Strona 1 z 1
Posiadłość Akiry i Jun
: 1 lut 2026, o 21:04
autor: Kaito Ishikawa
Pośród zielonych zboczy gór, gdzie powietrze jest chłodne i czyste, a echo niesie się daleko ponad koronami drzew, wznosi się rozległy kompleks rezydencjalny. Jego główny budynek, wielopoziomowa konstrukcja o zielonych, zdobionych dachach, dominuje nad okolicą niczym milczący strażnik dawnych czasów. Złote ornamenty na krawędziach dachów połyskują w słońcu, przypominając o bogatej historii i znaczeniu tego miejsca. Kamienne schody prowadzą ku głównemu wejściu, gdzie codziennie przewijają się mieszkańcy pobliskich wsi, służba oraz przybysze z dalekich stron. Kompleks otaczają mniejsze zabudowania: domy służby, magazyny, pawilony medytacyjne oraz strażnice, dyskretnie wkomponowane w naturalny krajobraz. Całość sprawia wrażenie harmonii, jakby architektura i natura od zawsze istniały tu w idealnej równowadze. U stóp wzgórza płynie krystalicznie czysty strumień, nad którym przerzucono drewniany mostek. W wodzie leniwie krążą ryby, a wiosną kwitnące drzewa obsypują kamienne ścieżki płatkami, tworząc niemal nierealny widok. W oddali słychać szum wodospadu spadającego z górskiego urwiska, stały, uspokajający rytm tego miejsca. Choć rezydencja emanuje spokojem, nie jest pozbawiona tajemnic. Stare kroniki wspominają o zamkniętych skrzydłach budowli, podziemnych przejściach oraz salach, do których dostęp mają jedynie wybrani. Dla jednych jest to dom dwójki Seininów, ciotki i jej siostrzeńca, dla jeszcze innych ośrodek nauki i kontemplacji, dla jeszcze innych punkt strategiczny, a dla nielicznych miejsce, w którym ważą się losy przyszłych wydarzeń.
Re: Posiadłość Akiry i Jun
: 2 lut 2026, o 13:16
autor: Yukari
Yukari w milczeniu słuchała tego, co miała jej do powiedzenia kobieta. Była dokładna poruszając każdy możliwy scenariusz, tym samym pomagając czarnowłosej poukładać sobie wszystko w głowie. Wiedziała, że gdyby odeszła matka by ją poparła. Sama wybrała też miłość pomimo tego, że rodzice jej męża nie byli przychylni. Pozbyli się problemu wyrzekając się jej ojca, a ona? Nie potrzebowała nikogo, nie musiała się wiązać i zakładać rodziny, na ten moment nawet tego nie chciała. Do tej pory była wolna i podobał jej się taki stan rzeczy. Tylko... tym razem ta decyzja nie należała tylko do niej. On też miał prawo głosu, a w siedzibie dał jasno do zrozumienia, że nie da jej skrzywdzić. W jego życiu było wiele kobiet, zatem czemu tak bardzo uczepił się właśnie jej?
Pewność z jaką Jun mówiła o zniszczeniu Seiyamy, uświadomiła jej jak mało wiedziała o Akirze. Ścieżki którymi mogłaby podążyć zaczynały wyglądać jak ślepe zaułki.-Jeśli odejdę... z jakimi konsekwencjami będzie musiał się mierzyć? -zapytała biorąc butelkę z wodą. Wolała wiedzieć, nie mogła postąpić egoistycznie wybierając lepszą opcję dla siebie. Tym bardziej wiedząc, że uratował jej życie, ale czy to był wystarczający argument by poświęcić to co jej zostało? Resztę drogi pokonała w milczeniu. Czasami tylko zerkała w stronę Akiry, zastanawiając się jakie myśli skrywał.
