Lub "Południowe Sogen" jak uparcie nazywają je członkowie Uchiha i Gazo, którzy tutaj mieszkają. Niepodbita część Sogen, która została wcielona do Ryuzaku no Taki i jest obecnie siedzibą szczepów Uchiha, Gazo oraz Wyrzutków Cesarskich - przede wszystkim Yukich, którzy uciekli z Cesarstwa. Zarządzana przez pana feudalnego - Takeda Masatoshiego i jego klan.
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 843 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 23 lut 2026, o 21:17
Jezioro Shikotsu położone jest głęboko w Lesie na południe od Sarufutsu . Jest to średniej wielkości zbiornik wodny (przepłynięcie go wpław wiąże się z bardzo dużym wysiłkiem i nie jest możliwe dla każdego). Głębokość wody jest zróżnicowana - najbardziej płytko jest od zachodu, a najgłębiej po wschodniej stronie jeziora. Jego tafla potrafi być dość kapryśna. Czasami jest bardzo spokojna, ale częste sogeńskie wiatry potrafią ją wzburzyć. Woda jest jednak czysta, o delikatnym, zielonkawo-błękitnym odcieniu, odbijającym korony drzew rosnących nad brzegiem.
Otoczenie jeziora jest zróżnicowane. Od wschodu z jego brzegów wyrastają wzgórza, które ciągną się aż do Hachimantai. Z kolei zachód, północ i południe to miejsca, w których las z wolna przechodzi w wodę. Miejscami dominują tutaj trzciny zarastające wejście do wody, ale można też natrafić na kamienistą "plażę". Linia brzegowa potrafi zaskakiwać, czasem można trafić na urokliwe zakątki, doskonale nadające się na samotne medytacje. Od północy, czyli od strony Sarufutsu, prowadzi do jeziora kilka niezbyt szerokich ścieżek wydeptanych przez wędkarzy oraz osoby, które pragną zaznać spokoju od trudności codziennego życia.
Miejsce to odwiedzane jest przez spragnione zwierzęta, a wszelkie ptactwo głośno zaznacza swoją obecność na drzewach rosnących na brzegu. Powietrze ze względu na obecność dużego zbiornika wodnego jest tu chłodniejsze w lecie, co zapewnia wytchnienie w upale, oraz cieplejsze w zimie. Przychodząc tu zimnego poranka można natknąć się na mgłę, która rozlewa się wgłąb lasu.
Jezioro Shikotsu nocą:
Jezioro Shikotsu zimą:
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 843 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 23 lut 2026, o 22:10
Lato 396 roku
Tego właśnie chciał uniknąć. Wrażenia, że wczorajszy miły wieczór był miły ze względu na alkohol i Susanoo wie jeszcze jakie tam substancje. A jednak! Postąpił nie do końca tak, jak chciał i chyba wzbudził w dziewczynie wątpliwości co do szczerości swoich wczorajszych intencji. Musiał szybko działać, żeby takie wrażenie nie zostało z nią na dłużej.
- Przepraszam, przepraszam... Yumiko. Tak to już ze mną jest. Czasem różne rzeczy dochodzą do mnie z opóźnieniem - zaśmiał się nerwowo. Kiedy usłyszał zdrobnienie swojego imienia, jakiego użyła, poczuł jak gdyby ktoś przyłożył mu do klatki piersiowej coś przyjemnie gorącego. Nikt nigdy (przed wczorajszym wieczorem) tak do niego nie mówił i brzmiało to jednocześnie ciepło, ujmująco i może nawet... uroczo? Cóż, Tsuyoshi nie miał doświadczenia w byciu traktowanym w ten sposób i trudno było mu nazwać to, co właśnie się w nim działo. Działo się to jednak po raz pierwszy - Dziękuję, w sumie to ja też spałem jak suseł - odrzekł w końcu, wyraźnie pogodniejszy. Kolejne pytanie było jednak trudniejsze.
- Yyy... no mieliśmy... mieliśmy wyjść razem z ryokanu, o ile dobrze pamiętam. Ale nie wiedziałem, że już miałem zaklepany u Ciebie wspólny spacer i trening. Widać wczorajszy Tsuyoshi spisał się na medal! Dzięki, wczorajszy Tsuyoshi! - powiedział i zaśmiał się, lecz od razu dodał - Oczywiście, chodźmy, bo jeszcze się rozmyślisz od mojego głupiego gadania. Będzie mi bardzo miło - trzeba było od razu wyjaśnić, że żarty żartami, ale on naprawdę chętnie spędzi z nią trochę czasu. Chwilę później zażartował jednak znowu:
- Nie wiem czy pamiętam wszystko. Jeśli bym nie pamiętał, to chyba nie miałbym jak Ci o tym powiedzieć, co? - zaśmiał się ponownie - Ale dobra, bo zaraz zaczniesz mnie wkręcać i powiesz, że robiłem jakieś dziwne rzeczy, których naprawdę nie pamiętam, typu tańczenie na stole, albo coś. Graliśmy tylko w pytania, bez wyzwań, prawda? Nie zrobiłem nic głupiego? - zapytał. Był pewien, że tak właśnie było, ale przecież nie zaszkodzi się trochę poprzekomarzać.
W końcu jednak opuścili ryokan, który z pewnością będzie się Tsuyoshiemu bardzo dobrze kojarzył. Całe spotkanie wypadło nawet lepiej, niż mógł się spodziewać (bo że wypadnie dobrze to było oczywiste). Jego prezent dla Azumy chyba mu się spodobał. Porozmawiali, odprężyli się no i...
Zerknął ukradkiem na Yumiko.
- To co? Chyba najlepiej będzie się przejść w przeciwnym kierunku, niż centrum Sarufutsu? Las wydaje się być dobrym pomysłem na trening. A właściwie to jezioro, jest tam więcej miejsca na tego typu rzeczy. Nigdy tam nie byłem, ale kiedyś widziałem je ze wzgórz nieopodal - zaproponował. Katony latające różne strony między drzewami może i brzmiały zabawnie, ale mogły być źródłem poważnego pożaru.
Szli, rozmawiając sobie swobodnie. Tsuyoshi dość szybko opróżnił zawartość swojej menażki, ale nie skarżył się na to. Z rzadka mijali tylko ludzi wyruszających z Sarufutsu na południe, w kierunku Ryuzaku no Taki. Droga była jednak spokojna, a kiedy weszli wgłąb lasu, stała się niemal całkiem pusta. W pewnym momencie skręcili w bok, z głównego traktu handlowego, w kierunku, w którym powinno się znajdować jeziorko. Po kolejnym kwadransie drogi, między drzewami zaczęła majaczyć jasnoniebieska tafla jeziora. Po chwili minęli ostatnie drzewa i zarośla, a ich oczom ukazała się piękna woda oświetlana przez poranne słońce. Od wody dzieliła ich kamienista plaża, nad którą wznosiły się wszelkiego rodzaju drzewa, w szczególności sosny.
- Całkiem ładnie, prawda? - zapytał, spoglądając prosto w toń. Nie było tu może aż tak magicznie, jak nad "jego" wodospadem w lesie przy Hachimantai, ale jak na taką bliskość do Sarufutsu to niczego temu miejscu nie brakowało. Wręcz przeciwnie - doskonale nadawało się i do treningu i do wypoczynku.
0 x
Yumiko
Posty: 116 Rejestracja: 23 wrz 2025, o 21:32
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=12042
Multikonta: Yukari
Post
autor: Yumiko » 24 lut 2026, o 11:41
Yumiko już myślała, że zaczyna wariować, gdy Tsuyoshi zreflektował się i przeprosił. Poczucie ulgi zaczęło malować się na jej twarzy. Nie chciała uchodzić za wariatkę, a przez chwilę właśnie tak o sobie myślała. Bardzo szybko jednak wrócili z rozmową na dobre tory. Czarnowłosa już nieco bardziej rozluźniona słuchała tego, co miał do powiedzenia jej towarzysz. Na fakt, że zaplanowała już wszystko uśmiechnęła się-Jeżeli masz inne propozycje to możemy zmienić plany, bo w sumie nie ustalaliśmy tego razem -powiedziała patrząc na niego. Oczywiście wizja spaceru i rozmowy była kusząca, ale jak mężczyzna wpadłby na coś innego, to nie miałaby nic przeciwko.
