Znaleziono 3136 wyników
Wyszukiwanie zaawansowane
autor: Yami
2 kwie 2026, o 22:07
Forum: Atarashi
Temat: Shi no gēto - Jednostka Badawcza
Odpowiedzi: 75
Odsłony: 7139
Dotarliśmy do podziemi. Cisza i mrok potęgowały aurę niepewności. Ciarki przechodziły po ciele gdyż wciąż nie wiedzieliśmy absolutnie nic. Kenta nie czuł żadnej chakry, mogliśmy więc poczuć się pewniej a jednak nie przychodziło nam to łatwo. Stanęliśmy przed wrotami. Po pieczęci nie pozostało w zasadzie nic. Raz złamana znikała. Niektóre pozostawiają po sobie jakikolwiek ślad jednak ta nie była z tych rodzaju. Wziąłem głębszy wdech.
Słysząc zapewnienie Kenty weszliśmy do ciemnego pomieszczenia. Mroki uciekały przed bladym światłem kuli trzymanej w dłoni. Z każdym krokiem ciało spinało się aby podjąć natychmiastowe działanie. Wyczuwało zagrożenie, intuicja podpowiadała, żeby nie iść dalej. Mimo to stawiałem kolejne kroki coraz bardziej wierząc, że zostaniemy zaatakowani. Jedyne co trzymało mnie w ryzach i zapewniało jakiś spokój był równie zdenerwowany lecz żywy oddech Kenty. Gdyby jego zabrakło... nie wiem czy zdecydowałbym się wejść głębiej.
Kroki rozchodziły się głośnym echem po pomieszczeniu. Struktura zamieniała się w bardziej jednolitą strukturę. Jej kształt nie wydawał się naturalny, nie wydawał się być też ciosany pracą rąk ludzkich. Musiała być to jakaś forma techniki. Czy opuściliśmy tereny muru?
Pomieszczenie skąpane było setkami pieczęci. Te na drzwiach nie były barierą samą w sobie a przedłużeniem tej znajdującej się tutaj. Na środku znajdował się zwłoki spowite łańcuchami. Widok zapierał dech w piersi. Tworzył aurę grozy. Ciało i umysł z całych sił próbowały zmusić mnie do ucieczki. Uniosłem wyżej dłoń aby rozświetlić zwłoki. Zacząłem się zbliżać. Puzzle zaczęły spadać wewnątrz mej głowy. Pełniejszy obraz historii. Przypuszczenie jak wyglądała prawda.
Obszedłem zwłoki dookoła. Musiał tu tkwić wiele lat. Pancerz jednak był zachowany w niemal idealnym stanie. Drobne otwory w kluczowych miejscach zgięć . Tak jakby miały umożliwiać wypuszczanie z ciała na zewnątrz chakry w pewnej formie. Doskonale otaczały ciało. Przeczesywałem potencjalne zdolności klanów, którym by to odpowiadało. Z wszystkich najbardziej pasowało uwolnienie pary. Otwory idealnie nakierowywały chakrę w miejsca gdzie można było użyć jej do przyspieszenia ruchów ciała. Pytanie tylko czy nie stanowiło ono jakichś ograniczeń. Musiałbym dokładniej przestudiować ten pancerz i oddać go do naprawy aby przekonać się na własnej skórze... teraz jednak nie było moją rolą okradać zwłoki z jego dobytku.
Ciszę przerwał Kenta.
- Wątpię. Zerwanie pieczęci mogło mieć wiele cech. Jeśli zatrzymywało to miejsce w pewnym ekwilibrium szansa na rozkład ciała w ciągu kilku godzin był mało prawdopodobny. Istnieje szansa, że na przestrzeni lat pieczęć zwyczajnie osłabła doprowadzając do pewnych nieregularności. Choć również ta nieregularność mogła mieć inne źródło. - zacząłem swój wywód - Mam dwie teorie, choć obie mają te same podstawy. Pierwsza Shinsengumi prowadziło badania nad wykorzystaniem Yokai jako wzmocnienia sił Shinobi. Pseudo Jinchuriki. Zamiast Biju próbowali z silniejszymi osobnikami Yokai. Istoty równie groźne jednak nie tak niszczycielskie jak Ogoniaste demony. Wyobraź sobie co można byłoby osiągnąć z armią takich jednostek? Wychodzi na to, że jednak efekt był niepożądany. Mężczyzna stracił panowanie nad stworem i zdecydowano się zamknąć go w tym miejscu. Dlaczego więc nie podjęto decyzji o kontynuowaniu prac i poprzestano na pierwszej próbie? - zrobiłem niewielką pauzę obchodząc zwłoki i obserwując układ pomieszczeń - Dlatego skłaniam się ku drugiej opcji. Tej którą wspomniałem podczas drogi do wioski. Shinsengumi nie mieli sposobu na pozbycie się Yokai. Przynajmniej nie takiego jaki sądzimy. Natrafili na silną istotę, która stwarzała im znaczące problemy. Podjęli się więc decyzji aby zapieczętować go... tak jak biju... w ciele człowieka. Jak widać próba musiała się udać jednak niosła za sobą perturbacje. Shinsengumi tracił zdolności kontroli nad sobą, wiedzieli, że utrzymanie Yokai w jego ciele nie może trwać wiecznie. Przygotowali więc to więzienie aby... tak jak zakładam... odwlec proces w czasie, mogli szukać metody aby na dobre stłamsić chakrę. Jak widać nie udało im się to. Jak się ma więc to do nieregularności w tej całej pieczęci. Trzecia chakra. Przed zapieczętowaniem musiał wkraść się do pomieszczenia inny Yokai, ten z którym walczyliśmy. Sama jego obecność mogła spowodować, degradację chakry i ciała tego nieszczęśnika. Zdjęcie pieczęci jedynie przyspieszyło proces. Równie dobrze mogliśmy obudzić się za rok, dwa czy dekadę później nieświadomi tego znaleziska, a wtedy ilość... ofiar mogłaby być znacznie większa.
