Strona 1 z 4
Rodzinny Dom Minari
: 18 paź 2025, o 17:43
autor: Minari
Tradycyjny, piętrowy dom w dzielnicy mieszkalnej Shiroi-iwy, otoczony kępami kolorowych krzewów i kwiatów. Obok budynku rośnie duża, rozłożysta Wisteria, która późną wiosną i latem obsypuje drzewo dużymi kiściami fioletowych kwiatów. Sam budynek został urządzony w eleganckim, choć minimalistycznym stylu. Na parterze znajduje się kuchnia z dużą ilością szafek i kamiennym piecem oraz schodami w dół, prowadzącymi do spiżarni, przestronny salon do spędzania wspólnie wolnego czasu, czy przyjmowania gości, oraz jadalnia z niskim stołem z ciemnego drewna i poduszkami, zamiast krzeseł. Piętro, to cztery sypialnie. Jedna należy do Minari, druga do jej matki, trzecia do dziadka, zaś czwarta jest typowo gościnna. Wszystkie cztery urządzone są skromnie, ale elegancko i tradycyjnie. Zamiast łóżek, są tu wygodne futony, trochę szafek na rzeczy osobiste, zielone kwiaty w donicach i kilka innych drobiazgów. Gdy wyjdzie się z budynku tylnym wyjściem, trafi się do dobrze utrzymanego ogrodu w typowym, japońskim stylu. Oprócz kwitnących drzew i krzewów, jest tu też oczko wodne z pływającymi w nim karpiami koi, oraz stojąca obok kamienna ławka. Obok domu stoi jeszcze jeden budynek, mniejszy. Jest to łaźnia z dobudowanym daszkiem na opał, którym podpala się zarówno w piecu w kuchni, jak i pod wanną w łaźni, aby podgrzać wodę do kapieli.
Domownicy:
Hyūga Minari - Dwudziestoparoletnia uzdrowicielka, o śnieżnobiałych włosach i bladobłękitnych oczach, pozbawionych źrenic. Czynna Kunoichi w służbie swojego Klanu, pracująca głównie w Szpitalu.
Hyūga Kazuma [NPC] - Dziadek Minari i ojciec jej matki. Po śmierci ojca Kunoichi przejął obowiązki głowy rodziny. Osiemdziesięcioparoletni, emerytowany Kogō Klanu i były Mistrz Walki Wręcz, szkolący shinobich za czasów swej młodości. Kilka lat temu stracił wzrok.
Hyūga Ayumi [NPC] - Matka Minari. Czterdziestoparoletnia Sentoki Klanu, obecnie w stanie spoczynku z zastrzeżeniem stawienia się do służby w sytuacji kryzysowej. Zajmuje się domem i opiekuje niewidomym ojcem.
Hyūga Yamao [NPC] - Ojciec Minari i były Sentoki Klanu. W roku 385 zginął podczas wojny z rodem Yamanaka w wieku trzydziestu siedmiu lat. Na pamiątkę, został po nim w salonie niewielki ołtarzyk z portretem, bukietem zawsze świeżych kwiatów w wazonie i przyjemnie pachnącą świeczką.
Re: Rodzinny Dom Minari
: 16 gru 2025, o 19:14
autor: Minari
Gdy Minari wróciła do domu po długiej nieobecności, została przywitana radością i ulgą, zarówno ze strony matki, jak i dziadka. Na ich pytania o jej misję odpowiedziała tylko, że wszystko poszło dobrze i wypełniła swoje zadanie. Nie wdawała się jednak w szczegóły, bo w sumie nie wiedziała, czy już mogła, czy nadal nie. Tak więc nie dowiedzieli się, gdzie przez cały ten czas była, ale i tak najważniejsze dla nich było to, że wróciła cała i zdrowa. Rozpakowując swoje rzeczy w pokoju, długo patrzyła na talizman, który dostała od Reiko, wspominając te wspaniałe chwile i czując przejmujący smutek, że to koniec. Ostatecznie talizman spoczął na łańcuszku obok odznaki ninja, którą nosiła na szyi. Blisko serca.
Powrót do codzienności był bardzo trudny. Tak przywykła do obecności Reiko, Staruszka Watanabe i Kushina, że teraz odczuwała przejmującą pustkę i nie mogła zwyczajnie znaleźć sobie miejsca. Matka Minari bardzo szybko wyłapała tą zmianę, jednak niewiele była w stanie się od niej dowiedzieć, bo sama Białowłosa zapewniała, że jest dobrze, tylko jest trochę przemęczona. Dzięki temu zyskała sobie więcej chwil w samotności, gdzie zwyczajnie leżała na posłaniu zwinięta w kłębek i rozpamiętywała wszystko z przygnębieniem. Wiedziała, że sama zrobiła sobie krzywdę poddając się uczuciom, ale nic na to nie mogła poradzić. To był Lider Klanu, który za dzień, dwa, zapomni o wszystkim i znowu zostanie pochłonięty przez swoją pracę. Nawet nie śmiała oczekiwać, że miałoby być inaczej.
W Szpitalu trzymała się trochę lepiej, bo mogła całkowicie skupić się na pacjentach i dzięki temu nie myśleć o tym wszystkim, ale i tak Hattori’emu nie umknęła nawet najdrobniejsza zmiana, więc ostatecznie wylądowała w jego gabinecie na rozmowie. Nie miała więc wyboru i przyznała się, że po prostu przyzwyczaiła się do codziennej obecności Lidera, Watanabe i Kushin’a, a teraz gdy ich już nie ma, czuje się po prostu trochę zagubiona. Ale to zapewne niedługo minie. Nie powiedziała nic więcej, utrzymując, że to po prostu zwykłe przywiązanie się do dobrych ludzi, z którymi miała możliwość współpracować i musi się z tym uporać. Gdy jednak Przełożony w odpowiedzi przywołał na moment Jedwabnika, Minari aż rozpłakała się z radości, przytulając robaczka do siebie i dziękując za to.
Dni mijały powoli, zmieniając się w tygodnie, a wewnętrzny ból, który czuła Minari wcale się nie zmniejszył. Nie była też w stanie tak po prostu o wszystkim zapomnieć. Zaniedbując przez to samą siebie, w końcu sama się pochorowała i z medyka stała się pacjentem w Szpitalu. Na szczęście było to tylko silniejsze przeziębienie, a nie nic bardziej groźnego, więc po dwóch tygodniach kompleksowej opieki mogła wrócić do swojej normy. Tak wreszcie przeminęła zima i nastała wiosna, powoli budząc wszystko do życia.
Kończąc dwadzieścia cztery lata, Minari otrzymała od matki nowe kimono, jednak to dziadek kompletnie ją zaskoczył, przekazując jej prostą szkatułkę z pięknym, złotym grzebykiem w środku.
- Dałem go Twojej babci w prezencie zaręczynowym. Szkoda, żeby dalej tak leżał i się kurzył. - Wyjaśnił Kazuma. - Niech Ci przyniesie szczęście, bo jak tak dalej pójdzie, to Twoja matka powiesi mnie na suchej gałęzi naszej Wisterii.
Minari przyjęła podarek i rozpłakała się, padając dziadkowi w objęcia i dziękując, jednak ten niczego nieświadomy, uznał to po prostu za zwyczajne wzruszenie, tuląc wnuczkę i kołysząc uspokajająco. Od tamtej pory Białowłosa cały czas nosiła ozdobę wpiętą w nasadę warkocza lub koka, starając się dalej żyć swoim życiem i mieć nadzieję, że ból w sercu w końcu ustanie, a ona znów będzie się cieszyć, nawet z tych najmniejszych rzeczy.
Hyūga Kazuma - Klik
Re: Rodzinny Dom Minari
: 16 gru 2025, o 22:36
autor: Kaito Ishikawa
Kampania 1/...
Wiosna 396 roku
Minari
Zlecenie Specjalne D - Klanowe pęta
Re: Rodzinny Dom Minari
: 24 sty 2026, o 18:24
autor: Minari
Po trudnej rozmowie z Hattori’m, czekała na Minari kolejna, jeszcze trudniejsza, tym razem z jej własną rodziną. Idąc w stronę domu, rozważała każde słowo, które miało wybrzmieć i dać jasno do zrozumienia, że sytuacja nie powinna w ogóle się wydarzyć. Zdawała sobie też sprawę, że to wszystko było jej winą, bo to ona dała matce powód, żeby ta zaczęła szukać przyczyny zmiany jej zachowania. Niestety, na dalsze poczytania Ayumi nie miała już wpływu, a ta złamała kilka zasad, także tych moralnych. Docierając przed swój dom, Minari mimowolnie uśmiechnęła się. Wiosna na dobre zagościła w Shiroi-Iwie, co było widać po pierwszych, kolorowych kwiatach, które razem z matką posadziły i doglądały. Rozłożysta Wisteria obsypała się już młodymi liśćmi i za jakiś czas można było spodziewać się wspaniałych kiści fioletowych kwiatów, wiszących z plątaniny gałęzi. Białowłosa westchnęła z rezygnacją i ruszyła do drzwi wejściowych.
- Wróciłam. - Zawołała w tradycyjny sposób, zdejmując buty przed schodami w głąb domu.
- Witaj w domu, Minari. - Odpowiedział jej głos dziadka z pobliskiego pomieszczenia.
Białowłosa odłożyła swój tobołek w korytarzu i przeszła do salonu, bo to właśnie tam siedział Hyūga Kazuma, najwyraźniej medytując. Podeszła do dziadka i siadając przy nim w Seiza, uściskała go serdecznie, na co starszy mężczyzna odpowiedział równie ciepłym gestem. Z racji jego utraty wzroku, ich relacje polegały w głównej mierze na dotyku, żeby Kazuma mógł odczuć emocje bez konieczności widzenia ich.
- Jesteś cała? Spotkanie Liderów się udało? - Zapytał Kazuma, wyraźnie zaciekawiony. - Twoja matka wyszła odwiedzić jedną ze swoich przyjaciółek, więc później jej wszystko opowiesz.
- Tak, jestem cała. - Odpowiedziała Minari, czując wyraźną ulgę, że najpierw będzie miała możliwość szczerze porozmawiać z dziadkiem, a potem dopiero zmierzy się z matką. - Shirei-kanowie zjednoczyli się przeciwko wspólnemu zagrożeniu i zawiązali wstępną nić porozumienia. Pierwszy raz, wraz z innymi Klanami, mogliśmy wspólnie świętować.
