Znaleziono 1304 wyniki

autor: Azuma
wczoraj, o 23:13
Forum: Sarufutsu (Miasteczko szczepów Uchiha i Gazo)
Temat: Ryokan „Uścisk Czarnej Ziemi”
Odpowiedzi: 4
Odsłony: 306

Re: Ryokan „Uścisk Czarnej Ziemi”

Entuzjazm bijący od Hiromi był zaraźliwy i nie sposób było mu się oprzeć. Tak rozpromienia i tak wpatrzona w mężczyznę kobieta z pewnością potrafiłaby niejednemu mężczyźnie zawrócić w głowie. Czy mogło zatem dziwić, że i Azuma był podatny na tą magię? – Okazja… dowiesz się na miejscu, dobrze? - odpowiedział tajemniczo, nie chcąc w obecności Shizue robić niepotrzebnego zamieszania. Niebawem i tak wszyscy się dowiedzą, a na razie… Na razie niech wiedzą tylko najbliżsi.

Gdy Hiromi skończyła się szykować, pożegnali się z Shizue i ruszyli przed siebie. Hiromi od razu rozpoczęła rozmowę i to było w porządku. Ludzie, których mijali, teraz zupełnie stracili na znaczeniu. I tak nawiązując do jej pytań o zdrowie jego rodziny, Azuma odpowiedział że ojciec aż tak się nie upominał w tej sprawie, albo co raz lepiej radził sobie z kamuflowaniem tej niedogodności. Mama standardowo, chciała żeby zjadł za trzech, ale miała się dobrze, poza zmęczeniem wynikającym z opieki nad mlodszym dzieckiem. Z kole Asamii… – Jest niesamowicie pogodna i ciekawa. Dopisuje jej apetyt i zdrowie. Jest wspaniała – odpowiedział szczerze, z uśmiechem wspominając dziecięcą radość i jednocześnie nieporadność, która biła z młodszej dziewczynki.

Jego towarzyszka nawiązała również do zachowania Masahiro-dono. Plotki, które do niej docierały, były prawdziwe. Seinin nie widział sensu, ukrywania przed nią prawdy. – Myślę, że tego nie da się ukryć. Tak, dostałem zaproszenie. Zresztą, podobno z całego regionu ściągani są ważniejsi shinobi klanu, a nawet głowy poszczególnych rodzin. Myślę, że dojdzie do jakiejś zmiany. Ostatnio takie zebranie było… – w zamyśleniu przerwał, zdając sobie sprawę, że wydźwięk jego wypowiedzi, mogłoby zostać odebrane niewłaściwie. Bowiem ostatnie takie spotkanie najważniejszych oficjeli klanu było, gdy doszło do abdykacji poprzedniej Shirei-kan, Uchiha Katsumi.

W trakcie spaceru wymieniali się informacjami naturalnie. I tak gdy Azuma zaspokoił pierwszą ciekawość Hiromi, tak sam zapytał o to jak odnajduje się z żoną brata pod jednym dachem. Temat nieudanego małżeństwa z Yamanaką Misae wciąż pozostawał pomijany. Oboje wiedzieli jak to był bolesny zawód dla Masahiro, a także uderzenie w prestiż samego klanu. Shizune - brzydko mówiąc w języku dyplomacji - miała zminimalizować te straty. Kobieta jednak cierpliwie, dzień po dniu, swoją dobrocią i otwartością, zjednywała sobie ludzi, mieszkańców Sarufutsu. Każdy widział z jaką dobrocią poświęca uwagę każdemu z dzieci. Dla każdego zawsze coś miała. Na myśl o tym i cukierkach jakie od Shizue otrzymał, niemal parsknął rozbawieniem.

Pomału zbliżali się do ryokanu i własnie wtedy Hiromi zapytała o to, czy to nie przypadkiem ten lokal w którym następowała selekcja gości. Uchiha skinął głową. – Tak, szukałem czegoś z boku, gdzie będziemy mogli liczyć na większą dyskrecję – rzucił to niemal swobodnie, ale zerknął kątem oka na dziewczynę. – Z tego co słyszałem, właścicielka ryokanu, Pani Kaede bardzo walczy z inkluzywnością. Zatem cywili, a nawet Doko bez zaproszenia przez kogoś starszego, tam nie spotkasz.

Gdy dotarli na miejscu, Tsuyoshi już na nich czekał. Azuma nie dostrzegł w jego towarzystwie Yumiko, co oznaczało że jeszcze dojdzie, albo czeka na nich już w środku. Hiromi ukłoniła się z gracją przed Uchihą, jednocześnie prezentując jak świetnie wyglądała. Miło się z nim przywitała, jednocześnie ujawniając co nie co z tego, co ich po drodze spotkało.

– Cieszę się, że dotarłeś. Trafiłeś bez problemu? – w pierwszej kolejności Azuma zapytał, nie siląc się jednak na jakieś eleganckie powitanie, tylko wyciągnął rękę, a gdy Tsuyoshi uczynił podobnie, Seinin chwycił go solidnie w uścisk. Gdy go puścił, z zainteresowaniem zauwazył, że wszystko będą musieli mu opowiedzieć. I właśnie w tym momencie, zauważyli, że nie byli już sami. Yumiko dotarła jako ostatnia. Ubrana była nie tak strojnie jak dwójka dopiero co przybyłych Uchiha, ale wystarczająco aby czuć się dobrze i swobodnie. Nie stanowiło to zresztą najmniejszego problemu. Uchiha z premedytacją nie napisał ani słowa o tym jak mają być ubrani. Chciał, by każdy założył to na co ma ochotę i to w czym się będzie czuł dobrze.

– Wspaniałe, że jesteś. Yumiko-san, poznaj proszę, oto Tsuyoshi-kun, świetny wojownik i przyjaciel. A o to Hiromi-chan, świetny medyk i moja partnerka.

Tak, powiedział to otwarcie, przy tej dwójce. Do tej pory trzymali to w tajemnicy (a tak przynajmniej sądził Azuma, bo w końcu Tsuyoshi został już wtajemniczony przez Hiromi w tą sprawę), ale Azuma nie widział sensu ukrywać tego przed tą dwojką z którą podróżował, dzielił warte i walczył w ochronie życia własnego i innych.

– Wybacz za to nieprecyzyjne określenie miejsca, sądziłem że trasa będzie dość jasna, w końcu nie mamy takich przybytków w okolicy, ale rzeczywiście, w tym przypadku… No mogłem być dokładniejszy. – Zawahał się na moment, jakby nieodpowiadając czegoś oczywistego, o czym ani Tsuyoshi, ani Hiromi jeszcze nie wiedzieli.

