Takeru w ich rozmowie wzbudził największe zainteresowanie. Może nie wśród chłopaków, chociaż dostrzegła moment, w którym Tsuyoshi prawie udławił się na wiadomość o kotach. Nie sądziła, że było to aż tak niespotykane. Dziwne. Te koty zaczynały mieć dla niej całkiem inne znaczenie. Nim mogła jakkolwiek bardziej się nad tym zastanowić odezwała się Hiromi, cała w emocjach. Na jej pierwsze słowa otworzyła usta, po chwili je jednak zamknęła, wsłuchując się w to, co miała do powiedzenia. Czyli ten człowiek nie tylko jej zalazł za skórę. Współczuła jej, wobec niej nie zachował się aż tak okropnie. W tym momencie przestała darzyć go jakąkolwiek sympatią. Została tolerancja. Dobre określenie na kogoś z kim mogła się jeszcze spotkać. A może on nie lubił kobiet? To pytanie na chwilę przemknęło przez jej głowę, bo wydawało się, że chłopcy lubią Takeru.- Nie sądziłam, że może być dla kogoś jeszcze gorszy...-podsumowała jej wypowiedź. Nie wspomniała, że jej przykro z tego powodu. Jak Hiromi mogła później współpracować z kimś takim?
Męska część ich towarzystwa zareagowała z kolei dziwnie na koty. Jakby coś takiego w życiu się nie zdarzało- Przy kolejnym spotkaniu możesz się go o to zapytać, możesz też przekazać, że czarny kociak tęskni za jego mapą - powiedziała w stronę Tsuyoshiego z delikatnym uśmiechem. Czarny kot szalał jej w domu, tak jak w tamtym pomieszczeniu. Momentami żałowała, że nie podrzuciła go z powrotem, ale wtedy Takeru mógłby się zorientować w drodze powrotnej, że jednego zwierzaka brakuje.-Azuma, rozumiem jednego kota... ale dwa? Jakby miał ich więcej to kto wie, czy nie pozbyłby się wszystkich? - przekąsiła rybę, musiała zacząć więcej jeść niż rozmawiać inaczej te toasty szybko się dla niej skończą.
-Plusem tego wszystkiego jest, że kroczysz już swoją ścieżką, a wydaje mi się że jeszcze trochę i będziesz genialnym medykiem-powiedziała entuzjastycznie. Na wzmiankę o jej propozycji poczuła miłe ciepło na serduszku. Polubiła tą dziewczynę i miała nadzieję, że będzie im dane jeszcze niejednokrotnie się spotkać.-Dziękuję, na pewno skorzystam z Twojej propozycji, jednak wolałabym zobaczyć Cię w innych okolicznościach niż składanie moich kości- Yumiko czuła się coraz swobodniej podczas rozmowy, jadła, piła, a nawet cieszyła się tym towarzystwem.
W oczach czarnowłosej pojawiło się chwilowe wahanie. Zaczynały się pytania, na które nawet ona nie potrafiła odpowiedzieć. Zerknęła w stronę Azumy, po czym całą swoją uwagę skupiła na Tsu. - Przed upadkiem muru mieszkałam w Kōtei, jednak tam się nie urodziłam-zrobiła przerwę zastanawiając się nad dalszą częścią wypowiedzi. Mężczyzna przyglądał się jej tatuażom, co nieco ją skrępowało. Odetchnęła jednak, gdy odpuścił.-Właściwie to nie wiem skąd pochodzę, posiadam na ten temat szczątkowe informacje.
Wznieśmy toast za Azumę Uchihę, wybitnego seinina klanu Uchiha! Te słowa spowodowały, że Yumiko rozpromieniła się jeszcze bardziej. Przed chwilą był jeszcze Kogo. Teraz awansował.- Gratulacje!-powiedziała unosząc czarkę i wypijając alkohol. Nim mogła się zorientować Hiromi lała kolejną kolejkę. Jedna to za mało na takie wieści.- Kiedy to się stało? Opowiadaj...