To znalezisko było jednak podwaliną do prac nad pieczęcią na Yokai. Dowiedzieliśmy się, że można ich więzić, można opóźnić czas w jakim się odradzają... Minąć mogły dziesięciolecia od czasu kiedy powstało to miejsca a dziedzina Fuinjutsu rozwijała się każdego roku. Wiedza jaką mieli wtedy była wyraźnie niewystarczająca, dzisiejsza natomiast mogłaby rzucić światło na elementy, których nie dostrzegaliśmy.
- Możemy wracać. Dziś spędzimy noc w wiosce. Uwolnienie się... tego... jak brutalnie by to nie brzmiało... nie wpłynie na codzienne życie mieszkańców. Czy przenieślibyśmy się do wioski czy nie to wciąż mogłoby za nami podążać. Musimy jednak zrobić jedną rzecz jutro w czwórkę. - skierowałem wzrok w stronę Kenty - Pochówek i oddanie czci zmarłej.
Wyczułem jak twarz wykrzywia się w grymas bólu. Ten dzień, choć nie będę dawał po sobie poznać, będzie mnie nękać przez kolejne miesiące.
autor: Yami
1 kwie 2026, o 22:38
Forum: Atarashi
Temat: Shi no gēto - Jednostka Badawcza
Odpowiedzi: 75
Odsłony: 7139
Słuchałem wymiany zdań między wysłanniczką Atarashi a Kentą. Moje zdanie w kwestii działań było niezmienione. Prawdą jest, że na miejscu przydałby się dodatkowy użytkownik Fuinjutsu jednak nie mogłem ryzykować kolejnym istnieniem. Wszystkie podane przez dziewczynę argumenty były tylko i wyłącznie domysłami. Właśnie przez moje domysły jesteśmy w tym miejscu. Nie chciałem popełnić tego błędu w tak krótkim czasie. Przekazując im to dobitnie, w krótkich słowach.
Aiko nie była zła na mnie. Była zła na Shinsengumich, poprzednich mieszkańców tych terenów. Do tego zareagowała dokładnie tak samo jak ja, kiedy Kenta wpadł do jadalni. To samo pytanie "gdzie to jest". Zerknąłem w jej stronę najpierw z zaskoczeniem. Potem z grymasem spojrzałem przed siebie.
- To nie była pułapka. Pomieszczenia były opuszczone od dawna, bardzo dawna. Prędzej bym powiedział, że ten Yokai stwarzał im problemy od dłuższego czasu. Przygotowali specjalną lokalizację gdzie został zwabiony i zamknięty. Trzymali nad nim pieczę. To moja ignorancja ją złamała. Oni nie są temu winni.
Hiroshi w końcu został przekazany w odpowiednie ręce. Aiko wyraziła swoje wątpliwości. Całkiem słuszne zresztą.
- Kolejnych z całą pewnością nie będę odpieczętowywać. Nie jestem na siłach... tych fizycznych jak i psychicznych. Spróbuję ponownie uruchomić tę która trzymała ich w ryzach, jak się uda będzie dobrze, jeśli nie pozostaje tylko sprawdzić co się kryło wewnątrz komnaty nie zagłębiając się tam głębiej.
Powrót do Shi no Geto uszczuplił moje siły. Wyraźnie osłabłem ciągłym biegiem. Środki które zażyłem przestały działać. Nie poruszałem się już z pełną sprawnością. Miałem nadzieję, że nie dojdzie do kolejnego starcia. Kenta odpalił pochodnię, ja skorzystałem z znanej mi techniki kuli światła.
- Nie ma czasu do stracenia. Nie wiedząc nic narażamy się na większe ryzyko. Może pomieszczenie w środku jest w rzeczywistości niewielkie i już nic w nim nie ma. Nie wyczułeś innej chakry wewnątrz a patrząc po tym jak zbudowany jest mur... nie powinno znajdować się tam nic więcej. Bądźmy dobrej myśli ale nie bądźmy ślepi. Wszystko może się zdarzyć.
Ruszyliśmy do podziemi gdzie jeszcze nie tak dawno temu walczyłem z ośmiogłowym Yokai. Chciałem zbadać wnętrze komnaty. Spisać potencjalnie wszelkie pieczęci w środku w notesie, który miałem w dużej torbie na prawym udzie, a po wszystkim zamknąć wrota i próbować aktywować pieczęć ponownie. Zamykając ten temat na dłużej. Kto wie, możliwe, że prace w Shi no Geto ponownie ruszą a to miejsce stanie się dla mnie i Akane nowym miejscem badań.
autor: Yami
1 kwie 2026, o 08:40
Forum: Atarashi
Temat: Shi no gēto - Jednostka Badawcza
Odpowiedzi: 75
Odsłony: 7139
Ruszyliśmy. Wyszliśmy z korytarzy próbując poruszać się jak najszybciej jak tylko pozwalała nam na to Akane. To toksyny, nie rana była głównym problemem. Mimo nawet podstawowe Iryoujutsu mogłoby ustabilizować organizm. Skoro to toksyna i przemieszcza się po organizmie, może Akane byłaby w stanie spowolnić prace serca Hiroshiego aby ten jad nie rozprzestrzeniał się tak po ciele sensora i nie dewastował każdego zakątku ciała. Cholera nie wiem, nie jestem medykiem.