Gdy dotarli na miejsce, Yukari zaniemówiła. Czuła się jakby ktoś wprowadził ją do innego świata, gdzie człowiek i natura tworzyły jedną, spójną, całość. Rozejrzała się, nim ktoś zaprowadził ją do ogromnego pokoju. W końcu będzie sama, nie licząc służby, która pojawiała się by dostarczyć jedzenie i ciuchy. Czarnowłosa podziękowała za pomoc, a gdy drzwi zamknęły się po raz ostatni, pozwoliła sobie na chwilę słabości. Łzy pojawiły się niespodziewanie, a ona pierwszy raz tego dnia dała im płynąć. Wyglądało to dość dziwnie, gdy przebierając się nie zważała na mokrą twarz. Łzy w końcu się skończyły, a ona poczuła pustkę. Wiedziała, że teraz będzie mogła rozmawiać i nic jej tego nie zakłóci.
Drzwi w końcu się otworzyły, a w nich stanął On. Osoba, która samą swoją obecnością może wyssać powietrze z pomieszczenia, osoba, za którą oglądają się młode kobiety. Przez chwilę, gdy ich spojrzenia się przecięły, zapomniała o tym co się wydarzyło, lecz jego słowa, one ściągnęły ją na ziemię. Mogła powiedzieć to co chciała, przebrnąć przez wszystkie swoje wątpliwości.-Miałeś nigdy więcej nie być dla mnie tarczą, prosiłam Cię o to, pamiętasz? Nie potrzebuję Twojej ochrony, Akira. Nie gdy koszty są zbyt duże. Co chciałeś zrobić? Zabić go? A później? Myślisz, że nie rozpętało by się piekło? Wszyscy poszlibyśmy do piachu! - zrobiła przerwę, był nieobliczalny, a gdy złość brała nad nim górę, był niczym śmierć, która zbierała swe żniwa.-Rozmawiałam z Twoją ciocią i chyba wdepnęliśmy w niezłe bagno, wiesz? - zapytała chcąc tym samym dowiedzieć się czy on też z nią rozmawiał i wie to samo co ona-Teraz słuchaj uważnie... Nie chce tego... Moi rodzice wybrali siebie nawzajem bo się kochali, a mi... Mi w tym momencie zabierany jest ten wybór. Mogę odejść i wiem, że będę miała wsparcie ze strony matki, ona zrozumie decyzję jaką podejmę. Może gdyby odbiłoby się to na rodzicach mojego ojca, to chcieliby się mnie pozbyć tak samo jak jego, ale ogarnę to. Tu jednak nie chodzi tylko o mnie, bo moje odejście wiąże się z tym, że to ty dostaniesz po dupie, a tego bym nie chciała... -na chwilę przestała mówić, dając mężczyźnie czas na przeanalizowanie tych słów.
-Polubiłam Cię, wiesz? Czasami czuję tą iskrę, która przeskakuje między nami i myślę, że w innych okolicznościach mogłoby to płynąć naturalnie... -jej głos zaczął się załamywać.-Nie chce posiadać dzieci i nie mogę Ci obiecać, że kiedyś zmienię zdanie, chociaż tak może się stać. Nie mogę Ci też obiecać, że Cię pokocham, a mógłbyś znaleźć kobietę, która Ci to wszystko da... Miłość, dzieci i to, co tam jeszcze chcesz. Będziesz w stanie ryzykować? Bo ja nie oddam swojej wolności, nie dam się zamknąć. Chce się rozwijać i mieć na to czas, a ile go nam właściwie zostało po dzisiejszym dniu? - jej słowa były niemalże szeptem, wyciągnęła rękę, która bez problemu odnalazła jego dłoń. Ścisnęła ją delikatnie po raz pierwszy inicjując dotyk. Spojrzała mu w oczy uśmiechając się, jednak w tym wszystkim było za dużo smutku-Teraz muszę wiedzieć czego Ty pragniesz, bo nie chce Cię skrzywdzić, rozumiesz? Tą decyzję musimy podjąć razem.
Re: Posiadłość Akiry i Jun
: 2 lut 2026, o 14:24
autor: Kaito Ishikawa
Post Fabularny - Kampania
G dy wspomniałaś o swojej ostatniej prośbie, Akira mimowolnie uśmiechnął się co ciebie. Jednak nie przerwał ci, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że teraz jest czas na to, abyś w pełni mogła wypowiedzieć się.
D alsza część twojej wypowiedzi już nie była zabawna dla mężczyzny, wyraz twarzy miał nieodgadniony...
