Znaleziono 308 wyników
Wyszukiwanie zaawansowane
autor: Ayumu
wczoraj, o 10:54
Forum: Ogłoszenia i Kontakt z Administracją
Temat: Ogłoszenia parafialne + rekrutacja
Odpowiedzi: 470
Odsłony: 1044331
Stanowisko: Osoba Techniczna
Dlaczego chcesz być ciśnięty/a po każdej zmianie którą zrobisz: Już jestem bez zmian.
Czy masz psyche ze stali?: Mam psychę ze Stali Mielec, co jest ostatania w tabeli.
Czy obiecujesz opracowywać jakieś głupotki dla Hoshi?: Poprawne odpowiedzi.
Byłem w ekipie, która wprowadziła system pocztowy, a tu już coś znaczy.
autor: Ayumu
25 lut 2026, o 13:02
Forum: Kyuzo
Temat: Wioska Furu
Odpowiedzi: 73
Odsłony: 12815
Odpalony Ayumu nie miał litości. Pieczęć rozgrzewała jego chakrę, powodowałą w nim wściekłość. Żądza mordu stawała się coraz silniejsza, miał chęć ją rozerwać na strzępy. Trafił ją już w kręgosłup, chroniący ją kryształ pękł, sprawiając, że znowu była wrażliwa na ciosy.
Uszkodził jej kręgosłup, wyłamał rękę, ona odpływała. Mógł ją w tej chwili zabić, co w świecie shinobi byłoby zupełnie normalne. Ciągle trzymając jej rękę, nie ciągnął dalej. Utrzymał w miejscu. Zacisnął zęby. Znaki na jego ciele zaczęły się delikatnie cofać, ale nie zniknęły jeszcze całkowicie. Walczył ze swoją zdziczałą naturą.
- Jeszcze możesz przeżyć. - Zawarczał, zmienionym głosem. - Wiesz kim jestem. Widziałaś, co się stało przy kopalni. Nie zdążysz mi nic zrobić. - Widział już swoją przewagę nad nią, zarówno w szybkości, jak i w sile w stosunku do jej kryształu, który rozbijał pięściami. - Wysłali z tobą kogoś jeszcze? - Od samego początku rozmowy ciągle gotów był ją zabić kolejnym gradem ciosów, gdyby tylko zauważył, że coś próbuje. Jakikolwiek ślad kryształu, niewłaświwy ruch. - Dlaczego walczysz dla Hibiki? Dla pieniędzy?
Ostatnie pytanie brzmiało w pustce. Chciał po prostu wiedzieć, z kim walczy. Dlaczego ci ludzie wybierają zło. Gdyby usłyszał jakieś rzetelne tłumaczenie, jak pieniądze, czy że ją przygarnęli, może by ją nawet utrzymał przynajmniej przez kilka chwil przy życiu. Ale jeśli będzie coś w stylu "Hibiki was zabije" albo "Hibiki jest jedyną nadzieją, szybkie uderzenie w łokcia powinno zweryfikować sprawę. Ale Ayumu poza walką z kobietą, walczył też z samym sobą i przypływem nienawiści płynącym z pieczęci.
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Płaszcz; Kamizelka shinobi; Rękawiczki z blaszkami; Torba na plecach;
autor: Ayumu
24 lut 2026, o 15:24
Forum: Kyuzo
Temat: Wioska Furu
Odpowiedzi: 73
Odsłony: 12815
Przeciwniczka była twardsza niż myślał, ale to niewiele zmieniało. Nikt nie był wystarczająco twardy dla kwasu Terumi, przynajmniej na dłuższą metę. Zabawa w kotka i myszę to nie jest to, co lubił. Ściana popękała pod jego ciosem, ale czy było to coś poważnego? Zamachnął się drugi raz. Niczym taran, wyprowadził kolejne uderzenie łokciem, tym razem mocniejsze niż poprzednio. Dlaczego mocniejsze? Pod ubraniem, jego ciało zaczęło się rozpalać. Płomienne znaki wypełniały poparzenia jego skóry. Mroczna chakra przepełniała jego żyły, potęgując jego wściekłość i rozczarowanie. Ściana, która mogła być tylko defensywą, teraz stała się wrogiem, w który mół włożyć cała swoją siłę. Nie powinna zbyt długo się opierać, już spękana.