Ryokan „Uścisk Czarnej Ziemi”
- Yumiko
- Posty: 97
- Rejestracja: 23 wrz 2025, o 21:32
- Wiek postaci: 17
- Ranga: Dōkō
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=12042
- Multikonta: Yukari
- Azuma
- Posty: 1307
- Rejestracja: 6 lis 2019, o 18:50
- Wiek postaci: 19
- Ranga: Seinin
- Krótki wygląd: - czarne włosy, ciemne oczy
- wyraźnie zarysowana szczęka, ostre rysy twarzy
- delikatne blizny na przedramionach i rękach
- przeciętny wzrost, docięta sylwetka - Widoczny ekwipunek: - ochraniacz na czoło z emblematem klanu
- skórzana kamizelka shinobi
- kabury na broń na lewym i prawym biodrze
- torba z ekwipunkiem na lewym pośladku - Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=7859#p128617
Re: Ryokan „Uścisk Czarnej Ziemi”
Uśmiechał się szeroko, gdy widział zawstydzenie Tsuyoshiego, na pochlebstwa kierowane pod jego adresem, jak i wtedy gdy Tsuyoshi odbił piłeczkę i równie mocno chwalił zdolności Hiromi. Bo prawda była właśnie taka, że oboje byli zdolni i intelektualnie nieprzeciętni. Gdyby było inaczej, pewnie by tu wspólnie nie siedzieli. Yumiko chyba uważała podobnie bo również życzyła wierzyła i życzyła dobrze Hiromi.
Potem jednak dynamika uległa zmianie. Temat zszedł na Takeru i wtedy w górę wzięła żywiołowość Hiromi, która zwykle była raczej oazą zrozumienia i miłości. Azuma już wcześniej wiedział o tym problemie, ale zakrztusił się słysząc o „geniuszu”, rzuconym w jego własnym kierunku. Z pełnymi ustami protest nie wyglądał jednak zbyt elegancko.
– Każdy z nas robi dobrą robotę. Każdy – powtórzył i spojrzał przydługo na Hiromi, a potem również na Yumiko, aby nie miały wątpliwości. Hiromi ocaliła już niejedno życie i nie można było odmówić jej umiejętności. Było to niezaprzeczalne. W przypadku Yumiko, sprawa wyglądała zupełnie inaczej. Dziewczyna dopiero poznawała swój potencjał. A mimo tego, rozprawiła się z przedstawicielem dzikiego klanu.
Po tym jednak zamilkł, wracając do momentu, gdy dowiedział się o niesnasce między tą dwójką. Pamiętał co Hiromi mu powiedziała o oczach Takeru. A także o tym w jaki sposób pozbył sie ptaków Gazo. Od tamtego momentu, do niczego niepokojącego nie doszło pomiędzy nimi, ale wątpliwości, które wyrażała teraz równiez Yumiko, potwierdzały to jakim niestabilnym emocjonalnie człowiekiem był Uchiha Takeru. Wzbudzał strach u niższych szczeblem ninja i niesmak u tych starszych. Podskórnie Seinin poczuł, że ten problem sam nie zniknie.
– Własnie Hiromi-chan. Kojarzysz może piekarnię prowadzoną przez rodzinę Date? To dość ładny budynek, rzuca się na tle innych, bo drewno i kamień wyglądają na dość świeże. W każdym razie, właściciele mają syna o imieniu Nao. Kilka tygodni temu ucierpiał w niefortunnym wypadku. Od tamtego czasu cierpi na nawracajace bóle głowy. Uniemożliwiają mu na powrót do pracy w terenie, a jest shinobim. Podobno medycy z naszego szpitala nie sa w stanie tu juz pomóc i potrzeba kogoś aż z Ryuzaku no Taki, ale pomyślałem… Może mogłabyś jeszcze Ty na to spojrzeć? Jesteś medykiem i Ci w zupełności ufam. Jeżeli okaże się, że potrzebna jest pomoc Ryuzaku no Taki, to do cholery… Zapłacę za nią, ale postawię go na nogi. To sensor i bardzo przydałby się na froncie.
