Imię i nazwisko postaci: Hi Long
Okres nieobecności: Mniej więcej miesiąc (28.03.2026 do 28.04.2026)
Powód: Brak weny i mało czasu na pisanie ze względu na zawalenie pracą.
Znaleziono 27 wyników
- 28 mar 2026, o 13:44
- Forum: Urlopy graczy
- Temat: Hi Long (przerwa)
- Odpowiedzi: 0
- Odsłony: 79
- 12 mar 2026, o 16:25
- Forum: Yokukage (Osada Rodu Nara)
- Temat: Szpital
- Odpowiedzi: 35
- Odsłony: 7536
Re: Szpital
- Często jesteś taki bezpośredni? Równie dobrze mogę być agentem na usługach najemników, właśnie takich przez jakich tu wylądowałeś… Mogę się mylić, ale widząc twój stan wnioskuje, że właśnie zostałeś zaatakowany przez takich osobników - Hi był świeżo po rehabilitacji i mimo, że był już dość sprawny, nie chciał ryzykować kolejnego złamania - Gdybyś powiedział mi coś o sobie, cokolwiek istotnego, oprócz tego, że masz sporo siana. Zastanowię się czy gra jest warta świeczki.
Na początku Long nie powiedział ‘’tak’’ ani ‘’nie’’. Zapewnił jedynie, że zastanowi się nad jego propozycją. Ale znając jego szczęście, sam zostanie wplątany w wir wydarzeń.
- Masz mapę? -Pytanie niby oczywiste, jednak Hi wolał się zabezpieczyć i wypytywał o najmniejsze szczegóły - Co się tak na mnie gapisz, jakbym był niedorozwinięty? Widzisz tę nogę? - Long pomasował się delikatnie po udzie -, miałem szczęście, że mi jej nie amputowali. Tutejsza służba zdrowia robi cuda, po trzech dniach doszłem do siebie na tyle, żeby przejść się o własnych siłach. Jeszcze co najmniej 4 dni będę miał problemy z szybszym chodzeniem a nawet ucieczką, gdyby ktoś chciałby mnie z jakiegoś powodu dogonić.
Mimo podejrzeń do mężczyzny ze szpitala, postanowił, że zaryzykuję jeszcze jedną prostą misję. Hi Long ostatnio strasznie się nudził a każdy pretekst by wyjść do ludzi i nie leżeć cały dzień w łóżku był wystarczająco dobry aby przejść się po mieście, i przy okazji pozałatwiać swoje sprawy.
Na początku Long nie powiedział ‘’tak’’ ani ‘’nie’’. Zapewnił jedynie, że zastanowi się nad jego propozycją. Ale znając jego szczęście, sam zostanie wplątany w wir wydarzeń.
- Masz mapę? -Pytanie niby oczywiste, jednak Hi wolał się zabezpieczyć i wypytywał o najmniejsze szczegóły - Co się tak na mnie gapisz, jakbym był niedorozwinięty? Widzisz tę nogę? - Long pomasował się delikatnie po udzie -, miałem szczęście, że mi jej nie amputowali. Tutejsza służba zdrowia robi cuda, po trzech dniach doszłem do siebie na tyle, żeby przejść się o własnych siłach. Jeszcze co najmniej 4 dni będę miał problemy z szybszym chodzeniem a nawet ucieczką, gdyby ktoś chciałby mnie z jakiegoś powodu dogonić.
Mimo podejrzeń do mężczyzny ze szpitala, postanowił, że zaryzykuję jeszcze jedną prostą misję. Hi Long ostatnio strasznie się nudził a każdy pretekst by wyjść do ludzi i nie leżeć cały dzień w łóżku był wystarczająco dobry aby przejść się po mieście, i przy okazji pozałatwiać swoje sprawy.
- 12 mar 2026, o 15:01
- Forum: Ogłoszenia Administracyjne
- Temat: Dzień Mężczyzn 2026
- Odpowiedzi: 22
- Odsłony: 1194
Re: Dzień Mężczyzn 2026
Danke schön za życzenia.
Biorę prezencik z pięknych rączek:
30PH +15 PH ( 50% BONUSU)
1000 Ryo (100 Ryo per 625 znaków skrócenia treningów).
Biorę prezencik z pięknych rączek:
30PH +15 PH ( 50% BONUSU)
1000 Ryo (100 Ryo per 625 znaków skrócenia treningów).
- 12 mar 2026, o 14:51
- Forum: Ogłoszenia Administracyjne
- Temat: Tłusty czwartek 2026
- Odpowiedzi: 33
- Odsłony: 2003
Re: Tłusty czwartek 2026
Dopiero co zorientowałem się że takie ogłoszenia jak tłuste pączki istnieją. Biorę po miesiącu. Bonusy chyba jeszcze się należą…
20 PH, +10 PH (BONUSOWE+50%)
500 ryo (z możliwością wymiany 100 ryo na 625 znaków skróconego treningu),
Pączek z wiśnią - Bojowa Pigułka Żywnościowa (+20% chakry/energii),
20 PH, +10 PH (BONUSOWE+50%)
500 ryo (z możliwością wymiany 100 ryo na 625 znaków skróconego treningu),
Pączek z wiśnią - Bojowa Pigułka Żywnościowa (+20% chakry/energii),
- 9 mar 2026, o 20:07
- Forum: Misje i Fabuły
- Temat: Zgłoszenia po misje
- Odpowiedzi: 428
- Odsłony: 189877
- 7 mar 2026, o 13:39
- Forum: Midori
- Temat: Jaskinie na południu Midori
- Odpowiedzi: 51
- Odsłony: 5700
Re: Jaskinie na południu Midori
To było jakieś niespotykane szczęście, a raczej cud. Hi Long stał uratowany w ostatniej chwili przez ludzi, którzy z nieznanego mu powodu śledzili jego poczynania.
Gdy tylko obudził się z tymczasowego snu, zastanawiał się czy ktoś mu pomógł czy trafił prosto do piekła, za wszystko co do tej pory zrobił w swoim okrutnym życiu.