Kenta wybiegł przodem. Jako sensor wyczuł ludzi o których zupełnie zapomniałem i nakazał im powrót do domów. Później zresztą mu za to podziękowałem, nie miałem teraz głowy do niczego i zaczęły umykać mi "mniejsze" sprawy. Nie były w cale takie mniejsze. W dobie kryzysu nigdy nie musiałem martwić się o innych a przeważnie o sobie. A jeśli się martwiłem to często niepotrzebnie. Teraz było zgoła inaczej. Ja powinienem być filarem bezpieczeństwa dla ludzi tutaj, a zawodziłem na każdym kroku.
Podążając w kierunku wioski, gdzie znajdował zielarz wywiązała się między nami krótka wymiana zdań. Akane z Kentą byli jak ogień i woda w tej sprawie. Zgoła odmienne poglądy. Każdy z nich miał rację co do innego aspektu.
- Będziemy musieli wrócić chociażby po to aby zapieczętować te wrota. Masz rację Akane, potrzebujemy informacji tylko gdzie indziej je dostać niż właśnie tam? Co z ludźmi, którzy dopiero co wracają do domów? Przecież "to" również może zaatakować i ich i mieszkańców wioski. Czy będziemy u zielarza czy w tej komnacie nie mamy w zasadzie żadnych gwarancji jeśli to monstrum potrafi się teleportować. W tym przypadku to nie jest żadne ryzyko. Ja zaś dam sobie radę. W najgorszym przypadku pojawi się inna osoba, która na moim miejscu rozwiąże problem na stałe.
Miałem nadzieję, że Kokuou zrobiłaby chociaż tyle zanim udała się najpewniej na tereny zamurskie, gdzie będzie miała ciut więcej czasu dla siebie. Może i byłem osłabiony ale nie dałem z siebie absolutnie wszystkiego. Czułem jednak osłabienie organizmu.
- W najgorszym przypadku jeszcze raz zażyję środek. Pozwoli mi walczyć, nadwyrężenie organizmu to nic jeśli wisi nad tobą znacznie większy omen.
Powrót mój i Kenty był więc pewny. Potrzebowałem go aby rozeznać się lepiej w otoczeniu. Bez zdolności wyczuwania chakry z całą pewnością będzie można mnie łatwiej zaskoczyć. Sygnaturę chakry też zdołał poznać, możliwe, że jak będzie miał więcej czasu uda mu się znaleźć jakiś ślad.
I wtedy pojawiła się też Aiko. Zaskoczona tym co się właśnie działo.
- Podczas prac natrafiliśmy na ukryty sektor muru. Poza zapieczętowanymi wrotami nie było w zasadzie nic wartego uwagi. Wstępna analiza wykazała, że znajduje się za nimi prawdopodobnie Yokai. Podjąłem błędną decyzję odpieczętowując je i podejmując walkę. Yokai, którego pokonałem nie był jedynym który znajdował się za wrotami. Był jeszcze jeden zdolny do teleportacji i wyczuwania chakry. Yumiko i Hiroshi stały się jego ofiarami. Yumiko... ucierpiała najbardziej...
Zacisnąłem zęby. Ciężko było aby przez gardło przeszły te słowa. Zwłaszcza, że ja byłem wszystkiemu winny i wiedziałem, że to nie zwykła reprymenda będzie mnie czekać ze strony Aiko. Byłem na to przygotowany, w zasadzie chciałem aby tak było. Chciałem zostać potępiony. Chciałem zadać sobie ból za swoją głupotę.
- Zginęła w brutalny sposób...
Na pytanie jak nie odpowiadałem. Nie im miałem opowiadać o tym w jakim była stanie. Nie potrzebowali szczegółów. To mnie należał się ten widok i tylko mnie. Niech mnie karci za każdą najmniejszą głupotkę.
Dopadliśmy w końcu do chaty zielarza. Hiroshi był już w naprawdę ciężkim stanie. Ja zresztą zaczynałem powoli odczuwać, że leki przestają działać. Kilka kropel potu przetoczyła się po czole, a ból, ten fizyczny, zaczął na nowo pulsować. Ramię miał wszak rozdarte i do tej pory nie przyjąłem pomocy medyka. Nie mogłem jednak zwolnić, kiedy tyle istnień jest wciąż zagrożonych.
- PANIE KENZO! - wrzasnąłem wpadając do pomieszczenia zielarza.
Czekając na jego przyjście skierowałem się do Akane i Aiko.
- Akane wspomożesz pana Kenzo w procesie leczenia. Aiko nie mamy zielonego pojęcia z czym się mierzymy. Potrzebna jest więc osoba tutaj w wiosce aby obserwować otoczenie. Błagam was, nie wchodźcie w bezpośrednie starcie. Ja z Kentą wracamy na mur.
Kiedy więc Hiroshi został oddany w odpowiednie ręce odwróciłem się i ruszyłem ponownie na mur. Nie było czasu do stracenia.
autor: Yami
31 mar 2026, o 20:11
Forum: Publiczna beta
Temat: Wspomagacze - cz. 2 - Ankieta
Odpowiedzi: 11
Odsłony: 220
Trochę na ten temat myślałem i koniec końców poszedłbym w wspomagacz główny oraz wspomagacz poboczny. Będzie to zwyczajnie prostsze niż zabawy z 3 tierami. Łatwiejsze będzie też dostosowanie siły ciężarków i zbroi do już istniejących wspomagaczy pobocznych niż używanie ich jako argumentu, że powinny istnieć 3 tiery.
Pakt i summony powinny być jedynym wyjątkiem w całym tym grajdołku. Trochę biorę tutaj pod uwagę fakt, że siła summonów nie wzrosła pomimo "inflacji" PH, więc siła summonów nie będzie znacząco zaburzać balansu (takie moje zdanie, możecie się ze mną nie zgadzać).