A gdy mur runął, sprint. Jedna ręka wolna do uderzeń, druga ręka sięgała do kieszonki na piersi. Kamizelka shinobi była tak projektowana, by jednym palcem otworzyć kieszonkę, pozwolić by przedmiot spadł i zamknąć. Sięgnął po pigułkę z krwią i w biegu ładował ją do mordy. Był raniony w stopę, a nie miał czasu tego opatrzeć, więc na dłuższą metę to mogło być dość niekorzystne, stąd tak szybko użycie takiej prewencji. Leciał sprintem na drzewo, za którym się wchowała przeciwniczka, ale nie wprost, tylko tuż obok. Dla wielu mniej doświadczonych shinobi, byłby teraz wręcz niedostrzegalny. Dla tej przeciwniczki, pewnie był widoczny. Ale szybkość, którą osiągał, przekraczała przeciętne ludzkie możliwości.
Przy drzewie, za którym jej pewnie nie było, zatrzymał się tylko by je ściąć ręką. Jeśli ona była za, pewnie by dostała potężnym, a także niezwykle długim przedramieniem. Jeśli by ją dostrzegł lub usłyszał, natychmiast popędziłby za nią. Priorytetem dla niego było ją dorwać, wywalić z łokcia w kręgosłup (Erubo), potem siłą połamać lub wyrwać ręce, a później wyklepać kilka pięści na czachę. Nie spotkał jeszcze osoby, która byłaby szybsza od niego w tym stanie, w jakim był teraz. A zew krwi się obudził.
Jakby pojawiał się jakiś kryształ, unikam ostrych fragmentów, a w twarde wywalam z hardego łokcia Erubo.
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Płaszcz; Kamizelka shinobi; Rękawiczki z blaszkami; Torba na plecach;
autor: Ayumu
23 lut 2026, o 14:54
Forum: Kyuzo
Temat: Wioska Furu
Odpowiedzi: 73
Odsłony: 12815
Ograniczona widoczność, kłęby dymu, no i fioletowowłosa przeciwniczka. Atmosfera była gęsta, a Ayumu nie wiedział, czy to już wszystko, czy może przeciwników było tu więcej. Jego strumień wody mógł co najwyżej połaskotać nawet początkujących shinobi, więc jeśli ktoś spodziewał się po nim potężnych technik, teraz mógł się zawieść. Podchodząc jednak zbyt pokojowo do zadania, otrzymał jednak ranę. Niewielką, w stopę, ale na pewno będzie uciążliwa, jeśli walka się wydłuży.
- Grgh. - Zawarczał na przebitą kończynę, ale nie puścił przeciwniczki. Była twarda. To nie była skóra, ale... I ten kolec. Czy to... Skała? Instynkt zaczął brać władze nad rozumem. Rola walecznego IQ stała się dominująca nad rozważaniami. Choć może nie warto było mordować od razu przeciwniczki. Nie w sposób... Wiadomy. Wycofać się? Nie. Nie w tym dymie, gdy będzie musiał ją znowu łapać.
Gdy Ayumu wchodził do walki na tak bliski dystans i miał jak utrzymać przeciwnika w miejscu, może nawet go przeciągnąć, mógł wykorzystać swoją największą przewagę. Nawet przeciwko skórze z kamienia. Kolejny kolec w niego leciał i z pewnością sięgnie go, jeśli nic nie zrobi.
Zaczęła się karuzela. Dopychając kobiecie rękę w dźwigni do pleców i używając swojej siły i szybkości, Ayumu zebrał się, by obrócić ich i nadziać przeciwniczkę na jej własny kolec. Ale ten mógł jej nawet nie sięgnąć, bo podczas całego procesu wydmuchał ustami swój popisowy numer. Kwasową chmurę, która zaczęła ich otaczać. Żywa tarcza? Czy tak postępuje Ayumu, dzielny wojownik? No cóż. Jeśli żywa tarcza z przeciwnika, to tak.
7 metrów dookoła nich powinno pokryć się kwasową chmurą. Przeciwniczka obrócona do własnego kolca o ile ten w ogóle przetrwa spotkanie z wyniszczającą techniką, która nie tylko niszczy, ale z każdą chwilą osłabia wszystko co trafiła.