W końcu lekko otworzył oczy i mrugając próbował zorientować się po raz kolejny gdzie się znalazł. Zorientował się że został przykryty kocem i był przewieziony razem ze sporym mężczyzną. Hi miał nadzieję, że zostanie zabrany w kierunku Yokukage. Jednak nie był w stanie wypowiedzieć pełnego zdania, by móc o cokolwiek zapytać, oprócz mataczenia i ciskania przekleństwami w agonii.
-Auć, ku**a! - Long z bólem próbował wstać z wozu o własnych siłach. - Dzięki… poradzę sobie… - chłopak ledwo ruszył nogą i już wiedział, że sam sobie nie da rady. Mimo to jego upór i godność nakazywała mu by odejść od “wybawców” zanim wdepnęli by w takie samo bagno jak on.
- Ja nie… mogę… Musicie uważać na… - chłopak ledwo mógł złapać oddech i w dodatku z każdym słowem, coraz bardziej odczuwał ból jak i dość mocny kaszel zmieszany ze śliną i wypluwaną krwią. Po chwili odpłynął z powrotem do krainy snów.
Tym razem jego sen był wyraźny. Spotkał tam swoją matkę każącą mu wypić jeden z tajemniczych eliksirów, po których miał być silniejszy, szybszy i mądrzejszy i ojca zmuszający go do musztry pod okiem bandytów i rabusiów. Takie sny były dla niego codziennością, tym bardziej, że zanim dołączył do Krwawych Strażników był częstym obiektem badań. Możliwe, że dlatego był tak pewny siebie. Ponieważ zawsze ktoś go chronił i był przez to przekonany, że był w jakimś sensie ‘’wyjątkowy’’ i cenny dla tych którzy widzieli w nim ‘’wybrańca’’ (cokolwiek to słowo mogło znaczyć).
Bez względu na to co mu się przyśniło, jego poprzednie życie było przeszłością. A przyszłość zależała od tego jak poważne będą jego rany - te fizyczne jak i psychiczne - i czy w bieżącym stanie obudzi się na czas, żeby zdać sprawozdanie ze swojej misji.
Gdy tylko obudził się z tymczasowego snu, zastanawiał się czy ktoś mu pomógł czy trafił prosto do piekła, za wszystko co do tej pory zrobił w swoim okrutnym życiu.
W końcu lekko otworzył oczy i mrugając próbował zorientować się po raz kolejny gdzie się znalazł. Zorientował się że został przykryty kocem i był przewieziony razem ze sporym mężczyzną. Hi miał nadzieję, że zostanie zabrany w kierunku Yokukage. Jednak nie był w stanie wypowiedzieć pełnego zdania, by móc o cokolwiek zapytać, oprócz mataczenia i ciskania przekleństwami w agonii.
-Auć, ku**a! - Long z bólem próbował wstać z wozu o własnych siłach. - Dzięki… poradzę sobie… - chłopak ledwo ruszył nogą i już wiedział, że sam sobie nie da rady. Mimo to jego upór i godność nakazywała mu by odejść od “wybawców” zanim wdepnęli by w takie samo bagno jak on.
- Ja nie… mogę… Musicie uważać na… - chłopak ledwo mógł złapać oddech i w dodatku z każdym słowem, coraz bardziej odczuwał ból jak i dość mocny kaszel zmieszany ze śliną i wypluwaną krwią. Po chwili odpłynął z powrotem do krainy snów.
Tym razem jego sen był wyraźny. Spotkał tam swoją matkę każącą mu wypić jeden z tajemniczych eliksirów, po których miał być silniejszy, szybszy i mądrzejszy i ojca zmuszający go do musztry pod okiem bandytów i rabusiów. Takie sny były dla niego codziennością, tym bardziej, że zanim dołączył do Krwawych Strażników był częstym obiektem badań. Możliwe, że dlatego był tak pewny siebie. Ponieważ zawsze ktoś go chronił i był przez to przekonany, że był w jakimś sensie ‘’wyjątkowy’’ i cenny dla tych którzy widzieli w nim ‘’wybrańca’’ (cokolwiek to słowo mogło znaczyć).
Bez względu na to co mu się przyśniło, jego poprzednie życie było przeszłością. A przyszłość zależała od tego jak poważne będą jego rany - te fizyczne jak i psychiczne - i czy w bieżącym stanie obudzi się na czas, żeby zdać sprawozdanie ze swojej misji.
- 6 mar 2026, o 17:11
- Forum: Midori
- Temat: Jaskinie na południu Midori
- Odpowiedzi: 51
- Odsłony: 5700
Re: Jaskinie na południu Midori
Long obudził się ze snu, a raczej przymusowej drzemki. Po chwili poczuł mocny ból w głowie. Nagle okazało się, że jego cały misterny plan poszedł w pizdu. W dodatku strasznie bolała go noga. Był jednak w stanie jeszcze przez chwilę utrzymać przytomność.
- Nie no k**wa! Nie mówcie mi że ten mięśniak mnie zaskoczył! - W tym momencie Hi zorientował się, że wszystko co zaplanował, powiedział czy zrobił dotychczas było jakby snem.
A teraz gdy był zmuszony obudzić się zakneblowany, w obcym otoczeniu, i w dodatku w szoku, ze złamaną nogą. Zrozumiał, że dopiero zaczął się prawdziwy koszmar i z braku jakichkolwiek wskazówek gdzie mógłby wylądować starał się zorientować po omacku w sytuacji. Było naprawdę wilgotno i ciemno. A obecna sytuacja zdrowotna nie pozwoliła mu na zbyt duże manewry.
Gdy usłyszał tajemniczy głos, wywołujący jego imię odpowiedział głośno poirytowanym głosem:
- Tutaj! Tutaj!.. - Hi wykrztusił z siebie ostatnie słowa, kaszląc krwią i tracąc na chwilę przytomność.
- Nie no k**wa! Nie mówcie mi że ten mięśniak mnie zaskoczył! - W tym momencie Hi zorientował się, że wszystko co zaplanował, powiedział czy zrobił dotychczas było jakby snem.
