Znaleziono 38 wyników
Wyszukiwanie zaawansowane
autor: Nāga
9 kwie 2026, o 19:35
Forum: Misje i Fabuły
Temat: Wynagrodzenie za misje
Odpowiedzi: 4250
Odsłony: 880558
Nick prowadzącego: Anzou
Nick biorącego/biorących udział: Nāga
Rodzaj misji: - D
Streszczenie misji: Naga próbuje swoich sił w kradzieży owoców ze straganu, kończy się to jednak dość poniżającym nie tyle obezwładnieniem co byle pochwyceniem przez okolicznego shinobi. Jako zadośćuczynienie ma pomóc staruszkowi, którego chwile co okradł. Mimo to, po wykonanej robocie opłatę otrzymał.
Link do misji: viewtopic.php?p=237659#p237659
Ilość postów: 7/7 Anzou 7/7 Naga
Rozpoznawalność po misji*: - marginalna, na pewno nie pozytywna
Prowincja: - Atarashi
EDIT: Poprawione, bo Mła nie znaleziono.
P.
autor: Nāga
9 kwie 2026, o 19:32
Forum: Atarashi (Miasto Rodów Soma, Orochi i Mateki)
Temat: Centrum
Odpowiedzi: 62
Odsłony: 2220
Naga cieszy się, kiedy widzi już powoli koniec swojej pracy. Powinien tym bardziej być uradowany, że całe dzisiejsze zamieszanie kończy się nie tylko na braku konsekwencji, ale i na zarobionym mieszku złota, choć on wcale tak na to nie patrzy - zdziwiłby się, gdyby stało się inaczej.
Odniósłszy ostatnią skrzynkę, idzie do sprzedawcy ziewając przeciągle. Nie z zmęczenia, co z rutyny i wszechogarniającej nudy, kiedy to się ma fizyczną pracę bez większego urozmaicenia. Żadnej buzi do odezwania się, nikogo na kim można by zawiesić oko, nic.
- Starcze, nie dość, że za osiłka, to jeszcze za twoją służbę mam robić? Niech ci będzie, ale oby zostało to też wliczone do wynagrodzenia... - Grucha niezadowolony, niemal kipiąc ze złości. Głową już był daleko stąd, zaś pozostaje mu nagle jeszcze jedno zadanie do wykonania. Na szczęście niewymagające, więc się zgadza, da mu to trochę więcej czasu do namysłu pod kątem dalszych kroków.
Skończywszy spacer Naga odbiera zapłatę i po krótkich uprzejmościach, nieco sztucznych i wyniosłych, oboje udają się w swoją stronę. Chłopak przelicza monety i gdy mu się wszystko zgadza, kiwa do siebie z uznaniem. Teraz pozostaje znaleźć lokum na noc, gdyż będzie to pierwsza noc w tym tygodniu w prawdziwych, legalnie opłaconych czterech ścianach. Zero szukania porzuconych czy opuszczonych chat, których właściciele albo nie żyją, albo gdzieś wyjechali. Dziś może nieco zrzucić z własnych barków, choć się nie przyzwyczajać. Wciąż jego celem jest pałac, nie byle zapchlona izba z tawerny.
zt
autor: Nāga
9 kwie 2026, o 12:26
Forum: Atarashi (Miasto Rodów Soma, Orochi i Mateki)
Temat: Centrum
Odpowiedzi: 62
Odsłony: 2220
Naga wciąż żyje przeszłością. Teraźniejszość jest dla niego o tyle trudna, że woli ją wewnętrznie wypierać i zsuwać w meandry świadomości, że to tylko stan przejściowy i czym prędzej wróci do stanu docelowego - pałacowego życia za murami, w izolacji, ale błogiej, pozbawionej problemów i trudów. Dlatego o dzisiejszej pracy zapewne za miesiąc nie będzie już pamiętać, stanie się zatartą kartą jego dziedzictwa, o której pamiętać będzie tylko Akio, bo staruszek już dawno będzie wąchać kwiatki od spodu. Jego czas się zbliża, niezależnie jak bardzo temu przeczy i mówi, że jest jeszcze w stanie pracować.