- To wspaniałe wieści. - Ucieszył się Kazuma. - Nasz Klan nie potrzebuje więcej wojen. Zgaduję, że Reiko miał ciężki orzech do zgryzienia z pozostałymi Liderami, ale widać, że doskonale sobie poradził. Znakomicie. Może wreszcie będzie trochę spokoju i będzie można skupić się na tym, co naprawdę istotne.
Słysząc imię Lidera, Minari spuściła smętnie wzrok i zamilkła, przez moment wyraźnie bijąc się z własnymi myślami. Najwyraźniej Kazuma wyczuł, że atmosfera zrobiła się nieco ciężka, bo po chwili wyciągnął rękę w kierunku Białowłosej i po omacku ujął ją za dłoń, ściskając lekko, pokrzepiająco. Jego oczy, chociaż ślepe, patrzyły prosto na nią, a oblicze wyrażało troskę i pytanie, które po chwili wybrzmiało na głos.
- Co Cię trapi, Minari? - Zapytał Kazuma, nadal trzymając wnuczkę za rękę. - Wiesz, że zawsze możesz mi o wszystkim szczerze powiedzieć.
- Pamiętasz Dziadku moją misję w zimie, o której nie mogłam mówić? - Zapytała po chwili wahania, a gdy Kazuma skinął głową i zmarszczył brwi, pociągnęła dalej. - Reiko-sama był wtedy ciężko chory. Żeby nie zbudzać paniki i niepotrzebnego zamieszania, sprawę trzymano w tajemnicy, a mnie Hattori-sama osobiście oddelegował do opieki nad Shirei-kanem w jego domu.
Widząc szczere zdumienie na twarzy dziadka, Minari w tym momencie dostała namacalny dowód na to, że ten kompletnie nic nie wiedział o całej sytuacji. Tak jak się spodziewała, matka działała sama, całkowicie pomijając głowę swojej rodziny, do której przecież w pierwszej kolejności powinna się zwrócić. Westchnęła z przygnębieniem, ale też z ulgą. Najwyższy czas, aby przyznać się do wszystkiego i pozostawić osąd w jego rękach.
- Przez cały ten czas byłam w posiadłości Reiko-sama i doglądałam go, pomagając mu wyzdrowieć. - Przyznała cichym, zgnębionym głosem. - Przebywając z nim na co dzień, rozmawiając i poznając, jakim jest człowiekiem...
- Zakochałaś się. - To nie było pytanie, a zwykłe stwierdzenie faktu ze strony Kazumy, który po chwili westchnął ciężko, słysząc milczenie wnuczki. - Trudno jest nie kochać naszego wspaniałego, przystojnego Lidera. Nawet Twoja matka miała chwilę słabości i wzdychała do niego, dopóki nie poznałem jej z Twoim ojcem.
- Nie chciałam tego, Dziadku. - Powiedziała zrozpaczonym głosem. - Broniłam się przed tym jak tylko mogłam, mając świadomość, że to przecież Shirei-kan, ale on okazał mi tyle dobroci i ciepła, że przegrałam tą walkę...
W tym momencie Minari poczuła, jak dziadek mocniej ściska jej dłoń. Spojrzała na niego i dostrzegła bardzo poważny wyraz twarzy, który dosłownie zmroził ją do szpiku kości. Kazuma w tej chwili analizował to, co właśnie usłyszał, a Białowłosa już wiedziała, co zaraz nastąpi. Musieli przez to przejść, aby sprawa była jasna i Kazuma wiedział, na czym sprawy stoją, oraz jakie kroki poczynić dalej.
- Minari, zadam Ci teraz kilka pytań i oczekuję od Ciebie szczerych odpowiedzi. - Odezwał się z powagą Kazuma. - Jeśli mnie okłamiesz, a ja dowiem się prawdy, będą z tego przykre konsekwencje. Czy mamy jasność?
- Tak, Dziadku. - Odpowiedziała cicho Białowłosa.
- Czy spałaś z Liderem? - Padło pierwsze pytanie niczym cios.
- Nie, Dziadku. - Odpowiedziała bez wahania Minari, czując jak uścisk dłoni Kazumy na jej własnej nieco się rozluźnia.
- Czy Reiko Cię pocałował? - Kolejne pytanie.
- Nie, Dziadku. - Ponownie zaprzeczyła Białowłosa.
- Czy doszło do innych, czułych gestów, które mogłyby wzbudzić jakiekolwiek wątpliwości? - Padło trzecie pytanie, któremu nie była już w stanie w żaden sposób zaprzeczyć.
- Kilka. - Odpowiedziała Minari po chwili wahania i ponownie poczuła mocniejszy uścisk na swojej dłoni.
Opowiedziała więc dziadkowi, jak pewnego dnia wybiegła z rana w samym nocnym kimonie i szalu, bo Reiko postanowił posiedzieć nad stawem z karpiami Koi, nie zważając na swoją chorobę. Jak trzęsąc się z zimna, namawiała go do powrotu i jak chwycił ją za rękę i przyciągnął do siebie, obejmując ramionami. Uznała to za chęć ochrony przed zimnem, ale potem, gdy powiedziała, że też ma staw z Koi, odgarnął jej kosmyk włosów z twarzy i patrzył takim intensywnym spojrzeniem. Wspomniała też, jak przygarnął ją innego dnia do siebie i dotknął swoim czołem jej czoła, pod pretekstem sprawdzenia, czy i ona nie ma przypadkiem gorączki. Na koniec wyjawiła, że przy pożegnaniu wymienili się drobnymi podarkami i krótkim uściskiem. Kazuma miał nieprzeniknioną minę, słuchając tego wszystkiego i analizując powagę sytuacji. Wreszcie westchnął i puścił dłoń wnuczki, spoglądając na nią uważnie ślepymi oczami. W tym momencie Minari mogła dostrzec u niego lekki uśmiech.
- Nic dziwnego, że poległaś. Nie miałaś żadnych szans wygrać tej walki. - Odezwał się wreszcie Kazuma wyraźnie rozbawiony. - Kto by pomyślał! Wygląda na to, że udało Ci się zainteresować naszego wspaniałego Reiko. Jak bardzo, nie mam pojęcia, ale zbadam dyskretnie tą sprawę. Tymczasem będzie trzeba znaleźć Ci dobrą towarzyszkę i opiekunkę, żeby nikt Ci niczego nie zarzucił. O ile nie doszło do niczego haniebnego, o tyle takie drobne gesty są już sygnałem, że coś może być na rzeczy, więc lepiej Cię zabezpieczyć, żeby nikt nie ważył się podawać w wątpliwość Twojej osoby, gdy sprawa wyjdzie na jaw.
Tak. Właśnie w ten sposób sprawa powinna zostać załatwiona, a tymczasem wszystko poszło nie tak. Gdyby już wcześniej przyznała się do wszystkiego, zamiast zbywać matkę zmęczeniem, nie byłoby całego tego zamieszania. Teraz musiała przekazać dziadkowi najgorsze wieści, burząc tym samym jego chwilową radość faktem, że sam Shirei-kan okazał zainteresowanie jego wnuczką. Minari spuściła wzrok z przygnębieniem i tym razem to ona chwyciła za dłoń starego mężczyzny.
- Już przydzielono mi opiekunkę... - Powiedziała zbolałym tonem. - I podano w wątpliwość moją osobę...
- Co takiego?! - Zawołał Kazuma, wyraźnie wstrząśnięty tym, co usłyszał. - Przecież to ja decyduję o Tobie, dopóki nie wyjdziesz za mąż! Co się stało?
Tak więc Minari opowiedziała mu, że matka, prawdopodobnie zaniepokojona jej zmianą zachowania po powrocie do domu, w podstępny sposób wyciągnęła informacje o jej pobycie w posiadłości Reiko od jej, będącego pod wpływem alkoholu, Przełożonego. Że poszła z tym prosto do Raikuro i że uznano, że powinna wkroczyć przyzwoitka. Oraz o tym, że ona sama dowiedziała się o tym wszystkim już od samej przyzwoitki, tuż przed samym wyjazdem i nic nie mogła na to poradzić. Kazuma wyraźnie kipiał gniewem, słysząc o tym wszystkim.
- Kogo Ci przydzielono? - Zapytał gniewnie.
- Panią Shibue O’Taki. - Odpowiedziała ze smutkiem i dostrzegła jak dziadek nieznacznie się krzywi.
- Kojarzę ją. - Stwierdził po chwili. - Była Sakki. Strasznie sztywna kobieta. Dobra na dyskretną ochronę, a nie na towarzyszkę młodej panny.
- Prowadzi też specjalną szkołę dla trudnych przypadków. - Poinformowała Minari. - Podobno torturami wymusza się tam posłuszeństwo i dobre wychowanie. Szkoliła samego Raikuro-sama, który bardzo ją szanuje.
- Coś Ty powiedziała?! - Zagrzmiał gniewnie Kazuma, że aż Minari skuliła się w ramionach. - Skąd o tym wiesz?
- W-wujek Ryuunosuke mi powiedział. - Przyznała Białowłosa drżącym głosem. - Bardzo źle się o niej wyrażał i na wszelki wypadek miał mnie na oku. Czasami dawał jej zajęcie, pozwalając mi na chwilę wytchnienia.
- Minari, czy ta kobieta zrobiła Ci krzywdę? - Zapytał z całą powagą i gniewem Kazuma.
- Nie, Dziadku. - Odpowiedziała smutnym głosem Białowłosa. - Ale jest bardzo surowa. Próbowała izolować mnie od przyjaciół i towarzyszy, tłumacząc to, że ktoś taki jak ja, nie powinien zadawać się z plebsem i że robi mi przysługę.
- Załatwię to. - Stwierdził wyraźnie wzburzony Kazuma. - Nie pozwolę, żeby ta kobieta miała na Ciebie zły wpływ. Nie po to uczyliśmy Cię szacunku do każdego człowieka, żeby teraz jakaś Stara Miotła robiła z Ciebie zadzierającą nosa pannicę, która uważa siebie za lepszą od innych. Po moim trupie!
Zgnębiona tym wszystkim Minari ostatecznie zaczęła szlochać i wtuliła się w dziadka, który objął ją troskliwie ramionami i zaczął lekko kołysać, jednocześnie powtarzając, że wszystko będzie dobrze. Był wściekły i nie zamierzał tego puścić płazem. Na pierwszy ogień pójdzie jego własna córka, od której zaczęło się całe to zamieszanie. Niech tylko wróci do domu.
- Odpocznij, Minari. Na pewno jesteś zmęczona po podróży. - Powiedział po chwili łagodnym tonem Kazuma. - Zajmę się wszystkim.