A teraz gdy był zmuszony obudzić się zakneblowany, w obcym otoczeniu, i w dodatku w szoku, ze złamaną nogą. Zrozumiał, że dopiero zaczął się prawdziwy koszmar i z braku jakichkolwiek wskazówek gdzie mógłby wylądować starał się zorientować po omacku w sytuacji. Było naprawdę wilgotno i ciemno. A obecna sytuacja zdrowotna nie pozwoliła mu na zbyt duże manewry.
Gdy usłyszał tajemniczy głos, wywołujący jego imię odpowiedział głośno poirytowanym głosem:
- Tutaj! Tutaj!.. - Hi wykrztusił z siebie ostatnie słowa, kaszląc krwią i tracąc na chwilę przytomność.
- 3 mar 2026, o 14:56
- Forum: Midori
- Temat: Jaskinie na południu Midori
- Odpowiedzi: 51
- Odsłony: 5700
Re: Jaskinie na południu Midori
Kiedy Hi Long w końcu został pojmany, można było zaobserwować u niego uśmiech. Co prawda nie śmiał się na głos, ale był tak dobrze pilnowany, że jego mimika twarzy mogła “urazić” bandytów, którzy odprowadzali go do obozu.
- Nie trzeba od razu się gorączkować. - przemówił do nich Hi Long - Na pewno będę bardziej przydatny żywy niż martwy. - Chłopak zastanawiał się jaką kartą przetargową może być jego wolność.
- Z chęcią pokaże wam parę sztuczek - tym razem zaproponował im walkę jeden na jednego. - oczywiście jeżeli macie na tyle godności oraz ikry by mnie pokonać solo.
Tym razem Hi obawiał się, że zabraknie mu opcji powrotu ze swojej misji. Nie mógł sobie pozwolić na kolejne błędy ze względu na spore zużycie chakry i obecność wkurzonych bandziorów. Gdyby jednak kazano mu się zamknąć, szybko odpowiedziałby, że ma czas i jeśli któryś z nich chce się z nim zmierzyć to z chęcią pokaże im jak walczy prawdziwy mężczyzna.
- Jeśli jesteście zmęczeni albo macie kaca, to równie dobrze możemy “poćwiczyć” jutro rano. - chłopak coś kombinował i czekał na odpowiednią chwilę aby uciec. Najpierw jednak trzeba było obejść zabezpieczenia obozu, oraz czujne oko herszta.
- A propos kaca. Ten wasz cały kolega od picia alkoholu… Mogę wskazać wam gdzie go zostawiłem zawiązanego. Chyba że chcecie zostawić poszukiwanie do rana, na pewno mu tam w lesie wygodnie.
Hi Long w ciszy słuchał obelg pod swoją osobą. Był bardziej opanowany niż wcześniej i jedyne co mogło pójść nie tak to prowokowanie bandytów. Trzeba było uważać na ich emocje i odczucia. W każdej chwili mógł mieć dosłownie nóż pod gardłem, dlatego w razie czego dałby się poharatać pięściami lub tępymi narzędziami. Tylko po to by obniżyć czujność bandytów i trafić do więzienia w mniej pilnowanej części obozu w takim stanie, który pozwoliłby mu na wysłanie wiadomości do najbliższej wsi przez klona techniki Bunshin no Jutsu, lub próbie wydostania się z niewoli własnymi siłami, co było jednak o tyle trudne, że musiał zregenerować siły po “walce” z bandytami.
- Nie trzeba od razu się gorączkować. - przemówił do nich Hi Long - Na pewno będę bardziej przydatny żywy niż martwy. - Chłopak zastanawiał się jaką kartą przetargową może być jego wolność.
- Z chęcią pokaże wam parę sztuczek - tym razem zaproponował im walkę jeden na jednego. - oczywiście jeżeli macie na tyle godności oraz ikry by mnie pokonać solo.
Tym razem Hi obawiał się, że zabraknie mu opcji powrotu ze swojej misji. Nie mógł sobie pozwolić na kolejne błędy ze względu na spore zużycie chakry i obecność wkurzonych bandziorów. Gdyby jednak kazano mu się zamknąć, szybko odpowiedziałby, że ma czas i jeśli któryś z nich chce się z nim zmierzyć to z chęcią pokaże im jak walczy prawdziwy mężczyzna.
- Jeśli jesteście zmęczeni albo macie kaca, to równie dobrze możemy “poćwiczyć” jutro rano. - chłopak coś kombinował i czekał na odpowiednią chwilę aby uciec. Najpierw jednak trzeba było obejść zabezpieczenia obozu, oraz czujne oko herszta.
- A propos kaca. Ten wasz cały kolega od picia alkoholu… Mogę wskazać wam gdzie go zostawiłem zawiązanego. Chyba że chcecie zostawić poszukiwanie do rana, na pewno mu tam w lesie wygodnie.
Hi Long w ciszy słuchał obelg pod swoją osobą. Był bardziej opanowany niż wcześniej i jedyne co mogło pójść nie tak to prowokowanie bandytów. Trzeba było uważać na ich emocje i odczucia. W każdej chwili mógł mieć dosłownie nóż pod gardłem, dlatego w razie czego dałby się poharatać pięściami lub tępymi narzędziami. Tylko po to by obniżyć czujność bandytów i trafić do więzienia w mniej pilnowanej części obozu w takim stanie, który pozwoliłby mu na wysłanie wiadomości do najbliższej wsi przez klona techniki Bunshin no Jutsu, lub próbie wydostania się z niewoli własnymi siłami, co było jednak o tyle trudne, że musiał zregenerować siły po “walce” z bandytami.
- 2 mar 2026, o 17:55
- Forum: Midori
- Temat: Jaskinie na południu Midori
- Odpowiedzi: 51
- Odsłony: 5700
Re: Jaskinie na południu Midori
Jednak to nie był dzień, a raczej noc, która sprzyja Hi Longowi. Był bliski ucieczki, lecz gdy tylko ujrzał przed sobą herszta, był w stanie pomiędzy strachem a gniewem. Jednak to nie był jeszcze koniec.
