dniami. Ból pojawiał się później niż u normalnego człowieka, który odbywał by taki trening, podobnie jak zmęczenie. Aya nie robiła sobie przerw na sen, ćwiczyła aż sama się nie wyłączała. Była jak maszyna, wykonując te same pchnięcia, cięcia i ruchy tak długo, że tylko nieliczni adepci by się nie znudzili.
Teraz, teraz szermierka ją brzydziła. Nie dlatego, że uważała sama sztukę walki mieczem za coś złego, gorszego. Ale uczucie trzymania miecza w ręce przywoływało tamte wspomnienia. Obiecała sobie nie chwycić już ani zanbato ani katany do walki, obiecała sobie odnaleźć inną drogę.
Trening w końcu się zakończył, a przynajmniej część pokazowa. Wzrok Ayi przeniósł się na poszczególnych shinobi, którzy sami ćwiczyli teraz to, co przekazała im ich nauczycielka. Mieli potencjał, jeśli nie na strażników rodu, to na dobrych shinobi i kunoichi. A Uchiha tego naprawdę potrzebowali. Mawia się, że trudne czasy tworzą dobrych ludzi. Może tworzą też silnych wojowników? Bo czasy nastały zaiste trudne dla ich szczepu.
Wbiła ponownie wzrok w siostrę, gdy ta zaczęła iść w jej stronę. Widziała tę irytację w jej spojrzeniu, a, wnioskując po chodzie i mowie ciała, Kiyomi chciała ją wyrzucić. Aya się tylko patrzyła, stojąc jak słup soli, niemal całkowicie nieruchomo. Wyjątkiem był tylko delikatny ruch kącików jej ust, które powędrowały do góry w delikatnym uśmiechu. Delikatny błysk sharingana i wykonanie Kai... tak, chyba już była do tego przyzwyczajona. Chociaż nadal to bolało. Ciekawe co zrobiłaby Taema na miejscu Kiyomi...
Na pytanie siostry odpowiedziała najpierw kiwnięciem głowy, powolnym, wręcz sennym.
-Tyle ile ze mnie zostało... - odpowiedziała, wbijając wzrok swoich złotych oczu w siostrę. Oczu, które niegdyś miały kolor zieleni, ale transformacja w Kakuzu zmieniła ten stan. Kobieta wykonała krok w stronę starszej siostry. Najpierw jeden, potem drugi, powoli, opieszale... niepewnie.
Siostry rozmawiały długo, bardzo długo. Aż w końcu się rozstały, każda w swoim kierunku.
//zt
Re: Dojo Sił Porządkowych
: 27 cze 2025, o 20:41
autor: Sosuke
Spotkanie z bratanicą było krótkie, ale z całą pewnością wniosło trochę ciepła do serca Sosuke. Dobrze było ją znów zobaczyć i widzieć, że sobie radzi. Co prawda nie uśmiechnął się ani na moment przez całą ich rozmowę, ani nawet gdy już szedł w kierunku dojo. Mimo wszystko zamiast rozpamiętywać te złe rzeczy, mógł się skupić na tych milszych wspomnieniach oraz myślach o tym co czeka ich klan w przyszłości. Wydawało się, że kolejne pokolenie, które dorastało w tak trudnym dla Uchiha czasie, podjęło wyzwanie i z dumą oraz pewnością siebie przyjęło sporo obowiązków na własne barki. Ta gromadka dzieciaków, którą wydawałoby się, że niedawno jeszcze ganiał po ogrodzie, teraz dorosła i trudniła się ciężką pracą. Upływ czasu wydawał mu się tak dziwnym konceptem, że niemalże nie był tego w stanie ogarnąć.
Dojo było zdecydowanie lepszym miejscem do znalezienia rekrutów do pomocy w misji. Gdy tylko znalazł się na miejscu, pozwolił sobie na dokładniejszą analizę poszczególnych grup. Dostrzegł nawet znajomą twarz dziewczyny z bliznami. Jeśli ich wzrok się spotkał, delikatnie się ukłonił z dystansu na znak powitania, ale nie inicjował rozmowy. Już i tak sporo czasu spędził w okolicy, czas kupić się na wyruszeniu w drogę. A jak wiadomo, do tego potrzebne jest najpierw zebranie drużyny.