- Nie bądź zbyt surowy, Dziadku. - Poprosiła ze smutkiem Białowłosa. - Jestem pewna, że mama miała na względzie moje dobro.
- Tak, ale zabrała się za to wszystko od kompletnie złej strony. - Przyznał z powagą Kazuma. - Jej bezmyślność mogła naprawdę mocno zaszkodzić nie tylko Tobie, ale też całej naszej rodzinie.
Z tym Minari nie zamierzała się już spierać. Zamiast tego, ścisnęła jeszcze ostatni raz dłoń dziadka w geście pokrzepienia, po czym opuściła salon i wraz ze swoim tobołkiem, który wcześniej zostawiła w korytarzu, udała się na piętro do swojego pokoju, aby rozpakować się i skorzystać z chwili odpoczynku. Teraz, kiedy dziadek o wszystkim wiedział, było jej znacznie lżej na sercu. Na resztę nie miała już wpływu.
~***~
Ayumi wróciła do domu i pierwsze co rzuciło jej się w oczy, to buty Minari, które stały przed schodami prowadzącymi w głąb domostwa. A więc jej córka wróciła bezpiecznie do domu i będzie mogła porozmawiać z nią o całej sytuacji i o tym, że dostanie opiekunkę. Zostawiła swoje buty i ruszyła po schodach, chcąc od razu wejść na piętro, jednak nie dane jej było tego uczynić.
- Witaj w domu, Ayumi. - Odezwał się Kazuma, siedzący nadal w salonie. - Zasuń za sobą drzwi i usiądź. Mamy do pogadania.
Zdumiona kobieta zrobiła to, o co prosił ją ojciec, po czym przysiadła w Seiza naprzeciwko niego. Minę miał poważną, więc najwyraźniej coś się stało. Czyżby coś z Minari? Była kompletnie nieświadoma tego, co za chwilę miało nastąpić, bo przez myśl nawet jej nie przeszło, że Raikuro będzie w stanie tak szybko załatwić sprawę, z którą do niego przyszła.
- Czy coś się stało, Ojcze? - Zapytała wyraźnie zaniepokojona Ayumi. - Coś z Minari?
- Owszem. - Odpowiedział Kazuma powoli, doskonale zdając sobie sprawę, że w tym momencie przyprawia własną córkę o atak strachu, po czym kontynuował, z coraz groźniejszą nutą w głosie. - Minari wróciła do domu zgnębiona psychicznie i opowiedziała mi o wszystkim, czego doświadczyła przez Twoje samowolne działanie.
W tym momencie Kazuma mógł usłyszeć, jak Ayumi zachłysnęła się własnym oddechem, kompletnie zaskoczona sytuacją, w której się znalazła. Cierpliwie czekał, aż ten pierwszy szok minie i zmieni się w szybką analizę sytuacji. Na koniec spodziewał się wybuchu, który już po chwili nastąpił tak, jak to wykalkulował.
- Martwiłam się o nią! - Wypaliła gniewnie Ayumi. - Gdybyś widział w jakim stanie wtedy wróciła do domu, to też zacząłbyś drążyć temat. Musiałam sporo się natrudzić, żeby Hattori wszystko mi powiedział, bo ona sama zbyła mnie tylko zmęczeniem! O tym też Ci powiedziała? Gdzie była i co zaszło?! Gdyby ta sprawa wyszła na jaw, napiętnowano by ją!
- Milcz! - Warknął gniewnie Kazuma, momentalnie uciszając córkę. - Skoro zauważyłaś niepokojącą zmianę w zachowaniu Minari, należało mi o tym niezwłocznie powiedzieć, a nie w podstępny sposób spijać jej Przełożonego, żeby wyciągnąć informacje, które miały pozostać tajne i przekazywać je samemu Raikuro!
- Ale... - Próbowała się bronić Ayumi.
- Teraz ja będę mówił, a Ty słuchaj. - Wszedł jej w słowo Kazuma, kipiąc przy tym gniewem. - Tak, wiem o wszystkim, bo rozmawiałem już z Minari. Między nią i Reiko rzeczywiście powstała więź, która sprawiła, że Twoja córka zakochała się. Nie ma jednak pewności co do tego, jak to wszystko widzi sam Lider. Niemniej, nie doszło do niczego, co mogłoby sprowadzić na Minari hańbę. Hańbą natomiast jest to, co Ty zrobiłaś!
- Ja tylko... - Ponownie próbowała się bronić Ayumi.
- Cisza! - Zagrzmiał Kazuma. - Jestem Głową Rodziny, a Ty kompletnie zignorowałaś moją osobę, urządzając sobie samowolkę! To, że jestem ślepy wcale nie oznacza, że nie potrafię rozwiązywać takich dylematów. Twoim obowiązkiem było niezwłocznie zgłosić mi sprawę, gdy tylko zobaczyłaś zmianę u Minari, a moją powinnością było dowiedzieć się bezpośrednio od niej, gdzie leży problem. Wierz mi, że mnie nie zbyłaby tak, jak Ciebie. Gdy już dowiedziałbym się wszystkiego, tak jak teraz, MOIM obowiązkiem byłoby wyznaczenie jej towarzyszki i opiekunki.
- Raikuro... - Ayumi znów podjęła próbę przebicia się.
- Czy Raikuro powiedział Ci, kogo wyznaczył dla Minari na przyzwoitkę? - Zapytał jadowicie Kazuma.
- N-nie. - Odpowiedziała wyraźnie przerażona. - Powiedział tylko, że zna bardzo dobrą osobę, która się do tego nada.
- To wiedz, że wyznaczył do tego swoją byłą “wychowawczynię”, która prowadzi specjalną szkołę, w której za pomocą tortur temperuje się niesforne charakterki i zmusza do posłuszeństwa. - Odpowiedział lodowato Kazuma, czując ogromną satysfakcję, gdy jego córka ponownie zachłysnęła się własnym oddechem.
- C-co takiego?! - Zdołała tylko wykrztusić z niedowierzaniem Ayumi.
- Twoja córka podczas tego wyjazdu przeszła przez piekło, bo ta Stara Miotła wpajała jej, że nie może zadawać się z plebsem i izolowała ją od przyjaciół. - Warczał Kazuma. - Masz szczęście, że nie użyła wobec Minari przemocy fizycznej, bo drogo by Cię to kosztowało.
W tym momencie Ayumi nie była w stanie już nic powiedzieć, tylko spuściła głowę pokonana, czego jednak Kazuma nie mów zobaczyć. Jej milczenie było jednak sygnałem, że czas przejść do podsumowania i wyznaczenia kary, która miała być nauczką na przyszłość.
- Przez Ciebie Minari straciła zaufanie do swojego Przełożonego. - Zaczął bezlitośnie. - A ja straciłem zaufanie do Ciebie. Miałaś być moimi oczami, a tymczasem całkowicie zignorowałaś moją osobę w tak ważnej sprawie. Twoje poczynania nie tylko napiętnowały Hattori’ego, ale także niepotrzebnie zaalarmowały Raikuro i zapewne dotarły do samego Reiko, przynosząc wstyd naszej rodzinie. Do tego dochodzi jeszcze ta, jakże wspaniała przyzwoitka, która robi Twojej córce wodę z mózgu. Tylko dlatego, że kierowały Tobą troska i niepokój o Minari, nie odeślę Cię na wieś, do mojego starego domu. Rozważę to jednak ponownie, jeśli Twoje działania ostatecznie sprawią, że Reiko zniechęci się do dalszego kontaktu z Minari. Nie podaruję Ci, że zaprzepaściłaś szansę na szczęście dla niej. Zrozumiałaś?
- Tak, Ojcze... - Odpowiedziała ze łzami w oczach Ayumi.
- Od tej pory tylko ja będę decydował o losie Minari, dopóki nie wyjdzie za mąż. - Powiedział dobitnie. - Nie masz żadnego prawa udzielać choćby rad i sugestii, tak jak to było do tej pory. Oczekuję od Ciebie tylko formalnych informacji. Masz też zakaz zbliżania się do córki, dopóki nie będzie gotowa sama przyjść i porozmawiać z Tobą. Udasz się też do Hattori’ego i przeprosisz go, błagając o wybaczenie za to, co zrobiłaś. Czy wyraziłem się jasno?
- Tak, Ojcze... - Szlochała Ayumi.
Kazuma podniósł się i po omacku opuścił salon, zostawiając płaczącą córkę samą. Czuł ukłucie w sercu, jednak jego gniew był w tym momencie silniejszy. Nie mógł podarować czegoś takiego, nawet swojemu własnemu dziecku. Sytuacja była zbyt poważna i zbyt wiele od tego zależało, zwłaszcza przyszłość samej Minari, dla której chciał jak najlepiej.
~***~
Minari potrzebowała trzech dni, aby wreszcie stanąć z matką twarzą w twarz i zdobyć się na szczerą rozmowę. Przyjęła jej przeprosiny, mając świadomość, że ta po prostu bardzo się martwiła, jednak kwestia zaufania nadal pozostała nadszarpnięta. Sama Białowłosa również przeprosiła, czując się winną za całe to zamieszanie. Z obu stron polały się łzy, a emocje były naprawdę duże, jednak ostatecznie kobiety pogodziły się i oczyściły atmosferę między sobą. Minari zrobiło się trochę lżej na duszy. Już nie musiała ukrywać swoich uczuć, jednak nadal czuła się winna, że nie oparła się urokowi Shirei-kana i teraz cierpiała z tego powodu. Mimo że Dziadek przyznał, jakoby Reiko okazał pewne zainteresowanie jej osobą, to ostatecznie nadal się nie pojawił, a dni mijały nieubłaganie...
[zt ]
Hyūga Kazuma - Klik!
Hyūga Ayumi - Klik!
Re: Rodzinny Dom Minari
: 6 lut 2026, o 17:59
autor: Minari
Dzięki temu, że zdołała odkryć źródło trucizny i wyleczyć część mieszkańców, nie doszło do tragedii, na jaką z pewnością truciciele liczyli. Uzdrowieni, pomimo swojego przerażenia tym co zaszło w namiocie, zaczęli chodzić po wiosce i przekazywać informacje, zarówno o zatrutej rzece, jak i całym incydencie z człowiekiem, który zginął z rąk medyczki, na którą rzucił się z nożem. Jej drużyna zbadała też sprawę zatrutej wody i dzięki temu udało się zapobiec nieszczęściu. Stan Minari natomiast nie poprawiał się i postanowiono odesłać ją do Shiroi-Iwy, aby otrzymała specjalistyczną pomoc, zwłaszcza że zaczęła gorączkować i tracić siły. Jak przez mgłę pamiętała podróż, oraz fakt, że towarzyszył jej Takeda i Hana.