– Yumiko-san była pod moją opieką w drodze do Rantori. Wraz z Gazo Shizuke chroniliśmy transport. To nawet dość zabawne, bo choć była pod naszą opieką, to my znajdowaliśmy się właściwie pod jej rozkazami, ale… Ale na to przyjdzie jeszcze czas, jak już się rozsiadziemy. Proszę, zapraszam, wchodźcie do środka!

Dziewiętnastolatek podniósł ręce i gestem zaprosił całą trójkę do środka. Zaraz po tym, przed gośćmi ukazał się przestronny hol, przyjemnie oświetlony lampami olejnymi. Trochę dalej była lada, a tam stały już trzy kobiety. Wśród nich była właścicielka lokalu, Pani Kaede.

– Dotarliście, wspaniałe! Wszystko zostało przygotowane zgodnie z Pańskimi oczekiwaniami. Sala jak i doroyu onsen są już gotowe. Lokal oczywiście dzisiaj pozostaje tylko do Waszej dyspozycji. Z kolei Kimi i Miruki… – kobieta wskazała na dwie młode kobiety, ubrane w jednakowe biało-czarne kimona – …będą dzisiaj odpowiadać za obsługę.
Obrazek
Kobieta klasnęła, a obie dziewczyny lekko się skłoniły, co Pani Kaede skwitowała krótkim, aprobujacym uśmiechem, nie spuszczając jednak wcale spojrzenia ze swoich gości. – Na pewno chcielibyście już zacząć, zatem może niech Miruki Państwa zaprowadzi dalej, a Kimi zacznie podawać, zgoda?

Nikt nie oponował. Zbliżał się wieczór i jak najbardziej była to właściwa pora, aby szykować się do kolacji. Każdy z nich by to robił już w swoim domu, o ile już nie siedziałby przy stole. Wszyscy ruszyli za Miruką, a potem pozajmowali wolne miejsca. Chwilę potem Kimi zaczęła wnosić pierwsze półmiski z parującym jedzeniem – pieczoną rybą, pikantną wołowiną. Do tego gorący ryż, a także smażone grzyby i warzywa. Druga z Pań, Miruka na chwilę znikła, by po chwili wrócić z dwoma dzbankami. W jednym była biała herbata, w drugim tradycyjny napar ziołowy. Kobieta nachyliła się do Azumy z delikatnym pytaniem, czy podać mocniejszy trunek. Uchiha się zgodził. Po chwili oprócz dodatkowego dzbanka z winem ryżowym, pojawiły się cztery czarki. Miruka je napełniła, po czym wraz z towarzyszącą jej Kimi, ukłoniła się, a następnie opuściły salę, zasuwając za sobą papierowe drzwi.

– Wygląda i pachnie dobrze. Zanim jednak zaczniemy, wznieśmy toast. Za to spotkanie i oby następne!
autor: Azuma
4 lut 2026, o 23:25
Forum: Tereny mieszkalne
Temat: Dom Uchiha Masahiro
Odpowiedzi: 7
Odsłony: 1369

Re: Dom Uchiha Masahiro

Poprzedni wątek: Dom Azumy

Azuma zjawił się u Hiromi krótko przed południem. Choć zaplanował na ten dzień spotkanie w szerszym gronie, zachowywał to w tajemnicy – miała to być przyjemna niespodzianka. Ostatnimi czasem niewiele mieli dla siebie czasu i teraz Seinin, zamierzał to w części załagodzić. Gdy zjawił się w progu domu, przywitała go Shizue. Wymienili uprzejmości, ale nie zajęła Azumie wiele czasu. Szybko dostrzegła odświętny strój oraz starannie zapakowany podarek, który trzymał w dłoniach. Nie potrzebowała więcej wskazówek, by domyślić się celu tej wizyty.

– Zawołam ją – Shizue powiedziała z ciepłym uśmiechem, po czym ruszyła w głąb korytarza, ku schodom prowadzącym na poddasze. – Hiromi-chan, kochanie, masz gościa!

Gdy Hiromi zeszła na dół i ich spojrzenia w końcu się spotkały, słowa stały się zbędne. Wpadli sobie w ramiona, szukając w tym uścisku ukojenia po tygodniach rozłąki i trudnych przeżyciach, których doświadczyli. Na opowieści miał jednak przyjść czas później. Gdy Azuma odsunął się odrobinę, na jego twarzy wykwitł ten charakterystyczny uśmieszek. – Porywam Cię. Skorzystamy z tutejszego doroyu. Dołącz tam do nas Tsuyoshi-san. Odpoczniemy i w końcu spokojnie porozmawiamy – zapowiedział, po czym ułożył pakunek w jej dłoniach. – Proszę, to dla Ciebie.

Po odpakowaniu zawiniątka, oczom Hiromi ukazało się kunsztowne kimono w głębokim odcieniu dojrzałej śliwki, uszyte z delikatnego jedwabiu. Materiał zdobiły ręcznie wyszywane wzory białych żurawi oraz subtelne pąki wiśni, które dyskretnie połyskiwały przy każdym ruchu. Całość wieńczył szeroki, złocisty pas obi z misternym, geometrycznym haftem. – Pomyślałem, że kolor Ci się spodoba. Przymierz je, proszę. Nie spiesz się, poczekam tutaj – dodał, opierając się swobodnie o framugę drzwi.
Obrazek
Minął kwadrans, zanim usłyszał ponowne skrzypienie schodów. Gdy Hiromi zeszła na dół, Azuma na moment wstrzymał oddech. Głęboki fiolet materiału idealnie podkreślał jej urodę, a złoty pas obi nadawał sylwetce dostojeństwa. Hiromi naprawdę promieniała. Seinin wyprostował się i wyciągnął ramię w zapraszającym geście.
– Wyglądasz... idealnie. Ruszajmy. „Uścisk Czarnej Ziemi” czeka.

Wyszli razem kierując się ku obrzeżom miasta, gdzie parujące baseny miały przynieść im zasłużone wytchnienie.

[z/t] - Ryokan „Uścisk Czarnej Ziemi”
autor: Azuma
4 lut 2026, o 00:44
Forum: Tereny mieszkalne
Temat: Posiadłość rodziny Tsuyoshiego
Odpowiedzi: 93
Odsłony: 9539

Re: Posiadłość rodziny Tsuyoshiego

Posiadłość rodziny Tsuyoshiego mogła onieśmielać, szczególnie gdy w rolę posłańca wcielono nastolatka, którego jedynym majątkiem były znoszone sandały i obietnica sutego zarobku. Było to jego drugie zlecenie tego dnia – z pierwszym, w samym Sarufutsu, uwinął się błyskawicznie. Przybycie do Hachimantai wymagało już jednak znacznie większego nakładu sił i opanowania drżenia kolan. Choć chłopak nie był w tej osadzie po raz pierwszy, dotąd trzymał się raczej gwarnych targowisk niż dzielnic, gdzie od samego patrzenia na bramy czuć było zapach wielkich pieniędzy i jeszcze większej władzy.