Te słowa, były kolejnym potwierdzeniem na to, że Hiromi mogła się czuć wyjątkowo. Została doceniona przez całą trójkę obecnych tu ninja. Co więcej, właśnie teraz poproszono o jej pomoc, odwołując sie do tego co tak trudno było jej przyjąć do wiadomości. Yumiko z kolei wykorzystując chilę, podzieliła się częścią informacji o sobie. Powiedziała to, o czym Azuma już wiedział ale Tsuyoshi i Hiromi jeszcze nie.
Yumiko nie wiedziała skąd dokładnie pochodzi. Nie wiedziała tak na prawde bardzo wielu rzeczy o sobie ze swojej przeszłości. Była niemal jak czysta kartka, którą dopiero teraz mozna było napełnić trescią. Pamięć o tym była właśnie jedną z przyczyn dla których tutaj się znalazła. Azuma nie chciał jej pozostawić samej sobie. Chciał jej ułatwić znalezienie wartościowych ludzi w swoim życiu. To spotkanie zaaranżowane przez Seinina, było pierwszym krokiem do tego.
– Dlatego ciesze się, że zgodziłaś się tu zjawić. Już nie będziesz sama – powiedział to łagodnie i życzliwie, akurat na chwilę przed tym jak Tsuyoshi postanowił wznieść kolejny toast. Usłuchawszy jego kolejnych słów, Azuma odruchowo spuścił spojrzenie, czując coś na kształt lekkiego wstydu, że tak to utrzymał w sekrecie. Spodziewał się jednak tego, że przeciez w trakcie takiego wieczoru, informacja o tym wypłynie na wierzch. Spojrzał na Hiromi, która wydawała się także w szoku. Czy była zawiedziona?
Gdy się roześmiała, znaczny ciężar spadł mu z serca.
Azuma uniósł w ślad za pozostałymi czarke do góry, a potem wypił zawartość. Na prośbę Yumiko, by o tym opowiedział, przytaknął, nie zamierzając kryć się z tymi informacjami. Nie taki był przeciez jego zamiar tego wieczoru.
– Dopiero wczoraj wróciłem z terenu. I właśnie wtedy Masahiro-dono powiadomił mnie o tej nominacji. Oczywiście z szacunku do tytułu i zwierzchnika przyjąłem decyzję, choć nie ukrywam miałem i nadal mam watpliwosci. Nie mam nawet dwudziestu lat – spostrzegł, wolno obracając w dłoni opróżnione naczynko. Przyglądał mu się wiązać każde słowo. – Wróciłem do siebie, aby się odświeżyć i przywitać z rodzicami i Asumi. Oczywiście im też przekazałem Nowiny. Ojciec z matką są dumni, to był uroczy wieczór. Wieczorem chciałem do Ciebie Hiromi przyjść, powiedzieć o wszystkim, ale mama wspomniała o liście. Okazało się, że nadawcą był stary przyjaciel… Podjął decyzję, która raczej przekreśla naszą dalszą przyjaźń. No i cóż…
Podniósł wzrok i uśmiechnął się, choć nie widać w nim było tak naprawdę entuzjazmu.
– Nie chciałem zadręczać się tym, tylko uczcić to tak jak należy w gronie przyjaciół. Więc… Dziękuję raz jeszcze za to że przybyliście i za Wasze zdrowie. Za prawdziwych przyjaciół – dodał, a potem napełnił jeszcze raz naczynka i wzniósł toast. Po raz trzeci. W tak krótkim czasie. Aż poczuł jak mu się robi gorąco – nie tylko od pocałunku. Dopiero po tym, odebrał gratulacje i prezent. Była to książka, ale nie byle jaka. Bo to był podręcznik sztuki wojny. Azuma nie był pewny czy kiedykolwiek słyszał o tym człowieku, żył przeszło sto osiemdziesiąt lat wcześniej, ale po tym krótkim wprowadzeniu przez Tsuyoshiego, otworzył książkę.