Trafiła prosto do Szpitala, pod uzdrawiające ręce Hattori’ego, który po wysłuchaniu raportu, zajął się w pierwszej kolejności pogarszającym się stanem Białowłosej. Zbicie gorączki i nafaszerowanie jej leczniczą chakrą, aby wzmocnić jej organizm, było dziecinnie proste, jednak kwestia strzaskanego umysłu była solidnym wyzwaniem. Zanim choćby pomyślano o radykalnych krokach, postawiono na początek na: “czas leczy rany”. Nie zostawił jednak Minari ze swoim bólem, bo istniała obawa, że ta może zrobić sobie krzywdę. W dzień miała być pod wpływem małej dawki leków uspokajających, aby trochę ją wyciszyć i zobojętnić, zaś na noc dostała silniejszy lek nasenny, aby przesypiać noce bez koszmarów. Zalecił też całodobowy dozór, tak na wszelki wypadek i żeby obserwować jej zachowanie.
Tak Minari trafiła wreszcie do domu, pod troskliwe ramiona Matki i Dziadka. Oboje byli przerażeni tym, co się wydarzyło i jak silnie wpłynęło to na samą Białowłosą. Zastosowali się jednak do zaleceń, obawiając się przede wszystkim faktu, że Minari mogłaby w szaleństwie sama się skrzywdzić. Zawsze ktoś przy niej był, czy to Matka, czy Dziadek, czy służąca, która pomagała Ayumi zajmować się domem i przygotowywała posiłki. Leki działały. Noce Białowłosa przesypiała spokojnie, zaś za dnia nie miała napadów paniki. Nadal jednak widziała krew na swoich dłoniach, ale ten widok napawał ją tylko smutkiem i wywoływał łzy. Emocje, chociaż przytłumione, nadal dawały o sobie znać, jednak nie były aż tak destrukcyjne, jak wcześniej. Pozawalały powoli oswoić się z sytuacją i pogodzić z tym, co się wydarzyło. Przynajmniej taki był wstępny zamysł.
Codziennie Ayumi pomagała Minari się ubierać, czesała ją i zachęcała do wyjścia z pokoju, choćby tylko do ogrodu. Nie pozwalała córce leżeć i gasnąć. Mimo to, Białowłosa wyraźnie schudła, a posiłki czasami trzeba było w nią wmuszać, bo ta nie miała apetytu. Najwyraźniej wieść o jej “chorobie” rozeszła się, bo niemal codziennie miała gości. Oprócz Hany, która przejęta jej stanem, zdecydowała się zostać w mieście i zaglądała z wizytą, dotrzymując Minari towarzystwa, byli też Kizaki z Fuu i Zakata. Co więcej, Hattori od czasu do czasu wysyłał Kushina i nawet jeśli miał on kontrolować dla niego stan Białowłosej i zdawać raporty, to za każdym razem Minari cieszyła się, gdy widziała Jedwabnika, dając się mu atakować swoim przytulasem i odwzajemniając go. Te wizyty pomagały nie myśleć o tym, co się wydarzyło, ale nie dawały zapomnieć.
Tego dnia Minari siedziała w ogrodzie wraz z Dziadkiem. Ubrana była w strój , który sama jakiś czas temu ozdobiła sobie kwiecistymi haftami i w którym najlepiej się czuła. Matka część włosów upięła jej w mały koczek, w nasadę którego wsunęła złoty grzebień w kształcie wachlarza, prezent od Dziadka. Reszta włosów spływała bielą na plecy Minari i sięgała ziemi, gdy ta siedziała w seiza. Jej śpiew niósł się po ogrodzie. Kazuma bardzo lubił, gdy mu śpiewała, a ona nigdy mu nie odmawiała tej przyjemności.
Re: Rodzinny Dom Minari
: 6 lut 2026, o 22:25
autor: Kaito Ishikawa
Post Fabularny - Kampania
B ył piękny wiosenny dzień, który niczym nie przypominał tej pory roku... Można było nawet rozważyć, czy aby na pewno wiosna nie zapożyczyła się u lata. Wiatru właściwie nie było, czemu towarzyszyło błękitne niebo i promieniące się pięknie Słońce, które jakby jeszcze bardziej jaśniało słysząc twój uroczy śpiew. Dla twojego dziadka musiał to być niesamowity spektakl, gdyż nie tylko mógł słyszeć głos ukochanej wnuczki, ale również i ptaków, które zamierzały ci towarzyszyć podczas twojego wystąpienia.
C zas spędzony wspólnie, upływał wam bardzo przyjemnie, kiedy nagle z zaskoczenia ktoś na ciebie wskoczył
*TUP* *TUP* *TUP* *TUP* *TUP* *TUP*
- Przytulasowy atak Kushina ! Ha ! Tęskniłaś bo ja bardzo ! Dobry panu - jedwabnik tak jak zawsze był wszędzie, ale oczywiście nie zapomniał przywitać się z twoim dziadkiem.
G dy czas uścisków już minął, robaczek wskazał ci coś, a właściwie kogoś, kto szedł w oddali
- Zobacz kogo ci przyprowadziłem, sam po mnie przyszedł do mistrza Hattoriego, koniecznie chciał się z tobą zobaczyć - humor malcowi cały czas dopisywał.
Podążyłaś za jego palcem i ujrzałaś... Reiko-sama, który powolnym krokiem przemierzał twój rodzinny ogród.
- Witam panie Kazuma, mam nadzieję, że zdrowie dopisuje ?
Po krótkich wymianie krótkich uprzejmości, lider spojrzał ci spokojnie w oczy
- Dzień dobry Minari, jak zdrowie ? - zapytał cichym szeptem - ...postanowiłem pójść za twoją poradą i nie przepracowywać się, dbam bardziej o siebie. Pomyślałem, że odwiedzę cię, że będziemy mieli chwilę na to abyś pokazała mi karpie, które tutaj masz. Bardzo chciałbym je zobaczyć. - przemówił Reiko swoim, przyciągającym uwagę głosem, głosem który wstanie był ukoić każdą duszę
K ushin w napięciu patrzył na ciebie, dziadek zaś z równie wielką intensywnością wsłuchiwał się w to co zamierzasz zaraz powiedzieć. Czy byłaś zdolna na wspólny spacer ? Na zrewanżowanie się i pozwolenie, aby Reiko pod twoją opieką zobaczyła karpie, które pływają w twoim rodzinnym stawie ? Spojrzałaś jeszcze raz na lidera, nie wywierał na ciebie żadnej presji, stał spokojnie z boku, z delikatnym, przyciągającym uwagę uśmiechu, od którego tak trudno było oderwać ci wzrok.
Hyūga Reiko - KLIK
Kushin - KLIK
Re: Rodzinny Dom Minari
: 7 lut 2026, o 12:36
autor: Minari
Skupiona na piosence, którą właśnie śpiewała Dziadkowi, Minari aż zachłysnęła się oddechem, gdy została “zaatakowana”. Okazało się, że to mały Jedwabnik wskoczył jej na kolana i rzucił się w objęcia. Białowłosa uśmiechnęła się lekko, trochę ospale, by objąć Przywołańca ramionami i przytulić do siebie. To kolejny raz, gdy odwiedził ją w domu, z czego zawsze bardzo się cieszyła.
- Dzień dobry, Kushin-san. - Odpowiedziała Minari. - Oczywiście, że tęskniłam za Tobą.
- Ah, więc to nasz rezolutny młodzian. - Odezwał się Kazuma. - Witaj Kushinie.
Słysząc, że Jedwabnik kogoś przyprowadził i ten ktoś sam zabiegał o Kushina u Hattori’ego, żeby koniecznie się z nią zobaczyć, Kazuma zmarszczył brwi, a Minari zrobiła lekko zdumioną minę. Przeniosła wzrok w kierunku, w którym pokazywał Przywołaniec, a jej zdumienie wzrosło w tym momencie trzykrotnie, widząc idącego w oddali Lidera, który kroczył wśród kolorowych kwiatów rododendronów, azalii i drzew wiśni.
- Reiko-sama... - Wypowiedziała niemal szeptem, ale wystarczyło, żeby Kazuma usłyszał i momentalnie się spiął.
- Co? Jest tutaj? - Zapytał, po czym podniósł się na równe nogi i podał Minari dłoń, żeby sama mogła wstać. Zacisnął rękę na drewnianej lasce, która służyła mu do badania otoczenia i znajdowania drogi z racji swojej ślepoty.
Minari patrzyła, jak Shirei-kan zbliża się do nich. Nie widziała go od czasu Spotkania Liderów, a ostatnie przykre wydarzenia sprawiły, że całkowicie dała się pochłonąć rozpaczy i szaleństwu, które skutecznie zamaskowały jej tęsknotę za nim. Teraz, gdy ten specjalnie zjawił się tu, żeby się z nią zobaczyć, wszystko powoli zaczęło do niej wracać. Bardzo możliwe, że po prostu przejął się jej wypadkiem, dostając raport od Takedy, jednak to nadal był dowód, że los Białowłosej nie był mu obojętny. Ta myśl napawała nadzieją.
- Dzień dobry, Reiko-sama. - Odpowiedział Kazuma i skłonił lekko głowę. - Na zdrowie nie mogę narzekać. Nadal co jakiś czas jestem w stanie rzucić kogoś na matę.
Gdy Lider wymienił uprzejmości z jej Dziadkiem i zwrócił na nią spojrzenie, jednocześnie pytając o zdrowie, Minari już chciała odpowiedzieć, że wszystko w porządku, jednak w porę ugryzła się w język. Jej utrata wagi i lekko ospałe reakcje wskazywały zupełnie na co innego, więc raczej nie warto było oszukiwać, zwłaszcza że Reiko zapewne o wszystkim słyszał.
- Dzień dobry, Reiko-sama. Bywało lepiej. - Odpowiedziała zgodnie z prawdą i ukłoniła się. - Cieszę się jednak, że moje rady dobrze Ci służą. Myślę, że nasze Koi będą zachwycone, mogąc Cię poznać.
- Doskonale, weźcie tylko ze sobą karmę. - Powiedział wyraźnie ożywiony Kazuma i wyciągnął z kieszeni średniej wielkości woreczek, który podał Minari. - Te żarłoki jeszcze dzisiaj nie dostały, miałem to zrobić później. Kushin, jesteś tu jeszcze? Zostajesz, czy pomożesz ślepcowi znaleźć drogę na domowy taras?