Gdy Tsu zaczął mówić o tańcach wytrzeszczyła oczy rozchylając nieco usta. Wyglądała jak ktoś, kto zobaczył ducha. Mimowolnie złapała go za przedramię i przysunęła się- Ty naprawdę nie pamiętasz... -szepnęła cicho wpatrując się w niego.-Były wyzwania. Hiromi... ona kazała wam biegać wokół źródeł... -przez chwilę udało jej się być poważną. Starała się, by uwierzył w te słowa, po chwili jednak nie wytrzymała. Puściła go i wybuchła śmiechem patrząc na jego reakcję.-Przepraszam! -była okropna, ale musiała się odwdzięczyć i rozluźnić nieco bardziej atmosferę między nimi.
-Jezioro? -zapytała gdy byli już na zewnątrz.-Prowadź. Zdaje się na Ciebie. - choć słońce nieco jej przeszkadzało, to cieszyła się na wspólny poranek, a może nawet popołudnie. Kto wie ile czasu razem spędzą.
Droga była spokojna, gdzie nigdzie widać było ludzi pogrążonych w swoich obowiązkach. Yumiko uśmiechała się niemalże do każdego. Miała dobry humor i chciała się nim podzielić z każdą napotkaną osobą. Sytuacja wyglądała zgoła inaczej, czy skręcili z głównej drogi i zaczęli przemieszczać się w stronę jeziora. Czarnowłosa bardzo skupiła się na tym by zapamiętać tą drogę. Zapewne tutaj wróci, jeżeli miejsce jej się spodoba... I tak właśnie było. Plaża, choć kamienista miała swój urok, a drzewa wokoło zapewniały nieco więcej prywatności. Przez chwilę stała w bezruchu przyglądając się temu widokowi. Wyglądało to tak, jakby Yumiko swoim umysłem robiła zdjęcia chcąc zapamiętać każdy szczegół.
Dopiero po chwili odwróciła się w stronę chłopaka.-Całkiem ładnie? Tutaj jest przepięknie! - w jej głosie można było słyszeć ekscytację jak u małego dziecka, ale cóż, właśnie taka była. Cieszyły ją nawet najdrobniejsze rzeczy.- Myślisz, że nikt tutaj nie przyjdzie? - nie chciała by ktoś pojawił się tutaj i zakłócił ten spokój. Nawet teraz nie wyobrażała sobie ćwiczyć w tym miejscu, czy nawet zniszczyć czegokolwiek próbując się nauczyć tego, co sprawiało jej nieco trudności.
-A właśnie... Bo ja chciałam pomocy przy technice i założyłam, że wszyscy z rodu Uchiha władają katonem, a w sumie mogą zdarzać się wyjątki, prawda? -pomyślała o Shizakim, który nie rozwinął swych oczu. Za to miał równie ciekawą broń, a mianowicie jego malownicze twory. Może to samo tyczyło się też żywiołów?
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 843 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 24 lut 2026, o 14:01
Lato 396 roku
Tsuyoshi na moment popatrzył na Yumiko spojrzeniem, od którego biła obawa, a może nawet strach. Przez chwilę naprawdę przyszło mu do głowy, że którejś części wieczoru nie pamięta i robił wtedy jakieś strasznie głupie rzeczy. Na szczęście szybko mógł odetchnąć z ulgą, bo dziewczyna po prostu się z nim droczyła. Wypuścił powietrze z płuc z ogromną ulgą i sam się zaśmiał.
W trakcie drogi nad jezioro zaobserwował, że jego towarzyszka jest bardzo pozytywnie nastawiona do świata i miała chyba bardzo dobry humor. Cieszyło go to, bo to dobrze mieć u boku pogodną osobę, ale dla niego była to sytuacja niecodzienna biorąc pod uwagę jej historię i utratę pamięci. Czy wcześniej też była taka pogodna? A może jest taka właśnie dlatego, że nie pamięta przeszłości? A może zwyczajnie lepiej radzi sobie z traumami, niż przeciętny przedstawiciel Uchiha? W końcu ich klan słynął z emocjonalności i uczuciowości, czasem może nawet przesadnej. Cóż, nie był to dobry moment, żeby o to wypytywać, ale Tsuyoshi z pewnością będzie chciał się dowiedzieć w przyszłości, jak to jest.
- Cieszę się - odpowiedział, gdy Yumiko przyznała, że podoba jej się nad jeziorem. Sogen skrywało z pewnością znacznie więcej takich urokliwych miejsc, ale niestety wiele z nich zostało zagarniętych przez siły wroga. Nie była to jednak pora, żeby się tym przejmować. Z pewnością przyjdzie jeszcze czas, gdy i reszta ich ziem stanie przed nimi otworem.
Kolejne pytanie, jakie zadała Yumiko trochę wzięło Tsuyoshiego z zaskoczenia. Można było pomyśleć, że wynika jedynie z chęci odbycia spokojnego treningu, bez narażania się na spojrzenia innych ludzi. Z drugiej jednak strony, mogło się kryć za tym coś więcej.
- Nie mogę dać takiej gwarancji. To miejsce jest raczej dzikie, więc nikt tu nie przyjdzie. Ale dalej, po drugiej stronie jeziora mogą pojawić się jacyś rybacy czy wędkarze - odparł, uważnie się jej przyglądając, jakby chciał wyczytać intencje stojące za tym pytaniem - ale jeśli będzie potrzeba, to na pewno znajdzie się jakiś całkiem odludny zakątek - uśmiechnął się i dodał - Na razie jednak jesteśmy sami.
Uchiha podszedł po kamieniach do miejsca, gdzie zaczynała się woda i kucnął. Nabrał trochę wody do ręki i napił się, po czym uzupełnił swoją manierkę. Woda była chłodna, a przez to orzeźwiająca. I naprawdę czysta.
- Tak, z tego co mi się wydaje, to mogą zdarzać się wyjątki - odpowiedział i odwrócił się się plecami do dziewczyny, a twarzą ku wodzie. Chwilę później złożył serię pieczęci: węża, barana, małpę, świnię, konia i tygrysa. W następnej sekundzie z jego ust wystrzeliła sporych rozmiarów kula ognia, która pomknęła nad niebieską tonią. Lecąc tuż nad powierzchnią, rozpychała wodę na boki, jakby rozcinała ją niewidzialnym ostrzem. Po kilkudziesięciu metrach kula zwolniła nieco i wytraciła energię, rozpływając się w powietrzu.
- Ale ja do nich nie należę - odwrócił się z powrotem do Yumiko.
0 x
Yumiko
Posty: 116 Rejestracja: 23 wrz 2025, o 21:32
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=12042
Multikonta: Yukari
Post
autor: Yumiko » 24 lut 2026, o 16:45
Czarnowłosa chcąc schować owoce do torby, uświadomiła sobie, że przecież zostawiła ją w domu. Wyszła bez niczego, a to nie zdarzało się zbyt często. Wychodziła z założenia, że powinna być przygotowana na każdą ewentualność, ale tutaj będąc z Tsuyoshim czuła się bezpiecznie. Wiedziała, że mężczyzna miał o wiele większe doświadczenie w walce, a ona sama również starała się rozwijać w tym aspekcie. Szybko jednak zbyła mroczniejsze myśli, odkładając owoce na większy kamień, który w tym momencie miał służyć jako ich stolik.
Słuchając dalszych słów mężczyzny znowu poczuła dziwną iskrę biegnącą wzdłuż jej kręgosłupa. To nie było normalne, wczoraj mogła zwalić wszystko na alkohol, tym razem jednak była w pełni świadoma. Zamrugała kilkukrotnie patrząc na niego. Miała nadzieję, że nie dostrzegł tego jak delikatnie się wzdrygnęła.-O jakiej potrzebie mówisz? -zapytała mimochodem. Nie chciała w to brnąć, ale sam zaczął. Te ich przekomarzanie było całkiem zabawne, a może nawet nieco elektryzujące.-Bo ja miałam na myśli zwykły spokój. Spinam się przy obcych, a lubię TĘ swobodę. -powiedziała wyjaśniając co miała na myśli.
Obserwowała go gdy podszedł do wody. Zastanawiała się, jaki będzie jego kolejny krok. Bardziej obstawiała, że po prostu do niej wejdzie, ale on całkowicie ją zaskoczył. Odwrócił się do niej plecami, trwało to dosłownie chwilę, gdy pojawiła się sporych ilości kula ognia. Mknęła nad wodą nie tracąc swojej mocy. Wręcz przeciwnie, jezioro jakby rozstępowało się pod wpływem ognia. Yumiko patrzyła na to jak zaczarowana. Nawet wtedy gdy Tsu odwrócił się w jej kierunku dalej patrzyła.-Czy to było Gōkakyū? - zapytała z lekkim wahaniem. Miała kilka podejść do tej techniki, jednak za każdym razem robiła coś źle. Z kolei dla jej towarzysza nie sprawiło to najmniejszej trudności.-Możesz mnie tego nauczyć? Próbowałam wielokrotnie, ale coś mi nie wychodzi. Znaczy... Wytłumaczysz mi ją, proszę? -mówiła nieco chaotycznie, ale dalej nie mogła wyjść z podziwu.