D otknęłaś jego ręki, poczułaś jak Akira przeszył lekki dreszcz, jednak zaraz po tym szybko cofnął swoją rękę, wstał, odsuwając się w kierunku drzwi, ewidentnie dystansując się od ciebie.
- Ostatnim razem jak mi mówiłaś, żebym nie był twoją tarczą to dostałaś prztyczka kryształową pałką. Nie każ mi tego robić ponownie... - sztuczny uśmiech zawitał na jego twarzy-... Powiedziałem ci też wtedy, że się zapominasz. Pal licho, że jestem seininem, mężczyzna czy kim tam jeszcze wtedy ci powiedziałem. Zależy mi na tobie... Ja... -chłopak chciał coś powiedzieć, ale finalnie zamknął na chwilę usta, zamknął oczy i lekko pokręcił głową. Opanował się, jego głos był nieprzejednany, a oczy płonęły pasją -... Chronię swoich, jeżeli będzie trzeba spalę wszystko i wybije wszystkich, którzy czyhają na ich życie... Dokładnie jestem tym, który dla tej jednej osoby poświęci cały świat... - mężczyzna zagryzając zęby, wycofał się jeszcze bardziej do wyjścia, ponownie przymknął oczy, emocje opadły, Akira przemówił, ale jego głos był jakiś nieobecny, jakiś sztuczny -... Przepraszam, że sprawiłem ci tyle kłopotu, nie chciałem ci wyrządzić krzywdy. Bardzo cię przepraszam. Nie przejmuj się, tobie i twojej rodzinie nic nie grozi. Wyjaśnię całą tą sytuację, będziecie bezpieczni. Ślubem też się nie przejmuj jest to absolutnie zrozumiałe, jestem kiepskim kandydatem na męża, która by zechciała takiego chama i gbura jak ja.... - sztuczność i samoponiżenie sięgnęły szczytu właśnie w tym momencie, jakby kwas wydobywał się z jego ust. -... Tak, to jest normalna reakcja... Muszę już wyjść, mam... Mam sprawy do załatwienia, później się złapiemy... Jeszcze raz przepraszam... - choć z początku był w miarę opanowany to na koniec już szybko dokańczał, jakby chciał się znaleźć wszędzie, tylko nie w tym miejscu, nie z tobą...
A kira wyszedł pospiesznie, jakby bał się, że jeśli zostanie jeszcze sekundę dłużej, coś w nim pęknie. Ponownie zostawiając cię samą, mogłaś się jedynie zastanawiać czy aby na pewno dobrze widziałaś, że wychodząc mężczyźnie szkliły się oczy.
Kōseki Akira - KLIK
Re: Posiadłość Akiry i Jun
: 2 lut 2026, o 16:42
autor: Yukari
To właśnie o tej iskrze mówiła, a jego reakcja na dotyk potwierdziła, że czuł podobnie, to jej wystarczyło. Tylko zraniła go, każdym swoim słowem, raniła go bardziej, a on w pierwszej możliwej chwili zaczął się wycofywać. Nie mogła mu na to pozwolić, nie tym razem. Wstała, wpatrując się w niego, widziała, że jeżeli wyjdzie podejmie decyzję sam. Owszem zapominała się, przy nim zapominała się wielokrotnie, ale to dlatego tak się dogadywali, bo nie była jak większość uległych mu ludzi. Dlatego też lubił chłopaków, bo byli sobą i traktowali go jak człowieka, nie geniusza. Wielkiego seinina.