Oczywiście Kazuma doskonale poradziłby sobie sam, ale był to wręcz doskonały argument, żeby ta dwójka mogła chwilę pobyć sama. Cokolwiek Kushin postanowi, sam Kazuma ruszy ścieżką w stronę domu, nie zamierzając przeszkadzać i się wtrącać. Minari uśmiechnęła się lekko i ruszyła wraz z Reiko przez kwitnący ogród, prosto nad staw. Zbiornik był wkoło obłożony płaskimi, ciemnymi kamieniami o nierównych krawędziach, zaś z jednej strony brzegu zbudowano niski, drewniany pomost w kształcie półokręgu. To właśnie tutaj Białowłosa poprowadziła Shirei-kana. Można było tu swobodnie usiąść i godzinami patrzeć zarówno na Koi, jak i na kołyszące się na tafli okrągłe liście i kwiaty lilii wodnych. Ledwo zdołali podejść, a cała gromadka głodomorów już była przy pomoście i otwierała pyszczki, czekając na przysmaki. Reiko mógł dostrzec, że było ich dziewięć, a każdy z karpi miał inne, charakterystyczne umaszczenie.
Karpie Koi
Tymczasem Kazuma dotarł na taras tuż przy salonie i usadowił się wygodnie w seiza. Na twarzy błąkał mu się uśmiech zadowolenia i wyraźnej ulgi.
- Ayumi? Niech Suiren przygotuje herbatę i poczęstunek. - Rzucił w stronę domu. - Mamy gościa.
- Gościa? - Po chwili zjawiła się Matka Minari, a widząc jak Kazuma pokazuje w stronę ogrodu, podeszła bliżej i szybko przeczesała wzrokiem otoczenie. Aż zachłysnęła się oddechem. - Wielkie nieba, to Reiko. Suiren! Herbata, ciasteczka i świeże owoce.
- Siadaj, Ayumi. - Nakazał Kazuma, a ona posłusznie usiadła przy nim. - Jesteś moimi oczami. Chcę wiedzieć, jak to się rozwinie.
Hyūga Kazuma - Klik!
Hyūga Ayumi - Klik!
Re: Rodzinny Dom Minari
: 8 lut 2026, o 17:06
autor: Kaito Ishikawa
Post Fabularny - Kampania
P o tym jak lider zaproponował wspólny spacer, drgnął nerwowo, jakby czuł, że się zapomniał. Odwrócił się napięcie w kierunku twojego dziadka.
- Oczywiście, jeżeli pan domy wyrazi na to zgodę... - rzekł pośpiesznie Reiko
- Dziękuję panu, Kazuma. - odpowiedział czarnowłosy na ruch, który wykonał starszy mężczyzna.
Po władcy osady było widać, że jest zadowolony z rozwoju sytuacji tak samo zresztą jak Kushin
- Haha, tak dziękujemy panu, panie Kazuma. Nie, ja zostanę z nimi, też bym się przeszedł zobaczyć karpie... - roześmiany jedwabnik odwrócił się od twojego dziadka i spojrzał na Reiko, widocznie coś musiał wyczytać w jego oczach, gdyż robaczek popędził pomóc starcowi -... A wie pan, rozmyśliłem się, pójdę z panem. Proszę się nie martwić, ze mną pan nigdzie się nie zgubi.
Z ostaliście sami, lider jakby zdradził lekkie zdenerwowanie
- To zatem chodźmy, w którą stronę idziemy ? Tam, a może w tamtym kierunku ? - zapytał Reiko z lekkim zamysłem wskazując potencjalne drogi, które nasuwały mu się.
W ciszy doszliście do stawu, chodź się nie odzywał, Reiko był zachwycony wystroje twojego rodzinnego ogrodu oraz stawu. Oczywiście cała jego uwaga skupiona była na karpiach, jednak sporą część czasu poświęcił na podziwianiu wodnych lili. W pewnym momencie, gdy trochę już nakarmiliście wygłodniałe ryby, lider klanu poprosił:
- Przedstawisz mi duchowych przedstawicieli swojej rodziny ? Który z nich to Yamao, twój ojciec ?
W momencie gdy skończyłaś wszystkich przedstawiać, lider chrząknął i powiedział na głos
- Chciałem przeprosić pana, panie Yamao, że doprowadziłem do skrzywdzenia pańskiej córki... - po tych przeprosinach Reiko zwrócił się w twoją stronę - ... Czytałem raporty, rozmawiałem z Takedą, wiem o wszystkim... To moja wina, przepraszam, chciałem cię chronić przed... sobą... Przed kolejnymi nieprzyjemnościami w postaci Shibue. Krzywda działa ci się tylko dlatego, że byłaś blisko mnie. Nie dopilnowałem niektórych rzeczy, za które jest mi przykro i biorę za nie pełną odpowiedzialność... - lider delikatnie ujął twoją rękę - ... Wiedz, że jestem tu dla ciebie, jestem tutaj, żeby wysłuchać cię... Teraz moja kolej, abym się tobą zaopiekował... Wypadałoby zacząć od solidnego posiłku, kiedy ostatnio coś jadłaś ? - w swoich ruchach i słowach Reiko starał się być subtelny, delikatny.
Hyūga Reiko - KLIK
Kushin - KLIK
Re: Rodzinny Dom Minari
: 8 lut 2026, o 22:08
autor: Minari
Pan Domu byłby głupcem, gdyby nie wyraził na to zgody i wszyscy doskonale o tym wiedzieli, zwłaszcza sam Kazuma, który postanowił zostawić tą dwójkę samych sobie i nawet zachęcił Kushin’a, żeby ten poszedł z nim. Słysząc podziękowania od Reiko, skinął mu głową i uśmiechnął się lekko, po czym ruszył w stronę domu. Minari natomiast obserwowała to wszystko z uwagą, łącznie ze spojrzeniem, które Lider rzucił Kushin’owi, a po którym Jedwabnik szybko zmienił zdanie i zawinął się wraz z jej Dziadkiem. Było to nawet zabawne, więc wywołało lekki uśmiech na twarzy Białowłosej.
Poprowadziła Shirei-kana przez kwitnący różnymi kolorami ogród, prosto nad staw, od czasu do czasu zerkając na niego, jakby chciała dojrzeć jego reakcję. Wyglądało na to, że Liderowi bardzo spodobało się, zarówno otoczenie, jak i sam staw, ale największą jego uwagę pochłonęły jednak same Koi, co również wywołało uśmiech, na twarzy Minari. Siedząc na pomoście, nakarmili karpie, które dosłownie jadły z ręki, gdy posunęło im się dłoń z karmą pod pyszczki. Wyglądało na to, że były na tyle oswojone, że nie przeszkadzało im nawet, gdy Białowłosa musnęła je palcami po grzbiecie, ale szybko cofnęła dłoń. Spojrzała natomiast ze zdumieniem na Reiko, gdy ten okazał zainteresowanie, który z Koi był kim, a do tego znał imię jej ojca. Było to naprawdę poruszające dla Białowłosej.
- Tata, to ten żółty. - Wskazała na karpia, któremu w promieniach słońca łuski lśniły niczym złoto. - Pomarańczowy w czarne plamki, to jego ojciec, mój dziadek, a żółto-biały, to jego matka, moja babcia, zaś biały w pomarańczowe paski, to brat taty, mój wuj. Nasza tradycja Koi wywodzi się od strony mamy, ale uhonorowaliśmy też tych ze strony ojca, którzy żyli, gdy mama wstąpiła do ich rodziny.
Minari zarobiła tutaj pauzę i spojrzała z uśmiechem na Reiko, żeby sprawdzić, czy nadąża. Specjalnie nie rzucała imionami, bo i tak by nie zapamiętał, a samo drzewo genealogiczne i kto kim był, było wystarczająco skomplikowane. Była pełna podziwu, że naprawdę go to interesowało i chciał tego słuchać. Tak więc, gdy skończyła z linią ojca, przeszła do matki.
- Biały w czarne plamy, to moja babcia, żona Kazumy. - Wyjaśniła, wskazując na konkretnego karpia. - Biało-pomarańczowo-czarne to jej rodzice, moi pradziadkowie, zaś biało-czerwona para, to rodzice dziadka Kazumy, również moi pradziadkowie.
Gdy skończyła tą zawiłą prezentację, stało się coś, czego kompletnie się nie spodziewała. Reiko zwrócił się bezpośrednio do żółtego karpia, jak do osoby i przeprosił go za krzywdę, która spotkała Minari. Było to tak poruszające, że nawet przy stłumionych emocjach, Białowłosa poczuła szczere wzruszenie i z trudem powstrzymała napływające do oczu łzy. Tylko dlaczego Lider mówił tak, jakby był za to odpowiedzialny? Po chwili dowiedziała się, dlaczego, bo ten zwrócił się do niej, wyznając to, co leżało mu na sercu.
- Nie, to nie Twoja wina, Reiko-sama. - Odpowiedziała, patrząc mu prosto w twarz. - Moja misja opieki nad Tobą była ścisłą tajemnicą i to całe zamieszanie z Panią Shibue nie miałoby miejsca, gdyby sprawa tak niefortunnie nie wyszła na jaw. Jeśli ktoś tutaj jest winny, to tylko ja. Tak przywiązałam się do obecności Twojej, Pana Watanabe i Kushina, że po powrocie do domu poczułam smutek i pustkę. Matka dostrzegła zmianę w moim zachowaniu i z troski o mnie zrobiła takie głupstwo. Gdybym jej wtedy nie zbyła zmęczeniem, to wszystko co działo się potem, nie wydarzyłoby się. Dziękuję Ci natomiast z całego serca, że odwołałeś Panią Shibue. Była to dla mnie naprawdę wielka ulga.
Tutaj skłoniła przed nim głowę w geście podziękowania. Nie mogła pozwolić, żeby brał winę na siebie, gdy tak naprawdę to ona we wszystkim zawiniła. Tak, we wszystkim. To jej złe decyzje i wahania doprowadziły zarówno do jednej sytuacji, jak i do drugiej, a teraz miała okazję, żeby szczerze o wszystkim porozmawiać. Będąc pod wpływem leków uspokajających, jej emocje były przytłumione, więc mówiła otwarcie, nie czując skrępowania i zawstydzenia. Znów spojrzała na Lidera.