Jak ciężko przychodziło jej proszenie o pomoc! Do tej pory zawsze radziła sobie sama, jednak perspektywa nauki w czyimś towarzystwie była bardzo kusząca, a Tsuyoshi wydawał się do tego idealną osobą. Nie przeszkadzał jej nawet fakt, że miałby patrzeć na jej każdą próbę, nawet tą, zakończoną niepowodzeniem.
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 843 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 24 lut 2026, o 18:05
Lato 396 roku
Tsuyoshi, mimo że z pewnością nie był mistrzem relacji towarzyskich i dostrzegania najmniejszych szczegółów, zauważył, jaką reakcję wywołało u Yumiko jego pytanie. Czyli jednak, chcąc nie chcąc, myśli każdego z nich uciekły na moment w pewnym kierunku. Uchiha nie chciał jednak wywoływać dalszego zakłopotania, albo co gorsza - rozproszenia u Yumiko (i przy okazji u siebie - w końcu mieli trenować), więc odpowiedział tylko:
- O palącej potrzebie - i puścił do niej oczko, nawiązując lekko do tego, co mieli trenować, czyli właśnie do Katonu - Ale rozumiem, rozumiem, oczywiście. Ja sam też unikam treningów w miejscach, gdzie obserwują postronni. Kiedy jestem w domu, to chodzę ćwiczyć do lasu, nad wodospad, na wzgórzach niedaleko mojej rodzinnej osady. Czasem mam wrażenie, że tylko ja wiem o jego istnieniu. I dlatego to kapitalne miejsce do treningów. Szum wody, śpiew ptaków i nic więcej. Sam na sam ze swoimi myślami, ciałem i chakrą - opowiedział jej o najlepszym miejscu do treningów, jakie znał - ale tutaj też jest naprawdę dobrze. Myślę, że na dzisiaj nam wystarczy - dodał.
Po wykonaniu techniki, pokiwał głową z uznaniem na to, że właściwie rozpoznała jutsu, które wykonał. Podszedł też do niej bliżej, mniej więcej na odległość kroku-dwóch.
- Tak, to właśnie było Gōkakyū. Sztandarowa technika naszego klanu. Gdzie Uchiha, tam Gōkakyū. Gdzie Gōkakyū, tam Uchiha. Usłyszałem kiedyś od ojca, że każdy Uchiha, który ją opanował, zostawia w płomieniach ślad własnej natury. Prawdę mówiąc, będę zaszczycony, mogąc Ci pomóc się jej nauczyć, Yumiko - powiedział i delikatnie skłonił głowę. Miał ku temu powody - całkiem serio traktował przecież sprawy klanowe, a to jutsu było naprawdę potężne i kiedy był młodszy, niejeden raz wygrywało dla niego konfrontacje. Także te na śmierć i życie, a może właśnie głównie takie.
- Generalnie, wykonanie tej techniki, tak jak wielu innych technik Katonu, należy podzielić na trzy etapy. Pierwszy etap to wykonanie pieczęci, które na pewno znasz i właściwe skoncentrowanie chakry w płucach - powiedział i podszedł bliżej, po czym delikatnie klepnął ją pod obojczykiem, uważając jednak żeby nie pozwolić sobie na zbyt wiele. Był teraz w stu procentach skoncentrowany na tym, żeby przekazać jej jak najwięcej wiedzy - musi być jej naprawdę dużo. Ja zawsze czuję wtedy delikatne mrowienie w klatce piersiowej i to niezależnie od tego, czy chodzi o Endan czy o Gōryūkę. Teraz, podczas treningu, nigdzie się nie spiesz. Musisz to zrobić dobrze, a dopiero potem możesz próbować robić to szybko - tłumaczył jej i zrobił chwilę przerwy, żeby miała czas na przetrawienie informacji.
- Drugi etap to nabranie powietrza w płuca. Niby proste, ale nie do końca, bo trzeba cały czas utrzymać skupienie i nie dać się rozlać chakrze, którą skoncentrowałaś w płucach. Im więcej powietrza, tym lepiej, tak sądzę. Choć prawdę mówiąc, nie jestem pewien czy to koniecznie, czy to tylko mój nawyk - wyłożył i znowu zrobił chwilę przerwy. Nadal jednak była to tylko teoria.
- No i trzeci etap. Wypuszczenie powietrza wraz ze skumulowaną chakrą, ale już w formie żywiołu ognia i posłanie jej prosto przed siebie. Jednostajnym wydechem, równomiernie. Możesz ograniczyć siłę kuli ognia albo ją zwiększyć, ale teraz po prostu skup się na tym, żeby ją faktycznie wytworzyć. Na tego typu rzeczy przyjdzie czas później, jak będziesz miała więcej swobody w wykonaniu techniki - powiedział, po czym odsunął się o dwa kroki i znowu skierował twarz ku jeziorze. Potem sam zrobił w zwolnionym tempie to, o czym mówił. Najpierw powoli i spokojnie złożył pieczęcie, potem zgromadził chakrę w płucach i nabrał w nie sporo powietrza. Wreszcie wypuścił je, tworząc pokaźnych rozmiarów ogień, który znowu pomknął nad wodą, niknąc gdzieś daleko od brzegu.
- Spróbuj. Na Twoim miejscu robiłbym to z aktywowanym sharinganem, to trochę pomaga - dodał. W przeciwieństwie do oczu Azumy czy Hiromi, jej sharingana jeszcze nie widział, więc popatrzył prosto w jej bursztynowe oczy, żeby być świadkiem tego, jak czerwienieją one i pojawią się charakterystyczne znaczki. Ile łezek zobaczy?
0 x
Yumiko
Posty: 116 Rejestracja: 23 wrz 2025, o 21:32
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=12042
Multikonta: Yukari
Post
autor: Yumiko » wczoraj, o 13:02
Yumiko uważnie słuchała o miejscu, w którym zazwyczaj trenował jej towarzysz. Starała sobie je wyobrazić, co wcale nie było takie trudne. Tona książek, którą czytała ułatwiała sytuację. Przez chwilę patrzyła się na niego wyobrażając sobie jak ćwiczy na łonie natury. Była ciekawa czy takowe treningi sprawiają mu trudność, czy może jednak wszystko robił z taką lekkością, jaką zaprezentował jej przed chwilą.-Dobrze jest mieć takie miejsce. Tylko Twoje... ale zachowaj je w sekrecie, bo po Twoich opowieściach sądzę, że zaraz straciłoby swój urok, gdyby ludzie zaczęli tam przychodzić. -uśmiechnęła się do niego. Nie powiedziała na głos, że przez to jak przedstawił ten kawałek ziemi sama zachciała zobaczyć je na własne oczy.
Szanowana technika, której nie umiała. To nie za dobrze o niej świadczyło, ale i to wkrótce się zmieni. Widząc jak Tsuyoshi wypowiada się o ich klanie uśmiechnęła się. Wydawał się w tym momencie całkiem innym człowiekiem. Wkładał dużo serca w to co chciał przekazać, a gdy wspomniał o ojcu pokiwała głową. Wydawałoby się, że jej towarzysz ma naprawdę cudowne życie. Rodzinę, która go wspiera i przekazuje wartości, o których ona nie miała zielonego pojęcia.- Och... Nie wiedziałam... To cenne informacje i od teraz całkiem inaczej będę patrzeć na tą technikę. - To była prawda, a w tej chwili mężczyzna stał się dla niej bardzo wartościowym człowiekiem.-Dziękuję. -dodała, chcąc by wiedział, że naprawdę była wdzięczna za to wszystko.
Po chwili nadeszła kolejna zmiana. Tsuyoshi bardzo skupił się na zadaniu by wszystko szczegółowo jej opowiedzieć. Słuchała nie odzywając się i przyswajając wiedzę, którą chciał jej przekazać. Nie ruszyła się nawet wtedy, gdy jego dłoń dotknęła miejsca pod obojczykiem. W innych okolicznościach, może zwróciłaby na to uwagę, teraz jednak była wręcz zahipnotyzowana tym, co miał jej do powiedzenia. W zwojach nie było tylu informacji odnośnie tego jak wykonać daną technikę, a teraz to wszystko wydawało się znacznie prostsze, żeby nie powiedzieć, że banalne.