-Nie przepraszaj, za moje decyzje Akira… -i to była najszczersza prawda. To, że znaleźli się w takiej sytuacji było po części jej winą. To ona wyraziła zgodę by razem spać w namiocie. Mogła odmówić, lecz żyła w swym cukierkowym świecie, gdzie konsekwencje jej nie dosięgały, tym razem było inaczej i nie pozwoli mu borykać się z tym samemu. Wolałaby by powiedział, że ma odmienne zdanie, że pragnie mieć dzieci, rodzinę, że tego zawsze chciał, wtedy by zrozumiała, tego co działo się teraz nie potrafiła ogarnąć. On już podjął decyzję, tą najlepszą dla niej, lecz czy aby na pewno też i dla niego? Jak miała by się nie przejmować tym wszystkim, skoro dokładnie widziała że coś jest nie tak.- Nie wychodź… - szepnęła powoli zbliżając się do niego. Zabolało, gdy mówił o sobie źle. Yukari wcale tak o nim nie myślała, pod maską, którą nosił bym dobrym, oddanym człowiekiem. Dbał o nią, był zawsze gdy tego potrzebowała. Jego atutem była siła i to właśnie ją wykorzystywał, by chronić tych na których mu zależało. Jednak jego poświęcenie było za wielkie w tej sytuacji, nie zdoła ochronić jej przed wszystkimi, sam będzie musiał ponieść konsekwencje, a obawiała się że te mogłyby być większe, niż za pierwszym razem. Czego tak naprawdę bała się Yukari? Małżeństwa? Ograniczeń, czy tego, że ktoś wybrał za nią? Czy ten wybór nie pokrywałby się w przyszłości z jej wyborem? Czy nie w tym kierunku to wszystko szło? A może to kwestia tej rodziny… byli przecież jeszcze tacy młodzi…
Już raz pozwoliła mu odejść, tym razem nie popełni tego błędu, jeżeli potrzebował czasu by wszytko przemyśleć zrozumie, jednak jeżeli wychodzi, nie wyczerpując tematu do końca i pójdzie obwieścić swoją decyzję, to tego pożałuje.- Akira stój! Akira! Proszę Cię stój! Jeżeli pójdziesz to wszytko odkręcać, nie kończąc ze mną rozmowy, powiem że kłamiesz, on nie da Ci tego wyjaśnić, dobrze o tym wiesz, a ja nie pozwolę byś to zrobił. - Wiedziała, że tym razem też się zapomina, ale jakakolwiek jego reakcja będzie lepsza niż to co się wydarzyło. Nie chciała tego, nie teraz.- Proszę Cię… Nie zamykaj się przede mną i wróć… Nie rób nic pochopnie, poczekajmy… - Nie mówił jej wszystkiego, czuła to, ale siłą nie uzyska od niego żadnej informacji. Musiała czekać.
Re: Posiadłość Akiry i Jun
: 2 lut 2026, o 22:39
autor: Kaito Ishikawa
Post Fabularny - Kampania
A kira zatrzymał się dokładnie w momencie, gdy po raz drugi domową ciszę przeszył twój krzyk niosący po posiadłości jego imię... Czarnowłosy zatrzymał się w progu drzwi, dokładnie wtedy kiedy jego ręka chwyciła framugi drzwi. Nawołując go do zostania, mogłaś dostrzec jak z całych sił zaciska swoją dłoń, knykcie mu pobladły...
- Nie powinnaś tak mówić, dam radę... Wiedząc, że jesteś tutaj, wiedząc, że chłopaki są już w połowie drogi do Sarufutsu, wystarczy, że będę go słuchał, wystarczy, że przeproszę i przyjmę karę...
Właśnie wtedy poprosiłaś go, żeby został, zamilkł na dłuższą chwilę, widziałaś jak walczy ze sobą, ale w końcu postąpił dwa kroki do tyłu, głośno westchnął, odwrócił się do ciebie, powoli zbyt powoli, gdy wreszcie ujrzałaś jego oczy, dostrzegłaś w nich zmęczenie i coś co wyglądało na... Strach ?
C zarnowłosy postąpił w twoją stronę krok, chciał drugi, ale zatrzymał się w połowie. Jakby nie wiedział czy może iść dalej...
- Ja... Nie zamykam się na ciebie... - krótko, ze złością, parsknął - ...Po prostu nie wiem jak to wszystko mam powiedzieć... - Akira ciężko westchnął, jednak nie przerwał kontynuuował, drżącym głosem - ... Jeśli zostanę, to nie dlatego, że mnie zatrzymałaś, zostanę bo chcę cię wysłuchać... Bo... nie potrafię udawać... Że nic do ciebie nie czuję... Yukari.
C zarnowłosy, ukrył na chwilę twarz w dłoniach, aby zaraz przeciągnąć nimi przejechać po włosach, kręcąc głową ponownie zabrał głos
- Nie, nie podejmę decyzji bez ciebie... - spojrzał ci w oczy - ... Tylko mnie nie odpychaj, gdy próbuję zostać. - wypowiedź przyszła mu z trudem, jednak czuć było, że mówi z głębi swej duszy.