W oczy niemal od razu rzuciła mu się dedykacją, własnoręcznie wypisana przez przyjaciela. Azuma uśmiechnął się, a potem przerzucił kolejną kartkę i przeczytał na głos sentencje, prawdopodobnie samego Akimichiego Chōryū – „Armia, która nie zaznała sytości, nie jest w stanie unieść ciężaru zwycięstwa; prawdziwy dowódca karmi ducha swoich ludzi tak samo, jak karmi ich ciała przed bitwą”. Azuma uśmiechnął się i przekartkował gdzieś do połowy. Nie czytał tego już na głos, ale był tam fragment historii, czy może lepszym określeniem okazałaby się anegdotka, stanowiąc wstęp do rozdziału.
"W roku 178, podczas kampanii na pograniczu, mój oddział został odcięty w wąwozie przez przeważające siły wroga. Przeciwnik wiedział, że Akimichi walczą najlepiej, gdy są syci, więc postanowili nas po prostu zagłodzić. Siedzieliśmy tam trzy dni. Czwartego dnia kazałem moim ludziom rozpalić wielkie ogniska i smażyć na nich... stare, skórzane sandały, obficie posypane najostrzejszymi przyprawami, jakie mieliśmy w jukach.
Zapach był tak intensywny i nęcący, że wrogie patrole, przekonane, że jakimś cudem otrzymaliśmy dostawy świeżego mięsa, wpadły w taką konfuzję i głód, iż połowa ich oddziału zdezerterowała tej nocy, by szukać naszej rzekomej spiżarni. Wykorzystaliśmy ich ślinotok, by uderzyć pod osłoną nocy.
Morał: Jeśli nie możesz nakarmić swoich ludzi, nakarm chociaż wyobraźnię wroga. Ale pamiętaj – sandały smakują znacznie lepiej, gdy po zwycięstwie zastąpisz je prawdziwą pieczenią".
Uśmiech nie zszedł z twarzy Seinina gdy odłożył książkę na bok. Tak, takie słowa, wspomnienia mogły wypłynąć z ust przedstawiciela takiego klanu. Azuma lekko skłonił głową, doceniając pomysł na prezent. Jeśli znajdzie tam choć jeden pomysł który pozwoli mu wyciągnąć ludzi z opresji… – Dziękuję Tsuyoshi-kun, na pewno zapoznam się bliżej z tym dziełem.
Właśnie wtedy, gdy już każdy zdążył nieco już zasięgnąć z półmisków pełnych jedzenia i nasycić większy głód, podeszła Miruki, lekko się kłaniając.
– Mam nadzieję, że Państwu wszystko smakuje, a muzyka dopisuje – zaczęła Miruki, splatając dłonie przed sobą w uprzejmym geście. Jako że „Uścisk Czarnej Ziemi” słynął z dbałości o detale, kobieta bacznie obserwowała reakcje gości, zwłaszcza nowego Seinina. – Czy po zaspokojeniu pierwszego apetytu życzą sobie Państwo udać się do naszych źródeł? Nasze doroyu jest dzisiaj wyjątkowo gęste i gorące, idealne by ukoić ciało po trudach podróży.
Azuma pytającym gestem przeniósł wzrok na swoich towarzyszy. On tak jak zauważyła Miruki, zaspokoił głód i był gotowy na następne atrakcje. Z doroyu jeszcze nie korzystał, zatem była to dla niego naprawdę nowość. Miruki, widząc potakujące skinienia głowy obecnych gości, wskazała dłonią w stronę przesuwnych paneli.
– Proszę za mną. Zaprowadzę Państwa do ogrodu – mówiła cicho, prowadząc ich przez korytarz wyłożony pachnącymi matami tatami. – Przygotowaliśmy tam miejsce do obmycia ciała. Po oczyszczeniu, mogą Państwo wejść do basenu, albo przywdziać przygotowane yukaty, by w spokoju kontynuować rozmowę przy brzegu. Nasze doroyu słynie z tego, że potrafi głęboko odżywić skórę i zregenerować siły.