Gdy skończył ponownie się od niej odsunął, by jeszcze raz, jakby w zwolnionym tempie pokazać jej technikę. Przyglądała mu się uważnie, przypominając sobie kolejność pieczęci. Przy każdym jego kolejnym ruchu przypominała sobie słowa wypowiedziane przed chwilą.-W Twoim wykonaniu wydaje się to bardzo proste. I dziękuję za te wszystkie wskazówki, na pewno ułatwią mi naukę. Wcześniej chyba nie analizowałam tego, aż tak dobrze. -w jej głosie mógł dostrzec nutę podziwu. Pokazał jej teraz swoją drugą naturę i wcale nie była zaskoczona, że tą jego część też zaczynała lubić.
-Naprawdę? -zapytała nie zdając sobie z tego sprawy. Nie protestowała za długo, po prostu zrobiła to, co zasugerował Tsu. Patrząc w jego oczy aktywowała sharingana. Ona nigdy wie widziała, jak zmieniają się czyjeś oczy, nie widziała momentu zmiany, więc skoro on chciał zobaczyć, to mu to umożliwiła. Jej bursztynowe oczy zniknęły, a na ich miejscu pojawiła się czerwień. Nawet gdy zmiana nastąpiła ona wciąż mu się przypatrywała. Dla niej ta sytuacja była całkiem nowa, bowiem nie używała tych oczu za często. Nie znała potencjału tego, co posiadała-Później będę chciała zobaczyć Twoje... Dobrze? -uśmiechnęła się, przerywając kontakt wzrokowy.-Czas poćwiczyć, bierzmy się do pracy - odsunęła się i podeszła do brzegu jeziora.
Ukryty tekst
Po udanej próbie odwróciła się w stronę Tsu. Na jej twarzy widniały rumieńce, które niemalże mogłyby się zlewać z kolorem jej oczu.-Widziałeś!? Udało mi się! -powiedziała podekscytowana, mało brakowało, a przytuliłaby Tsu w geście wdzięczności! Jej oczy po chwili znowu nabrały swojej naturalnej barwy.-Dziękuję! Gdyby nie Twoje wskazówki na pewno trwałoby to dłużej. -dopiero po tych słowach rozejrzała się, by zobaczyć w jakim położeniu było teraz słońce. Jak długo ćwiczyła? Bo miała wrażenie, że trwało to całą wieczność...
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 843 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » wczoraj, o 16:03
Lato 396 roku
Tsuyoshi spoglądał na Yumiko, która podjęła pierwsze próby wykonania techniki. Przedstawił jej jeszcze ostatnie wskazówki i pozostawił ją samą sobie. To znaczy oczywiście nie tak całkiem, tylko podczas treningu. Wiedział, że jeśli będzie ciągle coś mówił, albo nawet patrzył, to jest duża szansa, że będzie to działało dekoncentrująco na towarzyszkę. Każdy w trakcie nauki nowej techniki potrzebował chwili czasu, żeby w samotności rozgryźć to, co trzeba zrobić i żeby "poczuć" dane jutsu. Przynajmniej on tak miał. W każdym razie odszedł od niej na pewną odległość, ale tak, że mogli się widzieć.
Za tym zwiększeniem dystansu nie kryła się jednak tylko chęć dania Yumiko więcej przestrzeni. Do głowy przyszła mu teraz myśl o technice, która już od jakiegoś czasu chodziła mu po głowie.
Ukryty tekst
Chwilę później zauważył, jak Yumiko podejmuje udaną próbę wykonania Gōkakyū no Jutsu. Tsuyoshi ucieszył się z tego równie mocno, co ze swojego sukcesu.
- Pięknie! – powiedział, wyraźnie podekscytowany i spojrzał na Yumiko swoim w pełni już rozwiniętym sharinganem (a przynajmniej patrząc na stan wiedzy, jaki sam posiadał). On również go używał, żeby sobie pomagać w opanowaniu tego, co sobie zamierzył. Kiedy już wymienili radosne spojrzenia, oboje dezaktywowali swoje kekkei genkai. W pewnym momencie nawet zrobił odruchowo krok, żeby przytulić Yumiko, ale chyba zabrakło mu jeszcze animuszu.
- Gratuluję, bardzo ładna kula ognia – powiedział, nieco zmieszany. Było już późne popołudnie, a słońce powoli i nieubłaganie zbliżało się w kierunku horyzontu, by skryć się za wzgórzami.
- To był intensywny dzień. Miło się z Tobą trenuje, Yumiko – powiedział pogodnie, zupełnie zadowolony z tego, jak to wszystko się potoczyło, po czym rozmasował sobie szyję. Takie dni potrafiły dać w kość, ale obecność dziewczyny bardzo go motywowała. Nie mógł też okazać przy niej słabości, więc otarł tylko ramieniem pot z czoła i się uśmiechnął. Rozglądnął się też wokół po drzewach, i dostrzegł takie, które go zainteresowało. Skoro nie było tu miękkiego piasku i i tak musieliby siedzieć na twardych kamieniach, to wskoczył na grubą gałąź jednego z drzew, które pochylało się nad wodą. Była na tyle szeroka, żeby sobie na niej usiąść i na tyle solidna, żeby nie obawiać się o jej wytrzymałość. Zaraz potem popatrzył na Yumiko ciekawie, zastanawiając się czy do niego dołączy.
- Jakie masz plany na najbliższy czas? – zapytał, jeśli się na to zdecydowała. Pytanie było zadane z czystej ciekawości i bez drugiego dna. Był ciekaw, jak układa sobie życie i obowiązki. Po tej niemalże dobie, którą z nią spędził, wydawała się być dobrą osobą, dlatego chciał co nieco się o niej dowiedzieć.
- Całkiem tu fajnie, i jednak nikt nie mącił nam spokoju. Mówiąc szczerze, myślałem że będzie gorzej, a tu proszę. Miłe zaskoczenie – stwierdził i wzruszył ramionami, rozsiadając się wygodniej, po czym spoglądnął w znajdującą się pod nim taflę wody.
Ukryty tekst
0 x
Yumiko
Posty: 116 Rejestracja: 23 wrz 2025, o 21:32
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=12042
Multikonta: Yukari
Post
autor: Yumiko » wczoraj, o 23:54
Podczas treningu widziała, że Yoshi również nad czymś pracował. Była to miła odmiana, od samotnych wieczorów kiedy to próbowała nauczyć się nowej techniki. Nawet jeżeli nie rozmawiali, to sama jego obecność była motywująca. Skoro on próbował, ona nie mogła być gorsza. Tak też po wielu próbach, niemalże w tym samym momencie, skończyli mając na koncie kolejny sukces! Nie musiała nawet pytać, czy opanował technikę, której się podjął. Widziała jak ogień sunie na powierzchni jeziora, i nie był to ten wytworzony przez nią!
-Tobie też wyszło! - Uśmiechnęła się korzystając z okazji by przyjrzeć się jego oczom. U mężczyzny było można zauważyć większą liczbę łezek. Ile czasu minie zanim u niej sharingan rozwinie się w tak piękny sposób?-Skoro tak, to mam nadzieję, że jeszcze to powtórzymy, bo w sumie to było ciekawe doświadczenie.
Yumiko patrzyła na Tsu, gdy ten szukał miejsca by posiedzieć, jednak tego że wejdzie na drzewo w ogóle się nie spodziewała. Było tutaj tyle kamieni, które mogłyby uchodzić za krzesło, ale on wybrał gałąź! Całe szczęście wyglądała na stabilną, dlatego też Yumiko wzięła, wcześniej przywłaszczone, owoce i podeszła do niego.-Z Tobą nie może być nudno, prawda? -zaśmiała się po czym uniosła dwie brzoskwinie chcąc mu je pokazać.- Tylko złap! -powiedziała nim rzuciła do niego owoce, pojedynczo, tak by miał czas na reakcję.
W innym przypadku zapewne nie weszłaby na drzewo, jednak w obecności mężczyzny robiła już tak wiele dziwnych rzeczy, że to nie wydawało się takie złe. W końcu usiadła i odebrała od niego jedną z brzoskwiń.-Tamta jest dla Ciebie. - uśmiechnęła się i dopiero wtedy spojrzała na jezioro z tej perspektywy. Było jeszcze piękniej niż wtedy gdy tu przyszli. W takim tempie doczekają momentu, gdy niebo zmieni swą barwę.