S tał na wyciągnięcie ręki, był wyraźnie rozdarty, ale nie było po nim widać, żeby przejawiał zamiar ucieczki... Drzwi zostały zamknięte.
Kōseki Akira - KLIK
Re: Posiadłość Akiry i Jun
: 3 lut 2026, o 12:46
autor: Yukari
Yukari patrzyła na niego z niedowierzaniem malującym się na twarzy. Czy on się poddawał? Akira, którego poznała walczył, był pełen życia i ciętej riposty. Potrafił nawet cieszyć się życiem, gdy nikt nie patrzył, gdy czuł się wolny. Pokiwała głową przecząco, nie przyjmując tego do wiadomości.-Czy Ty się słyszysz? - jej głos był spokojny, lecz ciało przeszył zimny dreszcz.-Czy Ty w ogóle masz za co przepraszać? Tak nie traktuje się swoich ludzi! Powinieneś być dumny, że możesz dla niego walczyć, ale on... -zawahała się- On traktuje wszystkich jak psy na swojej pieprzonej smyczy, a tak nie można... - ostatnie słowa powiedziała już nieco ciszej. Ich lider nie był dobrym człowiekiem. Nie wykorzystywał tego, co mogliby zaoferować mu ludzie, gdyby tylko zmienił swoje podejście. Sojusz był tego dobrym przykładem. Uniósł się honorem, o ile w ogóle takowy posiadał, zamiast zjednoczyć się i działać razem. Pozbyliby się problemu szybciej, mniejszym kosztem. A teraz? Pewnie czekał na powrót Akiry, bo on będzie w stanie zrobić wszystko, by skrócić karę swoich przyjaciół.
Nie podszedł do niej. Widziała wahanie w jego krokach, ale milczała. To był jego czas na powiedzenie, tego co chciał. Czy spodziewała się w stosunku do siebie jakichkolwiek uczuć? Nie. Do tej pory uważała jego gesty za przejaw koleżeństwa, chociaż czasami jej serce dawało wtedy o sobie znać. Gdyby ich ostatni poranek ułożył się inaczej, czy wtedy by porozmawiali? Czy przyszłoby to naturalniej? W tamtej chwili, śpiąc obok niego czuła się bezpiecznie, jakby zaginione puzzle w końcu odnalazły swój kształt. Obdarzyła go wtedy ogromnym zaufaniem i mimo przekroczenia granic, nie była na niego zła. Była zła na innych, to oni wrzucili ich na głęboką wodę, zwiększając tempo tego, co się miedzy nimi działo. Nie musieliby czuć presji, nie byłoby wątpliwości. Doszli by do tego sami, za jakiś czas.-Akira.... - jej głos się załamał. Jak bardzo chciałaby wrócić do pokoju, zacząć całą tą rozmowę raz jeszcze, nieco delikatniej. Może wtedy nie rzuciłaby na niego wszystkiego tak od razu.-Przepraszam, nie chciałam byś tak się poczuł. - zrobiła przerwę nie wiedząc co powiedzieć. Nie chciała kolejnym słowem go zranić, i tak narobiła zbyt dużo szkód.-Będę przy Tobie, cokolwiek będzie się teraz działo, będę tutaj... obok Ciebie. -miała nadzieję, że uwierzy w jej zapewnienie, a później... Może wybiorą siebie, bez presji otoczenia? Może to co się teraz działo, było tylko bodźcem do tego co przyniesie przyszłość?
Re: Posiadłość Akiry i Jun
: 3 lut 2026, o 14:16
autor: Kaito Ishikawa
Post Fabularny - Kampania
C erwonooki nie odpowiedział od razu, stał nieruchomo, jakby twoja próbował osadzać twoje słowa, gdzieś głębokie w siebie. Dopiero po dłuższej chwili ujrzałaś jak jego ramiona delikatnie opadły, zrzucając z niego ciężar nie tylko zaistniałej chwili, ale jakiś inny, ciążący mu od dłuższego czasu. Podniósł swój wzrok, patrząc na ciebie dłużej niż wcześniej. Z jego spojrzenia mogłaś wyczytać, że już nie patrzy jak ktoś kto jest gotowy do walki, ale też nie jak ktoś co chce uciec... Widziałaś w tym spojrzeniu... Człowieka, człowieka, który pierwszy raz od bardzo dawna, nie musi wszystkiego dźwigać sam.