- To ja. - odpowiedział jej, prawdopodobnie mając przewagę w obecnej sytuacji. Kamienne twory musiałyby być na prawdę wysokiego poziomu, by sprostać jego własnej ofensywie. - A ty jesteś trupem. - dodał, puszczając dźwignię tylko po to, by właściwie bez żadnego zamachu i rozbiegu, przerzucając środek ciężkości na drugą stronę wyprowadzić jej solidny atak łokciem w plecy. Przy jego sile, nawet osłabionym powinien być to druzgoczący atak. Szczególnie w chmurze jego kwasu. Normalny przeciwnik zazwyczaj by został odrzucony atakiem łokciem, teraz pewnie lądując na reztkach stopionego kwasem kolca, a żeby kontynuować swe dzieło, wielkolud dopadł do przeciwniczki, by znowu złapać za rękę i wyłamać ją za jej plecami.
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Płaszcz; Kamizelka shinobi; Rękawiczki z blaszkami; Torba na plecach;
autor: Ayumu
23 lut 2026, o 10:59
Forum: Kyuzo
Temat: Wioska Furu
Odpowiedzi: 73
Odsłony: 12815
Szybka piłka i obaj lecieli na miejsce zdarzenia. A Ningyo był sybki, szczególnie biorąc pod uwagę ilość uzbrojenia, jaką miał na sobie. Ayumu jednak nie próżnował i ze wsparciem, które teraz miał, uwolniony z okowów, również miał wręcz szczytową ludzką formę. Rzemieślnik jednak zniknął mu z oczu z paru powodów. Wolniejszy start przez przygotowanie z ciężarkami, bo bądź co bądź, operacje ze zwojem trochę trwają. Po niedługim czasie Ayumu dotarł jednak na miejsce zdarzenia, gdzie kłębił się dym, utrudniając dostrzeżenie czegokolwiek. Nie wiedział, czy przeciwnik nie ma przypadkiem zdolności widzenia lub wyczucia przez dym, więc domyślnie Terumi był na gorszej pozycji. Bardzo ważne były informacje, co on potrafi.
Ayumu usłyszał też trzask. Niedaleko. Zamarł w bezruchu, ale był gotowy. Walka w dymie to jednak nie był szczyt jego marzeń. Nie miał wielu sztuczek na taki wypadek, ale do głowy przyszedł mu pomysł. Zebrał chakrę w ustach i dynamicznie obrócił głowę w stronę trzasku, wypluwając małe ilości wody strumieniem nad dźwięk. Ruch wody i opadające krople, o ile nie spadłyby na ogień, powinny oczyścić powietrze z dymu.
Od razu za strumieniem wody oczyszczającym dym ruszył Ayumu. Był szybszy, ale nie marwił się, że woda go zrani. Nie miała jak. Przeciwnik z kolei mógł nie wiedzieć, jak silny jest to strumień - jeśli by się wystraszył ataku, zrobiłby nagły unik, byłyby kolejne dźwięki zdradzające pozycje. Ale! Ayumu nie atakował od razu. Nie w sposób bicia pięściami w każdym razie. Próbował w miarę możliwości wyłapać rękę przeciwnika i założyć mu dźwignię za plecami. To na wypadek, gdyby osobnikiem blisko niego był Ningyo albo jeden z uczniów. A jeśli to będzie wróg, to wtedy szybko go załatwi.
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Płaszcz; Kamizelka shinobi; Rękawiczki z blaszkami; Torba na plecach;
autor: Ayumu
20 lut 2026, o 18:15
Forum: Kyuzo
Temat: Wioska Furu
Odpowiedzi: 73
Odsłony: 12815
Biorąc pod uwagę to, że Ayumu przeżył już do tego etapu rozmowy, optymizmem napawało, że bedzie mógł wrócić bezpiecznie do domu. Sama fortyfikacja wydawała się być bardziej iluzją lub pieczęcią, albo moze wsparta potężnie którymś z tych tworów. Trochę ponad to, co potrafił Ayumu. Może brutalna siła i chmura kwasu z dystansu by dała radę, ale lepiej byłoby nie ryzykować.