Gdy wyszli na zewnątrz, uderzyło ich rześkie, wieczorne powietrze, zmieszane z ciężkim, mineralnym zapachem parującej borowiny. Ogród był oświetlony jedynie dyskretnymi lampami olejnymi i kagankami, co tworzyło intymną i kojącą atmosferę. Wtedy właśnie Azuma pomyślał, że Chōryū miał rację – właściwe karmienie ducha to nie tylko jedzenie, ale i chwila takiego wytchnienia, zanim świat znów się o nich upomni.
Potem jednak dynamika uległa zmianie. Temat zszedł na Takeru i wtedy w górę wzięła żywiołowość Hiromi, która zwykle była raczej oazą zrozumienia i miłości. Azuma już wcześniej wiedział o tym problemie, ale zakrztusił się słysząc o „geniuszu”, rzuconym w jego własnym kierunku. Z pełnymi ustami protest nie wyglądał jednak zbyt elegancko.
– Każdy z nas robi dobrą robotę. Każdy – powtórzył i spojrzał przydługo na Hiromi, a potem również na Yumiko, aby nie miały wątpliwości. Hiromi ocaliła już niejedno życie i nie można było odmówić jej umiejętności. Było to niezaprzeczalne. W przypadku Yumiko, sprawa wyglądała zupełnie inaczej. Dziewczyna dopiero poznawała swój potencjał. A mimo tego, rozprawiła się z przedstawicielem dzikiego klanu.
Po tym jednak zamilkł, wracając do momentu, gdy dowiedział się o niesnasce między tą dwójką. Pamiętał co Hiromi mu powiedziała o oczach Takeru. A także o tym w jaki sposób pozbył sie ptaków Gazo. Od tamtego momentu, do niczego niepokojącego nie doszło pomiędzy nimi, ale wątpliwości, które wyrażała teraz równiez Yumiko, potwierdzały to jakim niestabilnym emocjonalnie człowiekiem był Uchiha Takeru. Wzbudzał strach u niższych szczeblem ninja i niesmak u tych starszych. Podskórnie Seinin poczuł, że ten problem sam nie zniknie.
– Własnie Hiromi-chan. Kojarzysz może piekarnię prowadzoną przez rodzinę Date? To dość ładny budynek, rzuca się na tle innych, bo drewno i kamień wyglądają na dość świeże. W każdym razie, właściciele mają syna o imieniu Nao. Kilka tygodni temu ucierpiał w niefortunnym wypadku. Od tamtego czasu cierpi na nawracajace bóle głowy. Uniemożliwiają mu na powrót do pracy w terenie, a jest shinobim. Podobno medycy z naszego szpitala nie sa w stanie tu juz pomóc i potrzeba kogoś aż z Ryuzaku no Taki, ale pomyślałem… Może mogłabyś jeszcze Ty na to spojrzeć? Jesteś medykiem i Ci w zupełności ufam. Jeżeli okaże się, że potrzebna jest pomoc Ryuzaku no Taki, to do cholery… Zapłacę za nią, ale postawię go na nogi. To sensor i bardzo przydałby się na froncie.
Te słowa, były kolejnym potwierdzeniem na to, że Hiromi mogła się czuć wyjątkowo. Została doceniona przez całą trójkę obecnych tu ninja. Co więcej, właśnie teraz poproszono o jej pomoc, odwołując sie do tego co tak trudno było jej przyjąć do wiadomości. Yumiko z kolei wykorzystując chilę, podzieliła się częścią informacji o sobie. Powiedziała to, o czym Azuma już wiedział ale Tsuyoshi i Hiromi jeszcze nie.