Shinobi, który go wynajął, potrafił być niezwykle przekonujący. Spojrzenie tamtego mężczyzny – spokojne choć trochę niepokojące, sprawiło, że chłopak nawet nie pomyślał o odmowie. Część zapłaty, którą dostał z góry, pozwoliła mu już teraz marzyć o zapasach jedzenia na pół tygodnia, a wizja drugiej raty po powrocie z odpowiedzią pchała go naprzód niczym wiatr w żagle. Teraz jednak, gdy stanął przed masywnymi wrotami, poczuł się mniejszy niż kiedykolwiek. Dotychczas nie wkraczał tak bezceremonialnie na tereny należące do możnych.

– Kiedyś musi być ten pierwszy raz... – szepnął pod nosem, prostując plecy w pozie, która miała udawać pewność siebie, choć jego żołądek wywijał koziołki. Przystąpiwszy z nogi na nogę, w końcu ruszył kamienną ścieżką od bramy aż do posiadłości, gdzie został dostrzeżony. Po krótkiej informacji kogo szuka, poprowadzono go dalej, zatrzymując go w ogrodzie. Niebawem Tsuyoshi miał wrócić z kapliczki. I właśnie wtedy gdy chłopak gdy dostrzegł tego kogo szuka, pokłonił się i wyciągnął list przed siebie obiema rękami, jak nakazywała etykieta, o której tyle słyszał.
– Panie... Obiecano mi drugą część zapłaty za przyniesienie odpowiedzi – wykrztusił, nerwowo międląc w palcach skraj swojej prostej koszuli. – Czy mam coś przekazać, czy… Czy może wracac do Sarufutsu? - W zależności od powziętej przez Tsuyoshiego decyzji, chłopak ruszył z odpowiedzią albo i bez niej, w drogę powrotną.

[z/t]
autor: Azuma
4 lut 2026, o 00:41
Forum: Tereny mieszkalne
Temat: Dom Yumiko
Odpowiedzi: 24
Odsłony: 1901

Re: Dom Yumiko

Choć najęty chłopak do roli posłańca nie miał zbyt dużego doświadczenia, to jednak mieszkał całe życie w Sarufutsu i znał to miasto niemal jak własną kieszeń. Niemal… bo przez ostatnie 2 lata, miasteczko kompletnie się zmieniło. Przybyło ludzi, budynków, ulic. Odnalezienie skromnego domu na obrzeżach zajęło mu mniej czasu, niż przewidywał. Młodzieniec miał jasne instrukcje od mężczyzny – shinobi z klanu Uchiha. Miał to być jego pierwszy przystanek przed nieco dłuższą wyprawą do Hachimantai. Oba zadania chciał wykonać szybko, by dostać wynagrodzenie o którym usłyszał. Jego część już miał w kieszeni. Drugie tyle miał otrzymać po powrocie z Hachimantai.

Gdy stanął przed drzwiami budynku, zapukał. Słyszał zza drzwi miauczenie, a gdy usłyszał kroki, odetchnął z ulgą. Wyglądało na to, że szybciej ruszy w dalszą drogę – na szczęście!

– D-dzień dobry. Pani Uchiha, Yumiko-san? Mam list - młodzieniec pokłonił się przy przekazywaniu koperty. Gdy go Yumiko odebrała, ukłonił się raz jeszcze i dał zwyczajnie dyla.
[z/t] x2
autor: Azuma
3 lut 2026, o 23:26
Forum: Tereny mieszkalne
Temat: Dom Azumy
Odpowiedzi: 1
Odsłony: 715

Re: Dom Azumy

Poprzedni wątek: Siedziba władzy

W trakcie powrotu do domu, miał o czym myśleć. Cieszył się niesamowicie z otrzymanego awansu, zdając sobie sprawę z tego jak wielkiego zaszczytu dostąpił i jak wielkie wyzwania będą teraz przed nim stały. Niewielu przed nim doszło do tego poziomu, a chyba jeszcze mniej liczni w tak młodym wieku. Miast jednak chełpić tym własne ego, Uchiha ważył w głowie drugie źródło otrzymanych wieści. Świadomośc że stał się celem zabójców, którzy próbowali również zgładzić rodzinę możnych Takedu, tak wiele znaczącą rodzinę dla pozyskiwania środków i poparcia dla działań wojennych klanu, stawiała jego własne znaczenie w nowym świetle. Owszem, teraz był Seinienm i będzie na świeczniku, ale wcześniej działał jako Sakki, a mimo tego został obrany za cel.

Obracając w dłoni słodkie cukierki od Masahiro-dono, Azuma o niemal skręcił w kierunku domu Hiromi. Chciał się z nią spotkać. Dzielić z nią radość i rozterki, które mu teraz towarzyszyły, ale jednocześnie dźwięczały mu w głowie słowa jej brata, który stwierdził, że po trzydniowej podróży bez krzty snu, zasługuje na porządny odpoczynek. Azuma dobrze czytał między zdaniami i wiedział, że prócz odpoczynku, powinien doprowadzić się również i do ogłady.

Spotkanie z Hiromi mu nie ucieknie. Dlatego w pierwszej kolejności postanowił wrócić do domu. Odświeżyć się, porozmawiać z rodzicami i zobaczyć się z małą Asami.
*** Popołudnie upłynęło na świętowaniu. Kazuki – ojciec Azumy, choć zazwyczaj powściągliwy, nie krył dumy, gdy jego syn przekroczył próg domu z nowymi dystynkcjami. Miyuki natomiast, z typową dla matek troską, od razu zaczęła krzątać się przy posiłku, jakby chciała nadrobić trzy dni głodu syna jedną ucztą. Asami – siostra i jednocześnie najmłodszy domownik, siedziała na macie, z nieporadną fascynacją obracając w rączkach drewnianą figurkę. Na widok brata, śmiesznie zmrużyła oczy, jakby próbowała dopasować jego zmęczoną twarz do obrazka który zapamiętała. Gdy jednak brat kucnął i uśmiechnął się, siostrzyczka wyciągnęła rączki, wydając radosny, gardłowy okrzyk.