- Okey… - Chłopak sam nie wiedział co w tej sytuacji powiedzieć. - Poddaje się. Jeśli jednak myślisz, że możesz tak po prostu mnie zabić. Pamiętaj, że wiem gdzie jest twój człowiek od drewna i nie tylko…
Mając nadzieję że herszt da się znowu wykiwać, zszedł z konia i podszedł powolnym krokiem do niego z podniesionymi rękami. Spróbował podejść do niego najbliżej jak może.
- Nie bój się. Nie zrobię ci krzywdy. - Chłopak uśmiechnął się do niego. - Nie musisz celować do mnie ostrzem. - sam Hi nie był do końca świadom jak wielką drwiną potraktował herszta. Po chwili orientując się w sytuacji i obawiając się reakcji mężczyzny, szybko zmienił temat rozmowy na bardziej dla niego korzystny.
- Ach, tak. Zapomniałem powiedzieć wam co znalazłem w miejskiej bibliotece. W dziale zakazanym dla większości. Z chęcią podzielę się tak zacną wiedzą.
W zamian za godne warunki egzystencji w ewentualnym zamknięciu. Jeśli chcecie pomogę wam też zdobyć cały Prastary Las - Hi Long próbował zyskać na czasie. Mając nadzieję, że wcześniej nikt go nie skróci o głowę. Co prawda potrafił perfekcyjnie kłamać dzięki sporej odporności psychicznej i braku podstawowych objawów stresu, takich jak potliwość czy drżenie rąk. Mimo to po raz kolejny zorientował się w jakie bagno wpakował się, i rozmyślał jakim cudem miałby ujść z życiem.
Ostatecznie gdyby herszt nie złapał się na te ‘’słodkie’’ słówka, Hi wyzwał by go na pojedynek. Jednak póki nie był pewien, czy pokonałby go i jego ludzi w walce zapytał go czy potrzebuję dodatkową ochronę i broń, żeby pokonać podrzędnego shinobi, którym według niego był sam Hi Long.
- I co ty na to? - Pytanie na które można było różnie odpowiedzieć. Hi musiał szykować się na dłuższą podróż do obozu herszta lub bezpośrednią walkę z nim na pięści, w czym chłopak był dość dobry i dzięki swoim rękawicą miałby szansę chociaż ogłuszyć go na tak długo by móc szybko uciec zanim reszta bandy ogarnęła co się właśnie stało i używając specjalnego genjutsu Kasumi Jusha no Jutsu jak i pieczęci Pies → Tygrys by otumanić wszystkich, którzy byli w jego polu widzenia.
Tak czy siak najważniejszą sprawą to nie dać się zabić. Chłopak więc kierował się intuicją tak, by ujść z życiem zanim nie dotrze w jakieś bezpieczne miejsce.
- Okey… - Chłopak sam nie wiedział co w tej sytuacji powiedzieć. - Poddaje się. Jeśli jednak myślisz, że możesz tak po prostu mnie zabić. Pamiętaj, że wiem gdzie jest twój człowiek od drewna i nie tylko…
Mając nadzieję że herszt da się znowu wykiwać, zszedł z konia i podszedł powolnym krokiem do niego z podniesionymi rękami. Spróbował podejść do niego najbliżej jak może.
- Nie bój się. Nie zrobię ci krzywdy. - Chłopak uśmiechnął się do niego. - Nie musisz celować do mnie ostrzem. - sam Hi nie był do końca świadom jak wielką drwiną potraktował herszta. Po chwili orientując się w sytuacji i obawiając się reakcji mężczyzny, szybko zmienił temat rozmowy na bardziej dla niego korzystny.
- Ach, tak. Zapomniałem powiedzieć wam co znalazłem w miejskiej bibliotece. W dziale zakazanym dla większości. Z chęcią podzielę się tak zacną wiedzą.
W zamian za godne warunki egzystencji w ewentualnym zamknięciu. Jeśli chcecie pomogę wam też zdobyć cały Prastary Las - Hi Long próbował zyskać na czasie. Mając nadzieję, że wcześniej nikt go nie skróci o głowę. Co prawda potrafił perfekcyjnie kłamać dzięki sporej odporności psychicznej i braku podstawowych objawów stresu, takich jak potliwość czy drżenie rąk. Mimo to po raz kolejny zorientował się w jakie bagno wpakował się, i rozmyślał jakim cudem miałby ujść z życiem.
Ostatecznie gdyby herszt nie złapał się na te ‘’słodkie’’ słówka, Hi wyzwał by go na pojedynek. Jednak póki nie był pewien, czy pokonałby go i jego ludzi w walce zapytał go czy potrzebuję dodatkową ochronę i broń, żeby pokonać podrzędnego shinobi, którym według niego był sam Hi Long.
- I co ty na to? - Pytanie na które można było różnie odpowiedzieć. Hi musiał szykować się na dłuższą podróż do obozu herszta lub bezpośrednią walkę z nim na pięści, w czym chłopak był dość dobry i dzięki swoim rękawicą miałby szansę chociaż ogłuszyć go na tak długo by móc szybko uciec zanim reszta bandy ogarnęła co się właśnie stało i używając specjalnego genjutsu Kasumi Jusha no Jutsu jak i pieczęci Pies → Tygrys by otumanić wszystkich, którzy byli w jego polu widzenia.
Tak czy siak najważniejszą sprawą to nie dać się zabić. Chłopak więc kierował się intuicją tak, by ujść z życiem zanim nie dotrze w jakieś bezpieczne miejsce.
- 28 lut 2026, o 10:01
- Forum: Midori
- Temat: Jaskinie na południu Midori
- Odpowiedzi: 51
- Odsłony: 5700
Re: Jaskinie na południu Midori
Hi Long słysząc obelgi na swòj temat, ledwo w gniewie nie rzucił się na mężczyznę, chcąc go spalić żywcem z całym tym drewnem o którym mówił. Jednak nie przyniósł ze sobą nawet patyka, żeby chociaż dźgnąć go w jego parszywe oko. Zapominał nawet po co w ogóle poszedł do lasu facet, którego ogłuszył i związał gdzieś poza obozem.