- Żyje. Ciągnie to wszystko z tego co słyszałem. - Dorzucił o Shimoyi. Widział, że wiadomość przygotowana dla rzemieślnika była tym, co mogło go przekonać. Po wcześniejszej nieufności, teraz nawet miałby wejść do środka. Chyba. Ale nagły wybuch w okolicy przerwał im rozmowę. Wszyscy zatkali uszy, a Ayumu stał niewzruszony. Po Kotei, takie rzeczy go nie ruszał.
Ningyo rzucił propozycję dołączenia do walki i zeskoczył z muru. Ayumu uśmiechnął się. Nie miał wiele oporów - w przypadku walki z ludźmi Akiyamy było to zabij lub zgiń. Nie miał zamiaru zostawiać marginesu błędu na to drugie. Skinął głową, patrząc w oczy mistrza kowalstwa. Wylądował na jednym kolanie, przy schodzeniu w dół, z kieszeni na piersi wysunął zwój, który rozwinął na ziemi. W ułamki sekund, sprawnym ruchem sięgnął pod rękawy, odpiął ciężarki, które spadały na rozwinięty zwój, gdy już składał pieczęć, kumulując chakrę.
- Fuuin no Jutsu. - Mruknął tylko pod nosem, łapiąc zwój. - Lecimy. - Dorzucił ,wybijając się w tył, lecąc, tak jak zasugerował gospodarz, osiemdziesiąt metrów w tył. W międzyczasie złożył dodatkową pieczęć, a z jego ciała eksplodowała chmura gorącej pary, napędzającej jego kroki. - Futton. Kairiki Muso. - Mruknął przy eksplozji chakry. Biegł. Pędził. Kilkadziesiąt metrów powrotu po włąsnych śladach, ostry skręt i pędzenie na miejsca. Obserwował przy tym. Czujne oczy obserwowały, co wywołało wybuch, gdzie są osobnicy, czy to na pewno wróg. Ale doskonale wiedział, że nawet jeśli to nie Jaszczurki, musiał spacyfikować niepokojących kowala, by udowodnić swoje zamiary. Zwój zwijał po drodze, wręcz automatycznie, chowając go do kieszeni przed ewentualną walką.
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Płaszcz; Kamizelka shinobi; Rękawiczki z blaszkami; Torba na plecach;
autor: Ayumu
19 lut 2026, o 18:48
Forum: Kyuzo
Temat: Wioska Furu
Odpowiedzi: 73
Odsłony: 12815
Ayumu stał sam przeciwko twierdzy pełnej ludzi. Rzemieślników, wojowników. Wszyscy ze sprzętem najwyższej jakości. Celowali do niego i nie był pewny, czy sam kwas wystarczy na tyle strzał, a może nawet część z nich mogła być wytrzymalsza niż siła jego kwasu. Ale temu, który wypuścił wcześniej, pozwolił się rozwiać. Nie podtrzymywał go chakrą, by nie prowokować ludzi naprzeciw. Oceniał też swoje szanse. Chmura kwasu mogła położyć pewnie sporą część uczniów, gdyby zdecydowali się go jednak zaatakować. Pytaniem było tylko, czy będzie w stanie uniknąć tych wszystkich pocisków, oraz czy nie ma więcej pułapek, na które musiałby uważać.
- Rodzina? Masz na myśli mafię? - Zaczął odpowiadać. Ayumu usłyszał ostatnio od Ma, że trochę jednej z rodzin przetrwało w Kyuzo, ale poza tym została zasadniczo tylko Akiyama. - Bo w Shigashi no Kibu trochę się zmieniło. Akiyama pozbyła się konkurencji, wyeliminowała członków rady rodów kupieckich. Postawili mur przes środek miasta, a sama Akiyama Hibiki ogłosiła się Naczelnikiem Południowego Shigashi. - Po wypowiedzeniu tego splunął na ziemię. - Wysłała mnie nowa rada rodów kupieckich. Nikt nie jest idealny, ale robią wszystko co w ich mocy, by odbudować miasto po latach korupcji i bezprawia. - Chciał sięgnąć po zwój przekazany od Sona, ale jak tylko drgnęła mu ręka, zorientował się, że to może zostać źle odebrane. - Mam w torbie zwój z wiadomością od Rady do Mistrza. Jeśli pozwolisz, to sięgnę po nią. Powiedziano mi mniej więcej, co się tam znajduje, ale nie zaglądałem do środka. - Jeśli mu pozwolono, to wyciągnąłby zwój, by przekazać go czy to samemu Ningyo, czy to któremuś z uczniów, który byłby gotów to odebrać. Gdyby ktoś podszedł to odebrać, obserwował, gdzie stawał - żeby w razie walki wiedzieć, gdzie stawiać kroki, a nie natrafić na pułapkę.