Mężczyzna wyrwał ją z chwilowego zamyślenia.-Muszę jeszcze trochę potrenować, uzupełnić braki, a później zobaczymy, może pojawią się jakieś misje... Wojna jest wszechobecna, a ja chyba chciałabym brać w niej czynny udział. Wiesz... po misji z Azumą uświadomiłam sobie, że nawet Doko może się do czegoś przydać -nie sądziła, że dojdzie do tego, że sama będzie chciała iść na front. Do tej pory uważała, że ćwiczy, by móc się obronić, teraz jednak widziała w tym o wiele więcej możliwości. Strach nie sparaliżował jej podczas walki, a to tylko utwierdziło ją w przekonaniu, że jest tam, gdzie być powinna.
-A Ty? Jakie masz plany, oprócz tego, że będziesz w centrum wydarzeń? - była ciekawa, jak spożytkuje czas, który mu został. Sam wcześniej mówił, że często jest nieobecny, zważywszy na to, że częściej bywa na froncie. Ile tak naprawdę zostało mu czasu?
-Tak. Bardzo miłe. Nie zniosłabym gapiów, wtedy już w ogóle bym się nie skupiła -w końcu zaczęła jeść, a skoro i tak rozmawiali o wszystkim chciała poznać chłopaka nieco lepiej. Wcześniej wspominał o ojcu i to ją zaciekawiło.-Jak to jest mieć rodzinę, Yoshi? W sensie wydajesz się z nimi bardzo zżyty, a to jak mówiłeś o tacie sugeruje, że macie świetny kontakt. Opowiedz mi coś proszę. -miała nadzieję, że tą prośbą nie wpędzi go w zakłopotanie, ale naprawdę chciała to usłyszeć. Dzięki takim rozmowom mogła więcej zrozumieć, a dom jaki ona miała odbiegał od typowych standardów.
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 843 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » dzisiaj, o 10:25
Lato 396 roku
Zaśmiał się, gdy usłyszał stwierdzenie, że nie może być z nim nudno. Było to pochlebstwo, choć szybko zauważył tu pewien kontrast. Na co dzień był wszak raczej spokojny, skupiony na swoim celu czy obowiązkach, które go pochłaniały w danym momencie.
- Dziękuję, to miłe usłyszeć coś takiego. Choć chyba spora w tym Twoja zasługa, bo normalnie nie przychodzą mi do głowy takie pomysły - tak, czuł się teraz po prostu swobodnie. Czy był to skutek rozluźnienia się wczorajszego wieczoru? Na pewno po części, ale wszystkiego nie dało się tym wytłumaczyć. Tu na rzeczy było jeszcze coś innego. Czy też raczej ktoś inny.
- A na wspólne treningi jestem zawsze chętny. Chyba nie przypominam sobie takiej sytuacji, że trenowałem z kimś kiedyś i ten trening był gorszej jakości, niż w pojedynkę, jeśli dwie osoby są na nim skupione - do głowy przyszedł mu chociażby ostatni trening z wujkiem Sosuke, podczas którego poznał swoje niedociągnięcia jeśli chodzi o walkę wręcz. Zresztą, dzisiejszy trening też był szalenie efektywny. Dodatkową motywacją i paliwem napędowym dla Uchihy była obecność młodszej koleżanki, przy której... no cóż, trzeba się było dobrze zaprezentować jeśli chodzi o umiejętności. Pewnie nie pomyślałaby sobie nic złego, gdyby poniósł porażkę w swojej nauce, ale mimo wszystko - to było silniejsze od niego.
Sentoki bez problemu złapał obie brzoskwinie. Kiedy Yumiko znalazła sobie miejsce, oddał jej jeden z owoców. Zanim jednak zaczął jeść, spojrzał na nią nieco poważniejszym spojrzeniem. Mówiła o swoich planach, o treningu i o wojnie. No właśnie, wojna.
- To dobrze, że chcesz wziąć udział w działaniach wojennych - powiedział. Faktycznie, szczerze mu to imponowało - Bardzo to szanuję. Tym bardziej, że pewnie nie miałabyś problemu w znalezieniu sobie jakiejś bezpiecznej pracy na tyłach albo papierkowej roboty w Sarufutsu. Oczywiście, tacy ludzie też są potrzebni - pomyślał o Orochim - ale z mojego doświadczenia wynika, że prawdziwe hartowanie charakteru ma miejsce właśnie tam, na północy - pokiwał głową z uznaniem. Pomyślał sobie, że bardzo fajnie byłoby zobaczyć, jak jego rozmówczyni walczy i jak radzi sobie w sytuacjach, gdy na szali znajduje się życie własne i towarzyszy. Nie dlatego, że miał jakąś sadystyczną potrzebę oglądania krwawych walk - Dopiero na froncie z człowieka wychodzi prawdziwe "ja" - wyjaśnił już na głos. Starał się jednak nie nadawać swojej wypowiedzi niepotrzebnie patetycznego tonu. Miał nadzieję, że rozmowa nadal będzie przebiegała w swobodnym tonie, bo był ciekaw jej zdania na wiele tematów, w tym na ten.
- Już nie mówiąc o tym, że jeszcze z raz poradzisz sobie z jakimś zadaniem wymagającym prawdziwej walki i Cię awansują.
Na pytanie o siebie samego popatrzył znowu w dal, w kierunku tafli wody odbijającej już coraz bardziej pomarańczowe słońce i wgryzł się w brzoskwinię. Po przełknięciu pierwszego kęsa, co dało mu czas na zebranie myśli, odparł:
- Będę tam, gdzie mnie rzucą na froncie, bo pewnie wkrótce znowu tam wyruszę. Tyle wiem, czyli w sumie niewiele. To wszystko się zmienia i mam wrażenie, że jakiś czas temu przestałem być panem swojego losu, może poza chwilami taka jak ta - zerknął na moment na Yumiko i znowu popatrzył w wodę - tak naprawdę to nawet nie wiem co się teraz szykuje. Czy będzie stagnacja, czy dowództwo planuje jakieś większe ofensywy. A może to Dzicy będą chcieli wyjść z jakimś atakiem? Nie wiem. Więc pewnie to wszystko będzie wyglądało jak u Ciebie. Treningi, walka. Prawdę mówiąc, to chętnie byłbym świadkiem jakiegoś przełomu. Coś w tej wojnie... powinno się zmienić - podzielił się swoimi przemyśleniami, które może nie były specjalnie precyzyjne, ale przynajmniej były szczere.
Później padło pytanie o rodzinę. No tak, nie powinno go to zdziwić. Sam chciał zapytać Yumiko o to, jak to u niej wygląda odkąd wydarzyło się "tamto coś". I za moment o to zapyta. Najpierw jednak opowie o swojej rodzinie, choć wbrew pozorom sprawiło mu to pewne trudności.
- Trudno jest tak po prostu powiedzieć, jak to jest mieć rodzinę. To takie... naturalne. Po prostu byli ze mną od zawsze i nie wyobrażam sobie świata bez nich. Rodzice, rodzeństwo, nawet kuzynostwo. Mój tata jest shinobim, który cieszy się szacunkiem w klanie, mama jest kunoichi, ale teraz to głównie zajmuje się posiadłością i Katsumi, moją dwuletnią siostrą. Moje relacje z nimi są dobre, chociaż wiadomo, z tatą to raczej konkretnie, bez wylewności. No i tak w ogóle to ja to mam akurat całkiem dużą rodzinę. Mam starszą siostrę, Harumi, która jest komendantem straży tutaj, w Sarufutsu. Młodszy ode mnie jest Hiroto, który też służy w straży, ale w niższej randze. Dalej jest Yumi, z którą świetnie mi się trenuje genjutsu, później Kaito i Hana. No i Katsumi. Poza tym mam sporo wujków i cioć i kuzynów. Nie będę Ci o wszystkich opowiadał, bo... pewnie i tak Ci się pomiesza - zaśmiał się - ogólnie wszyscy mnie czasem albo strasznie denerwują albo są do rany przyłóż. No może poza moim kuzynem Kenjim, z którym... cóż, miałem bardzo dobre relacje, ale ostatnio... strasznie się popsuło - powiedział nieco zasępiony - no ale za każdym poszedłbym w ogień - dodał, choć z pewnym smutkiem w głosie, który... trudno powiedzieć, skąd się pojawił. Żeby to zamaskować, również zadał Yumiko pytanie:
- A Ty? Jak sobie radzisz po tym... incydencie? Czy był ktoś, kto Ci pomógł po tamtych wydarzeniach? I czy jest jakaś szansa... czy masz jakiś trop, który prowadziłby Cię do Twojej rodziny?