– Rośniesz jak na drożdżach. Nie grymasisz przy jedzeniu, co? - Azuma rzadko bywał w domu, często podróżował i wypełniał zadania dla klanu. Ale biorąc małą Asami na ręce, poczuł jej słodki ciężar. Przez ostatnie kilka miesięcy zdążyła urosnąć, przybrać na wadze. Pachniała mlekiem… i domem. Jakże to był inny zapach od tego kurzu na drodze czy wyziewów bagiennych. W chwili, gdy małe palce Asami zacisnęły się na materiale jego kamizelki, tuż obok miejsca, gdzie nosił broń, dotarła do niego pełna waga słów Masahiro. Był celem. Był Seinienem. Jego sukcesy przyciągały wrogów, którzy nie zawahaliby się uderzyć w to, co dla niego najdroższe.

– Spójrz na niego, Kazuki - szepnęła Miyuki, stawiając na stole parujące miski. – Wygląda jak ty w jego wieku, ale ma w oczach ten sam niepokój, który towarzyszył twojemu ojcu po nominacji.

Azuma nie odpowiedział od razu. W kieszeni wciąż miał cukierki od Shirei-kana. Jeden z nich, owinięty w kolorowy papier, podał Asami, obserwując z rozbawieniem jej skupienie przy próbie rozpracowania zawiniątka. Przez chwilę, krótką i ulotną, nie był shinobim, Seininem tylko był po prostu starszym bratem. Gdy jednak wstał, powrócił do roli i stanowiska, które dzierżył. – Świat staje się coraz mniejszy, mamo. Obiecuję, że Was nie zawiodę.

Tą samą obietnicę, złożył sobie w duchu. Patrząc na małą Asami, obiecał że nie pozwoli by dym i ogień, który trawił Kotei, zawitał do Sarufutsu i tego domu.
*** Po posiłku, gdy już zbliżała się pora wieczoru, Miyuki napomknęła synowi o zaplombowanym liście, który dotarł przez posłańca z ostatnią karawaną kupiecką. Młody Seinin właśnie kończył sprzątanie i zamierzał wyjść, przewietrzyć się, a może nawet zaszaleć i wejść po elewacji do pokoju Hiromi. Wstrzymał się jednak z tym bo ciekawość zwyciężyła. List był złożony i zalakowany. Na moment serce Uchihy jednak zabiło mocniej. Rozpoznał charakter pisma na kopercie.

Azuma przerwał plombę, a jego wzrok zaczął szybko sunąc po zawartości listu.

List od przyjaciela

Przeczytał raz, a potem i drugi. Przechodząc od jednego zdania, do drugiego. Od jednej myśli, do następnej, Azuma mimowolnie przypominał sobie wspólne chwile na misjach z Anzou. Kaminari był jego przyjacielem i wspólnie marzyli o przyszłości w której będa współpracować, a nie ze sobą walczyć. Gdy czytał po raz trzeci, dopiero do niego docierało, że nie ma to dalej sensu. Nie zmieni w ten sposób sensu tych słów. Anzou podjął decyzję. Zamierzał walczyć i zabijać. Zawsze był zdeterminowany i Azuma nie wątpił że białowłosy nie zawaha się.

Azumę przerażała jednak myśl, do czego Anzou gotów był się posunąć, aby spełnić wizje tego w co wierzył… Wierzył? Azuma nie był tego pewien. Czy Anzou w to wierzył, czy zostało mu to wmówione? Uchiha przetarł zmęczoną twarz. Przed chwilą złożył pewną obietnicę. Wiedział, że jej nie złamie. To oznaczało tylko jedno.

– Przepraszam Anzou, ale nie pozwolę na to. Gdy się spotkamy powstrzymam Cię. - Gdy to powiedział, jego ręka zatrzymała się na medalionie, wisiorku z podobizną połowy shurikena, którą nosił na szyi od czasów turnieju w Watarimono. Naszyjnik traktował niemal jak talizman. Azuma miał go ze sobą zawsze. Wierzył, że przynosi mu szczęście. Teraz spojrzał na niego, zastanawiając się czy druga część dalej należy do Sayuri. Była to kolejna dusza, która odegrała ważną rolę w jego życiu, w swoim czasie. Ją również nazywał przyjacielem. Czy jednak dalej nim była? Czy wciąż żyła? Westchnął, chowając medalion za koszulę, a także odkładając list od Anzou na kant stołu. Nie wiedział, jak odpowie na to i czy w ogóle to zrobi. Świadomość że człowiek, którego bronił własnym życiem i który robił to samo dla Ciebie, od teraz stanie się twoim śmiertelnym wrogiem, bolała. – Obym nie wyczerpał całego Twojego szczęścia.

Przez kilka następnych chwil, rozmyślał. Trwało to kilka, kilkanaście minut, po czym pokręcił głową, wypowiadając krótkie “dość”. Azuma sięgnął po czyste kartki papieru, a potem roztarł pałeczkę tuszu, namoczył pędzel i pewnym ruchem zaczął nanosić treść. Gdy skończył, odczekał aż pismo zaschnie, po czym złożył papier i go zalakował, w podobny sposób w jaki uczynił to wcześniej Anzou. Ukończywszy pracę, pozbierał wszystko, na biurku pozostawiając porządek.

Wychodząc poinformował, że wróci później.
autor: Azuma
3 lut 2026, o 09:08
Forum: Rozliczenia PH
Temat: Azuma [PH]
Odpowiedzi: 88
Odsłony: 12120

Re: Azuma [PH]

autor: Azuma
3 lut 2026, o 09:04
Forum: Bank
Temat: Azuma [Konto]
Odpowiedzi: 53
Odsłony: 7117

Re: Azuma [Konto]

autor: Azuma
1 lut 2026, o 23:35
Forum: Sarufutsu (Miasteczko szczepów Uchiha i Gazo)
Temat: Siedziba Władzy
Odpowiedzi: 173
Odsłony: 41029

Re: Siedziba Władzy

Nishiwara Irime nie podchwyciła tematu strategii walk, całkowicie skupiając się nad tym do czego za chwilę miało dojść. Wezwanie przed oblicze Masahiro-dono, oczywiście było tylko pretekstem, sprytnym wybiegiem. Kobieta spodziewała się czegoś do czego w ogóle miało nie dojść. Sakki trzymający się za nią, dochowywał pozorów z uwagą jednak czytając jej mowę ciała. Jak na razie wszystko szło dobrze. Po wejściu do budynku, dostrzegli rutynowe straże, urzędników. Nie było niczego co by mogło wzbudzić czujność. To też w pewien sposób wzbudziło niepokój samego Uchihy, czy aby nie podeszli zbyt lekceważąco do zatrzymania bądź co bądź, doświadczonego Kogo. Gdy jednak zbliżyli się jeszcze bardziej do gabinetu, dostrzegł pierwsze symptomy kłopotów.