-Uchiha Sosuke. Z rozkazu Sugiyamy Orochiego poszukuję dwóch albo trzech chętnych rekrutów do pomocy. Widziałem, że Sensei bardzo dobrze dba o ich przygotowania. Myślicie, że któryś z nich nadałby się i byłby chętny? - Powolnym krokiem zbliżył się do starszego instruktora, kłaniając mu się na powitanie oraz przedstawiając zarówno swoje imię jak i powód jego obecności. Pokazał również swoją odznakę oraz gdy wspominał o rozkazach lekko uniósł w powietrze zezwolenie, które otrzymał od urzędnika. Mimo wcześniej zasłyszanych problemów ze słucham, Sosuke specjalnie nie podnosił głosu, ledwie pozwalając sobie na przynajmniej odrobinę wysiłku aby mówić z poprawną dykcją, nie spiesząc się ze swoimi słowami.
Re: Dojo Sił Porządkowych
: 9 lip 2025, o 01:51
autor: Sugiyama Orochi
~14/... ~ ~ Sosuke~
~ Wyprawa rangi ~ B ~ (Zlecenie Specjalne )
~ Powroty ~
旅に出る前に、仲間を集めなければならない。
Tabi ni deru mae ni, nakama o atsume nakereba naranai.
W istocie, zebranie drużyny było obecnie kluczowe dla powodzenia misji. Instruktor zmrużył jedyne oko, starając się odczytać treść przedstawionego zwoju. Wyglądało na to, że mimo wszystko wzrok też już mu osłabł, co było nieco ironiczne jak na to, że był z waszego klanu. Ciekawe, czy potrzebował okularów do poprawnego użycia Sharingana? A może po prostu nie odziedziczył tych zdolności? Gdy rozpoznał pieczęć administracji Sugiyamy Orochiego, skinął głową z wyraźną powagą.
- Hmmm…, ewakuacja cywilów z Fudai… - mruknął, przebiegając wzrokiem po tekście. Wyprostował się i zwrócił w stronę placu, gdzie nadal trwały ćwiczenia. – Akado! Hotaru! Podejdźcie tutaj! – ryknął donośnie. Jego głos, nawet przytłumiony częściową głuchotą, niósł się po dziedzińcu. Natychmiast dwoje ćwiczących shinobi oderwało się od grupy i podbiegło do was.
Pierwszy z nich – Akado – okazał się być krępej budowy młodzieńcem około dwudziestki, o krótkich, czarnych włosach i bystrych oczach. Jego oddech był jeszcze przyspieszony po treningu Katonu, a na czole lśniły krople potu. Druga – nazwana Hotaru – to szczupła dziewczyna niewiele od niego młodsza. Jej długie, ciemne włosy były związane w wysoki koński ogon, a na policzku widniał świeży ślad sadzy – zapewne efekt niedawnych ćwiczeń z technikami ognia. Mimo zmęczenia oboje wyglądali na skupionych i przejętych.
Instruktor zmierzył swoich podopiecznych surowym spojrzeniem. – Sentoki Sosuke potrzebuje ludzi do specjalnej misji ewakuacyjnej. Uważam, że sprawdzicie się w trakcie tej misji. – oświadczył tonem, który nie pozostawiał miejsca na sprzeciw.
– Akado, jesteś niedawno mianowanym akoraito, masz doświadczenie w walce wręcz i posługujesz się katonem na przyzwoitym poziomie, do tego znasz okolice, przez które będziecie podróżować. Hotaru, twoja precyzja i zdolności łucznicze, jak i iluzje mogą się przydać. Działałaś do tego na Murze jakiś czas, zanim został zniszczony. Oboje wykazaliście się do tego odpowiednią dyscypliną. Teraz macie okazję wykazać się w prawdziwej akcji pod dowództwem starszego rangą. –
Młodzi shinobi wyprostowali się instynktownie, słysząc pochwałę i zerkając ukradkiem na Sosuke.
- Uchiha Akado, melduję gotowość do misji! – odezwał się pierwszy z dwójki, uderzając pięścią w pierś na znak determinacji. Miał mocny, donośny głos. Widać było po jego postawie, że jest pewny siebie i aż rwie się do działania.
- Sayame Hotaru, do usług. – dodała spokojniej dziewczyna, kłaniając się z szacunkiem. W jej jasnych oczach malował się respekt wobec starszego wojownika, ale i iskra ciekawości.
Mogłeś dostrzec, że oboje noszą na ramionach opaski z symbolem klanu Uchiha – byli więc formalnie członkami sił zbrojnych szczepu. Instruktor najwyraźniej wybrał najlepiej rokujących z dostępnych tu młodych shinobi, niemniej naturalnie mogłeś dopytać o innych jeśli szukałeś na przykład kogoś z konkretnym zestawem umiejętności.