- To co wydarzyło się Takamine, również nie było Twoją winą, tylko moją. - Powiedziała z całą stanowczością. - Przed Spotkaniem Liderów stanęłam przed pewnym wyborem i wybrałam źle. Chciano odebrać mi odznakę shinobi. Nie dlatego, że na nią nie zasługiwałam, ale po to, żeby chronić mnie przed oczekiwaniami, jakie się z nią wiązały i konsekwencjami, jakie mogło to ze sobą nieść. Gdybym wtedy oddała odznakę, nie wysłano by mnie w teren. Zachowałam ją, mając nadzieję, że uda mi się mimo wszystko stać się lepszą i bardziej pomocną. Przerosło mnie to jednak...
Tutaj sięgnęła do szyi i wyciągnęła spod kimona łańcuszek, na którym wisiała jej złota odznaka shinobi i talizman, który dostała od Reiko. Dwie, najcenniejsze rzeczy, które trzymała na sercu, a które zawisły teraz na widoku. Czując, jak Lider ujmuje ją za dłoń, Minari znów przeniosła spojrzenie na jego twarz i wysłuchała słów, które padły, jednocześnie zamykając swoje palce na jego dłoni. Czuła przyjemne ciepło.
- Nawet nie masz pojęcia, Reiko-sama, jak bardzo się cieszę, że tu jesteś. - Odpowiedziała mu z lekkim, nieco ospałym uśmiechem. - Będę wdzięczna za Twoją opiekę, bo sama nie potrafię sobie poradzić z tym, co się wydarzyło w Takamine. Tylko proszę, nie czuj się winny, bo nie masz powodu.
Gdy Shirei-kan wspomniał o solidnym posiłku, podeszła do nich z ciepłym uśmiechem starsza kobieta, niosąc tacę na nóżkach. Jak się okazało, była to Pani Suiren, służąca w domu Minari. Postawiła przy nich to co przyniosła, ukłoniła się i odeszła, ponownie zostawiając ich samych. Na tacy znajdował się imbryk ze świeżo parzoną herbatą, dwie czarki, talerzyk z miodowymi ciasteczkami ryżowymi i drugi talerzyk z pokrojonymi, świeżymi owocami. Były tam truskawki, mandarynki, melon i jabłko.
***
- Oh, wziął ją za rękę. - Powiedziała z cichym przejęciem Ayumi.
- Widzisz Kushinie? - Zwrócił się zadowolony Kazuma do Jedwabnika. - Dobrze, że zostawiliśmy ich w spokoju. Wygląda na to, że tych dwoje ma się ku sobie. Może dzięki temu Minari wyzdrowieje. Miejmy nadzieję...
Hyūga Kazuma - Klik!
Hyūga Ayumi - Klik!
Re: Rodzinny Dom Minari
: 9 lut 2026, o 13:11
autor: Kaito Ishikawa
Post Fabularny - Kampania
L ider nie przerwał ci ani razu, było po nim widać, że słucha cię z wielkim zainteresowaniem, uważnie, jakby każde twoje słowo było dla niego wielkiej wagi. Dopiero kiedy skończyłaś mówić, a przestrzeń wokół was została wypełniona przez ciszę, Reiko patrząc na ciebie delikatnie ścisnął twoją dłoń, jakby chciał ci pokazać, że tutaj jest.
- Minari... - zaczął cicho mężczyzna -... to co teraz robisz, jest próbą wzięcia odpowiedzialności, ale w tym wszystkim mylisz ją z winą, którą próbujesz się obarczyć.
Czarnowłosy spojrzał na złotą odznakę i talizman, które trzymałaś na sercu, po czym lekko uśmiechnął się i z kieszeni wyciągnął białą chusteczkę z wyhaftowanym karpiem koi.
- Twój prezent, cały czas ze mną jest, czuwał przy mnie nawet na zlocie... - wyznał ci Reiko, po czym wsunął chusteczkę z powrotem do kieszeni -... Gdybyś oddała wtedy odznakę... Z pewnością nie byłabyś tą Minari, którą jesteś dzisiaj, której udało się ostrzec w porę obóz w Mikunigaoka... Nawet jeśli tobie udało się zapomnieć, Takayama Yumi wciąż o tym pamięta, ja o tym pamiętam. Gdyby nie ty pewnie odnieślibyśmy spore straty w ludziach o ile całkowicie nie stracilibyśmy swojego obozu.
W momencie gdy zjawiłą się złużka z herbatą i poczęstunkiem, Reiko wzrokiem odszukał wygodny kawałek trawy. Puścił twoją rękę, wziął tacę i rozsiadł się na sporym fragmencie wygodnie wyglądającego skrawka ziemi. Poklepał wolne miejsce obok siebie, zachęcając cię byś usiadła obok niego.
- Takamine nie było twoją porażką... - zaczął troszkę ciszej - ... Było... Hmm... Granicą... A często bywa tak, że granice istnieją po to, żebyśmy ich nie przekraczali sami.
Lider przerwał na chwilę, podnosząc swoje spojrzenie w stronę stawu, wzrokiem odszukując karpia, który był źródłem głośnego plusku. Przyjrzał się również tym, które poruszały się pod taflą wody.
- Nie pytam cię, czy chcesz wrócić do służby, dziś nie ma to znaczenia... - wrócił swoim wzrokiem do ciebie -... Jednak nie chcę, żebyś zdecydowała, że twoja droga kończy się tutaj, tylko dlatego, że jest bolesna.
Ponownie złapał cię za rękę, subtelnie zaciskając na niej swoje palce.
- Odpoczynek nie jest ucieczką, podjęcie leczenia w żadnym razie nie jest również oznaką słabości. A życie, nigdy nie było czymś co się odbiera tak łatwo - władcza osady ciepło uśmiechnął się do ciebie.
R eiko z należytą starannością nalał wam obojgu herbaty, której napar wymieszany z zapachem ciasteczek wypełnił powietrze wokół was.
- Zjedz ze mną - powiedział spokojnie
Nie było w tych słowach rozkazu, ani nacisku, była to tylko propozycja.
Hyūga Reiko - KLIK
Archiwum Głosów
Kushin - KLIK
Re: Rodzinny Dom Minari
: 9 lut 2026, o 18:56
autor: Minari
Z początku Minari nie zrozumiała, co Reiko miał na myśli, mówiąc o odpowiedzialności i winie, ale po chwili zdała sobie sprawę, że każde z nich inaczej patrzy na sytuację i inaczej widzi to, co się wydarzyło. Ona była przekonana, że to jej wina, bo sama wszystko zapoczątkowała i uruchomiła efekt domina, tym samym będąc przyczyną całego problemu, zaś Lider próbował jej powiedzieć, że to, czy każdy kolejny klocek się przewali, nie zależało już od niej i osoby, które po drodze wystąpiły w całym tym zamieszaniu, same dokonały wyborów, na które ona sama nie miała wpływu i nie powinna brać tego ciężaru na siebie.
- Przepraszam. - Powiedziała cicho, ze smutkiem na twarzy. - Po prostu całe to zamieszanie, nie powinno było się wydarzyć...
Widząc jak Reiko wyciąga z kieszeni chusteczkę z wyszytym Koi, którą dostał od niej i słysząc, że miał ją nawet na spotkaniu z innymi Liderami, Minari z początku zrobiła zdumioną minę, by po chwili uśmiechnąć się ciepło. A więc jej prezent był dla niego równie cenny, co jego dla niej. Sama sięgnęła wolną dłonią do talizmanu na łańcuszku i musnęła go czule palcami. Tak, ona też zawsze miała go przy sobie.
- Cieszę się, że tamtego dnia udało się dojść do porozumienia. - Przyznała, nadal się uśmiechając. - I że mój dar dodaje Ci otuchy, Reiko-sama. Twój talizman, też jest zawsze przy mnie.
Kiedy Shirei-kan wspomniał, co by się nie wydarzyło, gdyby wtedy oddała odznakę, Białowłosa spuściła zasmucony wzrok na staw. Miał rację. Gdyby wtedy oddała odznakę Raikuro, ten odesłałby ją w drogę powrotną do Shiroi-Iwy, a obóz poniósłby ogromne straty lub zostałby całkowicie przejęty przez wroga. Do tego nie miałaby pewności, czy będąc cywilem, zostałaby w ogóle dopuszczona do Reiko podczas jego choroby. Może wtedy w ogóle nie mieliby okazji się spotkać i poznać. Ta myśl napawała ją jeszcze większym smutkiem, bo mimo tego złego, co ostatnio się wydarzyło, wcześniej przyczyniła się do wielu dobrych i pomocnych rzeczy.
- Tak “ekscytującego” wypadu na grzyby nie sposób zapomnieć. - Odezwała się cicho. - Byłam tak blisko wroga, że bałam się, że mnie schwytają. Masz rację, Reiko-sama. Zachowując odznakę, mogłam przyczynić się do kilku dobrych rzeczy. Teraz jednak czuję jej dotkliwy ciężar.
Gdy zjawiła się Suiren z tacą, Minari uśmiechnęła się do starszej kobiety i skinęła jej głową w podziękowaniu, nim ta wróciła w stronę domu. Sam Reiko puścił dłoń Minari i przejął tacę, przenosząc się wraz z nią na pobliską trawę, by tam usadowić się wygodnie i poklepać miejsce obok siebie. Białowłosa powoli stanęła na nogi i dołączyła do Lidera, sadowiąc się wygodnie przy nim. Gdy Reiko nawiązał do Takamine, Minari słuchała go uważnie. Tak, przekroczyła granicę i spadła przepaść, która ją pochłonęła. Gdyby wtedy postąpiła inaczej i zawołał swojego towarzysza, nie doszłoby do tego.
- Nie uznaję tego za porażkę, Reiko-sama. - Wyjaśniła. - Mimo wszystko udało mi się odkryć, że zatruto tamtejszą rzekę, chcąc zaszkodzić mieszkańcom. Po prostu popełniłam błąd w ocenie sytuacji... Byłam tak przerażona wymierzonym we mnie nożem, że zadziałałam instynktownie, nie myśląc w ogóle o konsekwencjach. Chciałam odepchnąć napastnika, ale nie trafiłam tam, gdzie zamierzałam...
Zamknęła na chwilę oczy, przypominając sobie całe zdarzenie, jednak szybko je otworzyła, nie mogąc znieść tego widoku. Spojrzała ponownie na Shirei-kana, gdy ten mówił o jej ewentualnej decyzji co do zakończenia drogi shinobi, oraz o tym, że zarówno odpoczynek, jak i leczenie, nie są niczym złym. Ponownie też ujął jej dłoń, chcąc tym samym dodać otuchy. Minari mimowolnie spojrzała na ich splecione dłonie, a widząc krew na swojej ręce, zrobiła przygnębioną minę.