- Jak tu przybyć dowiedziałem się od Ma, z twoich dawnych okolic. Nie miałem czasu pobłądzić. Ale tylko kwestią czasu jest, jak przybędą tu ludzie Akiyamy. Wątpię, by chcieli rozmawiać. - Dorzucił Ayumu, utrzymując swoją pozycję z rękoma w górze. - Więc jeśli nie skorzystasz z propozycji Rady, daj mi chociaż zaczekać w okolicy na nich. Żeby zdjąć zagrożenie z twoich uczniów. - Albo zabiję Akiyamę, albo was wszystkich. Tego już nie powiedział, ale nie miał zamiaru dopuścić do rozmowy przedstawicieli mafii z kowalem.
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Płaszcz; Kamizelka shinobi; Rękawiczki z blaszkami; Torba na plecach;
autor: Ayumu
18 lut 2026, o 10:18
Forum: Kyuzo
Temat: Wioska Furu
Odpowiedzi: 73
Odsłony: 12815
Po co robić dodatkowe zabezpieczenia tam, gdzie już go było widać? W sensie, gdyby to, na co nadepnął, było chociaż jakąś pułapką, która mu coś robi, a nie tylko na oko systemem alarmowym. Krzyki i ruch przypomniał Ayumu bitwę o Kotei. Wtedy też się szykowali na najeźdźców, a następnie starli się z nimi. Tylko tamta obrona wyszła źle. Bardzo źle. Tutaj on został wzięty za najeźdźcę. Było wielkie poruszenie, ale on, zamiast nacierać dalej, cofnął się o parę kroków.
Może nie mieli do czynienia z obcymi i się bali? Może po prostu powariowali? Ciężko było powiedzieć. On jednak nie miał wrogich zamiarów. Uniósł ręce - nie w górę, jakby się poddawał, ale na boki, na znak pokoju, żeby widzieli, że nie sięga po żadną broń, ani nie składa żadnych pieczęci. Mogli śmiało wymierzyć w niego wszystko co mieli, a on stał nieruchomo, początkowo. Sprawdził tylko, czy może skumulować chakrę. Bo jeśli wystrzelą, wypuściłby z siebie kwas o najwyższym możliwym poziomie, do czego dodałby lekki unik, ale pozostałby na miejscu. Nawet stal kantaiska topniała pod mocami Terumi, więc póki nie zaczną lecieć w niego techniki, mógł jakoś kontratakować. Na uniki przygotowany był głównie dlatego, że nawet rozpuszczający się grot ze stali ciągle może pozostać bolesną bezkształtną kulką, zanim całkowicie zniknie.
- Jestem tylko posłańcem. - Zawołał doniośle, praktycznie się nie ruszając, wręcz krok za krokiem odsuwał się do tyłu, po swoich śladach. Dla pokazania bezpieczeństwa? Może. Ale chciał mieć wszystkich strzelców w zasięgu wzroku. Jak tylko miał widok na pełną twierdzę i dziesiątki łuczników, zatrzymał się całkowicie, czekając, czy ktokolwiek mu coś odpowie. - Mam wiadomość dla Mistrza! - Zawołał jeszcze raz, by go usłyszano. Wiedział, że uciekł tu przez straconą miłość. Więc może zjednoczenie z córką skusi go do współpracy. A z całym tym zgrupowaniem rzemieślników, być może będą w stanie osiągnąć więcej niż zamierzała Rada.
