Strona 1 z 1

Stara gospoda

: 24 mar 2024, o 20:42
autor: Taiyō
Obrazek

Re: Stara gospoda

: 2 kwie 2024, o 13:20
autor: Kami Kaito

Re: Stara gospoda

: 8 kwie 2024, o 19:56
autor: Taiyō

Re: Stara gospoda

: 26 lut 2026, o 15:08
autor: Nobuo
Podróżowałem z dobry tydzień w stronę osady rodu Kami, tam na pewno powinien być ślad ojca za którym podążałem. Jednak w trakcie podróży naszły mnie pewne rozterki. Skoro matka go pogoniła, sam uciekł bez słowa czy tak nie będzie dla nich lepiej? Czy to wszystko nie jest zbyt mocno naciągane, czy powinienem się tym zainteresować? Mocno mi głowa buzowała od tego wszystkiego, sam już nie wiedziałem co począć? Czy naprawdę nawet nie można ufać tym, którym się kocha? Czy przywiązanie to tylko iluzja bezpieczeństwa? Nie zamierzałem wrócić do domu, poczułem się zdradzony przez własną rodzinę...

W ten sposób znalazłem się jakiejś karczmie w osadzie Kami, czy porzuciłem już klan? Ciężko to określić, ale jeżeli innym będzie łatwiej tak to nazwać to tak. Tamto miejsce zaczęło mnie przytłaczać, a w zasadzie co było moim celem? Brakowało mi w życiu ewidentnego celu, być kimś ważnym? Czynić dobro, czynić zło? Może zwykłe szukanie zarobku to było coś czego potrzebowałem, nie byłem skąpy, na ten moment jedyne czego szukałem to były przyjemności...

Przyszedł czas zrezygnować z tego i odnaleźć zwykły cel w życiu, jednak do tego potrzebowałem towarzyszy, dlatego też znalazłem się w tej karczmie. Było już popołudnie więc lekko się zapełniła, a ja zasiadłem przy barze i rzuciłem do barmana. - Kierowniku złoty, jedno piwo będzie. - Czekając aż mi naleje rozglądałem się za ludźmi, może ktoś tutaj będzie potrzebował pomocy.

Re: Stara gospoda

: 26 lut 2026, o 19:33
autor: Kori


Re: Stara gospoda

: 26 lut 2026, o 21:27
autor: Nobuo
Raczyłem się piwem... dobrym piwem, może bliżej było mu do sikacza czy gazowanej wody, ale takie było najlepsze jeszcze w klimacie baru. Grajek coś tam dogrywał, raczyłem się tym klimatem, pasowałem do takich miejsc. Została mi końcówka piwa jak za moimi plecami zaczęła dziać się akcja, obróciłem się na stołku i spojrzałem w stronę grajka i bandziorów. Sytuacja nabierała tempa a ja się tylko przyglądałem do jakiego stopnia to może eskalować bez mojej interwencji.

W końcu grajek przyjął charakterną postawę, która zaraz miała na niego sprowadzić klasyczny antajski wpierdol dlatego podniosłem dupę razem z piwem, które dopiłem i podchodząc do pierwszego bandziora który był najbliżej mnie i rozpierdoliłem mu o ten kufel prosto o łeb. - Panowie, nawet kurtyzany wiedzą, że trzech na jednego to słaby stosunek, dlatego pozwolicie, że się dołączę.

Sięgnąłem dłoniami do kabur i za pomocą mojej zdolności obkleiłem sobie ręce papierem a następnie postarałem się rzucić im wyzwanie. - Zostawcie grajka, jak pizdy będziecie muzyka atakować, zapraszam na kogoś kto umie się bić. - Po czym wypłaciłem im z tych kartek tak by nie zabić ale ogłoszyć, w końcu przypał trochę od razu zabijać kogoś w barze w obcym mieście. Znaczy obcym, zdolności tutejsze, ale tutaj się nie wychowałem i nie znałem tego miejsce, ludzie mnie też nie kojarzyli.

Jeżeli dalej będą chcieli walczyć to staram się im przy pomocy papieru obkleić nogi by nie mogli się ruszyć.
  Ukryty tekst