Z całą pewnością będą zgrzyty typu czemu SM nie może zdjąć ciężarków albo czemu Jinchu Terumich (pozdrawiam wszystkich) nie może używać zbroi i powłoki. Trzeba jednak pamiętać o mechanice. Wielopoziomowe wspomagacze mają ten plus, że najczęściej możemy aktywować kolejne poziomy jeden po drugim co wydłuża czas ich działania. Takie łączenie ciężarków + I poziomu dałoby pełną siłę dla wspomagacza przez cały czas jego trwania. Nie wiem czy taka zabawa w cyferki i optymalizacja na maksa to coś czego bym chciał na forku.
autor: Yami
29 mar 2026, o 20:17
Forum: Atarashi
Temat: Shi no gēto - Jednostka Badawcza
Odpowiedzi: 75
Odsłony: 7139
Muszę przeprosić za własną głupotę. Zapieczętowanie Yumiko w takiej formie jaką opisałem nie było możliwe. Miałem 1 średni zwój, który w KP miał zapisane, że znajdują się tam Namiot i zestaw do gotowania. Myślałem, że niezaktualizowałem KP od czasu kiedy go straciłem. Post nie uwzględnia więc nic o namiocie w zwoju. Tknęło mnie aby ponownie to sprawdzić i wyszło, że utracony wcześniej sprzęt odkupiłem.
Nie chcę edytować poprzedniego posta aby zachować prawidłową ciągłość historii. Jednak, aby wszystko było zgodnie z prawem, prosiłbym aby założyć, że Yami musiał najpierw odpieczętować zawartość zwoju, którą mógł piżgnąć ze złości gdzieś na bok (kupię sobie nowy w przyszłości). Za swój błąd i głupotę serdecznie przepraszam.
Nie musiałem nic mówić. Kenta w pełni zrozumiał mój gniew. Wiedział do kogo należała chakra, wiedział, że jeśli zginęła musiała należeć do Yumiko. Sam też był wściekły, że nie miał okazji jej pomścić. Jedynie co zrobił to tak jak jak pogrążył się w bólu.
Akane była w tym momencie jedyną trzeźwą osobą. Szybko wybiła nas z letargu. Odstąpiłem od Kenty, rzuciłem bardzo krótkie "wybacz", przetarłem rękawem twarz. Nie wiedziałem ile łez się na niej pojawiło i czy przypadkiem każda nie wyparowała przy tej intensywności chakry.
Bąbelki chakry zanikły, para przestała wydobywać się z mojego ciała. Nie było już z kim walczyć, a te zdolności przyspieszające moje ciało jedynie zadawałyby szkody moim towarzyszom.
- Wezmę go na plecy. Masz rację nie ma czasu do stracenia. Kenta obserwuj otoczenie. Akane, widzę, że znasz podstawy Iryo, stabilizuj proszę Hiroshiego. Będziemy poruszać się tak szybko jak będziemy mogli. Zielarz jest w wiosce.
Wziąłem Hiroshiego na plecy. Wsparłem się odrobiną chakry aby przykleić go do własnego ciała aby nie spadł. W drodze rzuciłem do Kenty. Musieliśmy się śpieszyć, jednak szybkość transportu zależała od Akane i od tego przy jakiej szybkości mogła stabilizować rannego.
- Gdy tylko odstawimy Hiroshiego i Akane, wracamy do podziemi - zwróciłem się w stronę Kenty - Musimy dowiedzieć się co to było. Żeby się przygotować, trzeba się więcej wywiedzieć na temat tego czegoś... Kiedy... kiedy Hiroshi dojdzie do siebie... odprawimy pogrzeb...
Przekierowanie. Wciąż byłem wściekły. Nie można zabić emocji od tak. Musiałem przelać ją na w konstruktywną formę. Jaka istnieje lepsza niż dorwanie tego który doprowadził do śmierci Yumiko? Pieczęć na Yokai, to tylko pierwsza z tych rzeczy. Pozyskanie informacji, przygotowanie odpowiednich zabezpieczeń przed tą pieprzoną teleportacją. Potem opracowanie techniki, która zrobi z nim dokładnie to samo co z naszym sensorem... W żyłach Hiroshiego płynie trucizna... trzeba przygotować odpowiednie Antidotum w przypadku ponownego spotkania.
- Akane zadbaj o to, aby odzyskać możliwie jak najwięcej tego jadu. Odpowiednio zbadane powinny posłużyć do stworzenia antidotum... na teraz i w przyszłości.
Co jeszcze? Co jeszcze mogłoby odmienić los tego spotkania? Brakowało mi wiedzy, zdolności, szybkiego reagowania na sytuację... informacji, przede wszystkim informacji. Podczas walki wspomagał mnie Kenta. Bez niego nie byłbym w stanie odpowiednio celować bronią z powodu ciemności. Wiem, że zdolności sensoryczne są wrodzone. Czy istniał jednak jakiś sposób aby je pozyskać? Mógłbym dzięki temu walczyć niemal w pełnej ciemności i reagować od razu na przepływ chakry. Tak jak mają to w zwyczaju użytkownicy technik Doujutsu. Może uda się przy pomocy technik Fuinjutsu odtworzyć na ich podobieństwo te zdolności? Na ten moment z całą pewnością przydałaby się zdolność widzenia w ciemnościach. Coś może w tym temacie uda się podziałać.