- Jasne, szefie, na tym skończymy dzisiejszą współpracę. - Powiedziawszy to, kiwa głową i bierze się do pracy. Nie da sobie w kaszę dmuchać, że będzie teraz robić wszystko co staruszek poprosi, nawet jeśli jeszcze chwile temu tego nie było w planach. Bierze jednak skrzynki i odnosi je tam, gdzie go prosi. Robi to sumiennie, ale nie za szybko, nie za wolno - tak żeby na pewno zmieścić się w czasie.
- Skończyłem. - Mówi do pracodawcy, opierając się na skrzynkach i oczekując odpowiedniego traktowania.
autor: Nāga
8 kwie 2026, o 13:42
Forum: Atarashi (Miasto Rodów Soma, Orochi i Mateki)
Temat: Centrum
Odpowiedzi: 62
Odsłony: 2220
Naga przede wszystkim działa zgodnie z ideałami, które przekazano mu w toku życia pomiędzy spiżowym kielichem z winem a cytrusami w złotej wazie, wszystkimi obranymi przez jego służki. Raz doświadczywszy takiego życia chłopak ma cały czas w sobie w pełni jego zdaniem słuszne przekonanie, że to jak żyje obecnie jest tylko przejściowe - dalej tli się w nim boski pierwiastek, czekający aż świat się o nim przekona. Najwyraźniej wyższe przewodnictwo wysyła go na tułaczkę, jego własną Próbę, z której ma wyjść silniejszy i udowodnić prostaczkom, że oto właśnie przybywa uratować ich od zmartwień tegoż świata. A że brak mu obecnie środków do życia i musi uciekać się do drobnych kradzieży... tego w jego własnym dekalogu nie zamierza zapisywać.
- Zgadzam się, powinno się nas odizolować, byśmy mogli skupić się na własnych atutach i kierować naszą cywilizację na poprawne tory ku potędze, zaś zamiast tego muszę przez wojnę walczyć o przetrwanie. - Odpowiada młodzieniec, jeszcze zanim zostaje okrutnie uciszony i tylko huka sprzedawcę gadzim spojrzeniem i wraca do pracy.
Robi co musi i gdy się zbliża czas przerwy, konfrontuje się ze swoim pracodawcą. Krew powoli zaczyna mu kipieć, ponieważ jego podejście do niego zaczyna go irytować, przecież ma racje! Każdy pracownik powinien mieć swoją przerwę jak i godziwy posiłek.
- Toksyczne to jest twoje dziedzictwo, które masz szansę przelać na innych, zaprzepaszczając szansę na rozwój młodszych społeczeństw pozbawionych takich niewolniczych samomyśli jakie uskuteczniasz! - Rzuca zajadliwie i przerzuca wzrok na kupsko pozostawione przez psa. Naga widzi to spojrzenie sprzedawcy i waha się tylko przez sekundę, potem chwyta za miotłę i odgania odchody. Nie zamierza dać sprzedawcy za wygraną pokazując jakiekolwiek obrzydzenie do pracy, do której się zobowiązał.
- Coś jeszcze? - Patrzy z wyższością na staruszka, czekając aż ten mu odpowie. - Mój czas pracy się nie skończył, mogę jeszcze dziadka pomasować, jeśli łaska - w jego tonie nie sposób nie dosłyszeć jadu i książęcej wrodzonej supremacji.
autor: Nāga
6 kwie 2026, o 21:28
Forum: Atarashi (Miasto Rodów Soma, Orochi i Mateki)
Temat: Centrum
Odpowiedzi: 62
Odsłony: 2220
Oczekiwać rozsądku od każdego ledwie siedemnastolatka wychowanego w luksusach to jak spodziewać się, że pobliska małpa zeskoczy z drzewa i zacznie śpiewać hymn Cesarstwa. Naga swój szacunek do shinobiego pokazuje nie na skutek mądrze przemyślanej strategii, a z impulsu, który każe mu pokazać w tej właśnie chwili język. Konsekwencji jednak nie ma żadnych, nie jest to więc w żaden sposób wyegzekwowane.