- Myślałem, że w momencie kiedy się zatrzymam, wszystko się rozsypie - rzekł z ciche mężczyzna.
Postąpił ten jeden, brakujący krok w twoją stronę, tym razem nie było zawahania w jego ruchach przez chwilę ponownie cisza wypełniła pomieszczenie. Dopiero po chwili w końcu się odezwał:
- Chcę zostać, chcę żebyś była obok, przynajmniej dzisiaj - rzekł zwyczajnie czarnowłosy, bez zbędnego patosu.
A kira nie wykonał kolejnego ruchu, nie sięgnął po twoją dłoń, nie przytul, nie zamknął w swoich objeciach zamiast tego wciąż stał blisko ciebie, na tyle wystarczająco, byś mogła czuć jego obecność, ciepło, zapach, oddech na swojej skórze.
- Rozwiążmy te problemy później, nie dzisiaj... - jego męski, kojący głos brzęczał ci przyjemnie w uchu - ... Dzisiaj chciałbym móc tutaj zostać obok ciebie. Nie, nie chodzi mi nic głupiego po głowie, wystarczy mi, że będę w tym samym pomieszczeniu, nawet w tamtym kącie. Wystarczy mi, że będę czuł twoją obecność, że będę wiedział, że jesteś bezpieczna - wyszeptał spokojnie, pozostawiając decyzję po twojej stronie.
Kōseki Akira - KLIK
Re: Posiadłość Akiry i Jun
: 3 lut 2026, o 16:38
autor: Yukari
W końcu się przed nią otworzył, nie mówił półsłówkami, nie zbywał. Był po prostu sobą, a ona widząc go takiego poczuła ulgę, jeszcze nie wszystko było stracone. Uśmiechnęła się delikatnie, pierwszy raz tego dnia, nie było w tym żadnego smutku.-Nie rozsypie się, nie tak łatwo. - powiedziała uspokajająco. Jeszcze wiele rozmów było przed nimi, ale teraz nie miały one znaczenia. Dzisiaj chciał odpuścić, a ona mu na to pozwoli. Będzie tutaj tak długo, jak będzie potrzebował jej obecności. W tym domu nikt nie będzie na nich patrzył, nie będzie oceniał. Był u siebie i mógł odpuścić.
Gdy się zbliżył, poczuła jego zapach. Był dokładnie taki sam, jak za pierwszym razem, gdy krzyczał jak furiat. Jak odległe wydawały się te wspomnienia w obecnej sytuacji? Yukari na chwilę przymknęła powieki czując jego bliskość. Tyle powinno jej wystarczyć. Czuła jak serce biło jej szybciej, reagując na to co mówił. Gdy skończył uniosła wzrok.-Będę tutaj, jeżeli będziesz przy mnie, Akira. Nie w żadnym odległym kącie, tylko obok mnie. Pozwolisz sobie odpocząć i nie myśleć. Pozwolisz, bym mogła Cię przytulić, bym mogła być świadoma Twojej bliskości - Czy prosiła o zbyt wiele? Nie wiedziała, miała jednak nadzieję, że nie odmówi. W tej chwili potrzebowali siebie nawzajem-Przy Tobie zawsze jestem bezpieczna, wiesz o tym? -musiał wiedzieć, zawsze stawał na wysokości zadania. Zawsze obok, gdy najbardziej tego potrzebowała. Pojawiał się znikąd by pomóc jej wybrnąć nawet z najgorszych sytuacji. Pchał ją do przodu, by mogła poznać siebie, by mogła stać się silniejszą.