autor: Ayumu
17 lut 2026, o 16:46
Forum: Kyuzo
Temat: Wioska Furu
Odpowiedzi: 73
Odsłony: 12815
Mimo niełatwej drogi ze względu na ukształtowanie terenu, Ayumu nie miał zamiaru się poddawać. Szedł wręcz na łatwiznę, wspierając nabyte umiejętności wspinaczki z dodatkiem chakry i pryczepności do terenów, chodzenia po ścianach i wszystkiego, co nauczyło go życie ninja. Z chakrą w stopach dużo łatwiej było przemierzać dzikie ostępy, koniec końców trafiając tam, gdzie wskazała Ma, a przy tym także omijając patrol graniczny. Był już z pewnością po stronie Kyuzo, a jednak nie miał problemów z patrolem. Możliwe, że kiedyś obiło mu się o uszy, że mieszkańcami Kyuzo są Hyuuga, których Dojutsu potrafi dostrzegać z daleka (wiedza 1). Na ile połączy te fakty? Cięzko powiedzieć. Ale miał jakiś podświadomy dreszcz niepokoju, że jest obserwowany. Mogła to też być niepewność związana z ostrzezeniami przed pułapkami.
Po ostrożnej wędrówce dotarł jednak do muru, nie napotkawszy żadnej przykrości po drodze, a spotykając kamienną konstrukcję, w miejscu, do którego Ma opisała drogę. To musiało być to. Nowy warsztat i szkoła Ningyo. Wchodząc w zasięg wzroku ludzi, szczególnie dwóch młodych chłopców, szedł ostrożnie, z lekko uniesionymi rękoma. Nie do góry, ale na boki, jak gdyby miał pokazac, że nie ma złych zamiarów, że zanim cokolwiek zrobi, mają przewagę. Wiedział jednak, że nie do końca mieli. Przy jego szybkości i sile, a także możliwości wypuszczania kwasu z ciała, zawsze był gotowy. Ale chodziło o symbolikę.
- Oj! Dzień dobry! - Zawołał, zwracając na siebie swoją uwagę. - Przynoszę wiadomość do Mistrza! - Przedstawił swój cel przybycia, podchodząc powoli, zachowując jednak wysoce idącą ostrożność.
autor: Ayumu
16 lut 2026, o 15:39
Forum: Shigashi no Kibu
Temat: Wioska na granicy z regionem Kyuzo
Odpowiedzi: 125
Odsłony: 19684
- Dziękuję za wszystko, dobrodziejko. Jak tylko będę w okolicy, z pewnością wrócę. - Odpowiedział Ayumu, szykując się do drogi. Na dobrą sprawę, w spokojniejszy okres chciałby tu nawet zamieszkać na stałe, ale miał teraz woją odpowiedzialność. Może gdy wojna domowa się skończy, wróci tutaj na małe wakacje? Teraz musiał jednak znaleźć Ningyo. Miał nadzieję, żywego. Wyprzedzic przy tym konkurencję.
Zostawił kobiecie co łaska prawie dwukrotność tego, co zostawiłby zazwyczaj w karczmie, biorąc pod uwagę swoje doświadczenie. I tak w tym momencie w Shigashi miał zapewnione utrzymanie przez Radę. A następnie skłonił się na pożegnanie i wyszedł, odchodząc dalej, w stronę Kyuzo. Opuszczał wioskę swobodnym, marszowym krokiem - jakby był jakimś kupcem, podróżnikiem czy pielgrzymem. Ale gdy tylko budynki zniknęły z zasięgu wzroku przy odwracaniu się, rozpędził się i maratońskim biegiem udał przed siebie. Dwadzieścia kilometrów szlakiem handlowym, skręt na zachód... Instrukcje od starowinki pozwalały mu skierować się na nową lokację kowala i wiedział też, od którego momentu będzie musiał bardziej uważać. Idealne złożenie zdarzeń.
Leciał w swoim kierunku, mając zamiar zwolnić gdy tylko znajdzie się bliżej granicy. Wiedział, że nie może wparować od tak, że pogranicznicy mogą odebrać jego pośpiech jako wrogie zamiary. Przygotowywał się jednak na ewentualne pytania. W teorii miał odebrać jakieś towary - oficjalna śpiewka do jego dokumentów. Dlaczego taki wielki i uzbrojony? Mógł być jednocześnie kupcem i ochroniarzem, albo zaufanym człowiekiem rady. A, bo przez wojnę w Shigashi lepiej odebrać towar shinobiemu niż zapuszczać się cywilowi poza granice wioski. O, to dobre. I tak o to wielki Terumi zbliżał się ku kolejnemu przystankowi w swojej wędrówce, kontroli granicznej.