- Jak się już nie nadajesz do tej pracy to sprzedaj interes komuś bardziej wykwalifikowanemu i sprawnemu. - Chłopaczyna zaznacza brawurowo, spoglądając na sprzedawcę. W gruncie rzeczy tymi słowami zawiera się w radzie pozostawioną przez staruszka, pyta i rozmawia bez ogródek.
- Starcy w Pana wieku powinni siedzieć już odizolowani od społeczeństwa w własnym gronie i utrzymywać się z podatków młodszych. Nie można polegać na starczych umysłach, często chorowitych. Swoje też wypracowaliście, należy wam się trochę odpoczynku. - Naga rzuca swoimi własnymi mądrościami raz za razem, żonglując jedną pozytywną z drugą co najmniej kontrowersyjną. Każda z tych myśli oparta jest na jego rozmowach z swoimi nauczycielami, którzy sami byli niemal w tym samym wieku i wpisywali się do tego grona. Choć ewidentnie wyłamywali się z tej zasady służąc mu swoimi naukami. Choć to niewarty zawarcia w historii szczegół.
Zabrawszy się za skrzynki, pracuje w pocie czoła, całą swoją głowę zaprzątując właśnie tym zajęciem. Podnosząc pakunek myśli o tym jaki mięsień napiąć, a który rozluźnić, jakim poruszać się tempem i kiedy brać oddech, wypuścić powietrze. To wszystko w celu największej optymalizacji, żeby zrobić to w najszybszym możliwie czasie, z najmniejszym poczynionym wysiłkiem.
Moment, kiedy zostają mu trzy skrzynki uznaje za chwile przerwy. Odwraca się do sprzedawcy i podchodzi do niego, kiedy akurat nie ma klienta. Nonszalancko bierze jakiś owoc z wystawki i wgryza się w niego soczyście, zanim staruszek zdąży zaprotestować.
- Prawie skończyłem, teraz robię sobie zasłużoną przerwę. Smaczne masz owoce, na pewno świeże. - Zauważa, kiwając głową z uznaniem.
autor: Nāga
4 kwie 2026, o 23:01
Forum: Atarashi (Miasto Rodów Soma, Orochi i Mateki)
Temat: Centrum
Odpowiedzi: 62
Odsłony: 2220
Naga kiwa z odgórnym przekonaniem własnej słuszności, nieskalanym choćby wątpliwością, że ubieganie się w tej chwili o cokolwiek jest nie na miejscu. Zaś przystanie na jego warunki tylko umacnia jego przeświadczenie i nie ma tu już o czym dyskutować. Odbiera wyjątkowo soczystą w jego oczach brzoskwinie i wgryza się w nią łapczywie, choć z wbudowaną w jego ruchy gracją, niewspółgrającą z jego obecnym stanem materialnym jak i w ogóle całą fizjonomią.
Naga odprowadza Akię wzrokiem, coś czując, że mężczyzna jeszcze pojawi się w jego życiu. Na pożegnanie pokazuje mu jednak jedynie język i odwraca się, podbiegając za handlarzem w kierunku jego stoiska.
- Oferując się jako pracownika najpewniej spławiłbyś mnie z kwitkiem uznając za jakiegoś żebraka. Teraz w twoich oczach jestem złodziejem, więc niby gorzej, ale masz choćby potwierdzenie, że nad tym wszystkim pieczę sprawuje Akio, możesz czuć się więc bezpieczny. Nie dość, że dostajesz ręce do pracy, pewnie za mniejszą niż rynkową kwotę, to jeszcze nie musisz się bać o problemy. Gdyby bowiem cała sprawa się nadmuchała, to pewnie straciłbym nie dość, że odznakę shinobi, to miałbym jeszcze większe problemy z prawem. - Naga wypluwa z siebie sekwencję zdań zupełnie niepasujących do jego obrazu sprzed chwili. Najwyraźniej nagły atak słodyczy z owoców daje mu kopa i siłę do wygłaszania własnych, może i niezbyt mądrych, opinii.