Uchiha Shinji
Sugiyama Orochi
Instruktor w Dojo
Sayame Hotaru
Uchiha Akado
Re: Dojo Sił Porządkowych
: 9 lip 2025, o 13:30
autor: Sosuke
Nie trzeba było być specjalnie czujnym, aby dostrzec wiek instruktora oraz związane z tym problemy, których doświadczał. Sosuke nie pozwolił sobie na ani jeden gest, ani jedno westchnięcie czy nawet jedno przydługie spojrzenie. W tym świecie przeżyć tyle lat było osiągnięciem samym w sobie, a do tego jeszcze przekazywać wiedzę następnym pokoleniom z takim zaangażowaniem. Ryknięcie zostało już przyjęte z lekkim zaskoczeniem, a następnie z miną wyrażającą akceptację. Tego należało się spodziewać po kimś kto musiał trzymać w ryzach całe stado nieokrzesanych dzieciaków, chcących jak najszybciej się wykazać. Gdy dwójka młodzików podbiegła do nich, Sentoki skinął im głową na powitanie, pozwalając sobie na dość szczegółowe przyjrzenie się im. W tym samym czasie wysłuchał opisu ich umiejętności oraz dokonań. Całkiem imponujące doświadczenia, jak na tak młode osoby.
Patrząc na nich zdał sobie sprawę jak szybko zleciało mu ostatnie kilka lat. Dopiero co sam był w tym wieku. Walki o Mur, Zniszczenie Kami no Hikage, cała seria wojen. Wszystko to było już przeszłością, świat poszedł do przodu, a tylko on został myślami w tamtych czasach. Sam miał się wtedy za dorosłego, chcącego robić wszystko po swojemu, zwojować świat i założyć rodzinę. Na samą myśl o tym jego twarz nieco się zmieniła. Smutek oraz grymas bólu zawitały tam na chwilę, aż musiał się odwrócić, niby patrząc w kierunku pozostałych ćwiczących.
-Skoro tak, no to jutro z samego rana wyruszamy. Widzimy się przy stajniach o świcie. Zabierzcie ze sobą co potrzebujecie, załatwcie potrzebne sprawy. Sytuacja na froncie jest dość napięta, każdy dzień zwłoki może kosztować kogoś życie. Nie będę długo czekał - Po chwili zastanowienia postanowił przystać na taką drużynę. Nie widział żadnych uchybień, nie widział żadnego wyraźnego sygnału, który mógłby zwiastować problemy z tą dwójką. Instruktor za nich ręczył, oni sami byli bardziej niż gotowi. Tyle wystarczyło, aby nieco starszy Uchiha zrezygnował z dalszych poszukiwań. Ukłonił się im na koniec i poprowadził wzrokiem ponownie w miejsce, z którego tutaj przyszli, dając im lekką wskazówkę, że mogą wracać do swoich poprzednich zajęć. Wszystko co chciał już powiedział, zbytnie spoufalanie się nie leżało teraz w kręgu jego zainteresowań. Chciał po prostu jak najszybciej wyruszyć, ale odrobinę ugiął się, aby dać tej dwójce nieco czasu na przygotowania.
-Serdecznie dziękuję za pomoc - Gdy już młodzież się oddaliła, Sosuke ukłonił się instruktorowi po czym odwrócił się na pięcie i ruszył dalej. Sam również musiał poczynić odpowiednie przygotowania. Na całe szczęście był w miarę przygotowany, skoro dopiero tutaj przybył. Pozostało mu tylko uzupełnić zapasy, jakoś spędzić resztę dnia, zapewne na cichych kontemplacjach na przypadkowo znalezionym dachu lub drzewie, przespać się w ciepłym łóżku i jeszcze przed świtem stawić się w umówionym miejscu.
Re: Dojo Sił Porządkowych
: 15 lip 2025, o 11:47
autor: Sugiyama Orochi
~15/... ~ ~ Sosuke~
~ Wyprawa rangi ~ B ~ (Zlecenie Specjalne )
~ Powroty ~
- Hai! - odpowiedzieli zgodnym chórem twoi nowi podwładni, patrząc na ciebie z... szacunkiem? Chyba tak, wyglądało na to, że jeśli nie wygląd, to przynajmniej pozycja oraz powaga misji - oraz rekomendacja ich nauczyciela - sprawiły, że po raz pierwszy chyba od dawna mogłeś wyczuć, że ktoś traktuje cię jak... lidera. Autorytet. Oczywiście teraz musiałeś jakoś sprostać tym oczekiwaniom, ale... ale start miałeś chyba niezły. Konkretne polecenie, odrobina czasu dla Akado i Hotaru na przygotowania, a i tak wszystko rozbije się o to, co stanie się w trakcie właściwej misji.