autor: Ayumu
12 lut 2026, o 11:19
Forum: Shigashi no Kibu
Temat: Wioska na granicy z regionem Kyuzo
Odpowiedzi: 125
Odsłony: 19684
- Warsztat kowala? Obiło mi się o uszy co nieco o kowalu, który ma warsztat w okolicy wioski Furu... To on? Ponoć mistrz swojego rzemiosła... - odpowiedział ciekawskim głosem. - Kiedyś współpracowałem z jednym płatnerzem w Ryuuzaku no Taki, zdobyłem dla niego rzadki materiał zza muru. Swoją cenę zapłaciłem. - mówiąc to, odruchowo dotknął karku, gdzie wbity został specyfik, powodujący pieczęć związaną z dziwnymi umiejętnościami i wzmocnieniem, które wtedy zyskał. - Tacy rzemieślnicy są już chyba rzadkimi osobnikami. Wiele osób ufa własnym dłoniom i chakrze, zamiast polegać na broni, niezależnie jak wspaniała by nie była. A szkoda.
Był na dobrej drodze, by zyskać od Ma konkrety. Wygląda, że mogła znać Ningyo, mogła też wiedzieć co nieco o pułapkach, a choć póki co twierdziła, że ciężko jest go teraz znaleźć, to nie powiedziała wprost, że nie wie, gdzie jest.
- Własciwie, może mógłbym jakoś pomóc temu kowalowi? Jeśli jest odizolowany w swoim nowym warsztacie, może ma jakieś sprawy do załatwienia w Shiroi-Iwa? Mógłbym odbić na dzień ze szlaku, tylko te pułapki... I dokładne miejsce.
Tak na dobrą sprawę, historia kowala nieco poruszyła Ayumu. Ningyo stracił ukochaną, stracił wiedzę o córce. Teraz pewnie świruje gdzieś na odludzi, zastawiając pułapki na przypadkowych przybyszy. Możliwe, że przeniesienie do Shigashi pozwoli mu odzyskać siły i umysł, szczególnie gdy odbuduje więzi z córką. Trochę zaczęło się odmieniać po tym, jak jeszcze w wiosce sam zaoferował się do zlikwidowania Ningyo, gdyby mafia dorwała go pierwsza.
autor: Ayumu
9 lut 2026, o 17:58
Forum: Shigashi no Kibu
Temat: Wioska na granicy z regionem Kyuzo
Odpowiedzi: 125
Odsłony: 19684
Spokojnie przespana noc dała Ayumu pełnię sił. Już wiedział, że jeśli będzie trzeba kiedyś tędy podróżować, to będzie mógł się tutaj zatrzymać. Dobre jedzenie, bezpieczna noc, i jak widać po sprzęcie, wszystko miał. Oczywiście na zdaje się to nie mógł polegać, więc sprawdził zawartość torby, szczególnie pod kątem dokumentów, a następnie ogarnął się całkowicie i zszedł na śniadanie, spotykając już Ma, która od samego rana pracowała.
Delektował się śniadaniem, rozważając swoje następne kroki. W tym momencie nie bał się już tak zasadzki, bo jeśli ktoś by się na niego czaił godzinami, to miał większą szansę na błąd niż on, wyspany, najedzony, pełny ryżu, owoców i herbaty. Gdy skończył, musiał jeszcze się rozliczyć z gospodynią, a korzystając z okazji - mógł ją podpytać w delikatny sposób o okolicę.
- Dobrodziejko, jeszcze bym chciał zapłacić. I, masz może mapę okolicy? Dużo podróżuję, widziałem wiele ciekawych miejsc od dawnego Sogen po Pustynię, może coś by było wartego zobaczenia, gdy będę wracał po sprawunkach w Kyuzo? - Zagadnął gospodynię, jako że jak zwykle, nie chciał wprost mówić "szukam Ningyo i jego starej wioski, tylko gadaj szybciej mordeczko, bo mafia chce mnie kropnąć, a jak mi powiesz to może i ciebie". No takie podejście daleko go nie zaprowadzi, więc nawijał makaron jak mógł.