0 x
Yumiko
Posty: 116 Rejestracja: 23 wrz 2025, o 21:32
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=12042
Multikonta: Yukari
Post
autor: Yumiko » dzisiaj, o 12:45
-Niemożliwe, ciężko będzie mi uwierzyć, że na co dzień taki nie jesteś, skoro ja znam tylko tą wersję Ciebie - Zastanawiało ją, jaki był dla innych, czemu nie pozwalał sobie na taką swobodę w każdym możliwym momencie? Czy to jego ranga i większa ilość obowiązków spowodowała, że nie pozwalał sobie na korzystanie z życia?-W takim razie jak czas Ci pozwoli, odwiedź mnie, a wtedy będziemy mogli znowu wspólnie potrenować, albo po prostu spędzić czas na wygłupach - I chociaż wiedziała, że ich kolejne spotkanie może nie dojść do skutku w najbliższym czasie, to sama myśl o nim ją cieszyła. Wczorajszy wieczór zmienił wiele w jej życiu. Spotkała osoby, które chciała poznać, a to był duży sukces, zważywszy na to, że jej krąg znajomych był raczej znikomy.
Słysząc o papierkowej robocie uśmiechnęła się. Mimo, że jej usposobienie było raczej spokojne, to nie wyobrażała sobie całymi dniami siedzieć przy papierach. To chyba nie był kierunek, w którym czułaby się dobrze.-Dlatego też chce spróbować, zdaje sobie sprawę, z tego, że misje wykonywane w osadzie są bezpieczniejsze, ale one... przestają mnie satysfakcjonować. -Kolejne zdanie było dla niej impulsem do kolejnego pytania.-A jakie jest Twoje prawdziwe "ja"? Jaki jesteś tam, na froncie? Ważniejsze jest dla Ciebie wykonanie zadania czy może jednak ochrona Twoich towarzyszy? -to pytanie miało dla niej głębsze znaczenie. Ona sama wielokrotnie wyobrażała sobie takowe scenariusze, do tej pory zapewne wybrała by powodzenie misji, nawet jeżeli miałoby to zakończyć się jej własną śmiercią, ale czy tak samo postąpiłaby gdyby na szali stało życie jej towarzyszy?-O awansie jeszcze nie myślę, chyba za długa droga przede mną, by teraz zaprzątać sobie tym głowę
Jego plany niewiele różniły się od jej własnych. Każdy chciał wykonywać swoje obowiązki w mniejszym lub większym stopniu. To jednak zaczęło jej uświadamiać, że droga którą podążali była ulotna. Dzisiaj siedzieli rozmawiając o rzeczach, które były dla nich ważne, ale jutro... było niewiadomą. Pytaniem bez odpowiedzi, a nawet czystą kartką, która mogła być splamiona krwią.
Yumiko ożywiła się jednak, gdy Tsuyoshi zaczął opowiadać o swojej rodzinie. Przekręciła się tak, by móc siedzieć przodem do niego. To jak mówił o swoich bliskich było wyjątkowe. Miał w swoim życiu osoby, które kochał, a to było ważne. Rozmarzyła się wyobrażając sobie każdego z nich. Czy byli do siebie podobni? To na pewno, przecież ród Uchiha miał dość specyficzny rodzaj urody. Dopiero przy ostatniej osobie zobaczyła delikatną zmianę w wyrazie jego twarzy, jakby w tym jednym aspekcie życia, coś nie szło tak jak należy. Jednak nie zapytała. Uszanowała to, że nie rozwinął myśli na temat Kenjiego. Kiedyś zapewne zapyta, ale teraz to co usłyszała musiało jej wystarczyć.-Przepięknie to brzmi... Chociaż pewnie bywa ciężko, skoro wszyscy kroczycie tą samą ścieżką, co? I dziękuję, że mi o tym powiedziałeś, to dla mnie ważne.
W przeciągu ostatniej doby podobne pytanie pojawiło się już drugi raz, tylko Tsuyoshi był bardziej dociekliwy, chciał poznać więcej szczegółów.-Incydencie... Ciekawe stwierdzenie, zważywszy na, to że tak naprawdę nie wiem co się tam wydarzyło. Znalazła mnie Tamiko u której teraz mieszkam, to ona mnie stamtąd wyciągnęła i zaopiekowała się mną. Długo nie potrafiłam się wybudzić, jakbym chciała zdecydować w którą stronę mam iść. W sumie... wiesz, że nawet nie wiedziałabym jak mam na imię, gdyby nie ona? Problem polega na tym, że w Kotei nie mieszkaliśmy zbyt długo, więc Tamiko kojarzyła tylko moją matkę i mnie, o ojcu całkowicie nic nie wiem. Jakby rozpłynął się w powietrzu. Może walczył, a może nas zostawił. -zamilkła na chwilę wracając po pierwszych chwil swojego życia, wtedy chciała znać całą prawdę, odszukać rodzinę, a może nawet dowiedzieć się, że wszyscy już umarli.-Nie mam żadnego tropu, więc przestałam szukać. Teraz Hiromi zaoferowała mi pomoc, ale... chyba się boje, wiesz? Bo jeżeli ktoś tam jest, to czemu mnie nie szukał? -po raz pierwszy wypowiadała to, co nie dawało jej spokoju. Po raz pierwszy wypowiadała na głos swoje wszystkie obawy związane z brakiem wspomnień.-Nie wiem jakim byłam człowiekiem, a jeżeli okazałoby się, że jestem inna niż kiedyś? Jeśli nie sprostałabym ich oczekiwaniom? -mimo, że to było pytanie, to nie sądziła, że Tsuyoshi na nie odpowie. Obserwowała go jedynie na tle zachodzącego słońca, dając chwilowej ciszy wybrzmieć.
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 843 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » dzisiaj, o 14:24
Lato 396 roku
- Chętnie. Mieszkasz w Sarufutsu, tak? - zapytał. Cóż, musiał mieć jakieś namiary, jeśli miał ją kiedyś odwiedzić. Choć istniała też niezerowa szansa na to, że wpadną na siebie gdzieś wcześniej. W jakimś obozie, podczas jakiejś misji wojennej. No ale gdyby tak sie nie stało, to musiał mieć jakiś punkt zaczepienia. Nie chciałby, żeby przez przypadek urwał im się kontakt - ja, jak wspominałem, mieszkam w Hachimantai. Nasz dom jest duży, choć stoi na uboczu. Kiedy zapytasz o posiadłość Uchihów, to w Hachimantai każdy wskaże Ci do niej drogę - wyjaśnił zawczasu.
Yumiko zadawała niebanalne pytania. Tym razem chodziło o front i jego prawdziwe "ja". Na moment zmrużył oczy, jakby sobie coś przypominając, ale dość szybko zebrał się do odpowiedzi:
- Wiesz... to zależy od charakteru misji. Kiedy robię coś sam, albo w małej grupce, to zazwyczaj po prostu staram się jak najściślej trzymać celu misji i jak najszybciej wykonać to, co mi powierzono - choć zdarzają się odstępstwa. Co innego jednak, gdy dowodzę ludźmi, jak na moście Teppu. To uczucie... tego nie da się opisać słowami. Wiesz w ogóle jak to było z tamtą bitwą? Pewnie nie, pewnie kojarzysz tylko że udało się zdobyć tamten most. Cóż, tamto doświadczenie mocno mnie ukształtowało. Przełamałem swoje bariery, a przynajmniej niektóre z nich. To było na wiosnę, ponad rok temu, a ja byłem wciąż Akoraito. Cała armia była w impasie, a front był zamrożony po obu stronach. I wtedy dostałem przydział jako dowodzący garnizonu Uchiha na moście Teppu, na bagnach. Wiesz co mnie tam przywitało? Nasi ludzie ponabijani na pal i wystawieni przez Dzikich na nasz widok. I wśród tych ciał była poprzednia dowodząca tym obozem. Nieźle, nie? - przerwał i pokręcił głową. Już od dawna nie przypominał sobie tego wszystkiego krok po kroku, tak jak teraz. Jak on w ogóle wtedy to zniósł? - Ale od razu przeszedłem do działania, bo wiedziałem, że teraz życie tych ludzi jest zależne ode mnie. I że ja jestem odpowiedzialny za to, żeby już ani jeden z naszych nie został w ten sposób zamordowany. Szybko opracowałem plan. Rano zebrałem żołnierzy na placu i obiecałem im, że ja, Tsuyoshi Uchiha, powiodę ich do zwycięstwa. Choć tak naprawdę użyłem innych słów. Takich, które bardziej do nich przemawiały. Że tego dnia skończy się ich męka, gnicie w bagnach, jedzenie tamtego świńskiego żarcia i patrzenie, jak męczą naszych towarzyszy. I że tego dnia będziemy ucztować na zapasach Dzikich - przerwał, na jego ramionach pojawiła się gęsia skórka gdy przypomniał sobie reakcję żołnierzy na te słowa - No i zaatakowałem godzinę później, tego samego ranka. Ta bitwa to była straszna jatka, a w jej trakcie musiałem szybko podejmować trudne decyzje. Bardzo trudne. I bardzo szybko. Na przykład jak ustawili na moście tarcze z naszymi, okaleczonymi jeńcami. Niektórzy z moich ludzi mieli obiekcje co do tego, ale sam własnoręcznie zakończyłem życie zarówno tych biedaków od nas, jak i zbrodniczych obrońców - ostatnie słowa wypowiedział z pewnym trudem - Koniec końców jednak, udało nam się. Most padł, tak samo jak obóz Dzikich. Zwycięstwo było pełne - przerwał na moment. Przez cały czas, kiedy opowiadał, siedział bokiem do towarzyszki, nadal zapatrzony gdzieś w dal. Na jego spokojnej zazwyczaj twarzy odmalowywały się różnorodne emocje - od smutku, przez podekscytowanie, po nostalgię.