Myśli przeplatały się między Yumiko, Hiroshim i Yokai, który to wszystko powodował. W głowie jednocześnie przeżywałem okrutną przeszłość, niepewną teraźniejszą i przyszłą zemstę. Masa myśli przelatywała przez głowę. Mógłbym uznać, wręcz, że dymi od natłoku myśli. Teraz trzeba było zrealizować plan zero. Odstawić sensora do zielarza i razem z Kentą zbadać wnętrze korytarza.
autor: Yami
26 mar 2026, o 23:35
Forum: Atarashi
Temat: Shi no gēto - Jednostka Badawcza
Odpowiedzi: 75
Odsłony: 7139
Wszystko działo się błyskawicznie a zarazem jakby czas spowalniał. Gdy tylko Kenta powiedział, że dziwna chakra znalazła się przy Yumiko ogłuchłem. Skupiłem się aby dotrzeć do niej jak najszybciej. Czułem lęk i złość. Lęk przed tym, że coś się jej stanie. Złość na siebie, że będzie to w całości moja wina. Negatywne emocje zaczęły się wzmagać, bulgotać niczym gorące źródła, niczym chakra pięcioogoniastej bestii, która powoli zaczynała znajdować ujście. Bąbelki chakry zaczęły mnie otaczać a sam przyspieszyłem jeszcze bardziej. Czemu więc te piekielne korytarze zaczęły się tak wydłużać? Pokonywałem je tyle razy. Nie były one do jasnej cholery takie długie. Co to za przeklęta iluzja? Zacisnąłem zęby. Krzyk Kenty był już tylko i wyłącznie zlepkiem emocji, które kazały mi się śpieszyć. Choć nie byłem już w stanie biec szybciej.
Wypadłem na dziedziniec. Nie zwróciłem uwagi na znajdujących się tutaj ludzi. Byli przerażeni ale żywi i bezpieczni. Nie, nawet mnie nie obchodzili. Nie w tej chwili. Nie teraz. Biegłem za wskazówką Kenty z samego początku rozmowy. Znałem sale oraz korytarze, wiedziałem jak tam najszybciej się dostać, aż w końcu dostrzegłem Hiroshiego. Leżał, pojawiłem się koło niego błyskawicznie. Nie pozwoliłem mu nic powiedzieć. Nim zdążył podnieść ręki gdy w jego ustach pojawiła się pigułka ze skrzepniętą krwią. Nie wiem na jak długo to pomoże ale musiało wystarczać jako forma pierwszej pomocy.
- GDZIE TO JEST!?
Palec. Kierunek. Zostawiłem go. Wytrzyma. Jest twardy. Da radę. Kenta i Akane będą w stanie mu pomóc. Ja nie znałem Iryo. Poza tym wróg wciąż tu był. Jeśli był w stanie tak błyskawicznie pokonać Hiroshiego, Yumiko również nie miała czasu. Szybko. Dopadłem do Jadalni.
Nie. To nie mogła być prawda. Złożyłem pieczęć Kai aby pozbyć się tej przeklętej wizji. Za szybko. Nie mógł tego zrobić w tak krótkim czasie. Iluzja nie zniknęła. Ponowiłem technikę rozpraszania Genjutsu. To nie jest prawda. Nie mogę racjonalnie myśleć. Czułem chakrę Kokuou... ona nie pozwoliła mi wyjść z techniki. Kolejna próba. Pusty wzrok wwiercał się we mnie. To nie była iluzja. To była prawda. Była to moja wina.
Twoja wina. Dlaczego otworzyłeś wrota? Dlaczego najpierw nie zbadałeś co robi ta pieczęć tylko ją aktywowałeś. Masz siebie za inteligentnego a dałeś się jak idiota. Chciałeś szybko odesłać wysłanniczkę i nie przemyślałeś wszystkich opcji. Ty wielki myślicielu od siedmiu boleści. Twoje własne lenistwo to zrobiło. Nikt inny tylko TY. I co ona Tobie zrobiła? Czym zgrzeszyła przeciw Tobie.
Upadłem na kolana. Oczy wróciły na swoje miejsce. Również i uśmiech. Twarz i skóra. Słowa które witały mnie każdego dnia. To dobry znak. Ścisnęło mnie w piersi. Ścisnęło w żołądku. Zacisnąłem zęby na tyle mocno, że poczułem smak żelaza w ustach. Z otoczki chakry stworzyłem dwie dłonie, które powędrowały do drzwi i je zamknęły. Trzymały je aby nikogo nie wpuszczać. Nie teraz. Skoro przeze mnie jest w takim stanie niech tylko moje oczy to widzą. Niech tylko moje oczy będą świadkiem mych win. Oni nie mogli tego zobaczyć. Ona by tego nie chciała. Zrób chociaż tyle dla niej. Miej człowieku tę odrobinę godności aby jej prawdziwi przyjaciele nie musieli przechodzić przez ten ból.
Kolejna, trzecia ręka z chakry sięgnęła do torby i wyciągnęła Średni Zwój. Rozwinąłem go spokojnie przy ciele dziewczyny. Złożyłem pieczęć a całe jej ciało powinno zniknąć ze stołu. Gdy tylko ciało zniknęło chakrowe dłonie zniknęły pozwalając pozostałym wejść do środka.
Kenta pewnie dobijał się do pomieszczenia. Mógł w końcu wparować. Zwinąłem zwój i wstałem. Zbliżyłem się do niego.
- Gdzie to jest? Chakra zostawia ślad, musiałeś coś wyczuć.
Gdybym słyszał sam siebie dostałbym gęsiej skórki. Głos nienaturalny, pozbawiony tonu, jakby mówił go ktoś pozbawiony uczuć. Nie było możliwości, aby wiedział. Złapałem go za kamizelkę i oburącz podniosłem do góry. W miejsce spokojnego głosu pojawiała się złosć. Nie wiedziałem nawet kiedy strumień gorącej pary wystrzelił z mojego ciała gniewnie raniąc nas oboje.
- GDZIE... TO... JEST?!
Do oczu napłynęły łzy. W gardle pojawiła się gula, której nie mogłem przełknąć. Usta wygięły się w grymas.
- Gdzie...