Yumiko nie wiedziała skąd dokładnie pochodzi. Nie wiedziała tak na prawde bardzo wielu rzeczy o sobie ze swojej przeszłości. Była niemal jak czysta kartka, którą dopiero teraz mozna było napełnić trescią. Pamięć o tym była właśnie jedną z przyczyn dla których tutaj się znalazła. Azuma nie chciał jej pozostawić samej sobie. Chciał jej ułatwić znalezienie wartościowych ludzi w swoim życiu. To spotkanie zaaranżowane przez Seinina, było pierwszym krokiem do tego.
– Dlatego ciesze się, że zgodziłaś się tu zjawić. Już nie będziesz sama – powiedział to łagodnie i życzliwie, akurat na chwilę przed tym jak Tsuyoshi postanowił wznieść kolejny toast. Usłuchawszy jego kolejnych słów, Azuma odruchowo spuścił spojrzenie, czując coś na kształt lekkiego wstydu, że tak to utrzymał w sekrecie. Spodziewał się jednak tego, że przeciez w trakcie takiego wieczoru, informacja o tym wypłynie na wierzch. Spojrzał na Hiromi, która wydawała się także w szoku. Czy była zawiedziona?
Gdy się roześmiała, znaczny ciężar spadł mu z serca.
Azuma uniósł w ślad za pozostałymi czarke do góry, a potem wypił zawartość. Na prośbę Yumiko, by o tym opowiedział, przytaknął, nie zamierzając kryć się z tymi informacjami. Nie taki był przeciez jego zamiar tego wieczoru.
– Dopiero wczoraj wróciłem z terenu. I właśnie wtedy Masahiro-dono powiadomił mnie o tej nominacji. Oczywiście z szacunku do tytułu i zwierzchnika przyjąłem decyzję, choć nie ukrywam miałem i nadal mam watpliwosci. Nie mam nawet dwudziestu lat – spostrzegł, wolno obracając w dłoni opróżnione naczynko. Przyglądał mu się wiązać każde słowo. – Wróciłem do siebie, aby się odświeżyć i przywitać z rodzicami i Asumi. Oczywiście im też przekazałem Nowiny. Ojciec z matką są dumni, to był uroczy wieczór. Wieczorem chciałem do Ciebie Hiromi przyjść, powiedzieć o wszystkim, ale mama wspomniała o liście. Okazało się, że nadawcą był stary przyjaciel… Podjął decyzję, która raczej przekreśla naszą dalszą przyjaźń. No i cóż…
Podniósł wzrok i uśmiechnął się, choć nie widać w nim było tak naprawdę entuzjazmu.
– Nie chciałem zadręczać się tym, tylko uczcić to tak jak należy w gronie przyjaciół. Więc… Dziękuję raz jeszcze za to że przybyliście i za Wasze zdrowie. Za prawdziwych przyjaciół – dodał, a potem napełnił jeszcze raz naczynka i wzniósł toast. Po raz trzeci. W tak krótkim czasie. Aż poczuł jak mu się robi gorąco – nie tylko od pocałunku. Dopiero po tym, odebrał gratulacje i prezent. Była to książka, ale nie byle jaka. Bo to był podręcznik sztuki wojny. Azuma nie był pewny czy kiedykolwiek słyszał o tym człowieku, żył przeszło sto osiemdziesiąt lat wcześniej, ale po tym krótkim wprowadzeniu przez Tsuyoshiego, otworzył książkę.
W oczy niemal od razu rzuciła mu się dedykacją, własnoręcznie wypisana przez przyjaciela. Azuma uśmiechnął się, a potem przerzucił kolejną kartkę i przeczytał na głos sentencje, prawdopodobnie samego Akimichiego Chōryū – „Armia, która nie zaznała sytości, nie jest w stanie unieść ciężaru zwycięstwa; prawdziwy dowódca karmi ducha swoich ludzi tak samo, jak karmi ich ciała przed bitwą”. Azuma uśmiechnął się i przekartkował gdzieś do połowy. Nie czytał tego już na głos, ale był tam fragment historii, czy może lepszym określeniem okazałaby się anegdotka, stanowiąc wstęp do rozdziału.