- Nie ma drugiego takiego uczucia, gdy widzisz kilkuset ludzi, których życie zależy od Ciebie, a Twoje życie od nich, i oni wykrzykują Twoje imię, ufając Ci, gotowi do zrobienia tego, co im powiesz. Albo gdy niszczysz pozycje wroga i słyszysz, jak zza pleców dobiegają Cię radosne wiwaty tych ludzi, którzy zaczynają mieć nadzieję, że tym razem naprawdę wyrwą się z tego piekła. Najważniejszym talentem dowódcy jest poznanie umysłu żołnierza i zdobycie jego zaufania. Dowodzenie to... hah... brakuje mi słów - powiedział i popatrzył na Yumiko, już mniej oderwany od rzeczywistości. Zamrugał kilka razy oczami - chyba znowu mnie poniosło, jak w błocie. Wybacz. W każdym razie... chciałbym dowodzić swoim własnym oddziałem - wyjaśnił i wzruszył ramionami. Trochę mu było głupio, że tak długo gadał i to jeszcze o takich rzeczach, ale cóż. Taki już był. Czasem naprawdę się zapominał, niezależnie od tego, z kim rozmawiał. Miał tylko nadzieję, że nie wyjdzie na nudziarza.
- Ale będąc bardziej precyzyjnym, to najważniejsze jest zadanie. Wszyscy musimy się liczyć z najgorszym na misji, ale tak to już jest. Choć nie wiem czy gdyby osobami, których by to dotyczyło był ktoś z mojej rodziny, to... potrafiłbym się zachować zgodnie z tą zasadą - zrobił chwilę przerwy i szybko dodał - Nie, raczej bym nie był w stanie. Ale nikomu o tym nie mów.
Co do rodziny, to widać było, że na jego twarz wraca wesołość.
- Pięknie to brzmi, tak. Do momentu, w którym młodszy brat próbuje Cię okantować na obowiązkach, albo ktoś nie złoi Ci tyłka na sparingu, a reszta się z tego śmieje - sam się zaśmiał - cóż, sądzę że na pewno ich poznasz. Harumi, mojego tatę, któregoś z wujków. Podczas którejś z misji z pewnością na kogoś trafisz. Za dużo ich - zaśmiał się. Docenił jednak to, co powiedziała - że to dla niej ważne, że się z nią tym podzielił. Nie skomentował, ale zrobiło mu się z tą wiedzą jakoś lepiej. Yumiko wyglądała na bardzo empatyczną.
Kiedy rozmawiali o jej rodzinie, on również usiadł do niej przodem, pokazując że teraz cała jego uwaga jest skupiona tylko na niej. Co prawda cały czas była, ale teraz... chciał to lepiej pokazać.
- To wszystko musiało... i musi być bardzo trudne. Ale wygląda na to, że bardzo dobrze sobie z tym radzisz. Ja na pewno nie byłbym w stanie - powiedział i się zamyślił, a po chwili dodał - ta Tamiko... znała Twoją mamę, tak? Opowiedziała Ci, jak wyglądała? Albo jak miała na imię? I z której części Sogen pochodzicie? Wiesz, zważywszy na to, że jest już dwa lata po ataku Dzikich, to gdyby była na terenie Wolnego Sogen, to mama na pewno już by Cię znalazła. Możliwe, że ukrywa się gdzieś na okupowanych terenach. Takich historii jest sporo i ciągle ktoś kogoś znajduje, mimo upływu czasu, przynajmniej tak słyszałem. Pewnie tego próbowałaś, ale może w Sarufutsu są jakieś papiery, które dawałyby choć jakąś małą poszlakę co do Twojego prowadzenia? Gdybyśmy znali imiona Twoich rodziców, to na pewno udałoby się w końcu ustalić, gdzie mogą teraz być - powiedział. Słowa o tym, że to dziwne, że nikt jej nie szukał, skłoniły go do kolejnej refleksji. To była trafna uwaga. Co więc się tam faktycznie wydarzyło? Najgorszą ewentualnością było to, że żadne z rodziców już nie żyje, ale Tsuyoshi oczywiście nie podzielił się tą myślą. Szczególnie, że to wcale a wcale nie musiała być prawda.
- Nie wydaje mi się, żebyś się musiała o to obawiać. Nie przejmuj się, na pewno oni w ten sposób nie myślą. Zresztą, o jakich w ogóle wymaganiach mówimy. Niczego Ci przecież nie brakuje - powiedział zupełnie szczerze i popatrzył jej w oczy - I jeśli będę mógł jakoś pomóc, to pamiętaj, że zawsze to zrobię.
0 x
Yumiko
Posty: 116 Rejestracja: 23 wrz 2025, o 21:32
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?f=33&t=12042
Multikonta: Yukari
Post
autor: Yumiko » dzisiaj, o 16:31
-Tak, w Sarufutsu. Dokładniej na obrzeżach od strony lasu... Będziesz mijał domy, później długo nic i wtedy trafisz do mnie -Nie wiedziała jak dokładnie dokładniej naprowadzić chłopaka, miała nadzieję, że to jednak przybliży mu to miejsce, w którym mieszkała.-Zapamiętam... Jeżeli dłuższy czas nie natrafimy na siebie, to wpadnę zobaczyć gdzie się podziewasz -uśmiechnęła się, choć do końca nie wiedziała, czy miałby tyle odwagi, by pojawić się w progu jego domu, nie wiedząc, czy w ogóle się tam znajduje.
Yumiko słuchała opowieści i nawet wtedy gdy Tsuyoshi robił chwilową przerwę nie odzywała się. To musiało być traumatyczne, a sam fakt, że się z nią tym dzielił, był dla niej ważny. Mało kto potrafi rozmawiać o takich sprawach z niemalże obcą osobą, ale czy tak naprawdę byli dla siebie obcy? Wiadomość o tym, jak zostali potraktowani ludzie z ich klanu szczerze ją zasmuciła. Nie w taki sposób powinno się zabijać, nie tak wyobrażała sobie śmierć. Gdzie kończyło się człowieczeństwo, a pojawiał się potwór? Czy wszyscy dzicy, byli tak okropnymi stworzeniami? Nawet jak walczyli po różnych stronach barykady, wszyscy powinni zachować odrobinę dobroci. -Przykro mi, że musiałeś podjąć tak ciężkie decyzje... -szepnęła kładąc mu dłoń na ramieniu. Widziała, że mimo zwycięstwa, musiało go to wiele kosztować. Zabicie jeńców mogło pokryć mrokiem jego serce, jednak poradził sobie z tym wszystkim i dalej potrafił cieszyć się tym co miał.
Po chwili zabrała dłoń, pozwalając by słowa dalej płynęły z jego ust.-Po tym co mi powiedziałeś, uważam, że będziesz dobrym dowódcą. Doprowadziłeś do zwycięstwa na moście, uwolniłeś tych ludzi. Nawet jeżeli musiałeś kogoś poświęcić, to nie obarczyłeś tym zadaniem nikogo innego... Wziąłeś to na swoje barki, a to tylko pokazuje jak dobrym człowiekiem jesteś. Jeżeli będziesz miał już swój oddział, a ja będę nieco silniejsza, to nie zapomnij o mnie, z kimś takim na czele, mogę iść na wojnę -uśmiechnęła się nie komentując tego, że się rozgadał. Kolejne słowa, choć nie były zgodne z domeną shinobi, wcale nie zaskoczyły Yumiko. To jak mówił o rodzinie wystarczyło, by wiedziała, że nie poświęciłby nikogo z nich.- Nie musisz się martwić, nikomu nie powiem, bo na Twoim miejscu też wybrałabym bliskich.