Łza przetoczyła się po policzku. Wyparowała nim zdążyła dotrzeć do brody. Głowę wbiłem w tors Kenty. Nie mogłem już nic zrobić. Nie posiadałem odpowiednich zdolności. Byłem nic nie wartą kupą gówna wmawiającą sobie, że będzie mogła kogoś ochronić. Hipokryta. Błazen. Śmieć. Gdyby Kenta miał w sobie Kokuou pewnie udałoby mu się zażegnać kryzys. Świat jednak chciał naśmiewać się z moich dalszych błędów. Każde potknięcie i upadek na ten głupi ryj bawił bóstwa a ja musiałem zaciskać zęby. Ile jeszcze to będzie trwało? ILE!?
Puściłem go. Wziąłem głęboki wdech. Odwróciłem się spoglądając na stół. Nikogo już na nim nie było lecz widziałem na nim siedzącą dziewczynę, która się uśmiechnęła.
"Przepraszam"
autor: Yami
25 mar 2026, o 08:23
Forum: Atarashi
Temat: Shi no gēto - Jednostka Badawcza
Odpowiedzi: 75
Odsłony: 7139
Kwas działał. Sterowana przeze mnie chmura dopadła Yokai. Słuchając krótkich wskazówek Kenty sprawiłem, że demon nie był w stanie opuścić tej morderczej strefy. Kwas był niesamowicie silny ale czas, który potrzebował do swojego działania był długi. Słyszałem liczne dźwięki bólu. Syknąłem. Może jednak odpuścić? Nie. Zaatakował mnie w zasadzie od razu. Nie istnieje szansa na to aby puścić go wolno. Czułem jak wwiercało się we mnie sumienie, tym razem musiałem je zagłuszyć co ból ramienia w niewielkim stopniu ułatwiał.
Coś mignęło w ciemności. Ten sam typ ataku. Tym razem byłem na niego przygotowany. Potężne ilości pary buchnęły z moich pleców pozwalając mi nabrać odpowiedniej szybkości. Szybki unik do boku i kopniak z półobrotu w bok głowy. Głowa była być może wielka i błyskawiczna ale przy takich rozmiarach musiała mieć problemy z gwałtownymi skrętami w prawo i lewo. Czy spróbować przeciąć głowę przy pomocy ostrza wiatru? Na ciele znajdowały się liczne oparzenia wynikające z działania kwasu a więc struktura tkanek musiała być na tyle nadszarpnięta, że byłbym w stanie to zrobić.
Głowa ponowiła atak tym razem bardziej leniwie, aż w końcu upadła nim zdążyła ponowić atak. Dźwięki ucichły, a ciało zaczęło rozpadać się na drobne kawałeczki. Nie znałem jeszcze techniki pieczętującej... On wróci, nie teraz lecz za jakiś czas a ja będę wtedy przygotowany.
Puściłem pieczęć a kwasowa chmura przestała istnieć. Syknąłem ponownie z bólu i zerknąłem w kierunku własnego ramienia. Było w złym stanie. Miałem przy sobie bandaże. Może Kenta z Akane będą skłonni choć trochę mnie poskładać nim efekt pigułki przestanie działać. Czułem ból pomimo wzięcia pigułki ze skrzepniętą krwią. Kiedy efekt przestanie działać uderzy we mnie z zdwojoną siłą.
- Pomożecie? Nie czuję się...
Nie skończyłem kiedy huk gromu wydobył się z komnaty. Przecież Yokai już nie istniał... Nie... Kenta wspominał o jakiejś dziwnej chakrze lecz skupiłem się na zagrożeniu tu i teraz. Tylko jeśli rzeczywiście był tam inny Yokai niż do tej pory to jak wytrzymał działanie Kwasu. Skoro spadkobierca Yamata no Orochi
musiał się ugiąć pod jego siłą... to jak groźna jest istota, która tam się znajdowała?
Zerknąłem na Kentę a ten wzrokiem świdrował sufit. Mówił, że chakra jest gdzieś nad nami. Potrafiła się przenosić z miejsca na miejsce... Nie zostawiła po sobie żadnego śladu... Przebicie się przez sufit aby dotrzeć tam jak najszybciej może tylko sporządzić więcej szkód.
- Przemieszczamy się razem, tu jeszcze nie jest bezpiecznie - zerknąłem w kierunku wysłanniczki Atarashi - jak dym opadnie wrócimy i zbadamy też wnętrze pomieszczenia. - spojrzałem na Kentę - Hiroshi jest pewnie najbliżej. Musiał wyczuwać co się dzieje, podejmie działania, podobnie zresztą Yumiko i Aiko... Cholera, niech nic się nikomu nie stanie.
Mimo, że powiedziałem, że podróż będzie wspólna popędziłem ze wszystkich sił do wskazanego przez Kentę punktu. Jego najważniejszą rolą w tym momencie jest pilnowanie Akane. Jeśli coś ulegnie zmianie wykorzystana jedną z najlepszych zdolności ludzi, komunikację werbalną... czyli krzyk niosący tymi kamiennymi korytarzami informację.