"W roku 178, podczas kampanii na pograniczu, mój oddział został odcięty w wąwozie przez przeważające siły wroga. Przeciwnik wiedział, że Akimichi walczą najlepiej, gdy są syci, więc postanowili nas po prostu zagłodzić. Siedzieliśmy tam trzy dni. Czwartego dnia kazałem moim ludziom rozpalić wielkie ogniska i smażyć na nich... stare, skórzane sandały, obficie posypane najostrzejszymi przyprawami, jakie mieliśmy w jukach.
Zapach był tak intensywny i nęcący, że wrogie patrole, przekonane, że jakimś cudem otrzymaliśmy dostawy świeżego mięsa, wpadły w taką konfuzję i głód, iż połowa ich oddziału zdezerterowała tej nocy, by szukać naszej rzekomej spiżarni. Wykorzystaliśmy ich ślinotok, by uderzyć pod osłoną nocy.
Morał: Jeśli nie możesz nakarmić swoich ludzi, nakarm chociaż wyobraźnię wroga. Ale pamiętaj – sandały smakują znacznie lepiej, gdy po zwycięstwie zastąpisz je prawdziwą pieczenią".
Uśmiech nie zszedł z twarzy Seinina gdy odłożył książkę na bok. Tak, takie słowa, wspomnienia mogły wypłynąć z ust przedstawiciela takiego klanu. Azuma lekko skłonił głową, doceniając pomysł na prezent. Jeśli znajdzie tam choć jeden pomysł który pozwoli mu wyciągnąć ludzi z opresji… – Dziękuję Tsuyoshi-kun, na pewno zapoznam się bliżej z tym dziełem.
Właśnie wtedy, gdy już każdy zdążył nieco już zasięgnąć z półmisków pełnych jedzenia i nasycić większy głód, podeszła Miruki, lekko się kłaniając.
– Mam nadzieję, że Państwu wszystko smakuje, a muzyka dopisuje – zaczęła Miruki, splatając dłonie przed sobą w uprzejmym geście. Jako że „Uścisk Czarnej Ziemi” słynął z dbałości o detale, kobieta bacznie obserwowała reakcje gości, zwłaszcza nowego Seinina. – Czy po zaspokojeniu pierwszego apetytu życzą sobie Państwo udać się do naszych źródeł? Nasze doroyu jest dzisiaj wyjątkowo gęste i gorące, idealne by ukoić ciało po trudach podróży.
Azuma pytającym gestem przeniósł wzrok na swoich towarzyszy. On tak jak zauważyła Miruki, zaspokoił głód i był gotowy na następne atrakcje. Z doroyu jeszcze nie korzystał, zatem była to dla niego naprawdę nowość. Miruki, widząc potakujące skinienia głowy obecnych gości, wskazała dłonią w stronę przesuwnych paneli.
– Proszę za mną. Zaprowadzę Państwa do ogrodu – mówiła cicho, prowadząc ich przez korytarz wyłożony pachnącymi matami tatami. – Przygotowaliśmy tam miejsce do obmycia ciała. Po oczyszczeniu, mogą Państwo wejść do basenu, albo przywdziać przygotowane yukaty, by w spokoju kontynuować rozmowę przy brzegu. Nasze doroyu słynie z tego, że potrafi głęboko odżywić skórę i zregenerować siły.
Gdy wyszli na zewnątrz, uderzyło ich rześkie, wieczorne powietrze, zmieszane z ciężkim, mineralnym zapachem parującej borowiny. Ogród był oświetlony jedynie dyskretnymi lampami olejnymi i kagankami, co tworzyło intymną i kojącą atmosferę. Wtedy właśnie Azuma pomyślał, że Chōryū miał rację – właściwe karmienie ducha to nie tylko jedzenie, ale i chwila takiego wytchnienia, zanim świat znów się o nich upomni.
0 x
- Uchiha Tsuyoshi
- Posty: 818
- Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
- Wiek postaci: 20
- Ranga: Sentoki
- Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
- Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
- Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=202214#p202214
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