- Jeszcze nie podjęłam decyzji. - Powiedziała po chwili, a po policzkach zaczęły płynąć jej łzy, których nie potrafiła powstrzymać. - Po prostu przeraża mnie to wszystko, Reiko-sama. Przeraża mnie, jak bardzo to zdarzenie rozsypało wszystko, czym do tej pory się kierowałam. Po śmierci ojca przysięgałam mu przed tym stawem, że nigdy nie odbiorę nikomu życia, że zamiast tego chciałabym zrobić coś dobrego...Dlatego zostałam medykiem...Chciałam ratować życie, a nie je odbierać. A teraz nie potrafię spojrzeć na swoje własne dłonie, bo cały czas widzę je zbrukane krwią. Jestem medykiem, widziałam gorsze rzeczy, gorsze rany, a mimo to ten widok paraliżuje mnie teraz, nie pozwalając normalnie pracować i funkcjonować...Czuję się bezsilna, bo nie znam na to lekarstwa...
Wyglądało na to, że w tym momencie smutek i przerażenie Minari były na tyle silne, że przebijały się trochę mocniej, pomimo leków uspokajających. Gdyby nie była pod ich wpływem, zapewne znowu dostałaby ataku paniki, jak w Takamine. Miała tego świadomość, ponieważ poprosiła Hanę, aby opowiedziała jej wszystko. Wiedziała też, że wiecznie nie będzie mogła polegać na lekach i przyjdzie wreszcie czas odstawiania ich. Tego bała się jeszcze bardziej. Że wszystko uderzy w nią jeszcze mocniej, niszcząc ją całkowicie. Czy był w ogóle jakiś ratunek z tej sytuacji?
Re: Rodzinny Dom Minari
: 10 lut 2026, o 00:32
autor: Kaito Ishikawa
Post Fabularny - Kampania
L ider uśmiechnął się ciepło
- Absolutnie nie masz za co przepraszać, a właściwie to sądzę, że znalazłaby się grupka osób, które powinny przeprosić o ile już nie przyszły i nie przeprosiły. - kojący spokój wypływał z jego głosu
-----------------------
- O j tak, dodaje mi otuchy, przypominając tamten zimowy okres, choć krótki to bardzo... - chwila zawahania w głosie, jakby chciał zdradzić coś więcej -...przyjemny... A z samych rozmów, też jestem ogromnie zadowolony. Jesteśmy teraz w centrum bardzo ważnych wydarzeń historycznych dla naszej części świata... - błyskowi, który pojawił się w jego oku towarzysza pasja z jaką o tym opowiadał -... Mam nadzieję, że uda nam się utrzymać ten kurs, że nikt nie będzie zbytnio trząsł tą łodzią zwaną pokojem dla Karmazynowych Szczytów.
-----------------------
R eiko obrócił swoje ciało bardziej na ciebie, jakby chciał ci pokzać, że otwiera się na to co masz mu do przekazania. Słuchał cię z wielką uwagą, a kiedy było to możliwe, starał się odpowiedzieć, na którąś z poruszonych kwestii
- Wioska Shiroi-Iwa, nie zapomina o shinobi i kunoichi, którzy im się przysłużyli na polu bitwy... A ciężar sprawczości, potrafi być dotkliwy wręcz nawet może być przygniatający. I chodź przeczytałem wiele ksiąg to nie ma na to lekarstwa, a już z pewnością nie błyskawicznego, które od razu zadziała. Jest to powolny proces akceptacji. powiedział, lekko ściskając twoją dłoń, dając ci znak, że nie jesteś w tym sama.
-----------------------
P rzyszedł również czas na poruszenie kwestii osady Takamine, czarnowłosy kiwnał z początku głową, jako przytaknięcie, na twoje pierwsze słowa. A gdy przeszedł do swojej wypowiedzi, mogłaś pojąć dlaczego wcześniej wykonał ten gest:
- Właśnie dlatego, nie nazywam tamtych doświadczeń porażką... - zaczął spokojnie i tak też dalej mówił -... Zatruta rzeka, mieszkańcy przeżyli, zagrożenie zatrzymane, to wszystko to są fakty.
Władca krainy Kyuzo, ścisnął delikatniej swoją rękę, jakby chciał dać ci znać, aby skupiła się bardziej na tym co chce teraz ci powiedzieć:
- To co wydarzyło się potem, było reakcją człowieka, nie błędem kunoichi. Kiedy ktoś mierzy w ciebie ostrzem, nie ma czasu na czyste kalkulacje. Jest strach, instynkt, chęć przeżycia.
W jego tonie głosu nie było usprawiedliwienia czy osądu, jedynie co tam rzeczywiście się znajdowało to spokojne stwierdzenie.
- Reszta to coś z czym będziemy sobie radzić, krok po kroku. Najważniejsze, że teraz jesteś tu ze mną, że możemy podziwiać te piękne widoki, nacieszyć się sprzyjającą pogodą - zakończył, kolejnym ciepłym uśmiechem.
-----------------------
R eiko obserwował, jak łzy spływają ci po polikach.
- "Paraliż nie jest oznaką okrucieństwa. Jest śladem wrażliwości."... Nie musisz nic mówić. Jesteś tu i to się liczy. - dokończył cicho, swoim przyciągającym uwagę głosem, który aktualnie emanował spokojem oraz autorytetem.
Lider przysunął się do ciebie jeszcze bliżej, wyciągnął z kieszeni karmę.
- Na karmy jeszcze trochę karpie - wyszeptał, a jego palce wskazały na wodne zwierzęta, które właśnie do was podpłynęły.
Lider podawał ci całą karmę jaką miał
- Spójrz na nie, każda z nich ma swoje miejsce, swój rytm, dokładnie jak ty czy ja. Nie wszystko musi być ciężarem, czasem wystarczy zrobić coś prostego, by poczuć się lepiej.
Lider klanu Hyūga nie czekał na odpowiedź, pozwolił ci skupić się w pełni na karpiach, a swoją bliskością, obecnością, jakby starał się dać ci poczucie bezpieczeństwa.
Hyūga Reiko - KLIK
Archiwum Głosów
Kushin - KLIK
Re: Rodzinny Dom Minari
: 10 lut 2026, o 20:14
autor: Minari
Jakby się nad tym zastanowić, to przeprosiny usłyszała tylko od matki, która zrobiła całe zamieszanie. Hattori wcześniej traktował ją chłodno, a Shibue i Raikuro już więcej nie zobaczyła od czasu Zlotu. Nie, żeby jakoś szczególnie jej na tym zależało. Najważniejsze było to, że sam Reiko nie chował urazy za to, że mimo wszystko został w to wszystko wciągnięty, a przecież tego też starała się uniknąć. Bardziej uwagę Minari przykuły kolejne słowa Lidera, gdy nawiązał do jej prezentu i do zimowego okresu, uznając go za przyjemny? Patrząc po tym, jak ciężko wtedy chorował, chyba raczej nie miał na myśli swojej gorączki, więc najwyraźniej chłodziło o jej obecność. Białowłosa uśmiechnęła się lekko na tą pokrzepiającą myśl. W końcu nadzieja umierała ostatnia.
- Przyjemny...tak. - Zgodziła się i posłała mu ciepły uśmiech. - Dokonałeś czegoś naprawdę wyjątkowego, Reiko-sama. Zebrałeś wszystkich Liderów i przekonałeś ich, że zjednoczenie się w obliczu wspólnego zagrożenia czyni Karmazynowe Szczyty silniejsze. To pierwszy i naprawdę wielki krok w stronę trwałego pokoju.
Jej uśmiech jednak długo nie pozostał na twarzy i po chwili został zastąpiony przez smutek, gdy Reiko przyznał, że na jej obecny stan nie było lekarstwa i pozostawała jej próba akceptacji tego, co się wydarzyło. Czy będzie potrafiła? Była przerażona tą perspektywą, jednak czasu nie dało się cofnąć. Będzie musiała się z tym jakoś pogodzić, inaczej to wszystko ją zniszczy. Opuściła przygnębione spojrzenie, czując jak Lider pokrzepiająco ściska jej dłoń. Nie znalazła w tej chwili słów, żeby jakoś na to odpowiedzieć. Bała się, co przyniesie przyszłość. Reiko starał się usprawiedliwić to, co się stało, tłumacząc to naturalną reakcją na zagrożenie. Owszem, ale ta reakcja skończyła się rozerwaniem serca tego mężczyzny, a ona skończyła z strzaskanym umysłem. Zareagowała dopiero, gdy usłyszała kolejne słowa, które sprawiły, że podniosła zdumione spojrzenie na Lidera.
- “Będziemy”? - Zapytała, nie będąc pewna, czy dobrze interpretuje. - To znaczy, że...odwiedzisz mnie jeszcze?
W jej głosie wyraźnie zabrzmiała nuta nadziei. Wyglądało na to, że jej los naprawdę nie był mu obojętny, ale potrzebowała to usłyszeć. Był Shirei-kanem, miał zawsze mnóstwo pracy i ważnych spraw do załatwienia, często nie mają czasu dla siebie, a dla niej byłby w stanie znaleźć te kilka chwil? Miała tylko nadzieję, że to naprawdę nie było z jego strony poczucie winy. Od ich pierwszego spotkania czuła, że coś mogło ich połączyć, ale o ile ona sama była pewna tego, co czuła, o tyle nadal nie wiedziała, co o tym wszystkim myślał Reiko. Te miłe słowa, czułe gesty, troska, na ile było to poważne?
Wspominanie o tamtym wydarzeniu nadal sprawiało jej ból. Mniejszy, bo stłumiony lekami, ale nadal. Nie była w stanie powtrzymać łez, a słysząc deklarację obecności ze strony Reiko i widząc jak przysunął się bliżej, mimowolnie oparła czoło o jego ramię, chcąc na moment ukryć swój smutek, ból i strach, wymalowane na twarzy. Jego głos działał kojąco, a zapach odprężał. Gdy wspomniał o karpiach, wyprostowała się i chwilę jeszcze poświęcili na dokarmianie Koi, by ostatecznie przejść do posiłku, który im przyniesiono. Minari wzięła kilka łyków herbaty, by następnie poczęstować się ciastkiem i owocami.
- Zawsze, gdy było mi źle, mówiłam do nich. - Powiedziała i spojrzała w kierunku stawu. - Wtedy było mi trochę lżej. Dziadek często się śmiał, że dręczę je gadulstwem, przez co kiedyś wyrosną im nogi i uciekną ze stawu. Teraz nawet to nie pomaga...