- No słyszeliście Sosuke-sama. Pamiętajcie o zapasach i czymś ciepłym na grzbiet, bo wiosna co prawda, ale noce zimne, a nie wiadomo, czy będzie bezpiecznie ogień rozpalić. Także ten. Powodzenia, obyście wrócili cali i zdrowi! A przede wszystkim - z sukcesem. - rzucił wam na odchodne instruktor. Hotaru coś szepnęła jeszcze do Akado, ale tego nie dosłyszałeś. Tamten skinął tylko głową, po czym rozeszliście się.
Po dniu odpoczynku obudziłeś się następnego dnia, zgodnie z planem - jeszcze przed świtem. Jeden z kuchcików ryokanu, w którym się zatrzymałeś obudził cię, kiedy sam zaczynał pracę i po chwili zebrałeś już rzeczy, po czym stawiłeś się przed stajniami. Co ciekawe, na miejscu była już Hotaru, z łukiem na plecach, rozmawiała ze stajennym, pokazując mu swoją odznakę, najwyraźniej już załatwiając dla was wierzchowce. Hotaru przybył parę minut po tobie, lekko zdyszany, ale nadal - gotowy do drogi.
- Sosuke-sama. Czy moglibyśmy poznać szczegóły misji? Instruktor wspomniał, że moja znajomość terenu się przyda, a chowałem się jeszcze w zachodnim Sogen... Czy planujemy odbić tamte tereny? - spytał Hotaru, kiedy wyjechaliście już za bramy miasta.
Uchiha Shinji
Sugiyama Orochi
Instruktor w Dojo
Sayame Hotaru
Uchiha Akado
Re: Dojo Sił Porządkowych
: 8 sie 2025, o 14:13
autor: Sosuke
Spotkanie z przyszłymi podwładnymi było bardzo interesujące. Nie było tutaj może dużo szaleństw, nie działo się nic spektakularnego, nie wyjawiano żadnej kilkunastoletniej tajemnicy rody, czy też nie pojawiły się jakieś niespodzianki. A jednak dla kogoś, kto nawet nie pamiętał jak wygląda normalne życie, było to coś co pozwoliło mu znów poczuć się jak shinobi. Ten sam shinobi, który niegdyś spędzał każdą swoją wolną chwilę. Pójść do urzędnika, dostać nowy przydział, czasem jakąś ekipę, pójść na miejsce, zająć się problemem, wrócić i tak w kółko. Teraz stawka była nieco wyższa. Na cały cywilizowany świat nadchodziła zaraza. Dzicy przedarli się przez Mur, wykorzystali słabość Uchiha i doszczętnie zrujnowali większość Sogen, które dla dodatkowego uprzykrzenia nazwali sobie "Atarashi". Sytuacja byłą niemalże dramatyczna. Sosuke w takim stanie nie mógł jednak zostać wysłany bezpośrednio na front, cały klan niemalże nie mógł sobie pozwolić na to, aby zmierzyć się z najeźdźcą w tym momencie. Najpierw trzeba zadbać o ludność, o zapasy i o potencjalnych ninja, którzy przydadzą się w przyszłości. Trzeba było ściągnąć kogo się da, nawet, gdy mowa tutaj o zapijaczonym, doszczętnie zdruzgotanym i ledwo łapiącym kontakt ze światem wdowcu, który stracił wszystko co miał, a któremu dzicy wymordowali rodzinę i całą osadę w której mieszkał.
-Dobrze, że jesteście. Tak, znajomość się przyda. Parę las spędziłem w tamtych rejonach, ale nie pracowałem w terenie. Miałem tam... Nieco inne obowiązki - Młodzież była bardzo zainteresowana tym co będzie ich czekać. Sosuke zdawał się jednak nie chcieć z początku odpowiedzieć na tą najważniejszą część pytania. Zachodnie Sogen to miejsce, które z pewnością będą przemierzać. To była bardzo piękna okolica. Na samo wspomnienie tamtych lat przez chwilę zrobiło się Sentokiemu nieco lepiej, ale gdy ponownie powiązał sobie tamte ziemie z atakiem dzikich, poczuł jakby go coś ścisnęło za gardło. Przekręcił się w siodle na chwilę, rzekomo sprawdzając część swoich juk zaczepionych na boku konia.