Stała przez chwilę zastanawiając się czy dodać coś jeszcze. Powoli, sprawdzając jego reakcję, położyła dłoń na jego klatce piersiowej, tam gdzie znajdowało się serce-Bądź taki zawsze, nie przy ludziach, jak to za dużo, ale przy mnie. Mów do mnie jak będziesz tego potrzebować, krzycz, jeżeli będę robić głupoty, stawiaj kolejne wyzwania bym mogła się rozwijać, tylko bądź w pełni sobą. Przede mną nie musisz się ukrywać, a obiecuję, że zrobię to samo, nie zawsze będę miła, będę przekraczać granicę, ale chce móc Cię poznać, właśnie takiego, jakim jesteś tutaj -spojrzała na swoją dłoń. Bicie jego serca było wyczuwalne nawet przez materiał. Chciała zapamiętać ten rytm, gdy opuściła dłoń ponownie zerknęła na niego-Chodź, odpocznijmy .
Re: Posiadłość Akiry i Jun
: 3 lut 2026, o 20:03
autor: Kaito Ishikawa
Post Fabularny - Kampania
N a wieść, że świat się nie zawalił, Akira lekko się uśmiechnął kącikiem ust. Subtelnie skinął głową, wysłuchał cię z wielką uwagą. Kładąc dłoń na jego ciele byłaś w stanie wyczuć jego spięcie oraz bicie jego serca. Biło szybko. Nie odciągnął twojej ręki, a wręcz przeciwnie pozwolił jej tam zostać, widziałaś to, czułaś to. Jego oddech powoli się uspokoił, zgrywając się z twoim. Akira wyciągnął rękę w stronę twojej twarzy, delikatnie odsuwając kosmyk włosów z twojej twarzy. Patrzył na ciebie, jakby starał się zapamiętać każdy szczegół tej sceny, aby zawsze mieć do czego wracać... Ostrożnie, sprawdzając czy to nie za dużo, czy to dozwolone, objął cię ramieniem. W jego rękach ruchach nie było pośpiechu, jakby bał się, że zaraz mu uciekniesz. Przyciągnął cię nieznacznie, mogliście poczuć kolejną dawkę wspólnego ciepła i ciężaru waszych obecności.
- Dobrze... - mruknął z cicha -... Zostanę. Przy Tobie.
Pokiwał głową na znak, że rozumie co do niego mówisz, bez oporu dał się poprowadzić... Usiedliście, a potem położyliście się obok siebie... Nie szukał twoich ust, ani nie przyciągał cię bliżej na siłę. Leżał spokojnie, na tyle blisko, że czułaś jego oddech, jednak zarazem na tyle daleko, aby nic nie wymuszać. Dopiero z czasem, zachowując ostrożność, gotowy się wycofać w każdej chwili w której ujrzałby na twojej twarzy protest, przysunął się do ciebie, obejmując cię w pasie. Czułaś wyraźnie jak jest spięty, jakby bał się, że to co się dzieje, zaraz zniknie...
Ś wiat poza tym pokojem, w tym momencie nie miał najmniejszego znaczenia, mógł poczekać. Teraz, tego wieczoru, nie musieliście nic rozwiązywać, nic naprawiać. Nie musieliście też niczego sobie obiecywać, ani tym bardziej nazywać. Wystarczyło, że byliście.
Kōseki Akira - KLIK
Re: Posiadłość Akiry i Jun
: 4 lut 2026, o 22:56
autor: Yukari
Jego serce, przez tą krótką chwilę biło tylko da niej. Wiedziała to, po sposobie w jaki na nią patrzył i to ją urzekło. Granice, które były wokół niej zaczęły się rozmywać, dopuszczając go jeszcze bliżej, a ufność w jej oczach była przyzwoleniem, na to wszystko, co chciał zrobić. Nie protestowała, gdy ją objął, wręcz przeciwnie, poczuła ciepło rozchodzące się po ciele, a gdy w końcu się odezwał uśmiechnęła się. To była ich chwila i nie potrzebne były już żadne słowa.
Wrócili do pokoju, który został jej wcześniej wskazany, było to jedyne miejsce, które znała i to tutaj chciała być. Napięcie było wyczuwalne nawet wtedy, gdy położyli się obok siebie. Jak daleko mogli się posunąć w tej relacji? Z każdą chwilą dystans między nimi zmniejszał się, lecz dopiero gdy Akira ją objął poczuła się bezpiecznie. Jakby jego ramiona stworzone były dla niej... jakby jej ciało należało do niego. Przysunęła się jeszcze bardziej, rozkoszując się znajomym zapachem. Czy robiła błąd dając im nadzieję? Otwierając drzwi do swojego serca? Pozwalając, by mężczyzna zostawił tam cząstkę siebie?