Re: Rodzinny Dom Minari
: 11 lut 2026, o 12:33
autor: Kaito Ishikawa
Post Fabularny - Kampania
R eiko będąc cały czas uśmiechnięty, delikatnie tylko cię poprawił
- Dokonaliśmy. Wszyscy ludzie działający na rzecz klanu Hyūga tego dokonali, ja tylko wskazałem kierunek. I rzeczywiście mamy dobry start, aby patrzeć na obiecującą przyszłość, mamy szansę aby nie zmarnować poświęcenia tych, których już dzisiaj z nami nie ma. - zakończył mężczyzna w refleksyjnym tonie
--------------------------------------------
R eiko starał się odnaleźć twoje spojrzenie, zatrzymał je ma chwilę dla siebie, jakby próbował wejrzeć w twoją duszę i zostawić tam wiadomość:
- "Będziemy" ... - powórzył się z cicha jakby smakował ten wyraz - ... dokładnie, właśnie to oznacza, bez metafor. Odwiedzę cię jeszcze, i jeszcze raz, i jeszcze raz, właściwie tyle razy ile będzie potrzeba... -zamyślił się na chwilę, po czym kontynuował, wypowiadając swoje słowa wolniej, spokojniej, jakby każdy wyraz był odpowiednio wyważony, jakby nie chciał rzucać pustych obietnic -... Nie z obowiązku, bo tak wypada... Nie z poczucia winy, które mi ciąży... Tylko dlatego, że chcę.
Ponownie odszukał twoje spojrzenie, aby w uśmiechu na chwilę przymknąć oczy. W jego tonie na próżno było szukać patosu, była to po prostu spokojna decyzja dorosłego mężczyzny.
- Zresztą usłyszałem kiedyś, że jako shirei-kan dobrze byłoby, żebym też od czasu do czasu wyszedł z biura. A jeśli ktoś będzie ciekawski, gdzież to lider się wybiera to odpowiedź będzie prosta, konsultacje medyczne. Co chyba obydwoje przyznamy nie będzie nawet kłamstwem. Oczywiście na wszystko musi wyrazić zgodę Hyūga Kazuma o co planuję go poprosić po dzisiejszym spotkaniu - zmienił ton na lżejszy, lekko żartobliwy.
W momencie kiedy położyłaś głowę na ramieniu lidera, poczułaś reakcję jego ciała, która wyrażała zaskoczenie, przez moment lekką sztywność, jednak to po chwili minęło, Reiko nie cofnął ramienia, a właściwie to w naturalny sposób przesunął swoją dłoń na twoje plecy. Nie przyciągał cię mocniej, nie zaczął tulić, najzwyczajniej w świecie chciał dać ci stabilizację, oparcie. Mogłaś wyczuć, przez sygnały wysyłane od niego, że czuję się komfortowo w tej sytuacji i nic nie stoi na przeszkodzie, abyś dłużej przytrzymała swoją głowę na jego ramieniu.
P osiedzieliście przez moment nie wypowiadając żadnego słowa. Towarzyszył wam plusk karpii, świergot ptaszków oraz jakiś śmiech z tarasu... czyżby należał do Kushin`a ? Gdy poruszyłaś kwestię komunikacji z karpiami, Reiko odpowiedział ci bez pośpiechu:
- Jako medyk zdajesz sobie pewnie sprawę, że nawet najlepsze lekarstwa potrzebują czasu, aby zacząć działać. To, że dzisiaj nie czujesz, żeby to ci pomagało to w żadnym razie nie oznacza, że to nie ma sensu, że straciło swoją "moc". Nie wiem czy to pomoże, ale spróbowałbym zacząć mówić do nich o czymś przyziemnym, co cię dzisiaj spotkało... O herbacie... - mężczyzna skorzystał z okazji i upił łyk z czarki -... O tym, że wiosna jest łaskawa. O tym, że Shirei-kan jeszcze nie potrafi odnaleźć się w twoim ogrodzie. O tym, że dziadek Kazuma słucha twojego śpiewua lbo nawet o tym, że Kushin tylko czyha, kiedy można ponownie zaatakować się swoim "Przytulasowym Atakiem". - zakończył Reiko z uśmiechem
C zas płynął zbyt szybko, zaczął przesuwać się do późniejszego popołudnia. Rozmowy stały się rzadsze, ale nie dlatego, że zabrakło słów, lecz dlatego, że nie wszystkie trzeba było wypowiadać.
- Jutro też tu będę - zapewnił cię towarzysz dzisiejszego popołudnia
- A teraz pozwól, że pójdę poprosić o zgodę twojego dziadka - pożegnał się z tobą Reiko, kłaniając ci się na pożegnanie
Po czym lider wioski poszedł do Kazumy, poprosić o możliwość codziennego odwiedzania cię.
R eiko doszedł do Kazumy, a Kushin skorzystał z okazji przybiegając do ciebie, aby cię wyściskać na pożegnanie. Wystawił swoje rączki, w oczekiwaniu, że go podniesiesz.
- Reiko teraz z twoim dziadkiem rozmawia, pyta się czy możemy u częściej przychodzić. Ja też będę cię odwiedzał ! - zakomunikował ci jedwabnik mocno wtulając się w twoje ramiona.
Hyūga Reiko - KLIK
Kushin - KLIK
Archiwum Głosów
Re: Rodzinny Dom Minari
: 11 lut 2026, o 19:11
autor: Minari
W kwestii pokoju w Karmazynowych Szczytach, Minari zdecydowanie podzielała zdanie Lidera i choć straciła ojca w konflikcie z Klanem Yamanaka, nie czuła potrzeby chować urazy. Wojna zawsze zbierała swoje żniwo po obu stronach. Pozostało wybaczyć i mieć w sercu poległych, aby służyło to większemu dobru i żeby nowe pokolenia miały lżej. Wiadomo, że nie wszyscy będą patrzeć z tej perspektywy i mogą podnosić się głosy sprzeciwu, jednak tak zostało zdecydowane i należało to zaakceptować, albo chociaż starać się jakoś przełknąć gorycz.
Minari patrzyła uważnie na Reiko, gdy ten wyjaśnił, że nadal będzie ją odwiedzać i że nie robi tego z poczucia winy czy obowiązku, ale dlatego, że po prostu chce. Dla niej te słowa miały naprawdę ogromne znaczenie, bo zamierzał poświęcić jej część swojego cennego czasu. Na usta Białowłosej wypłynął trochę ospały, ale naprawdę ciepły i promienny uśmiech, który wyraźnie pokazywał, jak bardzo się cieszy i jak wiele to dla niej znaczy.
- Zawsze będziesz tu mile widziany, Reiko-sama. - Odpowiedziała, po czym dodała nieco rozbawiona. - Konsultacje medyczne brzmią bardzo przekonująco, a co do Dziadka, to myślę, że będzie dobrze. W najgorszym wypadku zaproponuje towarzyski sparing.
Wątpiła, żeby Kazuma miał odwagę i chęci “sprawdzać” samego Lidera, ale nigdy nic nie wiadomo. Na wszelki wypadek wolała ostrzec, chociaż to i tak było w formie żartu. Fakt, że Reiko chciał ją nadal odwiedzać, było naprawdę miłym uśmiechem losu jednak, gdy temat zszedł na wydarzenia w Takamine, w Minari odezwał się na powrót ból i rozpacz. Była na tyle zagubiona i zgnębiona, że mimowolnie oparła czoło o ramię Lidera, który siedział obok. Wyczuła z początku jego zaskoczoną, spiętą reakcję i nawet chciała się odsunąć i przeprosił, jednak nim w swej ospałości zareagowała, poczuła jego dłoń na plecach, a sam Shirei-kan rozluźnił się, najwyraźniej nie widząc w tym nic złego. Uznała to za przyzwolenie, więc została tak jeszcze chwilę, zamykając oczy i uspokajając się. Gdy wróciła nieco do równowagi, znów mogli zająć się jedzeniem i obserwowaniem karpi. Słysząc słowa odnośnie zwierzania się Koi z ze zwykłych, przyziemnych spraw, Minari pojrzała na staw. Tak. Właśnie tak robiła po śmierci ojca. Siadała nad stawem i opowiadała o wszystkim, co jej się przytrafiło. Właśnie tak poradziła sobie z żałobą. Teraz jednak miała do czynienia z czymś silniejszym. Z czymś, co całkowicie pochłonęło ją w ciemną przepaść.
- Naprawdę nie potrafisz odnaleźć się w moim ogrodzie? Nie jest przecież duży. - Zapytała trochę z niedowierzaniem, trochę z rozbawieniem, a ostatecznie trochę się zmieszała, gdy Reiko wspomniał o śpiewaniu Kazumie. - Oh, słyszałeś...
Ponownie jednak na jej twarzy zagościł uśmiech, gdy wspomniał o Kushin’ie i jego “Przytulasowym Ataku”. Jedwabnik był takim chodzącym słoneczkiem, przy którym nie sposób było się smucić. Minari uwielbiała go. Aż przypomniała sobie drugi z “Ataków”, którego ofiarą padł sam Reiko i uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Spędzili razem jeszcze trochę czasu, ale w końcu należało się pożegnać. Minari wstała i odpowiedziała na ukłon Shirei-kana tym samym.
- Dziękuję za odwiedziny, Reiko-sama. - Powiedziała z ciepłą nutą w głosie. - To naprawdę wiele dla mnie znaczy...
Gdy Lider poszedł rozmówić się z jej Dziadkiem, Minari dostrzegła, jak podbiega do niej Kushin. Widząc, że Jedwabnik wyciąga do niej rączki, niczym małe dziecko, wzięła go w ramiona i uściskała serdecznie.
- Cieszę się, Kushin-san. - Odpowiedziała mu ze wzruszeniem. - Od tamtych zimowych wydarzeń, bardzo mi was brakowało...
Sam Kazuma wyraził zgodę na dalsze odwiedziny, nie pytając w tej chwili o szczegóły i zamiary Shirei-kana. Najwyraźniej wychodził z założenia, że jeśli coś będzie na rzeczy, to Reiko sam otwarcie o wszystkim powie. Na razie pozostawało więc obserwowanie rozwoju sytuacji i trzymanie się nadziei, która zawsze umierała ostatnia. Ayumi zaś, korzystając z obecności Lidera, oficjalnie przeprosiła go za zamieszanie, które spowodowała, nadal czując się winna. Córkę już dawno przeprosiła, Hattori’ego także, chociaż ten znienawidził ją. Miała nadzieję, że Reiko będzie łaskawy.