Zanim jednak użył jakiekolwiek ciosów czy techniki, musiał utrzymać bieżącą “przykrywkę” dopóki nie dowiedział się co planują tutejsi “koczownicy”.
Po uderzeniu bukłakiem w głowę jego irytacja jeszcze bardziej wzrosła do poziomu znacznej agresji. Jednak Long był w stanie się opanować jeszcze przez chwilę. Choć gdy tylko usłyszał słowo “Herszt” jego wcześniejsze emocje i odczucia nie miały już większego znaczenia. Hi uważał, że najważniejsze to nie wzbudzać podejrzeń. Zacisnął więc zęby, żeby nie powiedzieć czegoś co by wyprowadziło mężczyznę z równowagi.
Zaryzykował obecność innych obozowiczów wokół ogniska i ostrożnie polewał Hersztowi sake, tak żeby nie musieć zbyt dużo mówić, bo to mogłoby zdradzić jego intencje. Podsłuchał więc słowa mężczyzny i gdy tylko zrozumiał na jakie zagrożenie musi szykować się prowincja Midori, zastygł przez chwilę bez ruchu. Ale gdy tylko miał okazję oddalić się od reszty bandytów, kierował się do stajni gdzie w końcu sam Herszt go wysłał mówiąc ”Konie trzeba oporządzić”
Doskonała wymówka jeśli chodzi o szybkie opuszczenie obecnego terenu. Hi Long nie od dziś był koniokradem i znał się trochę na jeździe konnej.
Teraz trzeba było tylko czekać aż większość strażników zaśnie lub upije się do momentu gdzie ledwo będą trzymać broń. Wtedy należało osiodłać jedną z klaczy i szybko udać się powrotną drogę do Yokukage. Mając nadzieję, że zdąży opuścić te tereny zanim ktoś się zorientuje w całej sytuacji.
Zanim jednak użył jakiekolwiek ciosów czy techniki, musiał utrzymać bieżącą “przykrywkę” dopóki nie dowiedział się co planują tutejsi “koczownicy”.
Po uderzeniu bukłakiem w głowę jego irytacja jeszcze bardziej wzrosła do poziomu znacznej agresji. Jednak Long był w stanie się opanować jeszcze przez chwilę. Choć gdy tylko usłyszał słowo “Herszt” jego wcześniejsze emocje i odczucia nie miały już większego znaczenia. Hi uważał, że najważniejsze to nie wzbudzać podejrzeń. Zacisnął więc zęby, żeby nie powiedzieć czegoś co by wyprowadziło mężczyznę z równowagi.
Zaryzykował obecność innych obozowiczów wokół ogniska i ostrożnie polewał Hersztowi sake, tak żeby nie musieć zbyt dużo mówić, bo to mogłoby zdradzić jego intencje. Podsłuchał więc słowa mężczyzny i gdy tylko zrozumiał na jakie zagrożenie musi szykować się prowincja Midori, zastygł przez chwilę bez ruchu. Ale gdy tylko miał okazję oddalić się od reszty bandytów, kierował się do stajni gdzie w końcu sam Herszt go wysłał mówiąc ”Konie trzeba oporządzić”
Doskonała wymówka jeśli chodzi o szybkie opuszczenie obecnego terenu. Hi Long nie od dziś był koniokradem i znał się trochę na jeździe konnej.
Teraz trzeba było tylko czekać aż większość strażników zaśnie lub upije się do momentu gdzie ledwo będą trzymać broń. Wtedy należało osiodłać jedną z klaczy i szybko udać się powrotną drogę do Yokukage. Mając nadzieję, że zdąży opuścić te tereny zanim ktoś się zorientuje w całej sytuacji.
- 23 lut 2026, o 19:13
- Forum: Midori
- Temat: Jaskinie na południu Midori
- Odpowiedzi: 51
- Odsłony: 5700
Re: Jaskinie na południu Midori
Wygląda na to, że dzisiejsza aura pogody jak i temperatura, sprzyjają podróży Hi Longa do celu.
Bez większych problemów dotarł na wskazane miejsce. Oczywiście to dopiero początek komplikacji. Czterech ludzi, którzy pilnowali wejścia byli dla niego na zupełnie innym poziomie niż obecnie był Long. Atak frontalny najprawdopodobniej skończyłby się tragedią.
Dla lepszego rozpoznania sytuacji postanowił użyć techniki Ninjutsu i stworzyć wygląd jednego z nich. Podając się za nowego rekruta. Jego celem byli wszyscy którzy wychodzili poza obóz.
Plan był prosty. Trzeba było szybko ogłuszyć jednego z shinobi i przywiązać go do pobliskiego drzewa używając swoich pasów w Suienzou no Jutsu. I po kilku minutach dokładnego przyglądania się ofierze użyć Henge no Jutsu by przybrać jego wygląd.
Hi nie chciał narażać się na zbyt wielkie niebezpieczeństwo, więc zachowywał bezpieczną odległość od innych obozowiczów. Zbierając wszelkie informacje o tym miejscu.
Nie mógł dopuścić do tego by go złapano. Bowiem teraz pewnie nikt już mu nie pomoże. Nawet jego rodzina, dawni koledzy oraz “przyjaciele”, Krwawi Strażnicy.
Hi Long od dawna podróżował z innymi ludźmi zapominając jak niebezpieczny może być świat shinobi. Sam nic by nie zdziałał, jeśli chodzi o przewagę liczebną przeciwników. Jedyne do czego chłopak może się jeszcze przydać to dogłębna infiltracja tamtejszej okolicy.
Bez większych problemów dotarł na wskazane miejsce. Oczywiście to dopiero początek komplikacji. Czterech ludzi, którzy pilnowali wejścia byli dla niego na zupełnie innym poziomie niż obecnie był Long. Atak frontalny najprawdopodobniej skończyłby się tragedią.
Dla lepszego rozpoznania sytuacji postanowił użyć techniki Ninjutsu i stworzyć wygląd jednego z nich. Podając się za nowego rekruta. Jego celem byli wszyscy którzy wychodzili poza obóz.