Biegnąc zastanawiałem się czym mogło być mniejsze źródło chkary... czyżby ślimak? Pojawia się i znika kiedy chce... w zasadzie Kenta zastanawiał się skąd pojawił się śluz na ziemi... nie wyczuł innej chakry przy mnie w tamtym momencie? Czy potrafił w takim razie zagłuszyć swoją chakrę? Tylko jeśli tak było czemu miałby nagle ją pokazać. Nie kleiło się to kupy. Może to coś innego? Tak właściwie trzecia chakra, która To teraz mniej ważne. Dopóty nieznane Yokai lata po murze nie będę mógł odpocząć, choćby na chwilę.
autor: Yami
23 mar 2026, o 22:51
Forum: Atarashi
Temat: Shi no gēto - Jednostka Badawcza
Odpowiedzi: 75
Odsłony: 7139
Słuchałem spokojnie każdej głowy Yokai pozostając w stanie gotowości. Łapałem poszczególne słowa i łączyłem w zbiorczy element. Pierwsze elementy wskazywać mogły na czas bycia więzionym. Przez wiele lat. Mógł nie czuć upływu czasu. Druga część jednak zainteresowała mnie bardziej. "W ciemności i ciszy, bez ciała i ducha". Podane słowa potwierdzały wstępną analizę pieczęci - brak możliwości zawiązania pełnej formy. Otrzymałem odpowiedź na najważniejsze pytanie. Dostałem chwilę później na pytanie, którego nie zadałem, a które przyprawiło mnie o zakłopotanie. On nie mówił o sobie, mówił o kimś innym. Poczułem, że kropla potu spłynęła po moim czole.
- O kim mówisz?! - rzuciłem kiedy padło ostatnie "Radujcie się".
Wiedziałem, że nie dostanę odpowiedzi kiedy tylko padły następne słowa. Momentalnie spiąłem wszystkie mięśnie a chakra zaczęła kumulować się w moim ciele. Wypuszczony kwas posłałem bezpośrednio na głowy jak i na główne ciało krwiożerczej bestii. Kwas zadziałał błyskawicznie, uśmiechnąłem się. Od razu jednak twarz pobladłą gdy tylko stwór zaczął się regenerować. Wiedziałem, że nie mogę mu na to pozwolić. Złożyłem pieczęć aby posłać cały kwas na stwora. Ten jednak nie próżnował.
Jedna z głów nabrała olbrzymich rozmiarów. Kwas nie zadziałał na nią tak dobrze jak na pozostałe głowy. Nie cofnęła się a ja nie miałem czasu zebrać chakry aby wykorzystać parę do przyspieszenia własnych ruchów. Skok w tył, który miał mi dać czas na działanie kwasy nie wystarczał. Głowa dopadła gdy miałem wykonać kolejny. Gdybym uniknął trafiłaby Kentę i Akane.
Poczułem przeszywający ból. Obojczyk, pierś i ramię. Poharatane to mało powiedziane. Syknąłem przeciągle z bólu. Chciałem podświadomie złapać się za zranione miejsce jednak byłby to katastrofalny błąd. Yokai był ranny lecz potrafił się regenerować. Jeśli pozwolę mu się wyleczyć będzie na zdecydowanie lepszej pozycji.
Wciąż ze złożoną pieczęcią sterowałem chmurami kwasu aby wypełniły cały korytarz przede mną. To coś musi zginąć. Kenta nie bardzo był frasobliwy.
- NIE WIDZĘ GO! KIERUJ!
Krzyknąłem w stronę Kenty. Był sensorem wyczuwał więc położenie mojej chakry i Yokai. Razem będziemy w stanie go pokonać. Zacząłem ponownie kroczyć w stronę bramy, będę miał większy dystans, sięgnę dalej jeśli będzie uciekać. Pozostawił po sobie katanę lecz ta wkrótce powinna zostać całkowicie rozpuszczona przez kwas. Nie będzie mógł więc korzystać z tej broni. Jeśli była to jego główna broń... nie chcę wiedzieć jak z niej korzysta. Pierwszy atak był dostatecznie silny. Nie pozwolę aby kolejny na mnie zadziałał. Jeśli znowu zaatakuje uniknę ataku z wykorzystaniem pary. Jeśli będzie na tyle szybki aby i to nie pomogło... będę zmuszony do wykorzystania z chakry Kokuou. "Nie miej mi tego za złe jeśli do tego dojdzie" rzuciłem krótkie zdanie do pięcioogoniastego.
Byłem w pełni skupiony na możliwym nadchodzącym ataku i słowach Kenty. Ból jednak w pewnym momencie przeważył. Puściłem pieczęć, kwasowa mgła wciąż trwała ale przestała podążać za celem. Z Dużej Torby umieszczonej na prawym udzie wyciągnąłem niewielką pigułkę którą natychmiast połknąłem. Powinna złagodzić efekty ran. Ponownie złożyłem pieczęć i kontynuowałem natarcie.
autor: Yami
21 mar 2026, o 11:42
Forum: Atarashi
Temat: Shi no gēto - Jednostka Badawcza
Odpowiedzi: 75
Odsłony: 7139
Po przelaniu odpowiedniej ilości chakry pieczęć zaświeciła czerwonym świateł a następnie odpuściła. Wrota rozchyliły się niemal same pokazując przed sobą korytarz, który prowadził niewiadomo dokąd. Zdawał się niemal ciągnąć bez końca a w pewnym momencie przywitała nas nieprzenikniona czerń. Nie podobało mi się to. Miałem złe przeczucia. Nie musiałem długo czekać. Kenta wyczuł to pierwsza, ja usłyszałem chwilę później. Melodia. Znana piosenka, lecz jej wykonanie... nie należało do najprzyjemniejszych. Ciarki pojawiły się na ciele. Wciągnąłem mocniej powietrze nosem i wypuściłem ustami.
Jeden głos. Nadeszły chwilę później kolejne a z ciemności wyłonił się stwór o kilku głowach, do tego katana w dłoni. Akane uznała to za fascynujące. Miałem odmienne zdanie. Złożyłem pojedynczą pieczęć a ciężarki schowane pod spodniami zniknęły pozwalając mi zdecydowanie szybciej reagować. Nie podejmowałem jednak działania od razu. Jeśli się rzuci zostanie potraktowany kwasem. Jeśli jednak pozostanie na swoim miejscu... może przesuniemy walkę na później. Zwłaszcza, że śpiewana przez niego pieśń ma drugie dno. I chciałem się upewnić z czym tak naprawdę mamy do czynienia nim rzucę się na niego bezmózgo.