Irima niemal cofnęła się, wyraźnie zaznaczając zmianę woli. Nie chciała już wejść do gabinetu, tylko się wycofać. Na drodze jednak stał jej nie kto inny jak Azuma. Widział jak kobieta sięga po zwój, ale wtedy wydarzyło się kilka rzeczy. Uderzenie tantem, zatrzymało ruch Nishiwary – strażniczka przed gabinetem Masahiro także dostrzegła co się święci i nie próżnowała. Azuma przyjmując pozycję bojową, chwycił szybko za ramiona, jednocześnie zmuszając ją do spojrzenia w swój sharingan. Drzwi prowadzące do gabinetu, również rozwarły się z impetem, ukazując następne sylwetki. Sakki odziane w czarne płaszcze wystrzeliły z łacuchów, unieruchamiając niebezpieczną Kogo.

Nishiwara Irine została pochwycona i definitywnie spacyfikowana. Dowódczyni straży szybko przystąpiła do postawienia zarzutów. W momencie, gdy na tle gabinetu zarysowała się doskonale znana sylwetka Shirei-kana. Masahiro-dono wystąpił przed zdrajczynię, nie zaszczycając jej jednak większą uwagą. Podziękował dowódczyni straży – Harumi (czyżby siostrze Tsuyioshiego-sana?), pozwalając jej odprowadzić jeńca do aresztu. Nie pozwolił również na zlekceważenie sprawy, dlatego oddelegował do jej wsparcia, dwóch dodatkowych Sakkich.

Wśród nich nie było jednak Azumy. Masahiro nakazał mu wejść. Sakki po raz ostatni obejrzał na siebie i Irinę, która pozbawiona przytomności, została wyniesiona z korytarza. Klan Uchiha, właśnie stracił Kogo. Co zyskał w zamian?

– To był jej pomysł. Nie będe jednak ukrywał, podróż w ten sposób była nie tylko szybsza, ale i wygodniejsza – wszedł i zajął wskazane miejsce. Odwzajemnił uśmiech. Rzeczywiście, było to szaleńcze przedsięwzięcie, ale… Udało się. Zrobił to i to jakim kosztem? – Mam nadzieję, że nie popełniliśmy błędu. Przez całą podróż nie zdradziła się niczym, co by potwierdziło podejrzenie. Jeżeli to był błąd… – Azuma pokręcił głową. Nie wierzył, żeby po czymś takim, możliwe było odzyskanie zaufanie tak doświadczonej i skrzywdzonej przez klan kobiecie. Nawet teraz, na korytarzu zarzekała się, że była niewinna. Czy jednak komuś właśnie niewinnemu, przyszłoby do głowy, aby w taki sposób zareagować, na tak niefortunnie dobrane słowa przez strażnika?

– Ta kobieta… Harumi tak? Spokrewniona jest z Uchihą Tsuyoshim? Dostrzegłem podobieństwo, nie tylko w wyglądzie. – Kobieta nie zawahała się. Była zdecydowana i zdyscyplinowana. Nie dostrzegł u niej zdenerwowania, ani napięcia, nawet wtedy gdy spojrzała na schwytaną kobietę. Nie pałała do niej nienawiścią. Tsuyoshi był równie sprawnym shinobim. Kompetentny i jednocześnie pewny swoich umiejętności.

Gdy Masahiro ujawnił, że wiadomość od Shizakiego dotarła przed kilkoma godzinami, skinął zadowolony że jego współtowarzysz przyłożył się do wykonania polecenia. Informacja, że Yumiko-san podróżuje z Uchiha Takeru jednak zaskoczyła go. Jego były dowódca opuścił miasto i zmierza do Sarufutsu? Czy to właśnie ten rozkaz miał mu do przekazania Shizaki? Opuścić stanowisko i wrócić do Sarufutsu?

Co tutaj się działo?

Gdy przybył Orochi, z uśmiechem powitali się. W ostatnich dniach, poznali się znacznie lepiej. Pomoc Orochiego okazała się nie lada wsparciem w ujęciu Nishiwary. bez jego wsparcia, nie otrzymałby wsparcia oddziału deszyfryzacji, ani nie poznał Uedy Rin. Wszystko to zostało po chwili jednak przyćmione tym, gdy dotarł do niego sens rozmowy pomiędzy dwójką przyjaciół.

– Ja Seininem? Zaledwie rok temu zostałem Kogo – był wciąż w szoku. Nazywali go najmłodszym Kogo w historii klanu. Czy teraz został również najmłodszym Seininem w historii Uchiha? Szok pomału jednak przeradzał się w coś innego. Słowa Masahiro rezonowały z tym co już od dawna czuł. Ludzie go słuchali, podejmował właściwe decyzje, nie tracił głowy w cięzkich chwilach… Jeżeli wolą Shirei-kana było, aby został Seininem klanu, to do cholery, nie zamierzał protestować.

Uśmiechnął się dumnie, przyjmując otwarcie te słowa.

– Dziękuje. Jestem zaszczycony. Obiecuję dalej właściwie służyć sprawie klanu. Teraz jednak już otwarcie, nie z cienia – odpowiedział, wracajac do ich ostatniej rozmowy i tego jak ciężko było mu łączyć rolę Kogo z rolą Sakkiego. Teraz byłoby jeszcze trudniej. Jako Seinien będzie szczególnie obserwowany, przez każdego. Możnych i shinobich. Dużych i maluczkich. Sakki nie potrzebowało takiej uwagi. To nie służyło tej formacji. Sakki służyło z cienia. I właśnie będąc przy tej kwestii, poruszone zostało również to, czego się dowiedziano na podstawie informacji uzyskanych z umysłu zabójczyni. Azuma nie był pierwszym ich celem, ale jak się okazuje nie był również jedynym który przeżył ten zamach.

– Zatem Nana-san również mierzyła się z tymi ludźmi… - zauważył, bez problemu identyfikując imię kobiety, kunoichi w służbie ich klanu. Poznali się już kilka lat temu, chociaż ich drogi nigdy nie wytyczały wspólnej ścieżki. Ucieszył się jednak słysząc, że Nana w końcu znalazła swój własny świat. To, jeszcze kilka lat temu nie było takie pewne. Gdy padło jednak pytanie, czemu zabójcy posyłani na rodzinę Takedów, zostali również nasłani na niego… Nie wiedział co odpowiedzieć. Sam się nad tym zastanawiał. Rozważajac wszelkie za i przeciw, tylko jeden sensowny argument nasuwał mu się do głowy.

– Być może zmienił się nie cel, a jedynie środek do niego. Jeżeli próba zgładzenia poszczególnych członków rodziny Takedy nie powiodła się, może postanowili uderzyć w tych, którzy są ich wsparciem. Ja nie służe im, ale służe Uchiha Masahiro. Czy nie jest prawdopodobne to, że w ten sposób chcą osłabić właśnie Ciebie, Panie?

autor: Azuma
30 sty 2026, o 23:43
Forum: Sarufutsu (Miasteczko szczepów Uchiha i Gazo)
Temat: Siedziba Władzy
Odpowiedzi: 173
Odsłony: 41029

Re: Siedziba Władzy

Azuma ponownie zaryzykował i wysunął propozycję wspólnego powrotu do Sarufutsu. Oczywiście w ten sposób ryzykował demaskację, ale z drugiej zyskiwał pewność, że Nishiwara wróci razem z nim i nie ucieknie. Kobieta przez chwilę rozwazała tą propozycję. Spokojnie, nie spuszczając spojrzenia. Oceniała, ale najwyraźniej nie dostrzegła powodu, aby odrzucić tą ofertę. Być może, uznała ją nawet za szczodrą, w świetle przedstawionych faktów. Doszli w ten sposób do porozumienia. Gdy kobieta wskazała, gdzie może się udać, zanim sama upora się z niezbędnymi przez wyruszeniem czynnościami, Azuma nie mógł już zaprotestować. Wszedł do namiotu, a nawet położył się na sienniku. Nie poszedł jednak spać. Czuwał, czekając na sygnał.

W tym czasie przez namiot dowódczyni przewinęło się kilka osób. Najprawdopodobniej, otrzymali nowe rozkazy. W dokumentacji jaką jej przekazał, był rozkaz mianowania najstarszego stopniem na tymczasowego dowódcę. Nishiwara Irina nie mogła się jednak spodziewać, że ta przerwa będzie mogła trwać dłużej, niż przypuszczała.

Kilka godzin później, byli już gotowi. Sakki opuścił namiot zbierając to co miał ze sobą i szybko odnalazł Irinę. Okazało się, że powrót miał wyglądać inaczej, niż to sobie wyobrażał. Gdy padło pytanie czy już latał wcześniej, pokręcił głową. Do głowy przychodziło mu inne określenie od “wyzwalającego”, szczególnie gdy siedzisz z wrogiem. Nie zająknął się jednak tym, tylko zajął miejsce. Uczepił się też wszystkiego, co miało służyć do zachowania stabilności w trakcie lotu. Niebawem, wyruszyli.

– Czy nie stosujemy taktyki tej w newralgicznych sytuacjach? Choćby do przerzucenia sił na tyły wroga, aby pomieszac mu w szykach? – zapytał, gdy oswoił się z pierwszym wrażeniem po wzniesieniu w powietrze. Rzeczywiście, było to coś zgoła innego od tego czego dotychczas doświadczył. Przelot dawał poczucie wolności. Nie krępowały Cię w takim stopniu więzy, jak w momencie znajdowania się na ziemi. Jakże łatwo było komuś takiemu, zwyczajnie polecieć gdzieś hen daleko. Zerwać krępujące go łańcuchy… Czy to dlatego Gazo byli gotowi zdradzić przekreślając wszystko to o co do tej pory wspólnie walczono?

Przelot do Sarufutsu, głównie przebiegał w milczeniu. Z rzadka Nishiwara się odzywała, a Azuma pilnując się, sam odpowiadał zdawkowo, przy każdym słowie zważając na to co mówi. Po pewnym czasie jego uwaga była gotowa podzielić się nim z tym, co również znajdowało się na dole. Skoro po tylu godzinach nie doszło do ataku, w pewnej chwili przestał ten scenariusz brać pod uwagę. Zamiast tego wypatrywał na dole czegoś, co by mogło okazać się ważne. Grupa zbrojnych? Ognisko w lesie? Dopiero po zachodzie słońca zdecydowali się na postój. Na szybko się posilili, rozruszali kończyny, a gdy tylko odzyskali część energii, ponownie wsiedli na plecy atramentowego tworu. Wzbili się w nocne powietrze.

Do Sarufutsu dotarli nad ranem, przy wschodzie słońca. Wcześniej niż przypuszczali. Narzucone przez Irinę tempo zaskoczyło Azumę. Kobieta była zdyscyplinowana, wytrzymała i na dodatek, wydawała się oddana. Czy popełnili błąd? Na jej polecenie, orzeł wykonał lądowanie. Tuż pod siedzibą władzy. Strażnicy oddelegowani do pilnowania tego miejsca, szybko zareagowali. Zachowali jednak spokój, po dostrzeżeniu pieczęci Kogo. – Głupcy o niczym nie wiedzą – przebiegła mu gorzka myśl, gdy ich minęli, kierując się do wnętrza budynku.

– To było cenne doświadczenie. Jeszcze nigdy tak szybko nie podróżowałem, dziękuje. Nie prędko tego ponownie doświadczę – powiedział, wykorzystując chwile gdy opuścili ich strażnicy. Nishiwara Irina wiedziała gdzie się kierować. Szła prosto do Masahiro-dono, a Sakki jej nie powstrzymywał. Nie wiedział czy robi dobrze, ale tutaj, w towarzystwie urzędników jak i postronnych ludzi, nie widział dobrego rozwiązania jak to, aby dalej odgrywać swoją rolę. Azuma wiedział, że zanim wejdą do gabinetu, poinformowani zostaną o tym jeszcze straznicy przed gabinetem. Uchiha liczył na to, że Masahiro pod presją zadziała szybciej, niż podczas tych ostatnich dni.


autor: Azuma
28 sty 2026, o 23:12
Forum: Północne Ryuzaku
Temat: Szlak prowadzący na północny-zachód
Odpowiedzi: 166
Odsłony: 17522

Re: Szlak prowadzący na północny-zachód

Nishiwara Irime wydawała się nie tyle zaskoczona, co raczej poirytowana tym do czego doszło. Przyjęła jednak zwój, zwracając uwagę na to, że musi to być coś niezwykle ważnego, skoro oddelegowano do tego samego Sakkiego. Azuma czuł, że powinien coś powiedzieć. Coś, co nie wzbudziłoby czujności.

Nie Pani jedna otrzymała wiadomość. Rantori było po drodze – odpowiedział, wykorzystując to czego dowiedział się od Shizukiego. W Rantori urzędował Uchiha Takeru, kolejny Kogo którego sylwetka była Azumie bliżej znana. To pod jego dowództwem poprowadzili szturm i odzyskali miasto, które przez pewien czas, było w posiadaniu dzikusów z Atarashii.

Irime złama plombę i rozwineła zwój by zapoznać się z informacjami spisanymi ręką samego Masahiro-dono. Na pewno przez myśl przeszło jej, by się upewnić że jest to prawdziwy dokument. Znała jednak pismo samego Shirei-kana, a także rozpoznała jego pieczęć. Nie po raz pierwszy widziała jego rozkazy. Uchiha widział, jak jej wzrok wędruje z jednej strony na drugą… Ostatecznie, skwitowała to westchnieniem.

A potem potwierdziła to zgodą. Chciała to jednak zrobić, nie po jego myśli. Azuma chciał mieć pewność, że kobieta dotrze do miasta. Dużo prościej byłoby tego dopilnować, towarzysząc jej. Ona chciała wrócić w pojedynkę. Czy zwęszyła podstęp? Niekoniecznie. Może uznała, że Sakki musi mieć jeszcze inne obowiązki?

Musiał działać. Szybko!

– Z całym szacunkiem Pani, mogę towarzyszyć. Wasz posterunek był ostatni. Moja droga powrotna będzie wiodła prosto do Sarufutsu. We dwoje będzie bezpieczniej, szczególnie nocą na warcie. Trakty wciąż nie są bezpieczne.

Zaryzykował. Wysunął to w czym dostrzegał szansę do odwiedzenia jej od samotnej podróży. Oczywiście była Kogo, doświadczoną wojowniczką która poradzi sobie spokojnie z zgrają bandytów, ale noc i zmęczenie, konieczność czuwania, były niedogodnościami, które każdy miał nadzieję uniknąć.

autor: Azuma
27 sty 2026, o 23:32
Forum: Północne Ryuzaku
Temat: Szlak prowadzący na północny-zachód
Odpowiedzi: 166
Odsłony: 17522

Re: Szlak prowadzący na północny-zachód

Azuma nie na wszystko miał wpływ i czasami musiał zawierzyć innym. Gdy w przebraniu Sakkiego przedzierał się przez gęstwiny Rantorskiego lasu, doskonale zdawał sobie sprawę, że właśnie taki moment nadszedł. Shizakiego nie znał na tyle dobrze, żeby nazwać go przyjacielem, ani dobrym znajomym – był to jednak sojusznik i Uchiha musiał mu ufać. Zresztą tak samo, jak to uczynił Masahiro-dono.

Teraz pokonując kolejne staje, ufał temu co znajdowało się w jego torbie. Krótkiej notatce, odręcznie zaadresowanej przez Shirei-kana do Nishiwary Irime. Azuma w porozumieniu z Masahiro, uknuli spisek, który gdy zostanie dobrze odegrany, mógłby bez rozlewu krwi zmusić zdrajczynię do udania się w towarzystwie Sakkiego do Sarufutsu.

Wprost w ręce władz. Bez walki. Bez narażania jej oddziału zwiadowców i bez narażania siebie.

Ten plan był jednak cholernie niebezpieczny. Bo po drugiej stronie stała własnie ona, zasymilowana Dzika, która sama spiskowała od lat, a ponadto była foswiadczoną wojowniczką. Była Kogō, tak jak i Azuma. Dlatego on musiał działać z najwyższą ostroznoscią. Jednocześnie… Chciał w końcu uciąć głowę wężowi, który od lat coraz mocniej zaciskał swoje pierścienie wokół siły i jedności klanu Uchiha.

Azuma ponadto pragnął, by Hiromi już nigdy przez tą kobietę, nie musiała się oglądać za plecy.

Podróż do obozu zwiadowców nie była najprostsza, ale przed wschodem słońca, udało mu się odnaleźć cel. Placówka choć była dość spora, to jednocześnie świetnie zakamuflowana. Sakki poczuł w pewien sposób rozczarowanie, że taka praca pochodziła z rozkazów kobiety, która miała zostać pochwycona. Gdy został dostrzeżony przez patrol, szybko odegnał te niepokojące myśli. Nie było tu miejsca na sentymenty. Nie po tym do czego doszło w drodze do Soso.

W końcu został wprowadzony do obozu, który choć opustoszały, miał tą dla której tu Azuma przybył. Czuł… jak krew zaczyna szybciej mu szybciej krążyć. Był jednak wciąż Sakki. Zachował spokój. Również wtedy, gdy dostrzegł kobietę. Swój cel.

Odchrząknął, gdy padło pytanie z czym tutaj przybywa.

– Rozkazy ze stolicy. Do rąk własnych – Uchiha sięgnął do torby i wyciągnął zwój. Przekazał go niezwłocznie kobiecie. Było tam wszystko – rozkaz niezwłocznego powrotu do Sarufutsu w celu dalszych konsultacji, a także przekazania dowództwa nad placówką kolejnemu oficerowi, pod względem starszeństwa. Oczywiście wszystko potwierdzone pieczęcią jak i pismem Shirei-kana.

Azuma cierpliwie patrzył i czekał, czy kobieta wpadnie w pułapkę.

autor: Azuma
25 sty 2026, o 21:38
Forum: Północne Ryuzaku
Temat: Szlak prowadzący na północny-zachód
Odpowiedzi: 166
Odsłony: 17522

Re: Szlak prowadzący na północny-zachód

Azuma w momencie podjęcia decyzji, nie silił się na finezję. Łamiąc wolę kobiety, wślizgnął się od razu do jej umysłu, starając dowiedzieć czegokolwiek, co byłoby dla niego użyteczne. Nie wiedział do końca czego się spodziewać, bo zdążył już zrozumieć że każdy umysły tak jak i osobowość, jest inna. Tym razem przeniósł się do miejsca, które ciężko było umiejscowić. Pewnych wskazówek mogła dopiero udzielić konstrukcja, która przed nim się znajdowała. Dom podobny do tych budowanych w Sogen, dla bogatszych mieszczan.

Uchiha wkroczył do środka – innego wyboru nie miał.

Krajobraz się zmienił. Wnętrze budynku ciągnęło się w nieskończoność. Korytarz który stanowił centralny i niezmienny punkt, miał po obu stronach pokoje. Nieduże, ale klimatyczne. Co jednak najciekawsze, każde z pomieszczeń wyglądało podobnie. Niemal identycznie. Były jednak różnice. Niewielkie. W jednym pokoju tatami było jaśniejsze, a w innym tokonoma zawierała inne elementy. Głaz, futon, lampion… Te niewielkie zmiany wytyczały w kolejnych sekundach, minutach, godzinach rytm poruszania się w jaźni kobiety. Azuma szukał kogokolwiek, a nawet czegokolwiek co mogło posłużyć za wskazówkę. Dać odpowiedź.

Nie znalazł niczego.

Zrozumienie nadeszło później. Gospodarz umysłu wciąż walczył i co ważniejsze – miał dość energii by nie ujawnić tajemnic. Dość sprytu by skutecznie ukrywać swoją obecność. Azuma postanowił brutalną siłą przezwyciężyć to. Uporczywie szukał. Przemierzał cierpliwie i z uwagą kolejne pokoje. Kilometry korytarzy. Dziesiątki, setki, a nawet tysiące pomieszczeń.

Niestety. Nic to nie dało.

Czas płynął w tym miejscu i aczej. I choć Uchiha wiedział, że w strażnicy upłynęło zaledwie minięcie oka, tutaj zdawało się że minęły lata. I pewnym momencie, przyszło zrezygnowanie. Azuma spojrzał przed siebie, w ciąg nieskończonego korytarzu i niezliczonych pomieszczeń i już wiedział, że w ten sposób nie dojdzie prawdy. Z głębokim westchnieniem, opuścił świadomość pojmanej kobiety.

Otworzył oczy. Z uwagą spoglądał na zabójczynie, która z nienawiścią na niego patrzyła. Była ranna, a mimo to nadal dalece niebezpieczna. I cenna. – Kupiłaś sobie jeszcze trochę czasu. Pokrzepiaj się tą myślą, bo nie potrwa to długo. Dojdę kto za Tobą stoi, a potem się tym zajmę. Nie zostawiam niedokończonych spraw. Nigdy.

Azuma wyszedł, dając do zrozumienia, żeby strażnicy nie spuszczali spojrzenia z kobiety. Choć nie miała języka, miała sprawne nogi i ręce. Mogła władać chakrą. Tylko ktoś złamany, bez krzty nadziejo nie próbowałby znaleźć wyjścia z tej sytuacji. Ona wciąż walczyła. Uchiha podszedł do Shizakiego, odciągając go na osobności.

– Jest silniejsza niż sądziłem. To już drugi raz, gdy jej nie doceniałem. Musi zostać jak najszybciej dostarczona do Surufutsu i Masahiro-dono. Tam zostanie przesłuchana. Lider będzie wiedział co zrobić – Azuma dodał, wręczając Shizakiemu do ręki złożony pergamin. Uchiha zawarł tam wszystko czego się dowiedział. Przypuszczalny klan, kamon, a także sugestię, że Ci z których kobieta się wywodzi, od dłuższego czasu zajmowali się skrytobójstwem, bowiem jedynie imię Azumy nie zostało skreślone z listy którą zobaczył w świadomości kobiety. Uchiha episał tam kilka potencjalnych imion, mając nadzieję że z pomocą działu deszyfryzacji, Masahiro-dono szybko trafi na prawidłowy trop.

– Nie mogę dłużej się tym zajmować. Proszę cię miej na nią baczenie, ja muszę w końcu zająć się tym, po co zostałem tu przysłany – oznajmił, na koniec życząc powodzenia i dziękując za zajęcie się tą sprawą. Azuma ufał, że przynajmniej na razie, nie musi się tym martwić. Wiedział, że teraz musi się skupić na Irime-san. Otuchy dodawała mu także myśl, że Rantori było bezpieczne, a tym samym i dla Yumiko-san, nie było tu niebezpieczeństwa.

Azuma opuścił strażnicę, a potem ruszył do bram, by jak najszybciej opuścić Rantori. Choć mógł się tu cieszyć pewną rozpoznawalnością z uwagi na udział w wyswobodzeniu osady, to jednak ta popularność, nie była mu wcale teraz potrzebna. Musiał jak najszybciej zniknąć z oczu wszystkich. I tak uczynił, znikając szybko w gęstwinie drzew. Poruszał się tak przez pewien czas, aż miał pewnośc, że nikt go nie dostrzeże. Azuma upewnił się jeszcze Sharinganem, że nikogo w najbliższym otoczeniu nie ma, a wtedy sięgnął do zwoju i odpieczetował strój Sakki wraz maską, którą założył.

Ruszył na polowanie.

autor: Azuma
23 sty 2026, o 15:15
Forum: Sarufutsu (Miasteczko szczepów Uchiha i Gazo)
Temat: Ryokan „Uścisk Czarnej Ziemi”
Odpowiedzi: 4
Odsłony: 306

Ryokan „Uścisk Czarnej Ziemi”

autor: Azuma
22 sty 2026, o 23:31
Forum: Dzienniki graczy
Temat: Nōto
Odpowiedzi: 22
Odsłony: 5908

Re: Nōto

autor: Azuma
20 sty 2026, o 23:23
Forum: Północne Ryuzaku
Temat: Szlak prowadzący na północny-zachód
Odpowiedzi: 166
Odsłony: 17522

Re: Szlak prowadzący na północny-zachód

Potrzebowali chwili, aby ustalić szczegóły. Yumiko zastanawiałam się czy zostanie z Shizakim. Przez chwilę rzeczywiście tak mogło być, ale na dłuższą metę raczej było to mało prawdopodobne. Dużo większe było takie, że wraz z Azumą Yumiko spotka się szybciej właśnie w nowej stolicy. Shizaki był oddelegowany do tego miejsca. Masahiro-dono potrzebował kogoś zaufanego w Rantori.

– Rantori... Niewiele się zmieniło. Brałem udział w odbiciu miasta, wiesz? – zagaił do Yumiko, zwracając uwagę na zabudowę budynków. Cześć z nich wciąż leżała w ruinach po spotkaniu z pięściami Hiromi. Co jednak ważniejsze, miasto żyło. W pracowniach, kramach i na ulicach tętniło życie. – Nie… Jest znacznie lepiej.

Wkrótce się rozdzielili. Yumiko wraz z transportem udała się w kierunku magazynie, a Azuma z pojmaną i Shizakim do lecznicy. Gdy byli na miejscu, do akcji niezwłocznie wkroczyli medycy. Szybko pojawiło się pytanie gdzie jest język. Ku zdziwieniu Uchiha, wciąż, nawet po takim czasie możliwe było jego przyszycie. Pomijając ten szczegół, wszystko przebiegało niemal rutynowo i gdy nastał wieczór, Uchiha mógł zająć się kobietą.

– Jak się czujesz? Jesteś w lecznicy, w Rantori. Nie spodziewałaś się pewnie tego, ale będziesz żyła… Przynajmniej na razie. Po wszystkim wyślemy Cię do Sarufutsu. Wierzę, że i tam będą chcieli wiedzieć kto chciał sprzątnąć ich Kogō.

Azuma na moment zamknął oczy. Gdy je otworzył, nie patrzył na kobietę swoimi zwykłymi, czarnymi oczyma. Spoglądał na nią przez Sharingana.

– Ja jednak nie mam tyle czasu, żeby na to czekać.

Po tych słowach, Uchiha bezceremonialnie wtargnął do umysłu kobiety, łamiąc jej wolę starał się wyciągnąć z jej wspomnień wszystko, co by mówiło o sprawcach, mocodawcach i ich motywach stojących za tym atakiem.

Wyszukiwanie zaawansowane