Plan był prosty. Trzeba było szybko ogłuszyć jednego z shinobi i przywiązać go do pobliskiego drzewa używając swoich pasów w Suienzou no Jutsu. I po kilku minutach dokładnego przyglądania się ofierze użyć Henge no Jutsu by przybrać jego wygląd.
Hi nie chciał narażać się na zbyt wielkie niebezpieczeństwo, więc zachowywał bezpieczną odległość od innych obozowiczów. Zbierając wszelkie informacje o tym miejscu.
Nie mógł dopuścić do tego by go złapano. Bowiem teraz pewnie nikt już mu nie pomoże. Nawet jego rodzina, dawni koledzy oraz “przyjaciele”, Krwawi Strażnicy.
Hi Long od dawna podróżował z innymi ludźmi zapominając jak niebezpieczny może być świat shinobi. Sam nic by nie zdziałał, jeśli chodzi o przewagę liczebną przeciwników. Jedyne do czego chłopak może się jeszcze przydać to dogłębna infiltracja tamtejszej okolicy.
- 21 lut 2026, o 09:27
- Forum: Midori
- Temat: Jaskinie na południu Midori
- Odpowiedzi: 51
- Odsłony: 5700
Re: Jaskinie na południu Midori
Chłopak od zawsze był zależny od innych. Czy to od kolegów z ganku, członków z gildii, a nawet własnych rodziców, o których zazwyczaj wspominał niechętnie, choć także z własną, osobistą godnością.
Teraz gdy został sam musiał zmierzyć się z potencjalnymi wrogimi shinobi i innymi ludźmi, którzy stanęli (lub staną) mu na drodze.
Hi Long nie był jakimś wybitnym strategiem jeśli chodzi o przetrwanie, lub samodzielność w wyprawach, ale znał się na ludziach.
Tak więc starannie zbierał wiadomości o celu misji.
Gdy już otrzymał informację od miejscowych strażników, stojących przy bramie, o najważniejsze miejsca gdzie najlepiej udać się na początek śledztwa.
Ruszył więc przed siebie z mapą okolicy.
Dość długo zajęło mu połapanie się w kierunkach, ponieważ zazwyczaj pomagał mu “nawigator”.
To miał być “krótki” spacer w tą i z powrotem. Jednak obecna droga prowadziła przez dość długi szlak.
Zapadał zmrok a Hi dalej zastanawiał się czy dobrze zrobił przyjmując to zlecenie.
“Trudno. Jeśli muszę się tu szlajać, to rozbije w końcu obóz. Przynajmniej coś zjem zanim ruszę w dalsze nieznane horyzonty.”
Long niezwłocznie rozpoczął poszukiwania miejsca na odpoczynek.
Gdy znalazł już coś odpowiedniego, rozpalił ognisko Katonem i upiekł swój pierwszy dzisiejszy posiłek, ogrzewając przy tym ciało.
Nie długo później Hi zaczął medytować przy palenisku, aż upewnił się czy wokół nie ma niebezpieczeństwa, tak żeby w razie potrzeby zareagować swoimi zmysłami i zgasić ogień.
Teraz czekała go już tylko połowa drogi. Jeżeli oczywiście nie wliczając w to ewentualnych przeciwności losu, na które chłopak się naraża.
Teraz gdy został sam musiał zmierzyć się z potencjalnymi wrogimi shinobi i innymi ludźmi, którzy stanęli (lub staną) mu na drodze.
Hi Long nie był jakimś wybitnym strategiem jeśli chodzi o przetrwanie, lub samodzielność w wyprawach, ale znał się na ludziach.
Tak więc starannie zbierał wiadomości o celu misji.
Gdy już otrzymał informację od miejscowych strażników, stojących przy bramie, o najważniejsze miejsca gdzie najlepiej udać się na początek śledztwa.
Ruszył więc przed siebie z mapą okolicy.
Dość długo zajęło mu połapanie się w kierunkach, ponieważ zazwyczaj pomagał mu “nawigator”.
To miał być “krótki” spacer w tą i z powrotem. Jednak obecna droga prowadziła przez dość długi szlak.
Zapadał zmrok a Hi dalej zastanawiał się czy dobrze zrobił przyjmując to zlecenie.
“Trudno. Jeśli muszę się tu szlajać, to rozbije w końcu obóz. Przynajmniej coś zjem zanim ruszę w dalsze nieznane horyzonty.”
Long niezwłocznie rozpoczął poszukiwania miejsca na odpoczynek.
Gdy znalazł już coś odpowiedniego, rozpalił ognisko Katonem i upiekł swój pierwszy dzisiejszy posiłek, ogrzewając przy tym ciało.
Nie długo później Hi zaczął medytować przy palenisku, aż upewnił się czy wokół nie ma niebezpieczeństwa, tak żeby w razie potrzeby zareagować swoimi zmysłami i zgasić ogień.
Teraz czekała go już tylko połowa drogi. Jeżeli oczywiście nie wliczając w to ewentualnych przeciwności losu, na które chłopak się naraża.
- 13 lut 2026, o 14:31
- Forum: Yokukage (Osada Rodu Nara)
- Temat: Biblioteka Miejska
- Odpowiedzi: 20
- Odsłony: 2492
Re: Biblioteka Miejska
Chłopak nie był w dalszym ciągu pewien czy dobrze robi chwaląc się przed obliczem prawa o swoich “krwawych” kompanach. Chociaż nie zastanawiał się czy zostanie on przez nich ukarany. Chłopak w tym momencie miał ważniejszy cel - Dostać się do miejskiej biblioteki do zakazanych działów.
Miał nadzieję, że właśnie tam znajdzie odpowiedź na nurtujące go pytania. Śmierć jego rodziców była dla niego priorytetem. Ale by móc się czegokolwiek dowiedzieć najprawdopodobniej będzie musiał kontaktować się z tutejszą władzą.
Tak więc po wysłuchaniu strażnika chłopak kiwnął głową w geście zrozumienia i przyjęcia owego zadania.
- Acha… Widzę, że macie tu sporo do roboty. Mimo wszystko postaram się wam pomóc jak tylko mogę.