- Miło poznać. Czy możesz łaskawie schować swój miecz z powrotem do kabury? Cywilizowani ludzie nie obnoszą się z wyciągniętą stalą. Dialog jest dużo ciekawszy i przynoszący obopólne korzyści. Tak więc nie znając siebie lepiej może pozostaniemy w takim zasięgu jak teraz? Co o tym myślisz? Dobry pomysł czyż nie? Może opowiesz... opowiecie coś o sobie? Z całą pewnością wasza historia jest ciekawsza od mojej.
Skoro to coś potrafiło śpiewać, musiało też rozumieć. Jeśli rozumie może uda się wyciągnąć jakieś informacje. Jest niebezpieczne jak jasna cholera i to pewne inaczej nie zamykaliby jej za tymi wrotami i olbrzymią pieczęcią chyba, że...
Spojrzałem w ciemność za nim. Nie widziałem końca korytarza. Treść zaś piosenki i jej znaczenie... Szansa jest niewielka, jednak symbolika jest wyraźna. "Wąska ścieżka prowadząca do Tenjina" i strażnik, który nie pozawala przejść dalej.
- Wiesz dokąd prowadzi ten korytarz? Ile metrów się ciągnie i co można znaleźć na jego końcu? Po naszej stronie tylko schody prowadzące na mur i do lasu.
autor: Yami
16 mar 2026, o 23:06
Forum: Atarashi
Temat: Shi no gēto - Jednostka Badawcza
Odpowiedzi: 75
Odsłony: 7139
Akane potwierdziła moje wstępne przypuszczenia dotyczące tej niezwykłej pieczęci. W odróżnieniu ode mnie wskazała jednak na problemy z jej odtworzeniem i fakt, że musiała zostać stworzona przez więcej niż jedną osobę a jej zrozumienie może zająć zdecydowanie więcej czasu niż go mamy. Dziewczyna dodatkowo zaskoczyła mnie pieczęcią którą miała na ciele a która pozwalała na odpieczętowanie... miejsca jej pracy. Niewielki stoli, wszystkie przybory, nono, może dziadek, też korzystał z takich bajerów jak musiał wyjeżdżać z Shigashi w ramach interesów.
- To złudne wrażenie. Pieczęć jest olbrzymia to fakt. Teraz przytłacza nas swą wielkością jednak analizując każdy z fragmentów osobno i wyróżniając miejsce splotów będziemy mogli ją doskonale zrozumieć. Ayatsuri zdaje się mówią na to inżynieria wsteczna. Wiele można się nauczyć rozbierając przedmiot na czynniki pierwsze, a co za tym idzie szybciej przygotować schemat na jego budowę. Już teraz widzimy konkretne schematy. Część trzeba będzie rozszyfrować jednak co dwie głowy to nie jedna.
W końcu też pojawił się Kenta, który wskazał na migoczącą chakrę. Nie bardzo wiedziałem o co mu chodzi z problemami z chakrą w pewnym wieku. Pierwsze słyszę. Czyżby była to choroba, która trawiła ludy zza muru? Długie obcowanie z Yokai negatywnie wpływało na ich układ chakry? Nie ważne.
Myśląc o kolejnych tajemnicach ludów zza muru pominąłem krótką utarczkę słowną między Akane a Kentą i dopiero kiedy zwrócił uwagę na śluz skierowałem wzrok w jego stronę.
- Nie wiem czy pamiętasz ale kiedy byliśmy w Yamamurze odwiedził mnie pewien Yokai, który chciał abyśmy pozbyli się zagrożenia bo sam musi chować się po kątach. Ślimak o ludzkiej twarzy. Zdaje się, że za nami dalej podążał albowiem znowu przyszedł w odwiedziny ostrzegając przed tym co jest za tymi drzwiami. Póki jest niegroźny póty nie będę posyłał go na tamten świat. Choć tak... widok i zapach do najlepszych nie należą.
Potem spokojnie czekaliśmy aż Akane skończy pracę. Spisane dokumenty musiały być najwyższej jakości. To była rzecz na którą mógłbym poczekać dodatkową godzinę. Widziałem, że się postarała i efekty będą odczuwalne w ciągu następnych tygodni. Uśmiechnąłem się.
Gdy Kenta rzucił propozycję pomocy odpowiedziałem szczerze.
- Jeśli wyczujesz atak spod ziemi, daj mi znać. Cholernie nie lubię walczyć przeciwko takim zagrywkom a zdaje się, że chyba każdy mój oponent z nich korzysta.
Następnie odwróciłem się i przelewając odpowiednią ilość chakry. Od razu próbowałem wyczuć w jakich momentach pieczęć się aktywuje przelewając chakrę. To może być kolejna rzecz która może okazać się istotna w próbie jej rozpracowania.
- Uważajcie na siebie.
Te słowa już powiedziałem bez uśmiechów ani żarcików. Mimo, że Kenta wraz z pozostałymi sensorami został przydzielony mi w formie zabezpieczenia przed moją potencjalną ucieczką tak wciąż nie chciałem aby tym ludziom coś się stało. Dopóki jestem jinchurikim nasze relacje nigdy nie będą proste, nie znaczy to jednak, że nie zależy mi na ich bezpieczeństwie. Jakim byłbym pacyfistą jeśli myślałbym inaczej.
Światło kuli zgasło a ja oburącz pchnąłem drzwi. Ciało wyraźnie się spięło. Jak szybko nadejdzie atak, czy w ogóle nadejdzie? Jaki wykonać unik? Co jeśli będzie to technika obszarowa obronić się przy pomocy wiatru czy może pary? W głowie zaczęły pojawiać się nowe scenariusze. To jaki będę musiał wybrać zależeć będzie od następnych sekund.