Mapa okolicy w karczmie przy granicy to coś, co powinno być wręcz oczywistym wyposażeniem. W końcu można było ostrzec wędrowców, gdzie się nie zapuszczać, bo patrole, bo jakieś tarcia i inne. A jak będą jakieś ślady po innych wioskach, to Ayumu miał zamiar to sprawdzić i ewentualnie dopytać o poszczególne miejsce, grając głupa "a tu, co to za wioska?".
autor: Ayumu
5 lut 2026, o 10:11
Forum: Shigashi no Kibu
Temat: Wioska na granicy z regionem Kyuzo
Odpowiedzi: 125
Odsłony: 19684
Ayumu popadał już powoli w paranoję związaną ze swoim zadaniem. Nigdy nie pracował na takim poważnym zleceniu dla kogoś tak znaczącego jak Rada Shigashi. Wszędzie węszył spisek i wrogów, bał się własnego cienia. Na dobrą sprawę, nie wiedział już czy traktować gadanie staruszki o tym, że jest niebezpiecznie przez mafiozów jako pozytyw, że u niej może być bezpieczny, czy może jako negatyw, bo przecież mogła tak mówić żeby ukryć swoje prawdziwe koligacje.
- Eh, grasują też poza Shigashi. No, jakoś sobie może poradzę. Z niejednego pieca chleb się jadło przez te wszystkie lata. - odpowiedział, nie zdradzając się ze swoją faktyczną lojalnością wobec Rady. - A ta rodzina? Coś dobrodziejka wie o tej rodzinie dawnych rzadzących?
Rozmowa została przerwana przez zamieszanie w karczmie. Na szykującą się awanturę, Ayumu już powoli zacisnął pięść na stole, gotowy ruszyć w obronie dobra i kultury. Ale Ma szybko załatwiła sprawę pojedynczym policzkiem i ze wsparciem tubylców. Wielkolud mógł więc spokojnie dokończyć swoją kolację, czyszcząc talerz do zera i zbierając się powoli do wyjścia.
- Świetnie sobie tu radzicie. Dziękuję za posiłek, udam się już odpocząć, jutro długa droga przede mną. - Uniósł się z pogodą w głosie, udając się do pokoju, gdzie miał zamiar zamknąć się na klucz i jeszcze przez jakiś czas udawać, że śpi, zanim faktycznie zasnął. I jak trochę rozebrał się dla wygody, to torbę z dokumentami dla siebie i Ningyo trzymał blisko przy sobie w swoich objęciach.
autor: Ayumu
4 lut 2026, o 13:13
Forum: Shigashi no Kibu
Temat: Wioska na granicy z regionem Kyuzo
Odpowiedzi: 125
Odsłony: 19684
Mnogość ludzi, łącznie z podróżnikami napewniało go optymizmem. Lokale o złej sławie raczej odpychają ludzi, bo kto o nich wie i opowie na szlaku, przekona innych do ich nieodwiedzenia. Poczta pantoflowa trochę go uspokajała, ale czuł drobną niepewność. Lata szydzenia, trudności na każdym kroku, aż tuaj w końcu pełna gospoda, gdzie każdy jest mile widziany. Nigdy nie spotkał się z czymś takim. Wszystko wyglądało wręcz na iluzję miejsca idealnego. Był więc uważny na drobne szczegóły podczas swojego pobytu.
- Dziękuję, dobrodziejko. - odpowiedział powitany przez babunię, starając się być tym sympatycznym człowiekiem, który nikomu nie nadepnął na odcisk. - Droga niebezpieczna? Coś siędzieje w Kyuzo? - Zagadnął. Nie miał zamiaru zdradzać swojego celu i im bardziej zmyśli to, co robi, tym mniejsza szansa, że gospodyni zdradzi jego pozycję, gdyby ktoś go szukał. - Wspaniały gulasz. - Skomplementował jeszcze, próbując dania. Niezależnie od tego, jak by mu smakowało, jego twarz słabo wyrażała grymasy, będąc zdeformowana, a część mięsni nie zrosła się tak jak należy u człowieka. A jednak odrobina kultury i sympatii mogła dać mu przeżyć w tym miejscu przez noc, a przynajmniej ten ułamek nocy, w którym zdrzemnie się dla odzyskania sił.
Nie tracił jednak czujności. Już w tej chwili w okolicy mogli być ludzie Hibiki, obserwując go. Może nie wiedzieli jakie dokładnie ma zadanie, może nie odważyliby się go tak otwarcie zaatakować. Póki jednak był w rejonie Shigashi, ciągle musiał mieć oczy dookoła głowy.