“Tajemniczy obóz? Skrzynie? Będę potrzebował więcej gadżetów, jeżeli dotychczas nikt się tym dogłębnie nie zajął.”
Hi Long udał się we wskazane przez strażnika miejsce, mając nadzieję, że sprosta powierzonemu mu wyzwaniu.
Po krótkim zbadaniu terenu wokół Midori Hi zaopatrzył się w narzędzia i dodatkowy prowiant. Próbując zabezpieczyć się z możliwymi przeciwnościami losu.
Miał nadzieję, że właśnie tam znajdzie odpowiedź na nurtujące go pytania. Śmierć jego rodziców była dla niego priorytetem. Ale by móc się czegokolwiek dowiedzieć najprawdopodobniej będzie musiał kontaktować się z tutejszą władzą.
Tak więc po wysłuchaniu strażnika chłopak kiwnął głową w geście zrozumienia i przyjęcia owego zadania.
- Acha… Widzę, że macie tu sporo do roboty. Mimo wszystko postaram się wam pomóc jak tylko mogę.
“Tajemniczy obóz? Skrzynie? Będę potrzebował więcej gadżetów, jeżeli dotychczas nikt się tym dogłębnie nie zajął.”
Hi Long udał się we wskazane przez strażnika miejsce, mając nadzieję, że sprosta powierzonemu mu wyzwaniu.
Po krótkim zbadaniu terenu wokół Midori Hi zaopatrzył się w narzędzia i dodatkowy prowiant. Próbując zabezpieczyć się z możliwymi przeciwnościami losu.
- 11 lut 2026, o 18:16
- Forum: Yokukage (Osada Rodu Nara)
- Temat: Biblioteka Miejska
- Odpowiedzi: 20
- Odsłony: 2492
Re: Biblioteka Miejska
Szansa na wykazanie się Hi Long’a, była blisko.
Mimo pierwotnej niechęci do nieznajomego mu strażnika, był skory pomóc w śledztwie.
-Nie pożałujecie - chłopak po raz pierwszy był całkowicie szczery. - Mogę zająć się tym od razu. Poza tym, dobrze, że nie znacie mojego pochodzenia ani moich ziomków. To dowodzi tylko jak dobrze strzeżemy naszych tajemnic.
Long był pewien, że strażnik przynajmniej spróbuję przyjąć jego pomoc. Tak więc pierwsze co zrobił to zapytał go o pobliskich mieszkańców i ową napaść na mężczyznę, oraz wszystkie dostępne informacje jakie mogą udostępnić mu strażnicy w tej kwestii.
Chłopak nie był miło witany wśród obecnej społeczności a jego podejrzana aparycja wcale mu w tym nie pomagała. Wielu sądziło że to Hi jest tym agresorem i chce zatrzeć ślady po zbrodni.
Jednak mimo to Hi odczuwał jakby go śledzono z ukrycia najwyraźniej po to by dowiedzieć się czy faktycznie ma jakieś powiązania ze skrzywdzeniem Toroto.
Hi postanowił odwiedzić pobliską tawernę, lub inne powszechne miejsce gdzie spożywa się alkohol.
W końcu przy dobrej sake język łatwiej się rozplątuje.
Rozmowa z kilkoma kmiotkami wystarczyła, by mógł powiązać pobliskie przypuszczenia i plotki w faktyczną całość
“Handlarz rybami? Coś mi tu śmierdzi. Dlaczego ktoś miałby rzucać się ze sztyletem na kogoś o takiej profesji? Jeżeli to o czym mówił ten spięty strażnik jest prawdą to wszystko jest bardziej zawiłe niż mi się wydaje.”
Hi Long zdążył jeszcze przed zmrokiem odwiedzić mieszkanie Tobi”ego. O dziwo jednak nie było go w domu, a późna pora wskazywała na to, że tej nocy już się nie pojawi.
Drobne włamanie mogło przynieść odpowiedzi na niektóre pytania, lecz również spowodować, że zostanie on oskarżony nie tylko za napaść, ale i zbrodnie przeciwko całemu Yokukage.
Czas uciekał. Możliwe, że Hi da radę się wyłgać. Ale jedyne co odczuwał w tej chwili to niepewność (zupełnie jakby ktoś go obserwował.)
Mimo pierwotnej niechęci do nieznajomego mu strażnika, był skory pomóc w śledztwie.
-Nie pożałujecie - chłopak po raz pierwszy był całkowicie szczery. - Mogę zająć się tym od razu. Poza tym, dobrze, że nie znacie mojego pochodzenia ani moich ziomków. To dowodzi tylko jak dobrze strzeżemy naszych tajemnic.
Long był pewien, że strażnik przynajmniej spróbuję przyjąć jego pomoc. Tak więc pierwsze co zrobił to zapytał go o pobliskich mieszkańców i ową napaść na mężczyznę, oraz wszystkie dostępne informacje jakie mogą udostępnić mu strażnicy w tej kwestii.
Chłopak nie był miło witany wśród obecnej społeczności a jego podejrzana aparycja wcale mu w tym nie pomagała. Wielu sądziło że to Hi jest tym agresorem i chce zatrzeć ślady po zbrodni.
Jednak mimo to Hi odczuwał jakby go śledzono z ukrycia najwyraźniej po to by dowiedzieć się czy faktycznie ma jakieś powiązania ze skrzywdzeniem Toroto.
Hi postanowił odwiedzić pobliską tawernę, lub inne powszechne miejsce gdzie spożywa się alkohol.
W końcu przy dobrej sake język łatwiej się rozplątuje.
Rozmowa z kilkoma kmiotkami wystarczyła, by mógł powiązać pobliskie przypuszczenia i plotki w faktyczną całość
“Handlarz rybami? Coś mi tu śmierdzi. Dlaczego ktoś miałby rzucać się ze sztyletem na kogoś o takiej profesji? Jeżeli to o czym mówił ten spięty strażnik jest prawdą to wszystko jest bardziej zawiłe niż mi się wydaje.”
Hi Long zdążył jeszcze przed zmrokiem odwiedzić mieszkanie Tobi”ego. O dziwo jednak nie było go w domu, a późna pora wskazywała na to, że tej nocy już się nie pojawi.