Chyba powinna zanotować sobie imiona jego rodzeństwa, a może całej rodziny. Jeżeli miałby kogoś spotkać na misji, to wolałby wiedzieć kim są. Kto wie, może mogłaby się wtedy podpytać, o to co słychać u Tsu? -Życie z rodzeństwem przecież nie może być takie cukierkowe, tym bardziej jak masz malutką siostrę! Wyobrażam sobie, jak was wodzi za nos.
-Jeżeli nie pamiętasz nic, to nie masz za czym tęsknić, a jak nie tęsknisz, to nie rozpaczasz. -przez chwilę się zastanawiała nad pytaniami, które jej zadał. Czasami potrzebowała czasu, by poukładać sobie wszystko w głowie, tym bardziej gdy w grę wchodziła jej przeszłość.- Tak, Tamiko, może nie tyle co znała moją matkę, a ją kojarzyła. To ten etap, gdy pojawiają się nowi sąsiedzi, wiesz, jak wyglądają jak mają na imię, ale nie utrzymujesz z nimi przyjacielskich relacji. Tak jest w tym przypadku. Moja matka miała na imię Mizuki, zginęła tamtego dnia. O ojcu nie wiem nic. Problem w tym, że Tamiko nigdy nie widziała żadnego mężczyzny przy mnie. Jakby w ogóle nie istniał. -spojrzała na niego chwilę za długo, po czym przecząco pokręciła głową.-Nie szukałam, nie byłam gotowa... Długo mi zajęło pogodzenie się z tą sytuacją, tym bardziej, kiedy dawali mi nadzieję, że sobie przypomnę. Czekałam miesiącami, a później musiałam nauczyć się żyć z myślą, że nie będę pamiętać.
Towarzyszyło jej wiele emocji, jednak słysząc o tym, że nic jej nie brakuje, uśmiechnęła się z wdzięcznością. -Dziękuję, to wiele dla mnie znaczy. -spojrzała na niebo i szturchnęła chłopaka-Jak już zaoferowałeś pomoc, to na pewno to wykorzystam, na początku przy nauce technik, bo nie wiem jak po dzisiejszym dniu będę uczyć się sama? Kto mi będzie tak ładnie opowiadał o tym co powinnam zrobić? -po chwili spojrzała ponownie na niego z błyskiem w oczach.-Będziesz pisał do mnie listy! Opisywał technikę, a ja będę się uczyć, będę odpisywać kiedy się nauczę i opowiadać co się tutaj dzieje. Cóż to za genialny pomysł. -oczywiście były to żarty, by widmo tych wszystkich opowieści nieco zniknęło.
0 x
Uchiha Tsuyoshi
Posty: 843 Rejestracja: 23 sty 2023, o 21:03
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Czarne włosy, często związane w kucyk, czarne oczy, średniego wzrostu, szczupły -> po resztę zapraszam do KP
Widoczny ekwipunek: Torba przy boku
Link do KP: https://shinobiwar.pl/viewtopic.php?p=202214#p202214
Post
autor: Uchiha Tsuyoshi » 27 min temu
Lato 396 roku
Tsuyoshi odnotował w głowie to, jak drogę do swojego domu opisała mu Yumiko. Nie była ona może bardzo szczegółowa, ale z drugiej strony Sarufutsu nie było też tak duże, żeby ktoś, kto spędził tu już trochę czasu, nie wiedział mniej więcej, o których rejonach mówi. Pewnie jeśli faktycznie przyjdzie mu do szukania jej lokum, to chwilkę się pobłąka, ale dotrze do celu. To, co usłyszał powinno mu wystarczyć.
Po raz kolejny przekonał się też o empatii Yumiko. Kiedy położyła mu dłoń na ramieniu, poczuł że nie tylko go słyszy, ale też słucha. I bierze całkiem serio to, co mówił. Nie dzielił się tymi wspomnieniami na prawo i lewo, Azumie i Hiromi chyba nawet w ogóle o tym nie wspominał. Ale też nikt go o takie rzeczy nie pytał, a od Yumiko dostał pytanie o to, jaki jest na polu bitwy. I jakoś tak samo się potoczyło.
- Dziękuję - odpowiedział - chętnie zobaczę, jak radzisz sobie na polu bitwy. Jak tylko będziesz gotowa na trudniejsze misje, to na pewno z łatwością się odnajdziemy. Kwatera główna nie robi problemu, gdy zgłasza się na przydział w parach albo nawet w grupach. Kto wie, może nawet powalczymy u boku Azumy-san i Hiromi-san. Im też ufam. To bardzo zdolni wojownicy - wyjaśnił - i... jesteś dla mnie stanowczo zbyt łaskawa w tych komplementach, ale... dziękuję za te miłe słowa.
Czas był chyba jednak na to, żeby otrząsnąć się z tych trudniejszych i poważnych tematów. Tsuyoshi nie chciał, żeby nad ich rozmową stale ciążyło widmo wojny, utraty życia i tak dalej. Lepiej było już przejść do swobodniejszych i przyjemniejszych kwestii.
- Tak, Tsumi-nee jest super. Lubię jej pokazywać, jak się rzuca kunaiami. Oczywiście takimi drewnianymi, treningowymi. Moim zdaniem jest bardzo zdolna. Przebywanie z nią to sama przyjemność - uśmiechnął się na samo wspomnienie o młodszej siostrze - na pewno ją kiedyś poznasz!
Uchiha wysłuchał w milczeniu i z uwagą tego, czym Yumiko podzieliła się z nim na temat swojej rodziny i braku pamięci. Rozumiał, dlaczego wybrała tak, a nie inaczej. To wszystko musiało być bardzo trudne, wbrew temu, co powiedziała o tym braku rozpaczania. W standardowych warunkach człowiek miał pewną ciągłość swojej historii, a Yumiko de facto zaczynała od zera w dorosłym wieku. To musiało powodować wątpliwości, o których zresztą sama wspomniała.
- Bardzo mi przykro z powodu Twojej mamy, Yumiko - powiedział krótko i rzeczowo, nie chcąc sprawić wrażenia, że mówi to na pokaz (bo nie mówił) - no dobrze, wszystko w swoim czasie. Zrobisz to, na co będziesz gotowa i tylko wtedy, gdy będziesz gotowa. Nie czuj presji. To musi przyjść samo. Jestem pewien, że Hiromi-san nie będzie naciskała. Jest co najmniej tak samo wrażliwa i empatyczna, jak Ty. Nie zrobi nic bez Twojej wyraźnej zgody - przedstawił swój punkt widzenia, ale znowu: starał się, żeby nie zabrzmieć protekcjonalnie. Nie był w centrum problemu i nie chciał uchodzić za wszechwiedzącego. Chciał po prostu przekazać, że w swoim niewielkim zakresie, kiedyś tam, w przyszłości, może pomóc - jeśli będzie chciała, oczywiście.
Na propozycję o pisaniu listów wyraźnie się ożywił, a w jego oczach pojawił się nowy entuzjazm.
- Hej, pisanie listów to super pomysł! Jak utknę znowu gdzieś na bagnach to możemy się nie widzieć przez dłuższy czas, więc to będzie świetny sposób na porozumiewanie się! - powiedział żywiołowo - Tak, obiecuję, że będę pisał listy. I opisywał techniki. Tylko masz na nie opowiadać i raportować, co u Ciebie! - zakomunikował, gdy go szturchnęła. Popatrzył na dłoń, którą to zrobiła, a później na nią samą, a następnie przeniósł wzrok na dół, na wodę, nad którą wznosiła się gałąź, na której siedzieli. Później znowu na Yumiko i znowu na wodę, by ostatecznie popatrzyć na dziewczynę. Na jego twarzy pojawił się zawadiacki uśmieszek.
- Nie no, dobra. Nie zrobię tego - zaśmiał się, nie zdradzając swoich intencji. Yumiko i tak pewnie się domyśli.
Słońce powoli chowało się za łagodnymi, zielonymi wzgórzami. Jego światło stawało się coraz mniej intensywne. Ostra, żółta barwa zamieniła się w ciepłe odcienie pomarańczowego. Jezioro jeszcze przez chwilę odbijało jego promienie jak ogromne lustro, ale krótko potem nad wzgórzami wystawała już malutka część słonecznej tarczy. Same drzewa zaczęły ciemnieć, nabierając głębszych, zielonych barw. Zmierzch powoli stawał się faktem, w powietrzu zaczął być wyczuwalny delikatny chłód, a ptactwo stopniowo cichło.
0 x
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości