Znaleziono 1148 wyników

autor: Anzou
wczoraj, o 20:28
Forum: Tereny Sporne - Półwysep Antai
Temat: Północno - wschodnie wybrzeże
Odpowiedzi: 357
Odsłony: 34362

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Rozmowa z Gzikiem to była dla Anzou nie lada gratka. Chłopak wspinał się na wyżyny swoich umiejętności, co prawda nie musiał walczyć, nie musiał podejmować ryzyka i używać technik, niemniej... musiał pracować głową, do tego stale zachowywać czujność i gotowość do interwencji siłowej przeciwko... Gzikowi, którego pochodzenie nadal nie jest znane. Anzou przyznał się też, że w trakcie bitwy ratowała go Chino, przez co ucierpiała i do dziś ponosi tego konsekwencje. Reakcja Gzika była jednak pokrzepiająca, sprawiła, że w jego oku pojawił się delikatny błysk, a serce przepełniła pewnego rodzaju pozytywna energia.
- Coś w tym jest... silniejsi powinni troszczyć się o tych słabszych, sprawiać, że będzie żyło im się lepiej, chronić ich przed zagrożeniami, przed tym całym światem... Chino to bohaterka, bez dwóch zdań. Jestem przekonany, że jej obecność w Twojej powieści będzie bardzo interesującym fragmentem. Nie mogę się doczekać, aż to wydasz! Będę mógł wtedy pokazywać Twoje dzieło innym, na całym świecie, tam, gdzie nogi mnie poniosą! Będę chodzącą reklamą.
Anzou Kaminari, mistrz reklamy, dźwignia handlu. Tak mu mówcie. Chłopak jednak pomimo pozytywnego nastawienia i tonu dalej pozostawał w skupieniu. Nie rozluźniał się aż tak. Wiedział, że ryzykuje tutaj wiele, nie tylko swoje życie, ale również reputacje rodu. Negocjacje musiały przebiegać w spokoju, w przeciwnym razie... Sanbi weźmie się za wszystkich na poważnie i nie będzie co zbierać. Przynajmniej tak się zapowiada. Anzou też przeszedł do swojej ofensywy pytań, zadał je Gzikowi bez większych barier, chciał czegokolwiek się o nim dowiedzieć, znaleźć cokolwiek, do czego będzie mógł dołączyć posiadające już informacje, Gzik lekko się zastanawiał na odpowiedzią, ale w końcu wydusił z siebie jakieś słowa, które jednak... nie były zbyt informatywne. Gzik pochodzi z terenów, gdzie toczy się wojna. Ciekawe, a gdzie na świecie nie ma wojny? Dosłownie - to może powiedzieć każdy człowiek, przez świat przechodzi masa konfliktów, różnego rodzaju, więc prawdopodobieństwo życia na terenie, gdzie takowe działania się odbywają jest raczej wysokie. Sam Gzik poszedł krok dalej i powiedział, że bycie Shinobi jest słabe i że preferuje być wolny. Wolny jak ptak. Do tego... że ceni sobie wolność najbardziej, że wie co mówi. Anzou zmarszczył czoło słysząc te słowa. Wiele kropek łączyły się w pewną teorię spiskową. To było coś tak nieoczywistego, tak... szalonego, ale... Anzou musiał to zrobić. Wyszczerzył się jak tylko się da, skierował swój wzrok na Gzika i pokazał na niego palcem w charakterystyczny sposób.
- Wiem, kim jesteś Gziku. Jesteś Ogoniastą Bestią, Sanbim! Nie wiem jak tylko przyjmujesz ludzką postać, ale ma to sens! Patrz, potrafisz przemieszczać się w mgnieniu oka, jesteś z terenów objętych wojną, do tego cenisz sobie wolność i sztukę... rozgryzłem Cie! Gzik, Sanbi - mój przyjaciel.
Anzou mówił to z uśmiechem na twarzy, ciężko było rozszyfrować czy mówi na poważnie, czy na żarty, ale uważnie patrzył na reakcje jego rozmówcy. Gzik ruszył jednak w swoim kierunku, zrobić siku, a Anzou ponownie został sam. Chłopak pomachał swojemu przyjacielowi, ogoniastej bestii na odchodne i dalej pilnował porządku. Nie miał pojęcia ile czasu minęło, ale towarzystwo Gzika sprawiło, że chyba leciał nieco szybciej. Z upływem czasu Anzou odczuwał lekką nudę oraz ciekawość, nie wiedział co dzieje się za drzwiami, na czym stanęło... mimo to, po jakimś czasie drzwi się otworzyły, a jego oczom ukazał się Zaku ze swoją wybranką serca. Anzou słuchał uważnie tego, co mają do powiedzenia, kątem oka dostrzegł Chino, która rozmawia też w środku z Shirą. Była cała i zdrowa, oczywiście pomijając fakt braku nogi i oka. Do czasu.
- Cieszę się! Naprawdę się cieszę, fakt, że nie doszło do jakiejś ogromnej zadymy w środku chyba jest dobrą zapowiedzią, prawda? Nie chcę słyszeć czegoś takiego, że może się udać. Uda się! Wiem to, Zaku. Opowiadaj, jak tam jest?
Władca Laserów kierował te słowa do Zaku, a następnie skierował swój wzrok na jego miłości. Yadasu chyba nie do końca odnajdowała się w roli politycznej, pytanie - czy ktokolwiek w tak krótkim czasie by sobie poradził? Odpowiedzialność była ogromna, presja również, nic dziwnego, że dziewczyna to przeżywa.
- Na pewno świetnie sobie radzisz. Radzicie. Polityka to trudna sprawa, wymaga doświadczenia, a wy zostaliście rzuceni od razu na głęboką wodę. Teraz to ogarniecie, to przed wami chyba już będą tylko łatwiejsze decyzje. Stres to normalna emocja. Nic złego, warto czasami skupić się na tym, jak wykorzystać ten stres i przekuć go w coś pozytywnego. Wtedy zamiast wrogiem staje się naszym sprzymierzeńcem. Trochę jak z naszymi klanami... Jakoś udało się nam dogadać, dotrzeć, przynajmniej w kontekście walki z Bestią. Pomimo stresu, napięcia - wyciągnęliśmy coś dobrego. I niech tak będzie tym razem.
Anzou zakończył swoją wypowiedź uśmiechem, ale dalej nie wiedział kim jest Gzik, jakie ma zamiary, nie miał też pojęcia, gdzie jest Kagada, co robi, co dzieje się na zewnątrz. Wiele pytań nadal pozostało otwartych, tak jak rzekome listy, które nigdy nie zostały wysłane.
autor: Anzou
3 lut 2026, o 15:59
Forum: Tereny Sporne - Półwysep Antai
Temat: Północno - wschodnie wybrzeże
Odpowiedzi: 357
Odsłony: 34362

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Gra pozorów trwała dalej. Anzou dosłownie stawał na swoich uszach, aby powstrzymać Gzika przed tym, aby ten wszedł do środka i przerwał praktycznie całe negocjacje jednocześnie stawiając Władcę Laserów w niezbyt dobrym świetle. Mimo to, chłopak próbował utrzymywać pozytywne stosunki i dotrzeć do swojego rozmówcy w sposób merytoryczny, co przynajmniej jak wydawało się Anzou - zdawało egzamin, przynajmniej do tej pory. Ogromny ciężar spadł z barków Anzou, gdy Gzik się go posłuchał, Kaminari odetchnął z ulgą i zamierzał dalej kontynuować rozmowy. Na dobrą sprawę, co innego mu zostało? Gzik był raczej tym, który mówił dużo, zadawał wiele pytań, jakby... trochę zachowywał się, jakby... się nudził. Może naprawdę był niesfornym dzieciakiem, z jakąś dziwną zdolnością i przez brak obycia, przez brak takich zwykłych interakcji.
- Jesteśmy. Negocjacje to bardzo poważna sprawa, tam tworzy się jakaś historia, ale musimy uszanować to, że informacje na temat tego przebiegu dowiemy się nieco później. W środku jest mój dobry znajomy, też przyjaciel - Zaku. Został zarządcą tej osady, jak będziemy mieć czas, może go poproszę, to przeprowadzisz z nim wywiad? Co o tym myślisz? Wtedy Twoja opowieść zyska jeszcze więcej w oczach odbiorców!
Chłopak w sumie nie miał nic przeciwko, aby poprosić o to Zaku. Był bardzo ciekawy reakcji Gzika na tą propozycje. Władca Piorunów starał się zachowywać naturalnie i utrzymywać kontakt wzrokowy z Gzikiem. Nie ryzykował, nie prowokował i zachowywał skupienie. Najmniejszy błąd może kosztować go bardzo wiele. Z drugiej strony... w środku znajdowała się elita dwóch klanów, zarówno pod kątem intelektu i siły. Czy Gzik może być aż tak silną istotą, żeby sprawić im realne zagrożenie? Nastolatek nie miał pojęcia, ale nie mógł nad tym też za wiele rozmyślać. Jego rozmówca poszedł dalej z pytaniami, w typowym dla siebie bezpośrednim stylu. Anzou wziął głęboki oddech. Fakt, że Chino nie posiada nogi i oka był raczej powszechnie znany. Powód jednak, dlaczego tak było... to już inna sprawa, raczej nie tak oczywista. Anzou był istotnym elementem tej układanki, był powodem, przez który jego Shirei-kan ucierpiała. To nie było miłe uczucie, zwłaszcza, że ma wobec niej jeszcze inne zobowiązania. Ma misje.
- Tak, na wojnie. Niestety, dołożyłem do tego swoją cegiełkę... Też brałem udział w tej wojnie, nie byłem jednak wystarczająco silny, szybki... zabrakło mi praktycznie wszystkiego, włącznie z doświadczeniem. Poświęciła się i uratowała mnie. To dzięki niej mogę tutaj stać. Bardzo wiele jej zawdzięczam. To wspaniały człowiek.
Anzou mówił powoli z lekkim smutkiem w głosie. Dalej odczuwał pewnego rodzaju dyskomfort, fakt, że przez niego ktoś nie był w pełni sprawny był okropny. Sytuacje pogarszał jeszcze fakt, że to Shirei-kan, osoba, która jest niezwykle silna, która powinna robić przewagę czasami również na froncie, a teraz... nie było to w pełni możliwe. Stało się jednak, a Anzou ma jasny i klarowny plan jak przywrócić pełen blask Chino. Jak sprawić, że będzie silna, ponownie. Jeszcze silniejsza. Młody Kaminari zastanawiał się również gdzie jest Kagada, co takiego kombinuje i kiedy łaskawie się zjawi. Spóźnienie godne gwiazdy. Nie do końca jest to zachowanie, które pochwala Anzou, ale nie miał na to najmniejszego wpływu. Skoncentrował się na Gziku i to z nim rozmawiał, dbał o to, aby nikt nie przeszkadzał, a czas leciał mu nieco szybciej. Sam Anzou był ciekawy historii Gzika. Kim jest, skąd się wział, co robi. Teraz jest doskonała okazja, aby się tego dowiedzieć.
- A Ty, Gziku, jak się w sumie tutaj znalazłeś? Skąd pochodzisz? Nie myślałeś nigdy, by zostać Shinobi? Czy wolisz jednak sztukę, wytwarzanie jej poprzez pisanie i malowanie?
Nastolatek może był nieco bezpośredni, ale w tym raczej była też metoda. Gzik raczej nie lubił owijania w bawełnę, a dotychczasowe doświadczenia sugerują, że taka komunikacja, która jest otwarta - całkiem mu pasuje. Anzou oczekiwał odpowiedzi Gzika, ale również przybycia też Kagady albo... chociaż jakiegoś rychłego zakończenia negocjacji. Ogoniasta Bestia pewnie też gdzieś czai się, aby odpowiednio zareagować w sytuacji... eskalacji.
autor: Anzou
1 lut 2026, o 20:18
Forum: Piszemy o wszystkim!
Temat: Shinobi Zbijak - Mecz
Odpowiedzi: 77
Odsłony: 4584

Re: Shinobi Zbijak - Mecz

Sen to piękny stan. Człowiek się regeneruje, ma nawet okazje ku temu, aby powodzić nieco zmysłami po innych krainach, również takich nieistniejących. Anzou spał. Tak. Było mu bardzo dobrze, nawet miał pewne migawki, nie z Wietnamu, ale bardziej z wojen, czasami jakaś Siorka, tudzież inna Kagada. Sen jednak jest dla słabych! Nie spać! Zwiedzać! Wroga zbijać! Anzou po przebudzeniu postanowił użyć nieco swoich mocy. Ruszył delikatnie po skosie na prawo, jego widoczność była ograniczona, składał pieczeci i SIUP. Strumień wody skierował na drugą połowę, prewencyjnie, taktycznie, starał się uderzyć na wprost siebie, a potem ruszył głową lekko w prawo. Czy pacnie przez przypadek kogoś swojego? Może. Gotowość do kiwek!? Owszem. Do snu? Też.
autor: Anzou
31 sty 2026, o 13:19
Forum: Tereny Sporne - Półwysep Antai
Temat: Północno - wschodnie wybrzeże
Odpowiedzi: 357
Odsłony: 34362

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Moment pojawienia się Gzika można było uznać za zmianę nudnej warty w prawdziwe zadanie na najwyższym poziomie. Anzou nie miał pojęcia z kim ma do czynienia, kim jest ta tajemnicza istotka, która kryje się gdzieś w tym niepozornym ciele. Sam też nie wyglądał na jakiegoś 'kozaka', ale stały za nim jakieś unikalne umiejętności. Władca Laserów, tudzież Władca Piorunów miał klarowne instrukcje - nie wpuszczać nikogo do środka i chronić Chino. Banalne. Oczywiście do momentu, gdy przychodzi ktoś, kto potrafi się teleportować, zachowuje nietypowo i... przestrzega przed nim sama Shira, czyli osoba, która stawiała czynny opór Bestii z Atarashi. To chyba idealne podsumowanie tej zawiłej sytuacji, w której obecnie był Niebieskooki. Mimo to - prowadził dialog z Gzikiem. W jakiś sposób go lubił, nie znał jego intencji, ale dalej - nie miał najmniejszej podstawy, by sądzić, że jest kimś złym. Przecież... wystarczyłby pewnie jeden ruch i Anzou straciłby życie. Raczej nie miał z nim szans. Gzik zrozumiał Anzou, gdy ten poprosił go o to, żeby był nieco ciszej. Chłopak skwitował to uśmiechem dziękując swojemu rozmówcy za zrozumienie i dostosowanie się do tego, o co prosił go Kaminari. Wtedy rozmowa ukierunkowała się na Kagadę, o którą dopytał go Anzou. Gzik uważał, że lepiej jej unikać i nie ma pojęcia, gdzie jest. Nastolatek zmarszczył czoło słysząc tą odpowiedź, zwłaszcza, gdy powiedział, że wie co mówi. Czyżby... miał już okazję się z nią mierzyć? Anzou dostrzegł swego rodzaju okienko, jakiś blask światła, który może rozwiać jego wątpliwości. Do cholery! Czy Gzik walczył lub też spotkał już Kagadę? O co w tym wszystkim chodzi?
- Kagada to bardzo dobry człowiek. Chroni swoich ludzi, może czasami bywa... wybuchowa, ale dba o tych wszystkich z tej osady. Co masz na myśli mówiąc, że wiesz co mówisz? Nie gadaj, że na Ciebie też już nakrzyczała?
Anzou lekko uśmiechnął się na koniec. Gzik zachowywał się zazwyczaj niepoważnie, z lekkim przekąsem stąd Anzou postanowił grać w to dalej. Brnąć. Skoro należy unikać Kagady to... teoria, że Gzik to Sanbi w ludzkiej postaci nabiera rumieńców. Jakkolwiek absurdalnie to nie brzmi. Rozmowa wtedy poszła też w nieco inną stronę, skupiła się bardziej na płaszczu Anzou. Fakt, nastolatek nie miał kiedy porozmawiać z Gzikiem o swoim awansie czy też jakimś większym doświadczeniu. Nastolatek spojrzał ponownie na tajemniczego rozmówcę.
- A tak, udało się otrzymać awans. Teraz oficjalnie jestem Kogo. Cieszę się, że Twoja opowieść na tym skorzysta. A co do mojego... bycia weteranem... hm... sprawa jest nieco skomplikowana, w sumie odkąd pamiętam wykonuję różne zadania dla klanu. Niestety, brałem też udział w wojnach, tak jak i teraz... strasznie to męczące, bardzo nie lubię, gdy ludzie cierpią, a koniec końców, to właśnie tacy zwykli ludzie obrywają najmocniej. Tracą rodziny, dach nad głową. Dosłownie wszystko...
Nastolatek mówił spokojnie, a w jego głosie można było wyczuć delikatny smutek. Ile można walczyć, przelewać krwi, ludzie od tak dawna to robią i nie wyciągają z tego jakichś większych wniosków. Bardzo to przykre. Kaminari nie miał jednak okazji do większych rozmyślań, Gzik poruszył ponownie temat Kagady i rozmowa przybrała obrót, którego obawiał się Kaminari. Gzik chce wejść do środka. Anzou automatycznie stanął na jego drodze, dosłownie przed drzwiami. Nie podejmował jeszcze żadnych ruchów, liczył, że uda się jakoś rozmową do niego dotrzeć, że mimo wszystko gdzieś tam jest ktoś rozsądny, choć nieco bojaźliwy.
- Jeszcze jakie jaja... wiadomo, przywitać się należy, ale może poczekajmy na przerwę? Zawsze trzeba być grzecznym, dokładnie, a grzeczni ludzie nie przeszkadzają i czekają na swoją kolej i... nie robią swoim znajomym czy przyjaciołom tego, co niemiłe. Jak wejdziesz do środka, a ja Ciebie nie zatrzymam - będę skreślony. I mam też wrażenie, że... jeżeli zechcesz to i tak wejdziesz. Może jednak poczekajmy na przerwę? Długo już gadają. Powinno tak się zaraz stać.
Anzou uważnie obserwował Gzika. Stał na jego drodze, ale nie wykonywał żadnych technik, żadnego ataku. Nie wiedział, czy to rozsądne zachowanie, ale rozmowa może przynieść wiele dobrego. Teraz nadejdzie moment weryfikacji. Może uda się ustalić kim jest ten Gzik. Jakie ma intencje, co w zasadzie tutaj robi. Czy to wszystko, ta cała powieść, to pic na wodę, jakaś zasłona, jedno wielkie kłamstwo, aby zyskać sympatię Anzou i w jakiś sposób go wykorzystać? Nastolatek naprawdę nie chciał walczyć, nie wiedział nawet czy będzie w stanie powstrzymać tego człowieka przed wejściem do środka. A może... słowa do niego dotrą? Uda się go przekonać, by poczekał na przerwę? Albo... może sam Gzik nie jest taki silny jak go malują? Skoro boi się Bestii z Atarashi i chce wejść, skoro JEJ NIE MA, to znaczy, że się jej boi? Może potrafi się tylko szybko ruszać (i aż), ale nie jest jakimś geniuszem pojedynków i jeden cios i... po Gziku? Wiele niewiadomych, które już za chwilę mogą się rozwiązać. Kierunek spraw może też być praktycznie... każdy. Od tych pozytywnych, do... śmierci wielu osób.
autor: Anzou
29 sty 2026, o 16:50
Forum: Piszemy o wszystkim!
Temat: Liga PH
Odpowiedzi: 10
Odsłony: 672

Re: Liga PH

na pyrke

5384, 29.01.2026
autor: Anzou
28 sty 2026, o 16:01
Forum: Tereny Sporne - Półwysep Antai
Temat: Północno - wschodnie wybrzeże
Odpowiedzi: 357
Odsłony: 34362

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Chłopak z klanu Kaminari miał nie lada orzech do zgryzienia. Każda z opcji posiadała zarówno swoje wady jak i zalety. Plusy i minusy. Każda z opcji wiązała się też z jakimiś konsekwencjami. Większymi, gorszymi. Chłopak przywykł też do tego, że nie wszystkich można zadowolić, nie da się osiągnąć takiego kompromisu. Praktycznie w każdej sytuacji znajdzie się ktoś, komu decyzja nie będzie pasować. W tej sytuacji, jakiej był aktualnie Niebieskooki najlepszym w jego ocenie rozwiązaniem było pozostanie na miejscu, trzymanie warty. Kagada nie łamała swojego słowa. Pewnie miała coś niezwykle istotnego do załatwienia, przez co miała się spóźnić. Protekcja Chino to absolutny priorytet. Czy koniec końców Anzou w ogóle będzie w stanie ją ochronić? Co, gdy dojdzie do takiego zagrożenia, że Anzou finalnie i tak nie będzie w stanie zrobić... nic? Istniała przecież taka możliwość. Na tym świecie są Shinobi, którzy są... potężni. Shira taka jest. Teraz była w środku z Chino, pewnie mogła ją zaatakować, a sam Anzou by nawet nie mrugnął. Wszystko to... skomplikowane. Klamka jednak zapadła, Anzou stał przy drzwiach i pilnował. Był czujny, skupiony, czas leciał, aż... chłopak usłyszał dźwięki. Otwarte drzwi i gwizdanie. Anzou momentalnie się wzdrygnął i skupił, obserwował osobę, która ewidentnie zmierzała w jego kierunku. Czupryna, charakterystyczny znak Gzika. Anzou z jednej strony poczuł ulgę, ale z drugiej... miał ciągle w głowie słowa Shiry. O tym, że jest to niezwykle niebezpieczne... stworzenie? Człowiek? Czy mówiła prawdę? Może. Anzou jednak nie miał obecnie jakiejkolwiek podstawy, aby przystępować do ataku. W dłoni trzymał swój ołówek, kajecik i ewidentnie szkicował. Przywitał się z Niebieskookim.
- Czołem Gzik. Tylko jak możesz... to nieco ciszej, nie generujmy hałasu.
Anzou mówił tak cicho, jak to możliwe. Nie chciał w jakikolwiek sposób ingerować w negocjacje, tworzyć niepotrzebnego hałasu. Nikomu to nie było potrzebne. Stale obserwował swojego tajemniczego kompana. Ten w swoim stylu zadawał pytania, był ciekawski i wręczył Władcy Laserów rysunek, bardzo ładny, który przedstawiał Anzou pilnującego drzwi. Ikoniczny moment. Anzou uśmiechnął się widząc jakość.
- To bardzo ładny rysunek, Gziku. Zachowam to na pamiątkę. Będę mieć co wspominać.
Powiedział Kaminari stojąc i patrząc na swojego towarzysza. Gzik może być niebezpieczny. Może stwarzać zagrożenie. Jego intencje raczej też nie do końca są jasne. Niemniej... Anzou nadal musi grać w jego grę. Być jego towarzyszem. Być jego jasnym punktem. Być może w ten sposób uda mu się wyjść z tego wszystkiego w jednym kawałku. Co zatem robi w tym miejscu Anzou? Chyba można to ujawnić, raczej żadna tajemnica.
- Co tutaj robię? Wykonuję swoje zadanie. Dbam o to, aby był porządek. Dbam o to, aby był spokój. O ile w ogóle to możliwe w tym świecie. A Ty? Co tutaj robisz?
Oko za oko. Pytanie za pytanie. Ton Anzou nadal pozostawał spokojny, chłopak wciąż nie miał najmniejszych podstaw do tego, aby reagować siłą. Czy w ogóle byłby w stanie stawić mu czoła? Skoro sama Shira nie mogła go złapać? Wiązka Anzou raczej też. Sytuacja mogła być beznadziejna, ale być może rozmowa... może właśnie zwykłą rozmowa będzie w stanie tutaj pomóc? Nastolatek postanowił pójść za ciosem.
- Tak sobie stoję tutaj jakiś czas, nie widziałeś może nigdzie Kagady?
Anzou wypalił z kolejnym pytaniem. Może Gzik ją też jakoś wyczuwał, jakoś... wiedział, gdzie jest? Czy się tym z nim podzieli? Szanse niewielkie, niewiadomo też czy w ogóle wie, gdzie jest. Nastolatek bardzo mocno chciał, aby tajemnica Gzika się rozwiązała. Ten brak wiedzy powodował w nim ogromny niedosyt, Kaminari potrzebował domknięcia poznawczego, wiśni na torcie, która sprawi, że w końcu tajemnica zostanie rozwiązana. Aktualnie było kilka podejrzeń: Gzik to Sanbi, Gzik to mocny Yokai, Gzik to człowiek Pawia, który blefuje, Gzik to... Kaminari o którym Anzou nie ma pojęcia lub... Gzik to Uchiha? Włosy... pasują. Interesy? Również. Może szpieguje dla Uchiha? Chociaż był inny klan, Gazo, z którym Anzou kiedyś się już starł, oni potrafili ożywiać rysunki, też miał chyba czarne włosy. Gzik potrafi rysować. Co jeśli... zaraz ożywi rysunek i Anzou dostanie wpierdol od samego Anzou? To byłaby dopiero historia! Chłopak pozostaje w skupieniu i stara się jednak utrzymać konwersacje z Gzikiem i nie dopuszczać do jakiejkolwiek eskalacji. Ciekawe ile zajmą dalej negocjacje. Anzou jest gotowy do względnej obrony, odskoku, podstawowej reakcji.
autor: Anzou
26 sty 2026, o 19:39
Forum: Piszemy o wszystkim!
Temat: Shinobi Zbijak - Mecz
Odpowiedzi: 77
Odsłony: 4584

Re: Shinobi Zbijak - Mecz

Ale heca. Gdyby zobaczyła to Kagada... gwarantowany trening do... wiadomo czego. A tymczasem - młody Anzou grzeeeecznie śpi! Młody Anzou grzecznie śpi! Oby przeciwnicy chodzili cichutko na palcach bo inaczej się zerwie i ich zje! Albo sieknie jakimś raitonem. Tudzież Henge w Siorkę Nocy. Tymczasem, oby nie chrapał.
autor: Anzou
26 sty 2026, o 16:09
Forum: Tereny Sporne - Półwysep Antai
Temat: Północno - wschodnie wybrzeże
Odpowiedzi: 357
Odsłony: 34362

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Nastolatek w swoim życiu wykonywał różne zadania. Jedne były proste, drugie nieco bardziej skomplikowane, często też to co robił wiązało się z pewnego rodzaju wyborami moralnymi, Anzou musiał ważyć co jest dla niego istotne, co jest ważniejsze, często też biorąc pod uwagę dobro ogółu. Teraz Władca Piorunów miał prostą instrukcje: nie wpuszczać nikogo do pokoju obrad. Być może... na pierwszy rzut oka wydaje się to proste natomiast patrząc na to z nieco szerszej perspektywy - było to piekielnie trudne, zwłaszcza, że sama Shirei-kan Kaminarich jak i Shirei-Kan klanu Pawia byli tutaj obecni. To tylko podkreśla powagę i istotę sytuacji, w której znalazł się Niebieskooki. Delegacje zjawiły się o czasie, Anzou wykorzystał odpowiedni moment, aby przekazać zdobyte informacje swojej przywódczyni, która... zareagowała w typowo swoim stylu. Możliwe, że sam JInchuriki, informacje o nim nie były istotne, natomiast to, co usłyszał Kaminari nieco zbiło go z tropu. Jak do cholery ma znaleźć Kagadę? Przecież nawet nie wie, gdzie szukać. Anzou spojrzał na Chino, zanim jeszcze ta odeszła. Sam poczuł delikatny dreszcz na swoich plecach gdy Chino stuknęła go palcem. To było bardzo dziwne uczucie. Jakby jakaś wiązka elektryczna delikatnie przeszła przez jego plecy, od góry do dołu.
- A co z obstawianiem drzwi? Przecież... nie mogę zostawić wejścia bez jakiejkolwiek obstawy...
Anzou był zdezorientowany. Za cholerę nie wiedział co zrobić, z jednej strony - padł jasny i klarowny komunikat, który zrozumiałby nawet człowiek z ograniczoną liczbą neuronów. ZNALEŹĆ KAGADĘ, NATYCHMIAST. Z drugiej jednak strony - Anzou miał pilnować wejścia, dbać o to, a przynajmniej dołożyć wszelkich starań, aby Chino Kaminari, potężnej i dostojnej Shirei-kan nie spadł włos z głowy. Te dwa zadania, które miał Anzou w obecnej chwili stanowiły konflikt interesu. Ponownie, Władca Piorunów musiał stanąć przed wyborem. Musiał podjąć decyzje, a żadna z nich nie była dobra. Każda niesie też pewnie jakieś konsekwencje. Obecność Kagady w trakcie negocjacji może być kluczowa. Problem jest taki, że Niebieskooki za cholerę nie wie gdzie szukać. Owszem, może się udać w miejsca, gdzie ta bywała, ale czy to cokolwiek gwarantuje? A co, jeżeli wtedy Musan i jego świta przystąpią do ataku? Chino nie była sama, ale być może nie dałaby rady wyjść z tego bez szwanku. Podobnie jej matka i trzecia kobieta. Opuszczenie miejsca obrad na chwilę obecną raczej nie wchodziło w rachubę. Zwłaszcza, że Shirei-kan klanu Pawia swoją posturą też budził grozę. Do tego, Anzou widział na własne oczy co potrafi Shira, jak walczyła z Kagadą - jak równa z równą. To zdecydowanie za wiele czerwonych flag. Kagada kazała mu pilnować drzwi. Skoro powiedziała, że się spóźni - zapewne tak będzie. Anzou podjął swoją decyzje. Wybrał drogę. Przynajmniej na chwile. Nie posiada żadnych zdolności, dzięki którym może być w dwóch miejscach na raz. Nie ma takich umiejętności. Jeszcze nie. Teraz jednak został przy drzwiach. Pilnował Chino. Tego, aby nikt nie wszedł do środka. Tego, aby zatrzymać każdą osobę, która będzie forsować wejście. Nawet jeśli trzeba - Siłą. Oczywiście, poza samą Kagadą. Anzou liczy, że jej spóźnienie nie będzie tak duże, że mimo wszystko - niedługo się pojawi i dołączy do pozostałych. Chyba, że... jest jakiś inny plan, ona coś kombinuje, coś, o czym nie wie nie tylko Anzou, ale również i Chino? Chociaż raczej przyjaciółki nie mają przed sobą tajemnic. Więź, która łączy te kobiety byłą widoczna i to bardzo. Ich relacja była silna, klarowna, może lekko tajemnicza dla Anzou, ale można powiedzieć, że to przyjaciółki, pełną parą, takie, które łączą wspólne wspomnienia. Takich ludzi się nie zostawia i nie oszukuje. Na to liczy Anzou. Co prawda... gdyby poszedł jej szukać, zapewne miałby wytłumaczenie - padł rozkaz Shirei-kan, pod którą podlega, niemniej... to chyba dobry pomysł. Zostanie na miejscu umożliwia względną reakcje na zagrożenie. Pozostawienie Chino na pastwę Pawie prosi się o pomstę. Kagada... gdziekolwiek jesteś - pospiesz się. Kaminari Ciebie potrzebują. Anzou skupiony obserwuje to, co się dzieje w budynku. Nasłuchiwanie raczej niewiele mu da. Do momentu, gdzie nie ma żadnego zastępstwa, które może znaleźć się 'na bramce' - Anzou pozostanie na miejscu pilnując drzwi. Szkoda, że nie potrafi robić tego jak Gzik. Wyobrazić sobie Kagadę, znaleźć przy niej i... zwyczajnie teleportować. Piękna sprawa.
autor: Anzou
23 sty 2026, o 19:32
Forum: Tereny Sporne - Półwysep Antai
Temat: Północno - wschodnie wybrzeże
Odpowiedzi: 357
Odsłony: 34362

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Zaku nie miał wiele czasu, aby się odpowiednio przygotować do funkcji, którą sprawiła mu Kagada. To było praktycznie jak grom z jasnego nieba. Zaku zwyczajnie został postawiony przed faktem dokonanym, nikt nie pytał go o opinie, o uczucia, ale taki też był los Shinobi. Starsi, bardziej doświadczeni kierowali losem tych mniej doświadczonych. Tak już było, tak skonstruowano ten świat i względnie trzymało się to kupy. Brak snu może poniekąd wpłynąć na zachowania Zaku, jego funkcje poznawcze mogą nie pracować tak jak należy, ale Władca Piorunów trzyma za niego kciuki. Był bardzo dobrym Shinobi i jeszcze lepszym człowiekiem.
- Polityka to gra. Brutalna gra. Ciężko się w tym chyba odnaleźć, a o etyce... chyba można zapomnieć... Nie wiem, Zaku, ale wiem, że jesteś bardzo dobrym człowiekiem. Kierujesz się umysłem i sercem... jednocześnie. Nie wiem jak to robisz, ale czynisz dobro. To niezwykle istotne w tym całym chorym świecie, w którym mamy przyjemność żyć. Wszystko przyjdzie z czasem. Ogarniesz to! Nie przejmuj się. Teraz skupmy się na tym, aby doprowadzić te negocjacje do końca, szczęśliwego końca, albo przynajmniej do takiego końca, który nie będzie równoznaczny z brutalnością i rozlewem krwi! A co do Yadasu... tutaj też wiem, że coś do niej czujesz. Widać to gołym okiem. Czy przynależność do klanu Pawia to jakiś problem? Nie wiem. Tylko... takie okazje się chyba nie trafiają wiele razy w życiu. Mam na myśli takie prawdziwe, szczere i intensywne emocje. Warto chyba je... wykorzystać? Tak tylko jak to możliwe.
Anzou mówił pewnie i odnosił się do słów swojego towarzysza. Klepnął go na sam koniec w bark dając mu jasno do zrozumienia, że mu kibicuje, w każdej kwestii. Chłopak chciał jeszcze spróbować porozumieć się z Chino, ale w chwili obecnej było to raczej niemożliwe. Zaku miał racje, lepiej ich nie denerwować i nie rozpraszać, one są jak Kagada, tykające bomby, które niewiadomo kiedy wybuchną.
- Racja. Uciekam na swoje miejsce. Wszystko się ułoży. Wiem to. A przynajmniej... czuję to! Gdzieś głęboko. Do zobaczenia w lepszym świecie, Zaku! Powodzenia!
Anzou na pożegnanie klepnął go jeszcze w plecy i ruszył na miejsce, w którym mają odbyć się negocjacje. Szkoda, że pominie go całe oficjalne wejście Chino, z wszystkimi honorami, ale... jest zadanie do wykonania, robota do zrobienia. Z każdą sekundą zbliża się nieuniknione. Anzou jak burza dostał się na miejsce. Na miejscu rozpoznał kobietę, o której wspominał Zaku, wyglądała nieszablonowo, chłopak zdał sobie sprawę co ten miał na myśli. Widać też było, że się w jakiś sposób stresowała. Anzou poniekąd też, nawet jeśli jego ciało tego nie zdradzało, to... czuł taki specyficzny ścisk w brzuchu.
- Hej, miło Ciebie widzieć! Nie przejmuj się, jakoś to się... ułoży. Dziękuję za krzesło, za jedzenie, no za wszystko! Miejmy to już za sobą, niech pewien etap historii zakończy się w pozytywny sposób. Czy się stresuje? Hmm, bardziej odczuwam taki niepokój, jakieś napięcie, ale nie jest to chyba stres. Najgorsze w tym wszystkim jest czekanie... Ale już... lecę, dziękuję jeszcze raz za wszystko. I... do zobaczenia w lepszym świecie.
Anzou bardzo lubił to powiedzenie. Ton jego wypowiedzi był dość przyjazny, chłopak ruszył na swoje miejsce, gdzie pozostało mu jedynie... czekać. Nic więcej nie mógł zrobić. Pod drzwiami nikogo nie było, sala była pusta. Raczej liczba wejść też była ograniczona, Anzou rozejrzał się po okolicy, po budynku, wszędzie - szukał czegoś podejrzanego, potencjalnych miejsc ataku, zaskoczenia, czegokolwiek, co może dać mu chociaż cień przewagi w razie potencjalnego konfliktu. W tym pokoju może dojść praktycznie do wszystkiego, a tacy silni Shinobi w jednym miejscu... to mieszanka wybuchowa, jeszcze gorsza od samej Kagady. Rozmyślania Anzou nie trwały jednak wiecznie. Kroki. Dało się słyszeć jak dźwięk przeszywa budynek, a fale docierają do ucha, a następnie są interpretowane przez mózg. Nie było już odwrotu, miejsca ani czasu na jakiekolwiek kroki wstecz. Anzou wyprostował się stojąc przed drzwiami przybierając twarz, która jest pozbawiona wszelakich emocji. Na samym froncie Zaku, za nim Chino i jakiś gość, czyżby to był Shirei-kan klanu Pawia? Dalej wsparcie, chłopak rozpoznał Ebishiro i Shirę. Nastolatek lustrował wzrokiem wszystkich. Nie zareagował na puszczanie oczka przez Shirę. Ta chyba chciała w jakiś sposób rozluźnić atmosferę, ale nie trafiło to w żaden sposób do Niebieskookiego. Ten skupił swój wzrok na Chino, której chciał przekazać informacje. Wyglądała bardzo dobrze, jej strój był świetny, idealnie pasował do sytuacji, podkreślał korzenie klanu i miał jeszcze lepsze złote zdobienia. Majstersztyk. Nastolatek podszedł, oczywiście subtelnie i za przeproszeniem do swojej przywódczyni.
- Przepraszam, że teraz, ale... Kagada kazała powiedzieć, że się spóźni. Siostry nocy chcą też szukać informacji o poprzednim Jinchuriki Sanbiego. Powiedziały też, że ten Gzik jest niezwykle silny, nie wiem czy to prawda. To tyle... powodzenia i... bardzo dobrze wyglądasz.
Anzou powiedział to tylko do Chino, bardzo cicho i tak, aby tylko ona to usłyszała, jeżeli to konieczne - na ucho. Nie ryzykuje jakkolwiek tym, aby ktoś to usłyszał. Dalej nie będzie już nikomu przeszkadzać, chciał aby komunikat wybrzmiał w miarę konkretnie, przecież nie ma czasu na wywody. Zastąpił z drogi i czekał, aż wszyscy znajdą się w środku. Wtedy stanie przy drzwiach i będzie pilnował, aby nikt, ani nic nie weszło do środka. Wielkie negocjacje czas zacząć. Koniec braku powagi. Pora napisać nowy rozdział w historii klanu Kaminari i Kujaku. Niezależnie od tego, jak to się potoczy, jaki bieg przyjmą wydarzenia - Władca Piorunów dołoży wszelkich starań, aby przebiegło to pokojowo i bez naruszenia zasad etyki i konwencji.
autor: Anzou
21 sty 2026, o 15:09
Forum: Tereny Sporne - Półwysep Antai
Temat: Północno - wschodnie wybrzeże
Odpowiedzi: 357
Odsłony: 34362

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Nadszedł dzień Zero. Dzień, w którym wiele rzeczy może się odmienić. Dotychczas - relacje z Siostrami Nocy, zwłaszcza po walce z Ogoniastą Bestią uległy znaczącej poprawie. To rzuciło swego rodzaju nowe światło na to, jakimi są ludźmi, pokazało, że tam za Murem też są osoby, które stawiają na szali swoje życie, również po to, aby sprawić, że typowa ludzkość poczuje się lepiej. Nastolatek przybył na śniadanie i rozpoczął spożywanie Gzika. Jakkolwiek to nie brzmiało - liczył, że jedna z Sióstr faktycznie ugotowała ziemniaki, a nie podała upolowanego Gzika, tego Gzika, który wciąż pozostaje wielką niewiadomą. Chłopak usłyszał uwagę Haruki na temat stroju, który posiadał.
- Bardzo dziękuję. Nie będę ściemniać, uwielbiam ładnie wyglądać. Dobre ubrania, to moja słabość. Ten płaszcz... jest wysokiej jakości, ten materiał, zapewnia odpowiednią temperaturę, a do tego wygląda... imponująco. Ja również cieszę się, że mogliśmy się poznać nieco lepiej. Głęboko wierzę, że uda się osiągnąć jakiekolwiek porozumienie i zawiesić ten topór wojenny. Wystarczająco krwi się już przelało.
Odpowiedział Anzou i dalej był biernym obserwatorem jak i konsumentem wspaniałych potraw, które przygotowała Niyomi. Uwagę chłopaka zwrócił Moshi, który wyglądał nieco inaczej, jakby... uszła z niego cała energia, jakby zdał sobie sprawę, że pewnego rodzaju etap się zakończył, naprawdę się zakończył, nie tylko na papierze. Jego głos też nie był taki jak zazwyczaj. Ewidentnie coś go trapiło, Moshi nawiązał dyskusję z Niyomi, wziął nawet od niej grzybka, Anzou nie skomentował tego, ale nie był pewien, czy to najlepszy pomysł, próbować czegoś takiego przed jednym z ważniejszych dni w klanie? Niezbyt odpowiedzialne, ale to już bardziej pasowało do tego przygłupa. Nie trzeba było jednak długo czekać, siostra, w której chyba jakoś się podkochiwał Moshi naciskała i wycisnęła z niego nieco więcej informacji. Tak jak można się było tego spodziewać. Anzou patrzył na chłopaka, doskonale rozumiał jego emocje i to, co czuje. Był zwyczajnie rozdarty, rozczarowany tym, jak potoczyły się losy. Nie tylko pod kątem ewolucji relacji z Siostrami, ale również tego, że oddział Kagady przestał istnieć. Elementarna część jego życia zwyczajnie uległa zmianie, a człowiek... do tego musi najzwyczajniej w świecie przywyknąć.
- Mimo wszystko, może uda się dogadać. Bądźmy tej myśli, a... jeżeli zajdzie taka potrzeba, wywiąże się walka... każdy podejmie właściwą decyzje. Taka już jest niestety kolej rzeczy, to co się wydarzyło to jedno, my musimy dołożyć wszelkich starań, stanąć na naszych uszach, aby zaprowadzić porządek. Aby w końcu tutaj było normalnie, jakkolwiek normalnie.
Anzou wziął kolejny kęs potraw przygotowanych przez rozmówczynię z Moshim. Uwagę chłopaka zwrócił też tekst o tym, że wszyscy się na to pisaliśmy. Moshi jakby... zaprzeczył temu? Nie miał do końca przekonania o co mu chodzi, ale to pewnie jest powiązane jakoś z jego historią. Może został zwyczajnie zmuszony do tego, aby być Shinobi. Czasami los płata też takie figle. Życie nie jest łatwe. Same Siostry też rozmawiały aktywnie pomiędzy sobą, Władca Piorunów już się nie udzielał. Skupił się na tym, co nadchodzi, był profesjonalistą i widział, że niektóre Siostry podchodzą do tych negocjacji i całej sytuacji równie poważnie jak on. Ludzie byli jednak zróżnicowani i każdy robił to na swój własny sposób. Chłopak pożegnał się ze wszystkimi, podziękował za posiłek i ruszył z Moshim w kierunku obozu Kaminari. Na zewnątrz spojrzał jeszcze na chłopaka.
- Wiem, że to wszystko jest trudne. Pewnego rodzaju porządek... zniknął, wszystko wygląda inaczej i do cholery nie wiemy, co przyniesie ten dzień. Wiem jednak, że będziesz podejmować właściwe decyzje. O ile mogę... co miałeś na myśli mówiąc, że 'pisałeś' się na to wszystko? Oczywiście, o ile chcesz się tym podzielić.
Nastolatek mówił pewnie i przemieszczał się ze swoim towarzyszem. Cel był jeden. Dotrzeć do obozu, poinformować Chino i skupić się na tym, co nadchodzi. Nastolatek został rozpoznany na miejscu przez Zaku, który od razu, bez większego zwlekania przeszedł do meritum. Władca Piorunów stał wyprostowany, utrzymywał z nim kontakt wzrokowy.
- Miło Ciebie widzieć, wielmożny władco osady!
Anzou z uśmiechem na twarzy ukłonił się do Zaku. Chciał nieco rozluźnić atmosferę, dalej zbierał się już do tej poważnej części swojej wypowiedzi.
- Wszystko dobrze zaplanowałeś, dobra robota Zaku! Zanim Chino ruszy, chcę jej tylko przekazać pewną informacje od Kagady oraz to, co usłyszałem wczoraj w trakcie rozmów z Siostrami, myślę, że może to być wartościowa wiedza. Zaraz potem udam się na stanowisko i będę obstawiać wejście. Czy wiesz może, kto będzie ze mną? Czy mam być tylko ja?
To było dość istotne, zwłaszcza z perspektywy potencjalnej ingerencji ze strony Musana i jego ekipy. Chłopak nie wie przecież jak oni wyglądają, na pewno nie mogą wejść do środka i każda ich próba będzie wiązać się z atakiem ze strony Anzou. Instrukcje były jasne. NIKT NIE WCHODZI. CIekawe jak... powstrzymać przed tym Gzika... Wydaje się, że zadanie, które otrzymał Niebieskooki jest najtrudniejsze w jego historii. Anzou chce udać się do Chino, do jej namiotu, aby zdać jej finalny raport. Uda się w jej kierunku, o ile go nikt nie zatrzyma.
autor: Anzou
20 sty 2026, o 18:33
Forum: Piszemy o wszystkim!
Temat: Shinobi Zbijak - Mecz
Odpowiedzi: 77
Odsłony: 4584

Re: Shinobi Zbijak - Mecz

Szybko wyłapał na łeb, bomba na banie, kończymy balet! Tak przynajmniej miało być z drużyną przeciwną. Techniki latały na lewo i prawo, niczym obietnice wyborcze czy też aspirujących adminów. Anzou początkowo zaczął ofensywnie, potem neutralnie, a teraz... zrobiło mu się śpiąco. Zabawne. Jego piękne, niebieskie oczka powoli przykrywały powieki, to było bardzo... nietypowe uczucie. Chłopak za cholerę nie wiedział, dlaczego tak się dzieje, mimo to - czuł, że może to być powiązane z jakąś techniką, ponieważ ot tak spać mu się nie chce. Sny o Chino czy też o innych Siostrach Nocy muszą poczekać. Instynktownie - Anzou użył techniki Kai, aby spróbować złapać kontakt z rzeczywistością. Następnie - użył Henge no Jutsu aby wyglądać jak jego rywal życia - Fugata, potężna Siotra Nocy. Wtedy - dalsze skupienie i przede wszystkim - unikanie piłki.
autor: Anzou
19 sty 2026, o 15:12
Forum: Tereny Sporne - Półwysep Antai
Temat: Północno - wschodnie wybrzeże
Odpowiedzi: 357
Odsłony: 34362

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Nastolatek w najlepsze rozmawiał z Siostrami Nocy, nie czuł większych barier, balansował na granicy ujawniania informacji, starał się umiejętnie dobierać słowa, przede wszystkim tak, aby nie zdradzać jakichś tajemnic klanowych. W ten sposób udało mu się osiągnąć całkiem wiele, przynajmniej tak może wnioskować chłopak, o ile Siostry Nocy mówią prawdę. Okazuje się, że Władca Piorunów toczył pojedynek z jakimś rzadkim typem Yokaia, który wykazuje się dużym intelektem. Co więcej, chłopak miał wiele szczęścia, ponieważ udało mu się przeżyć i wyjść z takiego starcia.
- Łatwo nie było. Można powiedzieć, że udało się ledwo co, kawał mocnej bestii. Najlepsze jest to, że tak dobrze grała, że od samego początku była chyba z nami. Od momentu wejścia do tunelu. Pokręcone to wszystko, ciężko rozróżnić to, z kim lub czym ma się styczność.
Yokai to były byty, które cholernie komplikowały sprawę. Wyglądały jak ludzie, posiadały jakieś dziwne umiejętności, a do tego ich rozpoznanie graniczyło z cudem. Słaba sprawa, ale świat obecnie musiał się z tym jakoś zmierzyć i postawić twardy opór. Dalej temat wrócił do samego też Gzika, Anzou ujawnił nieco więcej informacji na temat jego sposobu podróżowania, Shira też dodała, że miała problem go uchwycić. To świadczyło o jednym - Gzik to było silne stworzenie czy też człowiek. Anzou w przypadku następnego kontaktu będzie musiał być ostrożny, nie tylko w tym co mówi, ale tym co robi. Jeżeli jest szybszy od samej Shiry - raczej jest na straconej pozycji w przypadku jakiejś konfrontacji. To może okazać się problematyczne, zwłaszcza jutro, gdyby pojawił się pod drzwiami na negocjacjach. A Anzou czuje, że tak się stanie. Gdzieś głęboko w swoim sercu, tak czuje.
- Czemu mi to powiedział? Nie mam najmniejszego pojęcia. Tak samo nie wiem, czemu się mnie przyczepił. Trzeba zachować ostrożność, zwłaszcza jutro. Jakkolwiek głupio to nie zabrzmi... może Gzik to bestia? Czy Sanbi może przybierać ludzką postać i się tak zachowywać? To by wiele tłumaczyło. Mam na myśli... kontroluje co się dzieje, jak się zachowujemy tuż po ostrzeżeniu... Nie wiem... chyba sam już wariuję.
Anzou miał swego rodzaju teorie, ale w żaden sposób nie był w stanie ich potwierdzić. Chyba zwyczajnie trzeba odpuścić i zaakceptować rzeczywistość i czekać na dalszy rozwój wypadku. Być może zagadka rozwiąże się sama? Urasano ewidentnie się zainteresowała pytaniami Anzou. Widać, że lubiła opowiadać o tym, co robi, widać było też, że praktycznie tym żyje i poświęca całą swoją energię i zaangażowanie, aby tworzyć jak najlepsze rzeczy.
- Zatem wykonujesz świetną robotę. Całe to latanie... dla nas, w trakcie walki przynajmniej przeciwko Wam - powodowało wiele problemów. Do tego chyba stroje zapewniają dużo większą zwrotność. Naprawdę - dobra robota.
Podsumował Anzou odpowiedź Urasano. Nie ciągnął dalej tematu, robiło się powoli późno, do budynku wróciły kobiety, które były poza, chyba nauka czy też rozmowy się... zakończyły? Nastolatek nie wdawał się w dalsze dyskusje i rozmowy, ale uważnie słuchał i jak gąbka starał się chłonąć informacje, które przekazują sobie kobiety. Pech chciał, że używały też czasami jakichś znaków, których za cholerę ten nie rozumiał. Niegrzecznie tak rozmawiać w towarzystwie, ale Anzou nie komentował również tego. Czas na jakąkolwiek względnie regeneracje. Władca Piorunów pożegnał się i udał też na spoczynek. Musiał się zdrzemnąć i przygotować do kolejnego dnia, który być może będzie najważniejszym w jego życiu. Nastał kolejny poranek, chłopak zszedł na dół i ponownie przywitało go wspaniałe śniadanie, przygotowane przez przeciwniczkę Moshiego. Chłopak przywitał się z uśmiechem na twarzy, był głodny, bardzo głodny, a zapachy, które uderzyły jego nozdrza jeszcze bardziej podkręciły apetyt. Nastolatek siadł obok swojego towarzysza, Moshiego, który był jedynym członkiem ekipy.
- Bardzo dziękuję za posiłek, Niyomi. Tak, dużo tego Gzika ostatnio... faktycznie, pora spróbować tej potrawy! Moshi, dobrze Ciebie widzieć, dzisiaj nasz... wielki dzień.
Anzou zabrał się za jedzenie. Nie bał się, ufał względnie w tym temacie Siostrom, raczej nie chciały go otruć czy jakkolwiek uszkodzić, przynajmniej nie do momentu zakończenia negocjacji. Anzou był ubrany w oficjalny strój, płaszcz, który otrzymał od Kagady, jego twarz i ciało pachniało, sam też strój był idealnie wyprostowany, bez jakochkolwiek zagnieceń. Anzou uważał też, aby nie ubrudzić się przy posiłku. Nastolatek spojrzał na Hisamidę.
- Cokolwiek się dzisiaj nie wydarzy - chcę, abyście wiedziały, że ten czas wiele mnie nauczył. Jeszcze raz dziękuję za posiłek. Liczę, że mimo wszystko negocjacje przebiegną pokojowo i uda się osiągnąć jakiś kompromis.
Anzou mówił spokojnie do Sióstr, następnie spojrzał na Moshiego. Sam Anzou musiał wykonać jeszcze jedną rzecz, musiał poinformować Chino o spóźnieniu Kagady.
- Mam jedną rzecz do załatwienia. Idziesz ze mną, Moshi?
Anzou oczekiwał odpowiedzi i ruszył - sam lub z Moshim w kierunku namiotu Chino. Nie wiedział, czy spotkają go na tym etapie jakieś przeszkody, ale wiedział też, że na negocjacje Chino ma się pojawić z największymi honorami. Czyżby to planowała Kagada?
autor: Anzou
17 sty 2026, o 14:21
Forum: Przedmioty
Temat: Daj mi nogę - Anzou
Odpowiedzi: 1
Odsłony: 209

Daj mi nogę - Anzou

autor: Anzou
17 sty 2026, o 13:56
Forum: [K] Tematy graczy
Temat: Kuźnia Anzou
Odpowiedzi: 0
Odsłony: 229

Kuźnia Anzou

Nazwa postaci: Anzou, Władca Piorunów Kaminari.
Ilość zaakceptowanych przedmiotów: 0
autor: Anzou
17 sty 2026, o 11:43
Forum: Tereny Sporne - Półwysep Antai
Temat: Północno - wschodnie wybrzeże
Odpowiedzi: 357
Odsłony: 34362

Re: Północno - wschodnie wybrzeże

Władca Piorunów rozmawiał w najlepsze i co ciekawe - zdobywał informacje na temat świata, na temat tego, czym są Yokaie, a w kontekście ich coraz większej aktywności, ingerencji w taki typowy świat - było niezwykle istotne. Shira była chyba w tym wszystkim szczery, nastolatek nie wyczytał z postawy jej ciała czy też sposobu wypowiedzi jakichkolwiek nieczystości. Faktycznie coś w tym mogło być, kobieta Yokai, z którą walczył Anzou chyba też kierowała się jakimś instynktem, targały nią emocje, bo... raz go chciała zjeść, a potem też błagała o litość? To było dziwne. Koniec końców Anzou zrozumiał nieco więcej i uszedł też z życiem z tego starcia.
- Yokai są dla nas tak tajemnicze... ja walczyłem z Yokai tylko raz, gdy Wy, Siostry Nocy robicie to od lat i w zasadzie to kwintesencja waszego życia. To bardzo ciekawe. Ten Yokai, z którym walczyłem zmieniał wygląd, potrafił manipulować, aby osiągnąć swój cel - pożarcie innych. Nie wiem czy załatwiłem ją na dobre, ale wyglądała jak jakiś... pająk? Takie połączenie właśnie kobiety i pająka.
Anzou na koniec rozłożył ręce, nie rozumiał natury tych istnień, ale nie można było podważać ich egzystencji jak i tego, że po prostu są. Shira dodała też kilka swoich słów na temat samej bestii, która wykazuje się większym ilorazem inteligencji. Ostrzeżenie Sanbiego było jasne, pytanie czy chciał bardziej swojego spokoju czy też... może to wypadkowa właśnie tego, że była jakaś pewnego relacja z ojcem Kagady? Skoro Sumo z nią sparował... to chyba musiał jakoś się znać z bestią. To z pewnością coś, co warto też w jakiejś niedalekiej przyszłości wyjaśnić. Anzou zanotował również informacje o dochodzeniu, które zamierza przeprowadzić Hisamida na temat poprzednich Jinchuriki. Władca Piorunów zapewne poinformuje o tym Chino i jej matkę. Posiadanie Bestii po swojej stronie może być ogromnym atutem. Bestia współpracująca z klanem Pawia.. może być problemem. Jedna z Sióstr Nocy nie miała bladego pojęcia o Gziku i zareagowała podobnie jak wszyscy - pytaniem o potrawę. Anzou miał już przewrócić oczami w geście totalnej kapitulacji, ale... jego źrenice się rozszerzyły, gdy Shira podjęła temat. Ta jednak też nie miała pewności czy to Yokai, przynajmniej tak wyglądało z jej relacji. Oczywiście - Kaminari nie zamierzał też całkowicie wierzyć w każde jej słowo, przecież mógł być stale manipulowany. Anzou jednak zmarszczył czoło i skupił swój wzrok całkowicie na Shirze, gdy ta powiedziała, że jest bardzo silny. O co w tym wszystkim chodzi do cholery?
- Gzik bardzo silny? Czyli ta cała otoczka... ta jego pierdołowatość, taka dziecinność w moim towarzystwie to... jakaś gra z jego strony? To jeszcze bardziej wszystko komplikuje. Zapytałem go nawet o to, w jaki sposób się przemieszcza, mówi jedynie, że wyobraża sobie jasne punkty, którym rzekomo jestem i... tyle. Nagle się przy nich znajduje. Raz Haruka odruchowo go uderzyła, gdy pojawił się znikąd, ten padł i zaczął krwawić... to też pewnie była jakaś gra z jego strony. On twierdzi, że pisze powieść o bohaterach, rzekomo właśnie o mnie i też o Haruce. Totalnie tego nie rozumiem. Niemniej wierzę... że jest dobrym człowiekiem, istotą... kimkolwiek jest.
Chłopak nie miał na razie najmniejszych podstaw by sądzić, że Gzik to zła istota. Nie zrobił mu krzywdy, nie zrobił krzywdy nikomu z otoczenia Anzou, a to chyba całkiem dobry prognostyk. Nastolatek zaczął się zastanawiać, gdzie w zasadzie jest ten Gzik, co robi i czym się obecnie zajmuje. Oby tylko nie pojawił się w trakcie negocjacji, na samym środku... wtedy Anzou miałby nie lada problem. Wtedy też do głosu przeszła wybranka serca czy też pięści Moshiego. Anzou usmiechnął się lekko słysząc, że ta chyba chce się mu jakoś zrewanżować.
- Myślę, że taka uczciwa bitka, bez osób postronnych dla Moshiego będzie wielkim podarunkiem.
Powiedział spokojnym głosem na odchodne do jednej z Sióstr Nocy, która opuściła towarzystwo. Czas leciał dalej, rozmowa trwała, nastolatek nie miał też w swoim życiu okazji, aby porozmawiać z tą, która odpowiada za stroje, a co za tym idzie... jest jakoś zaawansowana pod kątem inżynierii? Kaminari spojrzał na Urasano.
- Muszę Tobie przyznać, że Twoje stroje są potężne. To, jak poruszacie się dzięki nim w powietrzu - jest imponujące. Zajmujesz się tylko strojami? Czy może jeszcze robisz coś innego?
Zapytał Anzou z lekkim uśmiechem na twarzy, nie chciał wiercić, nie chciał też sam rozpoczynać tematu potencjalnego tworzenia jakiejś... nogi dla Chino, ale dalsze ruchy, dalsze pytania są zależne od tego jak odpowie Urasano i na co też pozwoli Shira, która wydaje się być swego rodzaju buforem, barierą pomiędzy informacjami, które można przekazywać, a których nie.

Wyszukiwanie zaawansowane