- Oczywiście. - Naga zakasa rękawy i liczy w głowie skrzynki. Oblicza ile ich jest, zestawia wynik z godziną i ponownie rozmyśla w głowie ile musi przenieść skrzynek w jakim czasie do najbliższej przerwy, którą zamierza sobie odprawić mniej więcej w połowie zlecenia.
Skończywszy matematykę, zabiera się w końcu za fizyczną harówkę. Chwyta za pierwszą skrzynkę, spinając się w pośladkach i trzymając plecy proste, tak jak uczyła go Mimi, jedna z jego służek, akurat odpowiadających za odpowiednie prowadzenie własnego ciała. Zajmowała jego wieczory rozciąganiem i poprawnym wykonywaniem najprostszych czynności.
autor: Nāga
4 kwie 2026, o 20:15
Forum: Atarashi (Miasto Rodów Soma, Orochi i Mateki)
Temat: Centrum
Odpowiedzi: 62
Odsłony: 2220
Naga wie już, że ucieczka jest niemożliwa, mocny chwyt tylko go w tym upewnia. Bierze głęboki oddech i luzuje mięśnie na znak kapitulacji oraz niewerbalną prośbę o odwzajemnienie się tym samym. Sklepikarz dobiega do nich z ciężkim tchem, policzki Nagi lekko się rumienią. Nie zakładał ponownego spojrzenia w twarz temu, którego okrada.
Na szczęście Akio w końcu daje chłopakowi nieco oddechu, acz stawia też warunki, które wężowego młodzieńca nie zadowalają. Patrzy na niego butnie i zadziera brodę do góry, starając się wyglądać z godnością, której na pewno mu w tej chwili brakuje - jako byle knypek z ulicy, chwile temu złapany na gorącym uczynku.
- Pasuje. Ale najpierw jedzenie. Bez odpowiedniego posiłku praca jest niewystarczająco efektywna, mięśniom brakuje energii. - Ripostuje Naga, patrząc prosto w oczy Akio. Niejeden powiedziałby, że Naga oszalał, jest niespełna rozumu i to trzeba mieć butę w sercu, żeby pomimo takich przewin jeszcze stawiać warunki. Dla niego jednak jest to oczywiste jak to, że słońce wstaje na wschodzie, że po ostrych papryczkach posiedzenie pali równie mocno co samo konsumowanie.
Rozluźnia się i prostuje, chcąc sobą prezentować jak najbardziej otwartą, a co za tym idzie, uczciwą postawę. Skłonną do pracy, o ile zostaną zapewnione odpowiednie warunki takowej.
autor: Nāga
3 kwie 2026, o 22:06
Forum: Atarashi (Miasto Rodów Soma, Orochi i Mateki)
Temat: Centrum
Odpowiedzi: 62
Odsłony: 2220
Naga czuje, że robi coś wbrew nie tylko sobie, ale i wszystkim, to jasne. Nie może pozbyć się jednak dwóch wewnętrznych sił trawiących jego umysł - głodu oraz pewnego poczucia, że został oszukany przez życie, jego wioska nie powinna spłonąć, a brzoskwinia mu się po prostu należy. Urodził się bogiem, nie powinien żebrać o byle owoc. Jednak rzeczywistość, w której żyje dziś rażąco się różni od tej dawnej, w dziczy. Tu jest miasto, tu jest bieda, tu jest cierpienie.
Oraz konsekwencje.
Chłopak syczy odruchowo czując uścisk na swoim ramieniu. Chciałby się obejrzeć, wyrwać gwałtownie, wykorzystując swoje drobne ciało, ale nim zdąża zrobić cokolwiek, już wisi w powietrzu, trzymany przez mężczyzne. Wierzga się instynktownie, niemal szaleńczo. Rozum już dawno podpowiada mu, że to na nic i powinien się uspokoić, ale wewnętrzna furia tłumi jakikolwiek rozsądek. Niemal nie słyszy co się do niego mówi. Najchętniej ugryzłby napastnika i umknął.
Zabij go, naślij na niego węże!
Nagły głos w głowie Nagi paradoksalnie pomaga mu się wyrwać z szału. Dopiero teraz chłopak dostrzega bliźniacze źrenice do jego własnych. A więc należy do tej samej krwi co on, boskiego nasienia. Wzdycha ciężko i zagryza zęby z frustracją wymalowaną na twarzy. Teraz ciężko powiedzieć o co mu chodzi - sam nie wie. Pewnie sam fakt złapania go nieco mu ujmuje. Oddaje brzoskwinie z niebywałą ciężkością, czując nabrzmiałą ślinę pod językiem. Burczy mu w brzuchu jakby na potwierdzenie tych myśli.
- Głodny jestem. Kupisz mi coś do jedzenia? - Pyta bez ogródek swojego towarzysza z przypadku, o którego nie prosił, ale skoro już ma, to nie omieszka zapytać.
autor: Nāga
2 kwie 2026, o 19:31
Forum: Atarashi (Miasto Rodów Soma, Orochi i Mateki)
Temat: Centrum
Odpowiedzi: 62
Odsłony: 2220
Ta mistyczna samotność w prywatności wciąż go onieśmiela. Pomimo minionego czasu, wciąż łapie się na tym, że dziwi go jego własna anonimowość. Całe życie spędził w uwielbieniu, ale i śledzeniu każdego swojego pojedynczego ruchu. Byle niedosięgnięcie rogu z napitkiem kończyło się natychmiastową reakcją sług - nim zdążył się podnieść z półleżącej pozycji na łożu, już miał podstawione wino pod usta, byle tylko nie musiał się nadwyrężać. Przez całe swoje życie nie zastanawiało go to - tak miało być, jest przecież boskim pierwiastkiem, prawdziwym cudem na ziemi.
Acz tutaj, w Atarashi tak to nie działa. Czy to w ogóle kiedykolwiek powinno tak funkcjonować? Patrzy na przechodniów, trudzących się na codziennych czynnościach. Kilku z nich niewiele różni się wyglądem od niego - lekko gadzie cechy wyglądu rzucają się w oczy co spostrzegawczym. Kiedyś był sam, w wiosce nie było nikogo innego oprócz Nagi z taką fizjonomią. Tutaj okazuje się, że jest ich cały klan i wcale nie jest tak wyjątkowy.
Nie daj im sobie wmówić braku boskości!
Naga ignoruje wewnętrzny głos przegryzieniem ust. Aby zająć myśli podchodzi do pierwszego lepszego stoiska i udaje, że chce coś z niego wybrać - trafiło na owoce. Czerwone, zielone, żółte. Niektóre dojrzałe, inne wręcz przejrzałe, chłopak dostrzega nawet i takie, które zdecydowanie są jeszcze za twarde, by były odpowiednie do spożycia. Mariko, jego osobista służka, zawsze wybierała najlepsze owoce, nigdy nie były zbyt słodkie, miękkie czy za twarde. Idealne.
Wzdycha, patrząc na stos różowiutkich brzoskwiń. Mimowolnie sięga do kieszeni szukając palcami jakichkolwiek monet. Od ostatniego czasu brakuje dla niego jakichkolwiek zleceń, sam też czuje się jeszcze nieco wystraszony w tym mieście. Zerin gdzieś zniknęła. Jest tutaj sam.
Widzi zniecierpliwione spojrzenie sprzedawcy, na które udaje, że ma lada chwila znaleźć jakikolwiek pieniądz. Burczy mu w brzuchu. Ostatecznie napina mięśnie nóg, łapie za dwie brzoskwinie - jedną rzuca w sprzedawcę, drugą błyskawicznie chowa zza szatę i biegnie w pocie czoła przed siebie, nie oglądając się za siebie. Wie, że to jest ponad jego dumę i stanowisko Doko, które piastuje.
Jest jednak głodny.
autor: Nāga
26 mar 2026, o 15:21
Forum: Odrzucone
Temat: Orochi
Odpowiedzi: 5
Odsłony: 203
Za moich czasów dzikie klany miały odgórny ban na zmiany i po czasie dojrzałem do tej decyzji. Proszę o brak zmian!
autor: Nāga
26 paź 2025, o 19:48
Forum: Tereny Sporne - Zachodnie Sogen
Temat: Opuszczone archiwa
Odpowiedzi: 62
Odsłony: 9859
Naga prychnąłby z irytacją, gdyby okazało się, że całe to wyważanie na nic i pod deskami byłoby całe nic razem z wilgotną ziemią i zamieszkałymi w niej robakami. Na szczęście w dół prowadził korytarz i nowe pomieszczenie, lecz uwagę wszystkich przyciągnął pożółkły pergamin z wypisaną na nim treścią. Chłopak odczekał, słuchając tylko tajemnicze komentarze pozostałych. Nieco się irytował, nie znając treści pergaminu, gdyż te dopowiastki brzmiały raczej jak gdyby znaleźli istną skarbnicę wiedzy o czymś lub o kimś, acz nikt nie kwapił się wytłumaczyć o co chodzi. Dopiero odebrawszy od Zerin liścik, zdołał go przeczytać i mieć nieco większe spojrzenie na to wszystko.
Nie ma pojęcia jak się z tym czuć. Dopiero oswaja się z informacją, że nie jest jedynym wężokrwistym, w czym Zerin bardzo mu pomaga, lecz w zasadzie wieść o jakiejś wielkiej anakondzie wprawia go w osłupienie.
Z wszelkich negatywnych rozmyślał wyrywa go dopiero komentarz Zerin.
- Myślisz, że ten wąż dalej będzie tu siedział? Ta karteczka wygląda na starą... ale może to człowiek potrafiący zmieniać się w wielkiego węża? To dopiero super technika! - Zawtórował z uśmiechem nieprzystającym do sytuacji.
autor: Nāga
6 wrz 2025, o 10:04
Forum: Tereny Sporne - Zachodnie Sogen
Temat: Opuszczone archiwa
Odpowiedzi: 62
Odsłony: 9859
Po krótkiej dyskusji o zaufaniu, a raczej braku takowego, w końcu wchodzą do środka... ścisk w gardle i pulsująca klatka piersiowa mówi Nadze, że spośród wielu miejsc, do tego mu nieszczególnie blisko, żeby wejść i eksplorować. Wszystko wydaje się tu stare, brudne i zniszczone tak, że zaraz się zawali.
Zostaw ich na śmierć!
Gwałtownie łapie Zerin za rękę, przestraszony nagłym głosem w jego głowie, przecinającym ciszę nuconą przez cichy świst wiatru. Pierwszy wdech, drugi i po pospiesznym rozejrzeniu się, znika w nim pierwotna panika. Pech chciał, żeby Naga przy okazji przewrócił taboret.
- Prze... - chciał przeprosić, ale najwyraźniej reszta grupy jego wypadek przerobiła w sukces i Ookami znalazł tu klapę. Pozostało mu udawać, że to wcale nie był głupi traf.
Dopiero teraz puścił rękę Zerin, zapominając, że ją trzyma. Spojrzał na nią z ukosa, ale polecenie białowłosego chłopaka ponownie pociągnęło jego myśli w kierunku roboty.
- Tak, już ci pomagam... jak otworzymy klapę, mogę wysłać do środka jednego mojego węża na przeszpiegi, będę widzieć jego oczami. - Zaoferował swoją pomoc, rozglądając się po pozostałych, jednocześnie starając się nie myśleć za dużo o tym jak ta klapa jest brudna, pełna w pajęczynach i kto wie, co tu się działo.
autor: Nāga
31 sie 2025, o 12:26
Forum: Tereny Sporne - Zachodnie Sogen
Temat: Opuszczone archiwa
Odpowiedzi: 62
Odsłony: 9859
Naga stara się po sobie nie poznać, że wcale nie wie gdzie leży Midori, tak naprawdę pierwszy raz w życiu słyszy takie nazewnictwo. Wysłuchawszy dalszego rozwinięcia własnego usprawiedliwienia Ookamiego dlaczego się tu znajduje, Naga daje reszcie przestrzeń na odezwanie się i samemu wycofuje się z dyskusji w głąb własnych rozważań.
Jak duży jest świat? Dotychczas znał głównie cztery bogato udekorowane ściany, pełne mebli i luksusu. Bogactwo swojej przestrzeni dostrzega dopiero teraz, zauważywszy standard w jakim żyją inni - do tej pory nie spotkał się jeszcze z tak doskonale urządzonym pomieszczeniem jak jego sypialnia.
Z rozważań na ziemie przywozi go pytanie Ookamiego, szybko skomentowane też przez Emi. Zerin nie kwapi się do odpowiedzi i Naga również uznaje to za jedyne słuszne zachowanie. Przytakuje przyjaciółce i odwzajemnia uśmiech, wcześniej tak rzadko widywany na jego buzi. Cieszy go perspektywa zwiedzania jakiś ruin w jej towarzystwie. Samemu najpewniej nigdy by się tam nie udał. A tak to póki ona jest obok... to czuje, że odwaga sama znajduje się w jego sercu.
Mimowolnie wciąż stara się śledzić wzrokiem swoich towarzyszy. Nie wydają się oni jakkolwiek źli, acz nigdy nie wiadomo. Zawsze mogliby nas wykorzystać, by wspólnymi siłami zdobyć cokolwiek tam na dole było, żeby później nas tam zostawić i pochować. Trzeba być czujnym.
Naga udaje się razem z resztą, starając się nie odstawać z tyłu.
autor: Nāga
13 sie 2025, o 11:15
Forum: Tereny Sporne - Zachodnie Sogen
Temat: Opuszczone archiwa
Odpowiedzi: 62
Odsłony: 9859
Nie oponował, kiedy jego przyjaciółka nie skorzystała z ochrony jego ramieniem. To kwestia własnej dumy i honoru, Naga powoli rozumiał te koncepty. Dla niego były one czymś naturalnym, nie musiała nikomu udowadniać o swojej wartości, ponieważ on się z nią po prostu urodził, nie dało się jej stracić.
Naga, kierowany wskazówką Zerin, spojrzał w oczy Ookamiego. Czerwone, najwyraźniej to była cecha charakterystyczna dla sharingana. Z rozmów i wyjaśnień wiedział już czym on jest i co w nim takiego wyjątkowego. A raczej - że sharingan jest dowodem na to, że jego posiadacz jest naszym wrogiem, którego należy się pozbyć. Nic dziwnego więc, że wszyscy zareagowali tak nerwowo.
Odpowiedź Ookamiego względem własnych badań nie usatysfakcjonowała Nagę. Chłopak skrzywił się, usłyszawszy odpowiedź. Że niby nie jest w stanie skategoryzować własnych badań? Brzmi jak fałszerstwo. Rozumiał, że miał do czynienia z shinobim, który pod płaszczykiem badań obcych kultur może w gruncie rzeczy być najzwyklejszym szpiegiem donoszącym o wewnętrznych sprawach tutejszych klanów.
- Zgaduję, że to Midori jest daleko stąd. Czego tu szukasz? Rozumiem, że jesteś badaczem, który chce poznać odrębne kultury, ale dlaczego wybrałeś sobie akurat ten kierunek? Chyba wiadomo, że jesteśmy w stanie wojny, nie boisz się, że zostaniesz oskarżony o szpiegostwo dla wrogich nam klanów? - Zapytał prosto z mostu, ciekaw jak się do tego ustosunkuje białowłosy.