-Najpierw trzeba zająć się pomocą dla ludzi, którzy jeszcze tamtych terenów nie zdążyli opuścić. Musimy dotrzeć do nich pierwsi, zanim zrobią to barbarzyńcy zza Muru. Udamy się do Fudai i pomożemy w przerzucie uchodźców oraz zapewnimy im bezpieczeństwa. Ewakuacja tamtych rejonów jest w tym momencie priorytetem - Wziął głębszy wdech, po czym ponownie odwrócił się do dwójki młodszych ninja i jak gdyby nigdy nic, rozmawiał z nimi tak jak na początku. Nawet wydawał się jeszcze bardziej bez emocji, jakby go nie obchodził ani sam fakt ratowania tych ludzi, a już tym bardziej nie zwrócił uwagi na to, że przecież tamte tereny nie tylko trzeba było uratować, ale wręcz wypchnąć dzikich w miejsce, z którego wyleźli. To powinien być jedyny słuszny priorytet każdego Uchiha. Odbicie swoich ziem z rąk tych nieokiełznanych zwierząt z dzikich terenów. Rozglądał się wzrokiem po okolicy, ale nie dla wypatrywania zagrożenia, a bardziej podziwiania miejsca i porównywania go z obrazem, który miał w swoich wspomnieniach.
Re: Dojo Sił Porządkowych
: 30 gru 2025, o 20:54
autor: Uchiha Tsuyoshi
~16/17 ~ ~ Sosuke~
~ Wyprawa rangi ~ B ~ (Zlecenie Specjalne )
~ Powroty ~
Dwójka Twoich podopiecznych zbliżyła się nieco, gdy zacząłeś tłumaczyć Waszą misję. Jechaliście teraz niemal siodło w siodło, smagani silnymi porywami wiatru. Akado wpatrywał się w Ciebie, a Hotaru spoglądała tylko czasami, ale wiedziałeś, że oboje łapali każde Twoje słowo.
- Rozumiem. Szkoda - westchnęła tylko dziewczyna - w każdym razie, mam nadzieję, że będę mogła w tym pomóc w sprawnej ewakuacji. Przynajmniej tyle - dodała po chwili. W jej głosie dało się wyczuć pewien smutek, mimo prób maskowania go.
- Hotaru-san, nawet jeśli nie będziemy odbijać Zachodniego Sogen, to trzeba wierzyć, że będziemy mogli rozwalić trochę tych Dzikich - odezwał się zdecydowanie bardziej żywiołowo Akado. Hotaru nic nie odpowiedziała. Pokiwała tylko głową i znowu spojrzała daleko przed siebie.
- Sosuke-sama, a twoim zdaniem będziemy się bić z nimi? Słyszałem różne rzeczy o ich shinobich. Podobno potrafią kontrolować jakieś olbrzymy i atakować trującymi gazami. Walczyłeś już z najeźdźcami? - zapytał niezrażony Akado. Widać było po nim, że bardzo serio traktuje tę misję (być może była to jego pierwsza taka misja? sporo na to wskazywało), a myśl o starciu z Dzikimi napawa go ogromnym podekscytowaniem, podszytym jednak obawami (stąd zapewne to pytanie i próba weryfikacji plotek).
Tymczasem, spędzając czas na rozmowie, wyjeżdżając przez zachodnią bramę Sarufutsu, odbiliście na południe, by po pewnym czasie skręcić już prosto na zachód. Słońce świeciło wam w plecy, oświetlając doskonale trakt i wszystko to, co było przed Wami. Po południu sytuacja z pewnością zacznie się zmieniać, bo zachodzące słońce będzie świeciło wam prosto w oczy. Póki co jednak nie musieliście się tym martwić. Wiatr niósł drobny pył, który osiadał na ubraniach, wdzierając się pod kołnierze. Trakt był twardy, wyjeżdżony na skutek intensywnego ruchu wojsk i karawan, ale teraz wydawał się stosunkowo pusty. Po obu jego stronach rozciągały się płaskie pola, w oddali przechodzące w lasy, a nawet gdzieniegdzie w bagna. Po dwóch godzinach drogi, po prawej stronie traktu minęliście kamienny słup, na którym wskazana była odległość do granicy z Sakai. Cóż, wobec ostatnich wydarzeń granice, które miał wyznaczać, już dawno przestały mieć znaczenie.
Do Fudai zostało dobre trzy dni drogi przy sprzyjającej pogodzie, choć nie oszczędzając koni można było ten wynik zmniejszyć do dwóch i pół, docierając drugiego dnia podróży przed zmrokiem. Musiałeś pamiętać, że teraz to ty jesteś odpowiedzialny za wynik tej misji, to ty podejmujesz decyzje i od ciebie zależą losy przydzielonych ci akoraito.
Uchiha Shinji
Sugiyama Orochi
Instruktor w Dojo
Sayame Hotaru
Uchiha Akado