Wszystko to, co działo się między nimi, dla Yukari było nowością i miało jedno imię.-Akira... -szepnęła opuszkami palców dotykając jego twarzy. Obserwowała go nieco się wahając. Nie chciała wziąć więcej, niż mógłby jej ofiarować, ale, jeżeli jutra miałoby nie być, to żałowałaby tylko jednego... Szukając w nim jakiegokolwiek sprzeciwu zbliżyła się i musnęła jego usta swoimi. Nie był to nawet pocałunek, ale to musiało jej wystarczyć. Nie mogła oczekiwać więcej nie wiedząc czego tak naprawdę chce, byłoby to egoistyczne z jej strony, a tego nie chciała.
Zamęczenie powoli dawało o siebie znać, ale walczyła o każdą świadomą minutę u jego boku. Chciała by wspomnienie dzisiejszego wieczoru żyło w niej jak najdłużej. Jutro nie będzie konsekwencji, bo wszystko to, co zrobili było ich wyborem, dobrowolną decyzją...
Re: Posiadłość Akiry i Jun
: 5 lut 2026, o 10:56
autor: Kaito Ishikawa
Post Fabularny - Kampania
M usnęłaś wargami jego usta, czarnowłosy otworzył szerzej oczy, czułaś jak jego serce szybciej zabiło, przyglądał ci się uważnie, starając się upewnić, że to nie był przypadek, że to co się wydarzyło nie było psikusem jego wyobraźni... Najwyraźniej dostrzegł coś, co chciał ujrzeć, zbliżył się do ciebie
- Yukari... - wyszeptał czule
Złożył na twoich ustach pocałunek, krótki, cichy, który był bardziej obietnicą aniżeli gestem.
A kira patrząc ci w oczy, obrócił cię na łóżku i przysunął do siebie. Wasze ciała dotykały się, plecami czułaś jego brzuch, swoją rękę położył ci pod linią biustu, składając jeszcze jeden ostatni pocałunek, jednak tym razem czule złożył go na twojej szyji.
- Jestem tutaj - wyszeptał
N ie posunął się dalej. Jego dłoń pozostawała dalej tam, gdzie była. Akira był bardzo blisko, bez problemu czułaś jego obecność, bicie serca oraz wspólne ciepło... ale bez nacisku, bez pośpiechu.
T a chwila była bezpieczna, należała teraz... Do ciebie. Do niego, Do was.
Kōseki Akira - KLIK
Re: Posiadłość Akiry i Jun
: 5 lut 2026, o 22:30
autor: Yukari
Uśmiechnęła się, widząc jego reakcje na to, co zrobiła. Delikatnie, raz jeszcze pogładziła jego twarz, dając mu pewność, że to była jej decyzja. W tej chwili nie było mowy o przypadku, to wszystko działo się po coś i doszło to do niej w momencie, gdy mężczyzna złożył na jej ustach niemą obietnicę. Czego dotyczyła? Mogła się tylko domyśleć.
I choć chciała patrzeć w jego oczy do momentu zaśnięcia, nie protestowała, gdy obrócił ją na łóżku. Bliskość, którą poczuła w momencie zetknięcia się ich ciał, była wręcz przytłaczająca, a pocałunek na jej szyi... Był pierwszą kroplą deszczu w upalny dzień-Dziękuję... -jej głos był cichy, spokojny. Yukari mimowolnie odnalazła dłoń znajdująca się na jej ciele i delikatnie, bez żadnego pośpiechu splotła ze sobą ich palce.
To było wszystko, na co mogła pozwolić sobie czarnowłosa, nie niosąc tym samym spustoszenia w swoim sercu. Zasypiała otoczona barierą, stworzoną z jego ciała. Była bezpieczna i, choć ciężko jej to było przyznać, czuła się jak w domu. Jakby miejsce, w którym się znalazła, było tym właściwym, przynajmniej teraz. W tej chwili.
Tej nocy nie nawiedzały ją żadne sny. Odpoczywała, pierwszy raz nie myśląc o niczym.