Drobne włamanie mogło przynieść odpowiedzi na niektóre pytania, lecz również spowodować, że zostanie on oskarżony nie tylko za napaść, ale i zbrodnie przeciwko całemu Yokukage.
Czas uciekał. Możliwe, że Hi da radę się wyłgać. Ale jedyne co odczuwał w tej chwili to niepewność (zupełnie jakby ktoś go obserwował.)
- 9 lut 2026, o 17:58
- Forum: Yokukage (Osada Rodu Nara)
- Temat: Biblioteka Miejska
- Odpowiedzi: 20
- Odsłony: 2492
Re: Biblioteka Miejska
-Hę? A tak. Zapomniałem o manierach. - Chłopak najwidoczniej zauważył wreszcie w jakie bagno wpadł. - Hi Long. Z tych Long’ów. - Ukłonił się młodzieniec.
O jego rodzicach można było powiedzieć sporo, ale nie to że byli wrogami Yokukage. Często mieli powiązania z tą osadą mimo iż byli uznawani przez powszechne prawo za przestępców.
Lecz dzięki temu mogli lepiej odnajdywać się w kryminalnych zbrodniach i występkach. I byli bardziej przydatni od zwykłych najemników jeśli chodzi o zbieranie informacji.
Na początku Hi ukrywał swoje pochodzenie ponieważ nie sądził że powinien się tym chwalić obcym, mimo dobrych stosunków wśród większości Shinobi z Prastarego Lasu.
- Coś nie tak? - chłopak był chyba najbardziej zdziwiony tą sytuacją niż okoliczni strażnicy - O proszę. Oto dowód…- Hi Long powoli i ostrożnie wyjął wyszczerbiony miecz. Który choć krótki i tępy miał na sobie insygnie .Rodu Long’ów.
Ponadto gdy tylko chwycił on za jego rękojeść. Zajarzyła ona się jasnym światłem. Zupełnie jakby miecz sam wybrał właściciela.
- Przecież mówię że moi rodzice dostarczali wam zaklętą broń. - Tłumaczył się chłopak ze sporą pewnością siebie. Jednak jego arogancja była na niekorzyść w obecnej sytuacji.
- Sądzicie że mógłbym się podszywać pod ostatniego z Long’ów? - chłopakowi zaczęły się błyszczeć oczy złotym blaskiem. Trudno określić jakiej techniki w tej chwili użył. Wszystko działo się szybko, za szybko dla niektórych.
Krwawy Strażnik ze słabo znanej organizacji, która od niedawna powstała i której Hi Long był członkiem, stanął w jego obronie. Możliwe też, że gdzieś w okolicy było ich więcej.
- Przepraszam za tą niedogodność- chłopak wyjaśniał, że należy do grupy współpracującej z Prastarym Lasem, a właściwie z jego “obrońcami’. - Nikogo nie chciałem urazić. Wręcz przeciwnie. Jestem tu by pomóc. Jeżeli nie potrzebujecie moich zdolności odejdę i znajdę inną drogę… Hi przyjrzał się dokładnie otaczających go shinobi i ich broń skierowanych ku niemu -Oczywiście jeżeli pozwolicie…- młody Long delikatnie uśmiechnął się chowając zardzewiały miecz za pasy. - Chyba rozumiecie że przydam się wam bardziej żywy niż martwy. A jeśli chodzi o mojego kompana to zapewniam, że nie dojdzie do jakichkolwiek wrogości z jego strony.
O jego rodzicach można było powiedzieć sporo, ale nie to że byli wrogami Yokukage. Często mieli powiązania z tą osadą mimo iż byli uznawani przez powszechne prawo za przestępców.
Lecz dzięki temu mogli lepiej odnajdywać się w kryminalnych zbrodniach i występkach. I byli bardziej przydatni od zwykłych najemników jeśli chodzi o zbieranie informacji.
Na początku Hi ukrywał swoje pochodzenie ponieważ nie sądził że powinien się tym chwalić obcym, mimo dobrych stosunków wśród większości Shinobi z Prastarego Lasu.
- Coś nie tak? - chłopak był chyba najbardziej zdziwiony tą sytuacją niż okoliczni strażnicy - O proszę. Oto dowód…- Hi Long powoli i ostrożnie wyjął wyszczerbiony miecz. Który choć krótki i tępy miał na sobie insygnie .Rodu Long’ów.
Ponadto gdy tylko chwycił on za jego rękojeść. Zajarzyła ona się jasnym światłem. Zupełnie jakby miecz sam wybrał właściciela.
- Przecież mówię że moi rodzice dostarczali wam zaklętą broń. - Tłumaczył się chłopak ze sporą pewnością siebie. Jednak jego arogancja była na niekorzyść w obecnej sytuacji.
- Sądzicie że mógłbym się podszywać pod ostatniego z Long’ów? - chłopakowi zaczęły się błyszczeć oczy złotym blaskiem. Trudno określić jakiej techniki w tej chwili użył. Wszystko działo się szybko, za szybko dla niektórych.
Krwawy Strażnik ze słabo znanej organizacji, która od niedawna powstała i której Hi Long był członkiem, stanął w jego obronie. Możliwe też, że gdzieś w okolicy było ich więcej.
- Przepraszam za tą niedogodność- chłopak wyjaśniał, że należy do grupy współpracującej z Prastarym Lasem, a właściwie z jego “obrońcami’. - Nikogo nie chciałem urazić. Wręcz przeciwnie. Jestem tu by pomóc. Jeżeli nie potrzebujecie moich zdolności odejdę i znajdę inną drogę… Hi przyjrzał się dokładnie otaczających go shinobi i ich broń skierowanych ku niemu -Oczywiście jeżeli pozwolicie…- młody Long delikatnie uśmiechnął się chowając zardzewiały miecz za pasy. - Chyba rozumiecie że przydam się wam bardziej żywy niż martwy. A jeśli chodzi o mojego kompana to zapewniam, że nie dojdzie do jakichkolwiek wrogości z jego strony.